wtorek, 6 grudnia 2016

Biologiczna Bzdura Roku 2016 #1 GMO

Poziom debaty publicznej jest bardzo często żenujący. Nie tylko na tematy polityczne czy społeczne, ale także naukowe i edukacyjne. Osoby publiczne, takie jak politycy, celebryci, blogerzy, sławni podróżnicy, pisarze i duchowni, bezkarnie i bezwstydnie głoszą pseudonaukowe poglądy, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Naciągają fakty pod swoje tezy i ideologie i sieją dezinformacyjną propagandę wśród społeczeństwa. Chciałbym ograniczyć ten proceder. Jak? Zacznijmy wyśmiewać publiczne wypowiedzi sławnych osób, które głoszą opinie niezgodne z nauką, z rzeczywistością i są szkodliwe. Właśnie w tym celu postanowiłem stworzyć swego rodzaju akcję pod tytułem Biologiczna Bzdura Roku 2016. Jest to analogiczna inicjatywa do świetnie prowadzonej przez zespół Nauka o Klimacie, który organizuje Klimatyczną Bzdurę Roku już od kilku lat.

Biologiczna Bzdura Roku 2016 Kosiniak-Kamysz

Na czym polega Biologiczna Bzdura Roku? Wytypowałem wraz z Wami – czytelnikami, którzy regularnie udzielają się na fanpage – bzdurne wypowiedzi pseudonaukowe osób publicznych. Będę obalał powielone w nich mity w kolejnych tekstach, prezentując jednocześnie każdą następną bzdurę-kandydatkę. Robię to celowo – nie chcę wrzucać bzdur bez słowa wyjaśnienia, ponieważ wówczas nie miałoby to wartości merytorycznej i byłoby w pewnym sensie pustą wydmuszką. W nowym roku, 2017, stworzę podsumowanie ze wszystkimi wybranymi do konkurencji biologicznymi bzdurami roku wraz z cyberłączami do obalonych mitów i formularzem do głosowania – to Wy będziecie anonimowo w sondażu wybierać pierwsze trzy miejsca na Biologiczną Bzdurę Roku 2017! Od razu dodam, że zamierzam robić kontynuację w następnych latach, zbierajcie zatem przyszłoroczne bzdury celebrytów i polityków, co i ja uczynię.

Na pierwszy ogień postanowiłem wziąć bzdury związane z tematem GMO – genetycznie modyfikowanych organizmów. Publikując dotychczas kandydujące cytaty na fanpage, te dotyczące GMO były najmniej popularne i wyzwoliły największą falę dislajków. Wcale mnie to nie dziwi. Prawie wszystkie partie polityczne w Polsce straszą GMO i chcą zakazywać dostępu produktów z GMO do rynku spożywczego. Celebryci, na czele ze sławnąpiosenkarką Dorotą Rabczewską (Dodą) nie pozostają w tyle, a w Internecie znaleźć można przeróżne teksty głoszące, że żywność z GMO powoduje nowotwory i rychłą śmierć. W rzeczywistości jest to nieprawda. Wcześniej na blogu pisałem o GMO, które warto znać. Tutaj opowiem czemu warto je także jeść, a przynajmniej ich z góry nie odrzucać.

Jedną bzdurę-kandydatkę wypowiedział Paweł Kukiz, obecny poseł z ruchu Kukiz’15, drugą Władysław Kosiniak-Kamysz z Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL). Na początek jednak wyjaśnijmy co to jest dokładnie GMO. Funkcjonalnie jest to organizm z obcym DNA. Każdy więc kto przebył infekcję wirusową jest GMO. Według prawa GMO dotyczy jednak tylko tych sztucznych zmian, wprowadzonych przez człowieka. Za pomocą inżynierii genetycznej możemy wyizolować gen np. borówki i wprowadzić go poprzez zmodyfikowanego wirusa (czy inny wektor, czyli coś co posłuży za „środek transportu” dla genu, np. plazmid) do pomidora. Załóżmy, że dzięki tej modyfikacji nasz pomidor będzie produkował antocyjany o potencjalnie prozdrowotnym działaniu. Który pomidor będzie zatem zdrowszy? Tradycyjny czy ten, który dodatkowo posiada antocyjany?

