niedziela, 27 września 2015

W co nigdy byś nie uwierzył, jak ostatni głupiec wierzysz

Dzisiaj ponownie czas poświęcę teoriom spiskowym. Tym razem jednak bardziej na poważnie. Ostatnio była to parodyjna notka o najgłupszych takich tworach, jakie znajdują wyznawców w Internecie. Skąd zaufanie do teorii spiskowych, na czym one w ogóle bazują? Czy Ty wierzysz w jakieś?

teoria spiskowa
(Pixabay)

Oczywiste jest, że na teoriach spiskowych zarabia się. Pseudonaukowe, populistyczne książki, filmy itd. przyciągają masy ludzi, którzy nie są w stanie odróżnić prawdy od domysłów i nadinterpretacji autorów, a poczucie, że wie się więcej, niż ci głupcy nie mający świadomości o spisku, dodatkowo wzbudza uczucie zadowolenia w osobach, które wierzą konspiracjom. Kto nie słyszał o publikacjach typu ,,Ręce precz od tej książki’’ czy filmach takich jak ,,Zeitgeist’’, o książce ,,Sekret’’ czy ,,Ukryte terapie’’ i innych?  Pan Tombak też ma szerokie grono wyznawców. Ostatnio omawiałem Zbadaj ewolucję, której tłumaczenie wydane zostało przez Frondę. Bo Teoria Ewolucji Biologicznej to przecież także spisek.

Wszystkie teorie spiskowe bazują mniej więcej na tym samym. Na niewiedzy. Strzępkach informacji, które bezzasadnie łączą w jakąś chaotyczną, nielogiczną i absurdalną całość. Na dopowiedzeniach (lub niedopowiedzeniach). Na nadinterpretacji faktów. Pomijając już w tym momencie, czy celowo w celach zarobkowych i zdobycia popularności, czy z głupoty. Przykładowo wiemy, że Tomek nie lubi Ali, nie wiemy dokładnie dlaczego. Ala jakiś czas później ma wypadek w tym samym mieście, w którym mieszka Tomek. Co robi fan teorii spiskowych? Uznaje, że Tomek jest wszystkiemu winny, bo w końcu jej nie lubił i był w tym samym mieście. To na pewno jego sprawka! Do tego jeszcze wzbogaćmy nasz materiał dowodowy o zeznania sąsiadki ,,widziałam jak Tomek tego dnia wychodził z domu 5 minut wcześniej, niż zawsze’’. Winny jak nic.

teorie spiskowe
(źródło wtórne)

To, że ludzie nie wierzący w globalne ocieplenie i jego przyczyny wskazujące na działalność człowieka mają braki w wiedzy, jest jasne. Podobne braki w fizyce atmosfery u osób wierzących w spisek chemtrails, czy braki w biologii u kreacjonistów itd. Nikt jednak nie musi być wszechwiedzący i znać się na wszystkim. Nie muszę znać się na fizyce atmosfery. Ale skąd w takim razie ogromna pewność siebie w swojej ignorancji? Skąd lekkomyślna wiara w niezweryfikowane informacje podejrzanych osób, opublikowane w Internecie czy dziwnej książce? Skąd odrzucanie nauki, a przyjmowanie na wiarę pseudonauki?

Istnieje zjawisko zwane efektem Dunninga-Krugera, polegające na tym, że osoby specjalizujące się w danym temacie zwykle zaniżają swoją samoocenę względem faktycznych kompetencji, natomiast ignoranci ją zawyżają. Autor badań na ten temat dostał w roku 2000 nagrodę Ig Nobla. W codziennym życiu, czy na forach internetowych także bez trudu można zaobserwować takie zjawisko. Pamiętasz jakieś podstawy z gimnazjum czy liceum, super. Niektórzy myślą, że daje im to prawo do wypowiadania się z pozycji eksperta. Dlaczego głupcy są tak bardzo pewni siebie?

