niedziela, 11 października 2015

Czym jest medycyna alternatywna?

Czasami przez niezrozumienie pojęć czy różne ich rozumienie pojawiają się pewne zgrzyty. Nazwa mówi co innego, niż jej prawdziwe znaczenie. Tak jest na przykład z medycyną alternatywną. Parokrotnie już ktoś poruszał ten temat w komentarzach, chciałbym więc w końcu napisać o tym krótką notkę.

medycyna alternatywna
(Pixabay)

Medycyna alternatywna zdaje się znaczyć tyle, co metody leczenia alternatywne dla tych, stosowanych powszechnie w szpitalach i przez lekarzy. Przyjmując to znaczenie, uznalibyśmy na przykład całkiem racjonalną fitoterapię czy dietoterapię za medycynę alternatywną. Sprawa ma się jednak nieco inaczej. Pamiętacie określenie ,,brakujące ogniwo’’? Wykłada się na nim większość kreacjonistów. Dlaczego? Brakujące ogniwo – brzmi jak coś, czego jeszcze nie odnaleziono, podczas gdy jest to gatunek pośredni – odnaleziony bądź hipotetyczny. W liceum też nie rozumiałem tego pojęcia prawidłowo lecz właśnie w taki ,,na chłopski rozum’’ sposób.

Oba przykłady są sobie w pewnym stopniu bliskie. Z medycyną alternatywną, jak z brakującym ogniwem. W rzeczywistości znaczy tyle (przynajmniej na tym blogu, kiedy ja używam tego określenia), że mamy do czynienia z metodą szarlatańską, niedziałającą, o potwierdzonym bądź domniemanym działaniu nieskutecznym czy nawet szkodliwym. Jeśli więc napiszę ,,medycyna alternatywna’’, ,,altmed’’ itp. nie odbierajcie tego jako negowanie sensu ziołolecznictwa na przykład. Leki czy suplementy ziołowe mogą być skuteczne. Istnieją takie, które są zatwierdzone jako leki (na przykład sylimaryna). Gdy dany związek okazuje się być aktywny biologicznie i wywołuje pożądane efekty, staje się elementem ,,normalnej’’ medycyny.

Z dala od wróżkowania, szamaństwa, czarów, pseudocoachów, pseudomedyków, pseudofitoterapeutów, pseudorehabilitantów, antyszczepionkowców, spiskowców i innych promujących fałszywe i nieskuteczne metody ,,leczenia’’, niejednokrotnie szkodzące pacjentowi. 

PS, takie klapki, jak te na zdjęciu, nosiłem jako dziecko, gdyż miały rzekomo wyleczyć mnie z alergii ;-).

45 komentarzy:

  1. Pamiętam jak pewien czytelnik napisał do mnie na maila z prośbą o ustosunkowanie się do jakiegoś szemranego tekstu propagującego... oryginalne teorie fizyczne. Pytał co sądzę o "alternatywnej nauce". Odpisałem IMO w jedyny prawidłowy sposób: nauka jest jedna. Musi opierać się na jasno sprecyzowanych prawach, spełniać odpowiednie wymogi, przejść recenzje, weryfikacje itd. W innym wypadku nie mamy do czynienia z "nauką alternatywną" a po prostu pseudonauką. W przypadku medycyny jest nie inaczej, a propagowanie pseudomedycyny dosłownie zagraża zdrowiu i życiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna ważna uwaga - gdyby medycyna była skuteczna, ludzie nie szukaliby ratunku w altmedach. Jak lekarz ma pacjenta w dupie, to niech potem nie ma pretensji i się nie dziwi, że pacjent spróbuje nacierania się kozimi bobkami w blasku księżyca nago na łące. Osobiście widzę olbrzymią korelację między megalomanią i bufoństwem lekarzy a popularnością altmedów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne jest, że jedną z przyczyn uciekania pacjentów w altmedy jest niekompetencja lekarzy.

