poniedziałek, 15 września 2014

Wierzycie w ewolucję biologiczną?

Po przeczytaniu artykułu i zweryfikowaniu go będziecie mogli sobie odpowiedzieć. 

żółw słoniowy
(źródło: http://pl.wikipedia.org/)

Dowody potwierdzające zachodzenie ewolucji biologicznej pochodzą z wielu różnych dziedzin naukowych. Teoria ewolucji sama w sobie nie jest doskonała, w takim sensie, że nie przedstawia wszystkiego. Nie są znane wszystkie mechanizmy ewolucji biologicznej.

DOWODY

Dowody bezpośrednie dowodzą ewolucji, jak nazwa wskazuje w sposób bezpośredni. Zalicza się tutaj przede wszystkim skamieniałości. Skoro mamy skamieniałość, pozostałość po jakimś organizmie, to wiemy, że istniał, prawda? A jeśli mamy szereg skamieniałości przedstawiających gatunki pośrednie, o cechach przejściowych, wówczas wiemy, że gatunek ten musiał ewoluować, zmieniać się. Skamieniałości się datuje. Datowanie daje ogląd na to, mniej więcej ile lat temu żył dany organizm.

Przejdźmy dalej. Była mowa o gatunkach pośrednich, czyli brakujących ogniwach. Pamiętam jak w liceum ciężko mi było zrozumieć to pojęcie, ewolucja też była na lekcjach biologii, jak pewnie w wielu szkołach w Polsce, potraktowana po macoszemu. Wydawało mi się, że brakujące ogniwo to gatunek, którego nie odnaleziono, ale musi istnieć zważywszy na inne odnalezione skamieniałości. Brzmi logicznie, nie? A jednak, paleontolodzy nazwali sobie gatunki pośrednie brakującymi ogniwami – może dlatego, że zanim się je odkryło, to ich brakowało, a logiczne, że musiały istnieć, i że część z nich powinna się zachować. Mając odkryty gatunek pośredni, badając jego wiek, rozmieszczenie skamielin, tzn. gdzie były one odnalezione, wiemy, że jeden gatunek wyewoluował z drugiego. 

Skoro już o rozmieszczeniu geograficznym mowa, kolejnym bezpośrednim dowodem na ewolucję biologiczną są endemity, czyli gatunki występujące endemicznie – są unikatowe dla danego siedliska. Występują na terenach które przez ogrom czasu były izolowane co sprawiło, że tylko tam mógł wyewoluować ten konkretny, specyficzny gatunek, w tych konkretnych i specyficznych warunkach. Przykładem endemitu są żółwie z wyspy Galapagos. Inny przykład to dziobak.

Mamy już spójne fakty dotyczące skamieniałości, ich wieku, gatunków o cechach pośrednich i rozmieszczeniu geograficznym. W tym miejscu muszę wprowadzić jednak pewną korektę, ponieważ gatunek pośredni może mieć dwojakie znaczenie. Albo jako brakujące ogniwo – czyli gatunek o cechach pośrednich między jednymi cechami konkretnymi, a drugimi (na przykład między rybami, a płazami), albo jako po prostu gatunek pośredni między dwoma innymi niezależnie od cech jakie posiada – w tym drugim rozumieniu każdy gatunek jest gatunkiem pośrednim, bo po każdym gatunku nastąpi inny gatunek. 

Przykładowymi gatunkami (rodzajami) o cechach pośrednich jest Acanthiostega, czy Sejmuria. Są to gatunki pośrednie między rybami, a płazami. Ryby dzielą się na dwie grupy – ryby kostnoszkieletowe i chrzęstnoszkieletowe (spodouste). Jedną ze specyficznych cech ryb kostnoszkieletowych jest posiadanie pęcherza pławnego w celu regulowania głębokości zanurzenia. Rybom chrzęstnoszkieletowym służy w tym celu wątroba. Do ryb chrzęstnoszkieletowych zaliczamy wszystkim znane rekiny i płaszczki oraz mniej znane chimery. Ryby kostnoszkieletowe to reszta. Dlaczego wspominam o pęcherzu pławnym? Otóż właśnie ten narząd został przekształcony w płuco, dzięki czemu gatunki pośrednie między rybami, a płazami mogły oddychać tlenem atmosferycznym. Zwróćcie uwagę na ryby dwudyszne – są to ryby żyjące dziś. Ich nazwa wywodzi się stąd, że mają skrzela i mogą oddychać pod wodą, ale mają też prymitywne płuco z przekształconego pęcherza pławnego – mogą oddychać powietrzem atmosferycznym. Płetwy tych ryb pełnią także funkcję kończyn. Innymi przykładami gatunków pośrednich są np. Archeopteryx czy Anchornis pomiędzy dinozaurami, a ptakami. Stąd właśnie filmy o dinozaurach kończą się zwykle zdaniem, że dinozaury żyją do dziś, a są nimi ptaki. Kolejnym przykładem gatunku pośredniego, tym razem między płazami, a gadami jest Limnoscelis. A wiecie skąd wywodzą się ssaki? Pochodzą od gadów, gadów ssakokształtnych, zwanych synapsydami, odkrytym gatunkiem pośrednim, między ssakami, a gadami ssakokształtnymi jest Thrinaxodon. Kolejną ciekawostką, będącą także dowodem ewolucji jest fakt, że ptasie pióra, czy nasze paznokcie oraz włosy, wyewoluowały z keratynowych, gadzich łusek.

ewolucja
(sejmuria, źródło: http://dailymail.co.uk/)

brakujące ogniwo
(Acanthiostega, wizja artysty, źródło: http://mrogers.wikispaces.com/Acanthostega)

prapłetwiec
(prapłetwiec - ryba dwudyszna)

Co dalej? Istnieje pojęcie takie jak żywe skamieniałości. Dlaczego się tak nazywają? Ponieważ są reliktami po wymarłej grupie. Czyli żyła sobie grupa zwierząt, gdzie większość gatunków pomarło, ale jakieś zachowały się w słabo zmienionej formie do dzisiaj. Przykładem jest miłorząb japoński. Inną żywą skamieniałością jest mało znana hatteria – gad jaszczurkopodobny z trzecim okiem. Trzecie oko w trakcie ewolucji zostało zredukowane i przekształciło się w szyszynkę. Sporo osób zapewne słyszało o Latimerii, trzonopłetwej rybie odkrytej na nowo w pierwszej połowie XX wieku. Wcześniej znano ją tylko ze skamieniałości.

