środa, 15 lipca 2015

Zdrowe odżywianie i zdrowy styl życia - jakie to zdrowe!

Moda na zdrowe odżywianie trwa. Moda na zdrowy styl życia także. Tylko co to znaczy zdrowe odżywianie i zdrowy styl życia?

zdrowe odżywianie
(źródło: Pixabay)

Obecnie bardzo często w Internecie mówi się o zdrowym odżywianiu. Często jednak nie ma to z właściwą dietą nic wspólnego. Często też jest to zwykłe szarlataństwo. W sklepach ze zdrową żywnością czy u małych sklepikarzy znaleźć można coraz dziwniejsze produkty, mające rzekomo leczyć z różnych chorób bądź też przed nimi chronić. No i te zwykłe produkty muszą być ,,eko’’, ,,organiczne’’, ,,bio’’. Żadnej ,,chemii’’. Cokolwiek ta chemia miałaby znaczyć. Bo przecież ekologiczne produkty również nie są nie wiadomo z czego, tylko z ,,chemii’’. Zwykle jednak chodzi o wszelkie związki oznaczone jakimś skrótem. Rzecz w tym, że te skróty niekoniecznie muszą oznaczać coś strasznego. Przeciwnie, witaminy czy karotenoidy i barwniki antocyjanowe też oznacza się w ten sposób. Ale straszenie, czymkolwiek, to jak wiadomo nie od dziś, bardzo dobry chwyt na wielu ludzi.

Określanie czegoś mianem ,,bio’’ czy biologicznego rozrosło się także na inne gałęzie handlu i usług. Dotyczy już nie tylko jedzenia i suplementów. Przytoczę wam groteskowy, zabawny przykład. Kiedyś widziałem ofertę ,,manicure biologicznego’’. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to że to manicure podczas którego uczą biologii… Bo co może znaczyć biologiczny manicure? Potem pomyślałem o tej metodzie, gdzie wkłada się stopy do akwarium i ryby obgryzają złuszczający się naskórek. Okazało się, że były to jakieś ,,biologiczne tipsy’’. Nie mam pojęcia czym są biologiczne tipsy… Oczywiście nie każdy produkt oznaczony jakimś eko certyfikatem to ściema, dziwactwo, naciągactwo. Ale warto zdawać sobie sprawę z tego, że tak bywa i to coraz częściej. 

Kolejną rzeczą są blogi. Dziesiątki, jeśli nie setki blogów (mam teraz na myśli tylko polski Internet), gdzie znajdują się często powielane bzdury na temat działania jakiegoś produktu, zależności w odżywianiu itd. Zwykle mowa o rzekomym odkwaszaniu organizmu bądź też o detoksykacji. Czytając jednak takie wpisy widzę, że zazwyczaj autor nie ma pojęcia czym w ogóle jest detoksykacja. I padnie taka informacja na jakimś bardziej znanym, acz szarlatańskim portalu, a zaraz z niego masa blogerów i blogerek poprzepisuje. Bez sprawdzenia, czy tak faktycznie jest. Bez źródeł. Wiarygodnych źródeł, warto dodać, bo czasem źródła się zdarzają. Przez wiarygodne źródła mam na myśli publikacje naukowe, czasopisma naukowe czy popularnonaukowe (ale popularnonaukowe, nie pseudonaukowe, a to, jak się jest laikiem, łatwo pomylić) czy podręczniki uniwersyteckie.

zdrowy styl życia
(źródło: Pixabay)

