niedziela, 13 listopada 2016

Kobiety biolodzy - najwybitniejsze biolożki

Rok temu pisałem o biologach, których warto znać, uwzględniając najważniejsze moim zdaniem postacie. Wybór był oczywiście subiektywny, ale myślę, że historycy w więcej, niż ¾ przypadków zgodziliby się z moją opinią. Może zabrakło Francisca Cricka, ale na pewno znajdzie się jeszcze okazja, by poświęcić mu na blogu uwagę. W tym tekście chciałem skupić się na kobietach – biolożkach. Wrzucanie do jednego worka naukowców obu płci, tak jak to uczyniłem w poprzednim artykule, częściowo mija się z celem z uwagi na trudność w dostępie do edukacji i innych równych praw dla kobiet, przez całe wieki. Czyni to dużą dysproporcje i nie pozwala umieścić na liście mniej sławnych biolożek, ale również mających ważne osiągnięcia i wybitne, jak na czasy, kiedy kobiety były na co dzień poważnie dyskryminowane. Żeby to nadrobić, publikuję ten post, o najwybitniejszych biolożkach w historii.

kobiety biolodzy naukowcy biolożki

Maria Sybilla Merian

Pierwszy raz zetknąłem się z tą postacią (podobnie, jak z poniższą), gdy przygotowywałem prezentację na historię w liceum, o rozwoju nauki. Maria Sybilla Merian była Niemką z Frankfurtu (nad Menem), urodzoną w 1647 roku i działającą w XVII i XVIII wieku. Jest uważana za matkę entomologii (w końcu jakaś matka nauki, a nie ojciec!), czyli nauki o owadach. Przypomnę, że owady jako gromada należą do typu stawonogów, podtypu sześcionogów, obok którego mamy jeszcze szczękoczułkowce (z pajęczakami), skorupiaki, wije oraz wymarłe trylobity.

Ojczym Merian był artystą. Nauczył Sybillę malowania i rysunku, dzięki czemu ta mogła uwieczniać na papierze wizerunki różnych owadów. Trzeba pamiętać, że o ile współcześnie umiejętność rysowania nie jest biologom niezbędna, tak w przeszłości zdecydowanie była – każdy biolog, czy to zoolog, botanik, anatom, lekarz, cytolog czy embriolog (genetyki i wielu innych wówczas nie było), musieli umieć narysować zwierzęta, rośliny, narządy, struktury komórkowe. Obecnie wymuszanie na studentach biologii rysowania na tego typu przedmiotach odchodzi do lamusa. Ja jeszcze częściowo się na to załapałem, i jakkolwiek by tego nie oceniać, z pewnością nauka ta uławia zapamiętywanie tego, czego się uczymy, na dłużej.

Maria Sybilla Merian
Maria Sybilla Merian na banknocie o nominale 500 marek

Entomologia Sybilli zaczęła się jeszcze w dzieciństwie. Miała nietypowe zainteresowanie (przynajmniej jak na dzisiejsze czasy) gąsienicami, które zbierała z pasją i obserwowała, jak przepoczwarzają się w dorosłe motyle. Bardzo często wielkie osiągnięcia naukowe, techniczne, artystyczne czy społeczne mają początek jeszcze w podejmowanych z fascynacją praktykach w dzieciństwie, co miało miejsce także w życiu Merian. Z czasem wydała książkę, ukazującą proces przeobrażenia się u motyli. Pod sam koniec XVII wieku otrzymała stypendium w Amsterdamie, dzięki któremu mogła wypłynąć do Surinamu (Ameryka Południowa) i zajmować się cyklem rozwojowym tamtejszych owadów. Dwa lata później zachorowała na malarię, a po powrocie do Amsterdamu zmarła w roku 1717.

