czwartek, 29 października 2015

Jak pokonać alergię?

alergia
Pixabay
Tym razem chciałbym napisać o mojej wieloletniej walce z alergiami. Ja też jestem z tych, którzy przez wiele, wiele lat byli ,,faszerowani’’ przeciwzapalnymi lekami steroidowymi. Chętnie bym dziś sobie porozmawiał na ten temat z moim alergologiem z dzieciństwa. Ale wracając do tematu, przez kilka lat, jako nastolatek, chodziłem na odczulanie, które choć złagodziło wcześniejsze objawy (np. wydzielanie ogromnych ilości ropy z oczu, rano budziłem się z zaklejonymi oczyma) to te nadal często, okresowo, w dużym nasileniu, powracały. Katar, swędzenie skóry, oczu, czerwone wypryski, astma. Aktualnie od 2 lat używam jedynie doraźnie feksofenadyny i budezonidu donosowo (są to leki na receptę). Wcześniej w okresie wiosenno-letnim codziennie tabletki, leki wziewne, donosowe i maści oraz krople do oczu. Teraz (również okres wiosenno-letni) tylko doraźnie feksofenadyna i budezonid, kiedy mnie ,,bierze’’. Skąd taki wynik?

Zanim przejdę do konkretów, chciałbym napisać coś jeszcze. Zawsze to przypominam i tak też będzie tym razem. Nigdy nie leczcie się na własną rękę. Nie ma ,,połykam sobie suplement, jak nie pomoże to dopiero wtedy pójdę do lekarza’’ ani żadnych podobnych historii, nie. Nie ma suplementacji przy chorobie bez wcześniejszego skonsultowania z lekarzem prowadzącym i w razie potrzeby z innymi (wiem jak męczące jest chodzenie od lekarza do lekarza, miesiącami i nie uzyskanie pomocy, naprawdę). Przede wszystkim jednak, w przeciwieństwie do innych artykułów, gdzie skupiałem się na literaturze naukowej, tutaj opowiadam Wam po prostu moje przejścia i mój sposób jako takiego poradzenia sobie z alergiami. Jest to więc próba totalnie niereprezentatywna, bez kontroli i z oceną subiektywną, do tego bez regularnego sprawdzania parametrów metabolicznych we krwi. Nie traktujcie tego, jako dowód na to, że ,,to działa!’’ lecz jako ciekawostkę i wskazówkę na następne konsultacje u lekarzy czy dietetyków.

Na blogu pisałem o tranie (olej z wątroby dorsza), kwasie gamma-linolenowym (olej z wiesiołka czy ogórecznika), probiotykach i kwasie liponowym. Mój sukces w walce z alergiami właśnie o te związki i produkty (prawdopodobnie) się opiera. W badaniach, także na ludziach, wykazano, że te łagodzą objawy chorób autoimmunologicznych. Probiotyki dopiero od niedawna są uważane za tak ważny element w żywieniu. Kwas liponowy występuje na przykład w mleku, w niewielkich ilościach. Większe jego dawki nie są niezbędne, ale przy niektórych problemach zdrowotnych suplementacja jest wskazana i są to głównie wspomniane już choroby autoimmunologiczne. Tran to stara, dobra (choć niezbyt smaczna) bajka, natomiast olej z wiesiołka, jak i ogórecznika są średnio popularne, bo bardzo drogie.

Co dokładnie zrobiłem? Najpierw kupiłem olej z wiesiołka i spożywałem łyżeczkę dziennie. Zawiera on kwas gamma-linolenowy o udowodnionym działaniu przeciw-autoimmunologicznym. Nie pamiętam dokładnie jak długo to trwało, ale około dwóch miesięcy. Powtórzyłem to jeszcze raz w ciągu ostatnich dwóch lat. Podobnie z tranem, ale nie suplementowałem obu na raz. Ponieważ tran zawiera witaminę A, która zwiększa wrażliwość skóry na promieniowanie słoneczne, postawiłem na niego w zimę. Także dwukrotnie, w dłuższych między sobą odstępach czasu, suplementowałem kwas liponowy, w dawce zalecanej na preparatach specjalnego przeznaczenia medycznego dla cukrzyków – 600 mg na dobę. Ponadto mniej więcej co 4 miesiące kupuję 20 saszetek probiotyku zawierającego bakterie Lactobacillus rhamnosus i stosuję jedną – dwie dziennie, do wyczerpania. To wszystko.