spisek

W szkołach nie uczą metodologii naukowej. I nie chodzi mi tu o zaawansowane kwestie, a zwyczajnie rzeczy takie jak np. to, że korelacja nie oznacza przyczynowości, że badania in vitro, a badania na ludziach to jak niebo, a ziemia i te pierwsze służą bardziej do poznawania molekularnych mechanizmów różnych zjawisk, że istnieją różne zależności, które mogą być ścisłe. I tak dalej… Pamiętam ze szkoły średniej i niższych, że kładziono duży nacisk na wpajanie nam, że Wikipedia to zło. Podczas gdy z tych najłatwiej dostępnych źródeł internetowych, szybko wpadających w ręce Internautów, Wikipedia jest chyba najbardziej wiarygodna, zwłaszcza, że artykuły w niej zawarte posiadają przypisy, bibliografię, które można sprawdzić i zweryfikować. A to takie częste jest obecnie, gdy ktoś w dyskusji z góry wyśmiewa artykuł z Wikipedii, samemu podając jakieś pseudonaukowe, spiskowe wypociny.

Jak ja patrzę na podejrzane zagadnienia, teorie spiskowe itd.? Po pierwsze, jeśli widzę, że ktoś posługuje się jednocześnie kilkoma sformułowaniami typu ,,niezależni naukowcy’’, ,,niezależne media’’, ,,wolne media’’, ,,ukryte informacje’’, ,,skrywane przez naukowców’’ to zapala mi się czerwona lampka i to nie niczym alarm samochodu przez muśnięcie liścia, a zdecydowanie bardziej trafnie. Niedawno na jednym z najbardziej odmóżdżających i rakowych portali polskich ,,o zdrowiu’’ autor donosił, że w polskich szpitalach zakazuje się witaminy C aby utrudnić czy uniemożliwić leczenie pacjentów. Regulamin owego portalu możecie przeczytać niżej.

ulubione bultu
(ulubione.blutu)

Co jeszcze zwraca uwagę? Gdy widzę w tytule czy nagłówku artykułu, filmu na Youtube itp. ,,ktoś tam miażdży/masakruje coś tam’’ to podobnie, od razu mogę domyślać się, że mam do czynienia z jakimś fanatykiem. Ile nagrań z panem Korwinem nosi tytuł ,,Korwin masakruje/miażdży tego i tamtego, to i tamto’’? Kolejną rzeczą jest oskarżanie ogólnie lekarzy, naukowców, farmaceutów itd. o ukrywanie prawdy, oszukiwanie społeczeństwa, to następny standardowy chwyt szarlatanów, piewców teorii spiskowych itp. Obrazki z populistycznym komentarzem czy cytatem, mającym przemawiać do odbiorcy emocjonalnie (choć nie zawsze), w oderwaniu od merytorycznych argumentów. W tym oczywiście demotywatory.pl przodują. Szkoda, bo gdyby nie panujący tam populizm, portal mógłby być naprawdę ciekawy.

teorie konspiracyjne
(demotywatory)

Argumentu autorytetu, choć nie należy traktować do końca poważnie - to to, z kim mamy do czynienia daje pewien ogląd. O co w tym chodzi? Argument autorytetu polega na tym, że powołujemy się na opinię osoby uznawanej za autorytet, w oderwaniu od merytorycznych kwestii dyskusji. Na przykład rozmawiamy o tym, że szczepionki są potrzebne, a ktoś wyrywa się z ,,argumentem’’, że przecież jakiś znany aktor jest przeciwko szczepionkom, więc te muszą być szkodliwe. Odwrócony argument autorytetu to negowanie czyjegoś zdania dlatego, że podzielane jest przez osobę powszechnie uznawaną za niepoważną, niewiarygodną, nawet jeśli akurat w tym konkretnym przypadku kontrowersyjna osoba ma rację. Fani teorii spiskowych lubią tego rodzaju argumenty stosować.

Choć nawet największy oszołom może mieć w jakiejś sprawie rację, warto zwrócić uwagę na autora danego tekstu, filmu, publikacji itd., bo często osoby zajmujące się pseudonauką są w Internecie jako tako kojarzone i można to za pomocą Google stosunkowo szybko sprawdzić. Na przykład, czy przypadkiem autorem tekstu o ewolucji, który czytamy, nie jest jakiś kreacjonista. W kontekście tego przypomina mi się kłótnia babć w przychodni, w poczekalni, o to, która ma lepszego lekarza, który jest lepszym specjalistą. ''Mój doktor X jest najlepszy, on się nigdy nie myli!''.