Maria Sybilla Merian badała nie tylko owady, ale także rośliny. Jako przyrodniczka i artystka zyskała popularność w swoich czasach. Jest uznawana za jedną z najważniejszych postaci entomologii, za pionierkę tej dziedziny. Ucząc się (albo swoje dzieci) przeobrażenia u owadów (co, mam nadzieję, nadal obowiązuje w szkołach gimnazjalnych), warto o niej pamiętać tak, jak gdy uczymy się genetyki mamy na uwadze Mendla, Morgana czy Cricka. Tak, jak gdy siedzimy nad zoologią, mamy na uwadze Karola Linneusza, nad biologią ewolucyjną – Karola Darwina, a nad embriologią – Williama Harvey’a.


Mary Anning

Mary Anning
Tablica w Lyme Regis w Wielkiej Brytanii, upamiętniająca Mary Anning
Kolejną ważną postacią jest Mary Anning, której dziedzina jest zdecydowanie bliższa memu sercu, niż entomologia. Pod koniec XVIII wieku, w roku 1799 urodziła się przyszła paleontolożka, która osiągnęła bardzo wiele, zwłaszcza jak na tamte czasy. Zbierała skamieniałości w celach zarobkowych, ale później zajęła się paleontologią na poważnie. Jako niespełna 12-latka znalazła dobrze zachowaną skamieniałość ichtiozaura. Ichtiozaury, były to gady morskie, przypominające delfiny, które podobnie jak wszystkie inne, wielkie gady, które niegdyś panowały na Ziemi, wymarły.


Mary Anning była biedną kobietą, do czasu. Jak podają źródła, zafascynowany pracowitością, a zarazem zmartwiony biedą Mary, bogaty kolekcjoner sprzedał swoje skamieniałości, z których dochody wręczył Mary. To pozwoliło jej na dalszą pracę naukową, zamiast powrócenia do komercyjnej.

W późniejszym czasie, jako dorosła kobieta, Mary Anning odkryła pierwszą skamieniałość plezjozaura. Były to również wymarłe już, morskie gady, których przedstawiciel typowy często prezentowany jest na obrazkach, grafikach itp., także w książkach, jako długoszyi. Anning znalazła pierwszy kompletny szkielet, przedstawiciela wymarłej już grupy zwierząt – pterozaurów. Mary dzięki swojej działalności otrzymała coś w rodzaju naukowej renty, a także przyjęto ją do Londyńskiego Towarzystwa Geologicznego. Niestety nie dożyła publikacji „O powstawaniu gatunków” Darwina i Wallace’a, gdyż zmarła w roku 1847, podczas gdy ta przełomowa, jedna z najważniejszych w historii biologii publikacja, została opublikowana w 1859 roku.

Elizabeth Blackwell i Elizabeth Garrett Anderson

Elizabeth Blackwell
Elizabeth Blackwell
Elizabeth Blackwell była urodzoną w Wielkiej Brytanii Amerykanką, która samodzielnie nauczyła się medycyny. Tytuł zdobyła w Nowym Jorku. Dostała się do mało popularnej uczelni, dzięki głosowaniu studentów. Stwierdzili, że głosowanie za tym, by kobieta miała z nimi studiować, to jakiś żart i na przekór byli za, co umożliwiło przyjęcie jej na studia. Zmagała się z codzienną nietolerancją i dyskryminacją ze względu na swoją płeć. Nie pozwalano jej uczestniczyć w niektórych zajęciach z anatomii. Mówimy tu o pierwszej połowie XIX wieku. Nic więc dziwnego, że Blackwell była też feministką, a ponadto aktywną działaczką abolicjonistyczną (podobnie jak wielu innych intelektualistów w tamtych czasach), to znaczy, walczyła o zniesienie niewolnictwa. W roku 1849 uzyskała tytuł doktora medycyny. Była pierwszą taką kobietą w USA. Po ukończeniu studiów miała problem ze znalezieniem pracy – nikt nie chciał zatrudnić kobiety-lekarza, w związku z czym założyła własną placówkę dla ubogich. Współpracowała m.in. z Niemką polskiego pochodzenia, również feministką i abolicjonistką oraz lekarką, Marią Zakrzewską.