Biologiczna Bzdura Roku 2016 Kukiz

Modyfikacje genetyczne są narzędziem. Możemy za ich pomocą tworzyć zdrowsze produkty – inny przykład to ziemniaki GM, które po przerobieniu na frytki i usmażeniu mają mniej toksycznego, silnie szkodliwego akrylamidu. Znowu więc zapytam: czy ziemniaki naturalne czy GM, bez akrylamidu będą zdrowsze? Odpowiedź jest oczywista. Inny przykład to produkcja genetycznie modyfikowanych zbóż odpornych na suszę w odpowiedzi na głód w biednych krajach czy roślin odpornych na szkodniki, dzięki czemu możemy stosować mniejsze, toksyczne opryski, co jest dobre także dla środowiska. 

Tak jak za pomocą Internetu możemy uczyć się, nawiązywać nowe kontakty, sprawdzać mapy i prognozy pogody, oglądać filmy, grać w gry, zamawiać produkty i wiele innych, tak jest też możliwe, że padniemy ofiarą cyberataku, np. włamania się na jakieś nasze konto. Z GMO jest tak samo – możemy zrobić genetycznie modyfikowany organizm, który będzie pozytywny, jak i taki, który będzie negatywny. Trzeba jednak zaznaczyć jedną ważną różnicę – nie ma opcji by wprowadzić na rynek produkt z GMO, który nie był wcześniej przebadany. GMO, zarówno same sposoby modyfikacji, jak i wpływ takich organizmów na środowisko czy produktów z GMO na zdrowie zwierząt i ludzi, bada się od dekad. Łosoś modyfikowany genetycznie był sprawdzany 20 lat (!) zanim otrzymał w zeszłym roku zezwolenie by wprowadzić go na rynek amerykański. Mitem jest więc, że GMO nie jest przebadane i nie wiadomo jak zadziała na organizm ludzki i środowisko. Badań takich jest czasem aż nadto – szkoda szczurów do eksperymentów.

GMO to nie tylko żywność. To także leki i to w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. Insulina jaką stosują cukrzycy nie jest, jak w przeszłości, wyizolowaną z wysp trzustkowych zmarłych. Powstała dzięki GMO. Tak, właśnie! Wyizolowano gen kodujący insulinę od człowieka, zmodyfikowano by produkowany przezeń hormon był skuteczniejszy, działał dłużej i wywoływał mniej skutków ubocznych, a następnie wprowadzono do Escherichii coli. Ta produkuje go masowo, od której jest pobierany do leków. Bakteria produkuje ludzką, zrekombinowaną insulinę. Wspaniale, prawda? Ale to nie wszystko. Istnieją genetycznie modyfikowane myszy czy świnki, specjalnie zmienione pod określone typy badań, np. nad skutecznością terapii przeciwnowotworowych. Na tej zasadzie niektóre leki też zawdzięczamy GMO, a ich liczba będzie z czasem rosła.
Wypowiedź Kukiza kandyduje na biologiczną bzdurę roku nie tylko za słowa o tym, że nie znamy do końca skutków działania GMO przy spożywaniu (bo, jak wyżej – znamy), ale także pierwsza część wypowiedzi jest absurdalna i kompletnie nielogiczna. GMO bowiem niczym się właściwie nie różni od nie-GMO. To znaczy, ma DNA, tak jak DNA ma organizm genetycznie niemodyfikowany. DNA jest trawione w przewodzie pokarmowym i nie ma szans nas „zainfekować” po spożyciu. Jedynie gdy dostanie się bezpośrednio do komórek, zwłaszcza tkankowo-macierzystych (np. satelitarnych) może wpłynąć tak czy inaczej na nasz organizm. A to możliwe jest tylko przy inwazji wirusa (te wykorzystane do produkcji GMO są pozbawione swojej zjadliwości, służą jedynie przeniesieniu genu, równie dobrze moglibyśmy je nazywać transporterami, a nie wirusami), przy pobraniu przez komórkę DNA i niestrawieniu go (endosymbioza, ale nasze komórki odpornościowe zaraz takie cząsteczki niszczą) oraz u bakterii przez koniugację plazmidową. Nie ma więc opcji by od jedzenia GMO stało nam się coś złego tylko dlatego, że to GMO. Nie-GMO też ma DNA, więc jeśli GMO miałoby być groźne z samego tylko tego faktu, że jest modyfikowane genetycznie, to nie-GMO też by było groźne. Stąd też wypowiedź Pawła Kukiza jest nielogiczna, absurdalna i pokazuje, że autor wypowiadając te słowa nie wiedział czym właściwie GMO jest. Dodatkowo, od 2003 roku w Unii Europejskiej produkty zawierające powyżej 0,9% GMO muszą być tak czy siak oznaczone.

