piątek, 16 września 2016

Teoria czy ideologia gender?

W 2013. roku miała w Polsce miejsce wielka akcja dezinformacyjna. Jej echo niesie się do dzisiaj, w postaci wiary w różne nieprawdziwe informacje dotyczące pojęcia „gender”. Stąd właśnie postanowiłem napisać o tym artykuł. Zwyczajnie nie mam cierpliwości tłumaczyć za każdym razem, znów i znów, czym jest, a czym nie jest gender, zwłaszcza w odniesieniu do biologii. Szczególnie tej ewolucyjnej, ale także genetyki, embriologii czy neurobiologii, które mają według populistów ostateczną, niszczycielską tutaj siłę.

ideologia gender

Sprawdźmy na początek co na temat gender powie nam Google. Pierwszy wynik to oczywiście Wikipedia z definicją „jest to suma cech osobowości, zachowań, stereotypów i ról płciowych, rozumianych w danym społeczeństwie jako kobiece lub męskie, przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji, niewynikających bezpośrednio z biologicznych różnic w budowie ciała pomiędzy płciami, czyli dymorfizmu płciowego”. Znajdziemy też inne strony, mniej lub bardziej merytorycznie poprawne. Co ciekawe, sensowny tekst na ten temat wypozycjonował się z bloga lifestyle. Nie ma tam oczywiście naukowych rozważań, ale jest to głos mądry w kontekście społecznym. 

Gender oznacza więc płeć kulturową czy społeczną. Teoria gender do tego właśnie się odnosi – zjawiska kulturowości płci. Nie zaprzeczycie, że mężczyźni i kobiety różnią się między sobą nie tylko ze względu na czynniki typowo biologiczne, takie jak anatomia, fizjologia czy posiadanie lub nie określonych sekwencji DNA. Wiele odmienności wynika w dużej mierze z tego, jak zostaniemy wychowani. Tam mężczyźni noszą sukienki, gdzie indziej nie. Gdzieś kobiety wybierają krótkie fryzury, w innym miejscu długie. Tu takie i owakie zachowanie przystoi kobiecie, mężczyźnie już nie lub na odwrót. Jest to oczywista sprawa, która jednak boli środowiska próbujące narzucać normy kulturowe reszcie społeczeństwa, argumentując o rzekomej naturalności tychże, preferowanych przez nich ram.

ideologia gender

Jednym z twierdzeń przeciwko teorii gender ma być coś takiego, jak płeć mózgu. Jest to chybiony argument, bo choć występuje niewielki dymorfizm płciowy mózgu pomiędzy mężczyznami, a kobietami, to jest to bardziej mozaika, niż podział zero-jedynkowy. Spektrum, gdzie mężczyźni częściej mają takie, a nie inne cechy poszczególnych jąder, tak samo, jak kobiety. Mówienie o płci mózgu jest więc nietrafione. Dekady temu istnienie „płci mózgu” było uznawane ze względu na badania na niewielkich grupach osób, przez co trudne było wyciągnięcie poprawnych merytorycznie wniosków. Kolejną rzeczą jest to, że nie do końca wiemy, jak w ogóle ten i tak niewielki dymorfizm płciowy mózgu, kształtuje się pod presją wychowania. Na pewno wpływają nań hormony płciowe, ale czy tylko?

Przeciwnicy ideologii gender grzmią: mężczyzna ma jeden chromosom X i jeden Y, a kobiety mają dwa chromosomy X. To jest jawny dowód na to, że gender to zboczenie, choroba, dewiacja, ideologia szatana. I wszystko co najgorsze. Tyle tylko, że to ma się nijak do tematu. Właśnie dlatego, że nie sekwencje DNA decydują o tym, czy mężczyźni będą, na przykład, przepuszczać w drzwiach kobiety. Sprowadzanie płci do chromosomów X i Y też jest takie sobie. Dlaczego? Za różnicowanie się płci męskiej odpowiada gen SRY (hamuje rozwój w „naturalnym” kierunku żeńskim), którego przeniesienie na inny chromosom może spowodować, że osoba X lub XX i tak będzie mężczyzną. Jak widzicie, podział na płcie nawet w samym tylko kontekście biologicznym jest nie tak prosty, jak chcieliby tego populiści. Mamy płeć sekwencji DNA, płeć chromosomową, płeć anatomiczną, płeć fizjologiczną, a i po części płeć psychologiczną można wiązać ze wspomnianym, niewielkim, ale jednak dymorfizmem mózgu.

Ewolucja, ewolucja, ewolucja. Skoro nie neurobiologia, nie genetyka, nie anatomia, to ewolucja. Ona na pewno dowodzi temu, że gender to zboczenie i zła ideologia, a nie zjawisko opisywane przez teorię naukową. Bo może to, że dziewczynki wolą lalki, a chłopcy samochodziki, warunkują jednak w jakiś sposób nasze geny, bo dobór naturalny wymusił w przeszłości ich przetrwanie? Trudna do uargumentowania opinia. Na pewno część zachowań typowo męskich czy żeńskich jest warunkowana biologicznie, przez taką, a nie inną presję selekcyjną i utrwalenie się określonych sekwencji DNA. Chcę jednak zauważyć coś ważnego. U ludzi dominującą strategią doboru partnera jest monogamia seryjna. W monogamii dobór płciowy nie działa tak silnie, nie ma mocnej presji selekcyjnej wobec samców, przez co te nie różnią się wiele od samic. Obserwujemy to zjawisko u ludzi. Może więc to, że płeć kulturowa jest tak istotnym zjawiskiem u naszego gatunku (pomijając już fakt, że w ogóle jesteśmy zdolni do stworzenia kultury), zawdzięczamy tej wspaniałej monogamii?

ideologia gender

Nie jest jednak tak, że teoria gender jest całkowicie oderwana od biologii. Ma ona pewien związek z ewolucją zachowań czy przestarzałą i raczej już niepraktykowaną, ale pod pewnymi względami słusznie dochodzącą do wniosków dziedziną, jaką jest memetyka. Zjawisko ewolucji kulturowej ma znaczenie także w ewolucji biologicznej. Tylko spójrzcie, istnieją na przykład gatunki zwierząt, które na powierzchni swoich skrzydeł czy pancerzy mają wzorek w kształcie czaszki (kraby, ćmy). Niewykluczone, że ludzie ze względu na uwarunkowania kulturowe, nie polowali (lub nie zwalczali, albo czcili, zależnie od gatunku) na osobniki tego typu, bo „może to przynieść pecha”, cokolwiek. W efekcie ewolucja kulturowa kształtować może ewolucję biologiczną. Jest jakby elementem doboru naturalnego.

