poniedziałek, 25 maja 2015

Dziecięcy umysł w nauce

Wrzucałem to na Facebook'u, ale postanowiłem podzielić się też na blogu ;-). Potraktujcie to z przymrużeniem oka, jako zabawny tekst na poprawę humoru ;-). 

[Kliknijcie w obrazek by powiększyć]


Pamiętacie jak to było być dzieckiem? Każdy w tym czasie coś źle zrozumiał i ułożył sobie z tego jakąś zabawną myśl. Ja na przykład wierzyłem, że istnieją smoki, że dzieci wykopuje się z ogródka, że to co jest na filmach to prawdziwe wydarzenia, że jak ktoś się skupi to będzie mógł latać, że bezcenny oznacza nic nie warty, a nie bardzo wartościowy. Że gołąbki to nie jest obiad ze świeżo złapanych gołębi na osiedlu :-D. Pamiętam do dziś, jak wyobrażałem sobie mapę świata, zanim nauczyłem się jak jest faktycznie. Polska była obok Japonii i Stanów Zjednoczonych :-D. Wierzyłem także w wiele innych dziwnych rzeczy, co do których, że są nieprawdą, zdałem sobie sprawę dopiero jako nastolatek i później. A Wy? ;-)

30 komentarzy:

  1. fajne, mi się przypomniały robione zupy w kałuży, kolega wysiadywał kurze jajka bo chciał mieć pisklątko, przypomniały się dobre czasy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam zawsze wolę przemilczeć sytuacje z dzieciństwa, kiedy rodzice zaczynają je wspominać :D Ale nie powiem, o cudzych lubię słuchać :) Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja wierzyłam, że w moim starym radiu z czerwoną lampką, siedzą dosłownie ludzie, których słyszę. Nawet sobie to wyobrażałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja kiedyś myślałam, że gdy chce się mieć dziecko wystarczy się pocałować ;) a poza tym pamiętam, że w przedszkolu koleżanka mi wmówiła, że niektórzy ludzie mają niebieską krew. Szkoda gadać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wierzyłam w potworka z szafy, miał na imie Hilary, robiłam mu małe ksiązeczki do uczenia alfabetu i mini kolorowanki ktore spinałam w książeczke. Moj brat szył mu mini ubranka,a kuzynka dawała słodycze. Wszystko za sprawą naszej babci która siadała na fotelu tyłem i mowiła piskliwym cichutkim głosem. Bardzo miłe wspomnienie...

    OdpowiedzUsuń
  6. To były czasy :D ja z bardziej szlonych rzeczy pamiętam, że kiedyś zaczerpnęłyśmy z koleżanką z jakiegoś podręcznika przepis na magiczny eliksir - był on tam oczywiście umieszczony jakoś przykładowo, autor wcale nie miał na myśli, że to prawdziwy przepis ;) Jednak my uznałyśmy, że w szkolnym podręczniku by głupot nie pisali, a więc zebrałysmy w lesie potrzebne składniki, przy okazji prawie topiąc się w pobliskim stawie, i przygotowałyśmy śmierdzącą miskturę. Jedynym efektem była kara ze strony rodziców :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wierzyłam w czarną wołgę, która jeździ i dzieci porywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah , pamiętam, ale uciekalismy ,gdy ktos tylko powiedział - czarna wołga, masakra, no i bałam się wtedy , to było okropne uczucie :)

      Usuń
  8. Świetny wpis :D
    A ja myślałam, że "ospę wieczną" (tak usłyszałam, gdy byłam mała) będę miała wiecznie - do końca życia :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to miałam bujną wyobraźnię i w dodatku starsze rodzeństwo potrafiło mnie nabrać na prawie wszytko. Byłam już dosyć duża kiedy dowiedziałam się że suszone morele nie są suszonymi oczami wielorybów tak jak mówiła siostra

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurcze, teraz to nawet ciężko przypomnieć takie zabawne historyjki z dzieciństwa :D
    Pamiętamy, że gorąco wierzyłyśmy w to, że nasze dwa bliźniacze misie są ze sobą spokrewnione tak jak my i po sklepach szukałyśmy ich prawdziwej mamy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - ciężko sobie przypomnieć teraz takie rzeczy ;-)

