czwartek, 18 maja 2017

Co to znaczy „zdrowy styl życia"?

Rzadko pozwalam sobie na opinię, ale tym razem będzie inaczej. Niejednokrotnie dostaję pytania jak należy dbać o zdrowie, co to jest zdrowy styl życia. Często w poszczególnych przypadkach odsyłam do lekarzy czy dietetyków, przypominając, że jestem tylko młodym biologiem. W ogólnym jednak ujęciu i w odniesieniu do mojej wiedzy i poglądów mogę napisać o tym, jak ja widzę zdrowy tryb życia, co on według mnie znaczy, a z czym jest zdecydowanie sprzeczny. 


Nie da się tutaj pominąć rzeczy, które dla wielu będą truizmami. Po prostu chciałbym by tekst zawierał pełen na sprawę pogląd. Pierwsze co chciałem poruszyć, to temat jedzenia. Wiadomo, że trzeba się dobrze odżywiać, by dbać o zdrowie. A dobrze, znaczy w sposób zbilansowany, z zawartością witamin, mikro- i makroelementów, białka, kwasów tłuszczowych, węglowodanów, błonnika, mikroorganizmów probiotycznych i różnych związków pochodzenia zwykle roślinnego, zwanych „prozdrowotnymi”, takimi jak flawonoidy. To co ja bym chciał do tej oczywistości dodać, to że jedzenie ekologiczne, organiczne itp. niekoniecznie musi oznaczać, że lepsze i zdrowsze. Żywność ekologiczna może zawierać np. więcej kwasów tłuszczowych omega 3 czy sprzężonego kwasu linolowego, ale mniej białka. Niektóre z wymogów stawianych żywności ekologicznej są bez sensu, np. zakaz upraw GMO. Te przecież są dla zdrowia i środowiska korzystniejsze, niż stosowanie środków ochrony roślin w ogóle i w większych dawkach. Zmierzam do tego, że to, że coś jest dziwne, egzotyczne albo uznawane za bio/eko/organic lub uchodzi w potocznym rozumowaniu za zdrowe, wcale nie znaczy, że jest takie w rzeczywistości.

To, że orientuję się w tym, co to znaczy zdrowe odżywianie nie znaczy od razu, że całkowicie je stosuję. Pewnie będę tego za 20 lat żałował (a może po drodze to zmienię?), ale nie mogę się poszczycić naprawdę zdrową dietą. Jadam czasem chipsy, coraz rzadziej, ale jednak. Bywam w McDonaldzie, raz na jakiś czas, lecz bywam. Staram się jeść owoce i warzywa, pestki dyni i orzechy, ale nie każdego dnia mi się to udaje. Raz na jakiś czas tylko jadam kiszonki. Naturalne jogurty częściej, ale wciąż rzadko. Bywa więc, że idę na łatwiznę i zaopatrzę się w jakiś suplement z probiotykiem. Zdecydowanie łatwiej jest mi się zdrowo odżywiać, gdy noszę ze sobą stosunkowo niewiele pieniędzy. Wtedy dużo mniej chętnie kupuję chipsy czy pizzę.

cheesburger
Cheesburger z Mcdonalds, mcdonalds.com


Przy okazji tego wątku warto przypomnieć, że jedzenie mięsa może być szkodliwe nie tylko dla zdrowia, lecz także dla środowiska, ze względu na wycinanie lasów pod pastwiska, produkcję metanu (gazu cieplarnianego) przez trzodę chlewną, znaczne wykorzystanie wody do produkcji mięsnej i wytwarzanie przez tę gałąź przemysłu ogromnych ilości odpadów. Dobrze jest więc ograniczyć spożywanie mięsa niezależnie już od idei wegetarianizmu.