Brzmi prosto i być może działa. Dlaczego być może? Tak jak wcześniej napisałem. Ciekawy jestem też czy czytając powyższy akapit wpadliście na to, że w gruncie rzeczy nie wiem, czy to właśnie te związki tak na mnie wpłynęły, czy może coś innego. Może jakiś inny czynnik środowiskowy? Może coś mi się z ekspresją genów ,,na lepsze’’ pomieszało? Z taką samą ostrożnością należy podchodzić do wszelkich wypowiedzi w Internecie (i w ogóle), które przekonują, że to czy tamto działa tak czy siak. Wiecie, że staram się zmieniać u ludzi podejście ,,przecież tak napisali w Internecie, to musi to być prawda’’ – bo jest zgubne. Ten wpis nie jest żadną prowokacją i zapewne wspomniane suplementacje faktycznie w jakimś tam stopniu przyczyniły się do poprawy mojego zdrowia w kontekście alergii, ale zastanówcie się nad tym, co niby nie jest główną treścią notki, a jednak jest tu najistotniejsze.

22 komentarze:

  1. Ja na szczęście alergii nie mam i cieszę się, że Tobie co nie co się polepszyło. Czytając tego posta przypomniałem sobie historię koleżanki alergiczki, która postanowiła leczyć się sama poprzez testowanie różnych specyfików. Nie wiem, jak to się ostatecznie skończyło, ale było to dość głupie zachowanie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Często piję olej z wiesiołka, bardzo pomaga mi na cerę i reguluje gospodarkę hormonalną:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bym chciał spytać o te probiotyki. Gdy dostawałem antybiotyki, to sam sobie kupowałem probiotyki, nawet gdy lekarz nic mi o tym nie powiedział.

    Ale zastanawia mnie sens ciągłego zażywania probiotyków - przecież w naszych jelitach cały czas żyją bakterie. Ich ciągłe uzupełnianie więc, i to cały czas tymi samymi rodzajami, wydaje mi się trochę chybione. Chyba, że taka silna alergia jak u ciebie sprawia, że żyje im się tam gorzej, więc takie uzupełnianie miałoby w takiej akurat sytuacji sens?

    Chociaż z drugiej strony obiło mi się o uszy kiedyś o zdrowotnych korzyściach regularnego jedzenia przykładowo jogurtów (nawet przez ludzi zdrowych), więc może coś jest na rzeczy? Czy wiesz coś więcej na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikrobiologia przewodu pokarmowego to TAAAAAKI temat, ale bardzo ogólnie, z czasem pojawia się coraz więcej mikroorganizmów patogennych i onkogennych i choćby dla ich wyparcia warto od czasu do czasu stosować probiotyki.

      Usuń
    2. Polecam całą serię wywiadów z dr n. med. Leszkiem Krześniakiem na temat dysbakteriozy. W prawdzie prowadzący trochę przeszkadza swoimi dociekaniami a i telewizja niezależna może nie być w Waszym guście ale jestem zdania, że trzeba poznać temat z różnych stron by wyrobić sobie zdanie.
      https://www.youtube.com/watch?v=_lU1p1m7XEY

      Usuń
  4. Ja na alergię (mam niewielką na pylące rośliny) kupiłam sobie pyłek pszczeli, nie wiem czy jest skuteczny. Zaczęłam brać jakiś miesiąc temu, a teraz wiadomo, nie mam tego problemu. Niemniej jednak mam zamiar pyłek na stałe włączyć do swojego życia, ponieważ czytałam, że zwiększa odporność i jest bardzo dobry dla organizmu.

    http://joannaatakuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. na szczęście alergii nie mam, ale ciężko sobie wyobrazić życie z nią:O zwłaszcza na coś, z czym mamy kontakt niezależnie od naszej woli, np. jakieś pyłki.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie zazdroszczę tak bardzo zaawansowanej alergii... pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Też należę do szczęściarzy którzy jej nie mają. ale tym dotkniętym szczerze współczuję

    OdpowiedzUsuń
  8. Olej z wiesiołka jest płynnym złotem! Nie stosowałam tranu - jakoś nie mogę się przemóc, ale wiesiołek to co innego. Pomaga i na alergię, z którą się niestety zmagam (nie podziałał na mnie tak, jak na Ciebie, ale nico złagodził uciążliwe objawy), i doskonale regeneruje skórę i włosy.

    OdpowiedzUsuń
  9. na szczęście nie mam problemów z alergią ale będę pamiętał myśl przewodnią tego postu jakby co

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie ciągle zastanawia, jakim cudem człowiek przez ponad dwadzieścia lat nie ma alergii a totem nagle trach...

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety, mam syna alergika, dopóki mieszkał z nami, to dbaliśmy, aby się odczulał, szczególnie gdy w maju miał mieć maturę. Teraz już od dawna jest "na swoim" i nie bardzo dba o swoje zdrowie, owszem, kupuje jakieś suplementy diety, które rzekomo mu pomagają, ale nie chodzi do lekarza alergologa.