oko ciemieniowe
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Oko_ciemieniowe)

Ciekawymi zwierzętami są dziobak oraz kolczatka. Oba te gatunki zwą się stekowcami, oba też są żywymi skamieniałościami. Są jednak na tyle specyficzne, że warto poświęcić im kolejny akapit. A to dlatego, że mimo iż są klasyfikowane jako ssaki, mają cechy gadzie – są jajorodne, mają kość kruczą, karmią mlekiem, ale nie mają ,,jeszcze’’ sutków, poza tym mają kloakę – podobnie jak ryby, płazy, gady i ptaki. A kloaka w biologii to nic innego jak wspólne ujście układu pokarmowego i moczowego. Są więc reliktem o silnie zaznaczonych cechach pośrednich między gadami i ssakami. Dlaczego więc stekowce zalicza się do ssaków? Przede wszystkim dlatego, że mają sierść, są stałocieplne, karmią młode mlekiem, mają kosteczki słuchowe oraz ze względu na badania molekularne.

dziobak
(dziobak, źródło: http://www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/swiat/zwierzeta/ssaki/dziobak.php)

Badania molekularne. Zapewne dla niektórych są najważniejszym dowodem potwierdzającym zachodzenie ewolucji biologicznej. Tutaj należy dodać o systematyce organizmów. Wszyscy wiemy, że dzielą się na pięć królestw – zwierzęta, rośliny, grzyby, bakterie (bezjądrowce) i protisty, a ostatnio oddzielnie wymienia się też archeony. Wiemy dalej, że np. kręgowce dzielą się na ptaki, ssaki, ryby (chrzęstnoszkieletowe i kostnoszkieletowe), gady, płazy, a ci bardziej zainteresowani tematem wiedzą też, że do kręgowców należą jeszcze minogi i śluzice. Potem na przykład ssaki dzielimy na mięsożerne, naczelne, walenie, syreny, parzystokopytne, nieparzystokopytne itd. Wiecie, że obecnie systematyka nam się zmienia? Albo raczej powstaje nowa. Jedna to ta tradycyjna, bazująca w dużym stopniu na podobieństwach w wyglądzie, budowie, fizjologii itd., druga, ta nowsza, opiera się na pokrewieństwach ewolucyjnych, wykazanych w badaniach genetycznych. Okazuje się, że niektóre zwierzęta są ze sobą dużo bardziej spokrewnione, niż myśleliśmy – na przykład hipopotamy z waleniami.

śluzica
(śluzica, źródło: http://nature.ca/notebooks/english/atlantichagfish_p2.htm)

Co jeszcze ciekawego oferuje nam nauka, a co dowodzi ewolucji biologicznej i łączy się w spójną całość z resztą faktów? Teraz chcę opowiedzieć trochę o embriologii, dzięki której wiemy, że my – ludzie i w ogóle wszystkie zwierzęta kręgowe (czyli kręgowce) są strunowcami. Najpierw – co to są strunowce? W skrócie są to bardziej ewolucyjnie zaawansowane zwierzęta, charakteryzujące się m.in. struną grzbietową (stąd ich łacińska nazwa – Chordata, czyli struna). I tak się składa, że wszystkie kręgowce w rozwoju embrionalnym mają w pewnym momencie strunę grzbietową, zastępowaną potem rdzeniem kręgowym, co jest bezpośrednim dowodem tego, że pochodzimy od strunowców. Inną ciekawostką z zakresu embriologii jest fazowość stadiów rozwoju embrionu. Powstała dawno temu pewna teoria, według której od poczęcia do urodzenia następują wszystkie stadia ewolucji, od jednokomórkowca, aż do człowieka przy narodzinach. Hipoteza ta okazała się w pewnym stopniu błędna, ale nie całkowicie. Według niej stadia rozwojowe były ścisłe. W rzeczywistości jest tak, jak mówi owa teoria, ale nie w sposób ścisły – są pewne odstępstwa, faktem jest jednak, że od poczęcia przechodzimy kolejne stadia ewolucji, aż do rozwoju gatunkowego i osobniczego.

Faktem, który dowodzi, że pochodzimy wszyscy od jednego przodka jest to, że wszystkie żywe organizmy bazują na materiale genetycznym. Każdy żywy organizm (a nawet wirusy uchodzące za coś pomiędzy żywym i nieżywym) posiada materiał genetyczny, odczytywany według tripletowego kodu genetycznego. Poza tym kluczowe enzymy także są uniwersalne. Skład pierwiastkowy w przybliżeniu także jest uniwersalny. Ekspresja genów (transkrypcja, translacja, replikacja) zachodzi w podobnym schemacie u wszystkich organizmów żywych, podobne jak przemiany energetyczne. Podstawowe białka, jak np. kolagen mają u wszystkich żywych organizmów niemal identyczną budowę. Wszystko to świadczy o pochodzeniu od jednego praprzodka.

