niedziela, 28 maja 2017

Suplementy diety na autyzm. Skuteczność czy oszustwo?

Autyzm to modny temat. Rozpoznawany w ostatnich dekadach znacznie częściej, przez co powstaje wiele koncepcji co do tego, dlaczego tak się dzieje. Niektórzy zawierzają absurdalnym teoriom spiskowym o tym, że przyczyną tego zjawiska są szczepienia. Częstsze ich stosowanie w skali pokoleń zbiega się w czasie ze wzrostem zachorowań, no to mamy domniemanego winowajcę. Kolejnym ważnym tematem jest leczenie. Czy suplementy diety „na autyzm” pomagają?

suplementy diety na autyzm

Fakt, że liczba rozpoznań autyzmu wzrasta nie wziął się znikąd. Po pierwsze, mamy znacznie lepszą diagnostykę, niż kiedyś. Kolejny powód wynika z większej świadomości społecznej – rodzice zamiast się wstydzić chorego dziecka, idą z nim na badania i terapię. Jeszcze jedna przyczyna jest dosyć prosta – populacja ludzi znacznie się zwiększyła, podobnie jak dostęp do lekarzy, więc siłą rzeczy niektóre zjawiska będą występowały częściej i łatwiej je będzie ujawnić. Nie wyklucza to oczywiście możliwej dodatkowej, cywilizacyjnej przyczyny, ale możemy właściwie z pewnością powiedzieć, że nie są nią szczepienia. Może palenie papierosów? Różnorodne badania trwają, a im ich więcej tym bardziej widać, że autyzm ma w dużym stopniu podłoże genetyczne i jednym z czynników ryzyka jego pojawienia się u dziecka może być zaawansowany wiek ojca.

Odrębnym tematem jest rynek suplementów diety, oferowanych na każdą możliwą dolegliwość. Zawsze staram się podkreślać, że istnieją takie preparaty, które mógłbym szczerze polecić, uznając za warte spożywania. Jednak ich zdecydowaną większość należy wrzucić do worka z napisem „oszustwo”. Wymyślane są specyfiki na nieistniejące schorzenia albo ich składy nie mają szans zadziałać tak, jak obiecuje to producent. Suplementów diety na autyzm też jest dostępnych całkiem sporo. Wystarczy wpisać w Google „suplementy na autyzm” i wyskakuje cała lista stron proponujących różnorodne tabletki i inne formy z ekstraktami roślinnymi itd. Standardowo jednak środowiska związane z medycyną alternatywną zalecają suplementować witaminę B1, B3, B6, B9, B12, C, selen, cynk, magnez i roślinne przeciwutleniacze. Poza tym mnóstwo jest informacji na temat leczenia autyzmu dietą bezglutenową czy bezkazeinową. Odrębnym wątkiem jest biologia totalna w odczarowywaniu autyzmu. 

Piszę o tym, ponieważ w moje ręce wpadła ostatnio ciekawa praca przeglądowa z czasopisma naukowego Pediatrics, której autorzy sprawdzali jak różne diety i suplementy wpływają na autystyczne dzieci. Ponieważ biznes, jaki można zrobić na sprzedawaniu witaminek na autyzm jest całkiem niezły, a zdesperowani rodzice wydają ogromne pieniądze na różne specyfiki, zamiast zweryfikowane naukowo terapie, które powinny pomóc – uznałem, że warto byłoby przybliżyć wyniki z tejże publikacji.

Autorzy sprawdzali skuteczność suplementacji kwasami tłuszczowymi omega 3, witaminą B12 i l-karnityną oraz efektywność diety bezglutenowej i bezkazeinowej, na poprawę sytuacji psychospołecznej osób autystycznych. Choć kwasy tłuszczowe omega 3 – głównie DHA i EPA z glonów morskich, ryb morskich i skorupiaków morskich, a z roślinnych źródeł ALA, są niezbędnym elementem w diecie człowieka i wykazano, że korzystnie wpływają na układ nerwowy i sercowo-naczyniowy, a potencjalnie także odpornościowy, to nie znaleziono dowodów na to, by były one korzystne w kontekście samego autyzmu.

Jak było w przypadku diety bezglutenowej i bezkazeinowej? Choć ta pierwsza jest szeroko reklamowana, a oznaczenia „Gluten free”, „Wolne od glutenu”, „Nie zawiera glutenu”, „Bez glutenu” itp. opanowały etykiety wielu produktów spożywczych, to jedynie niespełnialnym życzeniem zdaje się być ich korzystny wpływ u autystycznych dzieci.

Również suplementacja witaminą B12, jako dostarczycielką grup metylowych dla organizmu, niezbędnych do metylowania DNA i tym samym regulowania ekspresji genów,  nie została poparta dowodami na korzystny wpływ na autystyczne zachowania. Omawiana publikacja uwzględniała jeszcze suplementy diety bazujące na enzymach: Neo-Digestin (papaina, pepsyna, sanzyme 3500) oraz AFP-Peptizyde (proteinazy i peptydazy). Tak jak się zapewne spodziewacie, skuteczności nie zaobserwowano, a ceny wcale nie są małe (np. Peptizyde - $30 za 90 tabletek przy zalecanym dawkowaniu 2-6 tabletek na dzień).