      Ja podobnie uważałem, że zabawki mają takie życie jak ludzie - że myślą, czują, mają wśród siebie rodzinę/przyjaciół itp. ;-)

      Usuń
  11. z gołębiami miałam podobnie. ojciec je hodował, lubiłam patrzeć jak jedzą pszenicę i latają całą grupą, a jak mama wołała na gołąbki na obiad to ja w płacz:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne! Chyba już,, za stara jestem,, ;) bo nie bardzo potrafię sobie przypomnieć..... ale gołąbki z żywych gołębi to i moje,, doświadczenie,, i to że jak się skupię to będę latać. W realu nie działało ale w snach już tak :) ach co to były za sny!!!! Ponadto na takie błyszczące błotko po kałuży mówiłam,, czekoladka,, a orzechy nerkowca w moim mniemaniu pochodziły....z nerek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Problemy natury egzystencjalnej często są zagadką dla dzieci. Mój syn pytał mnie niedawno w przedszkolu jak to jest, że raz mówią, człowiek zrobił się z małpy, a raz, że Bóg go zrobił??? To jak w końcu jest:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja przez długi czas myślałam, że seks polega na rozebraniu się do naga i położeniu na sb ... o.O

    hairoutine.com

    OdpowiedzUsuń
  15. nie wiem czy miałam jakieś wierzenia takie.... nie pamiętam....

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahaha... każdy z nas sobie tłumaczy wszystko na swój sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  17. 'Znalazłam zdjęcie wielkiego pawiana i trzymałam je przy łóżku' - to mnie rozwaliło, że aż się kawą oplułam :D

    Jak chodziłam do przedszkola to nie wiedziałam jak działa piekarnik w piecu kaflowym (że tam jest ogień!) i chcąc ładnie posprzątać w pokoju, schowałam tam pudło ze starymi komiksami i książkami. No i pożar, zaczęło się nawet parę rzeczy obok palić, spalił mi się wózek dla lalek, a w akcji ratunkowej mama jeszcze dywan podpaliła. Ech, spaliłam komiksy Thorgala z początków lat 90. Ale mi szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  18. teraz akurat nie przypomnę sobie jak to było ze mną:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziecięca fantazja jest niesamowita. Ja ponoć za młodu wymyśliłam sobie potwora o nazwie Jurko i nawet go widziałam. Bałam się go strasznie i przypominał trochę szczotkę do ścierania kurzu. Jak teraz o tym myślę to się zastanawiam czy to na pewno byłam ja :P?

    OdpowiedzUsuń
  20. To ja jednak byłem inteligentnym dzieckiem :) Pamiętam że lubiłem przeglądać gazetki reklamowe. W wyobraźni przekształcałem sobie różne sprzęty na szpiegowskie gadżety, wiecie strzelające papierosy, bomba dzwiękowa w walkmanie itp. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. hahaha :D apropos tego typu wątków: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=49993&page=26 ;) Hmm, gdy byłam mała, wierzyłam, że potrafię rozmawiać z gołębiami i one mnie rozumieją :D

    OdpowiedzUsuń
  22. A co do Muzeum Ewulucji - dzięki za cynk, chętnie odwiedzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja myślałam, że podczas napisów początkowych w filmie, słowa "W pozostałych rolach" oznaczają, że od ostatniej emisji aktorzy się nie pozmieniali. Bez sensu :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Wierzyłam , że wszystko co jest w telewizji jest tak naprawdę w środku tego pudełka i, że tam mieszkają tacy mali ludzie i jest taki mały swiat , który pózniej oglądamy w tv ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja oglądałem filmy karate...i wierzyłem że ludzie w filmach giną na serio

    OdpowiedzUsuń
  26. Haha dobre :-D
    Ohh jak u mnie bylo? Zapamietywalam wiele rad, ktore dziadkowie mi przekazywali, ale ich nie rozumialam. Pamietam je do dzis i dopiero rozumiem :-) Dziadek mowil, zebym nie zasypiala na sloncu, a babcia, ze tylko serce czlowieka idzie do Nieba ;-)

    OdpowiedzUsuń