Dla niektórych im dziwniej, tym lepiej. Jeśli mówimy o gustach to pewnie i tak, ale nie w przypadku odżywiania. Poszukiwanie egzotycznych owoców, korzeni, pędów, mających leczyć, być super zdrowymi także jest w modzie. Albo poszukiwanie kolejnych ziół i bardzo często na siłę wyszukiwanie im leczniczych właściwości. Ostatnio furorę robi czystek. Chociaż po części zasłużenie, to ludzie traktują go jako lek na wszelkie zło. Zapominając, że różne gatunki czystka wykazują różne działanie i że tak czy siak nie jest to uniwersalne zioło mogące wyleczyć każdą chorobę. Wiem, że długie terminy do lekarzy i na badania diagnostyczne oraz niejednokrotnie niekompetentni, niechętni do współpracy, ignorujący objawy pacjenta lekarze bardzo zniechęcają do oficjalnej medycyny. Doskonale to rozumiem i sam wiele razy tego doświadczyłem. Ale naprawdę chwytanie się ziółek czy dziwnych diet to nie jest rozwiązanie. W ten sposób możemy sobie wręcz zaszkodzić.

Warto zwrócić też uwagę na to, że pseudozdrowe diety mogą nie dostarczać odpowiedniej ilości niezbędnych składników odżywczych i nieodżywczych, tzn. białek, węglowodanów (w tym błonnika), kwasów tłuszczowych, karotenoidów, witamin, mikro i makroelementów, polifenolowych przeciwutleniaczy bądź też bakterii probiotycznych. Ekscytując się, że jakieś super jagody mają coś tam, możemy zapomnieć, że w naszej diecie brakuje na przykład wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 czy witaminy D – a te dwa są akurat w Polsce dosyć częstym przypadkiem.

Mówiąc więc o obecnej modzie na ,,zdrowe odżywianie’’, ,,bio’’, ,,zdrowy styl życia’’, ,,eko’’ powiem – nie idźcie tą drogą. Nie moda, a rozsądek. Albo inaczej. Ta moda ma mało wspólnego z rozsądnym i racjonalnym wyborem.

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj.

44 komentarze:

  1. Dobre spostrzeżenia. Najgorzej jak osoby, które propagują zdrowy styl życia mają znikomą wiedzę na ten temat. U mnie w mieście jest mały sklepik z EKOlogiczną żywnością i mogę Cię zapewnić, że obojętnie o co nie zapytałbyś ekspedientki (z tematyki zdrowia), to ona Ci powie co powinieneś brać/jeść/pić, by sobie pomóc. Co najgorsze, zwykli (zazwyczaj starsi ludzie) wierzą takiej pani co jej się to wydaje że wie wszystko i kupują różnego rodzaju rzeczy w nadziei, że im to pomoże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to m.in. miałem na myśli, że w małych sklepikach czy sklepikach ze zdrową żywnością często są osoby niekompetentne, nie znające się na odżywianiu i wciskają kity o rzekomym działaniu prozdrowotnym każdego produktu.

      Usuń
  2. Rozsądek przede wszystkim. Nie wolno ulegać ogłupiającym reklamom i po prostu myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę sie zgodzić. Mimo, że staram się zdrowo odżywiać - nie popadam w paranoję. Jeśli stosowałabym się do wszystkiego co piszę w Internecie - pewnie już mnie nie byłoby na tym świecie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko jest dla ludzi, ALE z umiarem ^^ A co do eko jogurtów, jajek, itp... zazwyczaj różnią się tylko nazwą ;) Czystek pije moja mama i zawsze się jej dziwie, jak ona go w sb wmusza :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam, że wszystko z umiarem. Najlepiej słuchać swojego organizmu, a nie wierzyć we wszystko, co się usłyszy. Wspomniałaś o blogerkach piszących głupoty - niestety, ale tak jest w każdej dziedzinie. Ja siedzę w tematach urodowych, głównie makijażowych i również widzę, że dziewczyny piszą głupoty, nie mając zbyt dużej wiedzy w temacie. Po prostu szukają w Google i przerabiają na własny artykuł. Spotkałam się z przypadkiem, gdzie dziewczyna robiła "przewodnik" po składach kosmetyków i napisała, żeby szukać naturalnych olejów, np. mineral oil. Mineral oil to oczywiście nic innego jak.... parafina, która przez fanki naturalnych kosmetyków jest piętnowana :p Dlatego najlepiej obserwować nasze ciało i robić raz na jakiś czas badania, czy aby nie mamy żadnych niedoborów :) Oraz oczywiście układać dietę w taki sposób, by zapewnić sobie wszystkich niezbędnych składników :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też nie wiem co to za manicure. O.o
    Szkoda, ze ludzie ulegają innym i słysząc ze ktos chce zdrowo żyć i odzywiac się, próbują swoich sil bez jakiejkolwiek wiedzy...

