niedziela, 19 października 2014

Luteina i zeaksantyna

Luteina to ksantofil, barwnik karotenoidowy, dający żółty kolor. Wątpię by znalazł się ktoś, kto o niej nie słyszał, bo jest szeroko reklamowana wśród preparatów na poprawę widzenia i ochronę wzroku. Nawet nie będę podawać przykładów, suplementów z luteiną jest całe mnóstwo na polskim rynku. Warto tylko zaznaczyć, że korzystne działanie występuje od kilku do kilkudziesięciu miligramów (mg) spożywanego związku na dzień. 

Luteina działa korzystniej, kiedy podawana jest wraz z zeaksantyną – kolejnym barwnikiem karotenoidowym. Oba te związki występują w kwiecie aksamitki. Jak nietrudno się domyśleć, to właśnie z tej rośliny pozyskuje się luteinę do suplementów, a wraz z nią zeaksantynę. Luteina występuje też w jajkach kurzych, ze względu na jej obecność w karmie dla drobiu. Głównym źródłem luteiny w diecie ludzi Europy jest według statystyk brzoskwinia. Mało znany jarmuż zawiera sporo luteiny, chociaż tego nie widać, ze względu na dominujący zielony barwnik. W kukurydzy czy coraz bardziej popularnej chlorelli także znajdziemy luteinę. Warto ją spożywać wraz z wielonienasyconymi kwasami tłuszczowymi omega 3, bo poprawia to jej wchłanianie i działanie.


Zanim przejdę do konkretów, opowiem Wam krótką historię. Luteina, to także nazwa leku wydawanego na receptę, zawierającego progesteron. Słyszałem kiedyś rozmowę dwóch młodych dziewczyn na temat luteiny. Miały na myśli właśnie progesteron, a nie karotenoidowy barwnik. Zastanawiały się jak zdobyć lek - luteinę, nie mając recepty, bo w końcu od progesteronu urośnie im biust. Jedna zaczęła opowiadać o preparatach na wzrok z luteiną – barwnikiem, myśląc, że chodzi o progesteron ;-).

No dobra, a jakie właściwości ma luteina? Jak działa na zdrowie? Przede wszystkim chroni oczy przed wolnymi rodnikami sama w sobie i wzmagając aktywność enzymów przeciwutleniających (dysmutaza ponadtlenkowa i inne), chroni przed zaćmą. Badania wykazały też, że luteina (wraz z zeaksantyną) poprawia proces przetwarzania obrazu. Zmniejsza efekt zmęczonych oczu, gdy siedzimy długo przed komputerem. Inne badania udowodniły, że luteina działa neuroprotekcyjnie przy niedokrwieniach mózgu. Barwnik ten chroni też przed zwyrodnieniem plamki żółtej.

Badano działanie luteiny również na inne problemy. Na przykład na ochronne działanie w stosunku do układu krwionośnego i tutaj badania pokazują, że luteina raczej nie ma znaczącego wpływu. Z kolei inne eksperymenty udowodniły nam, że luteina poprawia odporność – zwiększa aktywność limfocytów. Warto zaznaczyć, że w tym konkretnym badaniu wykorzystywano luteinę z dwóch różnych źródeł i jak podają w wynikach – luteina z nagietka nie miała korzystnego działania. 

Udało mi się też trafić na jedno dość ciekawe badanie. Chodzi tutaj o telomery. Są to końcowe fragmenty chromosomów, które chronią je przed degradacją i uszkodzeniami i wraz z kolejnymi podziałami, z wiekiem ich wielkość się zmniejsza. Podobnie zresztą jest z enzymem – telomerazą, która odbudowuje telomery, a której aktywność obniża się w trakcie starzenia. We wspomnianym badaniu wykazano, że luteina i zeaksantyna ograniczają utratę telomerów, związaną z kolejnymi podziałami. 

I jeszcze antynowotworowe działanie luteiny. Działa ona na różne typy nowotworów, głównie przeciwdziałając rozwojowi choroby, jak i poprzez działanie przeciwutleniające. Wiadomo także, że karotenoid ten ogranicza szkodliwe działanie promieniowania ultrafioletowego na naszą skórę.

54 komentarze:

  1. Nie wiedziałam, że luteina ma taki wpływ na zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety luteina w tabletkach ( tych z reklam) jest g... warta jesli chodzi o wzrok ale rozsadek przegrywa z marketingiem ;)

      Usuń
    2. Tym bardziej że supement diety w cale nie musi działać. Takie nabijanie w butelkę ludzi jest zgodne z Polskim prawem

      Usuń
    3. Dlaczego luteina w tabletkach jest g...no warta?

