czwartek, 18 września 2014

Hity-mity Internetu o zdrowym odżywianiu

Wokół zdrowego odżywiania i zdrowego stylu życia narosło w Internecie mnóstwo mitów, które z czasem zostały przez spore grono osób uznane za wielkie prawdy. Chcę w tej notce wyjaśnić kilka tego typu sytuacji, mam nadzieję.

Od kilku lat jest moda na grzybicę. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale tak to wygląda. Gdziekolwiek w Internecie nie zapytasz co Ci może dolegać, opisując objawy, zawsze znajdzie się osoba albo i kilka osób, które będą uparcie twierdzić, że to na pewno grzybica. Zaczną polecać różne cudowne terapie w tym celu i twierdzić, że medycyna nic przy tym nie pomoże i nawet tego nie diagnozuje. 

Podobnym przykładem jest zakwaszenie organizmu. Chyba każdy słyszał o preparacie Eliminacid. W reklamie polecano stronę z testem na zakwaszenie, gdzie oczywiście chyba tylko osobom, którym nic nie dolega, nie wyszłoby, że mają zakwaszenie. I tak też analogicznie jak z grzybicą – gdzie się nie zapytasz o jakieś objawy, zawsze znajdzie się osoba, która wyskoczy z tekstem, że to co Ci dolega to z pewnością zakwaszenie i że należy sobie zmierzyć papierkiem lakmusowym pH moczu i śliny. W rzeczywistości zakwaszenie owszem, występuje, ale nie jest takie częste jak się to próbuje ostatnio promować, jeśli podejrzewamy u siebie objawy zakwaszenia, warto zrobić badania na wapń, potas, sód, magnez i dalej decydować, a nie wmawiać sobie, że ma się zakwaszony organizm, bo tak wyszło na papierku lakmusowym zetkniętym ze śliną, albo bo tak powiedział super-test spod szyldu jakiegoś podejrzanego produktu na zakwaszenie.

Co dalej? Na przykład spirulina. Była o tym już mowa w notce poświęconej tej bakterii, ale jako że jest to w temacie, to powtórzę. Wokół spiruliny wyrósł mit, że zawiera ona witaminę B12, że nie trzeba spożywać mięsa i nabiału, czy suplementów, jeśli spożywamy spirulinę. Jest to nieprawda. Niestety na etykietach producenci często sami wypisują, że w spirulinie zawarta jest witamina B12. W rzeczywistości w spirulinie znajduje się antywitamina B12, jej analog mogący pogarszać wchłanianie właściwej witaminy.

,,Jeśli dobrze się odżywiasz to nie będziesz chorować i nie będziesz potrzebować suplementów’’ – to kolejny, często powtarzany na różnych forach pogląd, który nie jest wcale taki prawdziwy i oczywisty. A dlatego nie jest, bo odnośnie chorowania i niedoborów – odżywiając się zdrowo można mieć niedobory, gdyż występują różne choroby zaburzające wchłanianie różnych witamin, czy pierwiastków. Poza tym w dzisiejszym pożywieniu nie brakuje szkodliwych ,,dodatków’’, które mogą powodować choroby, mimo że odżywiamy się racjonalnie i zdrowo. Druga sprawa to suplementy. Było to już szerzej poruszane w notce: Czy suplementy diety to syf i placebo? 

