niedziela, 12 listopada 2017

Sery wolne od GMO. Czy Hochland robi z konsumentów idiotów?

Nie jest niczym nowym, że wielu producentów zamiast pokazywać realne zalety swoich produktów sięga po różne sztuczki, takie jak manipulacje i przekłamania, robiąc z konsumentów głupków. Przodują w tym zwłaszcza firmy kosmetyczne, farmaceutyczne i spożywcze. Opisywałem już na blogu patologie tych drugich (choć większość komentowanych suplementów wywodziła się z jednej firmy), a na fanpage krytykowałem też te pierwsze. Tym razem posłużę się świeżym przykładem z branży spożywczej, który chciałbym przeanalizować. Chodzi o sery Hochland i ich nową reklamę, w której pada kilka ciekawych stwierdzeń, w tym dotyczących GMO. 

Hochland
hochland.pl

Takie marketingowe akcje, po których dany produkt ma nagle zyskiwać jakieś szczególne właściwości w niektórych przypadkach kończą się też zwiększeniem ceny i/lub zmniejszeniem zawartości w opakowaniu. Tak jest też w tym przypadku, stara paczka Gouda miała 150 g sera, nowa, wolna od GMO - 135 g, a cena jest mniej więcej taka sama. Pomińmy jednak ten wątek i skupmy się na samych tylko żółtych serach. Wytwarza się je z mleka z wykorzystaniem podpuszczki – enzymu występującego w przewodzie pokarmowym ssaków. W przeszłości podpuszczka pozyskiwana była z żołądków cieląt, obecnie jej ważnym źródłem są zmodyfikowane genetycznie bakterie z wprowadzonym genem kodującym ją oraz na mniejszą skalę pewne grzyby.

Zastanówmy się teraz w jaki sposób ser żółty można uznać potocznie za produkt GMO i w związku z tym oznaczać go jako wolny od GMO, jak robi to w swojej nowej reklamie Hochland. Po pierwsze, jeśli ser nie powstał dzięki podpuszczce mikrobiologicznej z genetycznie modyfikowanych bakterii. Po drugie, jeśli krowa, od której pobrano mleko do produkcji sera nie była zmodyfikowana genetycznie i po trzecie, jeżeli nie była karmiona modyfikowanym genetycznie pokarmem. 


Na opakowaniach „nowych” produktów Hochland widnieje znak informujący, że produkt jest wolny od GMO, w tym że pasza, którą karmione były krowy nie została wyprodukowana z modyfikowanych genetycznie organizmów. Przeszukując Internet znalazłem też informację, że firma Hochland otrzymała certyfikat VLOG mający świadczyć o tym, że na żadnym etapie produkcji nie wykorzystywano GMO. Załóżmy więc, że tak faktycznie jest, że sery Hochland zostały wytworzone z mleka krów nie karmionych paszą z GMO, same krowy też genetycznie modyfikowane nie były (nie ma takich w branży spożywczej) oraz że podpuszczka stosowana w produkcji nie pochodzi z genetycznie modyfikowanych bakterii, lecz (zapewne) z niemodyfikowanych genetycznie grzybów Rhizomucor miehei (na opakowaniu widnieje informacja o wykorzystaniu podpuszczki mikrobiologicznej). Co to zmienia jeśli chodzi o sam produkt, jego jakość? Czy prezentowanie sera wolnego od GMO jako jego zalety jest wobec konsumentów uczciwe i nie ma cech manipulacji i nabijania ludzi w butelkę?