Kolejną oczywistością jest aktywność fizyczna. Na swój sposób potrafi subtelnie regulować różne procesy metaboliczne organizmu. Poprawia przemianę tłuszczów, mamy dzięki niej lepszą kondycję. Istnieją wstępne badania, że korzystnie modyfikuje niektóre geny epigenetycznie. Do tego ćwiczenia powodują namnażanie mitochondriów w komórkach mięśniowych. Jeśli namnożymy je w młodszym wieku, będziemy mieć ich więcej na starość. Z czasem mutują, ale mutacje zachodzą w każdym mitochondrium niezależnie, więc każde dodatkowe, powielone w młodszym, niż późniejszym wieku mitochondrium, będzie działać (potencjalnie) na naszą korzyść. Nawet więc ćwiczenia w średnim wieku są tutaj skuteczne, w końcu lepiej jest sobie namnożyć 40-sto letnich mitochondriów, niż by tylko miały dalej mutować i się starzeć. Warto więc ćwiczyć, ja nie ćwiczę. Staram się za to robić kilka razy w tygodniu po kilka-kilkanaście kilometrów spaceru. To też jakaś aktywność.

Piszę ten tekst po północy, a powinienem spać. Wiadome jest, że niewysypianie się jest dla organizmu szkodliwe. Bywa i tak, że zbyt krótkie spanie (a odpowiedni sen to około 7-9 godzin dla człowieka) może być dla organizmu tak samo złe, jak nieprzespana noc. Co więcej, wstępne badania na zwierzętach wykazują, że odbieranie przez oczy i mózg światła nocą (a co robimy w tym czasie, jak nie siedzimy przed komputerami?) negatywnie wpływa na metylację DNA komórek niektórych organów. Nie tylko więc stres, ale zaburzenia o podłożu epigenetycznym. Myślę, że wpisuję się w stereotyp osoby, która chodziła regularnie spać i wstawała wyspana rano, gdy chodziła do szkoły, a z momentem pójścia na studia (raz zajęcia na 8, innym razem na 13, innym razem na 15, po drodze z niepotrzebnymi okienkami) wszystko uległo dramatycznej zmianie. Dla organizmu dosłownie dramatycznej. Podobny problem z pewnością mają ci, którzy pracują na dwie lub co gorsza na trzy zmiany.

późne chodzenie spać

Wracając na chwilę do żywienia. Kontrowersyjny temat, czyli suplementy diety. Bardzo często je na blogu i fanpage krytykuję. Nie robię tego jednak na zasadzie „bo to suplement, więc krytykować trzeba i koniec”, lecz za merytorycznymi przesłankami. Gdy słyszę o Liporedium mającym wspomagać odchudzanie i przeciwdziałać efektowi jo-jo, choć jego skład nie daje na to praktycznie żadnych nadziei, to trudno jest nie wkurzyć się i opisać tego na blogu. Tak samo jest z wieloma innymi preparatami, ale są i takie, o których mam dobre zdanie. Suplementów jest całe mnóstwo i zdecydowana większość jest nic niewarta, a producenci na etykietach zwyczajnie oszukują, obiecując niepotwierdzone skutki spożywania. Istnieją jednak te skuteczne, a do niemalże obowiązkowych np. zimą zaliczyć trzeba witaminę D i tran.

W tym roku głośno się zrobiło o smogu. Słusznie, bo problem jest poważny. Bywały dni, kiedy Polskie miasta miały bardziej zanieczyszczone powietrze, niż Pekin. W końcu w czymś byliśmy na pierwszym miejscu w skali świata… ale chyba nie o to nam chodziło. Dzielnica, w której aktualnie mieszkam, choć podobno „porządna” to słynie w Poznaniu z zapachu palonych śmieci. Wiosną i latem (nocą) także. Dzielnica wiecznego smogu. Te wszystkie ostrzeżenia w obliczu takiej codzienności nie robiły na mnie większego wrażenia. Jednocześnie właśnie dlatego zaopatrzyłem się w maseczkę przeciwpyłową FFP3, jeszcze zanim wywołano ogólnokrajową histerię odnośnie czystości powietrza. Każdemu polecam mieć jakąś w domu, w zanadrzu i zakładać kiedy trzeba.