Kulturowość może też wpływać na dobór płciowy, w końcu co tak zachęca wiele osób do wstąpienia w związek, jak nie imponująca wszystkim kasa czy sława. Co w sytuacji, gdy modny mem, idea propagująca postawę antyszczepionkową, zapanuje w tym czy innym miasteczku, przez co przy sprzyjających warunkach większość jego populacji może wymrzeć? Czy to nie jest kolejny przykład wpływu ewolucji kulturowej na tę biologiczną? Jak widzicie, zjawiska te do pewnego stopnia mogą się ze sobą mieszać i tym samym pojęcia „biologiczny” i „niebiologiczny” częściowo się zacierają. Mimo tego, że na płeć kulturową wpływa głównie ewolucja kulturowa, to ta biologiczna też odegrała swoją rolę. I na odwrót, o czym świadczą wcześniejsze przykłady.

ideologia genderChcąc odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule, oczywiście, że teoria gender, nie ideologia, co jasno wynika z podanych wyżej faktów. Za ideologię gender możemy co najwyżej uznać każdą inną normę kulturową dla płci. Według tego to, że ksiądz nosi sutannę, też świadczy o wyznawanej przezeń ideologii gender. Tyle, że innej, niż ta, jaką stosuje w swoim życiu mężczyzna, który nosi spodnie i stroni od sukienek. Akcji dezinformacyjnej na temat gender towarzyszyła cała masa głupot, np., że ideologia gender prowadzi do zmieniania płci dzieciom. Podawano sytuacje, w których dzieciom pozwalano wybrać płeć. Zapominano tylko dodać, że były to wyjątki, dzieci obojnacze, które miały narządy obu płci. Trudno w takiej sytuacji podejmować decyzje za nie i je okaleczać, zamiast poczekać i zobaczyć, jakiej płci są naprawdę, niezależnie od hermafrodytyzmu.

Wciąż mam w pamięci ściszony głos pewnej (w porządku swoją drogą) koleżanki podczas rozmowy sprzed trzech lat, jakby mówiła o czymś niewyobrażalnie złym i strasznym. Opowiedziała mi wówczas o tym, że ksiądz na mszy powiedział, że genderowcy (kimkolwiek oni są) chcą zmieniać płeć małym dzieciom. No spójrzcie na fakty i sami zwróćcie uwagę na to, jaką jest to bzdurą. W ogóle cała akcja dezinformacji na ten temat, której podjął się właśnie Kościół Katolicki w Polsce, była zorientowana na korzyści polityczne i wizerunkowe. Krótko przed nią jeden z arcybiskupów, broniąc pedofilii powiedział, że to dzieci i ich rodzice są winni.

Związaną z tą wypowiedzią aferę trzeba było jakoś uciszyć. Oczywiście to tylko teoria (spiskowa!), mniej lub bardziej prawdziwa. Faktem jednak jest, że tej antynaukowej kampanii podjął się właśnie Kościół. Nie pierwsza to taka inicjatywa z tej strony i jestem niestety pewny, że również nie ostatnia. Podkreślam to, bo chcę być dobrze zrozumiany – moja krytyka nie jest skierowana w katolików. Nic do nich nie mam, jako grupy społeczno-religijnej. Przeciwnie, wielu dobrych znajomych, to katolicy czy ogólnie chrześcijanie. Inną kwestią jest zabieranie głosu w sprawie nieprzemyślanych, nieodpowiedzialnych, szkodliwych społecznie akcji, jakie oficjalni przedstawiciele danej religii propagują.

Z pojęciem gender możecie się spotkać w bardzo różnych kontekstach, niezależnie od tego biologicznego czy medycznego. Coraz częściej w języku angielskim zamiast „sex” stosuje się „gender”. Z dwóch powodów. Raz, że „sex”, jak na pewno wiecie, jest dwuznaczne. Dwa, gender lepiej oddaje to, czym mamy się pochwalić, pokazując dowód osobisty. Wcale nie wypiera to „sex” jako słowa odnoszącego się do płci biologicznej. Określenia gender używa się też w kontekście walki o społeczną i prawną równość płci. Bo skoro nie ma silnego, funkcjonalnego i obiektywnego uzasadnienia dla dyskryminacji (jest w ogóle taka?), to trzeba ją znieść.

potwór gender
potwór gender, typowy genderysta

Nie brakuje też głosów (choć są one nieliczne i słabe), że istnieje tylko płeć kulturowa, a płeć biologiczną należy odrzucać. Jest to, rzecz jasna, głupota nie mniejsza od tej propagowanej przez Kościół, na szczęście bez jakiegokolwiek poparcia. Wypowiedź o tym, czym może być gender, można dłużyć, ale ważne jest teraz to, że wiecie już, czym nie jest. Nie ma żadnego potwora Gendera, chcącego zmieniać dzieciom płeć, namawiać do prostytucji, którego celem jest niszczenie polskich rodzin. Jest tylko strach, podsycany przez różnej maści populistów, mających swój interes w robieniu z ludzi idiotów.

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj

68 komentarzy:

  1. Nie żebym miał coś przeciw gender w sensie „teorii płci” (pojęcie na mój użytek), uważam jedynie, że genderyści po części sami są sobie winni. Nasze społeczeństwo nie było, ze względu na zaszłości kulturowo-społeczne, przygotowane na taką rewolucję pojęć, a co dopiero na próby wprowadzania ich w życie. To tak jakby buszmena wpuścić na uniwersytet, oczywiście nie do sprzątania. Ten pośpiech i brak przygotowania skutecznie Kościół wykorzystał. A wystarczyło na początek egzekwować równość zarówno w sensie płci jak i w stosunku do innych nacji, czyli właśnie usunąć wszelkie przejawy dyskryminacji.

