niedziela, 28 sierpnia 2016

Jak Herbalife wyciągnęło mnie z domu

Chciałem opowiedzieć Wam historię sprzed kilku lat. Byłem wtedy mniej więcej osiemnastolatkiem. Szukałem jakiejś pracy, aby sobie dorobić. Na Gumtree znalazłem ogłoszenie, że szukają kogoś do salonu zdrowia i urody. Jakoś tak się to nazywało, a przynajmniej tak mi to przedstawiono. Po krótkiej rozmowie telefonicznej, podczas której dowiedziałem się, że „jakieś stanowisko się znajdzie”, udałem się na spotkanie, które miało miejsce, o ile dobrze pamiętam, jeszcze tego samego dnia. To był okres, kiedy poza szkołą prawie nigdzie nie wychodziłem z domu, w związku z czym Herbalife udało się zrobić coś specjalnego – „wyciągnąć mnie”. Stąd tytuł notki.

herbalife

Rozmowa kwalifikacyjna z Herbalife

To była zima, zatem było chłodno. Spotkanie kwalifikacyjne odbywało się po południu, ale o tej porze roku było już wtedy ciemno. Adres, pod który miałem się udać, był w centrum Poznania, w jednej z bocznych uliczek. Trafiłem bez problemu na miejsce. Patrzę przez okno, a tam spora grupa ludzi. Zacząłem się zastanawiać, czy aż tyle osób zaprosili na rozmowę kwalifikacyjną? A może to zły adres? Cofnąłem się, by sprawdzić. Okazuje się, że nie, że wszystko jest w porządku. Wszedłem do środka, przywitałem się. Poproszono mnie o zajęcie miejsca wśród „widowni” (to całkiem dobre określenie, o czym za chwilę się przekonacie).

Czekaliśmy jeszcze kilkanaście minut, bo miało przyjść więcej osób. Kiedy wchodziły, niektórzy pytali „czy to…?”, no właśnie nie pamiętam już jak brzmiały dokładnie te pytania, ale gdy uzyskiwali odpowiedź, wychodzili. Nie zrozumiałem od razu o co chodzi. Kiedy już wszyscy zapisani się zebrali, zapytano, czy ktoś chce wyjść, bo jeśli tak, to teraz, zanim zaczniemy. Cała scena kojarzyła mi się, jakby była wyjęta z jakiegoś wydarzenia dotyczącego sekty. Jedna osoba z widowni spytała, czy ta praca to jest… tu znowu nie zrozumiałem, ale po twierdzącej odpowiedzi prowadzącego, salę opuściło kolejnych kilka osób.

herbalife rozmowa kwalifikacyjnaProwadzący prezentował się schludnie, ładnie, był ubrany elegancko. Chudziutki, młody z wyglądu chłopak. Rozpoczął opowieść o suplementach diety Herbalife… Są świetne. Leczą to, tamto i wszystko, czego zapragniemy. O wyjście na scenę poproszono dojrzałego mężczyznę, ubranego, jakby wybierał się w teren. Wygłosił nam, jak udało mu się wyjść z choroby nowotworowej dzięki suplementom Herbalife. Następnie (a może na początku, nie pamiętam) prowadzący zaczął zachęcać nas zarobkami, jakie przyniesie nam sprzedaż owych specyfików. Tu dostaniemy jakiś ekstra samochód, tam zabiorą nas na super wycieczkę w egzotyczne miejsce. Wystarczy, że zrobimy tak niewiele, a będziemy zarabiać kilka tysięcy złotych miesięcznie. Wspaniała, zachęcająca opowieść.

Cały scenariusz był z pewnością wcześniej doskonale zaprojektowany. Stopniowe budowanie napięcia o cudownych zarobkach niskim kosztem, opowieść o wspaniałych suplementach i człowiek, który przekonująco twierdzi, że został dzięki nim wyleczony z poważnej choroby. Chwilę wcześniej zastanawiałem się, jak to wszystko ma się do jakiegoś salonu zdrowia i urody, ale powoli zaczynałem rozumieć, że to jest sklep z suplementami diety, a nie to, co było podane w ogłoszeniu.