Narządy u różnych grup organizmów można ze sobą porównać i pomijając badania genetyczne, już sama anatomia porównawcza daje odpowiedź na to, który narząd z którego ewoluował, który u których organizmów wywodzi się z tego samego narządu, ale na skutek czynników środowiskowych uległ zmianie. Jest więc coś takiego jak narządy analogiczne – czyli narządy, które występują u daleko spokrewnionych ze sobą organizmów i wywodzące się z różnych elementów organizmu, ale będące podobnymi ze względu na pełnione funkcje, ze względu na występowanie w podobnym środowisku. Przykładem, dość banalnym są oczy. U ryby i u ośmiornicy są to narządy podobne, pełniące te same funkcje, ale wywodzące się z zupełnie innych elementów – oko ryby wywodzi się z mózgu natomiast oko ośmiornicy z elementów skórnych. Na skutek pojawiania się narządów analogicznych mamy gatunki, które mogą być do siebie bardzo podobne (przez co sklasyfikowane pierwotnie jako blisko spokrewnione), ale odlegle spokrewnione. I analogicznie – występują narządy homologiczne. Czyli narządy które na skutek pełnionych funkcji w danym środowisku, mimo iż wywodzą się z tego samego elementu i występują u blisko spokrewnionych organizmów, wyglądają inaczej. Przykładem jest ręka. Ręka człowieka, ręka delfina (płetwa), ręka konia, ręka kreta, ręka (skrzydło) nietoperza, płetwa ryby, ręka (skrzydło) ptaka. Wszystkie te organizmy są blisko spokrewnione, zwłaszcza ssaki, wszystkie wymienione ręce to ręce, a jednak jedna ręka jest płetwą, przystosowaniem do pływania, inna ręka jest skrzydłem, przystosowaniem do latania, inna ręka jest ręką taką jaką my mamy itd. Wszystko to jednak nadal ręka, te same kości – kość ramieniowa, łokciowa, promieniowa, kości nadgarstka, kości śródręcza i kości palców. Stąd też wiemy, że koń mimo iż ma tylko jeden palec, to nie jest to sobie tak o, jeden palec. Jest to ten palec, który u nas jest palcem trzecim – reszta palców u konia została zredukowana. Fajną zagadką na myślenie, będącą w temacie jest też pytanie – gdzie koń ma kolano? 

koń
(koń, źródło: http://hdmax.pl/tapeta/kon_brazowy/1/324/18)

No cóż, przejdźmy trochę dalej, ale pozostańmy przy anatomii porównawczej. O narządach szczątkowych takich jak wyrostek robaczkowy, czy zęby ósemki każdy pewnie słyszał. Są to narządy, które w skutek ewolucji nie pełnią swoich pierwotnych funkcji i są redukowane do takiego stopnia, że albo zanikają, albo pełnią inne funkcje, niż pierwotnie. Innym przykładem takich narządów jest szczątkowa miednica u waleni, dowodząca temu, że kiedyś te zwierzęta, ich przodkowie bytowały na lądzie.

Atawizmy. Są to cechy, które normalnie, u przeciętnego osobnika danego gatunku nie pojawiają się, ale raz na jakiś czas u pojedynczych osobników mogą wystąpić. Przypuszcza się, że wynika to z ekspresji genu (lub genów), który na drodze ewolucji uległ wyciszeniu, co związane jest z dziedziczonym wzorem metylacji DNA czy modyfikacji histonów. Przykładem jest ogon u ludzi. Innym atawizmem u człowieka jest mocne, ,,szympansie’’ owłosienie ciała, czy więcej, niż dwie brodawki sutkowe (jak zapewne właściciele czworonogów wiedzą, że niższe ewolucyjnie od nas ssaki mają więcej brodawek). Kolejnym atawizmem u ludzi jest ruchomość uszu, pamiętam znajomego z gimnazjum, który to potrafił. Atawizmów u ludzi poznano więcej, są to także: pazury zamiast paznokci, wielkie kły, czy owłosienie w rozwoju embrionalnym. Ciekawym atawizmem jest arachnofobia - wrodzony lęk przed pająkami, dziedziczony po przodkach. U innych gatunków atawizmem są na przykład – liście u kaktusa, kończyny tylne u waleni (co podobnie jak występowanie szczątkowej miednicy dowodzi temu, że walenie ewoluowały ze zwierząt lądowych, a jak wskazują poznane skamieniałości i badania genetyczne – walenie wywodzą się ze zwierząt prakopytnych), trzy palce u konia.

prawaleń
(prawaleń, wizja artysty, na podstawie skamieniałości, źródło: http://weepingredorger.wordpress.com/)

ZJAWISKA

Istnieje takie zjawisko jak paralelizm, czyli wykształcenie podobnych przystosowań u spokrewnionych ze sobą gatunków, żyjących w zupełnie innych częściach globu, ale bytujących w podobnym środowisku. Ciekawym przykładem są tu delfiny rzeczne, gdzie delfiny występujące w Amazonce, delfiny występujące w dolinie La Platy i delfiny występujące w rzekach Azjatyckich (Ganges, Indus, Jangcy), ewoluowały niezależnie, a wytworzyły podobne przystosowania, mają podobną budowę morfologiczną (m.in. ze względu na pływanie między podwodnymi korzeniami). Innym zjawiskiem, które w pewien sposób obrazuje ewolucję, jest koewlucja, czyli sytuacja gdzie jeden gatunek ewoluuje za drugim. Na przykład gdy kwiat zapylany przez danego owada w jakiś sposób zmienia się, to owad musi się też zmienić, by dalej czerpać pokarm z tego kwiatu. Albo drapieżnik polujący na ofiarę, jeśli ofiara zacznie stosować nowy sposób ucieczki, walki, czy ukrycia się, musi dostosować się do zmian w ofierze albo przerzucić się na inny gatunek do polowań. Innymi ciekawymi zjawiskami ewolucyjnymi jest mimikra i mimetyzm. Ta pierwsza to upodabnianie się do innych gatunków w celu osiągnięcia jakiejś korzyści. Na przykład roślina upodabnia się do samicy owada, by go zwabić w celu zapylenia albo jedno zwierzę, które jest niegroźne, upodabnia się z wyglądu do drugiego, groźnego. Mimetyzm natomiast to upodabnianie się do otoczenia w celu łatwiejszego ukrycia się np. przed drapieżnikiem.

MECHANIZMY

Mechanizmy ewolucji nie są do końca poznane, stąd występują pewne niewiadome. Wiemy natomiast, że znaczenie w zmienności biologicznej, determinowanej zmiennością genetyczną, mają: dobór naturalny, rekombinacja i mutacje, dziedziczenie wzoru metylacji DNA i modyfikacji białek histonowych, poziomy transfer genów.