To niestety bardzo powszechne – ludzie nie wiedzą czym jest GMO, a to pozwala na łatwe ich zastraszenie. Bojący się o swoje zdrowie człowiek i nie mający wiedzy na dany temat da wiarę, że badania Seraliniego, które były sfałszowane i wycofane z publikacji, dowiodły szkodliwości GMO i że jest ono mutagenne. Mam nadzieję, że piętnowanie tych biologicznych bzdur przyczyni się do lepszego zrozumienia problemu, pozbycia się niepotrzebnego strachu i otwarcia się na wiedzę. Tak u ich autorów, jak i wszystkich innych, do których tekst ten i grafiki dotrą.

Źródła bzdur:
Władysław Kosiniak-Kamysz
Paweł Kukiz

35 komentarzy:

  1. Moim zdaniem osoby publiczne, które nie są pewne co do kwestii, które poruszają (zwłaszcza tych związanych ze zdrowiem) nie powinny się wypowiadać w ogóle. Nie każdy ma jeszcze wyrobiony odruch kwestionowania tego, co "mówi" Internet lub TV. Wiele starszych osób traktuje słowa polityków jako świętość...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że oni są zawsze PEWNI. Bez wyjątku.

      Usuń
    2. > Moim zdaniem osoby publiczne, które nie są pewne co do kwestii, które poruszają (zwłaszcza tych związanych ze zdrowiem) nie powinny się wypowiadać w ogóle.

      to zakać rozmów na ten temat również "cywilom" bo tylko elita będzie prawić... ciężko się tylko ogarnąć który wodzirej jest aktualnie ten "pro"

      Usuń
    3. Tylko że osoby publiczne dają przykład. Jeśli mają tym przykładem promować fałszywe informacje i szkodliwe kłamstwa, to nie powinni tego robić.

      Usuń
  2. Jestem pesymistą. Raz zasianą bzdurę w naszej opinii trudno wyrwać z świadomości nawet setkami dowodów na to, że to faktycznie bzdura (patrz również przykład ze szczepionkami). Mnie zastanawia tylko jedno. Dlaczego ludzie bardziej boją się GMO niż faszerowanie żywności antybiotykami i lekami hormonalnymi?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. W temacie GMO, najważniejsza jest wolność.Żywność modyfikowana powinna być oznaczona, abym mógł sobie wybrać, co będę jadł i nie musiał wierzyć żadnym oszołomom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Wolność. Iluzja wykorzystywana przez silnych aby mamić słabych.

      Usuń
  4. To ja tylko zostawię tutaj informację, że niedawno wysłano w kosmos modyfikowane mikroorganizmy wydzielające cukier. Gdyby te bakterie przedostały się do ekosystemu, to mogłyby spowodować największą katafstrofę ekologiczną (aż się samo ciśnie słowo zagłada) w dotychczasowej historii świata.

    Btw - rośliny odporne na defolianty, to jest to czego potrzebuje przymierająca z głodu Polska produkująca najtańszą żywność w UE...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chm... organizmy wydzielające cukier to na przykład rośliny. Akwaryści mają problem gdy w zbiorniku hodują rośliny pływające z korzeniami zanurzonymi w wodzie, bowiem wydzielają przez korzenie proste cukry do wody, a to skutkuje potem zakwitami glonów.
      Tak że nie wiem co takiego niesamowicie groźnego dla ekosystemu pani widzi, skoro coś takiego zachodzi w naturze i to na dużą skalę.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o zakwitanie glonów, to generalnie zastanawiał się pan kiedyś, czemu zalewy są takie zarośnięte?

