niedziela, 30 sierpnia 2015

Mięsarianizm Hani

Ostatnio na jednym blogów lajfstajlowych pojawiła się notka o ,,mięsarianach’’ i ich ,,argumentach’’ oraz ,,kontrargumentach’’ autorki. Uwaga! To zapewne nie będzie to, czego się spodziewacie. Wobec omawianego artykułu trzeba bowiem, aby być uczciwym, nie tylko skrytykować, ale także rzucić kilka pochwał. Okazję tę wykorzystam jednak głównie w celu przekazania Wam paru wartościowych informacji z zakresu ,,ewolucji powszechnie stosowanej’’. Do rzeczy.

(www.hania.es)

Osobiście przez wiele lat próbowałem przechodzić na wegetarianizm. Najdłuższy taki czas trwał około 2 lata, od mniej więcej 14. do 16. roku życia. Miałem wówczas bardzo słabe pojęcie o właściwym odżywianiu, jak zapewne większość nastolatków. Ostatnia próba miała miejsce na początku studiów, także zakończona niepowodzeniem. Uznałem wtedy, że finalnie (a przynajmniej na jakiś dłuższy okres) nie zostanę wegetarianinem. Mimo to uważam, że wiele z postulatów tejże grupy i organizacji ją reprezentujących jest w niemałym stopniu słusznych. Nie mówię tu oczywiście o fanatykach (a takich niestety nie brakuje, przykładowo, znałem wegan, którzy wyzywali wegetarian od morderców i życzyli wszystkim wegetarianom śmierci, jeśli nie przejdą szybko na weganizm albo wegetarian nie pozwalających wziąć udziału nie-wegetarianom w manifestacji przeciwko importowi futer z fok), a o ludziach rozsądnych, racjonalnych i zdających sobie sprawę z tego, jaki jest świat i prawa nim rządzące.

W subkulturze wegetarian, wegan, witarian, frutarian czy freegan (bo taką swego rodzaju tworzą) krąży sporo mitów na tematy biomedyczne, nawiązujące zwłaszcza do sposobu odżywiania, ewolucji człowieka i jego przewodu pokarmowego. Jeszcze ze 2 lata temu wierzyłem w niektóre absurdalne twierdzenia, opierające się zazwyczaj na populizmie czy braku wiedzy. Dzisiaj do wielu z nich podchodzę z rozbawieniem, czasem głupio mi za siebie sprzed paru lat. Ale w subkulturze tej panuje też niemało rozsądnych i trafnych przekonań i spostrzeżeń, mających swoje racjonalne odniesienie do rzeczywistości. Hania.es wymieszała mity i fakty wrzucając je w swój króciutki artykuł, nie zdając sobie prawdopodobnie sprawy z tego, że część promowanych przez nią twierdzeń, spostrzeżeń czy poglądów jest po prostu błędna. Wypunktujmy kilka z nich.

Po pierwsze: bo tradycja, bo przodkowie. Część przeciwników wegetarianizmu twierdzi, że nasi przodkowie jedli mięso oraz że taka jest tradycja naszego narodu. Po części to i prawda, tylko co z tego? Tutaj Hania słusznie wyśmiewa przytoczony argument. Przede wszystkim, jeśli mowa o przodkach – wszyscy pochodzimy pierwotnie od prakomórki powstałej najpewniej w tzw. chemicznej zupie, czy to na Ziemi czy gdzie indziej w Kosmosie. Taka prakomórka to też nasz przodek. A potem heterotroficzne wielokomórkowce. Potem prymitywne strunowce, następnie ryby kostnoszkieletowe i dalej płazy, gady, gady ssakokształtne, prymitywne ssaki, prymitywne naczelne, nasz wspólny z małpami człekokształtnymi przodek, australopiteki i w końcu rodzaj Homo, aż do Homo sapiens. To tradycje której grupy naszych przodków powinniśmy kultywować i dlaczego?