ser Gouda Hochland
hochland.pl
Spójrzmy najpierw na prawo Unii Europejskiej obowiązujące również w Polsce. Na początku tego wieku, zanim jeszcze nasz kraj wstąpił do wspólnoty, obowiązywać zaczęła dyrektywa nakazująca znakowanie żywności zawierającej powyżej 0,9% GMO. Wydaje się więc bez sensu specjalne informowanie o braku GMO w produkcie, bo gdyby ono było, producent ma obowiązek informować o tym na etykiecie. Tutaj jednak Hochland chwali się też niewykorzystaniem genetycznie modyfikowanych mikroorganizmów podpuszczkowych oraz niestosowaniem pasz pochodzenia GMO. Uznajmy więc, że choć na ten już moment marketingowe zagranie może wyglądać na nie do końca czyste, to nie jest jeszcze w pełni nieuzasadnione. Idźmy dalej. Czy pasza bez GMO jest lepsza od tej z GMO? Czy krowa, która daje mleko na ser, a jadła pokarm z modyfikowanych genetycznie roślin, staje się genetycznie modyfikowana lub w jakiś inny sposób szczególnie zmieniona? Odpowiedź brzmi: nie. Niewykluczone, że może być wręcz przeciwnie i zaraz wytłumaczę dlaczego. W każdej komórce biologicznej znajduje się DNA, niezależnie od tego czy pochodzi ona z organizmu modyfikowanego genetycznie w sposób sztuczny (bioinżynieria-GMO, mutageneza promieniowaniem jonizującym) czy naturalny (ewolucja biologiczna). Podczas trawienia DNA jest rozkładane do krótszych fragmentów, aż w końcu całkowicie zdegradowane (ostatecznie w komórkach wyścielających przewód pokarmowy) i w takiej formie nie różni się cząsteczka DNA pochodzenia „naturalnego” od „sztucznego”. Dla naszego organizmu nie ma więc znaczenia czy zjemy ziemniaka zmodyfikowanego genetycznie czy też nie, bo DNA jednego i drugiego zostanie w naszym przewodzie pokarmowym rozłożone i tak samo wygląda to u krowy. 

Problem co do różnicy w jakości paszy może się pojawić, gdy stosowane są różne środki ochrony roślin i w innych stężeniach, a ponieważ rośliny niemodyfikowane genetycznie wymagają zazwyczaj większych oprysków (co jest zwykle szkodliwe i dla środowiska i dla zwierząt i ludzi), to pasza taka potencjalnie może być gorszej jakości, dostarczając karmionym zwierzętom niepożądanych, wchłanianych w przewodzie pokarmowym cząsteczek chemicznych. Widać więc, że zwierzę spożywające paszę z roślin modyfikowanych genetycznie nie będzie w żaden sposób gorsze ze względu na samo tylko pochodzenie oceniane takim kryterium i nie stanie się też modyfikowane genetycznie.

sery żółte Hochland
hochland.pl

Pozostaje kwestia podpuszczki pochodzenia mikrobiologicznego od drobnoustrojów niezmodyfikowanych genetycznie. Jej wykorzystanie ma na celu strawienie kazeiny mleka i wytworzenie skrzepu. Podczas tego procesu enzym (podpuszczka) jest zużywany i jego pochodzenie może mieć ewentualne znaczenie w kwestiach technologicznych, ale nie żywieniowych. Stąd też podpuszczka nie pochodząca od mikroorganizmów modyfikowanych genetycznie zdaje się nie mieć szczególnych zalet, by się nią chwalić. Gdyby miała ona zastąpić podpuszczkę cielęcą, wówczas pada argument etyczny – korzystamy z mikroorganizmów, a nie kręgowców, które czują – ale tutaj taka podmiana nie miała miejsca. Dodanie podpuszczki z GMO podczas produkcji sera nie czyni go modyfikowanym genetycznie.

Można zatem podsumować, że choć reklama produktów Hochland wolnych od GMO nie kłamie (zakładając rzetelność wspomnianych certyfikatów VLOG) w kontekście produkcyjnym, to faktem jest, że sery żółte tak czy inaczej genetycznie modyfikowane nie są, szczególnie jeżeli nie pochodzą od modyfikowanych genetycznie krów, a tych jak wspominałem nie wykorzystuje się w ogóle w branży spożywczej. Pasza z GMO nie zamienia krów w GMO, nie ma też konkretnych powodów by uznać ją za gorszą, podobnie jak podpuszczkę mikrobiologiczną „naturalną” w porównaniu z tą z drobnoustrojów GMO. Najważniejszy wniosek jest taki zatem, że nie ma serów GMO. Informowanie, że jakiś jest wolny od GMO sugeruje, że inne nie są, co czyni z takiego komunikatu manipulację.