    Odniosę się do wątku o płci mózgu. Piszesz, ze to pojęcie jest nietrafione, a jednocześnie chwilę później dodajesz, „nie do końca wiemy, jak w ogóle ten i tak niewielki dymorfizm płciowy mózgu (...) Na pewno wpływają nań hormony płciowe, ale czy tylko?” Widzisz w tym niekonsekwencję?

    Mam też wrażenie, że nadmiernie wyolbrzymia się znaczenie płci kulturowej. Marginalne zjawisko urosło do straszliwego problemu – właśnie na życzenie zwolenników gender.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjaśniłem, że dymorfizm ten polega na spektrum różnic, pewnej skali, nie jest zero-jedynkowy, stąd określenie płci mózgu jest nietrafione, choć w odniesieniu do konkretnych jego struktur czy dla uproszczenia (ale nie dla populizmu) może istnieć. Zastanawiam się natomiast kogo masz na myśli, pisząc o genderystach/zwolennikach gender? ;-)

      Usuń
    2. Skoro są (lub jak twierdzisz, mogą istnieć) jakieś różnice, nawet jeśli tylko dotyczące pewnych obszarów, i mają związek z płciowości...?
      Genderyści – propagatorzy gender, kulturowego rozróżnienia (podejścia do) płci. Nie widzę w tym nic obraźliwego.

      Usuń
    3. Hm, pisałem o mozaice. Gdybyś miał wydzielić płeć mózgu, to musiałbyś ustalić tych płci mózgu pewnie co najmniej kilkaset. Co to znaczy "propagatorzy gender?" Kim są, co dokładnie propagują? Jeśli ktoś stwierdza fakt, że istnieje płeć kulturowa, to staje się genderystą? Czy w takim razie jeśli stwierdzę, że działa na mnie grawitacja, stanę się grawitacjonistą?

      Usuń
    4. Chyba się niepotrzebnie czepiasz. Ja nie mam na myśli tych, którzy twierdzą, że płeć kulturowa istnieje, a tylko tych, którzy temu twierdzeniu próbują nadać oficjalny i jedynie słuszny status. Na tej samej zasadzie jak określa się ewolucjonistów, kreacjonistów, naturalistów, itp. itd. Być może określenie genderysta nie jest poprawne, nie znaczy to, że nie istnieje.

      Nawet jeśli da się wyodrębnić w mózgu sto innych płci, to tym bardziej twierdzenie o płciowości mózgu jest uzasadnione. To tak jak z zakładem Pascala, który byłby trafiony, gdyby nie fakt, że nie wiadomo w jakiego Boga warto wierzyć. Mimo to i tak pozostaje kwestia wierzyć, czy nie wierzyć.

      Usuń
    5. Ale to jest słuszny status, więc nadal nie rozumiem o co Ci chodzi?

      "to tym bardziej twierdzenie o płciowości mózgu jest uzasadnione."
      Dlatego mówimy o dymorfizmie, nie o płci mózgu.

      Usuń
    6. Ale, czy ja napisałem, że jest niesłuszny? Jestem gotów upierać się li tylko przy określeniu – teoretyczny. W końcu odpowiedziałem tylko na Twoje pytanie, co rozumiem przez określenie genderyści.
      O słownictwo nie będę się spierał, wyjaśnię tylko, że określenie „płeć mózgu” nie ja wymyśliłem.

      Usuń
    7. Ale ta definicja jest niejasna. Nadal nie rozumiem kim mieliby być ci genderyści? Czy jeśli stwierdzę fakt, że istnieje płeć kulturowa i trzeba to brać pod uwagę, to staję się genderystą?

      Usuń
    8. Genderyści to są wszyscy ci, którzy nie chcą się podporządkować przewodniej roli kościoła i mają coś do niego. Ten termin po prostu miał napiętnować wszystkich, którzy zarzucają coś kościołowi i wprowadzić temat zastępczy, o czym już pisał Łukasz. Dawniej polowało się na czarownice, na sługów Szatana. Niektórzy zastanawiają się który ze znanych ludzi jest kosmitą, a obecnie kapłani wymyślili Genderowców jako mityczne stworzenia zagrażające naszym dzieciom. Pierwotne znaczenie tego terminu nie ma obecnie już znaczenia. Asmodeusz napisał, że wciąż pozostaje kwestia :wierzyć czy niewierzyć. Otóż zarówno wiara i niewiara nie bierze pod uwagę rozumu i dlatego są tym samym, błędnym podejściem. Ja mówię : próbujmy zrozumieć - także Boga. Bo rozum to jedyna rzecz która różni nas istotnie od zwierząt, a jak wiemy zwierzęta nie tworzą religii. Uważam, że nad Bogiem, albo Absolutem jakkolwiek pojmowanym warto się zastanawiać.

      Usuń
    9. Genderysta to taki mityczny potwór na którego należy bardzo uważać, bo kradnie naszym dzieciom płeć. Jest tego pełno i na codzień przyjmuje postać ludzką. Poznać go po tym, że krytykuje kościół katolicki, albo pojedynczych kapłanów. Kapłan to przecież człowiek i zawsze coś może zrobić nie tak. A taki to od razu ma pretensje, krytykuje i podważa jego autorytet. Co innego niekapłan, taki to grzeszy i jest winien. A Genderysta tego nie rozumie. Dawniej dzielni kapłani musieli walczyć z czarownicami, heretykami a dzisiaj wielki Zły nasłał na nich Genderowców.

      Usuń
  2. Faktycznie pojęcie gender pojawiało się swego czasu często. Wspominałam nawet o nim w swojej pracy licencjackiej. Nie mam dobrego zdania o Kościele... Dzisiaj gender, za jakiś czas pojawi się inne pojęcie, które będzie budziło wiele zastrzeżeń. Zmiana płci u dziecka z obojnactwem, hmm, też myślę, że z tym trzeba byłoby poczekać aż ono dorośnie na tyle, że samo zdecyduje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwi mnie ile ludzi bezmyślnie emocjonalnie reaguje na takie i podobne bzdury... Bo poszukać informacji to już za wiele...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo najprościej kierować sie stereotypami lub jednym źródłem... a już dowiadywać się po co? Dużo osób nie ma te własnego zdania, tylko mówi to co inni. Smutne...

      Usuń
  4. Podobno nie ma 100% kobiety ani 100% mężczyzny. Ja tam sobie myślę że za 100-200 lat nie będzie podziału na płcie i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100-200 lat to za mało, ale za kilkaset tysięcy, ze względu na degenerację chromosomu Y, może. Chociaż tak, jak napisałem w tekście, geny odpowiedzialne za wchodzenie na męską ścieżkę rozwoju czy produkcję nasienia mogą zostać w wyniku mutacji przeniesione na inny chromosom.

      Usuń
  5. Z gender i Polakami było tak samo jak z Brytyjczykami i Brexitem. Mało kto wiedział, o co naprawdę chodzi, ale każdy miał najwięcej do powiedzenia. Z tym, że używa się gender a nie sex, to już jest od wielu lat. W szkole jak mówiliśmy o płci, to właśnie używaliśmy słowa gender, bo jak ktoś usłyszał w takim wieku sex to oczywiście podśmiechujki.
    Nie wiem, jak mam się czuć po przeczytaniu tego postu, bo chyba faktycznie poddałam się tej propagandzie Kościoła, jako że zawsze miałam jakieś negatywne odczucia, kiedy ktoś w tv wspominał o gender.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim doczytałem, też uległem parę lat temu paru populizmom, spokojnie. :-)

      Usuń
  6. Uważam,że sprawa "gender", jest rozdmuchana przez KK., nie zawracam sobie tym głowy. Nikt nie zrobi z mojej córki mężczyzny, skoro ona jest piękną dziewczyną ...nawet gdyby jej dano procę i maczugę, pozostanie kobietą.:)))
    Ja tak humorystycznie, bo cała ta gadanina o gender jest nie potrzebna.Ale może ja się mylę? Kto to wie?
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wizytę u mnie.
    Bardzo interesujący blog.:) Pozwól,że będę częstym gościem.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również trochę humorystycznie, choćby z tym potworem. Dzięki, cieszę się z nowych czytelników. :-)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dla tych, którzy nie przeczytali nic merytorycznego na ten temat może i jest kontrowersyjny.

      Usuń
    2. Cóż, ja widzę to nieco inaczej, ale jako, że ostatnimi czasy było o tym wszędzie głośno, nuży mnie już ten temat.

      Usuń
  8. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o gender pomyślałam (oczywiście oburzona): głupota, przecież to nie przejdzie. Potem doczytałam i zwątpiłam w inteligencję ludzi rozpowszechniających te dziwne plotki o zmienianiu płci... Jakie życie byłoby przyjemniejsze gdyby ludzie się dowiedzieli czegoś o temacie, o którym się wypowiadają... :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny artykuł do chwili na kawę :p I taki w sam raz dla tych, którzy z gender robią ideologię będącą w ich mniemaniu dziełem szatana :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestes socjologiem? Świetnie napisane:). Przeczytam w pon koleżance z pracy, ktora gender uważa za znak panowania szatana na ziemi, bodajże;). Najwyżej dostanę miedzy jedynki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem, socjologicznie to na pewno można by tu jeszcze wiele dodać, ja ująłem temat najogólniej oraz od strony biologii, też zresztą dosyć ogólnie, ale na tyle wyraźnie, by dać obraz tego, czym na pewno gender nie jest.

      Usuń
    2. Moja koleżanka podobnie gada, hehe ;) I ja muszę jej podesłać ten wpis, niech sobie przeczyta :)

      Usuń
  11. Bardzo dobry wpis ;) szczerze powiedziawszy nigdy nie zagłębiałam się w ten temat aż tak... podoba mi się to w jaki sposób piszesz. Zostaje u ciebie :) przyjemnego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę przyznać, że ciekawy jest ten artykuł :) Chociaż nie znałem tego pojęcia, bo nigdy o nim nie słyszałem, ale przynajmniej już teram wiem, o co chodzi :) Ja uważam, że księża nie powinni wypowiadać się w różnych sprawach, chociaż o tej sprawie, o której piszesz Łukasz :) Poruszają niepotrzebnie tematy, które często wywołują kontrowersje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widać bezsensowna burza na ten temat, wywołana przez populistów, ominęła Cię. To chyba dobrze.

      Usuń
  13. Tu się sprawdza polskie porzekadło: "Nie znam się, ale się wypowiem". Ludzie zamiast zbierać informacje, sprawdzać skąd one pochodzą, co znaczą, a przede wszystkim nie wierzyć we wszystko co usłyszą i przeczytają. Zachowują się jak stado owiec lub jak głuchy telefon, wolą wierzyć w mityczne zło, niż sprawdzić o co właściwie chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zastanawia mnie tylko czemu nagle tak ludzie zaczęli się o to pienić? ...bo zaczęło być nagłaśniane? Może moja szkoła była jakaś inna, ale wiele z obecnych haseł gender słyszałam na zajęciach wychowania do życia w rodzinie (czy jak to szło) lata temu i nikt nie robił z tego afery. Może mieliśmy jakąś postępową nauczycielkę i szła z duchem czasu zanim to stało się modne w Polsce? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o gender też usłyszałem po raz pierwszy przed tą aferą, w odniesieniu do słowa "transgenderyzm".

      Usuń
  15. Nie interesowałam się zbytnio tym tematem, ale obiły mi się o uszy jakieś plotki, że np. w przedszkolach gender chłopcy będą się ubierać w sukienki :D.
    A jeśli chodzi o samą kulturowość to zauważyłam, że mężczyźni mają gorzej, bo gdy kobieta wykazuje męskie cechy i wykonuje jakieś męskie zawody np. jest żołnierzem, to uznawana jest za silną, za bohaterkę i wręcz imponuje innym, a z kolei gdy mężczyzna jest bardziej zniewieściały, to nie ma dla niego akceptacji, w najlepszym przypadku zostanie wyśmiany. Taki ciężki los mężczyzn w naszej kulturze :P.

    OdpowiedzUsuń
  16. Z gender jest chyba podobnie jak z wieloma zakorzenionymi w naszej kulturze stereotypami odziedziczonymi po przodkach. Kiedyś zapytałam koleżankę dlaczego coś tam robi akurat w określony sposób (nie widać było w tym sensu)a ona odpowiedziała, że tak robiły jej mama i babcia, sorry ale mamy XXI wiek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tradycja tradycją, ale jeśli jest ona bezsensowna (czy wręcz szkodliwa) to nie widzę powodów by z niej nie rezygnować.

      Usuń
  17. Teorię o gender rozdmuchał KK po to żeby móc sterować umysłami wiernych - może się uda?
    Z drugiej strony rozdmuchali ją zwolennicy buntu wszelakiego przeciwko KK.
    A prawda siedzi sobie po cichutku pomiędzy jednymi i drugimi i śmieje się ze wszystkich.
    Znakomicie napisane, gratuluję.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawy wpis, rzeczywiście dość głośno się o tym zrobiło niedawno, ale wydaje mi się, ze to trochę rozdmuchana sprawa po obu stronach barykady:)

    OdpowiedzUsuń
  19. a niektórzy tak bardzo lubią nas straszyć potworem Gender. trzeba zachować do tego wszystkiego dystans i przede wszystkim - rozsądek.

    OdpowiedzUsuń
  20. no tak, ta akcja kojarzy mi się ze starymi babami szkalującymi nastolatków za wstrzykiwanie sobie maryhuaniny. nikt nie wie, o co naprawdę chodzi, ale wszyscy wiedzą, że jest to złe. słusznie nazwałeś to akcją dezinformacyjną. problem polega na tym, że wiele nie trzeba, żeby wszystkie gąski uwierzyły, że ideologia (!) gender to coś złego - zawsze fajnie jest o czymś w ożywiony sposób pogadać i coś skrytykować, niekoniecznie wiedząc, o czym się w ogóle mówi.
    jak zwykle ciekawy artykuł, czuję spływającą na mnie mądrość zawsze jak czytam Twoje artykuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko tu niestety nabrały się nie tylko "stare baby" ale może nawet więcej, jak połowa społeczeństwa polskiego. :-(

      Usuń
  21. strażnik bentosu20 września 2016 13:19

    Cały ten zamęt sprowadza się do nadmiernej polaryzacji stanowisk różnych grup ludzi. Z jednej strony mamy do czynienia ze społeczną inżynierią, jak w Skandynawii gdzie macherzy od socjologii ubolewają, że zbyt mały odsetek mężczyzn trafia do zawodów typu nauczanie przedszkolne, a kobiety nie garną się na wydziały górnictwa. Z drugiej strony - "uświęcona tradycja trzech K" dla kobiet i roli karmiciela - obrońcy dla mężczyzn. A przecież minęło zaledwie 200 lat odkąd pojawiły się prawa wyborcze dla kobiet, a jako ostatni w Europie był jeden ze szwajcarskich kantonów w 1990 roku. Bezwład wzorców społecznych jest jednak dość duży i wcale nie dziwię się, że teraz, podobnie jak w latach 30. ubiegłego wieku, swobody obyczajowe budzą bunt. To jest w istocie starcie dwóch kultur - jednej stworzonej parę tysięcy lat temu, gdy w Grecji, a później w Rzymie utrwalił się sztywny podział ról, a wcale nie nową kulturą opartą na swobodzie wyboru. Przecież dowody archeologiczne z czasów przedimperialnych pokazują obecność kobiet parających się wojaczką. Uprawa ziemi, czy polowania też bez wątpienia nie były przypisane wybranym płciom.
    Teraz pytanie - czy tak silna polaryzacja jest konieczna? Konserwatyści - w swoim mniemaniu słusznie - bronią wartości, z jakimi zostali wychowani; być może niektórzy (i niektóre) mają taki podział ról zafiksowany na poziomie genetycznym. Będą więc posługiwać się każdą dostępną sobie bronią, tym bardziej że powiązani są z systemami religijnymi. Apologeci równouprawnienia i wolnego wyboru czasami stosują dość absurdalne metody, jak choćby przyznawanie parytetów w różnych kierunkach studiów, czy szkolne gry w rodzaju zamiany ról bądź przebieranek. Dla jednych to nieszkodliwa zabawa, innym przynosi ulgę, ale nie waham się twierdzić, że większość ludzi uzna to za działania debilne, jeśli nie wrogie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nazwałbym tego starciem dwóch kultur, tylko starciem ludzi świadomych tematu, który poruszają, z ludźmi nastraszonymi bez sensu przez Kościół.

      Usuń
    2. strażnik bentosu20 września 2016 15:03

      Część z tych ludzi na pewno ma sprany mózg, jeszcze inni poddają się siłom bezwładu, ale pozwolę sobie pozostać przy swojej opinii na temat zróżnicowania i jego źródeł. Przy niejakim wsparciu...
      https://www.granicenauki.pl/czy-geny-sa-apolityczne-25999

      Usuń
  22. Pytasz, gdzie jest ten zły gender a sam udzielasz na to pytanie odpowiedzi. O tutaj:
    "Nie brakuje też głosów (choć są one nieliczne i słabe), że istnieje tylko płeć kulturowa, a płeć biologiczną należy odrzucać. Jest to, rzecz jasna, głupota nie mniejsza od tej propagowanej przez Kościół, na szczęście bez jakiegokolwiek poparcia."
    Mniej więcej przed takim podejściem przestrzegają anty-genderyści. Bo nie jest to, jak wspominasz w powyższym cytacie, niewielki odsetek. To całkiem spora grupa osób. Na tyle spora, by instytucja-moloch, jakim jest kościół, zwróciła na to uwagę. Rzecz jasna, jak w każdej tego typu dyskusji, nie chodzi o meritum a eskalacje skrajnych postaw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale takie podejście jest skrajnie rzadkie, a w Polsce ono właściwie nie istnieje. I nadal nie wiem co to ma do kulturowości płci i pojęcia gender. Dla mnie to szukanie na siłę demona, nieistniejącego wroga, by zyskać politycznie czy wizerunkowo. Tak jak kiedyś Kościół polował na czarownice, tak teraz poluje na genderystów. Populistyczny chwyt pod publiczkę.