Przyszedł czas na rozmowę kwalifikacyjną. Tutaj każdy po kolei wchodził do pokoju, by pogadać z prowadzącym. Po skończeniu przedstawienia, kolejne osoby odeszły i zostało nas tylko kilkanaście. Podczas rekrutacji zostałem oczywiście pochwalony. Jakie mam dobre umiejętności i w ogóle. Na pewno każdy coś takiego słyszał. Robiono z nas debili. Gdy pytałem, co miałbym robić w tej firmie, dowiedziałem się w końcu. Kupić jakiś pakiet za od trzystu do bodajże siedmiuset złotych i próbować go sprzedawać dalej oraz robić zabiegi kosmetyczne z użyciem zakupionych w pakiecie preparatów. Wszystko stało się jasne. Wyszedłem ze spotkania wkurzony, że straciłem czas i że tak mnie naciągnęli. To dlatego nie mówili przez telefon, o co dokładnie chodzi – nikt by wówczas nie przyszedł.

Żeby to był koniec przygody z Herbalife, ale nie… Następnego dnia dostałem telefon z zapytaniem, czy chcę pracować dla tej firmy, a raczej dla jednego z wielu jej przedstawicieli w tak zwanej piramidce. Odpowiedziałem, że nie jestem zainteresowany. Zamiast zakończyć dyskusję, dziewczyna, która zadzwoniła, wypytywała mnie dlaczego, odpierając zaciekle moje argumenty. Ostatecznie musiałem się na siłę, po chamsku rozłączyć, bo inaczej zajęłaby mi kolejne kilka minut. Byłbym szczęśliwy, gdyby dała mi wtedy spokój, ale na tym się nie skończyło. Dostawałem telefony i smsy, czy chcę pracować dla Herbalife jeszcze przez jakiś tydzień.

Nie wiem jakiej jakości są ich preparaty. Domyślam się, że skoro tak desperacko je rozsyłają, to musi być z nimi słabo. A raczej musiało, bo to było parę lat temu. Tak działają MLMy. Swoich wychowanków traktują jak w sekcie, robią przedstawienia, manipulują, by zrobić wodę z mózgu. To nie było moje jedyne doświadczenie z Herbalife i MLMami, ale tylko raz poszedłem na coś takiego w roli osoby ubiegającej się o pracę. Pracownicy tych firm są prawie jak wyznawcy jakiejś religii, tylko ich bogiem są suplementy diety i ich lider, promotor, minister. Tak, właśnie tak ci prowadzący te spotkania się nazywają. Raz nawet natknąłem się w jednej MLMowej firmie na określenie lidera, jako marszałka…

W Internecie istnieje wiele wątków na forach, dotyczących tej nachalnej działalności, nieuczciwego zapraszania na rozmowy kwalifikacyjne i tak dalej. Wystarczy, że wpiszecie na przykład „Herbalife rozmowa kwalifikacyjna” w Google. Jak ktoś poszuka, to szybko dowie się, na czym to wszystko polega. Widzicie, i nawet jeśli ich suplementy okazałyby się dobre, to za to właśnie, choćby i minione (bo nie wiem, jak jest obecnie), mają już na starcie duży minus. U mnie, u wielu.

41 komentarzy:

  1. Wpis przestroga. Dobrze wiedzieć, czego unikać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się te telefoniczne konsultantki podobają, choć ich nie widzę :) Z względu na stary pesel, jestem często nagabywany. Najczęściej po słowach: „Nazywam się X, reprezentuję firmę Y i mam dla pana ...”. W tym miejscu przerywam stwierdzeniem, że nie jestem zainteresowany. I tu zaczyna się ubaw: „Skąd pan wie, że nie jest zainteresowany, skoro jeszcze nic nie powiedziałam?!” Uwielbiam jej konsternację, gdy stwierdzam, że wydzwania do mnie trzy razy w tygodniu, i za każdym razem jej mówię, że nie jestem zainteresowany. Bo ja nie jestem zainteresowany żadną propozycją, nawet gdyby to miała być propozycja erotyczna.” Jeszcze bardziej podoba mi się sytuacja z facetami z sieci telekomunikacyjnych. Cierpliwie wysłuchuję całej oferty. Do końca. A gdy zapyta, czy mnie taka oferta interesuje, odpowiadam, że i owszem, ale mam komornika na koncie i zajętą hipotekę, i czy mimo to jest gotowy zawrzeć ze mną umowę. :)
    Taaak, ale ja mam czas na taką konwersację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z telefonicznymi konsultantkami w branży suplementowej to się nie spotkałem. :-P

      Usuń
    2. Ja gdy informują o zaproszeniu na spotkanie w X odpowiadam że jestem w Anglii albo Holandii (za każdym razem mówię coś innego). Szybko działa.

