piątek, 14 lipca 2017

Braveran – stary skład, nowa reklama. Czy ma szansę zadziałać?

Braveran istnieje na rynku już od dawna, ale ostatnio przypomniał o sobie nowym spotem promocyjnym. Obejrzałem go i pomyślałem, że najwyższy czas, by skomentować ten specyfik na blogu. Przede wszystkim jego skład w odniesieniu do deklarowanych przez producenta efektów stosowania, ale nie tylko. Będzie o tym, czy Braveran działa i dlaczego, a poza tym chciałbym skomentować samą reklamę i charakterystyczne postępowanie niektórych firm farmaceutycznych.

Braveran
www.doz.pl

Pierwsze, na co chciałbym zwrócić uwagę, to cena. Osiem tabletek Braveranu kosztuje około 30 złotych. Producent zaleca spożywanie 4 tabletek dziennie, w związku z czym dzienna cena kuracji to 15 złotych. Miesięczna – 450 złotych. Drogo to mało powiedziane.

Według producenta (którym jest Aflofarm) suplement diety Braveran ma pomagać w uzyskaniu i utrzymaniu erekcji oraz sprzyjać sprawności seksualnej mężczyzn. Z ogólnych informacji tylko tyle, przejdźmy więc do szczegółów, czyli konkretnych składników, ich dawek i obiecywanych przez producenta efektów.

Braveran według deklaracji producenta zawiera 165 mg wyciągu z korzenia maca w dziennej dawce. Jak podają autorzy strony braveran.pl: Maca pomoże w zachowaniu Twojej naturalnej aktywności seksualnej i energii. Obudzi Twój popęd seksualny po ciężkim dniu, by zapewnić miły wieczór. O korzeniu maca pisałem już kiedyś na blogu, komentując inny suplement diety „na sprawność seksualną” mężczyzn. Mogę więc powtórzyć: ani dawka 1500 mg ani 3000 mg na dobę nie zwiększała w badaniach poziomu testosteronu. Jedynie według subiektywnych testów-ankiet badani, którzy spożywali korzeń maca, deklarowali niewielką poprawę. Braveran zawiera 165 mg dziennej dawki. Jeśli ktoś spodziewa się po niej efektów, to musi być merytorycznie niepoprawnym optymistą.

Dajmy mu kolejną szansę. Następnym składnikiem Braveranu jest wyciąg z owoców buzdyganka. Dzienna dawka to 50 mg. Czy może zadziałać? Według badań buzdyganek potencjalnie może zwiększać stężenie tlenku azotu (te straszne reaktywne formy tlenu i azotu, zwane wolnymi rodnikami), a to ma szansę przełożyć się na efektywniejszą erekcję. Problem w tym, że takie skutki obserwowano przy stosowaniu około 1500 mg buzdyganku dziennie, więc Braveran i jego 50 mg na dobę wypada blado.

Następnym składnikiem jest wyciąg z żeń-szenia w dawce 71,44 mg na dobę. Na temat żeń-szenia opublikowano mnóstwo prac. Stał on się symbolem zielarstwa, medycyny „naturalnej”. To, co można o nim powiedzieć, to że nawet jeśli działa, to zdecydowanie nie w tak małej ilości spożywanej dziennie. Lepiej byłoby kupić „porządny” suplement z żeń-szeniem (jeśli ktoś takowy znajdzie), zamiast bawić się w niemalże homeopatyczne dawki.

Braveram zawiera jeszcze cynk, selen, witaminę E i l-argininę. Pierwsze dwa to mikroelementy wpływające na poziom testosteronu i produkcję plemników, witamina E jest przeciwutleniaczem lipidowym. Zaszkodzić nie powinny, jeśli nie suplementuje się ich z dodatkowych źródeł, ale czy pomogą? Gdybym chciał łykać dodatkowy cynk czy selen (ten ostatni podobno łatwo przedawkować), wolałbym kupić sobie – jak w przypadku żeń-szenia – porządny suplement (lub nawet lek wydawany bez recepty, jeśli o cynk chodzi) i liczyć na ogólną poprawę. Cynk i selen oraz witamina E mają szeroki zakres działania na organizm i tak czy inaczej przy ich niedoborze moglibyśmy poczuć się po takiej suplementacji lepiej. Pytanie, czy jest jakiś niedobór, bo w przeciwnym razie dodatkowo spożyte dawki mogą się na nic nie zdać.

Obecna w Braveranie l-arginina w sporej dawce (2,4 g na dzień) ma szansę jakoś-tam-pomóc, ponieważ zwiększa stężenie wymienionego wcześniej tlenku azotu, rozszerzającego naczynia krwionośne. Pytanie, czy warto płacić za niepewny efekt 15 złotych dziennie?

Braveran oprócz tego wszystkiego posiada jeszcze ekstrakt z szafranu, co do którego istnieją dowody, że może działać pozytywnie na nastrój, ale i tutaj, tak jak niemal w każdym poprzednim przykładzie, dawka jest za słaba.