      Usuń
    2. Nie chcę się spierać o "rzadkość" tego podejścia (sam mam nieco inne doświadczenie a i gwarantuję, że lektura jakiejś poważnej książki z tej dziedziny wiedzy mogłaby Cię - biologa - przyprawić o migrenę ;-) ), nie jest to zresztą istotne z perspektywy "bojowników z genderem", gwoli ścisłości jednak muszę wspomnieć, że najbardziej ochoczo na czarownice polowali przedstawiciele konfesji, które dzisiaj święcą kobiety-lesbijki na biskupów. Just sayin'... ;-)

      PS. Przykład książki:

      https://www.goodreads.com/book/show/1619806.The_Poetics_of_DNA

      Usuń
    3. Znam przykłady takich książek, ale to jest nadal nic nie znaczący głos, w przeciwieństwie do "antygenderowych" populistów.

      Usuń
    4. Czyli różnica miedzy nami polega na tym, że tam gdzie Ty widzisz margines, ja widzę jedną (nie jedyny!!!) z głównych odmian gender studies.

      Ostatnia próba pokazania, że coś jest na rzeczy z mojej strony.

      Norwegia:

      https://m.youtube.com/watch?v=p5LRdW8xw70

      Szczególnej uwadze polecam wywiady z badaczami i ich trzy na temat płci biologicznej. Dla biologa mus! :-)

      I z naszego podworka:

      http://www.zew.uni.wroc.pl/files/1-14_Baer-Koscianska.pdf

      Tekst sam w sobie "niewinny", zwrócę jedynie uwagę na drogę, jaką badacze gender studies przechodzą (od aktywisty feministycznego do badacza gender) jak i tego, że z jakiegoś dla mnie kompletnie niezrozumiałego powodu, antropologia płci stała sie gender studies. Bo, co do jednego przyznam racje. Gdybyśmy rozmawiali o antropologii płci, "protoplaście" gender studies, mówilibyśmy o marginesie, dokładnie tak jak to opisałeś, tyle że element nazwałbym go jednak ideologicznym, "zanieczyścił" metodologię i nieco zmienił pierwotne proporcje.

      Więcej nakłaniać do refleksji nie zamierzam. Tylko przestrzegam przed wsadzaniem mnie do wora z innymi anty-genderowcami, którzy drą się, że natura, że Bóg, że gejoza i inne takie bzdury. Mnie po prostu, jako osoby uwrażliwionej na punkcie metodologii naukowej, martwi wyrastanie jakichkolwiek "studies" z ruchów społecznych. Co do zasady to trochę jak hitlerowska anatomia. Bez ideologii, która WCZEŚNIEJ dostarcza tez (Żydzi to pod ludzie), nie ma "nauki", która by te trzy "uzasadniała" w mniej lub bardziej sensowny sposób. Na szczęście mówimy moim zdaniem nadal o nurcie a nie całości tej dyscypliny. Większość wciąż działa jak stara dobra antropologia płci ;-)

      Usuń
    5. Znam ten filmik bo był swego czasu modny, ale przecież on ma jedynie cele propagandowe, zero w tym edukacji i niczego właściwie nie przedstawia. Doszukiwanie się w "niewinnych" jak piszesz tekstach potwora gender to też szukanie na siłę sensacji.

      Usuń
    6. No właśnie nie potwora. Mechanizm jest znany od tysiącleci. Filozofia chrześcijańska jest takim samym tworem jak dyskutowany tutaj odłam gender. Najpierw pewna teza ideologiczna (dogmatyka chrześcijańska) a potem filozoficzna "nakładka" typu tomizm, która ma uwiarygodnić na gruncie filozofii skrajnie niefilozoficzne treści znajdujące się w chrześcijaństwie. To samo tutaj, jest pewien odłam antropologów płci, którzy postanowili uwiarygodnić swoje poglądy społeczne za pomocą dyscypliny naukowej. Tyle, że nie tak wygląda nauka, o czym obaj doskonale wiemy.

      Tak jak napisałem wyżej, różnica między nami polega tylko na tym, jak duży/mały jest naszym zdaniem ten odłam gender studies. Skoro w zmanipulowanym norweskim filmie dokumentalnym znalazło się tak wielu rozmówców, którzy naprawdę zajmują się gender studies i naprawdę mają takie poglądy, to jest to dla mnie argument za tym, że ta gałąź jest większa niż zdajesz się sugerować. Zwłaszcza, że bez trudu przypomniałem sobie książkę z jednego z poprzednich wpisów, jak i mechanizm w dokumencie z UniWro.

      Nie pakuj mnie proszę do wora osób, które ze święconą wodą by goniły genderstwora, tylko a) przedstaw argumenty za niszowością tego podejścia lub b) przyznaj, że strzelałeś z tą skalą i tak naprawdę nie masz podstaw, by twierdzić, jakiej wielkości jest "zideologizowany odłam gender studies". Tylko w ten sposób da się merytorycznie pogadać :-)

      Usuń
    7. Ale na czym Ty właściwie opierasz swoje podejrzenia poza propagandowym, zmanipulowanym filmikiem? Dla mnie wciąż jest to szukanie teorii spiskowych na siłę. Gender studies to normalna dziedzina nauki, jak inne. To, że trafią się czasem dziwni ludzie ją uprawiający nic nie zmienia. W biologii też nie jeden i nie dwóch oszołomów było i co, mamy z tego względu doszukiwać się jakichś biologów-potworów, ideologii bio-czegoś tam?

      Usuń
    8. Primo, niepotrzebne nerwy. Opieram na tym, że a) uznane autorki gender studies piszą książki, w których dymorfizm płciowy jest prezentowany jako efekt patriarchalnego porządku świata zachodniego, a nie zjawisko badane przez przedstawicieli wielu dyscyplin naukowych (parafraza z książki z pierwszego linku). b) przedstawiciele środowisk naukowych w Norwegii identyfikujący się i identyfikowani z gender studies prezentują podobną postawę na drugim filmie oraz c) we wprowadzeniu do zagadnienia gender studies jasno widać wyprowadzenie tej dziedziny wiedzy (nie całośći!!!) ze środowisk aktywistów społecznych a nie z pojawienia się rzeczywiście nowego problemu naukowego (vide: istniejąca od wielu lat antropologia płci jako element antropologii kultury, dyscypliny ponad wszelką wątpliwość naukowej).
      Prościej, wybacz, nie umiem.

      Secundo, propagandowy, zmanipulowany filmik pojawił się w mojej trzeciej bodaj odpowiedzi (po linku z książką autorstwa uznanej badaczki gender studies i obok oficjalnego artykułu z UniWro, w którym dość zgrabnie przedstawione są przesłanki, które stoją za pewnym nurtem gender studies).