Przeczuwam, że za Sekret i Ukryte terapie ''oberwie'' mi się od niektórych czytelników, ale pamiętajcie, że im bardziej racjonalne społeczeństwo, tym lepiej dla nas wszystkich.

61 komentarzy:

  1. A podpowiesz mi, dlaczego "Ukryte Terapie" są złe? Nie czytałam ich ale słyszałam wiele zachwytów pod kątem tej książki. Ostatnio też dużo dobrego słyszałam o oczyszczaniu organizmu metodą dr Tombak- widzę, że tego Pana również nie popierasz- dlaczego? Znam jedną stronę medalu i chętnie poznam drugą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to altmed jest, szarlataństwo.

      Usuń
    2. To wywnioskowałam z postu :D A coś więcej? Pisałeś coś może o tym, albo podeslesz jakiś artykuł? :)

      Usuń
    3. Nie ma dowodów na skuteczność promowanych metod, co do Ukrytych terapii to regularnie ktoś w komentarzach mnie o coś pyta albo na e-mail i większość tego o co pytają, a co w książce jest opisywane, to są bzdury. Widziałem też wykład autora książki i brzmiał jak typowy szarlatan. Nie mam póki co żadnego wpisu na ten temat, może kiedyś się pochylę, chociaż chyba chętniej zrobiłaby to autorka Kosmeology.

      Usuń
    4. Jak napiszesz kiedyś taki post, to chętnie przeczytam :)

      Usuń
  2. Spoko, fani Ukrytych terapii siedzą u mnie :-p Codziennie dostaję od nich jakże zacną informację, iż moje wykształcenie nie pozwala mi rzetelnie oceniać pewnych zagadnień, zwłaszcza tych związanych z lekami (sic!) i zdrowiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ustawiają nas na swoje miejsca :-D.

      Usuń
    2. Hahaha, świetne :) rozumiem, że aby rzetelnie oceniać zagadnienia związane z lekami, to najlepszy jest BRAK wykształcenia w tym kierunku, to z pewnością bardzo pomaga ;)

      Usuń
    3. A dziwisz się. Zapytałem jakiś czas temu mgr farmacji tak przynajmniej miała na plakietce na pierwsi o płyn Lugola i zadziwiająca odpowiedź, a co znowu jakaś elektrownia wyleciała w powietrze. Widząc zaś mój bezcenny uśmiech na to stwierdzenie zapytała po co ludziom płyn Lugola bo ostatnio się o niego pytają. Koleżanka stwierdziła że oni robią tylko na receptę bez recepty nie da rady i tu Zonk byłem jeszcze w kilku aptekach i wszędzie tylko na receptę. Nie dałem za wygraną bo wiedziałem już, że taki płyn się produkuje w Polsce dzięki internetowi i w końcu trafiłem na dziwną aptekę. Gdzie pan farmaceuta zapytał czy chce wodny czy z gliceryną znaczy można i bez recepty. Ta apteka różniła się wystrojem od innych co tez mnie zdziwiło. Tam gdzie zwyczajowo są różne tabletki bez recepty na każde bolenie w tej aptece były witaminy rożnych producentów (by nie robić reklamy) ale w normalnych dawkach.