      Usuń
    2. To nie wyklucza głupoty osób z takich metod korzystających. To, że spotkany wykładowca matematyki okazał się głąbem lub bucem, nie zmienia faktu, że 2+2=4. Braku racjonalizmu nie powinno się w taki sposób usprawiedliwiać.

      Usuń
    3. Gdybym mógł kliknąć pod postem Adama Adamczyka jakiś '+' lub coś podobnego, zrobiłbym to.

      Usuń
    4. Nie mieszałbym głupoty z desperacją. To nie jest usprawiedliwienie, osobiście uważam altmedy za szkodliwe lub nieskuteczne w lżejszej wersji. Zwróciłem jedynie uwagę na jedną z ważniejszych przyczyn. Ludzie z niższych warstw społecznych nie są w stanie płacić za prywatną opiekę medyczną. Gdy dostaną się do lekarza a nie uzyskują porady, skierują się gdzie indziej. Każdy pacjent kierujący się w stronę alternatywnych rozwiązań jest porażką lekarzy.

      Usuń
    5. Nie doszukiwałabym sie jednej z ważniejszych przyczyn popularności altmedu w niedostępności usług medycznych dla niższych warstw społecznych, bo to raczej ludzie bardziej zamożni i wykształceni ulegają altmedowi bardziej. Sa na to jakieś badania, jesli mnie pamieć nie myli.

      Usuń
  3. patrząc na te klapki obstawiałabym raczej jakieś płaskostopie, a nie alergie :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, ale faktem jest, że pierwszy raz takie widzę. Wydają się jednak być przyjemnymi dla stóp;)
      Ja myślę, że rozsądek i znajomość właściwości pewnych ziół czy pokarmów ogółem jest wskazany. Przeziębienie np. w moim odczuciu warto leczyć domowymi sposobami typu czosnek np.

      Usuń
  4. Podpisuję się obiema rękoma pod komentarzem Adama Adamczyka. Medycyna alternatywna to pseudomedycyna. Ziołolecznictwo w przewadze (nie twierdzę, że we wszystkich przypadkach) jest pseudoleczeniem, stąd sama nazwa będzie dla mnie zawsze podejrzana. Podobnie z homeopatią. Bo to, że otworzono wydział homeopatii na jakieś uczelni (tak, w Polsce) nie czyni z niej uprawnionej metody leczenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli nieważne jest powszechne rozumienie pojęcia - ważne jest co TY o nim sądzisz...
    oczywiście jako gospodarz tego bloga masz prawo nadawać używanym przez siebie pojęciom jakich tylko chcesz znaczeń (lub posługiwać się jakimi tylko chcesz skojarzeniami - nawet tak absurdalnymi jak "medycyna alternatywna" - "brakujące ogniwo" - kreacjoniści") ale nie sadzisz że takie "mi się tak widzi" to cokolwiek znamionuje ogromne pokłady arogancji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Tak samo rozumie je świat naukowy, świat medyczny i bardzo zbliżone (tylko nieco bardziej dwuznaczne) znaczenie podają definicje słownikowe.

      Usuń
    2. Sam napisałeś "W rzeczywistości znaczy tyle (przynajmniej na tym blogu, kiedy ja używam tego określenia), że mamy do czynienia z metodą szarlatańską, niedziałającą, o potwierdzonym bądź domniemanym działaniu nieskutecznym czy nawet szkodliwym." - to teraz się nie wykręcaj sianem.

      Usuń
    3. Bo na moim blogu wykreślam ze znaczenia nieścisłą dwuznaczność, tyle.