Zauważyć trzeba jeszcze jedną ważną kwestię, mianowicie Braveran nie posiada standaryzacji. Poszczególne składniki nie mają określonej konkretnej dawki poszczególnych związków chemicznych, z wyjątkiem cynku, selenu, witaminy E i l-argininy Na próżno szukać na etykiecie informacji co do zawartości ginsenozydów z żeń-szenia czy furostanolu saponinowego z buzdyganku. Oznacza to, że w rzeczywistości nie wiemy jakie dokładnie dawki spożywamy. W jednej tabletce może być 5 mg ginsenozydów, w innej 8 mg… Czy taka terapia na ślepo ma sens? 

Na koniec kilka słów o reklamie. Tym razem Aflofarm nie sięgnął po popularne chwyty producentów suplementów, takie jak aktor przebrany za lekarza lub farmaceutę. Pokazano mężczyznę w obozowisku razem z dwiema kobietami. Mężczyzna idzie z nimi do campera, a lektor mówi o dwóch pieczeniach na jednym ogniu. Mimo tego, że jest to reklama suplementu mającego poprawiać sprawność seksualną, uważam za niesmaczne i nieetyczne stosowanie takich zagrywek, bo stawiają one kobietę w roli „pieczeni”, w dodatku upieczonej fortunnie razem z drugą. Znalazłyby się pewnie gorsze reklamy, ale ta na pewno zajęłaby w takim rankingu wysokie miejsce.

Wspomnieć też trzeba o procederze, jaki czynią niektóre firmy farmaceutyczne. Wypuszczanie całej masy suplementów diety, w większości na dolegliwości wymyślone, wyolbrzymione lub takie, których nie leczy się suplementami diety. Często o bezsensownych składach (jak Liporedium, tego samego producenta, co Braveran) i małych, nic nie dających dawkach. Żenujące reklamy, łamiące powszechnie panujące standardy etyczne, robienie z odbiorców głupków. Opinie mogą być różne, ale opisane wyżej kryteria są obiektywne.

Nie jest tak, że jestem automatycznie nastawiony „na nie” względem firm farmaceutycznych. Znam takie, których suplementy mógłbym szczerze polecić. Chciałbym, by tego typu producentów było coraz więcej, bo istnienie na rynku w przedstawiony wyżej sposób jest zwyczajnie obraźliwe dla odbiorców i konsumentów.


Literatura
Barassi, A., et al. "Levels of l‐arginine and l‐citrulline in patients with erectile dysfunction of different etiology." Andrology (2017): 256-261.
Gonzales, Gustavo F., et al. "Effect of Lepidium meyenii (Maca), a root with aphrodisiac and fertility-enhancing properties, on serum reproductive hormone levels in adult healthy men." Journal of endocrinology (2003): 163-168.
Hausenblas, Heather Ann, et al. "A systematic review of randomized controlled trials examining the effectiveness of saffron (Crocus sativus L.) on psychological and behavioral outcomes." Journal of integrative medicine 13.4 (2015): 231-240.
Jang, Dai‐Ja, et al. "Red ginseng for treating erectile dysfunction: a systematic review." British journal of clinical pharmacology (2008): 444-450.
Kamenov, Zdravko, et al. "Evaluation of the efficacy and safety of Tribulus terrestris in male sexual dysfunction—A prospective, randomized, double-blind, placebo-controlled clinical trial." Maturitas (2017): 20-26.
Qureshi, Ahmed, Declan P. Naughton, and Andrea Petroczi. "A systematic review on the herbal extract Tribulus terrestris and the roots of its putative aphrodisiac and performance enhancing effect." Journal of dietary supplements (2014): 64-79.
Santos, C. A., et al. "Tribulus terrestris versus placebo in the treatment of erectile dysfunction: A prospective, randomized, double-blind study." Actas Urológicas Españolas (English Edition) (2014): 244-248.
Tapiero, H., et al. "I. Arginine." Biomedicine & pharmacotherapy (2002): 439-445.
Zenico, T., et al. "Subjective effects of Lepidium meyenii (Maca) extract on well‐being and sexual performances in patients with mild erectile dysfunction: a randomised, double‐blind clinical trial." Andrology (2009): 95-99.

4 komentarze:

  1. Jest sildenafil bez recepty, więc producent Braveranu staje na głowie by utrzymać produkt na rynku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze świetny artykuł!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie, świetny artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i konar nie chce zapłonąć ;)
    Fajny jest żeń-szeń z firmy Aboca, standaryzowany na ginsenozydy. Firma z Pabianic ma jak zwykle wspaniałe pomysły na reklamę, ale o dawkowaniu 6 tabletek dziennie już nie wspomina (np. Hepaslimin)

    OdpowiedzUsuń