      Usuń
  3. Życie już takie jest, że nikt nie jest idealny. I choć to brzmi banalnie, to istotą rzeczy jest, że nawet człowiek zostający przedwcześnie profesorem, wątpi każdego dnia w swoje możliwości, rozważając wiele teorii spiskowych. Pokora to oznaka inteligencji. Każda z teorii zapala u niego czerwoną lampkę - jak to sam napisałeś - ale to oznacza, że przez chwilę w tę teorię wierzy. Dociekliwość nakazuje analizować czasem okropne głupoty i nie rzadko zachowuje się strzępki tej teorii, bo niektóre okazują się przydatne albo możliwe (czy raczej nie niemożliwe). Ta niedoskonałość jest piękna, bo nikt nie posiada na tyle wiedzy, żeby móc powiedzieć z całą pewnością "ta teoria spiskowa jest prawdziwa/nieprawdziwa". Tyle każdy z nas ma w sobie pewności, ile wiedzy, a że jej pozyskiwanie granic nie ma, musimy żyć z tym nieszczęściem. Jasne, że ja wierzę w różne teorie spiskowe, te mniejsze i te większe. Różni profesorowie na zajęciach dzielili się swoimi wątpliwościami z nami, studentami, a nawet uchylali rąbka tajemnic projektów naukowych, nad którymi pracowali i one naprawdę czasem mieszały w głowach studentów - taki był cel. Dobrze, że jest ta Wikipedia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''Tyle ma każdy z nas ma w sobie pewności, ile wiedzy'' - no właśnie badania i obserwacje pokazują coś przeciwnego, im ktoś mniej wie, tym bardziej jest pewny siebie. A profesorowie, którzy uczą studentów teorii spiskowych inaczej, niż tłumacząc, dlaczego te są bzdurne, tracą bardzo dużo w moich oczach.

      Usuń
    2. Nie mówię o pewności siebie, ale pewności generalnie do potwierdzenia realności danej sytuacji. Choć w sumie takie twierdzenie nie dotyczy osób, które mało wiedzą, a myślą, że są pępkami świata, bo te z kolei zawsze myślą, że mają rację. A dla mnie każdy, kto tak o sobie myśli (że jest w czymś dobry), jest mało rozgarnięty, bo zawsze pozostają duże braki w wiedzy. Tym samym nie uznaję pojęcia "specjalista w danej dziedzinie".
      Coś, co dla jednego jest teorią spiskową, dla drugiego jest czymś realnym. W moim dość wąskim środowisku biofizyków mamy duże pole do popisu, jeśli chodzi o tę tematykę i naprawdę jedni z najlepszych biofizyków na świecie mają mnóstwo takich teorii do podzielenia się ze studentami. Jeżdżą po świecie i opowiadają o lekach na nieśmiertelność, o spiskach koncernów farmaceutycznych itp. Mówią o tym pod różnymi kątami, sprzedają nam różne opowieści, które niby przeżyli na własnej skórze. Nie mnie oceniać, ile z tego jest prawdą, bo to, że ktoś jest słynnym naukowcem, nie oznacza, że wszystko co mówi, jest prawdą. Ale tylko ignoranci tego nie chcą słuchać, a ignorancja to najgorsza wada naukowca. No, może jedna z najgorszych...

      Usuń
    3. Biofizyk jeżdżący po świecie i opowiadający o spiskach koncernów farmaceutycznych? Złą cechą naukowca jest, jeśli wierzy w coś, co wiadomo, że nie jest prawdą i jeszcze to rozpowiada studentom. I do tego w ogóle nie ze swojej dziedziny. Może ktoś lubi takich rzeczy słuchać. Ja słuchając profesora czy doktora o tym, że np. ewolucji nie udowodniono albo że globalne ocieplenie to mit, jakoś nie mam ochoty słuchać (bo wiem, że bzdury plotą), prędzej dyskutować. I nie uważam tego, za ignorancję.

      To nie tylko denerwujące gdy jakiś 'autorytet' opowiada na wykładach bzdury, ale także szkodliwe społecznie (co widać choćby po Twoim komentarzu). Czym innym jest ciekawość świata (o której można by tak napisać, że tylko ignoranci nie lubią słuchać, ale inna też rzecz, że nie każdy musi się wszystkim interesować), czym innym wiara w bzdury i usprawiedliwianie profesorów opowiadających te bzdury.

      Moim zdaniem cały czas próbujesz opchnąć w swoich komentarzach prawdopośrodkizm ''no niby, coś tam udowodniono, ale jak profesor opowiada głupoty na ten temat to w sumie nic takiego, ignorancją jest nie lubić tych bzdur słuchać...''. Tak to odbieram.

      Usuń
  4. Jestem ciekawa co sądzisz o tak popularnym ostatnio ssaniu oleju. Pisałeś coś może na ten temat, albo masz w planie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co się ssie olej? Nie można normalnie łyżki tranu wziąć tylko ssać trzeba?