    OdpowiedzUsuń
  7. nie kupuje w sklepach bio, choć są takie u mnie, też wydaję mi się, że z tym odżywianiem bio to głównie chodzi o większą kasę, wiadomo, że takie produkty są dużo droższe, biologiczny manicure, czego to ludzie nie wymyślą, żeby przyciągnąć klienta

    OdpowiedzUsuń
  8. ja jadam bio-jogurty, bo są słodzone cukrem a nie syropem glukozowo-fruktozowym. Zdrowiej:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko co ''bio'' i ''eko'' jest złe, nie taki był przekaz tego postu :-P. A jogurt zawsze można kupić naturalny i dosłodzić według upodobań :-P.

      Usuń
    2. LOL;)
      Syrop glukozowo-fruktozowy i cukier to to SAMO. Różnica jest tylko w formie. Syrop jest płynny. Dla organizmu nie ma żadnej różnicy.
      A jogurt nie może być dosładzany.

      Usuń
  9. Ja nie wierzę w te produkty bio... żadnej chemii.... kiedyś jako nastolatka używałam produktów Oriflame... potem przestałam... jakież moje zdziwienie było gdy już jako blogerka próbowałam poczynić reckę jednego z produktów tej "naturalnej marki" by na opakowaniu doszukać sie składu trzeba sie namęczyć... w katalogu skąpa informacja, czasem żadna (ograniczona do tego jaka to seria i jaki kosmetyk np żel pod prysznic) gdy już dokopałam sie składu zdumiona byłam "naturalnością" tegoż produktu...
    Ostatnio podczas zakupów trafiłam na stoisko z kosmetykami Stojąca Pani podchodzi do mnie zachwalając co to ma za wspaniałości: "sama natura", "żadnej chemii"... odwracam saszetkę z maseczką którą właśnie miałam w dłoni, patrzę na skład a tu: "paraffinum liquidum" na pierwszym miejscu. No i taka to "natura"...
    Bio, Organiczne, nie pryskane to ja mam znajomego który wiem ze nie pryska, albo sama uhoduje, bo w kupne nie wierzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Oriflame i Avon to pod tym względem ta sama liga :P Niektóre z ich linii "naturalnych" mają wręcz gorsze składy niż te standardowe, trzy razy tańsze...

      Usuń
  10. Z tym manicure biologicznym to chyba trochę przesadzili... Mnie też denerwuje nadużywanie słowa "bio", "eko" czy "organiczny". Zrobiła się z tego nowa gałąź handlu nie zawsze mająca coś wspólnego ze zdrowym odżywianiem. Zgadzam się, trzeba nie dać się ogłupić mediom i mieć zdrowy rozsądek w kontekście odżywiania.

