sobota, 16 stycznia 2016

Fala zakazów dla cyrków wykorzystujących zwierzęta

Przez Polskę przechodzi ostatnio fala wprowadzania zakazów goszczenia cyrków ze zwierzętami na terenach publicznych. Zapoczątkował ją prezydent Słupska, Robert Biedroń w roku 2015. Na świecie już w kilkunastu krajach obowiązują zakazy wykorzystywania zwierząt w pokazach cyrkowych. Ponieważ w naszym państwie nie ma centralnej regulacji (ze strony rządu), samorządy robią to w różnych miastach na własną rękę, dostępnymi sposobami. Dlaczego warto poświęcić trochę uwagi temu tematowi?

cyrk
Pixabay

Przykład ze Słupska wziął m.in. Kołobrzeg i Śrem. We Wrocławiu uchwalono zakaz dla cyrków na gruntach publicznych, a procedowane jest zarządzenie uniemożliwiające przyjęcie takich firm (cyrkowych z wykorzystaniem zwierząt) także na terenie prywatnym. Łódź i Opole to kolejne duże miasta naśladujące decyzję Słupszczan. Dalej wymienić można jeszcze Gorzów Wielkopolski, a dzisiaj także Warszawę. W Lublinie, Bydgoszczy i Bielsko-białej prawdopodobnie w tym roku wyjdą podobne postanowienia, a w Poznaniu za zakazem dla cyrków wykorzystujących zwierzęta lobbuje prezydent Jacek Jaśkowiak oraz dyrektorka poznańskiego ogrodu zoologicznego. Wszystko to na przestrzeni niespełna roku! I postępuje tak szybko, że pisząc ten artykuł za miesiąc czy dwa, najpewniej musiałbym go uzupełnić o kolejnych kilka, być może nawet kilkanaście miast.

Za bezczelne uważam głosy cyrkowców w obronie wykorzystywania zwierząt do tego rodzaju „rozrywki”. Spójrzmy: takie działanie jest bezprawne, chcemy rozmawiać z ratuszem. Mamy opinię prawną, że to ograniczenie działalności gospodarczej. Poza tym to terroryzm. W imię czyjegoś światopoglądu nam zakazuje się pracy - mówi Ewa Zalewska z Cyrku Zalewski (źródło). Terroryzm! Znalazłem także głosy, według których uchwały antycyrkowe zmuszą właścicieli tych zwierząt do zabicia ich, co jest niesprawiedliwym szantażem. Czy niewolnictwa też nie należało znosić, bo skąd pieniądze na pracowników weźmiemy, bo co dalszym losem dotychczasowego niewolnika? Uspokójmy się, to da się załatwić. Dobrym tego przykładem jest zorganizowanie w poznańskim ogrodzie zoologicznym przytułku dla niedźwiedzi przetrzymywanych wcześniej u prywatnych właścicieli w nieodpowiednich warunkach bądź nielegalnie.

niedźwiedziarnia poznań
Ogród zoologiczny w Poznaniu, przytułek niedźwiedzi

Moje oburzenie w tej sprawie budzi też zachowanie posłanki Krystyny Pawłowicz. Dokładnie pamiętam, jak podczas procedowania legalizacji uboju rytualnego w Polsce, sprzeciwiała się temu, argumentując, że to niehumanitarne. Natomiast szukając informacji do napisania tego wpisu, natknąłem się za pomocą Google na opinię owej polityk, w której nie popiera wprowadzania zakazu dla cyrków. Jednym z argumentów pani Pawłowicz jest to, że cyrki zabawiają rodziców i ich dzieci! Przywołajmy zatem fragment z treści uchwały Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk (PAN) w tejże sprawie: spektakle cyrkowe z udziałem zwierząt są pozbawione walorów edukacyjnych, a także potencjalnie szkodliwe dla procesu wychowania młodych ludzi. Warto dodać, że uchwała ta była jednym z głównych motorów napędowych opisanej fali zmian w wielu miastach.

lew cyrk
Pixabay
Jako dziecko byłem w cyrku. Niewiele z tego pamiętam (nie wiem dzisiaj nawet, czy występowały w nim zwierzęta, czy tylko akrobaci i inni artyści), bardziej interesowała mnie specyficzna lampka kupiona przed wejściem. Rozumiem jednak, że niektóre młode osoby ciekawią występy z użyciem zwierząt. To rolą dorosłego jest wytłumaczenie, że jest to niewłaściwe i uzasadnienie takiego stanowiska. Tresura dla dzikich zwierząt nie jest niczym dobrym. Transport to też nic przyjemnego. Gdy miałem 16 lat widziałem rozbity cyrk w Poznaniu. Tygrysy przetrzymywano w ciasnych klatkach, mniejszych nawet od tych zabytkowych w ogrodach zoologicznych, które i tak były bardzo małe i w których nie trzyma się już dużych zwierząt. Działacze na rzecz ochrony praw zwierząt wielokrotnie też donosili, także z wykorzystaniem nagrań z ukrytej kamery, jak tresowane zwierzęta są bite, zwyczajnie się nad nimi znęca. Nie ma się zresztą co dziwić, jak inaczej zmusić słonia do dziwnych akrobacji czy tygrysa, by skakał przez płonącą obręcz, niż wzbudzając w nich ogromny lęk?

Przy okazji tego wpisu chciałbym też krótko wspomnieć o ogrodach zoologicznych. Niektórzy porównują je do cyrków, oskarżając o barbarzyństwo i nieetyczne traktowanie zwierząt. Zarzuty te wobec części takich jednostek (a zwłaszcza poszczególnych wybiegów, klatek, terrariów itd.) są uzasadnione, ale nie zawsze. Ogrody zoologiczne mają kilka ważnych celów do realizowania: edukują, przechowują zagrożone gatunki, czasem prowadząc też programy ich rozmnażania i przywracania naturze. Spełniają funkcje instytucji naukowych. Istnieją odpowiednie przepisy dotyczące warunków trzymania zwierząt w zoo, czego nie można powiedzieć o cyrkach. Wreszcie, nikt tutaj nie tresuje słoni czy tygrysów do idiotycznych wystąpień. Wspominam o tym właśnie stąd, że niejednokrotnie czytałem w Internecie opinie, na pewno wygłoszone w dobrej wierze, ale jednak niepoparte niczym konstruktywnym, arbitralne, a nawet agresywne, w których krytykowano ogrody zoologiczne pod jakąkolwiek postacią.   

Jane Goodall
fot. Erik (HASH) Hersman
Artykuł zakończę cytatem. 
Im więcej wiemy o prawdziwej naturze zwierząt, szczególnie tych o skomplikowanych mózgach i złożonym zachowaniu społecznym, tym więcej etycznych obaw o ich wykorzystanie w służbie człowieka, czy to w celach rozrywkowych czy jako zwierzątka domowe, jako żywność albo do badań naukowych bądź też jakichkolwiek innych zastosowań.

Jane Goodall, „Through a Window: My Thirty Years with the Chimpanzees of Gombe”.

25 komentarzy:

  1. Cyrki nabiorą teraz innego wymiaru - pokaz tylko i wyłącznie umiejętności artystycznych ludzi. Lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, to liczące się na świecie, najbardziej szanowane, prestiżowe itp. cyrki już od jakiegoś czasu nie wykorzystują zwierząt.

      Usuń
  2. Ja pamiętam swoje pobyty w cyrku z okresu gdy byłem dzieckiem. Było to jeszcze za czasów nieboszczki komuny i tego rodzaju imprezy cieszyły się, jak mi się wydaje, dosyć sporą popularnością.

    Osobiście jednak te wizyty nie przypadły mi do gustu - ani tresura zwierząt, ani (skoro już jestem w temacie) występy klaunów. Akrobaci byli nieźli, aczkolwiek strasznie się bałem o ich bezpieczeństwo oglądając ich występy ;-)

    Ostatnio jednak znowu widziałem rozbity cyrk - z daleka jednak. Szkoda mi było tych zwierząt, chociaż z tego co zauważyłem, miały jakby troszkę więcej swobody (miały jakieś tam swoje wybiegi ogrodzony specjalnymi ogrodzeniami). Przewożone jednak były w przyczepach (specjalnych, bo specjalnych, ale jednak).

    OdpowiedzUsuń
  3. Cyrk przestałem lubić właśnie z powodu tresury zwierząt. Ale będąc w pewnym wieku częstym gościem zoo, też przestałem rozumieć jego sens. Dziś, kiedy kamery są w stanie przybliżyć nam życie zwierząt w warunkach naturalnych, zoo kojarzy mi się z jakimś archaizmem, rodem z średniowiecza.
    Niemniej najwięcej zastrzeżeń mam do cytatu z zakończenie. Nie popadajmy z jednej skrajności w drugą, jak na przykład filozofia weganizmu. Większość zwierząt żywi się innymi zwierzętami, czy im też zakazać jedzenia mięsa?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, merytorycznie bardziej uzasadniona jest rezygnacja z produktów mięsnych, niż z hodowli dzikich zwierząt w ogrodach zoologicznych. Trzymanie zwierząt w zoo w odpowiednich warunkach nie ma właściwie zastrzeżeń etycznych, jeśli tylko te warunki dla danego gatunku jesteśmy w stanie spełnić. W artykule wymieniłem potrzeby funkcjonowania ogrodów zoologicznych i nazywanie ich pomysłem ze średniowiecza jest bardzo nieadekwatne do roli, jaką pełnią.

      Usuń
    2. W większości przypadków ogród zoologiczny nie jest w stanie spłenić warunków danego gatunku, w szczeólnosci tych związanych z przestrzenia, czy kontaktami wewnątrzgatunkowymi nieograniczającymi się do innych zwierzat trzymanych w zoo. Natomiast argumentem (dyskusyjnym, ale mającym swoją wartość) może być ochrona tych gatunków, które są niemal na wymarciu.

      Usuń
    3. Asmodeusz, dla mnie w weganizmie nie chodzi już nawet tyle o niejedzenie mięsa, nie picie mleka, ale o to w jaki sposób mięso i nabiał jest pozyskiwane. Zwierzęta są trzymane w okropnych warunkach, traktowane przedmiotowo. Ludzie znęcają się nad nimi psychicznie i fizycznie a na końcu są zabijane w niehumanitarny sposób. W tym jest największy problem. W tych czasach zwierzęta to zwykły produkt z którym można zrobić co się chce.

      Usuń
    4. Warto jednak dodać, że to prawdopodobnie i tak jedyne czasy, kiedy na taką skalę, z poparciem społeczeństw i aktów prawnych, szanuje się podstawowe prawa do ochrony zwierząt, dlatego też nie dodawałbym "w tych czasach".

      Usuń
    5. Magdalena, w kazdych czasach byly zwierzeta traktowane przedmiotowo i byly produktem. Dodatkowo w tym momencie maja duzo lepiej niz kiedys, jakbys zapytala sie w sredniowieczu czy dowolnym okresie czy zwierzeta maja jakies prawa to ludzie by padli ze smiechu. Zawsze byly "uprzywilejowane" grupy zwierzat, np. konie, psy do polowan etc. Teraz zwierzeta maja duzo lepiej niz kiedys wiec mimo wszystko prosze nie dramatyzowac. Kiedys po prostu ludzie widzieli co jedza dlatego sie tak nie oburzali, teraz wiekszosc ludzi zapewne nie zdaje sobie sprawy z tego poniewaz kupuja paczki w supermarketach z miesem etc. I tez jestem przeciw zlemu traktowaniu zwierzat ale nie przeinaczajmy faktow demonizuja obecne czasy.

      Usuń
    6. @Łukasz
      A jakoż to uzasadnienie bardziej właściwe jest dla rezygnacji z jedzenia mięsa? Jeszcze raz powtórzę, w przyrodzie istnieje pojęcie drapieżnik i mięsożerca, natomiast brak jest czegoś takiego jak zoo. Ciekawe jakbyś się poczuł, by ograniczono Ci swobodę poruszania się do kilku arów, nawet zapewniając luksusy?
      @Magdalena N.
      Sposób pozyskiwania jest taki jaki jest, nie twierdzę, że w pełni humanitarny. Narzuca się pytanie: czym się on różni w sposobie pozyskiwania – żywności pochodzenia roślinnego. W końcu to też istoty żywe? I już tak na marginesie, narzucanie weganizmu przy pomocy takich argumentów jest zwykłym szantażem. Bo czyżbyśmy mieli wrócić do epoki polowań i pozyskiwania żywności przez zbieractwo?

      Usuń
    7. Ogrody zoologiczne spełniają konkretne, potrzebne funckje i jeśli zwierzęta mają w nich dobre warunki, to nie można mieć zarzutów.

      Co do mięsa, nie jest niezbędne w naszej diecie, można też korzystać np. z mięsa owadów, a nie kręgowców, jeśli o sprawy etyczne chodzi.

      Porównując zwierzęta do roślin, to przede wszystkim zwierzęta czują, mają system nerwowy, więc to jest słaby przykład. I nikt tu nikomu nie narzuca weganizmu.

      Usuń
    8. @Łukasz
      W czym są gorsze owady od np. świni? Albo jesteś konsekwentny albo nie. Udowodniono, że rośliny też potrafią odczuwać, więc ten „słaby przykład” uznaję za uspakajający li tylko Twoje sumienie.
      Ja chciałbym poznać tę choć jedną konkretną, potrzebną funkcję jaką spełniają zoo?

      Usuń
    9. Owady mają dużo mniej zaawansowany układ nerwowy, niż kręgowce. Zresztą istotna zmienność występuje tutaj także w obrębie kręgowców. Rośliny nie mają wcale układu nerwowego, nie wiem o czym mówisz. To, że reagują na bodźce jest rzeczą oczywistą, ale wcale się to nie równa odczuwaniu bólu czy emocji. Ogrody zoologiczne spełniają funkcje naukowe, edukacyjne i ochrony przyrody. Napisałem o tym w artykule, który komentujesz.