Kolejnym hitem-mitem w Internecie jest oczyszczanie organizmu z toksyn. Weź jakąś super tabletkę i usunie Ci toksyny, zrób sobie dwa tygodnie głodówki, pij na czczo sok z cytryny itd. Głodówka to w ogóle osobny temat, na inną notkę. W każdym razie – niestety, ale to całe oczyszczanie organizmu z toksyn to mit Internetu, zapewne w dużej mierze wystosowany w celu naciągania ludzi na różne preparaty mające oczyszczać komórki z toksyn. Jak jest w rzeczywistości? Po pierwsze, są toksyny które mają określony czas bytowania w organizmie zanim zostaną usunięte, czy rozłożone. Często jest to niestety na naszą niekorzyść, niektóre metale ciężkie czy DDT mogą siedzieć w nas dziesiątkami lat. W jakimś stopniu usunięcie toksyn z organizmu przyspieszyć może spożywanie ekstraktu z miłorzębu, gdyż może zwiększać ekspresję enzymów odtruwających, czy ornityna przyspieszająca odtruwanie mózgu, a także betacyjaniny występujące w buraku. Metale ciężkie neutralizować może kwas liponowy. Są to jednak zagadnienia bardziej skomplikowane i badane, niż populistyczne, wyżej wymienione hasła. 

Dalej można wspomnieć o usuwaniu złogów z wnętrza naczyń krwionośnych. To też popularny hit-mit Internetu. Niedawno ktoś poprosił mnie o mieszankę ziół na usunięcie smoły z krwi. Choć można spowolnić czy zahamować powstawanie płytek miażdżycowych, to raczej nie ma racjonalnych i potwierdzonych sposobów na usuwanie płytki miażdżycowej bez poważnej ingerencji w organizm. Niedawno na pewnym forum ktoś wspominał o chelatowaniu wapnia (płytka miażdżycowa z czasem wapnieje), co mogło by w jakiś sposób zadziałać, ale nie udało mi się dotrzeć do potwierdzonych i wiarygodnych źródeł. Istnieją natomiast sposoby na pozbycie się kamieni nerkowych, rozpuszczając je, czy żółciowych. W przypadku predyspozycji do miażdżycy, najlepiej jest po prostu stosować profilaktykę, czyli mieć pod kontrolą cholesterol, trójglicerydy i homocysteinę. 

Kolejna rzecz to witamina C. Ta syntetyczna jest strasznie demonizowana. W rzeczywistości kwas askorbinowy to kwas askorbinowy, niezależnie od tego czy wyprodukowany syntetycznie, czy przez roślinę. To, co ma tutaj znaczenie, to jak spożywamy ten związek. Syntetyczny z reguły spożywa się w tabletkach (chociaż naturalny też spotkać można w tabletkach ;-)), naturalny wraz z owocami. Dlatego naturalny działa korzystniej, bo wchłania się wraz z gamą innych związków, występujących w owocu, dzięki czemu lepiej się przyswaja i działa synergicznie z np. flawonoidami, przez co wpływa korzystniej na organizm.

67 komentarzy:

  1. Świetny wpis! Bardzo, bardzo przydatny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo za motywujący komentarz i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na oczyszczanie są najlepsze produkty moczopędne (skrzyp, kwiaty bzu czarnego, pokrzywa) oraz wcinanie owoców z przeciwutleniaczami.
    Owoce liściokwiatu garbnikowego (Amalaki, Amla) zawierają w 100 g tyle witaminy C co 15 kg jabłek (podobno 538 mg). Suszone z cukrem smakują jak gruszko-jabłka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyspieszy to usunięcie tego co w krwio-obiegu, ale nie usunie zalegających w tkance tłuszczowej toksyn :). Mimo wszystko przydatne informacje, dziękuję :).

      Usuń
    2. Dlatego nie rozumiem tych pań co nałogowo kupują Dulcobis, Radirex, Figurę 1 itp. preparaty na bazie senesu.
      Obieg DDT fajnie przedstawiono w książce Nasza skradziona przyszłość. Przeczytałabym ją ponownie :)

      Usuń
  4. Stwierdzam, że im bardziej reklamowany suplement tym groszy w działaniu.
    W aptekach ostatnio już nie można dostać aceroli czystej w żółtym kartoniku (nie chcę reklamować), zamawiam przez net. Mitów jest tyle, że żal czasem to czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale coś w tym jest jeśli chodzi o nasilenie reklam. Nie jest tak zawsze, ale sporo takich przypadków. Od paru miesięcy nie mam TV więc już nie wiem co tak namiętnie reklamują.