      I czemu w relacjach przodków rzeki są przejrzyste a nasze, gdy przekroczą 10 cm stają się mętne?
      To nie przemysł. To masowe zakwitanie glonów z powodu nawozów sztucznych spłukanych z pól do rzek

      Usuń
    3. Są zarośnięte ponieważ człowiek odprowadza do zbiorników związki azotu i fosforany.

      Usuń
  5. Słowo komentarza do "możemy zrobić genetycznie modyfikowany organizm, który będzie pozytywny, jak i taki, który będzie negatywny": nie, nie możemy ponieważ przy obecnej technologii nie jesteśmy w stanie zapewnić w którym miejscu DNA czy RNA znajdzie/znajdą się sztucznie wklejane geny, a co za tym idzie nie możemy być pewni, jakie białka powstaną po takiej modyfikacji (bo na pewno nie powstanie tylko to, o które nam chodzi).
    Kolejny komentarz "Mitem jest więc, że GMO nie jest przebadane i nie wiadomo jak zadziała na organizm ludzki i środowisko.": Kto finansuje te badania, część z nich finansują firmy produkujące GMO, które, jak każda firma, chcą sprzedać swój produkt i osiągnąć maksymalne zyski. Owszem GMO są badane ale, śmiem twierdzić, że w ograniczonym zakresie. i nie do końca wiadomo jak zadziała GMO na środowisko i ludzi np alergie.

    Co do konieczności oznaczania produktów zawierających GMO - powinno być jasno oznaczone nie tylko czy ale ile GMO jest zawartych w produkcie. Jeśli komuś nie przeszkadzają takie produkty niech je kupuje, ja (i śmiem twierdzić, że nie tylko ja) chciałbym jednak zjadać jak najbardziej naturalne produkty - i tak gros jest podrasowanych chemią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że możemy, bo przecież żaden organizm GMO nie wyjdzie na rynek tak o, po pierwszej modyfikacji, bez sprawdzenia co i gdzie się wbudowało i jakie daje efekty.

      GMO jest badane od dekad na setkach uniwersytetów i w jednostkach naukowych, nie tylko w firmach biotechnologicznych. A i te ostatnie obowiązują takie same prawa recenzji, jak dwa pierwsze. To jak zadziała GMO na środowisko i na ludzi zależy od tego, co to będzie za GMO i to jest podstawowa teza, której brak zrozumienia świadczy o braku zrozumienia tym, czym GMO w ogóle jest.

      Od 2003 roku masz obowiązek z UE oznaczenia produktu, że zawiera GMO, jeśli jest to powyżej 0,9%.

      Usuń
    2. Tylko, że nadal nie znamy i, moim zdaniem, nie poznamy długofalowych efektów oddziaływania niektórych białek na nas i środowisko ponieważ żaden szanujący się (niekoniecznie swoich odbiorców) przedsiębiorca nie pozwoli na to, żeby jego wielomilionowa inwestycja zwróciła się po dekadach. Śmiem twierdzić, że większość nowych produktów GMO nie jest badana przez wystarczająco długi okres czasu. Niektóre białka zaś powstające w GMO w wyniku modyfikacji są całkiem nowe zarówno pod względem składu jak i struktury i nie ma po prostu tak wielkich mocy przerobowych (ludzkich i sprzętu) w laboratoriach badawczych żeby dokładnie poznać ich oddziaływanie.
      Jeśli chodzi o wyżywienie ubogich regionów to wystarczy popatrzeć na ilość marnotrawionej żywności w krajach "rozwiniętych" .... i znaczna część problemów niedożywienia może być rozwiązana bez wykorzystania GMO.
      A co do zrozumienia czym jest GMO - są to produkty czysto handlowe mające zapewnić producentowi kasę. Niekoniecznie z pozytywnym skutkiem dla konsumenta. Nie mówię tutaj o skutkach letalnych oczywiście... (producent GMO -> GMO nowe białka -> potencjalne alergie -> nowe leki przeciwalergiczne -> kasa -> producent leków zazwyczaj = producent GMO). A jeśli chodzi o zdrowie zalecałbym zasadę ograniczonego zaufania (nie do lekarzy, chociaż często słyszy się o sponsorowaniu lekarzy przez producentów leków). Generalnie zamiast huraoptymizmu proponuję zdrowy rozsądek i rozwagę...