Nie można całkowicie wykluczyć pozytywnego wpływu niektórych suplementów, trzeba więcej badań, ale spora część na kilometr robi słuszne wrażenie naciagactwa. Jedynym dobrym wnioskiem płynącym z pracy jest to, że suplementy te oprócz braku skuteczności, przynajmniej nie szkodziły. Mimo to mam duże wątpliwości co do sensu ich kupowania – lepiej wydać pieniądze na coś, co ma potwierdzone działanie. Spożytkowanie ich na nieskuteczny preparat, zamiast prawdziwą terapię, też należy podciągnąć pod negatywne skutki tego wszystkiego. Warto mieć na uwadze, że tak jak zwykły suplement z np. kwasami tłuszczowymi omega 3 jest stosunkowo niedrogi, tak taki sam suplement, o takim samym składzie, ale od producenta reklamującego go „na autyzm”, potrafi mieć kosmiczną cenę. Podawanie nieprawdziwych informacji na etykietach, co do skuteczności, też budzi poważne wątpliwości etyczne. Dalszej oceny można dokonać za pomocą prostego przemyślenia – zastanówcie się po prostu co byście zrobili widząc, że ktoś Wam bliski wydaje pieniądze na tego typu rzeczy, zamiast opartą na dowodach terapię. Marnując przy tym czas na poprawę stanu dziecka.

Zostań Patronem bloga To tylko teoria tutaj.

10 komentarzy:

  1. Niestety koncerny żerują na ludziach i szukają zysku gdzie się da. Ja będąc w ciąży kupowałam zwykły magnez bo był tańszy, szkoda było mi kasy na ten specjalny dla kobiet w ciąży :P ( to samo a cena o wiele większa )

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do suplementów się zgodzę, ale jeśli chodzi o diety, to nie jestem już taka pewna, czy te badania były przeprowadzone prawidłowo. Aby stwierdzić, czy dieta jest pomocna, trzeba by ją stosować przez kilka miesięcy i naprawdę ściśle jej przestrzegać. Nie jest to łatwe i podejrzewam, że najczęściej takie diety stosowane są zbyt krótko albo niezbyt restrykcyjnie, zwłaszcza, jeśli dziecko nie było badane w kierunku alergii na te pokarmy. Jeśli nie cierpi np. na celiaklię i nie ma badań które z całą pewnością dowodzą skuteczności takiej diety, to motywacja do jej przestrzegania jest trochę słaba. Absolutnie nie zamierzam sugerować, że diety leczą autyzm, jednak z tego co wiem, wśród autystyków alergie występują częściej. Alergia na mleko lub gluten nie jest rzadka i na pewno jeśli dziecko autystyczne jest uczulone, to wyeliminowanie alergenu poprawi jego samopoczucie. Powinno to chyba jakoś wyjść w tych badaniach...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam prośbę. Od pewnego czasu widzę pewien regres w rzetelności, która Cię cechowała jeszcze kilka miesięcy temu. Jak nie leży Ci jakiś temat, to lepiej nie pisz nic. Jeśli cytujesz pracę Horvatha i wsp. to zwróć uwagę na "study limitation" wyróżnione nawet w streszczeniu (!!!). Po drugie, jeśli piszesz o suplementacji to może też warto by coś dodać o czymś takim jak DIETA? Mam tu na myśli jedną konkretną- ketogenną czyli suplementacja (choć to dość ograniczone w tym aspekcie słowo) średniołańcuchowymi kwasami tłuszczowymi. Mega ciekawy temat, dający w ogóle świetne pojęcie na to jak są wykorzystywane tłuszcze przez nasz organizm. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewien, czy rozumiem o co Ci chodzi.

      Usuń
  4. A jakież to koncerny produkują suplementy?

    OdpowiedzUsuń
  5. Parę nieścisłości. Przedstawiasz artykuł tak, jakby był rzetelny. Niestety nie jest, ponieważ opiera się na 19 ("Nineteen randomized controlled trials (RCTs)") przypadkach. Poza tym, badania dotyczą ludzi ze spektrum autyzmu, a nie samego
    autyzmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 19 badań randomizowanych to nie jest wcale mało, choć oczywiście więcej byłoby lepiej. Dlatego starałem się pisać, że "może" być tak i tak, a nie "jest" tak i tak. No i dlatego pisałem w tekście o zachowaniach autystycznych/osobach autystycznych, niż o samym autyzmie.

      Usuń
    2. 19 badań randomizowanych to nie jest wcale mało, choć oczywiście więcej byłoby lepiej. Dlatego starałem się pisać, że "może" być tak i tak, a nie "jest" tak i tak. No i dlatego pisałem w tekście o zachowaniach autystycznych/osobach autystycznych, niż o samym autyzmie.

      Usuń
  6. ciekawe, czy przy ocenie diety bezglutenowej wyodrębniono dzieciaki z celiakią albo z alergią na gluten

    OdpowiedzUsuń
  7. A możesz podać jakieś szczegóły omawianych badań? Nie mam dostępu do pełnej treści, a abstrakt wiele mi nie mówi. Właściwie to mówi mi tyle samo co twój artykuł, mam nadzieję, że nie napisałeś go na podstawie abstraktu?

    OdpowiedzUsuń