Elizabeth Garrett Anderson
Elizabeth Garrett Anderson
Historię Elizabeth Garrett Anderson można opisać w podobny sposób. Również urodziła się w Wielkiej Brytanii, ale nie wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Miała problem z dostaniem się na studia, była dyskryminowana. Gdy już otrzymała dyplom, miała problemy ze znalezieniem pracy. W końcu znalazła ją w instytucji oferującej pomoc medyczną ubogim, która rozwinęła się, także pod skrzydłami znanej, szkockiej sufrażystki, Sophii Jex-Blake. Tak, jak Elizabeth Blackwell była pierwszą lekarką w USA, tak Elizabeth Garrett Anderson była pierwszą lekarką w Wielkiej Brytanii i jedyną w Brytyjskim Towarzystwie Medycznym. Na początku XX wieku została pierwszym burmistrzem – kobietą w UK, w małym miasteczku na Wschodzie kraju.


Umieściłem tutaj obie te kobiety, ponieważ jako pierwsze uzyskały tytuły lekarza w UK i USA, co wiązało się z trudną do przebycia drogą przez ówcześnie nietolerancyjne i ogólnie nieprzyjazne uczelnie, środowiska naukowe, a następnie trudy ze znalezieniem pracy. Ponadto za działalność społeczną: abolicjonistyczną i feministyczną, należą im się dodatkowe pochwały. Jestem pełen podziwu. Niektórzy mówią, ze od tego są pionierzy i pionierki – by podziwiać ich za to, że byli tymi pierwszymi. O ile zrobienie czegoś jako pierwszy niekoniecznie musi wiązać się ze szczególnym wysiłkiem i umiejętnościami, tak tutaj zdecydowanie tak właśnie było.

Gerty Cori

Gerty Cori
Gerty Cori
Czeszka, która urodziła się w Pradze w 1896 roku, ale dużą część swojego życia spędziła w Stanach Zjednoczonych. Na Uniwersytecie Praskim stała się doktorem. W tym samym czasie wyszła za mąż. Wraz z partnerem wyleciała później do USA, gdzie prowadziła badania nad procesem glikogenolizy, czyli rozkładu glikogenu (co ma miejsce np. podczas wysiłku, kiedy organizm potrzebuje glukozy do wykonywania pracy i by ją uzyskać, hydrolizuje ten gromadzony w mięśniach i wątrobie), za które otrzymała z mężem Nagrodę Nobla w 1947 roku z fizjologii lub medycyny (jak wiadomo, choć nie każdy chciałby to przyznać, wiele prestiżowych Nagród Nobla dla UK czy USA zdobywali właśnie imigranci; zgadnijcie jacy ludzie uzyskali 6 Nagród Nobla dla USA w tym roku – byli to także sami imigranci). Była pierwszą kobietą, która otrzymała Nagrodę Nobla w tej właśnie kategorii (Maria Skłodowska-Curie otrzymała Nagrody Nobla z fizyki i z chemii). Podobnie, jak poprzedniczki w tym tekście, Gerty Cori także była dyskryminowana ze względu na swoją płeć w codziennej pracy naukowej.

Barbara McClintock

Urodzona na początku XX wieku w USA, Barbara McClintock swoje studia ukończyła na jednej z najbardziej prestiżowych obecnie uczelni na świecie – Uniwersytecie Cornella. Z wykształcenia była botanikiem, ale zajmowała się nie morfologią czy ekologią, lecz genetyką roślin. Wdzięczna dziedzina – nie trzeba brać udziału w prowadzeniu zwierzętarni, wykonywaniu egzekucji na szczurach czy myszach, pobieraniu ich tkanek itp. (oczywiście są to w badaniach elementy niezbędne, ale mimo to przykre i nieprzyjemne). Wyszczególnić możemy różne dziedziny genetyki: molekularną, populacyjną i ewolucyjną, filogenetykę, genetykę klasyczną, epigenetykę i w końcu cytogenetykę, czyli na poziomie komórkowym. Właśnie tym zajmowała się Barbara McClintock. Opracowywała metody uzyskiwania preparatów cytogenetycznych, czyli chromosomowych, używając do tego modelu biologicznego, jakim jest kukurydza.