      Usuń
    2. Acerola z Sanbiosu była w żółtym opakowaniu. U nas się sprzedają Acerola do ssania i Acerola plus - innych nie widziałam

      Usuń
  5. Problem z suplementami jest tego typu że wcale nie muszą działać. Czyżby mogli tak kłamać w żywe oczy sprzedając cud lek - placebo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem nie musi, ale nie jest też tak, jak podaje mnóstwo osób w Internecie, że wszystkie suplementy to syf, że nie ma w ogóle co ich brać, że nic nie dają, że się wcale nie wchłaniają - a to nieprawda :). W notce o suplementach (podlinkowanej też w tym artykule) pisałam o ogólnych zasadach wybierania suplementu :).

      Usuń
  6. Ja również oczyszczałam ostatnio egzamin, ale w taki sposób, że odstawiłam całkowicie cukier, piję bardzo dużo wody mineralnej niegazowanej i jem ten ostropest z jogurtem naturalnym. Schudłam ponad 2 kg i czuję się super. jeszcze chciałabym tak 2, żeby ważyć 54 kg i będzie idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio zastanawiam się sporo nad zakwaszeniem, przyglądając się mojej wcześniejszej diecie, stwierdzam, że tak może być. W dodatku okazuje się, że pozbycie się starych nawyków żywieniowych też wymaga dużo samodyscypliny. Pewnie z rok zajmie mi przejście na inny "alkaliczny" styl odżywiania. Ale właśnie by nie dać się zwariować postanowiłam wcześnie poprosić swojego lekarza o skierowanie mnie na odpowiednie badania. I tu obiło mi się o uszy, że robi się pH...krwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Badanie pH krwi jest zdecydowani bardziej sensowne, niż badanie moczu czy śliny do tego papierkiem lakmusowym, który pokazuje pH bardzo ogólnie, a pH naszej krwi powinno mieć 7,35-7,45 więc granice są tak małe, że papierek tego nie uchwyci. No a druga sprawa że badanie pH śliny i moczu jest w ogóle niemiarodajne w tym wypadku. Dobrze, że postąpiłaś racjonalnie i nie dałaś się zwariować temu popularnemu ostatnio zakwaszeniu :).

      Usuń
    2. Tak dla przykładu - raz na biochemii robiliśmy ćwiczenie dotyczące optymalnego pH śliny dla enzymów w niej występujących, u mnie wyszło 6,2 i u każdego wyszło około 6, także mierzenie pH śliny i moczu, co jest niestety mocno w Internecie spopularyzowane, jest bez sensu w tym wypadku.

      Usuń
  8. Świetny wpis! Powalają mnie te internetowe mody zwłaszcza na to oczyszczanie. Rozmaite "detoksy", które uwalniają od całego zła tego świata i cuda czynią poprzez właśnie zażycie tabletki tudzież jedzenie czegoś dziwnego.

    Kolejna sprawa to odstawianie różnych rzeczy na ileś dni (a potem z powrotem można - nie widzę sensu za bardzo, ale jeśli kogoś to cieszy, że ma taką motywację, to niech sobie poprawia samopoczucie).

    Moim ulubionym hitem ostatnio są diety / potrawy, które jedli nasi praprzodkowie, a szczególnie argument za ich stosowaniem: oni nie mieli raka, ani nawet nadwagi. Jest jeszcze ruch propagujący surowe jedzenie, argumentując to tym, że właśnie na raka itp. choroby nie umierają dzikie zwierzęta i owi praprzodkowie. Co to czytam, zastanawiam się, czego zabrakło w edukacji głoszących to osób, że nie przyjdzie im do głowy, że owi "praprzodkowie" podobnie jak dzikie zwierzęta po prostu nie mieli możliwości zdążyć umrzeć na tego raka, bo gdy tylko wolniej uciekali, coś ich pożerało (mówiąc wprost). A że dużo się musieli ruszać i nie mieli fast-foodów, itp. tylko aby się najeść musieli popracować, ze zgromadzeniem nadwagi też mieliby problem... Ta teoria mnie rozbraja i szczerze mówiąc nie wierzę, że można brać coś takiego na poważnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tu masz rację, do tego jeszcze dochodzi to o czym pisałam w temacie o ewolucji, czyli zaburzony dobór naturalny ze względu na rozwój medycyny - ludzie chorzy rozmnażają się, w ''normalnym'' wypadku umarliby w większości, przez co dziedziczone są te cechy niekorzystne, w ''naturze'' taka osoba umarła by i populacja była by i ogólnie zdrowsza i zdrowsza genetycznie - fakt, brzmi to brutalnie ale taka jest biologiczna prawda. Nie mniej ważne jest jednak to o czym Ty piszesz - zanieczyszczenia, mniej ruchu itd. do tego wydaje mi się, że mniej stresu (albo może stres innego typu). Dzięki za wartościowy komentarz :).

      Usuń
    2. ...no i brak tych niebezpieczeństw, które kiedyś sprawiały, że gdy ktoś dożył 20 to oznaczało, że jest naprawdę silny, a gdy ktoś zaczynał chorować, to... nie za długo był chory... I to wcale nie dlatego że zdrowiał na skutek "heat-free" czy innego jedzenia, tylko zwyczajnie umierał / ginął, stając się pokarmem dla innych organizmów. To samo dzieje się w naturze z dzikimi zwierzętami i dlatego tylko ludzie i domowe zwierzęta mogą sobie pozwolić (wiem, jak to brzmi, ale niestety...) na przewlekłe choroby, w tym te śmiertelne... Nie wiem, czemu ludzie tego nie ogarniają...

      Usuń
    3. Tak, właśnie o to mi chodziło :).

      Usuń
    4. Zasada jest prosta - z czasów naszych przodków nie zachowały się szamańskie statystyki umieralności i stąd może powstać wrażenie, że kiedyś nie było chorób. I wielu się na to nabiera.

      Usuń
  9. Co sądzisz o modnej obecnie diecie bezglutenowej, odstawianiu glutenu i poszukiwaniu w nim źródeł chorób, itp? (Nie mam tu na myśli diety osób, które naprawdę mają nietolerancję glutenu).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że mi przypomniałaś! W tej notce właśnie miałam ująć też temat glutenu, tak myślałam że coś mi wypadło z głowy i nie wiedziałam co... pojawi się to najwyżej w innej notce ;).

      Usuń
    2. Albo może nawet zedytuję jeszcze tą, ale to jutro bo dziś już za późno dla mnie na pisanie :).

      Usuń
    3. Zrób osobną, temat bardzo aktualny! Co więcej - okazuje się, że rozmaite kliniki zarabiają na tym! Napisz coś sensownego i mądrego, rozjaśnij ludziom w głowach, proszę! :-D

      Usuń
    4. Teraz mi się przypomniało, że miało być jeszcze o parafinie :). Po prostu napiszę w przyszłości część drugą tego tematu, jak się nazbiera :).

      Usuń
    5. O parafinie chętnie poczytam. Zwłaszcza, że mam zdiagnozowaną alergię na parafinę. ;-) (Która teoretycznie nie uczula, a jednak, jak rzekła mi lekarka, wszystko może uczulać, zależy z jakim prawdopodobieństwem, ale parafina ponoć wcale nie jest naprawdę aż taka "nieuczulająca"...).

      Usuń
    6. Parafina, o ile nie uczula, jest dobra dla cer suchych, atopowych :). Natomiast w Internecie jej demonizowanie urosło do takiej rangi że można znaleźć nawet wpisy twierdzące, że parafina ma działanie pronowotworowe...