      Usuń
    2. Hm, myślałam, że wiesz o co chodzi z tą kuracją :) Tu Ekocentryczka fajnie opisała sprawę http://ekocentryczka.blogspot.com/2015/05/oil-pulling-warto-ssac-olej.html :)

      Usuń
    3. Tak na szybko, to może to faktycznie korzystnie wpływać na dziąsła (ale też mówię bardzo wstępnie, nie zagłębiam się), ale jakieś poprawy przepływu energii itp. to raczej efekty wyssane z palca są.

      Usuń
    4. Ja sądzę, że nie wiem po co w ogóle takie wyciągi z pupy czytać, standardowa notka o cudownym sposobie na wszystko od kataru po raka, bo zniszczy i toksyne i komórkę nowotworową i Candide (w sumie to pewnie on teg oraka robi xDD), wspomnienie o badaniach nie-wiadomo-kogo, reklama gówno-książki.
      Coś tam oblepi, jakiś enzym aktywuje, bo tak sobie na kwasie wymyśliło i bum, dzięki ssaniu żyję 150 lat. Ssanie jest spoko i zdrowe, ale nie oleju, pozdrawiam :D

      Usuń
    5. Płukanie ust olejem podobno pomaga wybielić zęby oraz pozbyć się stanów zapalnych z obrębu jamy ustnej i gardła :) Nie próbowałam, ale zaciekawiło mnie :)

      Usuń
    6. Też ostatnio natknęłam się na ten temat na jednym z blogów, szczególnie moją uwagę zwróciło to, że ssanie oleju może łagodzić objawy alergii. W temat jednak się nie zagłębiłam, bo podchodzę do niego nieco sceptycznie... Niemniej jednak zaciekawił mnie na tyle, że myśl o nim często do mnie wraca.

      Usuń
    7. Nam ssanie oleju zalecił lekarz pierwszego kontaktu I bardzo pomaga na anginę ropną. Oczywiście wspomagająco! Obrazowo to nalot z łazi z przeroś nie tych migdałów.

      Usuń
  5. Panie Lukaszu, swietny blog! Ha, ha, ale ma Pan urwanie glowy z tymi ktorzy wierza w to z czym Pan usiluje walczyc! Zauwazylam, ze szarlatani, pseudonaukowcy i teorie spiskowe sa bardzo popularne w Polsce i ciesze sie, ze mlodzi ludzie jak Pan walcza z ta ciemnota.

    OdpowiedzUsuń
  6. podobno papier przyjmie wszystko, internet tym bardziej... może właśnie stąd tyle teorii? zarabianie, pseudo sława..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy szarlatani otwierają nawet prywatne uniwersytety, ekhm...

      Usuń
    2. stąd te wszystkie sekty i paranoje :/ A pedofile teraz walczą o prawa, bo niby to nie zależne od nich- brak słów...

      Usuń
    3. Możesz przybliżyć? Gdzie, kto, jakie prawa? Bo jedyne o czym ja wiem, to że pedofile starają się walczyć o fundusze na badania nad leczeniem pedofilii w niektórych krajach. To, że niby pedofile walczą o legalizację stosunków pedofilskich to akurat bzdury populistów-oszołomów, a przynajmniej ja nigdy takiej zweryfikowanej informacji nie dostałem, chociaż wielu te głupoty wypisuje w Internecie.

      Usuń
    4. to dzięki bo jeszcze w czerwcu na wykładach z etyki wykładowca poruszał ten temat. Sama to zbadam i poszukam co nie co. Ale na pewno nie na internecie.

      Usuń
    5. Uogólniając, wykładowcy od etyki czy bioetyki to często (z moich doświadczeń wynika) oszołomy. Zapewne chciał Was nastraszyć w ten sposób przeciwko legalizacji małżeństw jednopłciowych, typowa populistyczna argumentacja w stylu ''teraz homoseksualiści, a potem pedofile''.