Barbara McClintock
Barbara McClintock, http://www.si.edu

Lista osiągnięć Barbary McClintock jest bardzo duża i z pewnością nie przesadzę jeśli napiszę, że była jednym z najważniejszych cytogenetyków w historii, a ze względu na interdyscyplinarność genetyki, miała duży wkład także w inne poddziedziny tej nauki oraz w biologię ewolucyjną, botanikę czy preparatykę mikroskopową. Do jej osiągnięć można zaliczyć wypreparowanie i poznanie liczby chromosomów kukurydzy, w tym metodyka związana z barwieniem, wykazanie, że crossing-over (zjawisko zachodzące w trakcie mejozy) jest rekombinacją genetyczną, opisanie centromeru (przewężenia chromosomu). McClintock postawiła hipotezę, że chromosomy są chronione przez telomery – końcówki, które z każdą kolejną replikacją ulegają niewielkiej degradacji. Nie są fragmentami kodującymi, więc ich utrata jest nieszkodliwa i pozwala na zachowanie dalej postawionych elementów kodujących i regulatorowych. Odkrycie, za które otrzymała Nagrodę Nobla dotyczyło ruchomych elementów genomu – transpozonów, prawdopodobnie pozostałości po wbudowanych w toku ewolucji (lub rozwoju osobniczego) wirusów. Przez pewien czas współpracowała z opisaną wyżej Elizabeth Garrett Anderson.

By uzupełnić rozpoczęty wyżej wątek telomerów, należy wspomnieć o Elizabeth Blackburn i Carol Greider. Ta pierwsza jest biolożką molekularną. Zdobyła wykształcenie na najlepszych światowych uniwersytetach: Melbourne, Cambridge, Yale i na Uniwersytecie Kalifornijskim. Druga, Carol Greider, również biolożka molekularna, swój doktorat pod opieką Elizabeth Blackburn otrzymała na Uniwersytecie Kalifornijskim. Jeśli ktoś się nie orientuje, to doprecyzuję, że ów Uniwersytet jest jednym z najlepszych na świecie. Ma na swoim koncie bardzo dużo ważnych odkryć i prestiżowych nagród, zdobytych przez swoich absolwentów. Obie badaczki, wraz z Jackiem Szostakiem, w roku 2009 otrzymały Nagrodę Nobla w kategorii medycyny lub fizjologii, za odkrycia dotyczące telomerów, tego jak chronią chromosomy przed degradacją podczas replikacji i za badania dotyczące telomerazy – enzymu odbudowującego telomery. Oprócz obu naukowczyń, ważną Nagrodą Nobla z medycyny lub fizjologii poszczycić się może Françoise Barré-Sinoussi za odkrycie HIV.

Rachel Carson

Rachel Carson
Rachel Carson
Pani Rachel to pierwsza w tym zestawieniu osoba (i jedna z dwóch, jak dalej zobaczycie), którą wyróżniam przede wszystkim za popularyzację nauki na dużą skalę, za walkę ze szkodliwymi społecznie postawami i za walkę z pseudonauką. Urodzona w 1907 roku w USA, ukończyła biologię i zajęła się przede wszystkim biologią morza (lecz nieobca jej była genetyka czy ewolucjonizm). Gdyby nie jej trudna sytuacja finansowa, być może ukończyłaby studia doktorskie. Po studiach podejmowała pracę w instytucjach do spraw środowiska morskiego. Publikowała bardzo dobrze sprzedające się artykuły, napisała dwie książki: Cicha wiosna i Morze wokół nas. Starała się poruszyć opinię społeczną problemem niszczenia środowiska, co zdecydowanie jej się udało – przez jej działalność wyrosło mnóstwo ugrupowań zielonych (niektóre z czasem poszły drogą populizmu, innym można przyznać wiele zasług dla społeczeństwa i ochrony środowiska).