      Usuń
  6. Wiara czyni cuda, a siła i chęć walki są bardzo pomocne. Jednak czasem na tej walce o lepsze zdrowie wiele żeruje i to bez żadnych skrupułów. Takich naciągaczy którzy bez sumienia wyciągają od ludzi ostatni grosz dosłownie bym kastrowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. O, fajnie, że to wytłumaczyłeś, bo rzeczywiście do tej pory źle rozumiałem ten zwrot! Ciekawie ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie ciekawi czy są jakieś dane mówiące o wyleczonych pacjentach, czy w ogóle tacy są, bo jeśli np. na 10 pacjentów 8 zostaje wyleczonych za pomocą medycyny alternatywnej, to nie sądzę byśmy w każdym przypadku mieli do czynienia z efektem placebo, przynajmniej dla mnie jest to mało prawdopodobne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest sporo badań sprawdzających skuteczność różnych metod, jeśli mają one jakikolwiek sens i nie są niebezpieczne. Przykładowo, przy badaniach nad amigdaliną, która jest trująca. Gdyby coś było skuteczne, nie byłoby altmedem. No i sporo metod alternatywnej medycyny w ogóle nie ma sensu co już wiemy z samej tylko teorii, bez badań, np. kwestia ''leczenia'' nowotworów sodą oczyszczoną.

      Usuń
    2. No nie wiem, myślę że niektóre dziedziny medycyny alternatywnej mogą być skuteczne mimo iż aktualnie nie są zaliczane do medycyny np, medycyna chińska albo homeopatia. Kiedyś akurat zainteresował mnie jeden lek homeopatyczny na zmniejszenie migdałków u dziecka, poczytałam o nim trochę i okazało się że było sporo pozytywnych opinii na temat tego leku, zmniejszył migdałki u dzieci u których były one już do wycięcia, oczywiście lek ten był przepisywany również przez laryngologów. Jak widać na temat homeopatii są różne opinie wśród lekarzy, gdy zapytałam o ten lek mojego lekarza rodzinnego to stwierdził że takie leki nie działają i tyle. W takim razie komu tu wierzyć, ludziom którzy twierdzą że ten lek faktycznie zadziałał czy lekarzowi który ma do tego tak sceptyczne podejście?

      Usuń
    3. Niektóre elementy medycyny chińskiej okazują się być skuteczne, natomiast homeopatia nie działa silniej, niż placebo. Opinie w Internecie są niewiarygodne, ludzie mogą je pisać bez zastanowienia się nad przyczynami itd., mogą być pisane na zlecenie firm (co baaaaaardzo często ma miejsce) i inne takie przypadki.

      Usuń
    4. Przestańcie opowiadać że amigdalina jest trująca bo to wierutne kłamstwo
      "Cząsteczka letrilu nie zawiera "wolnego" cyjanowodoru. Gdy letril w obecności wody zetknie się w komórce złośliwej z enzymem zwanym betaglukozydazą, to przy braku enzymu blokującego (rodanazy) zostaje rozłożony na dwie cząsteczki glukozy, jedną cząsteczkę aldehydu benzoesowego oraz cząsteczkę cyjanowodoru (HCN).
      Betaglukozydazę zawierają w wielkiej ilości jedynie komórki rakowe. W całym tym procesie chodzi o to, że cyjanowodór zostaje wyprodukowany. Związek ten nie "szybuje" sobie swobodnie w cząsteczce letrilu i jest, ot tak sobie, uwalniany. On musi zostać utworzony! Tylko enzym o nazwie betaglukozydaza - i tylko on - jest zdolny do wytworzenia cyjanowodoru z cząsteczki letrilu. Jeśli w ciele nie występują komórki nowotworowe cyjanowodór nie powstaje z letrilu. " "Oto mamy taką sytuację: agencja amerykańskiego rządu federalnego najpierw stwierdza, że letril nie działa, ponieważ nie uwalnia kwasu pruskiego w komórkach raka. Natomiast gdy udowodniono, że jednak uwalnia, twierdzi, iż jest to związek toksyczny. Wezwana do przedstawienia przed Sądem Federalnym dowodów na toksyczność letrilu FDA przyznała, że takich dowodów nie posiada."
      Moi drodzy przedstawcie te dowody na toksyczność amigdaliny, a przyznam Wam racje Do ten czas traktuje Wasze teorie na tej samej zasadzie jak wy traktujecie homeopatie.
      " Nie należy mylić prawdy z opinia większości"

      Usuń
    5. Mógłbyś podać źródła potwierdzające to co piszesz. I nie tylko w odniesieniu do hodowli komórkowych czy komórek izolowanych.