      Usuń
    6. myślę, że masz co nieco w tym racji :) Ten wykładowca od etyki to ksiądz... pozdro :D

      Usuń
  7. "Pamiętam ze szkoły średniej i niższych, że kładziono duży nacisk na wpajanie nam, że Wikipedia to zło."
    Bingo, wikipedia była złem wcielonym, ale już cokolwiek innego z najbardziej zwariowanej strony przechodziło jako rzetelne źródło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też w tamtych czasach były inne zasady moderowania Wikipedii, nie zwracałem na to uwagi. Teraz jako wstępniak do ogarnięcia tematu, tym bardziej dla osób ze szkół średnich, jest w porządku. Warto też zaglądać do angielskiej wikipedii, bo wiele haseł jest tam bardziej rozbudowanych i z lepszą bibliografią.

      Usuń
  8. Ślepa wiara w "teorie spiskowe" (a raczej "hipotezy") jest tak samo ograniczona myślowo jak ślepa wiara w prawdziwość teorii naukowych. Historia dobrze pokazała, że wiele teorii obowiązujących przez lata/wieki zostało z czasem obalonych. Owszem metodologia naukowa może wskazywać, że dana teoria jest najbliższa prawdzie i obecnie mamy wiele teorii, których (chyba) nie ma możliwości już obalić, ale jak cofniemy się w czasie to były takie przypadki jak teoria płaskiej Ziemi, wokół której krąży słońce, obalonej później przez Kopernika (uznawanego w owych czasach za heretyka). Nie wiem czy to dobry przykład ale sens jaki chcę przekazać to, że warto poddawać obowiązujące teorie pod wątpliwość, bo kiedyś może się okazać, że jednak racja leżała bardziej po stronie tych których wyśmiewano, a druga sprawa to wątpliwość prowadzi do rozważań i nowych wniosków które stanowią rozwój i ewolucję. Interesują mnie teorie spiskowe, bo rzucają alternatywne spojrzenie - wielokrotnie przesadzone, ale nie zawsze nieprawdopodobne. Świat polityki i władzy od zarania dziejów był pełen spisków (jak choćby Brutusa przeciwko Cezarowi) i wykluczenie takich sytuacji jest ignorancją (czasy się zmieniły, ale funkcjonowanie społeczeństwa i problemy zwykłych ludzi są wciąż takie same). Także czasami warto się zastanowić czy np. taki koncern farmaceutyczny jest godzien zaufania pod kątem szczepionek - sam szczepię swoje dziecko i nic mu się nie dzieje, ale znam historię koncernu IG Farben i jego wpływu na drugą wojnę światową i działania w obozach koncentracyjnych - chcecie to ufajcie korporacjom, ale nie zdziwcie się jak kiedyś ta zaufana korporacja nie przejmie się wami jako jednostką "na rzecz dobra nas wszystkich"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, ale Twój komentarz to jak dla mnie prawdopośrodkizm. Porównanie do teorii płaskiej ziemi słabe, mamy czasy z dużo lepszymi urządzeniami pomiarowymi, metodologią, 'drabiną' weryfikacji itd.

      Usuń
    2. Nawiązując do tematu szczepionek to właśnie coraz więcej osób wierzy w różne teorie i nie szczepi dzieci, co skutkuje powrotem chorób nie będących zagrożeniem od lat w krajach cywilizowanych. Także jeśli mówimy o teoriach to należy podzielić je na te które są nieszkodliwe i są kwestią wiary np. w duchy i te które jak najbardziej mogą być szkodliwe i trzeba naprawdę mocnych dowodów żeby w kwestiach zdrowia, czy to własnego czy dzieci, opierać się jedynie na takich teoriach. Jeżeli już gdzieś mamy doszukiwać się spisków i prób zagłady ludzkości to najlepiej poszukać w pierwszym lepszym spożywczaku, poczytać składy produktów które ze smakiem wcinamy każdego dnia popijając coca-colą :D.

      Usuń
    3. Generalnie czym innym jest spisek i jego udowodnienie, czym innym teorie spiskowe, które właściwie zawsze są bzdurne i niczego nie wyjaśniają, jedynie wprowadzają informacyjny chaos i dezinformację.

      Usuń
  9. Owszem wikipedia, zwłaszcza polska to "zło", tym większe, że na pierwszy rzut oka wygląda bardzo wiarygodnie. A zdarzało się jej negować np dryf kontynentów, albo twierdzić,że Turcja straciła Egipt w ..I wojnie światowej.