Walczyła z powszechnym użyciem DDT i w dominujący niemal sposób przyczyniła się do wycofania tej substancji z rynku. Z tego też powodu niektórzy oskarżają ją o działanie przeciwko ludzkości, gdyż DDT choć szkodliwe dla ludzi i zwierząt, pomagało m.in. w zwalczaniu malarii, a wycofanie produkcji tego związku z fabryk spowodowało wzrost jego cen dla afrykańskich społeczności. Zarzuty te są jednak niesprawiedliwe – biolożka walczyła o ograniczenie stosowania DDT i ochronę środowiska, nie można jej przypisywać zbrodniczego postępowania. W USA Rachel Carson uznawana jest za narodową bohaterkę, postać bardzo pozytywną, której udało się zwrócić uwagę na fundamentalne problemy ludzkości. Jej imię nosi wiele rezerwatów i elementów infrastruktury.

Lynn Margulis

Jednym z ważniejszych osiągnięć w dziedzinie biologii ewolucyjnej jest opracowanie teorii endosymbiozy, której założenia zostały potwierdzone. Jej autorką jest Lynn Margulis – sławna mikrobiolożka, druga żona również już zmarłego popularyzatora nauki, Carla Sagana. Niezależnie od kontrowersji, jakie krążyły wokół niej (a było ich sporo – Lynn wierzyła w przedziwne teorie spiskowe i była obiektem ostrej krytyki ze strony innych naukowców, biochemik Nick Lane nie odpuszcza jej nawet po jej śmierci, wciąż ją krytykując w swojej, skąd inąd wartej przeczytania książce „Pytanie o życie. Energia, ewolucja i pochodzenie życia”; jednym z błędnych poglądów, jakie propagowała, było twierdzenie, że pojawienie się większego stężenia tlenu w atmosferze wywołało masowe wymieranie mikroorganizmów), faktem jest, że to ona znalazła dowody na prawdziwość teorii endosymbiozy.

Lynn Margulis
Lynn Margulis,
www.xsnrg.com/sciencewriters/authors.htm
Teoria ta mówi, że mitochondria i chloroplasty zostały wchłonięte przez komórki eukariotyczne, a następnie zasymilowane w toku ewolucji. Zyskały ochronę w komórkach gospodarzy, dając od siebie pożywienie w przypadku chloroplastów i produkcję energii – jeśli chodzi o mitochondria. Dowodów na to, że takie zjawisko faktycznie zaszło, jest sporo, a znalazła je przede wszystkim właśnie Lynn Margulis. Począwszy od tego, że mitochondria i chloroplasty mają niezależne DNA od tego jądrowego, kodujące głównie białka odpowiedzialne za łańcuch oddechowy, przez to, że cząsteczki te są w tym przypadku koliste – jak u prokariontów, aż do faktu, że mitochondria rozmnażają się bezpłciowo, przez podział, nie zachodzi w nich crossing-over. Błona mitochondrialna daje powody by wnioskować o jej wcześniejszej niezależności, a niektóre białka mitochondrialne są bliskie prokariotycznym. Dodatkowo rybosomy mitochondrialne są bliskie prokariotycznym.

Niedawno, bo w pierwszej dekadzie XXI wieku zaobserwowano bezpośrednio zjawisko endosymbiozy – komórka eukariotyczna wchłonęła sinicę i dalej funkcjonowały i rozmnażały się już razem. Teoria endosymbiozy jest bez wątpienia merytorycznie poprawna, chociaż Lynn Margulis z czasem próbowała podpiąć pod nią także inne twory komórkowe, jak rzęski, nie mając w tym przypadku racji. Mimo jej złej sławy zostanie już na zawsze zapamiętana jako biolożka, która znalazła dowody na tę teorię, mającą znaczenie nie tylko w biologii ewolucyjnej, lecz także genetyce i medycynie.

