środa, 28 września 2016

Widzisz to, czego nie było

„Wirusów nikt nigdy nie widział, więc nie istnieją” – mniej więcej tak napisała kiedyś skompromitowana blogerka, Pepsi Eliot, która zdążyła już dawno usunąć swój tekst, gdzie próbowała wykazać, że wirusy nie istnieją, a wymyślono je po to, by szczepić ludzi i zarabiać na tym fortunę. Ja jednak nie o tym występku chciałem dzisiaj pisać, a o bardzo częstym błędzie poznawczym. Nie doświadczyliśmy czegoś. Nasi znajomi też nie. No to pytanie, czy aby na pewno zjawisko to istnieje?


Żyjemy sobie na co dzień, mniej lub bardziej wygodnie. Spotykamy się z mnóstwem różnych sytuacji, które coś w określonym kontekście znaczą, ale bez świadomości tematu nie mamy pojęcia, o co chodzi. To znaczy, w ogóle nie wiemy, że chodzi o cokolwiek. Ktoś, kto nie wie, jakiego charakteru ze względu na historię nabrała swastyka, widząc ją, nie uzna, że to niewłaściwe, być może nawet skierowane przeciwko niemu samemu, że symbol ten widnieje gdzieś w publicznym miejscu.

Każdego dnia nie zwracamy uwagi na wiele sytuacji, które zmieniłyby nasze postrzeganie świata, społeczeństwa. Jak często w dyskusji na jakiś temat, powiedzmy ważny społecznie właśnie, wyskakuje osoba, która twierdzi, że ona nigdy nie widziała tego i tego, więc to na pewno wyolbrzymianie problemu, a ci, którzy zwracają na niego uwagę, są jacyś przewrażliwieni. Nie mówię, że tak nie jest, bywa różnie, Wy sami, racjonalnie, powinniście ocenić konkretne sytuacje z Waszego otoczenia. Biorąc pod uwagę wszelkie możliwe fakty. Arbitralne zakładanie, że problemu nie ma, bo *mnie* on nie dotyczy bądź, bo *ja* go nie dostrzegam, to zachowanie i cecha, których należy się wystrzegać.

Powiecie, że nie ma co się pilnować i hamować tego typu zachowania, bo co nas to obchodzi, że coś się dzieje, a co nas nie dotyczy. Owszem, ale ja przecież nie o tym. Jeśli już zabieramy się do oceny danego zjawiska, weźmy pod uwagę fakty, a nie to, co nam się wydaje. Bądźmy w tym uczciwi. To, że nie dostrzegliśmy czegoś i nasi znajomi również nie, nie jest żadnym dowodem. W Polsce żyje około 38 milionów ludzi. Jak bardzo na ogół można więc przenieść obserwacje nasze i kilkunastu znajomych, z którymi mamy regularny kontakt, a którzy w dodatku i tak, przynajmniej częściowo, obserwują rzeczywistość z tego samego środowiska, co my?

falanga
falanga

Dlaczego w ogóle o tym piszę i co to ma wspólnego z nauką? Można patrzeć z co najmniej kilku różnych stron. Błędy poznawcze to temat do badań. Ciekawy artykuł o tym napisał jakiś czas temu zaprzyjaźniony bloger Neurobigos. Gdy udostępniłem go na fanpage, zgadnijcie co się stało. Kilkanaście, jak nie więcej osób, szybko usunęło swoje „Lubię to!”, niektórzy ostentacyjnie się tym pochwalili. W komentarzach było sporo hejtu. Tak z góry, bez przeczytania podrzuconego tekstu. Wydaje nam się, że coś jest prawdą, bo ktoś w naszym otoczeniu coś uważa, a czegoś innego nikt dookoła nie zaobserwował i co gorsza, podsycają to popularne szmatławce, tak na tematy naukowe, jak i społeczne. Jak bardzo jesteśmy w stanie przekłamywać rzeczywistość sami przed sobą, byle tylko podtrzymać właśnie *ten* obraz?