Dobór naturalny, zwany też z angielskiego naturalną selekcją to nic innego jak wpływ środowiska na populację. Środowisko determinuje to, co będzie w nim przydatne. A środowiskiem jest tutaj wszystko – klimat, ułożenie terenu, szata roślinna, występowanie drapieżników, czy pasożytów itd. Posłużę się tutaj hipotetycznym przykładem. Mamy populację jakichś, powiedzmy futerkowych zwierząt. Niektóre osobniki są ciemno-brązowe, inne brązowe, a inne jasno-brązowe. Nowe otoczenie sugeruje, że warto być osobnikiem jasno-brązowym lub ewentualnie brązowym, by łatwiej było się ukryć przed drapieżnikiem, w skutek czego osobniki ciemno-brązowe łatwiej są wyłapywane przez drapieżniki, przez co rzadziej się rozmnażają i w ten sposób populacja kierunkuje się w stronę barwy jasno-brązowej. To jest przykład działania doboru naturalnego. I w tym też zawarty jest wpływ rekombinacji i dziedziczonych czynników epigenetycznych. Rekombinacja to wymiana materiału genetycznego. Skoro osobniki nieprzystosowane będą się rzadziej rozmnażać, to materiał genetyczny zostanie zrekombinowany z materiału osobników lepiej przystosowanych, dzięki czemu potomstwo będzie prawdopodobnie lepiej przystosowane, niż rodzice.

Do tego dochodzą jeszcze mutacje. Mutacje zwykle są szkodliwe, ale nie zawsze. To, czy dana mutacja jest korzystna, o ile nie powoduje śmierci, choroby, upośledzenia, determinowane jest właśnie doborem naturalnym. Czy dana cecha, wywołana na skutek mutacji, która nie powoduje śmierci czy choroby, będzie przydatna w danym środowisku? Ciekawym przykładem, że działa to w ten sposób - przede wszystkim kierunek rekombinacji w populacjach - jest dzisiejsza populacja ludzka. Z momentem kiedy jakość medycyny wzrosła, kiedy zwiększyła się empatia do drugiej osoby, kiedy ludzie zaczęli sobie pomagać, dobór naturalny zmienił się. W tej chwili, z biologicznego punktu widzenia, osoby nieprzystosowane, słabe genetycznie itd. i tak mogą się rozmnażać, bo pomoże im medycyna i ,,zamiast’’ umrzeć, przekażą swoje geny. I tak się właśnie dzieje. W skutek tego populacja ludzka zamiast się kierunkować, specjalizować, czyli po prostu zwiększać swoje przydatne cechy, różnicuje się, bo nie działa prawidłowo dobór naturalny. Stąd w populacji ludzi tak wiele różnic w rysach twarzy, wzroście, kolorach i odcieniach włosów, oczu, kształcie nosa, charakterach, predyspozycjach do chorób itd., ze względu na niespecyficzną kierunkowość doboru.

Najnowsze badania genetyczne wskazują na to, że wpływ na ewolucję mogą mieć pozasekwencyjne czynniki genetyczne, takie jak metylacja cytozyn czy modyfikacje histonów, na które nawinięta jest nić DNA. Okazuje się, że pozasekwencyjne regulacje ekspresji mogą być dziedziczone. Na przykład u ludzi, których dziadkowie przeżyli okres głodu, wzmożona jest ekspresja enzymów lipogenicznych. U potomstwa gryzoni, które negatywnie nastrajano na bodziec zapachowy, także występowała niechęć do owego bodźca, w wyniku odziedziczonego wzoru metylacji DNA. Zmiany takie nazywane są epigenetycznymi.

histony
(źródło: http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,6098)

SKĄD POCHODZI ŻYCIE?

Jak myślicie, czy życie powstało tu – na Ziemi, czy przywędrowało do nas z kosmosu? Kwestia tego, skąd ono pochodzi, jak i gdzie powstało to w pewnym stopniu odrębna kwestia. Przeprowadzano eksperymenty dowodzące temu, że na meteoroidzie uderzającym pod odpowiednim kątem mogły przetrwać jednokomórkowce. Znaleziono także w kosmosie najprostszy aminokwas – glicynę, za pomocą swego rodzaju spektrofotometru. Tak więc życie może wcale nie powstało tu, na Ziemi, a gdzieś w kosmosie i przywędrowało do nas.

55 komentarzy:

  1. Wezmę się za czytanie rano, bo idę spać. Napiszę o wrażeniach jak przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow strasznie długi post, mogłaś go rozbić na kilka części, lepiej by się czytało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojeju, jaki długi, ale! Dałam rade ;) Ja w ten temat akurat bardzo się nie zagłębiam. Musiałam ogarnąć Ewolucję w liceum do matury i jak na razie mnie do niej nie ciągnie ;D. Ja w sumie wierzę w ufoludki :D Ale raczej myślę, że przez zmieniający się klimat zaszły na Ziemi takie zmiany, że wykształciło się życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak logicznie rzecz biorąc, w tak ogromnym kosmosie, trudno by nie istniało inne miejsce, niż Ziemia, gdzie znajdowało by się życie. Tym się zajmuje astrobiologia - dziedzina nauki zajmująca się szukaniem życia na innych planetach :).

      Usuń
  4. Powiem Ci, że mimo iż miałam to w liceum, na studiach, co dziennie gdzieś się o tym slyszy to jakoś nie mogę sobie wyrobić zdania na ten temat, bo mnie to przerasta, autentycznie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mi wystarczą dowody, zarówno te bezpośrednie jak i pośrednie, by wiedzieć, że ewolucja zachodzi :). Fakt, temat jest dość trudny bo na ewolucjonizm składa się wiele innych dziedzin biologii - paleontologia, paleobiologia, embriologia, genetyka molekularna, anatomia porównawcza, histologia, biochemia, biogeografia, georadiologia. Stąd postanowiłam napisać tą notkę, próbując w niej wszystko spójnie i zrozumiale wyjaśnić :).

      Usuń
  5. Ostatnio na religii miałam taki temat. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za moich czasów uczono tego na biologii :P.

      Usuń
    2. Za moich czasów uczono o tym i na biologii i na religii, z tym że na biologii uczono, że ewolucja zachodzi, a na religii, że nie...
      To przede wszystkim dlatego kopnąłem religię w d..ę.