Jane Goodall

Jest to zdecydowanie najbardziej znana medialnie postać ze wszystkich dotychczas wymienionych. Jane Goodall to prymatolożka, czyli ekspertka w dziedzinie zajmującej się ssakami naczelnymi. Jej specjalność to szympansy, chociaż przez lata badała też m.in. pawiany czy gerezy. Jako niedoświadczona jeszcze, młoda kobieta, została wysłana przez znanego antropologa, Louisa Leakey’a (którego żona, Mary Leakey także była zasłużoną w tej dziedzinie) do Afryki, by prowadzić badania zachowania szympansów. Podążała za grupami tych zwierząt w terenie, obserwowała je, zapisywała to, co udało jej się zauważyć. Z czasem stacja badań nad szympansami rosła, przeradzając się później w naukowy instytut, funkcjonujący do dzisiaj i zarażający działalnością inne placówki w Afryce.

Jane Goodall
Jane Goodall

Jane Goodall z wynikami swoich badań, w tym wypadku obserwacji, musiała przebić mur wśród staroświeckich prymatologów i etologów, którzy nie chcieli uwierzyć w ludzkie zachowania szympansów. Jane poczyniła też inną innowację – zaczęła nadawać szympansom imiona, zamiast numerów. Odkryła, że te najbliższe genetycznie-ewolucyjnie dla człowieka naczelne potrafią wytwarzać i używać narzędzi do wyłapywania termitów. Było to przełomowe, ponieważ wcześniej uważano, że tylko ludzie są zdolni do konstruowania narzędzi. Dziś wiemy, że nie tylko szympansy to umieją.

Przez dziurkę od klucza 30 lat obserwacji szympansów
http://www.proszynski.pl
W późniejszym okresie swojej kariery Jane Goodall zaangażowała się w akcje charytatywne i społeczne, prowadząc program Roots and Shoots, finansowany z jej fundacji, za pomocą którego wspiera ochronę środowiska czy walkę z problemami społecznymi. Na przykład daje granty kobietom z ubogich krajów Afryki i Azji na otworzenie i rozwinięcie lokalnej działalności gospodarczej. Jest autorką książek popularnonaukowych, w tym najsławniejszej, którą szczerze polecam „Przez dziurkę od klucza: 30 lat obserwacji szympansów.” Jeśli dotychczas niechętnie podchodziliście do książek popularnonaukowych albo nie mieliście żadnej próby, to zdecydowanie warto zacząć od tej pozycji – jest dobrze napisana, przyjemnie się ją czyta. Nie ma w niej prawie wcale fachowego słownictwa – wszystko jest dobrze przyswajalne dla przeciętnego śmiertelnika. Dziś Jane Goodall, będąc już w wieku emerytalnym, angażuje się głównie w działalność popularnonaukową i społeczną, ale jej fundacja i instytut naukowy z pewnością kontynuować będą realizacje swoich celów, a prymatolożka ta zostanie zapamiętana nie tylko w świadomości prymatologów, etologów czy psychologów, ale przez szersze, niezwiązane ze światem nauki grono jej odbiorców.

Kobiety nauki

To, co przewija się przez ten wątek cały czas, to dyskryminacja ze względu na płeć. Historycznie mamy stosunkowo niewiele kobiet – badaczek, odkrywczyń, naukowczyń. Nie jest to spowodowane tym, że kobiety są głupsze i nie nadają się do nauki. Jest to efekt wyłącznie wielowiekowych uprzedzeń, które uniemożliwiały lub w najlepszych wypadkach bardzo utrudniały kobietom zdobywanie wiedzy, dostęp do edukacji. Nawet po kolejnych zdobyczach feminizmu problem ten, choć malał, nie przestawał istnieć. Dyskryminacja ze względu na płeć żeńską jest wciąż na kierunkach ścisłych czymś powszechnym. Nie jest to wprawdzie proces usystematyzowany i wspierany przez prawo – przeciwnie, to na szczęście zakazuje takich praktyk, a różne instytucje starają się organizować dodatkowe granty dla kobiet – naukowców. Niestety społecznie napiętnowanie wciąż istnieje. Stawianie ocen, bo „pani jako kobieta nie może otrzymać oceny lepszej, niż 3, nawet jak napisała pani na kolokwium wszystko dobrze”, bo „ten kierunek się dla kobiet nie nadaje, lepiej żeby znalazła sobie pani coś innego”, nie wspominając o gorszych i dużo gorszych sytuacjach, a także nieuczciwe traktowanie nie wprost. Wszystko to wciąż ma miejsce.