smog w Polsce
http://aqicn.org/map/europe/pl

Jeśli chodzi o ochronę przed czynnikami zewnętrznymi, to nie wolno zapominać o kremach z filtrem. Wbrew powszechnym teoriom spiskowym, że są niepotrzebne i szkodliwe, to są jednymi z niewielu rzeczy, które z pewnością chronią przed nowotworami skóry. Oczywiście nie jest to gwarancja, ale znaczny spadek prawdopodobieństwa wystąpienia choroby, a to już bardzo dużo. Jeśli doliczymy wolniejsze starzenie się skóry, zmarszczki w późniejszym wieku, niż przeciętnie, to jedyny wniosek, jaki będziemy mogli wysnuć jest jasny: jeśli wychodzimy na świeże powietrze za dnia, odsłonięte miejsca smarujemy kremem z filtrem, bo – jak wyżej.

Jeszcze jednym dla wyznawców medycyny alternatywnej grzechem będzie zaszczepienie się. Wbrew różnym bezzasadnym zabobonom, szczepionki chronią przed poważnymi chorobami. Poza tymi obowiązkowymi warto zainteresować się szczepieniami dodatkowymi oraz przypominającymi, gdy jest się już dorosłym. Jeśli wyrobiliście w sobie nawyk myślenia o zdrowym stylu życia i uważacie, że Wasz właśnie taki jest, to jeśli się nie szczepicie, wiedzcie, że to tylko złudzenie. Na co warto się dodatkowo zaszczepić lub doszczepić, gdy się dorośnie? O to trzeba podpytać lekarza rodzinnego. Ja na przykład szczepiłem się ostatnio na HPV (wirus brodawczaka ludzkiego),  wirusa zapalenia wątroby typu A, w ciągu kilku dni przyjmę szczepionkę na błonicę, tężec i krztusiec (którą nota bene lekceważyłem, dopóki starszy kolega nie opowiedział mi jak ta choroba przebiegała u niego, gdy był w moim wieku). Jeśli lubicie gry komputerowe to wyobraźcie sobie, że taka szczepionka to jak ulepszenie zbroi na stałe, na przykład (Baldur's Gate i inne...).

odporność szczepienia
Baldur's Gate, http://www.sob.internetdsl.pl

Osoba, która dba o zdrowie, stara się też ograniczać stres. Jest to pojęcie bardzo szerokie. Właściwie to przeziębienie samo w sobie też jest stresem dla organizmu, ale chodzi mi teraz o ten powszechnie rozumiany stan emocjonalny, kiedy się denerwujemy, zwłaszcza nadmiernie czy niepotrzebnie. Wywołuje to całą kaskadę reakcji związanych z tzw. hormonami stresu. Dobrze jest mieć swoje sposoby na uspokojenie, np. medytacja, kojący zapach czy inne. 

Na koniec chciałem wspomnieć o badaniach prewencyjnych. Jeśli jest się w jakiejś grupie ryzyka, np. wystąpienia nowotworu tego czy innego narządu (bo ma się taką czy inną predysponującą chorobę, zdiagnozowaną mutację genetyczną albo prawdopodobieństwo wynikające z genetycznego drzewa genealogicznego), to należy się pod tym kątem regularnie badać. Jak często - trzeba ustalić z lekarzem. NFZ nie zawsze będzie hojny i czasem trzeba zapłacić dodatkowo, raz jeszcze, ze swoich. Wielu ma taki tok myślenia, że skoro coś można na NFZ, to lepiej poczekać ten rok na wizytę u endokrynologa (a potem kolejne 6-9 miesięcy na rezonans magnetyczny i kolejne miesiące na wizytę u lekarza by zinterpretował wynik i wdrożył ewentualne leczenie...), niż płacić prywatnie. Może i jest w tym sporo racji, jeśli nie chodzi o nic ważnego i pilnego, ale gdy mowa o zdrowiu, lepiej jest się poważnie zastanowić nad takim szczególnym wydatkiem.

zdrowy styl życia
Bisanz 1934. Encyklopedia gospodarstwa domowego oraz najnowsza kosmetyka.
Wygrzebane przez Stare Kosmetyki

Obiektywne sformułowanie czym jest zdrowy tryb życia jest ogólnie rzecz biorąc ciężkie, bo sami nie do końca wiemy co jest zdrowe, a co nie. Często dany produkt może być dla jednej osoby korzystny, a u innej powodować objawy alergiczne. Ktoś będzie woleć aktywność fizyczną w formie biegania, a kto inny spaceru czy pływania. Jednoznacznie określanie, że coś jest zdrowe ma charakter ogólny, a z całym przekonaniem dotyczy niewielu kwestii (tam gdzie strzelają, nie musisz być przy tem - to na pewno!).