      Usuń
  3. Ja kiedyś poszłam na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko sekretarki, a kazano nam sprzedawać garnki na okolicznych wioskach. Więc nic mnie już w tej dziedzinie nie zdziwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no to właśnie była rozmowa tego typu. ;-)

      Usuń
  4. Herbalife to jedna z wielu firm (już wiele lat na rynku PL), działająca w systemie MLM - i tak samo jak każdy zwyczajny sklep, w jednym sprzedawca naciąga, a w innym uczciwie i fachowo dobierze produkt odpowiedni dla klienta. Nie można wrzucać wszystkich firm MLM do jednego worka, bo to tylko system sprzedaży przez polecenia - jeden dobry, inny nie. Czy "suplementy diety" są dobrym produktem to zupełnie inna sprawa, ale same systemy MLM są dobrym rozwiązaniem dla wielu osób na świecie. Na marginesie: programy afiliacyjne w internecie, na których dorabia wiele blogów, wykorzystują ten sam mechanizm, tylko w sieci, a nie w realu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo mi nic, by blogerzy odstawiali takie szopki. Poza tym właśnie doszły mnie dzisiaj słuchy, że HErbalife została za swoją działalność ukarana: https://www.theguardian.com/business/2016/jul/15/herbalife-ftc-fine-200-million-pyramid-scheme-label

      Usuń
  5. Wkurzają mnie tacy oszuści, człowiek dzwoni, marnuje czas, a tu się okazuje, że oferta pracy wcale nie dotyczy tego co było napisane w ogłoszeniu :/. Mi kiedyś w czasach szkolnych zdarzyło się pójść na podobną rozmowę, miała być praca w biurze, a okazało się że trzeba ludziom wciskać jakieś książki przez telefon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mówię, jakby mówili prawdę, to prawie nikt by na te rozmowy nie przychodził.

      Usuń
  6. Faktycznie zabrzmiało, jak nabór do sekty! Na podobnych zasadach funkcjonuje niestety wiele firm, najgorzej, ze wykorzystują często naiwność starszych ludzi. Znam także takie historie, myślę, że te firmy funkcjonują na granicy prawa, a ich działania to swoisty teatr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawiają się zarzuty o to, że to są piramidy finansowe i inne. Mi bardziej przeszkadza ich ideologia, gdzie tworzą społeczności jak sekty, piorą ludziom mózgi, wciskają kity, manipulują itd.

      Usuń
  7. Mogli by z góry uprzedzić że chodzi o taki rodzaj pracy, wiele osób musiało pewnie kombinować by pójść na spotkania. Ojjnie ładnie nie ładnie

    OdpowiedzUsuń
  8. przede wszystkim suplementy nie leczą - to jest przestępstwo - leczyć suplementami :) Nie znam tych Herbalifowych rewelacji. Weszłam do MLM-u ale tylko dla potrzeb własnych , bo znalazłam suplement który jest w 100 % naturalny i nie przetworzony syntetycznie ani termicznie i tylko tak mogę go kupować dla potrzeb własnych ale nikt mnie nie namówi na działalność zarobkową w tej materii. Poczytałam o MLMie - to nie piramida, to marketing wielopoziomowy. Niech się w to bawią Ci którym się to podoba - masz rację sprawę trzeba stawiać uczciwie a nie opowiadać o "rozmowach kwalifikacyjnych"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w wielu MLMach strategia wygląda właśnie tak, że robią to na wzór jakiejś sekty, promowania ideologii, manipulacji itd. Tutaj Herbalife nie odstaje wielce od innych, z jakimi miałem styczność.