Kolejna kwestia dotyczy spożywania mięsa w skali historii naturalnej człowieka. Większość (z wyjątkami, ale uogólniając) naczelnych charakteryzuje wszystkożerność z przewagą pokarmu roślinnego. To właśnie ta cecha (wszystkożerność) odpowiada po części za sukces ewolucyjny ssaków po masowym wymieraniu kredowym, kiedy to zakończył się okres panowania dinozaurów. Przeskakując jednak do najpewniej bezpośrednich przodków Homo, australopiteków, możemy po ich budowie szczęk stwierdzić, że byli bardziej roślinożerni, niż mięsożerni (zachowując jednak wszystkożerność), a specjalizacja w kierunku spożywania mięsa zaczęła następować później. Nie jest więc takie oczywiste stwierdzenie, że nasi bliscy przodkowie byli mięsożerni czy roślinożerni, bo zależy o których w ogóle mówimy, a i tak najprawdziwszą odpowiedzią będzie: wszystkożerni lecz z przewagą (zależnie właśnie od odniesienia w skali czasu) pokarmu roślinnego lub z większym udziałem mięsa. Ważnym momentem było też utracenie zdolności do syntezy witaminy C, co jeszcze bardziej uzależnia nas od zjadania większej ilości  pokarmu roślinnego. Wobec tego wszystkiego argument o tradycji i przodkach jest po prostu niemerytoryczny (i zwyczajnie głupi). Jeżeli więc ktoś Wam powie, że coś tam służy do czegoś innego, niż Wy byście chcieli, bo ,,taka natura’’, ,,taka tradycja’’, ,,tak robili nasi przodkowie’’, odpowiedzcie:

Dany narząd jest od tego, od czego chce by był jego właściciel. Inaczej zatrzymalibyśmy się w rozwoju na etapie jednokomórkowców.

Po drugie: bo człowiek jest panem świata. O ile tłumaczenie, że należy wykorzystywać zwierzęta, nawet jeśli nie ma to sensu, ponieważ człowiek jest panem świata, jest na szczycie drabiny ewolucji i wolno mu, jest kompletną bzdurą, tak bezzasadny jest też kontrargument Hania.es, która proponuje postawić naprzeciw lwa i człowieka, co miałoby niwelować nasze silne strony, bo przecież tygrys ot tak, rozszarpałby człowieka, ot tak. Dlaczego porównanie takie jest kompletnie nietrafione? To proste. Siła nie jest jakimś dominującym dobrem i nie każde środowisko ją promuje, a patrząc choćby właśnie po naszym, ludzi, przykładzie, wiemy, że są dużo ważniejsze cechy, jakie pozwolą na przetrwanie. Dobór może preferować na przykład inteligencję i empatię (zachowania altruistyczne) jak to miało miejsce (i mam nadzieję, nadal ma) w historii ewolucji naszego gatunku. Mocą przytaczanego tygrysa jest siła, naszą inteligencja, zdolność do budowy narzędzi itd. Zrzucanie człowieka ze szczytu, poprzez pozbawienie go tego, dzięki czemu tak, a nie inaczej wyewoluował, jest zwyczajnie nielogiczne. Ciekawy jestem także reakcji na podobny przykład, który przytoczę: mamy inteligentnego, mądrego, z pasją, dbającego o siebie i bliskich człowieka oraz stereotypowego acz silniejszego dresiarza. Na podstawie tego, kto silniejszy, będziemy decydować, który jest tym panem, kto jest na szczycie?

Po trzecie: bo tygrys. Hania.es nie tłumaczy o co dokładnie chodzi, ja zakładam jednak, znając środowisko wegetarian i argumenty przeciwników, że rzecz w tym, iż skoro lew czy tygrys zabija ofiary i zjada, dlaczego człowiek miałby tego nie robić. Porównanie słabe z powodów, o których wyżej – kotowate należą do rzędu drapieżnych (Carnivora) i są jednymi z najbardziej mięsożernych w tejże grupie (gdzie przykładowo zaliczane są też niedźwiedzie, a te jak pewnie wiecie wzbogacają, czasem znacznie, swoją dietę o owoce), ludzie z kolei są wszystkożerni, a odpowiednio ustawiony jadłospis może nawet pozwolić na rezygnację z mięsa. Używanie za argument przykładu nieanalogicznego jest chybione. Po piąte: bo Hitler był wegetarianinem. Niezależnie już od prawdy, umniejszanie jakiejś grupie osób dlatego, że dany jej przedstawiciel był złym człowiekiem to głupota, zero logiki, rozumu. Przypomina mi się od razu rozmowa, w której znajoma na informację, że podobają mi się niektóre utwory Richarda Wagnera, reaguje oschle: Hitler też lubił jego muzykę.