    OdpowiedzUsuń
  12. piję olej z wiesiołka na równowagę hormonalną, ale nigdy mnie to z alergii nie wyleczyło... coś średnio w to wierzę... Ale wpływ pewnie jakiś ma.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z alergią jest tak, że mniejsze objawy mogą być spowodowane zarówno tym, że wraz z wiekiem alergia trochę ustępuję. Nie u wszystkich i nie zawsze. U mnie np. jest trochę lepiej niż jak byłam dzieckiem, ale nadal uważam alergię za uciążliwą w okresie wiosenno-letnim. Nie piję tranu, nie biorę suplementów, ale zauważyłam, że odstawienie słodyczy bardzo mi pomogło. Tak jak piszesz, to również jest jedynie moje odczucie subiektywne, którego nie poprę żadnymi twardymi dowodami. Widzę to po tym, że biorę mniej tabletek - nie codziennie, a np. tylko 2 razy w tygodniu. "Dietę bezsłodyczową" stosuję od lutego (zazwyczaj okres wielkiego postu jest dobrym momentem rozpoczęcia). W tym roku jednak zamiast kończyć wraz z końcem okresu pylenia roślin, kontynuuję niejedzenie słodyczy i jestem ciekawa efektów na kolejne wakacje. Zastanowię się też nad tym tranem i olejem, o którym wspominałeś - może rzeczywiście coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
  14. na szczęście alergii nei mam ale koleżance wyślę link do Tej notki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczęśliwie mnie nie dotyczy :) nie wiedziałam że olej z wiesiołka takie cuda czyni :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Będę mieć Twój wpsi na uwadze, ponieważ problem alergii mnie również dotyczy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie miałem alergii ale... Gdy uczyłem się w technikum w Lublinie, przez pierwsze trzy lata na wiosnę łapał mnie długotrwały wodnisty katar, opuchnięte oczy i ogólna nadwrażliwość. Zorientowałem się że to chyba katar sienny, więc w kolejnym roku postanowiłem obserwować w które dni się to pojawia aby stwierdzić czego konkretnie pyłki to wywołują. No i jak na złość w następnym roku żaden taki katar się nie pojawił i nie pojawia się do dziś. Podobnie miałem z chorobą lokomocyjną - z początku nic, potem kilka lat nudności w pojazdach a potem nagle znowu nic.

    OdpowiedzUsuń
  18. Też jestem alergiczką, mam astmę i dokucza mi katar. W ubiegłym roku natknęłam się na stronę dr Ewy Dąbrowskiej, która większość współczesnych (cywilizacyjnych) chorób leczy dietą. Spróbowałam. W czasie trwania postu warzywno-owocowego alergia odpuściła zupełnie. Ten efekt utrzymał się przez jakiś czas po powrocie do normalnego jedzenia, a później alergia wróciła, choć do teraz nie dokucza mi tak bardzo jak wcześniej, ale moja dieta teraz też jest zupełnie inna, bo zrezygnowałam z produktów przetworzonych i nie tylko... długo by zresztą pisać o mojej rewolucji żywieniowej, bo to rzeczywiście była dla mnie rewolucja. To soamo z innymi moimi dolegliwościami. To dla mnie dowód, że ich źródłem jest pożywienie. Nie doszłam jeszcze tylko do tego, które konkretnie produkty mi szkodzą, być może odpowiedzialne są jakieś połączenia... Do tego musiałabym przeprowadzić dietę eliminacyjną, a na to wciąż jeszcze nie mogę się zdecydować, bo wydaje mi się strasznie skomplikowane.

    OdpowiedzUsuń
  19. Coś mi się przypomniało.
    Wiele lat temu słyszałem o eksperymentalnej terapii - i tu właśnie nie jestem pewien, czego dokładnie. Zapamiętałem, że chodzi o alergie, ale artykuł na Wikipedii mówi o chorobach autoimmunologicznych (trochę pokrewne dolegliwości, co prawda, poza tym artykuł ten wspomina także o alergiach).

    Chodzi o terapię robakami. Pacjenta celowo zaraża się pasożytami w efekcie czego, dzięki interakcji pasożytów i układu odpornościowego, "wyregulowuje" się on i działa już potem "normalnie".
    Potem pacjenta się leczy z robaków.

    Kiedy o tym usłyszałem po raz pierwszy - a było to wiele lat temu, była to terapia eksperymentalna. Wikipedia twierdzi, że nadal jest to terapia eksperymentalna. Nie wiem w sumie, co o tym sądzić.

    Dla zainteresowanych:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Helminthic_therapy

    OdpowiedzUsuń
  20. Badania wskazują, że dieta prebiotyczna jest zdecydowanie skuteczniejsza, niż probiotyki. Choć sama w sytuacjach kryzysowych (alergia) zawsze biorę złożony probiotyk z konkretną dawką błonnika i jest to jedyny ratunek jaki znam. Muszę w takim razie spróbować jeszcze tego oleju..

    OdpowiedzUsuń