    OdpowiedzUsuń
  11. To może ja wypowiem się troszeczkę z innej strony..pracuję w "sklepie ze zdrową żywnością" (okropna nazwa) i powiem tak: absolutnie takich sprzedawców nie bronię. Uważam, że osoby, które nie mają w żadnym stopniu wykształcenia z zakresu dietetyki, ogólnej technologii żywności, fizjologii, czy chemii, jeśli już w tej branży pracują, to powinny ograniczyć swoje rozmowy z klientami do informowania o cenie produktu. Niestety w takich sklepach bardzo często sprzedają panie studentki, np marketingu. Właściciele takich sklepów bardzo często również są niekompetentni. Co gorsza - nawet przedstawiciele handlowi, przychodzący do takiego sklepu z nowym produktem, potrafią mówić o nim tylko w kółko to samo - to, czego nauczyli się na szkoleniu. Ja nigdy nie powiedziałam nikomu, że po zjedzeniu 100g młodego jęczmienia schudnie 10 kg. Staram się tłumaczyć zasady działania różnych produktów, mówić o odpowiedniej diecie, o badaniach jakie powinno się zrobić na początek. Niestety nie wszyscy klienci są zainteresowani taką wiedzą. Przez taka modę na zdrowe żywienie, na super zdrowe naturalne suplementy, niektórzy rzeczywiście oczekują środka "cud". Niech ten cud będzie naturalny, będę się karmić tylko nim. I niech działa szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądry komentarz :-).

      Usuń
    2. Chciałabym kiedyś trafić do sklepu z taką obsługą! :)

      Usuń
  12. mnie meczy ten wszechobecny weganizm i styl fit :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to nie przeszkadza, dopóki nie czytam lub nie słyszę różnych głupot na temat odżywiania.

      Usuń
  13. Jak widzę na jakimś eko-portalu odradzanie jakiegoś produktu, bo zawiera kwas benzoesowy to zaczynam się śmiać w duchu. Skojarzył mi się też obrazek pewnego autora...
    Manicure biologiczny różni się od zwykłego tym, że używamy do usuwania skórek drewnianego patyczka (nie metalowego radełka do paznokci czy nożyczek). O tipsach nie ma mowy, ale rozumiem przez co przeszedłeś, miałam tak z manicurem japońskim :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, zabawny obrazek, ale w sumie pokazujący to absurdalne podejście.

      Usuń
  14. Ludzie przesadzają z tym wszystkim, a Twój przykład "biologicznego manicure" tego dowodzi. Byłoby super, gdyby mimo wszystko zachowywali się tak z troski o swoje zdrowie, ale nie, ludzie chcą być po prostu trendy, bo dzisiaj wszystko, gdzie znajduje się napis bio, eco, czy coś takiego jest modne i fajne. A czasem wystarczy po prostu zamiast hamburgera zrobić sobie sałatkę - smacznie, zdrowo i pożywnie, czego chcieć wiecej? No i jak zwykle wszystko sprowadza się do tego, że dzisiejsze społeczeństwo jest pozbawione umiaru i rozumu. Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeżeli chcemy sprawdzić, czy dana żywność jest rzeczywiście "bio" czyli pochodzi z upraw ekologicznych, warto poszukać na opakowaniu 3 obowiązkowych oznaczeń: znaku zielonego listka, o takiego: http://www.konsumentalista.pl/wp-content/uploads/2014/03/unijne_logo_produkcji_ekologicznej.jpg, numeru laboratorium, które wydało certyfikat oraz kraju pochodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już od jakiegoś czasu mam w planach notkę na temat wymogów co do nadania takiego certyfikatu, ale nie mogę się zabrać :-).

      Usuń
  16. Zgadzam się. Ja staram się stawiać właśnie na własną intuicję i rozsądek, a do rożnego rodzaju wynalazków podchodzę z dystansem.

    OdpowiedzUsuń
  17. do wszystkiego trzeba z głową podchodzić, bo nawet zioła źle przyjmowane mogą zrobić krzywdę. w nadmiarze nic nie pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  18. Święta racja, mnie też denerwuje obsesyjna moda na wszystko co bio i ,,zdrowe". Obsesyjna, bo pozbawiona zdrowego rozsądku, ale długo by o tym pisać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ogólnie zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. Fantastycznie, że panuje moda na zdrowy styl życia, ale prawda jest taka, że (jak wszystkie trendy tego świata!) da się wykorzystać to jako maszynkę do zarabiania pieniędzy. Często widzę jak dorośli, inteligentni ludzie dają się nabrać jak dzieci z tej prostej przyczyny, że nie znają się zupełnie na fizjologii człowieka czy chemii... :(