      Usuń
  6. Dzięki za artykuł, przeczytałem z przyjemnością. Tylko wciąż nie wiem gdzie te ogniwa pośrednie, a to ten problem, jak pamiętasz, drążyłem na SB Children Of Bhaal. Musiały być przecież jakieś ryby, których pęcherz pławny nie przekształcił się jeszcze całkiem w "prymitywne płuco", a nie spełniał już swej pierwotnej roli (taki trochę niepotrzebny i nieużywany narząd... zagrożony atrofią). Albo ten fajnie narysowany prawaleń (na podstawie skamielin?). Zgaduję, że wciąż nie znaleziono szczątków przodka prawalenia, który nie porusza się już tak sprawnie na lądzie, na swoich przekształcających się nogach, a pływać też jeszcze nie potrafi zbyt dobrze.
    I to nieszczęsne datowanie izotopami. To pewna metoda, a pomyłki, o których się słyszy, są kłamstwem?

    greets!

    memory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo pęcherz pławny w opisywanych przypadkach nadal pełnił funkcje pęcherza pławnego, ale także prymitywnego płuca ;). Stąd właśnie jest to gatunek pośredni. Podobnie jak inne wymienione o dziwnych, bo łacińskich nazwach. Ewolucja waleni wraz z przykładami ogniw pośrednich jest zgrabnie opisana na Wikipedii - http://pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucja_waleni

      Co do datowania, jak pisałam, nie znam się na tym szczególnie, wiem, że pomyłki się zdarzają, tak jak np. w reakcjach chemicznych, bo coś wyjdzie, zrobi się nie tak, ale to nie przekreśla całej tej wiedzy, wszystkich tych dowodów czy poprawnych datowań.

      Pewne niewiadome nie znaczą, że ewolucja nie zachodzi. Zachodzi, czemu dowodzą m.in. wymienione w tej notce fakty :). Można to porównać do morderstwa. Mamy ciało, osoba została ewidentnie zamordowana, ale nie mamy winnego, narzędzia zbrodni i motywu. Jednak to, że tego nie mamy, nie znaczy, że morderstwa nie było - było, bo jest na to dowód ;).

      Usuń
    2. Ok. Sprawa pęcherza pławnego znacznie się rozjaśniła, ale będę brnął dalej. Mam nadzieję, że teraz trafię. Tlen potrzebny rybie musi trafić z "prymitywnego płuca" do krwiobiegu. Zapewne potrzeba dostosować naczynia krwionośne do nowego zadania, a może nawet wykształcić całkiem nowe, specjalnie w tym celu. Struktura samego pęcherza też zapewne ulega przemianie.Zanim jednak pożądany efekt się ujawni, mamy całe pokolenia ryb "przygotowujące" się do bycia dwudysznymi. Bonus z rozwijania nowych możliwości ujawni się za ileś tam pokoleń. Moim zdaniem, to jest projekt wymagający inteligencji.

      Walenie odłóżmy na później.

      memory

      Usuń
    3. Powstawanie nowych naczyń to nie jest skomplikowany proces, nie wymaga też jakichś specjalnych mutacji nawet ;). Cóż, ja jako agnostyk nie tłumaczę sobie ewolucji wyższą inteligencją, ale jeśli ktoś wierzy i tłumaczy sobie ewolucję Bogiem na przykład - jego sprawa :).

      Usuń
    4. No i ryby dwudyszne nie oddychają tylko tlenem atmosferycznym, mają także skrzela ;). Wyobrazić sobie można zatem, że zanim ryby zaczęły oddychać powietrzem, w trakcie ewolucji pęcherza pławnego, do oddychania używały skrzeli.

      Usuń
    5. Jeszcze dodam - tutaj można zobaczyć na filmiku jak porusza się prapłetwiec, jego specyficzny ruch płetwami, niczym nogami https://www.youtube.com/watch?v=aor0AjQ5D2Y :). Generalnie ichtiologiem nie jestem, więc tematu ryb dogłębnie nie drążę - notka służyła przedstawieniu dowodów, zjawisk i mechanizmów ewolucji, z poszczególnymi przykładami :).

      Być może proces przekształcenia pęcherza pławnego w płuco nie jest do końca poznany - mimo tego, czy mimo braków np. jakiegoś pośredniego gatunku między jakimikolwiek grupami organizmów, nie przeczy to w żaden sposób ewolucji, gdyż niezaprzeczalne dowody są, mechanizmy również, a wciąż nowe cały czas się bada :). Analogicznie to porównania - to że możemy nie znać np. sprawcy morderstwa, nie świadczy o tym, że morderstwa nie było ;).

      Usuń
  7. Pozwoliłam sobie usunąć obraźliwy i kłamliwy komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wcale mnie to nie zaskoczyło, poszedł od już jednak do wszystkich którzy zasubskrybowali komentarze :)

    Wyrobią sobie zdanie na Twój temat :)

    Nie ma to jak wolność słowa i dyskusji co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrażanie kogoś i jego pracy to nie wolność słowa tylko buractwo. Twój komentarz wcale nie odnosił się do artykułu, był typowym z definicji trollowaniem. A takich zachowań nie będę tolerować.

      Usuń
    2. Kolejny post usunięty, nie pozwolę na robienie z mojego bloga śmietnika, na obrażanie, na manipulacje, na kłamstwa. Takie zachowanie jest buractwem, nic na to nie poradzę. Dalsze komentarze w tym ''nurcie'' również będą automatycznie usunięte.

      Usuń
  9. Hmm,przeciez to nie nasza wina ze przodkowie przekazali nam wadliwe geny.Kurde jak mnie to wkurza,nie mozna cieszyc se zyciem bo nad soba wisi jakas klatwa wpostaci choroby,bo juz pol rodziny na to wymarlo.Chociaz teraz mowi sie,ze to styl zycia i nawyki zywieniowe wyniesione z domu o tym decyduja a nie geny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tak, że tym co jemy i ogólnie czynnikami środowiskowymi możemy zmieniać ekspresję genów dzięki czemu np. osoba obciążona genetycznie odpowiednio się odżywiając, może nie zachoruje.

      Usuń
  10. Aha,ale z tego co [iszesz wnioskuje z egeny maja jednak duze znaczenie,tak?