      Usuń
    6. Zaraz może po kolei od początku. Gdzie te źródła o toksyczności letrilu. Tylko proszę szanujmy się na wzajem i nie publikuj informacji ze ktoś miał raka zażył witC i LAtrili zmarł był w zwiazku z tym a takie najczęściej bywają. NIE spotkałem by przeciwnicy amigdaliny podpierali się wiarygodnymi badaniami na jej szkodliwość. To mi jako żywo przypomina sytuacje ze statynami i cholesterolem, czy szkodliwym działaniem nadmiaru witaminy C.
      PS
      Dla jasności nadmiar wody też potrafi zabić człowieka.

      Usuń
    7. Artykuł o amigdalinie wraz z literaturą znajdziesz tutaj: http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/2015/07/amigdalina-witamina-b17-na-raka.html

      Usuń
    8. Zaraz zaraz. Prosiłem o konkretny przykład a poraz wtóry zostałem odesłany do czegoś co nie daje jasnej odpowiedzi a wyłącznie mgliste domniemanie. Tak się zastanawiam czy czytałeś tą literaturę dołączoną do tekstu czy tylko wklepałeś. Ja rzuciwszy tylko gałka jak to pisze ta szarlatanka i wpadłem od razu na coś takiego.
      "CONCLUSION: These results suggest that amygdalin have an anticancer effect via downregulation of cell cycle-related genes in SNU-C4 human colon cancer cells, and might be used for therapeutic anticancer drug "
      Można się nad tym rozczulać podobnie jak Ty robiłeś nad wirusami tylko po co? Nic to nie da a postawa taka jak Twoja tylko utwierdza takich mechaników i księgowych jak ja ze coś jest na rzeczy. Dopóki nie przeczytam że po sekcji ustalono ze przyczynę zgonu był cyjanek zawarty w nasionach to nie uwierzę że to jest bardziej szkodliwe niż chemia.
      Mogę jedynie dyskutować o skuteczności, choć w statystykach profesjonalna medycyna chemiczna też cienko wypada.
      Dziś żyjemy w takim świecie gdzie honor i uczciwość zawieszono na kołku a liczy się jedynie pogoń za zyskiem Dlatego nazywanie kogoś szarlatanem tylko dlatego że proponuje jakaś alternatywę jest co najmniej dziwne i dlamnie niezrozumiałe.
      I by było ciekawiej to nawet nie w lekarzu jest problem tylko w procedurach które trzymaj tych lekarzy w szachu. By nie być gołosłowny to masz teraz na widelcu przykład dr Bachańskiego ,który odważył się leczyć dzieci "ziołem" nie lekiem nad którymi współczesna medycyna rozłożyła ręce. W tel jest 10mln. Euro na badania nad lekiem. Kolejny przykład to przykład mammografii u kobiet. Kobieta idzie na mammografie tam wykrywane jest coś( nieważne co) i kierowana jest na USG Pytam po co ta mammografia i zbyteczne naświetlanie. Kolejny przykład to szczepienia na grypę wśród lekarzy. Skoro są takie super to dlaczego ci wyedukowani medycznie szczepią się tylko w 5% To są oficjalne dane i znowu nie wierze by nie robili tego z niewiedzy, bo pomimo ogólnego braku zaufania do nich nie wierze by 95%populacji medycznej było ignorantami
      Podziwiam tych wszystkich, którzy potrafią przypinać łatkę innym i nazywać ich szarlatanami tylko dlatego ze nie maja tytułów naukowych w medycynie.
      Na koniec by jeszcze mocniej zamieszać w Twojej głowie podam link gdzie wykazano, że ludowa medycyna "pseudomedyczna i szamańska" w postaci zwykłej marchewki może być pomocna przy leczeniu raka
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25300932
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26088465
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21864090
      Pozdrawiam i życzę więcej tolerancji dla inaczej myślących.