Taki sam mechanizm, jeśli tak to można nazwać, dotyczy oceny wielu innych sytuacji. Tylko ci, którzy (mniej lub bardziej świadomie, zwykle to drugie) łapią się na tym, że go stosują, mogą się z niego wyzwolić i oceniać rzeczywistość nieco bardziej obiektywnie. W pewnym sensie przenosi się to na ten wciąż powracający problem, dotyczący nauki. „Nie widziałem, żeby Ziemia była okrągła, przeciwnie, jak idę to jest płaska, więc musi być płaska”. „Ewolucji nie zaobserwowano bezpośrednio w skali kilku tysięcy lat, więc ostatecznie jej nie udowodniono”. „Grawitacja to tylko teoria”. „Wczoraj było chłodno, w środku lata, więc globalne ocieplenie to ściema”. Znajdźcie głupsze przykłady. „Nikt z moich znajomych nie widział, żeby kolega X, udając się do pracy bez dokładnego wytrzeźwienia, zrobił komuś krzywdę”. „A te szczepionki to szkodzą, tak słyszałem od znajomych”.

Trzeba się też pilnować w drugą stronę. Opowiadanie różnych przykładów z życia swojego, znajomych, powtarzanie anegdotek i innych tego typu, to zwyczajna część prowadzenia rozmów, zacieśniania koleżeńskich więzi i co tam jeszcze. Jakiś czas temu wpadłem w pewne zesztywnienie i chwilowo nie potrafiłem na takie opowiastki spojrzeć inaczej, niż jak na naiwne przekłamania. Oczywiście było to głupie, bardzo głupie. Poza tym z opowiadania anegdotek, zwłaszcza mając świadomość tematu, zawsze można stworzyć pouczającą historię

28 komentarzy:

  1. "Ciekawy artykuł na o tym napisał jakiś czas temu zaprzyjaźniony bloger Neurobigos." Usuń "na".

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę że nie jest mądry ten kto uważa że zawsze ma rację, lecz ten kto wie że nie zawsze ją ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa:) Pierwszy raz słyszę o tej blogerce Pepsi Eliot...

      Usuń
  3. Swastyka w Azji oznacza symbol szczęścia i pomyślności, często ten znak umieszczany jest na grobach Buddystów i rzeczywiście, taki Azjata może nie wiedzieć co ten symbol oznacza w Europie.
    Co do tematu, to myślę że poziom świadomości idzie w parze z intelektem, wiele osób ma niestety problem z obiektywnym i racjonalnym patrzeniem na świat, żyją raczej w swojej rzeczywistości i jest to dla nich wygodne, zwłaszcza jeśli otaczają się ludźmi myślącymi podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. to coś w deseń jakby udowodnić że skoro nie widać myśli jako takich albo strumieni świadomości to ludzie są głupi z natury lol

    OdpowiedzUsuń
  5. W związku z tym, co piszesz przypomniały mi sie dwa przykłady, jeden śmieszny, drugi juz nie bardzo.
    Pierwszy to odpowiedź mojego syna na moje pytanie: a wiesz ile to kalorii? A on na to - jakich kalorii, widziałaś kiedyś kalorię?
    Dobrze powiedziała to Marzena T. powyżej.
    Drugi to odpowiedź jednego z uczestników wykładu na temat szkodliwości palenia tytoniu: a moja babcia pali całe życie i już ma 90 lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz jotko, problemem jest np. to, że w zbożnym dziele zwalczania nałogu palenia tytoniu, kretyni wpisali go jako jedną z głównych przyczyn olbrzymiej liczby chorób. Zamiarem było by wystraszyć chorych i niejako przy okazji przymusić ich do zrezygnowania z palenia. Jednakowoż ludziska zauważyli ową przesadę a przy okazji zaczęli podejrzewać podobne przerysowania w doniesieniach na temat raka płuc itp. Trzeba więc być naprawdę ostrożnym z przykładami i świętym zapałem :)

      Usuń
    2. Mocnych dowodów na szkodliwość palenia jest sporo.

      Usuń
    3. A największy dowód to mój sąsiad. Żył 92 lat. Zmarł we śnie. Palił od 12 roku życia - w ostatnich 30 latach życia ponad 2 paczki dziennie.
      Jedna uwaga - palił papierosy nie-postępowe; bez filtra, a jak zabrakło sportów to sam skręcał lub odrywał filtry.
      Jego żona zmarła na raka płuc w wieku 72 lat.
      Bierne palenie, fakt, jest szkodliwe - powinno się ganiać pałą palaczy w miejscach publicznych.