Będąc niedawno na pewnym publicznym wydarzeniu kulturowym, związanym z publikacją książki i spotkaniem autorskim, poznałem  starszą, emerytowaną już kobietę. Okazało się, że w młodym wieku marzyła by zostać biologiem roślin (botanikiem). Zdała maturę z tego przedmiotu. Jej zadaniem było napisanie wypracowania o ewolucyjnej zmienności układu nerwowego: od pantofelka do człowieka. Na studia niestety nie dostała się. Z pewnością istnieje całe mnóstwo osób, w tym wiele kobiet, które zostałyby kimś wybitnym i odkryły coś nowego, czy to w nauce czy sztuce, a może polityce lub działalności społecznej, ale nie było im to dane przez różnego rodzaju dyskryminację. Mam nadzieję, że te czasy miną niedługo bezpowrotnie. 

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj

10 komentarzy:

  1. Wspaniały poczet kobiet pasji, kobiet wykształconych o wielkich umysłach.
    Biologicznie to kobiety są silniejsze od mężczyzn - muszą udźwignąć tworzące się życie kolejnego człowieka, urodzić je i wychować.
    Ale .... świat przekornie uważając mężczyznę za dawcę życia, bo tak jest i z racji posiadania dużo większej siły fizycznej daje mu przewagę nad każdą kobietą nie zwracając uwagi na intelektualne możliwości kobiety.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny artykuł napisałeś Łukasz ;) Kiedyś ludzie kończyli studia, ale mieli jakieś osiągnięcia w różnych dziedzinach nauki. Tego niestety dzisiaj moim zdaniem brakuje w Polsce :( Choć ten artykuł dotyczy kobiet, można również dodać Kazimierza Funka, który odkrył witaminy, ale również Teofrast z Eressos (botanik), czy też Hipokrates, który jest ojcem medycyny. Do kobiet można jeszcze zaliczyć Ruth Benedict (antropolożka). Bardzo lubię takie posty na temat osiągnięć naukowych.
    Pozdrawiam,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  3. Do listy biolożek - Nettie Stevens. To chichot historii i powszechnego w jej czasach seksizmu, że jako odkrywczyni chromosomów płci nie mogła liczyć za życia na należyte uznanie swych zasług.

    OdpowiedzUsuń
  4. To smutne, że kobiety muszą mierzyć się z tym, że są dyskryminowane. Niby tak wiele lat upłynęło, a nadal słyszymy o tym, że kobiety na tych samych stanowiskach co mężczyźni mniej zarabiają, rzadziej awansują.
    O Jane Goodall i jej badaniach na temat szympansów słyszałam niejednokrotnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Entomologia ma matkę, no proszę... Trochę ironia losu, zważywszy na niechęć płci pięknej (moją osobistą też!) do owadów ;)))
    Bardzo ciekawy artykuł i powtórzę za Tobą: jest kogo podziwiać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamy kogo podziwiać nie tylko mężczyzn:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele kobiet właśnie nie dostało szansy kształcenia się, a mogłyby wiele zdziałać. Niestety. I tutaj dziękuję Ci za przytoczenie historii tych pań, bo właściwie może kojarzyłam tylko nazwisko Jane Goodall. Także mam nadzieję, że ta dyskryminacja zniknie na dobre.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna robota, o większości nawet nie słyszałam, tym chętniej przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Znakomity tekst, przeczytałam z największą przyjemnością. Również życzyłabym sobie, by przeszłością stały się czasy, gdy dyskryminacja uniemożliwia lub utrudnia rozwijanie talentów, zdobywanie wiedzy itp.

    OdpowiedzUsuń