Kolejny punkt dla Hani za negowanie argumentu o białku (po szóste) – pełnowartościowe można dostarczyć nawet na wegańskiej diecie i choć nie jest to tak proste, jak jedząc mięso, to mając odpowiednią wiedzę na temat żywienia człowieka i dostęp do różnorodnych produktów, można je sobie zapewnić. Problemem u wegetarian i tym bardziej wegan jest uzupełnienie witaminy B12 czy wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 – ową witaminę najbezpieczniej jest suplementować, z kolei dobrym, wegańskim źródłem kwasów tłuszczowych omega 3 jest szlachetny olej lniany. Duży minus natomiast za po siódme: bo nie trawimy mleka jak dorastamy i bo nasze uzębienie jest bardziej, jak krowie, niż lwie. Nieprawda. A to akurat często powielany mit wśród wegetarian i wegan. Problem nietolerancji laktozy dotyczy głównie populacji niewywodzących się z Europy, tj. Indian, Aborygenów czy Azjatów. Jeśli zaś mowa o uzębieniu, mamy kły. Nie tak okazałe jak u zwierząt z przytaczanego wyżej rzędu drapieżnych, ale są to kły. Człowiek rozdrabniając pokarm za pomocą narzędzi być może nie miał, w skali ewolucyjnej, takiej potrzeby, by wykształcić szablaste zęby, co jednak nie zmienia ich obecnego charakteru.

Na ostatnie dwa punkty również muszę stanąć po stronie Hania.es. Argument ,,bo Ty się przejmujesz zwierzętami, zamiast zająć się biednymi dziećmi czy bezdomnymi’’ jest absurdalny! Zawsze, cokolwiek nie zrobisz w kwestii pomagania światu, znajdzie się ktoś, kto Ci umniejszy, przytaczając według niego ważniejszy element w czynieniu dobra. Zabawmy się w kółeczko:
1
- Pomagam organizacjom walczącym o ochronę przyrody
- Lepiej zajmij się pomaganiu biednym, cierpiącym i maltretowanym zwierzętom
2
- Zajmuję się pomocą zwierzętom w schroniskach, szukam im domów
- Lepiej zajmij się pomaganiu biednym dzieciom z Afryki, a nie zwierzętami się przejmujesz
3
- Wpłacam darowizny na rzecz sprawdzonych organizacji zajmujących się edukacją afrykańskich dzieci w najbiedniejszych krajach
- Lepiej zajmij się bezdomnymi na naszym podwórku, a nie ludźmi, których nawet nigdy na oczy nie widziałeś
4
- Pracuję w ośrodku pomocy społecznej, pomagam bezdomnym ogarnąć swoje życie
- Sami sobie zasłużyli, bzdurami się zajmujesz, lepiej byś zrobił poświęcając ten czas choćby na sadzenie drzew i ochronę przyrody…
I tak można bez końca, rozdrabniając się lub uogólniając, zależnie od potrzeb narzekającego. Działalność na rzecz ochrony przyrody czy na rzecz potrzebujących zwierząt także jest istotna, a i często ludzie wrażliwi na niszczenie środowiska i cierpienie zwierząt, wrażliwi są także na problemy społeczne dotyczące ludzi. Warto też w tym właśnie akapicie zwrócić uwagę na to, że produkcja mięsa w porównaniu z produkcją pożywienia roślinnego, jeśli odnieść jej koszty do kosztów tej drugiej, jest znacznie mniej opłacalna, co obrazuje najprostsza piramida energii.