    Właściwie jedyną zaleta wikipedii są odsyłacze do stron znacznie bardziej od niej samej miarodajnych

    I nie może być inaczej, skoro redakcją wikipedii może zajmować się każdy chłopek roztropek i wpis profesora - specjalisty od danego tematu jest tak samo istotny jak wpis byle absolwenta wyższej szkoły tego i tamtego w Pcimiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdź szybkie, podręczne, proste, łatwo dostępne, lepsze źródło, niż Wikipedia. Bo o takim była mowa. A niezależnie od tego polecałem sprawdzać przypisy i zaglądać do Wikipedii angielskiej.

      Usuń
    2. Komorowski na skutek czytania Wiki chciał wydobywać gaz łupkowy... Metodą odkrywkową! Mi wystarczy by jej nie wierzyć.
      Albo wpis o Makarence! Bez mała z tego lewackiego oszołoma zrobiła bohatera na froncie oświaty.

      Usuń
  10. Fajny art. Ja się również zapytam o "Ukryte..." - bo książkę czytałam i akurat jeśli chodzi o źródła, to w niej aż od nich kipi, autor nie neguje też medycyny - po prostu wypunktowuje kilka jej dość istotnych "bugów". Rozumiem, że książki nie czytałeś? Ja byłam zaskoczona, bo spodziewałam się właśnie szarlatańskiego gadania, a "ukryte.." przedstawiają wiele wniosków, do których sama doszłam w różnych kwestiach metodą syntezy informacji i prób na sobie i innych. Proponuję zgłębić temat, chętnie poznam źródła Twojego negowania zawartych tam informacji i myślę że wiele innych osób także.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor nie ma ochoty wysłuchać argumentów drugiej strony bo swoje wie. Czyli....typowy oszołom z tego tekstu? :)

      Usuń
    2. Łukasz, naprawdę chętnie poznam Twoje zdanie na te tematy. Zwłaszcza w kwestii jodu. Suplementację zaczełam już dużo wcześniej zanim trafiła mi w ręcę ta książka i mam takie same wnioski jak tam (po dłuuuugiej lekturze różnych źródeł) - jod w moim przypadku to jedyna rzecz która pomaga na tarczycę i rozchwiane hormony... I tak książka tylko zahacza o różne tematy, nie daje żadnych gotowych rozwiązań...

      Usuń
    3. W porządku, bloga zamykać nie zamierzam.

      Usuń
  11. To prawda, na teoriach spiskowych zarabia się nie małe pieniądze :) Ja jednak zachowam wiarę w kilka wersetów z Sekretu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobry artykuł, sam jestem wrogiem wszelkich teorii spiskowych i rewelacji pseudonaukowych. Od siebie dodam, że również zapala mi się czerwona lampka gdy czytam „Koniecznie przeczytaj!”, „To musisz zobaczyć!” ze wskazaniem na wykrzyknik.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja nie znam tych tytułów wymienionych przez Ciebie :P Ogólnie to bardzo wkurzają mnie te wszechobecne teorie spiskowe. A Fronda to już w ogóle takie głupoty lubi wymyślać, że głowa mała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z artykułem ale mam jedno ale :), jeśli chodzi o naukę to też nie możesz dać 100% pewności że za kilka czy kilkadziesiąt lat nie zostaną odkryte nowe dowody które będą miały wpływ na zmianę w tej dziedzinie. Myślę, że różne teorie spiskowe często dotyczą zagadnień, w których nauka jednak nie ma wystarczających dowodów, 100% pewników.Weźmy np. jakieś teorie związane z UFO, są ludzie którzy deklarują że je widzieli, są różne informacje na ten temat, ale nauka póki co nic tu nie wybadała, czy to oznacza że tego nie ma, że ci ludzie tego nie widzieli?
    Jeśli chodzi o jakieś teorie związane z medycyną czy pseudomedycyną, to najlepszym dowodem potwierdzającym skuteczność lub jej brak są wyleczeni pacjenci. Jeśli pójdę do jakiegoś znachora z dolegliwością i on mi rzeczywiście pomoże to nie mam powodu by mu nie wierzyć, bo nauka nie potwierdza skuteczności jego praktyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważ, że ''odkryto nowe dowody co ubogaca naszą wiedzę w danym temacie'', to co innego, niż ''odkryto nowe dowody, obalające stare dowody''. A fani teorii spiskowych często wyznają tą drugą zasadę ;-). Odnosząc się do przykładów, to spotkania z UFO zwykle tłumaczą narkotyki, paraliż senny, eksterioryzacja i inne takie zjawiska. Ktoś wierzy, że widział UFO, chociaż nie widział nic albo widział co innego. Znam parę osób co zapewniają, że widziały na 100% ducha i nic im nie przemówi, że nie. Każda z tych osób ma cyklofrenię. Jeśli zaś mowa o medycynie, to też sprawa jakaś wielce trudna nie jest, zwykle to placebo, samopoprawa działania układu odpornościowego itd. ;-).