Gdy ktoś twierdzi, że wolne od glutenu jedzenie z pewnością jest zdrowe, a marihuana leczy raka - nie mając na to żadnych dowodów naukowych, bo takowe nie istnieją (chyba że przy celiakii, jeśli o glutenie mowa), to nie traktuje się takiej osoby na poważnie. To tylko przykłady, ale obrazowe. Jak daleko od rzeczywistości można upaść jest niesamowite. Prosta odpowiedź nie znaczy słuszna odpowiedź. Zobaczcie na Greentest, absurdalne mierzenie chemikaliów w jedzeniu śmiesznym urządzeniem. Zastanawiam się ile dobrych owoców i warzyw się przez to zmarnowało, ile się zmarnuje. A kończąc, warto zwrócić uwagę na kolejny, ten właśnie problem marnowania żywności. Dbanie o środowisko także powinno być postrzegane, jako element zdrowego stylu życia.

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj.

20 komentarzy:

  1. Bardzo rozsądne podejście do tematu. Super, że wspominasz o ekologicznych aspektach jedzenia mięsa, bo to ważny problem o którym większość zapomina koncentrując się tylko na ideologicznej stronie diet wegetariańskich. Szkoda tylko, że posiadasz dużą wiedzę na temat żywienia a sam z niej nie korzystasz Zmotywuj się do wprowadzenia zmian na lepsze bo warto, zresztą sam wiesz...

    OdpowiedzUsuń
  2. A jakieś dowody że jedzenie mięsa może być szkodliwe? Dowody czyli badania, a nie bąki ze stron wege-ideologow?
    Ignorując mięso mocno smażone i przetworzone, bo nawet marchewka można tak przyrządzić by szkodziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.who.int/features/qa/cancer-red-meat/en/

      Usuń
    2. Już od dawna wiadomo, że WHO oficjalnie zaleca ograniczenie mięsa w diecie. Wystarczy spojrzeć na najnowszą oficjalną piramidę żywienia, która jest zgodna ze współczesną wiedzą naukową aby wszystko było jasne. Paleo i inne modne bzdedy to wygodna dieta stworzona po to, żeby można było się bezkarnie obżerać golonką w imię "zdrowia" ale z prawdziwą wiedzą o żywieniu to to nie ma nic wspólnego.

      Usuń
    3. Łukaszu, chyba się nie zrozumieliśmy. Prosiłem wyraźnie o BADANIA NAUKOWE które pokazują szkodliwość jedzenia mięsa. Odesłałeś mnie do oficjalnych zaleceń WHO które są czystą polityka i ekonomią a nie mają nic wspólnego z wiedzą naukową.
      Zresztą nawet w przywołanym przez ciebie "dowodzie" czytam "The strongest, but still limited,evidence (...).
      NIE MA badań naukowych które wskazywały by na szkodliwość konsumpcji mięsa.
      Zresztą... słyszałeś o ewolucji?;)))
      Przodkowie człowieka byli głównie padlinożercami, to mięso i tłuszcze zawarte w mięsie pozwoliły im dostarczać odpowiednią ilość energii by mógł powstać tak wydajny mózg jak u homo sapiens.
      Wynalazek rolnictwa to około 10tys lat. W skali ewolucyjnej jest to nieistotny epizod, i tylko dzięki doskonałym zdolnościom przystosowawczym człowiek może doskonale sobie radzić na pokarmie roślinnym.
      Tu jest tekst ze strony spiskowej mięsożerców;)))
      http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,389614,miesozernosc-pozwolila-czlowiekowi-na-szybszy-rozwoj.html

      Usuń
    4. 1. Na jakiej podstawie stwierdzasz, że dokument WHO to czysta polityka i ekonomia?
      2. Jacy dokładnie przodkowie człowieka byli padlinożercami?
      3. Skąd informacja, że mózg mógł rosnąć dzięki energii pochodzenia mięsnego?
      4. Dlaczego uważasz, że wynalezienie rolnictwa to nieistotny epizod?
      5. Wybiórcze cytowanie pod tezę jest słabe.