      Usuń
    10. http://www.plantcell.org/content/early/2010/07/16/tpc.109.069302.full.pdf+html

      Przeczytaj ten artykuł naukowy na temat układu nerwowego roślin.

      Usuń
    11. Nie bardzo rozumiem czemu ma to dowodzić. Na pewno nie dowodzi temu, że rośliny mają układ nerwowy czy że odczuwają ból i stany emocjonalne. Mówienie o układzie nerwowym u roślin jest co najwyżej fałszywym uproszczeniem.

      Usuń
    12. Dokładnie. W artykule nie ma ani mowy o żadnym roślinnym układzie nerwowym.

      Mowa tam o odpowiedzi roślin na nadmiar światła oraz o tym, że potrafią one na niego reagować na poziomie systemowym (powyżej poziomu komórki) i w dodatku potrafią zapamiętywać tego rodzaju wydarzenia (zapewne aby szybciej na nie reagować w przyszłości).

      Innymi słowy: potrafią coś, co potrafi każda żywa komórka oraz organizmy wielokomórkowe - reagować na otoczenie i pamiętać swoje reakcje.

      Jest to ciekawe odkrycie (fajnie by było, gdyby zostało potwierdzone), ale daleko stąd do mówienia o jakimkolwiek układzie nerwowo-podobnym, o odczuwaniu bólu nie wspominając.

      Usuń
  4. Bardzo mnie to cieszy, że kolejne miasta nie chcą wpuszczać do siebie cyrków, gdzie w tak okropny sposób traktuje się zwierzęta. Niestety każdego dnia spotykam się z okrucieństwem wobec zwierząt. Czekam na ustawę zakazującą w Polsce trzymania psów na łańcuchu i na wiele innych ważnych zmian. Niestety dopóki ludzie nie pojmą, że każde żyjące stworzenie odczuwa strach i ból, niewiele się zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie cieszy taka informacja, w końcu świat zmierza w lepszym kierunku. Dziwi mnie bardzo chęć oglądania zwierząt zamkniętych w klatkach czy z łańcuchem u łapki (widziałam orła przypiętego łańcuchem do drzewa na Fuerteventurze). To takie smutne, widać żal i chęć wolności w oczach tych zwierząt.
    Cyrk jest śmieszny? Nie dla zwierząt!

    OdpowiedzUsuń
  6. I dobrze! Jest wiele cyrków z prawdziwego zdarzenia, które można nazwać sztuką i pewnie zwierzęta nie mają tam źle, ale pewne większość tych małych grupek to tylko pieniądze, a zwierzęta mają tam fatalne warunki.

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawy temat, na czasie, wątpię tak jak i Ty, żeby nie zmuszając zwierzęcia czegoś go nauczyć, jakiejś sztuczki, z drugiej strony psy i koty biorące udziały w różnych zawodach od piękności do sprawnościowych ponoć są zadowolone, z pewnością pielęgnowane, a co ze zwierzętami domowymi mającymi do dyspozycji tylko mieszkanie a co ze zwierzętami, które wykorzystuje się do pracy, np konie wyścigowe? nie mam jednoznacznego poglgądu na ten temat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim nie wolno tutaj porównywać zwierząt dzikich do zwierząt udomowionych - które od kilku czy kilkunastu tysięcy lat towarzyszą człowiekowi.

      Usuń
  8. PAni Pawłowicz w każdej dziedzinie lubi chyba błysnąć wypowiedzią. Widziałam filmiki i włos sie jeży wszędzie że to wcześniej nie zostalo zakazane... przecież to nie można patrzeć na to... biedne zwierzęta... widziałam też takie filmiki jak podczas występu sie zwierzęta buntowały stanowiąc realne zagrożenie dla ludzi.
    Nie pamiętam bo to dawno temu było czy byłam na występie z udziałem zwierząt czy bez tych efektów tortur...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tu się zgodzimy - zwierzęta nie dla cyrku! A swoją drogą najwyższa też pora ograniczyć te wszystkie "mini zoo" przy galeriach handlowych, parkingach itp. Osoby je prowadzące nie mają zazwyczaj pojęcia o hodowli czegokolwiek innego poza wszami a same zwierzęta wystawione są na kontakty z buractwem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wpis, nie chodzę do cyrku właśnie przez to, jak traktowane są tam zwierzęta. Oby więcej tych zakazów!

    OdpowiedzUsuń
  11. Chwała Ci za ten wpis, naprawdę! Ja nigdy w cyrku nie byłam i chyba nie jestem w stanie... Pawłowicz jest postrzelona... widziałam ją na żywo, ba słuchałam i nie zamierzam więcej :D

    OdpowiedzUsuń