sól wolna od GMO
www.biodiverseed.com
Za podobny, nieuczciwy wybryk marketingowy dostało się jakiś czas temu producentowi jajek Farmio, także na drodze sądowej. Mimo że przez obecność mikroorganizmów GMO w produkcji serów przykładu tego nie można uznać za całkowitą analogię, to jest on bardzo bliski działaniu firmy Hochland i niewykluczone, że w przyszłości zostaną z tego wyciągnięte konsekwencje przez organy adekwatne do zajmowania się takimi sprawami. Niestety świadomość w temacie GMO jest wśród Polaków niewielka. Według sondażu aż 61% obywateli jest przeciwko produkcji i rozprowadzaniu produktów GMO. W związku z tym taka nieuczciwa praktyka marketingowa pomimo ryzyka może się opłacić. Trend co do znakowania wszystkiego jako wolne od GMO, nawet jeśli nie ma to żadnego sensu i jest manipulacją, staje się coraz powszechniejszy. Obok jajek Farmio i serów Hochland na krok taki zdecydowała się też Piątnica czy Mleczna Dolina, a za granicą dochodzi do takich absurdów, jak znakowanie soli jako wolnej od GMO. Pozostaje liczyć na to, że organy zajmujące się reklamami, zrzeszające firmy z danych branż, ochrony konsumenckiej czy dziennikarze będą drążyć temat i zwalczać szkodliwe procedery. 

Literatura
Douglas J. Futuyma. Ewolucja. Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego. Warszawa 2005.
H. Fletcher, I. Hickey, P. Winter. Krótkie wykłady. Genetyka. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2013.
Krzymowski. Fizjologia Zwierząt. Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne. Warszawa 2005.
Murray, Granner, Rodwell. Ilustrowana biochemia Harpera. Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Warszawa 2008.
T.A. Brown. Genomy. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2009.

Ponieważ To Tylko Teoria nie przynosi na ten moment żadnych dochodów z reklam, a prowadzenie i rozwój bloga wymagają ponoszenia kosztów, zdecydowałem się postawić na Patronite, gdzie możecie ustawić w prosty sposób comiesięczne wpłaty (od 5 złotych). Dzięki temu blog może funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Niebawem pojawi się na nim nowy, profesjonalny szablon, a przy podejściu do drugiego progu na Patronite zacznę publikować popularnonaukowe artykuły o tematyce historycznej (obalanie mitów historycznych, historie odkryć naukowych itp.). 5 czy 10 złotych nie jest dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu osób staje się realnym, finansowym patronatem bloga. Dziękuję też wszystkim dotychczasowym Patronom i Patronkom.

26 komentarzy:

  1. Dziwię się, że jeszcze na masową skalę nie stosują oznaczeń "poblogosławione przez Jezusa", "natchnione przez Boga" itp. Tyle samo warte, nic nie kosztuje, a zawsze paru nawiedzonych jeleni się złowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zadziałało by wręcz odwrotnie w świecie zdemoralizowanym przez marksistów.

      Usuń
  2. "Pasza z GMO nie zamienia krów w GMO, nie ma też konkretnych powodów by uznać ją za gorszą" Jeśli krowy są karmione paszą GMO ktora byla pryskana glifosatem, który jest rakotwórczy i nie tylko, to cytowane zdanie to stek kłamstw a wiekszosc upraw GMO nie jest BT tylko wlasnie "modyfikowane" pod odporność na Glifosat i stąd mowimy o takim zbożu, że jest modyfikowane genetycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rakotwórczy i nie tylko? Jakieś dowody poproszę :)))

      Usuń
    2. Nie każde GMO ma związek z roundupem. Na przykład dopuszczone do uprawy w UE ziemniaki Amflora nie mogą być nim pryskane, bo uschną.

      Usuń
    3. Sugerowanie, że tylko GMO może być pryskane glifosatem.

      Usuń
  3. Wow, rzadki przypadek, kiedy prawo nagłówków Betteridge'a nie działa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Patryk | Blog o żywieniu zbiorowym12 listopada 2017 23:25

    Zauważyłem, że teraz jest dużo różnych produktów spożywczych z oznaczeniem "wolne lub bez GMO". Dobrze by było, gdyby w sprawie oznakowań produktów żywnościowych oznaczeniem "wolne lub bez GMO" wypowiedział się Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli dostało europejski certyfikat handlowy a nie jest go latwo dostac to mozesz spac spokojnie, produkt nie jest GMO i na zadnym etapie nie było glifosatu. Reszta oznaczen non GMO w zaleznosci od jednostek certyfikujących, niestety czesc to sciema.