    OdpowiedzUsuń
  11. nawet jezeli w badaniach genetycznych nic nie wyszlo to i tak trzeba sie bac tak?o po co zyc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle odbierasz moje odpowiedzi. Nie należy się bać. Napisałam, że mimo wpływu czynników środowiskowych, czynniki genetyczne też mają spory wpływ.

      Usuń
  12. Ja sie boje juz od kilku lat.Ciagle mam to w glowie,tsosuje rozne ziola itd tylko po co,ksoro nic mi to nie da bo stres mnie wczesniej zje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może warto było by udać się na psychoterapię, skoro stres sięga u Ciebie tak wielkich rozmiarów z tak absurdalnych powodów (bo raptem domniemywania czegoś)?

      Usuń
  13. Wiem,myslslam o tym,to mi przeslania wszystko.Ostatnio wprost przerazila mnie smierc Anny Przybylskiej,osoby ktora zmarla wmlodym wieku.Co rusz w wywiadach podkreslala,ze wszyscy w jej rodzinie umierai na raka i dlatego ona sie bada,i co ztego ,skoro nie uchronilo Jej to przed najgorszym.Nie chodzi tu o mnie tylko o osoby mi bliskie.Mam taki żal do rodzicow tych osob,ze nbie pryzlozyli reki do tego,zeby ich sklonic do badan wczesniej,zeby zostali objeci jakims programem profilaktycznym.Najsmieszniejsze jest to ze u nas w poradni genetycznej onkologicznej nie ma czgeos takiego jak objecie opieka osob zagrozonych.To wszystko jest chore.Nic dziwnego ze clzowiek szuka pomocy gdzie sie da.Mowisz,ze to sa absurdalne powody-postaw sie w mojej sytuacji i codziennie sie zastanawiaj-sama mowisz ze geny sa najwazniejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię, jednak to że możemy zachorować na nowotwór to nie powód by bez przerwy się tym stresować bo narasta to do absurdalnych rozmiarów.

      Usuń
  14. Dla mnie to jednak nie jest absurd,poniewaz nowotwor to nie przeziebienie i jego wynikiem czesto jest smierc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas kiedyś umrze, a jednak zamartwianie się tym codziennie w dużej dawce jest absurdem.

      Usuń
  15. witam,
    czy moglaby Pani cos powiedziec na temat srebra koloidalnego.a mianowicie tego czy prawda jets fakt,ze niszczy ono dobra flore bakteryjna w jelitach i zaleca sie przyjmowanie probiotykow podczas jego stosowania-z taka informacja sie zetknelam.Troche mnie to dziwi,gdyz powszechnie uwazalo sie ze srebro dziala na podobne zasadzie jak antybiotyki,tyle tylko,ze nie niszczy wszystkich bakterii,tylko te zle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antybiotyki z reguły działają na zasadzie uszkodzenia ściany komórkowej bakterii, czy blokowania ich metabolizmu, więc taka wybiórczość jest trudna do sprecyzowania, zwłaszcza dla mnie bo się tym tematem aż tak nie interesuję.

      Usuń
  16. Tekst bardzo dobry. Info dla wierzących, że chrześcijaństwo zaakceptowało tę teorię jest dość ważne. Ale myślę, że równie ważne jest zawężenie, że kościół katolicki zaakceptował tę teorię. Natomiast nasi ultrakatolicy dyskutując te sprawy posiłkują się przekopiowanymi wywodami chrześcijan amerykańskich ... którzy katolikami nie są. Taki szczególik, a robi różnicę. Bo Polscy katolicy nie czytają Biblii i niewiele interesują się wypowiedziami papieży, natomiast na potęgę stosują kopiuj-wklej jakiś cytatów z teleewangelistów, nie wiedząc, że cytują guru innych religii, którzy nimi gardzą i mają inne dogmaty. Stąd pseudofilozoficzne dywagacje na polskich blogach katolików na temat ewolucji. Tymczasem nie ma o czym dywagować, papież już się na ten temat wypowiedział i kropka :).

    Jeśli o mnie chodzi, nie ma ta cała sprawa znaczenia, bo ewolucja jest faktem, natomiast wiara w żaden sposób nie ma punktów stycznych z nauką. Naukowość wymaga falsyfikacji, wiara wręcz przeciwnie. Stąd wyniki badań naukowych osób niezwykle wierzących muszą być obłożone podwójną nieufnością, bo ich natura z całą pewnością będzie walczyła z falsyfikowalnością. W końcu, żeby wierzyć trzeba nauczyć się nie podważać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło czyta się takie mądre i racjonalne komentarze :).

      Usuń
  17. Przyczepie sie do tytułu, który brzmi dziwnie. Czy wierzyce w chemie? Czy wierzycie w fizykę? W Naukę nie wierzy sie, mozna wierzyc w religie, UFO, czerwonego kapturka. Wierzy sie w cos co na no nie ma żadnych dowodów a jedynie opowieści, przesłania, legendy.

    Poza tym gratuluje artykułu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł to taka celowa, mała prowokacja :-).

