sobota, 9 lipca 2016

Człowiek też zwierzę

Jakiś czas temu wrzuciłem na fan page nagranie, na którym widać, jak szczurzyca broni swoje dziecko przed wężem, skutecznie. Podpisałem je słowami „Szczur też człowiek”, jako odmiana znanego powiedzenia „Zwierzę też człowiek”. Przyszło mi wówczas do głowy by napisać o człowieku, jako o zwierzęciu. Niektórzy wciąż się burzą, gdy o tym usłyszą – „Przecież człowiek to nie zwierzę!” – grzmią. W rzeczywistości nie da się nas inaczej zaklasyfikować. Ani z nas rośliny, ani grzyby, ani tym bardziej pierwotniaki, glony czy bakterie. Archeany (specyficzne mikroorganizmy) też nie. Czy tego chcemy czy nie, wywodzimy się z linii, z której wyewoluowały zwierzęta, w tym my. Należymy do nadrodziny małp człekokształtnych (tak, małp), gdzie zaliczane są poza nami także szympansy, orangutany, goryle, gibony i do rodziny człowiekowatych, gdzie obecne są, wyłączając gibony, wszystkie wymienione.

człowiek

Systematyka (klasyfikowanie gatunków do danych jednostek systematycznych) to oczywiście względna sprawa. Zależnie od przyjętych kryteriów inaczej zaklasyfikujemy różne organizmy. W przeszłości tworząc systematykę kierowano się głównie morfologią, a ta ze względu na konwergencję ewolucyjną (czyli powstawanie podobnych cech przez funkcjonowanie w podobnym środowisku u gatunków odlegle spokrewnionych) bywa myląca. Dobrym tego przykładem są walenie, uznawane w przeszłości za ryby, bo do nich podobne. Dziś wiemy, że wieloryb to nie wielka ryba, lecz ssak. Obecnie świat ożywiony klasyfikuje się na podstawie pokrewieństwa ewolucyjnego, gdyż te można zbadać dzięki metodom genetyki molekularnej i bioinformatyki. W kontekście położenia człowieka w systematyce ważne jest jednak to, że zarówno w tej opartej o morfologię, jak i tej genetyczno-ewolucyjnej naszym najbliższym krewnym jest szympans. Gdyby opierać się o zachowania, tutaj także szympans jest najbliżej człowieka.

Najpierw jednak trochę o gibonach. Można by wiele o nich napisać, ale ponieważ zmierzamy do człowieka, ograniczę się tutaj do jednego akapitu. Słyną przede wszystkim z tego, że w przeciwieństwie do rozwiązłych szympansów są bardzo monogamiczne. Ludzie o silnie religijnym podejściu do małżeństwa mogą o gibońskiej wierności tylko pomarzyć. Nie jestem rzecz jasna specjalistą od gibonów, ale gdy odbywałem wolontariat w ogrodzie zoologicznym w Poznaniu, na powitanie stara samica gibona wyciągnęła do mnie rękę, co jednoznacznie skojarzyło mi się z uściskiem dłoni. Obserwując małpy człekokształtne w ogrodach zoologicznych często dostrzeżemy u nich ludzkie odruchy i zachowania, co skłania nas do wyciągnięcia wniosku, że od tych bardziej prymitywnych małp różnimy się nie tak silnie, jak nam się przez wiele lat wydawało i jakby wielu ludzi nadal chciało myśleć.

gibony

Co takiego oburzającego jest w stwierdzeniu, że człowiek to zwierzę? Wychowanie w wierze negującej zdobycze nauki? Brak wysoko rozwiniętej kultury u małp? Gdy Karol Darwin i Alfred Wallace ogłosili teorię ewolucji, której twarzą stał się (i jest nią do dzisiaj) ten pierwszy, do ataku ruszyli kreacjoniści, publikując prześmiewcze rysunki, ukazujące Darwina-małpę. Wielokrotnie w dyskusjach z wyznawcami inteligentnego projektu słyszałem lub przeczytałem zdanie w stylu „Może i Wy pochodzicie od małpy, ale ja nie”. Nie wiem co obraźliwego jest w stwierdzeniu faktu, że człowiek to zwierzę, że człowiek to nowoczesna małpa. Natury nie oszukamy, choćbyśmy nie wiem jak bardzo się wywyższali i próbowali zaklinać rzeczywistość. Warta zastanowienia jest anegdota przytaczana przez Jane Goodall, według której znany antropolog Louis Leakey, gdy dowiedział się, że szympansy używają narzędzi stwierdził: Musimy teraz zmienić definicję człowieka i narzędzia, albo pogodzić się z człowieczeństwem szympansów. Antropolożka przytacza ten cytat m.in. w książce „Przez dziurkę od klucza: 30 lat obserwacji szympansów”.

Człowieka i szympansa dzieli około 6 milionów lat ewolucji – wtedy właśnie nasz wspólny, małpi przodek rozdzielił się na różne linie rozwojowe. Jedna doprowadziła do powstania dzisiejszych szympansów, rozwidlając się dodatkowo na szympansa pospolitego i bonobo (a je same dzieli niecały milion lat), druga przez kolejne gatunki człowieka, które nas poprzedzały, dała początek człowiekowi współczesnemu. Za nasz sukces winić możemy m.in. zdolność mowy i tą z pewnością jakościowo różnimy się od reszty małp. Bywa, że argumentem kreacjonistów jest: skoro ewolucja istnieje, to dlaczego szympansy nie wyewoluowały w ludzi? Rzecz właśnie w tym, że tak się stało, my jesteśmy tymi ludźmi powstałymi z „szympansich” przodków, a współczesne szympansy to efekt kształtowania gatunku przez inną presję selekcyjną, niż ta jaka działała na nas.

szympans

Sami biolodzy często mówią „ludzie i zwierzęta” – również ja korzystam z tego zwrotu. Jego celem nie jest jednak przekonywanie, że ludzie to nie zwierzęta, w tym rozumieniu chodzi o różnicę mentalno-kulturowo-społeczno-prawną, z jaką mamy do czynienia każdego dnia i w której nie da się uznać człowieka za zwierzę (za to w niektórych kwestiach zwierzę za człowieka – jak najbardziej, do czego się zresztą dąży m.in. poprzez działalność organizacji Great Ape Project), a której stosowanie w języku jest zwyczajnie funkcjonalne. W biologii nie ma jednak takiego odróżnienia. Są zwierzęta: my, psy, koty, wieloryby, myszy, szczury, syreny, foki i uchatki, niedźwiedzie, słonie, antylopy, konie, bobry, sarny, żyrafy. I cała reszta.

21 komentarzy:

  1. Nie wiem, jak innym, ale mi osobiście karykatura Darwina-małpy wydaje się nawet sympatyczna ;-)

    Jeśli chodzi zaś o to oburzenie - że człowiek to nie zwierzę, to myślę, że jest to wina kultury, w jakiej byliśmy wszyscy wychowywani. Nasza kultura (ta europejska) opiera się w dużej mierze na dwóch wielkich kulturach - judeo-chrześcijańskiej oraz antycznej (greckiej i rzymskiej). Obydwie te kultury traktowały zwierzęta jako byty niższej kategorii - i stąd jeszcze dzisiaj wielu ludzi uważa zwierzęta za jakieś nic nieodczuwające organizmy, czy wręcz automaty (niedawno miałem okazję zobaczyć przykładowo zaskoczenie u koleżanki, córki rolnika!, że krowa może być w szoku poporodowym).

    Ciekawi mnie natomiast jak to jest przykładowo w Indiach - czy tam też są tak wielkie opory przeciwko ewolucji oraz uznawaniu ludzi za zwierzęta (tudzież humanitarnym traktowaniu zwierząt)? Wielkie religie Indii (hinduizm i buddyzm, nie wiem jak z dżinizmem) są chyba dosyć otwarte na takie idee? (wyznają one przykładowo reinkarnację - w tym także w zwierzęta, dodatkowo hinduizm przynajmniej uznaje ogrom skali trwania wszechświata).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co kojarzę, to niedawno w Indiach delfinom nadano jakieś szczególne prawa: http://wyborcza.pl/1,75400,15362542,Indie_uznaly_delfiny_za__osoby_niebedace_ludzmi___WIDEO_.html?disableRedirects=true

      Usuń
    2. Dzięki za link. Bardzo budujący artykuł (chociaż przykre jest przypomnienie tego, jak te zwierzęta przykładowo traktuje Japonia). Mam nadzieję, że Great Ape Project, o którym wspominasz, także osiągnie swoje cele.

      Nie tylko delfinowate czy człowiekowate mają mocno rozwinięte życie umysłowe (w tym własną kulturę, język itp). Takie na przykład słonie też są bardzo inteligentne. Kiedyś widziałem jakiś film przyrodniczy wg. którego potrafią one przykładowo pamiętać o swoich zmarłych i rozpoznawać ich szczątki.

      Byłoby dobrze, gdyby człowiek wreszcie zszedł z tego piedestału, który sam sobie w swojej ignorancji i arogancji postawił i na którego wszedł ;-)

      Ciekawe, że zarówno u człowiekowatych, jak i niektórych przynajmniej delfinowatych oraz słoni samice przechodzą menopauzę. Z tego co słyszałem, miałoby to pomóc właśnie powstawaniu i utrwalaniu się kultury ;-)

      Usuń
    3. Generalnie ssakom można przypisywać jako takie "człowieczeństwo".

      Usuń
  2. Pamiętam moją panią od przyrody w podstawówce, powtarzającą, że tak - człowiek to zwierzę. Choć niektórzy to czasem pierwotniaki -.- :D

    Zawsze mnie fascynuje to, jak zachowują się na przykład szympansy. Są czasem tej niesamowicie podobni w zachowaniach, ruchach, gestach do ludzi, że to jest niesamowite :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przeczytać książkę, o której wspominałem i inne pani Goodall albo np. "Bonobo i ateista".

      Usuń
  3. Racja, natury oszukać się nie da. Choć niektórzy bardzo by tego chcieli;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Gdyby opierać się o zachowania, tutaj także szympans jest najbliżej człowieka, zwłaszcza sławny bonobo."
    Dlaczego bonobo? Skłaniałabym się raczej ku szympansowi pospolitemu, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze względu na zachowania seksualne. Ale to stwierdzenie było faktycznie bardzo ogólne.

      Usuń
    2. U obu gatunków seks służy nie tylko prokreacji i u obu występuje ciągła aktywność seksualna, poza tym nie ma chyba aż tylu podobieństw między promiskuityzmem bonobo a seryjną monogamią człowieka.

      Usuń
    3. U bonobo częste są stosunki jednopłciowe i jako jedyne poza ludźmi stosują pozycję do przodu, całują się itp. Ale też masz rację w tym co piszesz, najwyraźniej zbyt uogólniłem.

      Usuń
    4. (Co prawda przyznałeś, iż zbytnio uogólniłeś, jednak pozwolę sobie kontynuować ;))

      Stosunki płciowe w ogólności są u bonobo częste, dlatego też pewnie łatwiej takie zachowania zaobserwować. Druga sprawa, że seks pełni u nich nieco inną, szerszą rolę, bo w relacjach między członkami stada (i nie tylko), coś jak iskanie, tylko lepiej wyładowujące napięcie, podczas gdy u ludzi wzmacnia on więź między partnerami. Z tego powodu nie widzę ścisłej analogii między ludzkim homoseksualizmem a takimi stosunkami u bonobo.

      PS pewnie słyszałeś o niedawno "przyłapanych" gorylicach
      http://m.smh.com.au/environment/animals/australian-scientist-spots-girl-gorillas-in-the-midst-of-samesex-passion-20160512-got6vy.html
      Ciekawe, że zarówno u ludzi, jak i u goryli, żeńska orientacja seksualna jest bardziej płynna.

      Usuń
    5. Myślę, że druga sprawa jest tu istotniejsza, ale nie tylko o stosunki jednopłciowe chodzi.

      Tak, głośno o tym było :-).

      Usuń
  5. Przypomniało mi się o czymś takim, nie wiem, czy słyszałeś:

    http://fcmconference.org/img/CambridgeDeclarationOnConsciousness.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zapoznam się w wolnej chwili :-).

      Usuń
  6. Człowiek to nie zwierzę, zwierze to nie człowiek. To i to posiada uczucie, oba gatunki żyją i czasami muszą przejść ciężką drogę. Mają wiele wspólnych cech jak i przeciwnych. Szczerze? Nie słyszałam takiego powiedzenia. Czasami to zwierzęta są mądrzejsze od ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to oba gatunki? Przecież gatunek to już bardzo konkretne określenie, nie ma takiego gatunku jak zwierzę. No i technicznie rzecz biorąc, człowiek jest zwierzęciem :P Chociaż nie każde zwierzę jest człowiekiem! To tak jak z kwadratem i prostokątem.

      Usuń
  7. To zabawne, że żyją jeszcze gdzieś na świecie ludzie, którzy burzą się na stwierdzenie, że człowiek to zwierze. Ostatnio prowadziłem nawet dyskusję na ten temat z pewnym człowiekiem o poglądach skrajnie konserwatywnych, ale w pewnym momencie dałem sobie spokój i spisałem delikwenta na straty :P Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że tacy ludzie w skali całego świata są wręcz większością.

      Usuń
  8. Myślę, że powinno się bardziej eksponować w takich przypadkach powiedzenie "człowiek też zwierzę" w miejsce "zwierzę też człowiek". Paradoksalnie traktowanie zwierzęcia jak człowieka może także być dla niego przyczyną problemów. Przykładem są psy. Często człowiek "rozpieszczając" pupila i traktując go jako członka rodzina prowadzi do zaburzenia w nim instynktownej hierarchii, co później prowadzi do niepotrzebnych stresów u zwierzaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też powiedzenie "człowiek też zwierzę" bardziej się podoba ;-).

      Usuń