      Usuń
    7. Aha, chętnie poczytałabym jeszcze o tych dietach "białkowych" przerozmaitych. Przed chwilą znowu usłyszałam jak to tuczą węglowodany, którymi się żywię i powinnam przestać to jeść.
      Przy okazji dowiedziałam się, że gdy człowiek je węglowodany, to ma we krwi dużo cukru i od tego ma pasożyty... (Nie jestem pewna, czy dobrze to zrozumiałam, zasypało mnie dużo takich informacji).

      Usuń
    8. To jest kolejne popadanie w skrajności. Poświęcę temu czas w innych notkach :).

      Usuń
    9. O parafinie - właśnie wiem! :-)

      Natomiast sama jestem ofiara w drugą stronę. Co napiszę, że unikam parafiny, ktoś mi pisze, że przecież ona jest bezpieczna i nie uczula... No jak nie? ;-)

      Choć przez całe lata żyłam w przekonaniu, ze nie uczula. Używałam kosmetyków z nią i... leczyłam się dermatologicznie... przy pomocy kosmetyków na parafinie - moja skóra wyglądała coraz gorzej, dopóki... nie przestałam. Wtedy tego nie połączyłam ze sobą, dopiero po latach, gdy trafiłam do szpitala wyszło, że mam tę alergię. Przy okazji dowiedziałam się, że wcale nie jest ona aż tak rzadka.

      Usuń
    10. Zwłaszcza ciekawe jest polecanie diety bezglutenowej osobom bez celiakii.

      Usuń
  10. Ależ tu dużo ciekawych informacji....chętnie będę zaglądać :)
    Hmmm, co do komentarza Uny.... mnie naprawdę tuczą węglowodany: ( choć wcale nie objadam się nimi w nadmiarze; zdecydowanie mój organizm lepiej funkcjonuje, gdy ich unikam a już na pewno wtedy, gdy chcę schudnąć.... to, że z nadmiaru węglowodanów jest wysoki cukier we krwi i zagrożenie cukrzycą to wiecej niż pewne, o pasożytach nie słyszałam :) chociaż pamiętam jak kiedyś się mawiało, że,, od nadmiaru cukru są robaki,,. Jest też dieta zwana ,, antynowotworową,, ( mam na ten temat książkę...) , która zakłada w zależności od wagi człowieka konkretną ilość ( niewielką) spożytych węglowodanów w ciagu dnia, podobno stosując ją mamy szanse,, uniknąć,, cukrzycy i raka. Dieta ta stosowana ( w warunkach szpitalnych) u osób już chorych na nowotwory w wielu przypadkach powoduje zatrzymanie rozwoju komórek nowotworowych.... i calkowite wyleczenie. Z tego wynika, że te węglowodany wcale nie są takie,, super,, jak nam się wydaje. Co o tym sądzisz...? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukry dzielą się na proste i złożone, na wchłaniane i na błonnik - temat jest bardziej skomplikowany, po części wiąże się też ze wspomnianym glutenem - odstawienie glutenu jest w dużym stopniu równoznaczne z odstawieniem węglowodanów, zwłaszcza prostych z pieczywa i stąd często poprawa zdrowia u takich osób, które potem twierdzą, że to było przez gluten. Nie można jednak przesadzać w drugą stronę, węglowodany też są potrzebne organizmowi do dostarczenia energii.

      Usuń
    2. Anonimowy: myślę,że "tuczenie przez węglowodany" zależy głównie od ilości tych węglowodanów, które się spożywa. Jeśli człowiek je dużo np. ciasta - no to wiadomo, że może przytyć. Ale węglowodany są potrzebne, zwłaszcza, jeśli dużo się ruszasz, dostarczają energii organizmowi i ich niedostatek tez może prowadzić do zaburzeń.