      Usuń
  18. No i hola - przecież w teorii ewolucji nie ma mowy o tym, że powstaliśmy od małpy - w takim wypadku nie byłoby małp :D Więc TE nie wyklucza się raczej z wiarą w boga?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ktoś tu pisał, że rzekomo Kościół zaakceptował teorię ewolucji, czyli także o wyewoluowaniu człowieka od jakiegoś przodka zwierzęcego który nie był człowiekiem.... A ja się pytam, jak takie stwierdzenie ma się do wynikających z Biblii prawd wiary, że to Bóg jest stwórcą człowieka i wszystkich innych gatunków „według swego rodzaju” ? Jak takie stwierdzenie ma się do prawdy wiary, że Pismo Święte jest z natchnienia Bożego? Dlaczego w kościołach chrześcijańskich mamy sakrament chrztu świętego, który wierzymy iż gładzi grzech pierworodny naszych pierwszych rodziców Adamy i Ewy ? Jak teza papieża Jana Pawła II, a ostatnio Ojca Świętego Franciszka ma się do nauczania o grzechu pierworodnym? Czy któryś z wymienionych papieży wyłożył nam i zreinterpretował tradycyjne nauczanie Kościoła w odniesieniu do grzechu pierworodnego i jednocześnie o prawdziwości tezy o ewolucji… (makroewolucji)? Przecież, ewolucjoniści twierdzą, że w procesie ewolucji (ślepego i nieukierunkowanego procesu) formy mniej doskonałe poprzedziły formy bardzie złożone, organizmy jednokomórkowe dały początek wielokomórkowcom, proste wielokomórkowce bardzie złożonym organizmom wielokomórkowym itd. itd. Wszystko to dokonało się jako konsekwencja przypadkowych zmian w materiale genetycznym zwanych mutacjami, które przez dobór naturalny zostały utrwalone…. Powstaje pytanie jakie jest tego prawdopodobieństwo? Ile na to potrzeba lat: 100 mln? 500 mln? 4 mld? Człowiek na przestrzeni ostatnich ok. 50 lat stworzył elektronikę: kalkulatory, komputery – a wcześniej półprzewodniki, tranzystory oporniki itp. itd…. Zastanówmy się nad prostym rachunkiem prawdopodobieństwa. Ile czasu potrzeba, żeby po wrzuceniu wszystkich komponentów niezbędnych do stworzenia najprostszego kalkulatora do pudełka, potrząsanie tym pudełkiem i zasilanie takiej „fabryczki” śrubokrętem raz na jakiś czas, lutownicą do łączenia poszczególnych komponentów, energią elektryczna przyłożoną do ścianek pudełka, dołożeniem składników które tworzą system solarnego ogniwa przetwarzającego energię świetlną na elektryczną pozwalającą zasilać kalkulator w niezbędną energię elektryczną - ile potrzeba lat żeby doszło do samorzutnego, przypadkowego połączenia wszystkich tych elementów w prosty kalkulator, który policzy ile jest dwa razy dwa i wyświetli to na ciekłokrystalicznym panelu??? Ile czasu potrzeba na to? Może 100 lat, 1000 lat? 100 tyś? A może 10 do potęgi 100 tysięcy wystarczy? Przyznajmy szczerze nie ma takiego czasu po którym powstałby samoistnie działający najprostszy kalkulator. A jakie jest prawdopodobieństwo powstania żywej i funkcjonalnej komórki, nieporównywanie bardzie złożonej niż najbardziej wyrafinowany współczesny komputer, w oparciu o proces nieukierunkowany, ślepy i przypadkowy – metodą prób i błędów, łączenia się dziesiątków tysięcy składników ? Bez udziału Sprawcy działającego w nieznany nam sposób, ale jednak CELOWY i UKIERUNKOWANY, nie jest to możliwe. Jak zatem można wierzyć w tak piramidalną bzdurę, że coś funkcjonalnego, nierzadko zaskakująco pięknego mogło powstać samoistnie w wyniku ślepego procesu „prób” i „błędów”, a odrzucić tezę zawarto w Piśmie Świętym że rozumny Stwórca powołał to wszystko do istnienia? Jak głęboko trzeba wierzyć w utopię ewolucji (makroewolucji), żeby odrzucić to co zostało nam objawione o Stwórcy wszechrzeczy. Widzimy i doświadczamy jak człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boga jest na swój sposób piękny i uczestniczy w przymiotach Bożych, że tworzy nowe rzeczy np. kalkulatory, podczas gdy takie kalkulatory nie tworzą się samoistnie !!! Ile trzeba głębokiej, irracjonalnej wiary, żeby uwierzyć w ślepą i stwórczą moc ewolucji, a odrzucić wiarę w Boga, Którego jesteśmy wielce niedoskonałym odbiciem? Jak głęboka musi być ciemność ludzkiego umysłu który przyjmuje ewolucję (makroewolucję), na którą nie ma najmniejszych zracjonalizowanych przesłanek, a odrzuca w istnienie Stwórcy ?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że nie czytałeś ze zrozumieniem ani tego artykułu, ani innego na temat ewolucji na tym blogu, ani też żadnego podręcznika do biologii ewolucyjnej czy chociażby podstawowych artykułów z Wikipedii. Po kolei.

      1. Teoria Ewolucji Biologicznej nie zajmuje się wiarą w Boga itp., więc problem pogodzenia rzeczywistości z religią i wiarą to kwestia teologów czy osób wierzących, a nie naukowców. Skoro jednak kościół potrafił zmienić interpretację Biblii po dowiedzeniu, że Ziemia nie jest w centrum układu słonecznego, to i jakoś pogodzi się z faktem zachodzenia ewolucji biologicznej i biogenezą.

      2. Proces ewolucji nie jest ''ślepy'' ani też ''nieukierunkowany''. To mutacje (na dzisiejszy stan wiedzy) są bezpośrednio losowe, ale to czy dana mutacja okaże się korzystna czy nie (pomijając mutacje letalne, nowotworowe itd.) zweryfikuje środowisko i tym samym czy zostanie dalej przekazana. Poza tym istotną rolę w ewolucji odgrywa dziedziczenie epigenetyczne, które jest ściśle związane z oddziaływaniem środowiska na osobniki i populację.

      3. Obliczanie prawdopodobieństwa nic tutaj nie wnosi, bo nie wiemy gdzie i w jakich warunkach zaszła biogeneza. Możliwe jest, że w innym miejscu w Kosmosie, a do nas życie przywędrowało na meteoroidzie (gdzie jak wykazano eksperymentalnie, meteoroid uderzający pod odpowiednim kątem może przenieść ŻYWE mikroorganizmy).

      4. Porównanie do kalkulatora też jest nieadekwatne, bo ewolucja zachodzi stopniowo, to nie tak, że wymieszamy jedno z drugim, trzecim i dwudziestym i powstanie nam jakiś żywy organizm.

      5. Ewolucja (makroewolucja i megaewolucja także) nie jest kwestią wiary tylko akceptacji faktu. To branie pisma świętego przyjmuje się na wiarę i rodzaj interpretacji, pisanie więc, że piramidalną bzdurą jest 'wiara w ewolucję, a odrzucanie wersji pisma świętego' jest kompletnym bełkotem. Nie zweryfikujesz wersji napisanej w Biblii, zresztą sami teologowie uczą by nie brać jej dosłownie. Dowody na ewolucję, jej mechanizmy i prawidłowości jak najbardziej zweryfikujesz, co poczyniono bardzo, bardzo wiele razy od czasu opublikowania 'O powstawaniu gatunków (...)'' Karola Darwina.

      Usuń
    2. Jeśli ktoś chce brnąć dalej w te ewoluofantazje to musi sobie i nam odpowiedzieć na pytanie: jak to możliwe i co musiało się stać, że powstająca pierwsza żyjąca komórka, nie tylko potrafiła żyć ale jeszcze potrafiła się rozmnożyć, potrafiła konsumować, trawić uzyskując materię
      dla następnej komórki do której oczywiście włożyła swoje DNA. Kolejne pytanie: Komórka żyjąca to nie tylko struktura białek ale i informacja o działaniach, funkcjach tych białek, czyli umiejętność pozyskania, przyswojenia materii i odpowiedniego jej rozdysponowania do swoich narządów, funkcje obrony przed agresją chemiczną otoczenia.
      Żywa komórka to mikrokosmos, bardziej złożony niż makrokosmos. I to powstało przypadkiem... ech.

      Usuń
    3. Ano możliwe, zważywszy, że wszystko działo się stopniowo, a nie bach i jest komórka czy od razu narząd, jak piszesz. Przytoczone argumenty są wynikiem niewiedzy, zatem zachęcam do przeczytania np. "Ewolucja" Douglasa Futuymy, "Samolubny Gen" i "Najwspanialsze widowisko świata. Świadectwo ewolucji" bądź też "Dzieje życia na Ziemi" Jerzego Dzika.

      Usuń
    4. Nie wiem jak Pan to sobie tłumaczy, ale jest tak, że właśnie musi powstać od razu pewna konkretna całość, żyjąca i funkcjonująca. Właśnie tak: bach i jest. Żeby mogła żyć, żeby mogła przetrwać. Inaczej nie ma życia tylko zlepek składników, który za chwilę rozpada się.
      Pierwsza komórka mogła powstać albo w całości w jednym momencie albo nie powstała wcale. I ta pierwszy komórka musiała składać się od razu z fizycznej bardzo złożonej konstrukcji białek, musiała mieć w sobie zawarte informacje, taki program podobny do komputerowego, algorytm zachowań w reakcji na swoje potrzeby - żyjącego organizmu, algorytmy reakcji na bodźce ze środowiska, algorytm powielania siebie, algorytmy odżywiania siebie, algorytmy oczyszczania swojego wnętrza z produktów przemiany materii. To co tu piszę jest przecież oczywiste - opisuję funkcjonowanie żyjącego organizmu.
      To wszystko musiało powstać razem, w jednym akcie stworzenia/powstania. Od razu wszystko razem.

      Usuń
    5. Nie, nie musi. Wystarczą sekwencje tworzące replikator, który dalej replikuje się mając dostęp do różnych związków organicznych w otoczeniu. Sam replikator, powiedzmy że praRNA nie musiał nawet wytarzać błony komórkowej, ta mogła powstać niezależnie i połączyć się z praRNA, co zresztą nie byłoby niczym dziwnym - wiemy dzisiaj, że mitochondria czy chloroplasty (a być może także rzęski) początkowo były niezależnymi mikroorganizmami. Napisałeś wyżej, anonimie, o tkance, co już w ogóle jest absurdalne - nie ma potrzeby by bach i nagle była tkanka. Pierwotna komórka (a wcześniej replikator) wcale nie musiał mieć żadnego programu reakcji. Po prostu te, które nie przeżyły, nie powieliły się i tym samym nie przetrwały. Tak działa dobór naturalny, podstawa ewolucji - warto go znać by podejmować się dyskusji na ten temat. Dlatego powtórzę - polecam przeczytanie wyżej wymienionych pozycji literaturowych :-).

      Usuń
    6. Polecam zobaczyć film pt. "Zagadki wszechświata z Morganem Freemanem- Jak tu dotarliśmy?". Tam jest wytłumaczone jak powstała komórka.

      Usuń
    7. To sprawa mniej lub bardziej hipotetyczna :-). A program kojarzę, kiedyś go oglądałem i lubiłem ;-).

      Usuń
  20. Tylko pierwsze 2 akapity przeczytałem i już mi ręce opadły

    "Skoro mamy skamieniałość, pozostałość po jakimś organizmie, to wiemy, że istniał, prawda? A jeśli mamy szereg skamieniałości przedstawiających gatunki pośrednie, o cechach przejściowych, wówczas wiemy, że gatunek ten musiał ewoluować, zmieniać się."

    To istna fantazja z twojej strony. Skamieniałości dowodzących że coś istniało a nie że się z czegoś coś wywodzi!
    Tych skamieniałości jest tyle co pies napłakał i są niekompletne więc wnioskowanie że coś jest następstwem czegoś to czysta fantazja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest uogólnienie na potrzeby tekstu, oczywiście takie rzeczy sprawdza się interdyscyplinarnie, z użyciem datowania, zegara molekularnego, anatomii itd., o czym jest zresztą mowa dalej w tekście - gdybyś raczył przeczytać całość, zamiast lekkomyślnie oceniać.

      Usuń
  21. Super artykuł i połowa ewolucji powtórzona przed maturą :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio natknęłam się na zastosowanie ewolucji do wytłumaczenia rozpadów małżeństwa: http://rafalruba.pl/malzenstwo-z-rozsadku/. Szczerze to jestem sceptyczna takim tłumaczeniom, bardzo spłyca światopogląd ;/

    OdpowiedzUsuń
  23. ostatnie zdanie trochę nielogiczne - "życie powstało w kosmosie i przywędrowało do nas" - jeśli tak to my jesteśmy tym życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło, że "Życie powstało w kosmosie i przywędrowało na Ziemię".

      Usuń
    2. No nas, w sensie na naszą planetę :-).

      Usuń