      Usuń
    4. Ja przykładowo stosowałam Maxiluten - tabletki z luteiną, które rzekomo miały poprawić mój komfort widzenia. Brałam tabletki przez trzy miesiące i co? Moje oczy wciąż były przemęczone, piekły i bolały. Nic mi to nie dało. Moja rada: nie kupujcie tego! Stracicie pieniądze.

      Usuń
  2. Jestem bardzo ciekawa, dlaczego nie lubisz polskich filmów. Mogłabyś mi to wyjaśnić? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio ciągle słowo "jarmuż" przewija mi się przed oczami, chyba czas kupić i spróbować :-) A ja ostatnio myślałam przy okazji reklamy suplementu diety z luteiną - czy to działa, czy kolejne naciąganie naiwnych ludzi? Jeszcze okularków nie noszę, ale tyle czasu spędzam przed różnymi monitorami, że zaczynam odczuwać zmęczenie oczu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi dało efekt w postaci, faktycznie, mniejszego zmęczenia oczu :).

      Usuń
    2. Ludzie ogarnijcie się i nie dajcię się wciągnąć koncernom farmaceutycznym. Siedzisz dużo przed komputerem to zrób sobie przerwę co godzinę a nie biegniesz do apteki po suple. Niedługo dojdzie do tego, że na wszystko będziecie brać suple a przestaniecie zachowywać się racjonalnie. Pamietajcie też o efekcie placebo. Jest duża szansa, że to pomaga tylko w waszych głowach.

      Usuń
    3. Efekt placebo to nie jest wyimaginowany efekt w naszej głowie, tylko realny efekt wywołany myśleniem, że przyjęliśmy coś, co pomoże. A co do suplementów, to przecież nie nawołuję do ich kupowania, piszę w notce o właściwościach luteiny i zeaksantyny i podaję jej źródła, jednym z nich są suplementy.

      Usuń
  4. U Ciebie zawsze dowiaduję się czegoś nowego ;) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc notkę i szukając publikacji naukowych sama się dowiedziałam o tych telomerach, wcześniej nie wiedziałam, że luteina ma takie działanie w połączeniu z wit. C i zeaksantyną.

      Usuń
    2. Czyli należy jeść m.in. aksamitki? Mam ich mnóstwo i zastanawiałam się czy je jeść i jak 😊

      Usuń
    3. Można je jeść nawet do sałatek (oczywiście po uprzednim umyciu). Tutaj - http://www.herbiness.com/oszczedzac-pieniadze-aksamitka/ - jest ciekawy artykuł o wykorzystaniu aksamitki i z przepisami na łatwe do wykonania ekstrakty :).

      Usuń
  5. To ciekawe, że luteina tak dobrze wpływa na telomery. Ja miałam okazję przyjmować luteinę, ale to chyba był lek hormonalny, bo nakazano mi to brać, jak wykryto u mnie torbiel na jajniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak naprawdę progesteron, a nie luteina ;). Podejrzewam, że nazwa tego leku pochodzi od komórek luteinowych, o żółtej barwie, które tworzą ciałko żółte po pęknięciu pęcherzyka Graafa.

      Usuń
    2. Tą Luteinę brałam i ja w tym samym celu :) lek Luteina to sztuczny progesteron :)

      Usuń
    3. Już mniejsza z tym, jak się nazywa, ważne, że podziałał:)

      Usuń
  6. Ciekawy post, nauczę się czegoś nowego. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja luteinę kojarzę właśnie z hormonami :) świetnie jest dowiedzieć się czegoś nowego :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto pamiętać, ze luteina =/= progesteron :). Nazwa leku myli.

      Usuń
  8. Dołączyłam do obserwatorów, bo w szóstej dekadzie życia wypadałoby zacząć zdrowo się odżywiać. Jak dotąd, kochałam niezdrowe żywienie, no cóż rozum swoje, a słabości- swoje:-)))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Z ciekawostek: nadmiar luteiny gromadzi się w tłuszczu, stąd u osoby otyłe mimo odpowiedniej diety, lub suplementacji mogą wykazywać jej niedobór. A na marginesie wspomnę, iż luteinę stosujemy głównie przy AMD- zwyrodnieniu plamki żółtej związanej z wiekiem:-) dla młodych osób raczej luteina nie jest potrzeba. Ta spożywana z jedzeniem powinna w zupełności wystarczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w sumie nie przy nadmiarze, a po prostu normalnym jej spożywaniu. Co do w ogóle komórek tłuszczowych żółtych, czyli tych najliczniejszych, to właśnie ich barwa wynika z gromadzenia się karotenoidów :).