      Usuń
    3. Spokojnie, białka też są rozkładane do aminokwasów, zanim zostaną wchłonięte.

      Usuń
    4. Priony to też cząsteczki białkowe, no nie? Spokojnie, spokojnie, a tu bęc - gąbczaste zwyrodnienie mózgu.

      Usuń
    5. Białka są rozkładane do aminokwasów przez enzymy, które niekoniecznie działają na białka o innej strukturze przestrzennej. Białko o takim samym składzie ale innej strukturze raczej nie ulegnie rozkładowi i mamy alergię (bądź coś cięższego) gotowe.

      Usuń
  6. GMO to nie problem biologii a problem polityczny, ekonomiczny czyli ... kolejny krok do uzależnienia od (... tu sami wnioskujcie)na skutek tego, że do roślin głównych (pszenica, ryż...)wprowadza się geny powodujące wydawanie bardzo wysokich plonów ale WYDANE NASIONA SĄ PŁONE i rolnik jak to jest jeszcze od wieków nie zasieje ich ale musi kupić nowe.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie jestem fanem politykow zadnej frakcji ale co jest zlego wtym ze Kukiz powiedzial ze dobrze by bylo oznaczac zywnosc GMO tak samo jak may sklad chemiczny produktu?
    Prosze o wyjasnienie co jest w tym zlego?

    druga sprawa to taka ze to nie prawda ze GMO jest nieszkodliwe - za krotko na rynku jest dostepna zywnosc GMO aby to stwierdzic. Oczywiscie nie mozna rowniez powiedziec ze jest ona szkodliwa bo w wielu przypadkach wydaje sie ze jesy OK...ale wyniki ktore mozemy znalesc na stronach inetrentowych uniwerystetow nie daja jednoznacznych odpowiedzi ze wszystko jest ok. Wiec Panie Lukaszu uwazam ze za wczesnie na tego typu dyskusje a oznaczanie zywnosci znakiem GMO nie uwazam za zly pomysl.

    Do biologicznej bzdury roku nominowalbym wypowiedzi na temat miesa i produktow odzwierzecych jakoby byly zdrowe i potrzebne do normalnego funkcjonowania organizmu. To jest dopiero bzdura roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj ten artykuł, to będziesz wiedział, co jest, nie tyle złego, a głupiego. Przecież masz dokładnie wyjaśnienie. Dwa, nie, GMO nie jest szkodliwe i jest to doskonale sprawdzone, choć już z samej teorii wiadomo, że nie byłoby.

      Co do nominowania wypowiedzi na temat mięsa i produktów odzwierzęcych, to jeśli masz jakieś propozycje - śmiało przesyłaj. :-)

      Usuń
  8. Jak słucham tych bzdur z RTV to przypomina mi się krótka historyjka z bojownikiem o zdrową i koniecznie niemodyfikowaną żywność. Otóż ów bojownik pojawia się w sklepie z owocami i mówi: "Kilogram mandarynek poproszę, tylko koniecznie bez pestek." :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesująca inicjatywa. Chętnie poczytam o innych bzdurach.