    Jedyne, co mogę od siebie dodać to to, że człowiek zawsze będzie szukał "drogi na skróty". To leży w naszej naturze i jest w niej zaprogramowane na amen. Zawsze będziemy poszukiwać magicznych środków, które pozwolą nam dużo jeść, minimalizować wysiłek, pić alkohol bez umiaru, unikać kolejek do lekarzy itp. Bardzo dobrze, że tak jest (bo ten rodzaj ludzkiego lenistwa jest motorem napędzającym powstawanie wszelkich wynalazków ;) ), ale jak mówi przysłowie - "gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą". Więc zawsze znajdą się ci, którym nie wyjdzie to w stu procentach na plus.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się z każdym jednym napisanym przez Ciebie słowem. Z jednej strony to fajnie, że jest coś takiego jak moda na zdrowie, ale z drugiej - to świetny obszar, by tłuc na naiwności ludzkiej nieziemską kasę. Zdrowy rozsądek to podstawa - tego nigdy za wiele.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety słowo bio czy eko stało się zwykłym sposobem na robienie kasy :/ Ja nie zwracam uwagi na takie oznaczenie tylko zerkam na skład, zarówno kosmetyku jak i jedzenia. Co do całej reszty jak sport czy odpowiednie odżywianie to po prostu słucham mego ciała.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nawet nie wiesz, jak sie cieszę, że o tym napisałeś - osobiście staram się zdrowo odżywiać, przede wszystkim zwracam uwagę na to, co wkładam do garnka, nie kupuję przetworzonej żywności i bardzo dużo gotuję z wykorzystaniem sezonowych warzyw i owoców. Ale też troszkę irytuje mnie fakt tego naciągania i co rusz wymyślania nowych, egzotycznych cud-składników. Podpisuję się pod Twoimi słowami do nawoływania do rozsądku:)

    OdpowiedzUsuń
  23. ja chodziłam do dietetyka który nauczył mnie wprowadzac zdrowe produkty co codziennego jadłospisu niestety te produkty najaczesciej trzeba kupic w sklepie ze zdrową żwynością . Mi takie dodoatki egzotyczne pasuję i bardzo je lubię na przykład warzywa z komosą uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  24. We wszystkim wskazany jest umiar i zdrowy rozsądek. Zdrowe odżywianie to tak jak pisze Natalia sezonowe warzywa i owoce i jak najmniej przetworzone produkty. Dobrze gdy uda mi się przywieźć trochę warzyw z wiejskiego ogrodu ale gdy ich nie mam kupuję na zwykłym bazarku chociaż bio bazar też ostatnio się pojawił w moim mieście. Tylko czy marchewka za 5 złotych jest rzeczywiście lepsza od tej za 2 zł... nie wiem. Lubię nowości i czasem kupuję różne produkty bio czy eko co nie znaczy, że tylko takie. Nie zawsze te produkty mi zwyczajnie smakują więc nie widzę potrzeby by się nimi katować na siłę. Dla przykładu niech posłużą jajka bio, eko, 0, które według wszystkich znaków na niebie i ziemi są naj, naj a które mnie zwyczajnie nie smakują :/ kupuję te bez oznaczeń na bazarku, mam nadzieję, że są od zrelaksowanej, wiejskiej kury...i są pyszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym przetwarzaniem (nieprzetwarzaniem) to też niektórzy przesadzają, czasem nawet bardzo.