      Usuń
    5. 3.Trochę trudno dyskutować z kimś kto nie czyta twoich argumentów. Zupełnie jakbym gadał z wege (bez obrazy) Podałem linka, tam jest o wpływie mięsa na rozwój mózgu.
      Jest też np http://nauka.money.pl/artykul/nasi-przodkowie-regularnie-jedli-mieso,0,0,1171456.html
      2.https://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_habilis
      "Prawdopodobnie Homo habilis był padlinożercą. Naukowcy wywnioskowali to z tego, że narzędzia, którymi się posługiwał, nie były dobre do polowania na większą zwierzynę. W wąwozie Olduvai polował na żółwie i małe gryzonie.

      Naukowcy dowodzą, że właśnie jedzenie mięsa przyczyniło się do jego rozwoju. Dzięki takiemu pożywieniu proces uczłowieczania doznał gwałtownego przyspieszenia."
      O ile pamiętam to w "Meandry ewolucji" Ryszkiewicz szerzej to wyjaśniał i pisał o min "hipotezie wodnej małpy" które jadły dużo EPA/DHA co mocno wpłynęło na rozwój mózgów. Co ty właściwie studiujesz? Bo to na pewno nie są nauki biologiczne skoro pytasz o takie rzeczy. Ekonomia i Zarządzania?
      4. 10tys lat dla ewolucji to nie wiele. Sam człowiek współczesny ma 100-200tys lat, a historia gatunku homo ma kilka milionów lat. Te nędzne 10tys mało co zmienia z ewolucyjnego punktu widzenia. Za to przyczyniło się do wystąpienia "chorób cywilizacyjnych" (Takie rzeczy to chyba w gimnazjum już nauczają?)
      5. Wiec podaj BADANIA NAUKOWE pokazujące że jedzenie mięsa szkodzi człowiekowi.
      1. Obejrzyj film FatHead http://documentary-movie.com/fat-head/ min. doskonale tłumaczy fobie mięsno/tłuszczową i jak powstały oficjalne zalecenia. Które, nie przeczę - są zdrowe do gospodarki.

      Usuń
    6. No to też mówię, wybiórcze dobieranie argumentów, wybiórcze odrzucanie argumentów - pod tezę.

      Usuń
    7. Nie rozumiem czemu zarzucasz mi wybiorcze dobieranie argumentów. W całym tekście do którego dałeś linka co słowo przewija się "brak dowodów" "niewystarczająca ilość danych", najmocniejsze do "zagrożenie jest małe". Ale też jest wprost "but that other explanations for the observations (technically termed chance, bias, or confounding) could not be ruled out."
      A jak ty czytasz ten artykuł? Widzisz tam twarde dowody na szkodliwość jedzenia mięsa?
      Czy moje argumenty na 2-3-4 są dla ciebie wystarczające czy to też "pod tezę"?
      Byłem przekonany że jako student biologii posiadasz chociaż gimnazjalną wiedzę na temat gatunku ludzkiego i jego ewolucyjnej historii.
      Jakby co polecam ci - Homo sapiens. Meandry ewolucji Marcina Ryszkiewicza.
      Widzę że jest też dostępna "darmowa" wersja na chomiku co na student na pewno może mieć znaczenie;)))