    OdpowiedzUsuń
  10. GMO nie jest szkodliwe - to święta prawda! Podobnie jest prawdą, że jest celowe i potrzebne. Ale nikt tu nie mówi o konsekwencjach prawnych, wynikających ze stosowania roślin GMO w uprawie. Są one chronione prawem autorskim i patentowym, i w związku z tym nie można bez licencji ich uprawiać, jak również ich mieszańców. Stąd powstaje gruby problem dla rolnictwa, bo dochodzi do monopolizacji upraw i zakazów używania własnego ziarna na zasiewy. Ponieważ nie da się rozgraniczyć upraw, to zawsze jakieś się przeniosą lub skrzyżują i są wtedy nielegalne. To daje pretekst do niszczenia ekonomicznego takich rolników przez korporacje. Generalnie powstaje sytuacja jak i u nas, przy oskarżeniu o piractwo komputerowe. Zanim oskarżony się zacznie tłumaczyć, to już ma na karku służby państwa, kancelarie prawnicze i komornika, nie mówiąc o tym, że sprzęt mu policja zabiera, teoretycznie do badania, a w praktyce na wieczne nieoddanie, bo ten jest po jakimś czasie bezwartościowy. Tak czy inaczej wpadając w tryby tego mechanizmu, rolnik w zasadzie jest bezbronny i bez szans na dalsze funkcjonowanie.
    Natomiast zagrożenie dla zdrowia niesie używanie w uprawach GMO agresywnej chemii, na którą są odporne, a która to niszczy środowisko i zagraża zdrowiu. Chodzi np. o słynny Roundup, który bez wątpienia zdrowy nie jest. Ten środek jest obecnie masowo stosowany i u nas, ale nie aż tak bardzo jak w uprawach GMO. O zniszczeniach i katastrofie ekologicznej związanych z uprawami GMO i tym środkiem "ochrony roślin" można sobie już poczytać w sieci chociażby - np. w Gazeta.pl:
    http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,20323014,co-truje-w-argentynie-zabije-nas-soja.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to zupełnie inna argumentacja i w innym kontekście.

      Usuń
    2. Ale problem jest tego typu, że dopiero w "komplecie" mamy prawdę o GMO. Prawdziwa szkodliwość jest w chemii i w narzuconych prawach "autorskich". A media i politycy wciskają kit z niewiedzy albo z wyrachowania. Powtórzmy - GMO nie jest szkodliwe. Szkodliwe jest to co razem z GMO jest powiązane - ograniczenie i paranoidalne prawa i zniszczenie środowiska. Poza tym szkodliwa chemia zawarta w żywności GMO. Tu sens ma oznaczanie żywności - ta z GMO przypuszczalnie może zawierać szkodliwe substancje. I to tyle.

      Usuń
    3. Jaka szkodliwa chemia w żywności GMO?

      Usuń
    4. W chemii, która przychodzi w "komplecie" z GMO np Roundup (glifosfat) zakwalifikowany do grupy 2A przez Międzynarodową Agencję Badania Raka. Roundup nie ulega biodegradacji kumuluje się w roślinach Roundup Ready

      Usuń
    5. Otóż to

      Usuń
    6. Prosiłabym o wyjaśnienie dwóch rzeczy - modyfikacje genetyczne to także tzw. krzyżowanie gatunków (zmiana genomu w końcu zachodzi i to za sprawą czynności człowieka), w związku z czym od wielu lat taką żywność spożywamy (ograniczam się jedynie do produktów spożywczych) - czy dobrze rozumiem?
      Rzecz kolejna - jedna z powszechniejszych modyfikacji zmierza do zwiększenia odporności organizmów na herbicydy (typu Roundup), więc skoro rośliny są odporne na glifosat, skąd pomysł o szkodliwości tejże chemii w GMO?

      Usuń
  11. Tak, tak.. DNA, RNA jest trawione... OK. Ale skoro zmienimy materiał genetyczny, to również zmienimy białka, które są kodowane?

    (PS jestem laikiem, bo co może wiedzieć 15letni humanista- jednak temat GMO mnie ciekawi)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białka też są trawione, ale tak czy siak dane GMO się testuje latami przed wprowadzeniem na rynek.

      Usuń
  12. Co za bzdurny wpis...
    Nie chce jeść GMO i nie chce by jadły je moje dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  13. GMO 'jest testowane", a można przytoczyć negatywne wyniki testów z instytucji i laboratoriów sponsorowanych przez producentów. Może jakieś przypadki "znikania" tych badaczy, którzy mieli inne zdanie?

    OdpowiedzUsuń