      Usuń
    9. Jeśli chcesz jasnej, 100%, bez jakichkolwiek wyjątków odpowiedzi, to musisz pytać szarlatanów. Ja Ci takiej nie dam. Cytujesz badanie, które odnosi się do warunków in vitro (a wnioski w samej pracy są bardzo na wyrost w stosunku do przeprowadzonego badania i otrzymanych wyników), o czym zdajesz się nie mieć pojęcia. Masz prawo, ale miło by było, gdybyś jako osoba nie znająca tematu, nie atakował mnie i nie obrażał oraz nie negował faktów.

      Widzę za to potrzebę napisania artykułu na temat szukania i sprawdzania informacji w Internecie. Wpisów o spiskowcach-samozwańcach, fanach teorii spiskowych itp., trochę już było. Myślę, że to od nich powinieneś zacząć czytać tego bloga.

      Usuń
    10. Łukaszu było by miło gdybyś (nie tylko w przypadku Jana) powściągnął swoją arogancję oraz dopuścił do dyskusji wypowiedzi które negują twoje argumenty, a które cenzurujesz, po to by zostać "panem placu boju".

      Usuń
    11. Jeśli przejrzysz tego bloga to zobaczysz, że jest mnóstwo komentarzy, w których ktoś ma inną opinię od mojej bądź też nie akceptuje faktów, o których piszę. Nie widzę też bym nie dopuszczał do wypowiedzi pana Jana, przeciwnie. Miło by było zatem, gdybyś zamiast wysuwać uwagi na mój temat (jakaż arogancja?) wypowiadał się odnośnie meritum. Notka ''O mnie'' znajduje się gdzie indziej ;-).

      Usuń
    12. ale wiem jakich wypowiedzi nie dopuszczasz...
      wcale nie są one "obraźliwe" ale niewygodne. Tymczasem takich w których autor sam się kompromituje, nawet jeśli pisze coś z czym się nie zgadzasz jest faktycznie sporo.

      Usuń
    13. Prawdopodobnie zdaniem autorów takich komentarzy - owszem - nie są one obraźliwe.

      Usuń
    14. Nie one W OGÓLE obraźliwe nie są - nie subiektywnie ale obiektywnie zawierają jedynie merytoryczne wypowiedzi - wiem przecież bo mam zarchiwizowane komentarze których nie zamieściłeś.

      Usuń
    15. @Łukasz
      Widzisz jak to łatwo kogoś krytykować, samemu nie posiadając argumentów. Muszę Ci też napisać że żaden mądry szarlatan podobnie jak i uczony w poprawnym piśmie medyk nie da ci nigdy 100% pewności. Szarlatan powie Ci ze takie i takie metody ludziom pomagają, a medyk powie że dają dobre rezultaty, lub znana śpiewkę że "badania naukowe tego nie potwierdzają". Jak maja potwierdzać skoro nie są prowadzone, a nie są prowadzone bo niema z tego kasy i jesteśmy w błędnym kole. Tu dowód wprost masz w CZD i olejem konopnym, gdzie lekarza chce się pozbawić prawa wykonywania zawodu , ponieważ odważył się na próbę udowodnienia że zwykły wyciąg z makuch konopi może być skuteczny. W tle tego jest zaś 10 milionów euro na badania nad lekiem na padaczkę lekooporną Czepiasz się, że podaje badania in vitro, bo to nie badania naukowe,sam podając takie same :) ale kiedy proszę o podanie badań świadczących o trującej amigdalinie to odsyłasz mnie do szarlatanów. Pisałem już ale powtórzę nawet woda w namiarze może zabić. Zaś punkt widzenie zależy od miejsca siedzenia i będąc chory prędzej pójdę do tego szarlatana niż do tego konowała, który najpierw mnie okaleczy(wytnie) potem otruje chemia, a na końcu spali promieniowaniem jonizującym, bo każda z tych procedur jest wystarczająco droga by mu się opłacała
      Zanim napiszesz ten artykuł o szukaniu w internecie zacznij sprawdzenie na sobie. Zacytowałem Ci konkluzje z badania jakie ukazało się moim gałkom po kliknięciu na link podany przez Ciebie w artykule o tym jak niezdrowa i trująca jest amigdalina. Co znaczy po polsku że "wyniki te sugerują, że amigdalina ma wpływ przeciwnowotworowy". Teraz by była jasność nie twierdze i nigdy nie twierdziłem że amigdalina może wyleczyć raka, aczkolwiek istnieje takie prawdopodobieństwo, a w połączeniu z innymi specyfikami graniczy z pewnością.