      Tertio, nie piszę że gender studies nie jest nauką, co więcej obaj dostrzegamy, że nadużycia to element (Twoim zdaniem margines, moim - zauważalny nurt, stąd reakcja kościoła, norweskie filmy dokumentalne itepe.) Gdyby było tak jak sugerujesz, pies z kulawą nogą by się nie przejął bandą oszołomów z gender studies. Serio. Ale się przejął.

      Starałem się w polemicznym tonie wskazać na przyczyny takiego stanu rzeczy w zamian, zamiast choćby cienia argumentu za tym, że margines to rzeczywiście margines, dostaję coraz bardziej zirytowane notki z Twojej strony i próby sprowadzenia całej mojej argumentacji do jednego filmiku, z którego wymową się nie zgadzasz, chociaż jego wadą jest jednostronne przedstawienie gender studies a nie manipulacja typu podstawienie aktorów grających "nawiedzonych genderystów" i chrzaniących kocopały.

      W to, czym jest dla Ciebie moja argumentacja, nie będę wnikał. Nie mam sobie o tyle nic do zarzucenia, że szukałem różnych argumentów, trzech z linków (co z zapałem godnym lepszej sprawy ignorujesz) oraz kilku w notkach mojego autorstwa.

      PS. Istnieje banalny sposób wyjścia z impasu. Wystarczy wskazać wypowiedź, artykuł, książkę, monografię może wręcz uznanego badacza gender studies, który piętnuje ten margines, o którym mowa. Tak samo jak Ty piętnujesz w wielu swoich wpisach przejawy irracjonalnego, nienaukowego myślenia podszywającego się pod naukę. Mnie się niestety nie udało, co w moim mniemaniu stanowi kolejny argument za tym, że nie mamy do czynienia z marginesem, a po prostu równoprawną gałęzią tej dziedziny wiedzy.

      Usuń
    9. Jakie autorki i w jakich książkach oraz jaki dymorfizm płciowy, bo przecież może być ich co najmniej kilka rodzajów? Jeśli chodziło o dymorfizm mózgu, a domyślam się, że właśnie o ten, to do pewnego stopnia tak właśnie jest, zmiany "męskie" i "żeńskie" są determinowane rozwojem kierowanym wychowaniem, nic w tym nadzwyczajnego, że od takich czy innych zachowań silniej rozwija się to czy inne jądro w mózgu, a zachowania te są przypisywane kulturowo tej czy innej płci.

      Jeśli chodzi o naukowców z Norwegii, to chciałbym zobaczyć aktualne publikacje konkretnych nazwisk, bo te filmiki dla mnie nie mają żadnej wartości, jak już napisałem, są nagrane ewidentnie w celach manipulacyjno-propagandowych.

      To skąd wywodzi się gender studies nie ma teraz większego znaczenia, skoro sama teoria gender jest słuszna. Ojciec statystyki promował eugenikę, czy to czyni ze statystyki jakąś straszną ideologię? Ojciec etologii przez pewien okres był nazistą i można stawić analogiczne pytanie.

      Usuń
    10. Bądźmy poważni, proszę.
      Dymorfizm płciowy byl kwestionowany całościowo, jako element patriarchalnej wizji świata, nie jako zjawisko z którym mamy do czynienia na co dzień. Serio, prościej nie umiem.

      Autorka i książka jest w pierwszym linku w moim wpisie. Nazwiska specjalistów norweskich są w filmie, nie wypowiadają się anonimowo. A to skąd wywodzi sie gender studies jest ściśle powiązane z tym, jakie wnioski są wyprowadzane przez NIEKTÓRYCH badaczy i sa bezpośrednio powiązane z dziedzina badań, nazizm czy eugenika nie są związane bezpośrednio z etologią czy statystyką.

      A teraz proszę o przełamanie impasu i wskazanie pracy, która odróżnia i krytykuje oszołomów gender studies i wskazuje ze to margines. Pracy merytorycznej z dziedziny gender studies. Czyli uzasadnienia Twojej tezy. Proste.

      Inaczej będziemy sobie gaworzyć, nie rozmawiać. Staram sie zadośćuczynić każdej stawianej przez Ciebie prośbie. W zamian oczekiwałbym tego samego. Nie powinno być problemu, skoro uważasz, ze masz rację.

      I na marginesie, gender to płeć kulturowa, od 50 lat obecna w opracowaniach z różnych dyscyplin naukowych. Od dość dawna też centrum rozważań gender studies. I o nienaukowy charakter części gender studies sie rozchodzi a nie o to, że płeć kulturowa istnieje. Chcesz mnie za wszelką cenę wpakować, któryś zresztą raz, do wora z bojownikami przeciw gender. A ja cały czas zwracam uwagę że problem leży gdzie indziej. W uznawaniu za naukowe części dociekań quasi-intelektualnych, dokonywanych przez uznanych badaczy GS. A konkretnie skali tego zjawiska.

      Umówmy się tak. Jeśli w Twoim następnym wpisie nie będzie przykladu opracowania, o które proszę, kończymy tę wymianę myśli. Zaczyna mnie nurzyć konieczność powtarzania swoich tez kilka razy, tylko dlatego, że nie pasuje do stereotypowego przedstawiciela "anty-genderyzmu", z którym pewnie umiałbyś się rozprawić.

      Usuń
    11. Ale to Ty próbujesz udowodnić tutaj jakąś dziwną teorię spiskową, więc dostarczenie dowodów spoczywa na Twoich ramionach. Filmik i książka to za mało. Mówisz o liczącej się sile, więc chciałbym zobaczyć w miarę aktualną pracę w chociaż średniozasięgowym czasopiśmie naukowym, która potwierdzała by Twoje obawy.

      Usuń
    12. Odpowiedzią na niedostateczne Twoim zdaniem argumenty, powinno być wskazanie argumentów silniejszych. Ciężar dowodowy spoczywa na nas obu. Czas na Twoj ruch. Stawianie sie w roli sędziego w swojej własnej sprawie jest intelektualnie miałkie i nierzetelne. Pada przykład reakcji środowisk konserwatywnych (w przypadku marginesu nie miałaby ona miejsca, bo i po co) książki naprawdę wpływowej przedstawicielki GS (olewasz ten argument letnim moczem, Twoje prawo, co poradzić), wywiadów i tekstu opisujący kontekst, samo stwierdzenie, że są one "dziwna teorią spiskową" nie wystarczy, szczególnie, że tej dziwności nie umiałeś zakomunikować. No nic, trudno, dzięki za rozmowę.