      Usuń
  15. Świetnie to ująłeś. Masz bardzo zdrowe podejście do sprawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Napisałeś, że w teoriach spiskowych strzępki informacji są łączone bezzasadnie i opierają się na nadinterpretacji faktów. I trafiłeś w punkt, bo moje przemyślenia (wynikające ze zboczenia zawodowego) poszły dalej. Media również tworzą swoje teorie dla kasy. W każdym programie "informacyjnym" nie znajdziemy już informacji, tylko właśnie taki zlepek części prawdy z komentarzem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zazwyczaj śmieszą mnie teorie spiskowe, gorzej, gdy zaczyna wierzyć w nie więcej niż garstka ludzi...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawy tekst :D Podoba mi się najprostszy przykład z Tomkiem i Alą ;]
    Sporo słyszałam o "Sekrecie", zazwyczaj pochwał, a tu proszę - jest i krytyka ;]

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdrowy rozsądek to najlepsze antidotum na teorie sposkowe. Lubię czasem poczytać, ale bez przesady. A fanatyzm, jak powiadają - słusznie poniekąd, gorszy jest od faszyzmu.

    OdpowiedzUsuń
  20. To chyba dobry moment, żeby stworzyć jakąś teorię spiskową i na niej zarabiać. To może być lepsze niż "zabawa" w totka. ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. Czasem wydaje mi się, że za dużo myślę. Potem trafiam na tego typu temat, który jak dotąd nigdy nie skłonił mnie do myślenia i uspokajam się, że jest jeszcze nad czym myśleć ;-)

    Nieźle rozłożyłeś teorie spiskowe na łopatki, a patrząc po odzewie temat jak najbardziej poczytny :) Jesteś pierwszą osobą, która negatywnie wypowiada się o Tombaku. Osobiście nic jego autorstwa nie czytałam - usłyszałam o nim przez znajomych, ale raczej byli zadowoleni i twierdzili. że widzą rezultaty stosowania jego rad.
    Co do "Sekretu" to nie przestaje mnie zadziwiać jakiej sławy się dorobił w stosunkowo krótki czasie, opierając się na... kreatywności własnej i lenistwu ludzkości.

    Zadałeś w artykule pytanie po co się to robi - dla kasy. A nie zadałeś, dlaczego tak chętnie w to wszystko wierzymy? Nie liczę na odpowiedź, po prostu wracam do myślenia. Bo chyba dlatego dajemy się nabrać na większość teorii - za mało myślimy, za mało racjonalizujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, myślę, że jedną z przyczyn jest lepsze samopoczucie. Jak już padło ''ja wiem, że to czy to było tak, a nie jak podają oficjalnie, a te głupki wierzą w oficjalną wersję, jestem od nich mądrzejszy i sprytniejszy'' - tak mniej więcej sobie to, po części, tłumaczę.

      Usuń
  22. Do autora: tak samo działa to z drugiej strony, wielu spiskowcom zapala się "czerwona lampka" kiedy ktoś używa określeń typu "pseudonauka", "teorie spiskowe", "szarlataneria", etc.
    Jeśli chciałby się Pan dowiedzieć jak 'ezoteryczni spiskowcy' postrzegają 'sceptycznych racjonalistów' to poniższy artykuł jest tego najlepszych przykładem:
    https://astromaria.wordpress.com/racjonalista/

    OdpowiedzUsuń