      PS
      Cieszę że podzieliłeś mój pogląd w temacie wit C ;) Nie traktuj także moich wypowiedzi jako obraźliwe. Są czasami dosadne, ale jak jak to mówią kto szablą wojuje od szabli ginie :D

      Usuń
    16. Owszem, powołałem się na to badanie, ale w obliczu zupełnie innych wniosków. Nie można na podstawie badania in vitro, którego autorzy w dodatku wysuwają wnioski nieadekwatne do badania i wyników, twierdzić, że coś działa. W podanej literaturze w notce o amigdalinie są też badania na ludziach. Nie ma ich wiele, bo ta jest silnie trująca. W pracy autorzy wyjątkowo wyraźnie podkreślali świadomość wyrażanej zgody badanych.

      Usuń
    17. Makromanie, masz prawo uważać jak uważasz, doskonale wiem, że autorzy usuniętych komentarzy zapierają się, że zostały one usunięte niesłusznie, ale skończ już proszę zaśmiecać tę notkę.

      Usuń
  9. Z tymi klapkami to pewnie chodziło o jakieś punkty uciskowe na stopie, ale alergii tak prawdopodobnie nie wyleczysz, bo wynika ona z czegoś innego. Byłam ciekawa jak odniesiesz się do tematu alternatywnego leczenia i homeopatii i nie zawiodłam się, bo obstawiałam, że musisz być przeciwko. Pewnie, że nie wszystko działa - zależy na jakiego lekarza trafisz, tak jak w przypadku medycyny zachodniej. Jedno co mnie zastanawia, że najwięcej przeciwko mają Ci, którzy nigdy z takim sposobem leczenia się nie zetknęli. Naczytali się opinii - a w przypadku homeopatii nie trudno o te negatywne - i uznali, że już wiedzą wszystko, by być przeciwko. Trochę nie fair, nie uważasz? Do medycyny stosowanej w szpitalu nikt Cię nie musiał przekonywać, bo zostałeś wychowany w takiej a nie innej kulturze (a nie wmówisz mi, że tam wszystko działa na tip top). Do tego, co trafia do nas ze wschodu ludzie często czują opór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychowanie nie ma tutaj nic do rzeczy. Homeopatia to pseudonauka i pseudomedycyna. Problemy ''zachodniej'' medycyny tego nie zmieniają.

      Usuń
    2. Nie ma medycyny wschodniej i zachodniej, jest medycyna, czi medycyna współczesna (EBM) i tradycyjne "medycyny" ludowe z każdego kierunku geograficznego oraz altmed - współczesny wytwór bardziej zachodni (szczególnie amerykański i niemiecki) niż wschodni

      Usuń
    3. Zacytuję Oraca:
      "Ack! There’s the fallacy of “Eastern” versus “Western” medicine again! How many times do I have to point out that that is a rather racist construct, in which the “East” is implied to be more “holistic” and woo-ey, while the “West” is cold, reductionist and scientific. Medicine is medicine. The only thing that matters is the evidence supporting it. "

      Usuń
  10. Miałem podobne laczki, bez serduszka ;) Czy pomagały, ciężko stwierdzić, być może podczas leczenia alternatywnego zadziała placebo, a wiadomo, jak coś pomoże to warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem nastawiona sceptycznie, nie znam nikogo komu by pomogły takie alternatywne metody.