      Usuń
    2. Masz rację - te ich "ochy i achy" rozpływanie się nad uczciwością a później okazuje się że kasę by Cie zatłukli .... Pazerni jak prawie każdy na pieniądze. Ale suplement na który trafiłam jest genialnie prosty i nie zrezygnuję z niego :) ale spotkania ich "sekty" omijam szerokim łukiem. Piorą mózgi komu innemu

      Usuń
    3. Suplementy nie leczą, ale mogą być stosowane jedynie pod kontrolą, o ile jest konieczność ich stosowania. Jeżeli nasza dieta jest urozmaicona to nie trzeba stosować suplementów diety. Suplementy diety są objęte w prawie żywnościowym, gdzie reguluje m.in. ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz. U. Nr 171 poz. 1225). Nie można uznać suplementów za lekarstwo, bo nie są lekarstwem. Definicja suplementu diety jest uregulowana w art. 3 ust. 3 pkt. 39 ubżż, który mówi, iż "suplement diety – środek spożywczy, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety, będący skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny, pojedynczych lub złożonych, wprowadzany do obrotu w formie umożliwiającej dawkowanie, w postaci: kapsułek, tabletek, drażetek i w innych podobnych postaciach, saszetek z proszkiem, ampułek z
      płynem, butelek z kroplomierzem i w innych podobnych postaciach płynów i proszków przeznaczonych do spożywania w małych, odmierzonych ilościach jednostkowych, z wyłączeniem produktów posiadających właściwości produktu leczniczego w rozumieniu przepisów prawa farmaceutycznego.
      Należy pamiętać, że firma musi działać zgodnie z prawem i nie może suplementów sprzedawać, jeżeli nie ma kontroli odpowiednich organów nad ich dystrybucją i sprzedażą. Wszelkie kwestie prawne związane z suplementami diety reguluje m.in. ustawa o bezp. żywności i żywienia oraz różne rozporządzenia MZ. Moim zdaniem, ta firma nie może z nich robić leków i uważać, że one mają działanie lecznicze, bo to jest sprzeczne z prawem żywnościowym, jak i definicją suplementu diety, o którym wspomniałem w art. 3 ust. 3 pkt. 39 ubżż. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Jeżeli musisz tłumaczyć dlaczego coś nie jest piramidą finansową, to znaczy że to jest piramida finansowa ;)

    To tak w kwestii tych wszystkich "biznesmenów" próbujących mi wmówić, że MLM to dobry interes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MLM jest dobry dla ludzi z nadmiarem gotówki i brakiem pomysłu na wolny czas....Ale nie da się ukryć, że często produkty polecane przez nich są genialne

      Usuń
  10. Mnie zastanawia co kieruje ludźmi, którzy przyjmują jednak taką pracę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to faktycznie niezła oferta pracy ;) Niestety, ale wiele firm coś takiego praktykuje, dlatego też młodzi nabierają się na różne sztuczki, dlatego tak ważne jest, aby uważać na wszystko. Jeżeli oferta pracy budzi nam podejrzenie to najlepiej coś innego poszukać. Kolejnym problemem jest praca na umowę zlecenia, która ma cechy stosunku pracy, gdzie powinna być umowa o pracę, czy też umowa na czarno. Przez takie świadczenie pracy można łato być oszukanym. Tak jak wcześniej wspomniałem, należy na wszystko uważać i nie dać się oszukać. Młodzi ludzie nie mają takiego doświadczenia w życiu, więc wybierają oferty byle jakie i zgadzają się na nie, a potem okazuje się, że taka osoba jest wyzyskiwana i oszukana. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobre porównanie do sekty, ja mam wrażenie, ze wszyscy domokrążcy z cudownymi odkurzaczami, kocami, garnkami itd. są podobni. Kiedyś wpuściłam jednego do domu, tego od odkurzacza i nie źle się uśmiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A intrygujący tytuł, powiem szczerze. Pogratulowałabym pracy, ale już za późno.
    ,,Zamiast zakończyć dyskusję, dziewczyna, która zadzwoniła, wypytywała mnie dlaczego, odpierając zaciekle moje argumenty. Ostatecznie musiałem się na siłę, po chamsku rozłączyć, bo inaczej zajęłaby mi kolejne kilka minut." To akurat był do przewidzenia, czemu mnie to nie dziwi... Ktoś by powiedział ,,Kolejni naciągacze".