      Usuń
    8. To prawda, też uczyłam się np. na archeologii że człowiek jest padlinożercą. A raczej wszystkożercą... co ciekawe, jednym z dowodów jest np. to, że nie trawimy surowego mięsa. Nawet tatar jest de facto "padliną". Jest to dieta podobna trochę do diety psów, chociaż wielu właścicieli wymuskanych pupili wolałoby myśleć, że ich psom najlepiej służą "szlachetne" kawałki mięsa; szynka, pierś. Natomiast nadmiar mięsa na pewno szkodzi, tak jak nadmiar cukru - jednego i drugiego nie było za wiele w diecie naszych przodków. Mózg akurat nie odżywia się energią z mięsa. Podałabym źródła, ale nie chce mi się szukać ;) jest dosyć dobry artykuł w Wikipedii na temat antropogenezy, ale tam akurat też nie ma źródła na ten temat; jest tylko: "Odtąd mięso stawało się coraz ważniejszym elementem diety. Niektórzy naukowcy przypuszczają, że miało to duże znaczenie dla poprawy bilansu energetycznego organizmu człowieka, pozwalającego na wykształcenie się coraz większego mózgu oraz mogło się przyczynić do rozwoju coraz bardziej złożonych form społecznych." Tu brak przypisu, ale pewnie można coś znaleźć w innych źródłach pod tym tekstem. Z kolei w angielskiej wersji tego artykułu większy nacisk jest na nabycie umiejętności gotowania: "This species also may have used fire to cook meat. Richard Wrangham suggests that the fact that Homo seems to have been ground dwelling, with reduced intestinal length, smaller dentition, "and swelled our brains to their current, horrendously fuel-inefficient size",[133] suggest that control of fire and releasing increased nutritional value through cooking was the key adaptation that separated Homo from tree-sleeping Australopitheicines." - tam są źródła.

      Usuń
    9. @Piotr Sobolewski
      Argumenty, które podajesz, mają się nijak do tematu i są wybiórcze. Co zmienia fakt, że Homo habilis mógł być padlinożercą? Że 10 tys. lat ewolucji to niewiele? Skąd zarzuty, że działania WHO to polityka? Dlaczego odrzucasz dane epidemiologiczne? Dlaczego powołujesz się na nieuznawaną i generalnie absurdalną hipotezę małpy wodnej? No i co mają na celu te żenujące przytyki o gimnazjum i braku wiedzy, jak na studenta biologii?

      Usuń
    10. "Skąd zarzuty, że działania WHO to polityka? " To chyba nie podlega dyskusji.

      Usuń
    11. http://anabolicminds.com/forum/content/how-win-argument-6428/

      Usuń
  3. Jeszcze dodałabym zdrowe, budujące relacje z innymi ludźmi i dobry seks ;-) nawet jeśli tego chwilowo mamy deficyt, to warto pamiętać że generalnie może nam to przedłużać życie :-P chociaż są ludzie, którzy doskonale się obejdą bez towarzystwa.
    Co do GMO, to niestety wciąż jest we mnie przekonanie, że jest bezpośrednią przyczyną faktu, że tuż za granicą mojego ogródka co jakiś czas przejeżdża machina większa od mojego domu i rozpyla glifosat oraz inne paskudztwa na mnie, na moje murarki i na pszczoły sąsiadów. Sam fakt modyfikowania roślin może i nie jest zły - albo raczej zależy od konkretnego przypadku - ja np. z powodzeniem hoduję soję i nie obchodzi mnie, czy ktoś tam gmerał w jej genach. Ale niestety powstanie GMO doprowadziło do wielu niekorzystnych zjawisk, jak np. tego że pestycydy i glifosat leje się teraz na lewo i prawo, nawet w przydrożne rowy i na miejskie chodniki i parkingi. Sama kiedyś będąc na lotnisku spotkałam gościa który lał roundup na roślinki wyrosłe na lotniskowym parkingu - nawet chyba miał jakąś maskę, ale przecież ludzie chodzący po parkingu już nie.
    Co do niejedzenia mięsa się zgodzę, że warto je ograniczyć, chociaż smutno by mi było gdyby wszystkie zwierzęta gospodarskie zniknęły (zwłaszcza z upraw permakulturowych). Ale zastanawiam się czy używanie ich tylko na karmę dla zwierząt domowych nie byłoby bardziej etyczne - wtedy nie ma znaczenia czy są stare czy młode, a proces produkcji jest prostszy, bo maszyna przerabia takie zwierzę niemal w całości więc pracownicy takiej przetwórni nie muszą robić tego własnoręcznie, a przecież taka praca musi wpływać na ich wrażliwość - ktoś w końcu to robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Jakby co - wiem, że glifosat prawdopodobnie ma słabe działanie rakotwórcze, albo nie ma go wcale ;) ale może być czynnikiem mutagennym i mieć inne szkodliwe skutki dla zdrowia ludzi (poza oczywistymi dla przyrody): http://test.imp.lodz.pl/upload/oficyna/artykuly/pdf/full/Pie13-06m-03.pdf