A na koniec: bo zwierząt jest za dużo (bądź też: jeżeli nie będziemy ich hodować, wyginą). Ja, podobnie jak Hania, też słyszałem lub czytałem ten argument wiele razy. Jest cholernie bezsensowny. Porównując, zastanawiam się kto jest głupszy – ten, kto bierze ten argument na poważnie czy kreacjonista, mający dostęp do edukacji, a jednak wciąż nim będący. Wiadomo, że popyt rodzi podaż, wiadomo też, że nie stanie się teraz i być może nigdy tak, że wszyscy będziemy wegetarianami, a nawet jeśli – będzie to trwało zapewne jeszcze wiele lat (o ile nasz gatunek przetrwa). Nie ma też opcji wypuszczenia wszystkich zwierząt hodowlanych na wolność, które w efekcie opanowałyby ludzkość (co za bzdura!).

Raz jeden zdarzyło mi się na pewnym forum o grach przeczytać najzabawniejszy z argumentów. W Knights and Merchants [grze] ludzie jedzą kiełbasę i jest ona najbardziej sycącą, więc jedzenie kiełbasy jest najlepsze. Nie była to ironia lecz poważne stwierdzenie jednego z użytkowników, przynajmniej jak na moje oko, choć to dosyć dawno było. No, jak tak to pewnie! Ah, te mity wegetarianizmu.

51 komentarzy:

  1. Tak to już jest: setki różnych teorii na dany temat wyrasta jak grzyby po deszczu, a my w całej tej informacyjnej papce musimy się odnaleźć. Ją zawsze jestem zdania, że niech każdy robi co chce, tylko jak ewidentnie idzie za głupotą to niech przynajmniej się nie chwali tym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moi znajomi na pytanie dlaczego jedzą mięso mówią krótko : bo jest smaczne i wygodne jeśli chodzi o przygotowanie posiłku. Cóż, osobiście nikogo nie przekonuję do przestania jedzenia mięsa ( nie ze względu na zdrowie a sposób hodowli i zabijania zwierząt ) Natomiast każdego dnia jestem atakowana ze strony znajomych, ludzi z pracy, ludzi ze wspólnej podróży gdzieś tam.. jak głupio ja postępuję nie jedząc mięsa, bo zwierzęta do tego zostały stworzone. I tak każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie kumam czemu ludzie robią z igły widły i nie potrafią sie uszanować... uważam że to indywidualna sprawa. Jest mi ogromnie zal zwierząt rzeźnych zwłaszcza krów... serce mi pęka...

      Usuń
  3. Kiedy przyparliśmy do muru teściową za trzymanie psa na przykrótkim łańcuchu, ta odparła z charyzmą w głosie "ile dzieci cierpi i nie ma co jeść, a my tu nad psem płaczemy, któremu żadna krzywda się nie dzieje". Staram się nikogo nie nawracać na swój sposób żywienia, bo nie chciałabym, żeby ktoś robił to mi. Sama jadam mięso, ale z umiarem, dwa dni w tygodniu nie jem mięsnych posiłków. Nie mam oporów przed jedzeniem mięsa, bo tak byłam wychowana, a później gotowałam z uwzględnieniem 3 mięsożerców, jednak bardzo mocno przemawia do mnie to, co ludzie wyprawiają zwierzętom podczas masowej "produkcji mięsa", uważam, że niektórym ludziom z tego luksusu to już się w tyłkach poprzewracało i żrą za trzech, kupują za dziesięciu, a potem niedojedzone resztki na śmietniku lądują. Podoba mi się podejście Indian do zwierząt i jedzenia ich mięsa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, standardowe odwracanie kota ogonem, masa osób tak robi w różnorakich dyskusjach, gdy brakuje argumentów.

      Usuń
    2. Mnie też podoba sie szacunek do zjadanego zwierzęcia u ludzi którzy sami muszą sobie to zwierzę upolować i nie mam tu na myśli naszych niedowidzących wąsaczy ze strzelbami.
      Ta nasza pierwszoświatowa wybiórczość w zjadaniu cześci zwierzecych wygenerowała mit, że mięso jest droższe od pokarmu roślinnego. No tak, chudy stek wołowy, czyli kwintesencja dobrego jakościowo mięsa dla ciągle odchudzającej sie młodej kobiety faktycznie jest drogi w przeliczeniu na dostarczone kcal, ale bardziej "fujowe" cześci zwierzece, jak wątroba, serce, nóżki itp. są znacznie tańsze, a na dodatek dużo bogatsze w mikroskładniki.