      Usuń
  11. OOO tyle wiedzy...aż mnie głowa boli hehe, a to dopiero początek ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam z wielkim zaciekawieniem :) O wielu rzeczach ja sama nie wiedziałam, ale faktycznie, wszyscy reklamują super preparaty na oczyszczanie z toksyn, już to w nie uwierzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki marketing. Jak widzę w nazwie detox coś tam to już na jakieś 90% mam pewność, że to prawdopodobnie naciągactwo...

      Usuń
  13. Bardzo ciekawy tekst:) Witamina C syntetyczna bardzo słabo się wchłania, najlepsza jest naturalna pozyskiwana np. z aceroli lub owoców dzikiej róży:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spożyta wraz z owocem zawierającym naturalną wit. C nie wchłania się wcale tak źle, za to naturalna witamina C ale w tabletkach, a nie spożyta z owocem nie wchłania się z kolei tak dobrze - o tym właśnie był jeden akapit ;).

      Usuń
  14. Mam dla Ciebie jeszcze jeden temat: drożdże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pomysł, fakt jest to też temat na osobną notkę ;).

      Usuń
  15. O chelatacji kiedyś czytałem - chelatowanie wapnia rozmiękcza blaszkę miażdżycową, pozwalając krwi przeciskać się przez zwężone miejsca. Dlatego osoby z problemami z krążeniem mogą po chelatacji poczuć szybką poprawę. Zarazem jednak blaszka miażdżycowa nie jest wcale usuwana i nadal przyrasta, dlatego poprawa jest krótkotrwała a kolejne chelatacje mają coraz słabsze działanie.
    W dodatku z chelatacją wiąże się kilka niebezpieczeństw - wyciąga ona z organizmu większość metali, mogąc doprowadzić do nagłych niedoborów. Ponadto niektórzy szarlatani zamiast EDTA-wapniowego używają EDTA-sodowego. W takich warunkach następuje przede wszystkim chelatacja wapnia i magnezu, a nagły spadek ilości tych metali w osoczu zaburza rytm serca aż do zapaści.

    Glikozydy cyjanogenne nie zamieniają się w Wit B12 - witamina ta to kobalamina, która może być różnie podstawiona. W lekach stosuje się wersję podstawioną jonami cyjankowymi, która nie utlenia się i jest najtrwalsza, jednak w organizmie zamienia się ona w hydroksy-kobalaminę i inne odmiany. Glikozydy cyjanogenne mogą dodawać jony cyjankowe do niepodstawionej kobalaminy, ale ta musi już w organizmie być. Tylko że zamiana jednej aktywnej formy witaminy w inną tak samo tak samo aktywną nic nie zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, właśnie takiego rozłożenia sprawy mi brakowało. Co do glikozydów cyjanogennych - zgadza się - patrzę w notatki, pisząc notkę nie chciało mi się już zaglądać i z pamięci potraktowałam to skrótem myślowym. Jest dość popularna strona o ''zdrowym odżywianiu'' gdzie sporo jest tego typu mitów, właśnie tam w jednym z wpisów autorka zachęcała do zastępowania mięsa glikozydami cyjanogennymi...

      Usuń
  16. Witam,
    ja rowniez jestem zainteresowane tematem tej diety begzlutenowej-zwariowac mozna.Swoja droga musze sie przyznac,ja i wiekszosc osob ktore znam ze uwazalismy,ze w dawnych czasach ludzie tak masowo nie umierali,jedli swoje nieprzetworzone jedzenie i dlugo zyli.Mam tylko nadzieje,ze geny nie decyduja znaczaco o chorobach...bo tak to co to za zycie ciagle balansowanie nad przepascia...myslsam ze zdrowym jedzeniem,przyprawami zdrowymi zdola sie uniknac zachorowan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już w tej czy innej dyskusji w komentarzach padło - kiedyś ludzie żyli krócej i nie udało im się zdążyć umrzeć na np. nowotwory stąd były one rzadsze, kiedyś też inaczej działał dobór naturalny i osoby chore rzadziej się rozmnażały.