    OdpowiedzUsuń
  12. hahahaha klapki wymiatają :D Dobrze i prosto to wytłumaczyłeś, więcej nie będę głupot pierdzielić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie zgadzam się z tobą, ze metody leczenia alternatywnego czy jak to też niektórzy nazywają niekonwencjonalnego, jest nieskuteczna czy nawet niebezpieczna. Znam ludzi, którzy korzystają z tych metod i im pomagają. I nie jest to efektem placebo, bo widać to po wynikach ich badań. Pewnie uznasz mnie za osobę kierującą się ,,głupotą ludzką" jak to napisałeś w jednym z komentarzy, ale szczerze nie ruszy mnie to. Ja sama stosuje wiele metod naturalnych do leczenia siebie i rodziny i nie raz nam pomogła. Stosuje nie tylko zioła ale także wierzę w moc kamieni oraz w energię. Stosuję także orgonity do oczyszczania mieszkania z negatywnych energii tj. elektrosmog, cieki wodne i inne szkodliwe energię. Elektrosmog to energia elektromagnetyczna, która jest wytwarzana przez urządzenia elektryczne i elektroniczne np. komputery, telefony komórkowe, Wi-Fi, kuchenki mikrofalowe itp. Energia to jest szkodliwa dla naszego organizmu i może powodować bóle głowy, bezsenność, spadek koncentracji i wiele innych dolegliwości. Jeśli chcesz więcej informacji to możesz przeczytać sobie tu http://magicstones.co/wifi-i-elektrosmog-n-10.html , http://magicstones.co/promieniowanie-telefonu-komorkowego-n-5.html lub artykuł o dzieciach z Danii i ich eksperymencie z Wi-Fi. A co do orgonitów to są odpromienniki negatywnej energii, ze swojego otoczenia i nie tylko. Mają także właściwości wspomagające dobry sen, łagodzące stres, podnoszą mentalne wibracje, witalizują organizm, neutralizują elektrosmog itp. więcej o nich możesz przeczytać na http://magicstones.co/czym-jest-orgonit-inf-20.html . Ale wracają co tematu bo trochę odbiegłam to stosuj orgonity i według mnie są skuteczne, gdyż mi pomogły. Od kiedy je stosuje to lepiej mi się śpi, nie mam już uciążliwych bólów głowy jakie miałam wcześniej, oczy po pracy na komputerze mnie nie pieką, nawet mój mąż, który jest niedowiarkiem sam zauważył różnice więc nie jest to efekt placebo. Ja jestem z nich bardzo zadowolona. Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem to zapraszam na stronę Magicstones można zobaczyć jak wygląda i co to jest orgonit. Pozdrawiam Basia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na przyszłość proszę nie spamować linkami.

      Usuń
    2. Przez przypadek natknąłem się na tą stronkę, ale widzę ze młody kolega jest bardzo sceptyczny do medycyny ludowej i wierzy ze tylko badania naukowe mogą być podstawą leków które leczą. A to nie prawda, wyniki są takie jakie chcą nam przekazać koncerny farmaceutyczne . Ale chciałem nawiązać do poprzedniczki, medycyna akademicka leczyła mnie z podwyzonych wskaźników watrobowych , przekroczenie x 4, dwa lata to trwało i nic... u zielarza wyniki spadły w ciągu miesiąca . I tyle chciałem napisać a propo medycyny alternatywnej i akademickiej . Potrzebna jest nam i jedna i druga .

      Usuń