      Usuń
  6. Każdy reaguje inaczej, może stąd te wątpliwości. A Polak wiadomo, mądry po szkodzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą w 100% ;) Bardzo ciekawie to opisałeś :) Niestety, większość osób nie podchodzi racjonalnie do nauki i opiera się na artykułach, które nie mają nic wspólnego z nauką :) Co mnie jeszcze dziwi, że większość osób nie może dostosować się do dzisiejszego świata i nauki. Często ludzie piszą na temat szkodliwości GMO, na temat, że nie ma ewolucji, szkodliwości dodatków E, szkodliwości mleka itp. powołują się na tym, że mają takie wykształcenie :D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. To, że coś mnie nie spotkało czy że tego nie widziałam na własne oczy oczywiście, że nie znaczy, że tego nie ma, że nie istnieje. Jak do czegoś nie jestem przekonana to albo sięgam po jakieś sprawdzone źródła albo odpuszczam temat i przyznaję się, że nic o tym nie wiem, ewentualnie mam takie i takie zdanie, ale też nie do końca się na tym znam. A anegdotki są ok. ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Zwłaszcza koniec Twojego wpisu jest warty uwagi według mnie, to trochę jak z legendami czy bajkami/baśniami, wśród różnych ewidentnych przekłamań przekazuje się element prawdziwy, z którego dla nas coś może wyniknąć dobrego.

    Ta książka z opowiadaniami Beksińskiego to nowa rzecz, w zeszłym roku usłyszałem, że wydają, choć czytałem o tych opowiadaniach już w podwójnej biografii ojca i syna pani Grzebałkowskiej.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie lubię oceniać czyjejś sytuacji, zanim nie znajdę się w podobnej. Niestety, czasem robię to jednak podświadomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety jest podobnie, ale staram się to w sobie zmieniać ;)

      Usuń
  11. Taaa, jasne - wirusy nie istnieją. A właśnie leżę skonana jakimś "wirusem". Najpierw dopadł moją mamę, potem mnie, ja z kolei też kogoś zaraziłam. Gorączka i inne "miłe" przypadłości mamy w pakiecie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Promieni X też nie widać, a jednak Roentgen je wykrył. Ludzie wierzą w to, co mogą odczuć własnymi zmysłami.
    Nie przepadam za symbolem ONR-owców, bo źle mi się kojarzy.
    Dziękuję za wizytę na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak, argument, że mnie i nikogo kogo znam to nie spotkało jest bardzo popularny. Dobrze, że zarysowałeś ten temat. No i tłumaczenie, że coś jest tylko teorią. Ostatnio SciFun zrobił długi film na YouTube w tym temacie, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe spostrzeżenia... dały mi do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  15. problem według mnie bardzo klasyczny, trudno od niego uciec, bo ludzie w naturalny sposób spoglądają na świat z perspektywy własnych doświadczeń

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdarzyło mi się rozmawiać z koleżanką na temat trąb powietrznych. Stwierdziła, że one u nas nie występują, a jak już to raz na kilka lat. Dalsza dyskusja jej nie przekonała ;)Bo przecież ona tego zjawiska nie widziała...

    OdpowiedzUsuń
  17. Tych pokrzykiwań przeciwników szczepionek to już mi się nawet czytać i słuchać nie chce. Bo to tacy terroryści. Jak im się nie podoba to niech nie szczepią swoich, ja swoje szczepię i denerwuje mnie, że ktoś mnie próbuje nawracać na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  18. czasami sama się zastanawiam co jest naprawdę, a co nie. czy to wszystko odbywa się tu i teraz czy jestem w kompletnie innym miejscu. życie jest pełne zagadek i może dlatego jest takie piękne...

    OdpowiedzUsuń
  19. Pepsi Eliot..nie znałam, a jest ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  20. tlenu też nie widać, ale chyba raczej nie istnieje. boga nie widać, i...?
    czytam właśnie książkę o filozofii i przerabiałam niedawno błędy poznawcze. może istnieje tyle równoległych rzeczywistości ile ludzi, każdy ma swoje spojrzenie na świat - może w świecie Pepsi Eliot faktycznie nie ma wirusów...
    ja wraz z rozwojem swojego życia robię się coraz ostrożniejsza z wyrażaniem śmiałych (głupich?) teorii, bo im bardziej zagłębię się w jakiś problem, tym bardziej przytłacza mnie mój brak doświadczenia w wielu kwestiach.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wpis dający wiele do myślenia. Lubie odwiedzać Twojego bloga:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń