sobota, 26 listopada 2016

Nie będzie czym oddychać

Żyjemy w kraju, w którym zagrożenie smogowe jest coraz większe. Polska jest jednym z państw Unii Europejskiej o najsilniej zasmogowanym powietrzu. Spośród dziesięciu najbardziej zanieczyszczonych miast Europy, sześć znajduje się w Polsce. Widać to także po dzisiejszej mapie pokazującej online najnowsze pomiary. Bierze się to oczywiście ze spalania węgla i jego pochodnych, nadmiernego używania silników samochodowych (za dużo ludzi w autach, za mało w komunikacji miejskiej) czy palenia w domach oraz przez braki odpowiednich filtrów. Sprawa jest dużo groźniejsza, bo jej następstwem jest nie tylko smog. To dopiero lokalny początek. Nieograniczenie spalania węgla (i generalnie gazów cieplarnianych, jak metan) w skali całej planety będzie skutkowało jeszcze większą liczbą uchodźców klimatycznych, których obecnie już są miliony, w tym także uchodźcy z Syrii. W bieżącym roku w Indiach ponad 300 milionom ludzi (!) groziła susza i brak wody na skutek globalnego ocieplenia.

smog w Europie
http://aqicn.org/map/europe/pl

Smog i zanieczyszczenia w Polsce dotykają wielu miast. Nie tylko Kraków, ale także Warszawa, Poznań, Katowice, Wrocław, Łódź, a nawet Olsztyn, borykają się z tym problemem. W całej Unii Europejskiej prawie pół miliona ludzi rocznie umiera przedwcześnie przez zanieczyszczone powietrze. W Polsce liczba ta wyniosi około 50. tysięcy. Jest to jeden z najpilniejszych do rozwiązania problemów zdrowotno-środowiskowych w UE. Tak wynika z analizy Europejskiej Agencji ds. Środowiska. Także raport ONZ mówi o silnym zatruciu powietrza w UE, zwłaszcza w Polsce. Po Chinach i Stanach Zjednoczonych, Unia Europejska oraz Indie najsilniej emitującymi gazy cieplarniane państwami na całym świecie, jednak w przeliczeniu na jednego mieszkańca UE jest na trzecim miejscu, a Indie daleko w tyle.

gazy cieplarniane
Emisja gazów cieplarnianych w kolejnych latach przez Chiny, Stany Zjednoczone Ameryki, Unię Europejską i Indie, http://www.globalcarbonproject.org/carbonbudget/index.htm

Warte uwagi są jeszcze dwa inne wykresy. Jeden z nich obrazuje w formie GIFu, jak od lat 80 XIX wieku do roku 2016 zmieniała się średnia temperatura na Ziemi w poszczególnych miesiącach. Tendencja wzrostowa jest ewidentna. Drugi wykres pokazuje spadek pokrywy lodowej na biegunach, także w skali czasu. Widać, że maleje. Jest to niebezpieczne, ponieważ lód odbija światło. Im go mniej, tym mniej promieni zostaje odbita i Ziemia bardziej się nagrzewa. Co więcej, ostatnie lata są rekordowe, jeśli chodzi o topnienie pokryw lodowych.

globalne ocieplenie
Wzrost temperatur od lat 80, XIX wieku, http://earthobservatory.nasa.gov

Mawia się, że to wybuchy wulkanów są główną przyczyną emisji gazów cieplarnianych, ale jest to kłamstwo. Gdyby tak było, w momencie wybuchów wykresy z różnych stacji pomiarowych pokazywałyby piki, podczas gdy ich nie ma. W rzeczywistości emisja z wulkanów nie jest, rzecz jasna, tak duża i istotna. Jest wielokrotnie mniejsza od tej ludzkiej. To tylko kolejny populistyczny argument denialistów globalnego ocieplenia – osób negujących jego występowanie i to, że stoi za tym działalność człowieka. Mogą sobie podać rękę z negacjonistami holokaustu, co zresztą czynią – zaprzeczanie globalnemu ociepleniu i jego przyczynom często idzie w parze z wiarą we wszelkie inne teorie spiskowe, w tym w tę, że ludobójstwa podczas II Wojny Światowej nie miały miejsca, że jest to spisek „lewactwa” by propagować pacyfizm i tolerancję. Gdy skutki globalnego ocieplenia dosięgną na stałe także najbardziej wpływowe kraje świata, denialiści będą negować swoje dążenia z przeszłości do zahamowania walki ze zmianami klimatu, niczym neonaziści negujący holokaust. 

topnienie lodowców

Człowiek od ponad 100 lat emituje dodatkowe porcje gazów cieplarnianych, których szeroko pojęta natura nie jest w stanie zaabsorbować. Ta nasza cegiełka dokładana była co roku od więcej, niż wieku i oto efekt - kumulacja dwutlenku węgla i wzrost temperatur. Nawet gdyby klimat miał się ocieplać bez udziału ludzkości, nie stałoby się to tak szybko, jak ma to miejsce obecnie. Chyba, że po jakiejś globalnej, pochodzenia kosmicznego, nagłej katastrofie. Dodatkowo w przeszłości węgiel w postaci drewna odkładał się w formie ropy. Był zabezpieczony. Nie dość, że my go dzisiaj spalamy, to od tamtego czasu, kiedy ropa naftowa powstawała, wyewoluowały grzyby mogące rozkładać ligninę, czyli to, z czego drewno się składa. Po śmierci drzewa węgiel ten wraca więc do obiegu, zamiast zatrzymać się w osadach, jak kiedyś. Tego zabezpieczenia już nie mamy, a kolejne – czapy lodowe odbijające światło – właśnie unicestwiamy.

benzoapiren Polska

Jeśli nie chcemy musieć na co dzień nosić masek antysmogowych – a uwierzcie, jest to bardzo niewygodne (dla okularników takich, jak ja, w szczególności) – trzeba znacząco ograniczyć emisję zanieczyszczeń. Jeśli nie chcemy kolejnych fali uchodźców klimatycznych i wojennych w Europie, musimy ograniczyć emisję zanieczyszczeń i pomagać krajom Azji i Afryki oraz Ameryki Południowej, które mają przez naszą – Europy, Chin i USA – działalność problemy. Jeżeli nie chcemy wojen o wodę w perspektywie niespełna wieku (wielu z nas może tego dożyć!), musimy ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. Zasoby wody są w Polsce małe i w razie kryzysu klimatyczno-ekologicznego, my, Polacy, możemy stać się bardzo szybko jego ofiarami. Takimi samymi, jakimi tego lata byli Indyjczycy. To nie my będziemy wówczas wysyłać pomoc humanitarną gdzieś tam. To nam będą ją słały Niemcy czy Skandynawia.

smog

Musimy uznać fakty i zacząć działać. Zarówno u podstaw, każdy we własnym zakresie, jak i systemowo, przez zamykanie elektrowni węglowych, a otwieranie wiatrowych, słonecznych czy jądrowych. Przez uświadamianie i edukację ludzi i z jednoczesnym sprzeciwem wobec antynaukowych populistów, którzy negują globalne ocieplenie i to, co je spowodowało. Inaczej my i nasze dzieci, będziemy świadkami wojny o wodę. My i one będziemy przedwcześnie umierać, masowo. Czy to na skutek działań wojennych, czy braku wody, czy zanieczyszczenia powietrza. Większość dzisiejszych problemów odejdzie w niepamięć. Zastąpią je nowe, groźniejsze, globalne i nie do powstrzymania. Po co robić sobie coś takiego?

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj

40 komentarzy:

  1. Aż 6 miast?! Te statystyki są lekko przerażające. I sprawa uchodźców klimatycznych... W mojej okolicy niedawno postawiono wiele wiatraków i są one w użyciu. Miało być jeszcze więcej, ale na razie to stoi. To wszystko gdzieś powinno się stopniowo zmieniać, bo też przy zamykaniu elektrowni węglowych będą tracić pracę ludzie, którzy się tym zajmują. Wzrośnie bezrobocie. Gdzieś też większa świadomość tego powinna być, a myślę, że jest mała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem z Krakowa i poznałam problem na własnej skórze. Wizje z maskami naprawdę mogą się sprawdzić. Dobrze, że naświetliłeś problem w konkretny, naukowy sposób. Oby więcej ludzi z takim podejściem, a przede wszystkim wiedzą zabierało głos.

    OdpowiedzUsuń
  3. No muszę przyznać, że jest to przerażająca wizja...moi bratankowie mieszkają w Krakowie i faktycznie mówili, że czasem strach wyjść z domu. Niedawno władze mojego miasta ogłosiły, że mamy u nas najczystsze powietrze w Polsce, mam nadzieję, że choć trochę w tym prawdy...

    OdpowiedzUsuń
  4. niedalej jak wczoraj w Krakowie kierowcy mogli darmowo przejechać się komunikacją miejską bo smog wisiał nad miastem. szkoda tylko, że ci, którzy dobrowolnie i na codzień z niej korzystają nie mają takich doraźnych przywilejów. poza tym - przykład powinien iść z góry - a tam, jak czytałam/słyszałam/widziałam - wszystkie korytarze powietrzne zostały zabudowane blokowiskami przy aplauzie miejscowych władz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w Krakowie i sam jeżdżę do pracy samochodem. Powód jest prosty dojazd samochodem to 25 minut a komunikacja miejską co najmniej półtora godziny. Dopóki miasto nie zadba o podobny czas przejazdu autobusem metrem czy innym pojazdem nikt kto ma samochód nie przesiadzie się na MPK bo nie dość ze praca zabiera nam 8 godzin życia to mielibyśmy trafić połowę z tego na dojazd. Single mogą sobie na to pozwolić ale jak ktoś ma rodzinę to niestety już nie.

      Usuń
  5. No tak, smog to duży problem dla mieszkańców dużych miast. Moim zdaniem, politycy powinni się tym zainteresować i coś zrobić, aby zmniejszyć poziom zanieczyszczonego powietrza. To jest to, że wszyscy dla wygody jeżdżą samochodami, a szkoda, bo rowery są lepsze. Dużo osób powinno korzystać z komunikacji miejskiej, pociągów, tramwajów, a w szczególności z rowerów. Rowery są tanie niż samochody i ekologiczne. Ja tam wole chodzić na piechotkę lub jeździć rowerem lub jeżeli trzeba, skorzystać z komunikacji miejskiej. Jeżeli nikt z tym nic nie zrobi, to problem ze smogiem może być jeszcze gorszy niż obecnie.
    Pozdrawiam,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam problem,Katowice witają ;) akurat teraz jest ten czas...straszny smrodek w powietrzu :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Woow, nie spodziewałam się aż tak tragicznych statystyk - 6/10 z tych miast znajduje się w Polsce... A temat jest mi znany, nawet był na mojej ostatniej próbnej maturze z języka angielskiego!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam trochę mieszane uczucia. Fakt, problem nie jest błahy i nie należy go lekceważyć, ale jako człowiek z bogatą nadwagą lat mogę stwierdzić, że z tych wszystkich diagramów, najważniejszy jest ten pierwszy. A wynika z niego, że jest lepiej niż było, przynajmniej w Europie (szkoda, że nie ma samej Polski, bo pewnie byłoby jeszcze bardziej optymistycznie) Dzisiejsze problemy Krakowa też uważam za wyolbrzymione, choć nie twierdzę, że ich nie ma. Nikt, z pewnych ideologicznych względów, w latach 70/80-tych alarmów nie wszczynał a było dużo gorzej. Osobiście wiem, czym oddychało się na Śląsku w tamtych latach, a czym dziś. Inna sprawa, że malejące zanieczyszczenie powietrza w Europie nijak ma się do wzrostów w Chinach czy Indiach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że Polska jest Chinami Europy w tak negatywnym sensie. Niby często słyszy się o różnych akcjach wymiany pieców, kontrolach czym pali się w piecach. Jednak według mnie na niezbyt wiele się to zda, jeśli weźmie się pod uwagę choćby zamożność Polaków. W niektórych regionach po prostu nie stać nikogo na opał inny niż opony, butelki. Po co w takim razie wymieniać piece na te opalane jakimś tam ekogroszkiem czy podobnym opałem, jak i tak dana osoba go nie zakupi, bo nie ma za co. I powstaje nieco błędne koło.

    Cóż ważne jest chociaż to, że nie przesunęli tego terminu zabiegu na przyszły rok.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Sprawa nie wygląda dobrze. Jak jeszcze mieszkałam we Wrocławiu,to na jednym z osiedli czasem zimą nie dało się oddychać. Smog był bardzo duży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam na wsi. Wkoło same lasy. W zimie nie można okna otworzyć z powodu niskiej emisji. Wiele domów we wsi niezamieszkałych.

      Usuń
  11. z tą pomocą czyli łaską może byc różnie wiec warto zadbać już dziś

    OdpowiedzUsuń
  12. Dane Światowej Organizacji Zdrowia są porażające.
    Najbardziej skażone nie są największe miasta ale średniej wielkości miasta.

    Najbardziej zanieczyszczają powietrze zakłady przemysłowe, elektrownie i silniki samochodowe.
    Spośród 65 miast w Polsce tylko 6 z nich mieści się w normie.

    Najczystszym miastem w Polsce jest Gdańsk. Spowodowane jest to położeniem geograficznym, gdzie wszelki zanieczyszczenia są błyskawicznie rozpraszane przez wiatr.

    Następne w kolejności są Elbląg, Koszalin, Zielona Góra i Olsztyn. Na kolejnej pozycji znalazł się, i tutaj duże zaskoczenie, Wałbrzych. Miasto uznawane jeszcze nie tak dawno za jedno z najbardziej skażonych, obecnie zupełnie zmieniło swoje oblicze.

    Najbardziej zanieczyszczone powietrze w Polsce ma Kraków.
    Obok Krakowa najgorszą jakość powietrza odnotowano na ulicach Rybnika, Nowego Sącza i Zabrza. Mimo iż w większości polskich miast swobodnie oddychać nie można, to jednak w skali całego świata nasze zanieczyszczenie nie jest bardzo poważne.

    To ważna informacja dla turystów, którzy wybierając się do popularnych miejsc wypoczynku powinni uważać jakim powietrzem oddychają. Najbardziej skażone powietrze ma Egipt, Tunezja, Turcja i Grecja.

    Informacje pochodzą ze strony: twojapogoda.pl

    Myślę, że ogromne znaczenie ma wycinka lasów na całym świecie. Człowiek świadomie niszczy środowisko, w którym żyje.
    Z
    Pozdrawiam serdecznie :)














    OdpowiedzUsuń
  13. ja wstałam rano wyglądam przez okno i aż zawału dostałam. niby okolica gdzie mieszkam bogata w drzewa, krzaki i zarośla ale i tak smog i smog wszędzie smog. biała, śmierdząca mgła... ble i fuj...

    OdpowiedzUsuń
  14. W ciągu ostatnich pięciu lat kilkakrotnie w Paryżu był taki smog, że miasto wyglądało jak spowite gęstą, szarą mgłą. Wieży Eiffel'a nie było widać! W takie dni transport miejski jest darmowy, natomiast na ulice mogą wyjeżdżać jedynie samochody o parzystym numerze rejestracyjnym( to w dni parzyste) i o nieparzystym w pozostałe. ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Problemów jest o wiele więcej, niestety nie mówi się o nich. Nawet jeśli ktoś gdzieś poruszy temat to ludzie za bardzo się tym nie przejmują, lub zapominają o temacie 30 minut później.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się w 100% i wiem, iż trzeba działać. Mam jednak wrażenie, iż osobą na szczycie władzy jakoś nieśpieszno do takich zmian. Więcej tam osób, które uważają, że niema globalnego ocieplenia, a smog, a raczej smok jest, ale na Wawelu. Można pikietować, można zmieniać coś w swojej okolicy, ale to kropla w morzu potrzeb.

    OdpowiedzUsuń
  17. Od kilku lat mieszkam w Krakowie, blisko centrum w okolicy gdzie kamienica stoi na kamienicy. Doskonale wiem co to smog i z chęcią zainwestuję w taką maseczkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest problem z którym musimy się zmierzyć teraz bo kiedyś może być już za późno. Ja ciągle mam wizje Ziemi jak z bajki Wally. Nienadającą się do życia i zaśmieconą całkowicie.
    Poziom życia Europejczyków się polepsza - samochód w domu jest standardem, często nawet kilka.... tylko po co ? Można przecież, do pracy jeździć autobusem. Ja mam tylko nadzieję, że w centrum miast w Polsce tak jak w Berlinie będzie zakaz jeżdżenia osobówkami, to powinno w dużym stopniu pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na tyle, na ile problem jest poważny i zgadzam się z autorem w dużej części, muszę przyznać - wyśmienity argumentum ad Hitlerum w środku tekstu, jestem pod wrażeniem tak płynnego przejścia od smogu do ludobójstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I uzasadniony. Rzadko się to zdarza.

      Usuń
    2. Argumentum ad Hitlerum - jak to mądrze brzmi. Poniżej kolejny anonimowy radzi zapoznać się z prawem Godwina.

      Ciekawe, czy owi anonimowi obrońcy rzeczowej dyskusji sami zapoznali się z tymi pojęciami. Czy może raczej używają tych wyrażeń bezmyślnie, jak mądrze brzmiących obelg w celu zdeprecjonowania kogoś o niewygodnych dla nich poglądach?

      Prawo Godwina to zwykła obserwacja pewnego zjawiska (tego, że prędzej czy później na forach internetowych internauci zaczynają obrzucać się tego typu obelgami).

      Argumentum ad Hitlerum to błąd logiczny, odmiana "ad hominem". Gdy rzeczywiście ma on miejsce, to stosuje się go w próbie obalenia poglądów przeciwnika za pomocą deprecjonowania samego oponenta, zamiast - jak powinno mieć to miejsce w rzeczowej dyskusji - zastosowania kontrargumentów.

      W tym przypadku Łukasz nie stwierdza, że denialiści globalnego ocieplenia mylą się, bo są jak neonaziści negujący holokaust. Na to, że d.g.o. się mylą przedstawione są pewne konkretne dowody (także w tym artykule).

      Tak że wybacz Łukaszu, ale mylisz się w swojej odpowiedzi dla anonima - nie zastosowałeś argumentum ad Hitlerum :-P

      A jeśli chodzi o samego anonima... czy od kogoś, kto chowa się za "anonimowością" można oczekiwać zrozumienia tego, co mówi?

      Usuń
  20. Przerażające, na szczęście u siebie w mieście nie doświadczam smogu, ale to pewnie kwestia czasu...

    OdpowiedzUsuń
  21. Przerażające są te statystyki. I to, że nie dbamy o nasze wspólne dziedzictwo. Jak w przyszłości będą żyć nasze dzieci i wnuki? Starch poznawać odpowiedzi na te pytania. Najpierw potrzebne są zmiany w sposobie myślenia, a przestawienie pewnych trybików w głowie niestety nie wszystkim przychodzi łatwo...

    OdpowiedzUsuń
  22. Odnośnie paragrafu drugiego polecam zapoznać się z definicją prawa Godwina

    OdpowiedzUsuń
  23. Dlaczego pominięty jest przemysł mięsny w tym wszystkim?
    Dlaczego nikt się nie czepia tego, co wyszczególniono w Cowspiracy? Za smaczny był obiadek u babci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest też wspomniany metan. To odrębny wątek, może innym razem go poruszę.

      Usuń
  24. Dobrze że Olsztyn nie pobiera opłaty klimatycznej, ale w Zakopanem to bym się zbuntował. A o tym, czym pali się w piecach na wsiach szkoda pisać. Niektórzy nie mają nawet śmieci do odbioru.

    OdpowiedzUsuń
  25. "Indyjczycy", serio? Może jeszcze indyki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory zawsze sie mowilo "Hindusi".Komus sie widocznie pomylilo,
      albo to nowa pisownia polska.

      Usuń
  26. Nie odpowiednie spalanie węgla !! ja jakoś potrafię go spalać bez dymu :) Tu brakuje edukacji ludzi że Węglem PALIMY OD GÓRY, zawsze sąsiad się dziwił jak to jest że u mnie dymu brak jak u wszystkich kopci :). Węglem można palić bez dymu ale trzeba tego ludzi nauczyć. A nie zakazać .... Porównanie miast bez sensu. Bogate kraje, bogate miasta albo gaz albo ogrzewanie miejskie. Zacznijmy od tego żeby ludzi było stać na bardziej ekologiczny opał a nie zakazać.... co do czystego palenia węglem
    http://czysteogrzewanie.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale do palenia od góry trzeba mieć też większy piec, mój ma 30lat i co 2-3h trzeba dołożyć ze 2-3 szufelki węgla, przestaniesz dokładać to 3-4h i grzejniki zimne. Palenie w nim od góry nawet nie wiem czy by było możliwe a nawet jeśli to musiałbym co 4h rozpalać go na nowo

      Usuń
  27. W takich chwilach cieszę się, że mieszkam na wsi, chociaż pewnie nie jest to szklana kopuła w krystalicznym powietrzem, zawsze jednak jest tego dymu mniej - np. z powodu braku zakładów.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nawet nie wiem, co napisać. Nie wiem, czy to był dobry pomysł, by czytać o wojnach o wodę przed snem, bo mam bardzo kreatywne sny.
    Nie sądziłam, że aż tak źle z Polską pod tym względem.