      Usuń
  25. Nie wszystkie diety są - jak piszesz uwagi warte bo mogą nas pozbawić cennych składników i minerałów a produkty bio nie zawsze są bio - cwani producenci - "walą" w nie chemię a ludziska kupują bo napis bio przyciąga a nóg do akwarium celem obgryzienia ich przez pewną odmianę rybek - nie włożę :) Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Często oglądam program pani Bosackiej "Wiem, co jem" i tylko tej pani wierzę, bo jej uwagi są oparte na prawdzie. Zauważ, jak są skonstruowane reklamy czegokolwiek- mówi się w nich, że jest coś dodane, czego nazwy nikt nie zna. Poza tym te wszystkie ulepszacze są w śladowych ilościach.
    Niestety, teraz wszystko jest bio lub eko, bo na tym można zarobić pieniądze. Dobrze wiesz, że "ciemny lud to kupi", bo można mu wcisnąć każdy kit.
    Dzięki pani Bosackiej nauczyłam się czytać etykiety, choć przeważnie są pisane małymi literkami. Zwracam uwagę nie tylko na cenę, ale też na termin przydatności do spożycia.
    Żyłam w czasach, gdy wszyscy odżywialiśmy się zdrowo. Dziś na Onecie czytałam o dobrodziejstwie jedzenia buraków, a moja mama, gdy byłam jeszcze dzieckiem, zawsze zmuszała nas do jedzenia barszczu czerwonego, abyśmy nie mieli anemii. To wszystko to jest na nowo odkrywanie Ameryki.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam nadzieję, że z kociakiem będzie wszystko dobrze...

    Gdy widzę właśnie mnóstwo blogów, postów, artykułów związanych ze 'zdrowym stylem życia', na każdym napisane jest coś innego, to już w sumie nie wiem, co jest prawdą...:P Sporo osób przesadza i to baaardzo. A inni im wierzą i biegają do sklepu po produky light i bio, chociaż one też mają chemię :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Każdy zdrowy styl życia rozumie inaczej, każdemu służy co innego, a najważniejszy jest zdrowy rozsądek :) A im więcej się czyta na temat odżywiania tym trudniej go zachować mam wrażenie :P
    Co do produktów bio, to mi wiele z nich smakuje lepiej niż normalne (owoce suszone, orzechy i niektóre kasze - widzę dużą różnicę w smaku).

    OdpowiedzUsuń
  29. Niestety ludzie najczęściej przyswajają wiedzę krótką i prostą nie wgłębiając się w szczegóły. Zapychają się np. jakimiś owocami, niesamowicie drogimi, które "są tak zdrowe, że mogłyby leczyć tysiące chorób" a nie zastanawiają się nad tym jak są one konserwowane. Zachwalają jakieś nowości, syropy słodzące np. z agawy ale o technice jego wytwarzania nie mają pojęcia. Uważamy, że nie jest dobre spożywanie takich produktów w nadmiarze zastępując nimi wszystkie inne tradycyjne ale z drugiej strony nie twierdzimy, że należy unikać ich jak ognia. Wniosek: ZDROWY ROZSĄDEK :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Poruszyłeś bardzo poważny problem ślepego podążania za modą, także w kwestiach żywienia. Weźmy na przykład taką popularną dietę bezglutenową. Ludzie w ogóle nie rozumieją z czym to jest związane (z jaką chorobą).

    OdpowiedzUsuń
  31. Zgodzimy się na 90% - pozostaje kwestia bałwochwalczego stosunku do publikacji naukowych... owszem są najlepszym z tego z czego korzystać możemy, ale pamiętać trzeba że wielokrotnie publikowane były materiały niekompletne lub zgoła sfałszowane.

    Z drugiej strony masz całkowitą rację - owczy pęd za "odkryciami" jest co najmniej irytujący, zwłaszcza gdy ktoś usilnie stara się 'sprzedać" nam swoją "jedynie sensowną" receptę na zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  32. A co myslicie na temat diety Dabrowskiej czyli 4-6tyg diety owocowo ważywnej? Podobno sa dobre efekty i sa tez na to badania potwierdzające skutecznosć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta dr Dabrowskiej to niedobory, wielkie niedobory białek tłuszczy, węglowodanów- a to jest b. szkodliwe dla zdrowia.

      Usuń