      Usuń
    2. Niestety nie. U osób otyłych, ale także palących papierowy jest problem z uzupełnieniem luteiny w oku. Luteina ma większe powinowactwo do tłuszczu stąd osadzanie się w tkance tłuszczowej. A nikotyna po prostu ją wypiera, nie da szans dotarcia do miejsca przeznaczenia. Polecam do przeczytania artykuł: http://www.wple.net/plek/numery_2008/numer-6-2008/308-311-szostak.pdf

      Usuń
    3. Z tego co rozumiem - jej niedobór u osób otyłych występuje nie przy nadmiarze luteiny w organizmie, tylko przy normalnym spożywaniu u osób otyłych i palących, tak? Bo gdyby był to jej nadmiar, to nadmiar gromadziłby się w komórkach tłuszczowych, a normalnie była by też rozdysponowana po organizmie?

      Usuń
    4. Widzę, że dalej nie rozumiesz:-) na prawdę polecam wyżej wymieniony artykuł do analizy. Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Bardzo zainteresowałaś mnie tą publikacją o telomerach, mogłabym prosić o link do tego artykułu? :)

    (Jeszcze uściślijmy: to wielkość, a nie ilość telomerów zmniejsza się z wiekiem, a jeśli chodzi o telomerazę to jej ilość nie ulega zmianie - spada za to jej aktywność.)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, skróty myślowe, poprawię. Zaraz odszukam tej publikacji i wrzucę linka :).

      Usuń
    2. Uświadom mnie, jeśli coś źle zrozumiałam ;).
      http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/jgs.12644/full

      Usuń
  11. Bardzo ciekawy wpis, mogłam się czegoś dowiedzieć o luteinie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sporo wiadomości :) Będę zaglądać , okazuje się, że bardzo mało wiem na temat żywienia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Znałam luteinę właśnie jeżeli chodzi o oczy i wzrok ;-) Uwielbiam blogi o żywieniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luteina coraz częściej kojarzy się też z jej działaniem przeciwzmarszczkowym, ostatnio podbiły rynek żele flos leku z ekstraktem z aksamitki ;).

      Usuń
  14. nie miałam pojęcia o luteinie i jej wpływie na nasze zdrowie więc cieszę się że dowiedziałam się czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja w tym roku wysiałam jarmuż, już całkiem ładnie urósł. Wiedziałam, że jest baaardzo zdrowy, ale że zawiera nawet luteinę nie miałam pojęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luteinę zawiera bardzo wiele roślin, bo jest ona potrzebna do procesu fotosyntezy, by ograniczać negatywny wpływ tzw. wolnych rodników. Jednak pewne gatunki produkują jej więcej i do nich należy właśnie jarmuż :).

      Usuń
  16. Też się spotkałam z pomyleniem dwóch lutein - i podobne pomysły miały osoby, które to pomyliły! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawy artykuł. O luteinie wiem niewiele i nigdy się nad nią nie zastanawiałam, choć okulistka mi polecała jakieś leki i nawet mam w domu ulotkę na ten temat.
    Dziękuję za wizytę na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja sam przez wiele lat brałem witaminy, te z wyższej półki cenowej, zakładając, że skoro nie do końca właściwie się odżywiam, to warto uzupełniać swoją dietę w witaminki, do tego dochodził nieregularnie czasem, ale był -magnez, i powiem Wam, trzeba było dużej wiary w to, by mieć przekonanie, iż to coś pomaga, nie widząc jakiejś szczególnej poprawy stanu zdrowia. a że miałem nieco zawyżone niektóre wyniki badań krwi-głównie wątrobowe, nieco zmęczony bywałem, coraz większe bóle kręgosłupa pojawiały się z biegiem lat, co nie dawało mi spokojnie rano wstawać z łóżka-koszmar. w pewnym momencie odstawiłem te witaminy, magnez i inny dodatek, wiadomo-wszystko z apteki było. Zacząłem brać suplementy roślinne, także z właściwą rekomendacją, żeby nie było zaś :) i powiem Wam- całkiem zmiana w druga stronę. Nie mam efektu zmęczenia, nie muszę dosypiać po pracy jak dotąd bywało, wyniki badań krwi po zmianie suplementów zaczęły się normować wyraźnie, a za najważniejsze osiągnięcie uważam zanik(po ponad 9-10 tygodniach od stosowania)bóli kręgosłupa, bo już nie wstaję z łóżka na "raty" tylko od razu, coś niesamowitego :) zanik bólu zapewne zawdzięczam glukozaminie w nich zawartej, która swoje także zrobiła. Wszystko roślinne, żadnej syntetycznej substancji, do tego bez problemu zjechałem z nadwagą 7-8kg w dół, od połowy sierpnia trzymam jak nigdy dotąd stałą wagę z tolerancją 1-2kg góra. Nawet teraz wiem, co to efekt jojo, bo nie przykładałem do tego większej wagi, jako facet, ale teraz widzę jak to wszystko wygląda po ok. 4mies. od zmiany suplementów. ważne jest, aby wiedzieć jakie suplementy bierzemy(czy to samą luteinę czy inne związki)syntetyczne czy roślinne z właściwą rekomendacją, bo to jest istotna różnica. To tak, jakby do auta z silnikiem benzynowym wlać diesla zamiast benzyny-auto na pewno nie pojedzie, choć to także paliwo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suplementy syntetyczne wcale nie muszą być złe. Niejednokrotnie związki syntetyczne w suplementach, chemicznie nie różnią się od tych naturalnych i znaczenie ma to, w jakim otoczeniu je spożyjemy - co było wyjaśnione m.in. w notce o witaminie C. Suplementy oczywiście to tylko wspomagacze czy prewencja. Najważniejsze jest to jak żyjemy na co dzień - jak się odżywiamy, poziom stresu, wysiłek fizyczny, wysypianie się itp.

      Usuń
  19. Cześć, jestem jedną z tych osób, które chętnie pomylą luteinę - progesteron z luteiną na oczy. Nie ze względu na cycki, lecz dla bezpieczeństwa. Chodzi o to, że od 20 lat nie zażywam żadnych lekarstw. Nawet od bólu głowy. A teraz jestem w ciąży i ze względu na plamienia z miejsca przepisano mi progesteron na podtrzymanie. Bez badania przyczyn. Ponieważ nie lubię być królikiem doświadczalnym, a progesteron ma chyba więcej paskudnych skutków ubocznych na ulotce niż cokolwiek innego, zaczęłam drążyć temat roślinnej luteiny korzystnej dla oczu, aż natrafiłam na twój blog. W necie znalazlam mnóstwo artykułów w których luteinę zachwalano zarównp jeśli chodzi o plamkę żółtą jak i ciałko żółte, a więc wychodziłoby na to że jest to ta sama substancja która poza poprawą wzroku może też poprawić poziom progesteronu. Nawet w preparatach dla kobiet po menopauzie znajduje się roślinna luteina która miałaby wspomóc równowagę hormonalną w ich organizmach. No i teraz już zgłupiałam. Chociaż z postów wynika, że głupia byłam wcześniej :D. Piszesz, że to co innego. Mogę prosić o głębsze wyjaśnienie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luteina, o której mowa w artykule to ksantofil, należący do karotenoidów. Jest żółtym barwnikiem, który bierze udział w ochronie rośliny przed stresem oksydacyjnym wywołanym nadmierną ekspozycją na słońce. W organizmie człowieka pełni funkcje m.in. przeciwutleniające i nic mi nie wiadomo o tym, by działała jak progesteron. To zbieżność nazw wynikająca zapewne z zabarwienia. Polecam raczej kierować się zaleceniami lekarza, zwłaszcza, że ciąża to wyjątkowa sytuacja i nie ma tutaj miejsca na takie zabawy. Co do ulotki to na ulotkach leków hormonalnych zawsze jest ogromnie długa lista skutków ubocznych.

      Usuń
  20. Dzięki wielkie za wyjaśnienie. Już nie mylę luteiny do oczu z luteiną - hormonem syntetycznym :). Na wypadek, gdyby ktoś chciał wiedzieć, gdzie znaleźć naturalne żródło progesteronu - hormonu, informuję, że znajduje się on w roślinie o nazwie Wild Yam, Discorea Villosa, i jest polecany przy PMS oraz menopauzie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Straszne jest to,że wiele osób mówiąc luteina ma na myśli hormony. Sama biorę gold luteinę na zmęczone i suche oczy i zawsze przy tym temacie wszyscy myślą, ze mam jakieś kobiece problemy zdrowotne. Czemu nikt w dzisiejszych czasach nie dba o swój wzrok? Albo tak mało osób bierze luteinę?

    OdpowiedzUsuń
  22. myślę, że po ostatnich reklamach, a sporo ich jest w radio, więcej osób kojarzy luteinę ze wzrokiem i suplementami niż hormonami :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Też byłam zdziwiona, że luteina to hormon, nieco co innego niż luteina na oczy, która działa świetnie. Od dłuższego czasu biorę Gold Luteinę i jestem super zadowolona, oczy przestały mnie non stop szczypać, nie mam już problemów z pracą na komputerze i co najważniejsze nie doskwiera mi już suchość oczu, dzięki czemu mogłam odstawić krople nawilżające.

    OdpowiedzUsuń