      Usuń
    3. Zgadzam się z Gają w 100 %. Jak widzę co dzieje się podczas masowej "produkcji mięsa" to mam ochotę zostać weganką, źle się z tym czuję, że przykładam do tego "rękę" :)

      Usuń
  4. To, kto co wrzuca do gara to nie moja sprawa. Ktoś jest wegetarianinem, weganinem- jego sprawa, nie mój biznes. I nie-wegetarianie powinni o tym pamiętać, stosując idiotyczne argumenty. Patrzmy na siebie i co my kładziemy na talerz :)

    Fakt, serce się kraja, gdy widzę zwierzaki w wielkich farmach. Bardzo bym chciała, żeby poprawiły się ich warunki życia. Ale podstaw przede mną chrupiącą kiełbaskę prosto z grilla i nagle te argumenty robią się jakieś takie... odległe i mało ważne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że spożywczy przemysł owadzi zdominuje za kilkanaście, góra kilkadziesiąt lat nasz europejski rynek.

      Usuń
    2. owady czują ból? bezkręgowce czują ból? zwierzęta odczuwają ból tak jak człowiek? i ogólnie temat bólu jest wielce ciekawy.

      Usuń
    3. Azime, widziałam w sieci taki obrazek, bardzo trafny. Przedstawiał piękne cielę. I podpis: "to, co jesz, jest twoją prywatną sprawą. To, kogo jesz- już nie". Zastanów się nad tym.

      Usuń
  5. Myślę, że w argumencie drugim nie chodziło o pokazanie tego, że to ten lew byłby "panem" nad człowiekiem dzięki zabraniu mu tego, co najważniejsze, a właśnie o to, że nie ma czegoś takiego, jak "pan absoultny, któremu wszystko wolno". Jasne, człowiek opanował Ziemię itd., ale są sytuacje, w których to jego bycie panem nic mu nie da.
    Co do kłów itd. - właśnie dlatego uważam, że trochę bezsensowne jest porównywanie ludzi do zwierząt. Wiem, że nimi jesteśmy, ale właśnie umysł sprawia, że tak znacznie się od siebie różnimy. Więc w pewnym sensie rozumiem argument, że człowiek nie miałby szans sam upolować np. krowy bez narzędzi, bo to prawda. z drugiej strony - my mamy umysł, który nam to umożliwia. Dlatego porównywanie ludzi do zwierząt pod tym kątem nie ma sensu.
    A że ludziom nigdy nie dogodzisz, to wiadomo. Podsumowuje to ten obrazek - http://demotywatory.pl/3963746/Cokolwiek-bys-nie-zrobil.
    Ja wegetarianką jestem od sześciu lat i dobrze mi z tym. Każdy oczywiście ma prawo wyboru itd., ale mnie też denerwuje, gdy słyszę: "Jak ty możesz żyć bez mięsa!". I niby mówi się o tych nawiedzonych wegetarianach... Ja NIGDY nikogo nie namawiałam do wegetarianizmu, nawet o tym nie opowiadam, dopóki ktoś nie spyta. A bardzo często słyszę "To dlatego jesteś taka chuda!" (bzdura, od samego początku mego istnienia jestem patykiem, nieważne czy jem zdrowo, czy nie) albo oczywiście od dziadków: "Przecież mięso jest potrzebne!", mimo że nie potrafią tego nawet uzasadnić. Nie wspominam już jak mi potajemnie podrzucali mięso, kiedy o tym nie wiedziałam. To smutne, zwłaszcza że moi rodzice to zaakceptowali i się zgodzili, ale przecież tamci wiedzą lepiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest, ludzie nie znają żadnego fanatyka-wegetarianina, jedynie słyszeli gdzieś w TV, ale będą gadać tak, jakby większość taka była (ja akurat znam, bo się w tym środowisku obracałem i po części nadal obracam, ale mowa o takiej przeciętnej osobie, która nie miała takich przygód). To tak jak np. z homoseksualistami. Wiele osób mówi ''nic do nich nie mam, ale nie mam ochoty patrzeć jak się lizą na ulicy'', ''a widziałeś/aś kiedyś coś takiego?'', ''nie, no ale... (pokrętne tłumaczenie)''.

      Eh.

      Usuń
  6. A mnie najbardziej wkurza jak ktos mi mowi, ze interesuje sie zwierzetami, a codziennie w Afryce tyle dzieci z glodu umiera. Najwiekszy bulshit swiata. Ludziom nie przetlumaczysz, ze ze wzgledu na ogromny popyt miesa zyzne tereny sa odbierane rdzennym mieszkancom i przeznaczane na uprawe pasz dla zwierzat hodowlanych. A no i wiadomo, ze wielu z nich nie rozumie, ze jesli zmiejszymy popyt to po jakims czasie podaz bedzie musiala sie rowniez zmniejszyc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wielu ludziom nie wytłumaczysz w żaden sposób, że pewne procesy i zjawiska są od siebie zależne. Ludzie żyją w świecie, który jest systemem naczyń połączonych i potrafią zrozumieć, jak ten system działa, choćby ogólnie. Jakakolwiek analiza i logiczne wyciąganie wniosków przerasta wiele umysłów.
      Ja nie jem mięsa, bo nie jem. Mój organizm tak wybrał. Nie znoszę pytań o motywację, żali nad tym, że pewnie mam anemię i niedowierzania, kiedy mówię, że badam się i żadnych niedoborów nie mam. Białka też mi nie brakuje, mam je z wielu innych źródeł. I nie, nie jadam wyłącznie listka sałaty dzień w dzień. Jadam dużo i smacznie.

      Usuń
    2. Niektóre dania wege są naprawdę przepyszne :-).

      Usuń
  7. Ciekawie odpowiedziałeś na argumenty Hani, na pewno rozwinąłeś je w bardziej naukowy i kompetentny sposób. Ja w każdym razie myślę, że każdy ma prawo jeść to, na co ma ochotę, wegetarianizm jest spoko, mięso też i ogólnie jakiekolwiek spory na ten temat i dzielenie ludzi na wegetarian i mięsarian jest dla mnie bezsensowne kompletnie. Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś miałam taką fankę wielką przeciwniczkę mięsa. Co chwila mnie nachodziła i dawała mi do zrozumienia jakim jestem potworem. Początkowo mi to nie przeszkadzało, ale jak się zrobiła namolna zaczęła mnie irytować. Postanowiłam ją pokonać jej własną bronią. Śledziłam jej bloga chyba z pół roku, nie pisałam komentarzy , patrzyłam o czym pisze. A pisała o modzie i zakupach.
    I trafiła się okazja....pochwaliła się pięknym skórzanym paskiem i wtedy zerwałam się delikatnie ze smyczy....od tej pory już mnie więcej nie odwiedziła. :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A rozsiewane przez wegetarian mity na temat jedzenia mięsa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawiązujące do tego, niektóre, już tutaj opisałem, ale domyślam się, że chodzi Ci ściśle o spożywanie mięsa - tutaj chciałem się odnieść do wpisu z hania.es, pewnie w przyszłości napiszę kolejny :-).

      Usuń
  10. Ja prawie w ogóle nie jem mięsa. Od kilku lat przestało mi smakować i nie czuję do niego pociągu, wręcz mnie obrzydza. Ale każdy ma wolną wolę i je co lubi.

    OdpowiedzUsuń
  11. A gdzie Po czwarte? Lew zjadł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałem ''wypunktujmy kilka z nich'', a nie wszystkie :-P.

      Usuń
  12. A, co do Knights and Merchants - produkcja kiełbasy się najbardziej opłaca! :D Najszybsza produkcja, a zboże trzeba przeznaczyć dla koni, żeby konnicę mieć. Nie zapomnę jak skopaliście nam tyłki w rozgrywce XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to najszybsza? Najszybsza produkcja to jest wina i ryb w tej grze :-P (ryb to nawet nie produkcja). Potem chleb (ziarno->mąka->chleb), a dopiero potem kiełbasa (ziarno->hodowla świń->świnie->kiełbasa) ;-).

      Usuń
    2. Kiełbasa. Mięsarianizm. Pamiętam, że tak było ;< Ze świń jeszcze skóry się brało, więc dodatkowym plusem były materiały na toporników, pikinierów i lekką jazdę.