      Usuń
    2. Są dużo gorsze środki od glifosatu, stosowane także w rolnictwie "ekologicznym", więc nie wiem po co skupiać się na glifosacie.

      Usuń
    3. Nawet jeśli to chociaż dla tego, że Glifosat jeat stosowany na sporą skalę poza tym od czwgos nalezy zacząć. Jak nam zdechną owady zapylające to ludzkosc ma rok zycia a ci w bunkrach góra dwa lata.

      Usuń
    4. Patryk | Blog o żywieniu zbiorowym18 listopada 2017 01:18

      @ Łukasz. Zgadzam się. Nie wiem, dlaczego ludzie cały czas skupiają się tylko na Glifosacie.
      @ Mateusz Duzienkiewicz. Rośliny GMO są odporne na szkodniki i na zmiany klimatu. Nie trzeba stosować środków chemicznych przy uprawie roślin GMO.

      Usuń
  5. Skad wzielo sie to, ze niemodyfikowane zboza trzeba bardziej prystkac? Caly sens zboz GMO to odpornosc na pesteycydy... wiec troche bez sensu caly wywod.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zboża modyfikuje się genetycznie żeby były bardziej odporne na choroby i grzyby, czyli żeby je mniej pryskać, w przeciwieństwie do "naturalnych"

      Usuń
    2. To są propagandowe wymysły PRowców bo ostatecznie konczy sie tak ze trzeba pryskac jeszcze więcej.

      Usuń
  6. @ Mateusz Duzinkiewicz. Istotną zdaje się być obecność pestycydów, np glifosatu. NIe ma takiej informacji. Glifosat jest stosowany w tradycyjnych uprawach także. Tym co rzeczywiście jest istotne dla konsumenta to obecność antybiotyków, pestycydów czy dioksyn. Ale na opakowaniu nie ma o tym informacji. Wycofanie jak kurzych w Europie wiązało się nie z GMO ale własnie z obecnością niedozwolonych substancji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glifosat nie moze byc stosowany na roslinie nie GMO bo by nie urosła. Jedyne co to, sie czasem w elewatorach niestaty zdarza pryskac glifosatem ziarno by zabic grzyba co tez jest straszne bo to sie robi rowniez i na konwencjonalnym zborzu! Jest gdzies w sieci badanie robione w Europie zachodniej gdzie badano scieki z mieszkan i w ten sposob zawartosc glifosatu w wydalanym przez ludzi moczu, wychodzi na to ze wszyscy sa tym truci tylko w roznych krajach bylo różne natężenie.

      Usuń
  7. I tak dla przypomnienie, co jest rzeczywiście groźne a ukryte http://czachorowski.blox.pl/2017/05/Serek-wolny-od-GMO-ndash-rzecz-i-informacji.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w cyberlinku pod koniec tekstu. :-)

      Usuń
  8. To powinni jeszcze dodać znaczek "z krów nie karmionych pszenżytem" skoro oni tacy pronaturaliści.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak poczytać etykiety, to Hochland produkuje sery wolne od sera...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest zapotrzebowanie jest produkt! Podobno mamy wolny rynek?!
    Sa produkty znakowane "gluten free" są i "GMO free". Co za problem?!

    OdpowiedzUsuń
  11. To ma taki sens jak znakowanie jajek czy mleka jako "bez glutenu". Polscy konsumenci to po prostu idioci i nie rozumieją nawet co te terminy oznaczają.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś się nie zgadzam z wypowiedzią, ze jeśli krowa je paszę GMO to nic się z nią nie dzieje.Widziałam w internecie myszy i szczury karmione GMO i niestety dostawały olbrzymie guzy na ciele, które były widoczne gołym okiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o badaniach Seraliniego, których wnioski były mocno zmanipulowane? Te zdjęcia pochodzą od zwierząt, które by zachorowały na nowotwory niezależnie od tego czym byłyby karmione.

      Usuń