      Usuń
  17. Z ta grzybice to fakt-kazdy odsyla do ksiazki Janusa,ze gryzbica to nowotwor i nie leczy sie tego antybiotykami ani lekami przeciwgrzybiczymi bo wraca ze zdwojona sila.Kwas kaprylowy,czosnek,extrakt z gerjfuta to polecaja na grzybice

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja spotkalam sie juz z tyloma roznymi opniniami z etak naprawde juz niewiem co jest prawda.Wszyscy na okolo mowia ze nowotwor to wielki grzyb,a wszechobecna grzybica przyczynia sie do jego rozwoju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowotwór to zmutowane komórki naszego organizmu, które niekontrolowanie się rozmnażają.

      Usuń
  19. To wiem.Co stosowac na ta wszechobecna candide?widze,ze wiekszosc rzeczy Cie tutaj bawi,wiec polec cos stosownego,skoro wszelkie naturalne preparaty na candide wg Ciebie nia dzialaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bawi mnie to, wątek miał za zadanie ukazać, że nie każde osłabienie to kandydoza. Nie znam się na jej leczeniu, znam tylko podstawowe informacje. A masz stwierdzoną kandydozę czy tak tylko wydaje Ci się, że masz?

      Usuń
  20. Pytam ogolnie,poniewaz moj brat jest po serii antybiotykow i miedzy innymi poantybiotykowych biegunkach mimo stosowania probiotykow,wiec byc moze ma.Zastanawiam sie,czy zwykle badanie kału wystarczy,duza czesc osob opowiadala mi o badaniu zywej kropli krwi,ze na tej podstawie tylko to wychodzi.W sumie niewiaodmo,czy sluchac lekarze czy leczyc sie preparatami naturalnymi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapytaj mikologa. Znajdzie się zapewne taki na jakimś Uniwersytecie przyrodniczym czy medycznym w większym mieście albo na forum mikologii.

      Usuń
  21. Bardzo dobry wpis, ludziom teraz wmawia się, że to co sprawdzone od lat (na przykład witamina C), jest złe i poleca się im kupowanie tego, co nowe. Oczywiście robią to firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie dziwi, że jak znajdzie się jedno badanie, które może z pozoru przeczyć wielu innym to zaraz są na onetach itp. artykuły ''coś tam wcale nie ma takiego czy siakiego działania''.

      Usuń
  22. Jest jeszcze jeden mit - o tym, że toksyny wydzielają się z potem. Podobno pocenie się nie ma nic wspólnego z toksynami i powoduje jedynie utratę minerałów. Ktoś to podsumował tak - jeśli ma podczas treningu dojść do wydalania toksyn, to lepiej, żeby to nie było na boisku.

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam, ciesze sie ze tu trafilam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobry wpis, właśnie pracuję nad książką o "oszustwach" w branży suplementów, będzie w niej o miodach akacjowych na cukrzycę i olejku oregano "na wszystko".

    OdpowiedzUsuń
  25. Witamina C to nie jest tylko kwas askorbinowy, radzę pogłębić ten temat bo to co piszesz o spożywaniu syntetycznego kwasu askorbinowego jest lekko krzywdzące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każda witamina ma kilka pochodnych, ale ogólnie nazywa się je daną witaminą.

      Usuń
  26. Diety jak moda....szybko przemijają. A wystarczy tylko zachować we wszystkim umiar. Gdyby gluten był taki zły, ludzkość by chyba nie przetrwała. Tak samo tłuszcz...on też jest nam potrzebny.
    Wszelakie suplementy i cud pastylki to tylko placebo z jakimiś nieszkodliwymi witaminkami napchane zwykłym błonnikiem. Ludzie płacą za to grubą kasę i czekają cudu. A wystarczy wprowadzić do diety więcej otrębów, ostrych przypraw i produktów bogatych w witaminę C.

    OdpowiedzUsuń