      Usuń
    13. To nie są niedostateczne argumenty. Dla mnie to nie są żadne argumenty. To jak ktoś, kto twierdzi, że ewolucja nie istnieje, bo ludzie pochodzą od kosmitów. Tak mniej więcej się to maluje. Nieco mniej absurdalnie, ale generalnie tak samo.

      Usuń
  23. Pozwolę sobie rzucić jeden wypasiony informacjami link nt. płci, który kiedyś pojawił się w okolicy mojego twittera.
    http://www.nature.com/news/sex-redefined-1.16943

    OdpowiedzUsuń
  24. Zwrócę tylko uwagę na akapit o selekcji przez człowieka nietypowych krabów czy pająków. Niekoniecznie jest to prawda. Wzór skorupy krabów heikegami po prostu oddaje obraz mięśni tych skorupiaków. Jest to charakterystyczne także dla krabów spoza Japonii. To raczej samuraje zainspirowali się tym wzorem tworząc swoje maski i dopiero potem kraby te zaczęto szanować bardziej. To samo dotyczy pająków. Tu także duże znaczenie ma układ mięśni, który stymuluje wzory barw. Dodatkowego efektu dodaje po prostu symetria. Tak samo jak we wzorach Rorschacha można dopatrzeć się twarzy, pomimo że są przypadkowo utworzonymi plamami.I tak samo motyle i ich wielkie oczy na skrzydłach, tu też największą rolę odgrywa fizyka rozchodzenia się barw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale takie cechy jak umięśnienie też podlegają selekcji, tym bardziej, jeśli dają w efekcie jakieś wzory czy barwy.

      Usuń
    2. Tak, ale, jak napisałem wcześniej - podobne umięśnienie (w kształcie maski samuraja)mają też kraby poza Japonią. Ewolucja dotyczy więc samej skorupy. Dodatkowo wzór "zaaprobowany" przez człowieka musiałby dawać przewagę tym osobnikom w swoim środowisku naturalnym, a takie przypadki są rzadkie. No i w końcu, gdyby tak rzeczywiście było to kraby te w krótkim czasie wyparłyby inne gatunki, bo ten "selekcjonowany" zajmowałby miejsce po krabach, które zostałaby wyłowione i w efekcie rybacy nie mieliby co łowić.

      Krótko mówiąc - za dużo przypadków.

      Aż dziwię się, że Kreacjoniści nie podjęli do tej pory tego tematu. Hipotezę tę rozpropagował C. Sagan, ale nie widziałem, żadnego naukowego uzasadnienia niej. Później w którejś ze swoich książek Dawkins wskazał w niej błąd (albo raczej jeden z jego studentów go zauważył). To samo dotyczy pająków. Tu też raczej człowiek nie ma wpływu na to jaki wzór one noszą, bo to głównie pająki leśne. Gdyby było odwrotnie to mieszkałyby one bliżej człowieka, ale jest odwrotnie - są one wypierane przez pająki "domowe", bo te drugie dysponują lepszym przystosowaniem do środowiska człowieka dzięki melanizmowi przemysłowemu. Wzór na na ciele pająka ma być w istocie wabikiem na owady i większy wpływ na jego kształt ma rozeta pajęczyny. Przekładając to na prostszy język: najpierw stworzono ":" i ")"|, a dopiero potem zauważono, że ich kombinacja jest w rzeczywistości emotikonem :)

      Usuń
  25. Problem z ideologią gender jest taki, że większość jej zwolenników działa w kompletnym oderwaniu od nauk ścisłych albo wyciągają złe wnioski na podstawie prawdziwych danych. Przede wszystkim jednak często sami sprowadzają całą kwestie do absurdu. Niedawno producent gier komputerowych znalazł się pod obstrzałem genderystów, bo użył wobec stworów ze swojej gry rodzaju męskiego. Zdaniem genderystów, tożsamość płciowa tych stworków nie jest określona, więc nie wolno im jej narzucać. Jak mam traktować takich ludzi poważnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem z ideologią gender jest taki, że nie istnieje. Polecam przeczytać. :-)

      Usuń
  26. Fajny tekst, ale pozwolę sobie na polemikę ze stwierdzeniem o nieistnieniu ideologii gender. Pełna zgoda, że istnienie: (1) osób biologicznie niebinarnych; (2) płci kulturowej; to fakty naukowe trudne do podważenia. Nie wyklucza to jednak budowania w oparciu o te fakty zestawu postulatów społecznych, czyli właśnie ideologii (za wikipedią: wizja rzeczywistości + system wartości + dyrektywy praktycznego działania). Może to być ideologia słuszna lub niesłuszna, ale jeżeli dany pogląd obejmuje ocenę zachowań i postulaty co do tego co można, a czego nie można, to wykracza poza pojęcie teorii naukowej. Darwinizm jest teorią naukową; darwinizm społeczny (czy to spencerowski, czy nacjonalistyczny) jest ideologią.

    Stwierdzenie, że wychowanie dzieci powinno obejmować przygotowanie do pełnienia roli przypisywanej społecznie danej płci jest stwierdzeniem ideologicznym (albo religijny esencjonalizm, albo zwykły konformizm - komuś spełniającemu oczekiwania społeczne będzie prawdopodobnie w życiu łatwiej). Stwierdzenie, że nie powinno (prymat wolności autoekspresji) - podobnie i to jest właśnie element ideologiczny w gender.

    Nawiasem mówiąc, wysiadywanie jaj przez samce pingwinów jest - jak w mordę strzelił - rolą płciową niewynikającą bezpośrednio z biologicznych różnic w budowie ciała. Założenie, że wszelkie takie różnice są tworem kulturowym, przy pominięciu badania problematyki zachowań atawistycznych (nie kojarzę, żeby ktoś po genderowej stronie mocy coś w tym temacie publikował) wydaje się co najmniej naukową nierzetelnością.

    OdpowiedzUsuń