    OdpowiedzUsuń
  14. Coś podobnego widziałem ostatnio z jedną firmą, znajoma mnie zaprosiła bo to się odbywało w jej gabinecie kosmetycznym. Najpierw gadka o tym, jakie to niesamowite, unikalne właściwości mają ich zioła i że są lepsze niż z innych firm bo są z nieskażonej Finlandii, potem o tym że właściciel jest wprawdzie milionerem, ale zależy mu tylko na tym aby pomagać ludziom i wcale nie chodzi o zarabianie, a potem o tym że gdy zostanie się konsultantem to ma się zniżki i czasem jeździ się na konferencje, zagraniczne szkolenia, można dostać cenne rzeczy w nagrodę, a ostatnio właściciel wysłał trzystu konsultantów z Europy na egzotyczną wycieczkę, no i na koniec parę konkretnych produktów, na przykład sok z aloesu (z upraw w krystalicznie czystej Finlandii?) za 150.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, no to właśnie to. Wśród znajomych też mam MLMowców i też byłem zapraszany na takie spotkania nie raz. Tak właśnie działają MLMy, bez naiwnych osób, wierzących w zdobycie łatwej fortuny, nie zarabialiby ci na górze.

      Usuń
    2. Akurat jej chodziło o to aby na spotkaniu było więcej osób, bo nie chciała źle wyjść przed zaproszonym konsultantem. Więc tłok na spotkaniu to mogą być krewni i znajomi robiący za sztuczny tłum.

      Usuń
    3. Hehe, no może znajomi zapraszali znajomych też w tym własnie celu. Tak czy owak mi taki sposób prowadzenia "firmy" się nie podoba.

      Usuń
  15. Miałam kiedyś koktajl białkowy od Herbalife. Zaczęło się tak, że poszłam na pierwszą, bezpłatną wizytę u "dietetyka" - jakaś analiza składu ciała, ważenie, mierzenie i takie tam. Byłam młoda i mniej doświadczona - ich "dietetyk" tak mnie omotał, że faktycznie uwierzyłam, że moje wyolbrzymione problemy zdrowotne mogą być winą tego, że brakuje mi białka, a konkretnie nie jakiegoś białka tylko ich koktajlu. Podobne produkty można dostać za 30 zł, a nie za grubo ponad stówę. Tyle z moich osobistych doświadczeń z Herbalife. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym to w ogóle spora część medycyny alternatywnej się opiera - na wymyślaniu problemów zdrowotnych, których nie ma i wmawianiu człowiekowi, że musi kupić to i tamto, by wyzdrowiał.

      Usuń
    2. Zatem z medycyną alternatywną jest jak z marketingiem, tak ściśle powiązanym z wyimaginowanym konsumpcjonizmem. To ciągłe kreowanie "potrzeb" na produkty, bez których życie wcale nie jest łatwiejsze i przyjemniejsze. Często nawet można mówić o zniewoleniu.

      Usuń
  16. zawsze unikałam jak ognia takich instytucji:). W latach osiemdziesiątych był Amway i moi rodzice się kusili :) musiałam z mamą chodzić na sekciarskie spotkania, gdzie wszyscy klaskali i byli bardzo mili. Minęło trochę lat i teraz mamy Herbalife, Mary Key ... i najgorsze jest to że lata mijają a ludzie dalej potrafią wpaść w szpony sekty :)

    OdpowiedzUsuń
  17. MLMy noszą majtki na lewą stronę! :v

    OdpowiedzUsuń
  18. Brzydko się wyrażę, ale cały ten suplementowy biznes wygląda jak "gunwo" - nie ma tego w aptekach i chodzą jak świadkowie Jehowy, zawracając głowę.
    Myślałam, że tak jest tylko przy skręcaniu długopisów i dmuchania materaców z tą dopłatą... a tu proszę.
    I pokazy garnków! I pokazy podpasek ujemnie naładowanych jonami (coś jak to) - podpaski miały magiczne, przeciwbólowe działanie (a gdyby tak na czoło przykleić?), pani zalecała nawet kupno odpromienników na telefon. Buisness is buisness.