    OdpowiedzUsuń
  29. a potem się dziwią, że coraz więcej osób choruje na obturacyjne zapalenie płuc i tym podobne paskudności... sami sobie to robimy, niestety. zapraszam do siebie - jest zdjęcie po upieczeniu! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. Pozdrawiam z Krakowa - gdzie przeżuwam powietrze -.-

    OdpowiedzUsuń
  31. Gdy słyszę o tym, że ktoś twierdzi, że nie ma globalnego ocieplenia i że nic się nie dzieje, to mam go ochotę trzepnąć... Zanim niektórzy się obudzą, będzie za późno...

    OdpowiedzUsuń
  32. A u mnie pod Katowicami wszyscy w domkach jednorodzinnych. Mam szczęście że mieszkam na górce, jak zjeżdżam w dół to wkraczam w ciemność. I nie są to ludzie, których nie stać na bardziej ekologiczne ogrzewanie, skoro wyciągają z kieszeni i-phone'a czy wrzucają do netu zdjęcia z wakacji za granicą. Ja wydaję na gaz.

    OdpowiedzUsuń
  33. Wiem, że wątek stary, ale dopiero teraz znalazłem trochę czasu, żeby porządnie przeczytać artykuł, przemyśleć parę rzeczy i napisać ten komentarz.

    Najpierw chciałbym przede wszystkim powiedzieć, że całkowicie zgadzam się z twoim artykułem, ale... myślę, że pominąłeś parę ważnych kwestii.

    Czy znasz takie pojęcie jak "ubóstwo energetyczne"? Jeśli nie, tutaj jest strona:

    http://fuelpoverty.eu/

    Wg. tej strony nawet co piąty mieszkaniec naszego kraju po prostu marznie. A prawo do niemarznięcia to nie jakaś abstrakcja czy luksus. Jeśli się nie zgadzasz, pomieszkaj proszę przez parę zimowych dni np. pod namiotem, do dyspozycji mając tylko grube ubrania i śpiwór.

    U mnie, chociaż mamy ciepły grudzień, temperatura rzadko przekracza 20*C, co już jest odczuwane jako silny dyskomfort, a często zdarza się, że temperatura spada poniżej 15*C. I zwyczajnie nie stać nas na modernizację systemu grzewczego czy ocieplenie domu. A znam rodziny, które mają jeszcze gorzej - temperatura w pokoju może nie przekraczać 5*C, na oknach wewnątrz(!) szron, dzieci albo cały dzień pod kołdrą, albo w kurtkach jak na dworzu.

    Druga sprawa to owe dojazdy do pracy. Nie licząc kosztu zakupu samochodu i jego naprawy, koszt dojazdu do pracy samochodem zamiast transportem publicznym jest porównywalny (a w moim przypadku nawet tańszy). Ale - o czym wspomniał jakiś anonimowy komentator - dojazd własnym środkiem transportu to nieporównywalna oszczędność czasu (o innych praktycznych względach nie wspomnę). I znowu - nawet taka godzinka oszczędności to nie jest coś, co można uznać za jakiś luksus czy ilość niegodną w ogóle uwagi. Doba ma tylko 24 godziny, z czego często więcej niż 2/3 spędzamy na śnie i pobycie pracy, a życie jest krótkie i każdy chciałby coś z niego mieć.

    Tak jak napisałem: zgadzam się z twoim przekazem. Chciałbym jednak powiedzieć, że jeśli zmiany prowadzące do "lepszego świata" miałyby się odbywać kosztem zwykłych ludzi, to będę jednym z pierwszych, którzy się temu sprzeciwią.

    Myślę, że zmiany na lepsze powinny przede wszystkim polegać na likwidacji ubóstwa i/lub obniżeniu kosztów takich ulepszeń - tak, żeby można było mniej zanieczyszczać atmosferę, bo byłoby to po prostu bardziej opłacalne (o samej możliwości zrobienia tego nie wspominając). Wprowadzanie ich na siłę, odgórnie - i to jeszcze w taki sposób, który sytuację najbiedniejszych ludzi jeszcze tylko pogorszy, nazwałbym zwyczajnie zbrodnią przeciw ludzkości. Dodatkowo taki sposób wprowadzania zmian jest po prostu mniej efektywny.

    OdpowiedzUsuń