      Usuń
  13. Cytat z jej blożka:
    "Pedofile mogą woleć wersję Baby, ale normalny zadowoli wszystkich. Po podgrzaniu staje się ciepły. Duża porcja zastępuje nam obiad i dodaje energii na cały dzień! Nie ma co się truć jakimiś tam mięsami czy glutenem, szpinak for life!"
    WTF?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śledź jutro między 13, a 15 fanpage Rada Etyki Social Media. Będzie o szpinaku po blogersku ;-).

      Usuń
  14. Rozwaliłeś mój system, tą wypowiedzią gracza o kiełbasie :D Wymiata... co do mięsa... uważam, że wszystko po trochu jest człowiekowi potrzebne do życia. Szanuję wegetarianizm i sama nie raz próbowałam nią być ( również na początku studiowania xDD). Ale nabawiłam się anemii więc nie mogę ze względu zdrowotnych z niego rezygnować całkiem :) Ale wegan szczerze nie rozumiem... szklanki mleka nie wypiją... okej... ale krowy jak się nie wydoi to się męczy i ją to boli. W każdym razie każdy niech je co chce i nam nic do tego :) ( O ile nie szkodzi swojemu zdrowiu ) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, jak się krowie zabierze dzieci, zamknie w klatce i nie ma kto tego mleka wypić to może i ja boli ;) w każdym razie popieram, każdy niech je to na co ma ochotę. Kłótnie są bez sensu każdy i tak jest na swój sposób uparty przy swoim.

      Usuń
  15. Jak zwykle ciekawy wpis, jeśli o mnie chodzi zupełnie nie interesuje mnie to, co kto je, dopóki nie wtrąca się w to, co ja mam na talerzu;)

    OdpowiedzUsuń
  16. W dzisiejszych czasach nie tylko przemysł spożywczy jest problemem. Potrafimy niszczyć prawie wszystko czego się dotkniemy. Albo cierpią zwierzęta albo ludzie i często ciężko stwierdzić, który problem jest większy i kto cierpi bardziej. No i to prawda, że cokolwiek nie będziemy chcieli zrobić w kwestii pomagania światu zawsze ktoś nas skrytykuje. To irytujące.
    Co do wegetarianizmu, nie jestem wegetarianką, ale jem bardzo mało mięsa, bo po prostu więcej nie potrzebuje. Mam na nie ochotę tylko czasem i czuję się lepiej po obiedzie, który składał się z dużo większej ilości warzyw niż mięsa. No i to też dla nie których jest wielkim problemem, bo przecież jem go za mało, bo nie dostarczam białka i nie będę miała energii bo tylko mięso może mi ją dać. Dobrze, że np. mamę udało mi się przekonać kilka lat temu, że ograniczenie mięsa niczym nie grozi. Każdy powinien jeść zgodnie z potrzebami swojego organizmu i kierować się dietą jaką sam uważa za słuszną, i nie zaglądać nikomu do talerza.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jem mięso, ale z umiarem, podobnie wędliny, częściej sięgam po sery, warzywa i owoce. Myślę, że byłabym w stanie przestać jeść mięso, ale moja rodzina już nie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ostatnio nawet gadałam z jedną dziewczyną, któa kiedy dowiedziała się, ze prawie nie jem mięsa (zdarza się, ale bardzo rzadko) zaczęła mi gadać, ze szybciej umrę, na pewno do starości nie doczekam... matko :O

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie zgadzam się z fanatyzmem żadnej ze stron, i nie lubię naginania faktów. Wyciąganie wniosków z budowy uzębienia jest średnie: uzębienie człowieka dowodzi tylko tego, że należy do ssaków naczelnych. Nie ma zębów jak krowa ani jak lew, tylko jak małpa. Ale to o kłach też jest głupie i niedorzeczne.

    OdpowiedzUsuń
  20. Posiadanie kłów nie świadczy o mięsożerności. Goryle (naczelne) mają kły, chociaż są roślinożerne. Pandy wielkie (należące do rzędu drapieżnych, ale ściśle roślinożerne - dosłownie niedźwiedzie które przeszły na dietę wegetariańską!) też mają kły. Konie mają kły (tylko ogiery, klacze nie mają - dymorfizm płciowy). Argumenty dotyczące uzębienia są najczęściej i przez wegetarian, i przez mięsożerców, obrzydliwie naciągane, i nic nie mają wspólnego z nauką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzęta, o których wspominasz, że są roślinożerne, są wszystkożernymi z przewagą pokarmu roślinnego.

      Usuń
  21. Też ostatnio czytałam śmieszne dialogi (i to u swoich znajomych na fejsie) dotyczące wegetarianizmu.
    Ja osobiście nie wyobrażam sobie życia bez mięsa, no ale tak samo ktoś może nie wyobrażać sobie życia z mięsem :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja podobnie jak poprzedniczka nie wyobrażam sobie życia bez mięsa i nie mam zamiaru przechodzić na wegetarianizm ale każdy ma wybór.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajne podejście do tematu...polecam wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jadam mięso, dosyć często. Choć nie raz zastanawiałam się nad odrzuceniem produktów mięsnych z mojej diety.

    OdpowiedzUsuń
  25. Pozwolę sobie ponowić pytanie - dlaczego masz w polecanych blog aniamaluje? Skoro zająłeś się tropieniem w sieci absurdów, o warto byłoby zacząć od stron, które samemu się promuje. Serio, przejrzyj dział "Zdrowie" i zastanów się, czy na pewno warto zachęcać ludzi do zapoznawania się z zawartym tam materiałem.
    Nie chcę robić czarnego PR czy jakoś zaszkodzić tej blogerce, po prostu uważam, że często wypisuje skończone brednie, a ślepe chodzenie za jej radami może się kiepsko skończyć dla niektórych osób. Oczywiście każdy ma własny rozum i dziewczyna może sobie wypisywać co chce, ale dziwi mnie, że jest to polecane na rzetelnym blogu naukowym, za jaki uważam Twój ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmawiałem z nią i w wielu kwestiach zmieniła zdanie, z tego co wiem to w przyszłości ma się pojawić wpis sprostowujący. Ja początkowo na blogu też pisałem różne głupoty - wpisy do około grudnia 2014 musiałem z czasem poedytować, bo dziś byłoby mi za nie wstyd. Gadałem z blogerami naukowymi, których blogi są dużo lepsze i rzetelniejsze od mojego - też tak mieli. Uroki początków w blogowaniu, jeśli zaczyna się blogować w młodym wieku.

      Usuń
  26. Ja patrząc mniej naukowo wiem, że żadna dieta oparta na wykluczeniu czegokolwiek (jeśli nie ma ku temu przesłanek) nie będzie najlepsza. Niestety ja za mięsem nie przepadam, nie smakuje mi wybitnie! Nie jestem weganką, ani wegetarianką. Organizm sam wie czego potrzebuje i jak mam ochotę na mięso to te jem. Szkoda mi zwierząt i jak czasem oglądam filmiki, gdzie ludzie znęcają się nad nimi to mam ochotę przestać jeść je w ogóle. Na razie jednak nie planuje żadnych zmian :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakiś konkret odnoszący się do tego, że weganizm jest zły? [bo piszesz to wprost]

      Usuń
  27. Nie jest to oczywiście argument sensu stricto, ale raczej luźne spostrzeżenie: kiedy Madonna była wegetarianką, nagrała płytę Frozen; kiedy zaczęła znów jeść mięso, nagrała płytę Music.
    If You know what I mean.

    OdpowiedzUsuń
  28. Wbrew pozorom i powszechnym opiniom ścisły weganizm jest bardziej korzystny dla organizmu niż wegetarianizm, który dopuszcza nabiał. Oczywiście pod warunkiem zbilansowania diety wegańskiej.

    OdpowiedzUsuń
  29. Obejrzałam ostatnio z chłopakiem film "Forks over knives" i teorie tam przedstawione mocno mną "trzepnęły". Polecam film i jestem ciekawa Twojej opinii na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  30. Czemu argument "bo zwierząt jest za dużo" jest głupi? W sensie przy myśliwstwie też jest bez sensu? Pytam, bo mam nikłe pojęcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo przecież sami je celowo rozmnażamy. Jeśli ich liczebność byłaby problemem, to byśmy przestali je hodować, a nie hodować i zabijać.

      Usuń