    OdpowiedzUsuń
  19. A oni jeszcze istnieją...? Też byłam lata temu na spotkaniu ale wcześniej już wiedziałam jak to wygląda i o co chodzi. Nawet zgodziłam się na zorganizowanie kolejnego spotkania u siebie ale się później wycofałam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Haha :D Chyba każdy miał kiedyś jakąś styczność z MLMami. Avon czy inny Oriflame to też MLM, a jaki popularny. Też byłam kiedyś w MLM, jakieś podpaski, potem emerytury. Od razu zrozumiałam, że nie nadaję się do sprzedaży :P niby trochę szkoda, znajomi na różnych MLMach zaczęli zarabiać a i doświadczenia nabrali zanim ja po studiach znalazłam pracę, ale jakoś nie wyobrażam sobie sprzedawać czegokolwiek wśród znajomych. Teraz popularne są koktaile z aloesów od forever wśród moich znajomych na facebooku :D niby fajnie, młodzi chcą zarobić, przy okazji zadbać o zdrowie, ale trochę lipa będzie jeśli to nie ma odzwierciedlenia w nauce, a tylko złapali się na marketing.

    Jak żyć, kiedy na każdym kroku ktoś żeruje na naszej niewiedzy? ;<

    OdpowiedzUsuń
  21. W latach 2004-2008 w Herbalife. Poznałem tam mnóstwo ludzi... Dziś jest rok 2016 i nikt (słownie NIKT - sprawdzałem!) z nich nie zajmuje się już tym "biznesem", nie mówiąc już o tym, żeby ktoś się dorobił tam jakiś pieniędzy. Raczej wszyscy chcieliby zapomnieć o tym jak dali się wtedy nabrać i ile pieniędzy stracili......
    Kiedy oświadczyłem, że z uwagi na ciągłe straty finansowe odchodzę - dowiedziałem się od mojego sponsora, że to tylko i wyłącznie moja wina, bo biznes jest genialny tylko ja się nie przyłożyłem do pracy. Jednocześnie wszyscy dotyczczasowi "serdeczni przyjaciele" (czyli inni dystrybutorzy z mojej grupy) zerwali ze mną wszelkie kontakty (nawet na ulicy odwracali głowy). Tego właśnie ich uczą na tych "szkoleniach" - człowiek, któremu nie wyszło stoi na drodze do twojego sukcesu, więc zerwij z nim znajomość. Zarabia garstka ludzi na samym szczycie wmawiając pozostałym, że dla nich droga na szczyt jest także cały czas otwarta, tylko muszą się szkolić i rekrutować następnych, ci następnych i następnych, następnych...... naiwnych.

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja przygoda z pewną znaną firmą MLM miała miejsce w latach 2004-2008. W zeszłym roku wpadł mi w ręce notes z telefonami do ówczesnych entuzjastów takich jak ja. Choć część numerów już była nieaktualna, do dodzwoniłem się do ponad 30 osób i podając się za klienta chciałem zakupić produkty. Nikt, dosłownie NIKT się tym już nie zajmował. Część była nawet wyraźnie zirytowana przypomnieniem tamtej sprawy. Tych, których telefony były nieaktualne próbowałem zlokalizować w internecie.
    ANI ŚLADU!
    To ponad 50 osób!
    I co? Same durnie, nieudacznicy, ofermy?
    Co to jest za biznes w którym ani jedna osoba z tak dużej grupy nie osiągnęła sukcesu polegającego chociaż na kontynuowaniu tej działalności?
    Ciekawe byłoby zrobić statystyki - jaki procent z tych, którzy rozpoczynają osiąga chociaż - już nie mówię miliony - ale jakąś stabilność finansową za którą można żyć.
    Ale takich statystyk nie ma, bo byłyby druzgocące dla tego "biznesu". I wielu ludzi by nawet do niego nie podchodziło - a to oznaczałoby zmniejszenie dopływu naiwnych czyli "biznes" przestałby "rosnąć"......
    A to byłaby prawdziwa katastrofa, prawda "człowieki sukcesu"....?

    OdpowiedzUsuń
  23. Co to jest MLM? Przydałoby się wyjaśnienie w tekście.

    OdpowiedzUsuń
  24. Proszę przyjrzeć się składom produktów Forever, podobnego MLM bazującego na aloesie. Chętnie przeczytam o tym następny post. Co do tego, że za gówniane specyfiki biorą zdecydowa n ie zbyt duże pieniądze, nie mam wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wiem czy kojarzysz program Last Week Tonight with John Oliver ale koniecznie znajdź sobie jego odcinek właśnie o Herbalife (youtube: John Oliver MLM), bardzo pięknie to wszystko podsumował :) W ogóle polecam jego program, porusza bardzo ciekawe wątki w wyjątkowy sposób.

    OdpowiedzUsuń