      Usuń
  4. Zauważyłem, że coraz dużo osób zwraca uwagę na żywienie. Często widzę, jak ludzie czytają etykiety na produktach spożywczych. Szkoda tylko, że mało osób zwraca uwagę na GDA. Niestety, dużo osób promuje diety tj. dieta rozdzielna, wysokobiałkowa lub wysokotłuszczowa, kapuściana, czy jeszcze sokowa, wmawiając, że są one dobre. Szczególnie tą dietę bezglutenową promuje się strasznie, nie zważając uwagi na to, że gluten szkodzi tylko osobom chorym na celiakię lub osobom mających nietolerancje pokarmowe na gluten. Już wielokrotnie podkreślam, że w szkołach brakuje dobrej edukacji żywieniowej. Szczególnie wiedza o żywności jest przydatna, aby każdy zrozumiał zastosowanie dodatków do żywności w technologii żywności, wartość odżywczą produktów spożywczych, czy też GMO i zastosowanie GMO w biotechnologii. Fajnie by było, gdyby w szkołach były warsztaty kulinarne, które strasznie ich brakuje w szkołach. Również należałoby poprawić jakość nauczania biologii w szkołach, szczególnie mowa o genetyce. Ludzie wierzą w szkodliwość GMO, gdyż ludzie promują szkodliwość GMO, a mało osób wie na temat inżynierii genetycznej i stąd też dużo osób boi się GMO jak ognia. Dziennikarze powinni rzetelnie pisać artykuły na temat GMO i szczepionek z punktu widzenia naukowego, co niestety tego brakuje. Najbardziej mnie dziwi, że są takie osoby, które twierdzą, że nie musimy się szczepić, skoro tych chorób nie ma, a przecież odnotowujemy przypadki wystąpienia odry.
    Można na ten temat wiele pisać. Należy pamiętać, że musimy odżywić się w sposób racjonalny i zdrowy, i to nie ulega wątpliwości. Warto tutaj kierować się piramidą zdrowego żywienia i aktywności fizycznej (aktualizowana w 2016 r. przez Instytut Żywności i Żywienia), czy popularnym zasadom żywienia 5"U" wg prof. Bergera.

    Pozdrawiam,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  5. Samo jedzenie to nie wszystko. Jeżeli chcesz żyć jak nasi przodkowie to aby zdobyć pożywienie musisz się wybrać na spacer do lasu. Nazbierać jagód, czy upolować zająca. Jednym słowem najpierw popracuj mięśniami a potem dostajesz nagrodę w postaci jedzenia.

    Jak to zrobić w dzisiejszych czasach? Postaw lodówkę kilometr od domu. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam lekturę: "Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy.", Naszym Nicholas Tales, wydawca Kurhaus Publishing. Gruba książka i temat odżywiania i zdrowego życia jest tylko omawiany "przy okazji", ale warto przebrnąć (pierwsze 3 rozdziały wstępne nie zachęcają, potem jest coraz lepiej).
    Autor przekonująco mówi o Jatrogenii (także w działaniach firm farmaceutycznych), o zdrowym nie-regularnym odżywianiu, o zjawisku hormezy zachodzącym także w ludzkim organizmie itd. Polecam zarówno AUTOROWI jak i komentatorom!
    Pzdr. Michał z Łodzi :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. chciałbym abyś poruszył temat "oleju palmowym", ostatnio dosyc glosno o tym :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś trochę o tym pisałem.
      http://www.totylkoteoria.pl/2016/05/chrupki-kukurydziane-olej-rzepakowy-palmowy.html

      Usuń