Nowy podręcznik o zapłodnieniu in vitro firmowany przez abp. Hosera

Niektóre ruchy religijne i parareligijne z fanatycznym uporem próbują zaklinać rzeczywistość, chcąc w ten sposób przekonać szerokie grono ludzi do swoich poglądów. Niewolny jest od tego problemu polski Kościół Katolicki, który stara się zwalczać stosowanie metody zapłodnienia in vitro. Przykładem takiego działania jest wydany niedawno przez wydawnictwo Jedność podręcznik Wobec in vitro Genetyczne, moralne, filozoficzne, teologiczne i prawne aspekty zapłodnienia pozaustrojowego pod redakcją ks. Jacka Grzybowskiego i ks. Franciszka Longchamps de Bérier. Pozycja ta ma być wsparciem dla katechetów podczas prowadzenia lekcji religii w szkołach średnich. Swoim autorytetem podpisał ją (tworząc wstęp) abp. Henryk Hoser.

Arcybiskup Henryk Hoser
abp. Henryk Hoser, fot.: Wojciech Pacewicz / PAP

Opierając się o dostępne materiały promocyjne, tj. wstęp oraz dalsze fragmenty książki Wobec in vitro, chciałbym pokazać gdzie i w jaki sposób autorzy manipulują czytelnikiem. Mamy tu nie tylko stosowanie pojęć według widzimisię, pod tezę, a czasami ich przeinaczanie. Są też merytoryczne przekłamania, podawanie nieprawdziwych informacji i co szczególnie nieetyczne – podawanie, że ta fałszywa „wiedza” jest naukową, logiczną czy oczywistą.

We wstępie napisanym przez abp. Henryka Hosera padają słowa „Ludzkość ma dziś wyraźny problem z samym słowem prawda. (…) prawda przestała być odsłanianiem obiektywnych racji świata. Prawda pojawia się jako poręczna metafora – zmienna lub płynna, użyteczna w danej chwili.” W dalszej części tekstu pokażę, jak niewłaściwe ze strony autora jest wypowiadanie się w ten sposób o prawdzie w tej właśnie książce.

Najpierw muszę skomentować następujący zarzut abp. Hosera do współczesnej nauki i medycyny „(…) dostrzegamy narodziny nie tylko sekularnej emancypacji, ale także początek powstawania tzw. biowładzy – pragnienia regulowania życia człowieka, a szczególnie jego narodzin i śmierci.” Brzmi to wyjątkowo niepoważnie ze strony kogoś, kto aktywnie korzysta ze zdobyczy medycyny, które wydłużają życie, odwlekając śmierć. Choćby tylko w tym roku głośno było o pobycie abp. Hosera w szpitalu ze względu na zdiagnozowaną u niego malarię.

Dalej abp. Hoser pisze: Zarówno niezbywalna wartość życia, jak i godność człowieka zostają zakwestionowane przez kryteria postępu medycznej wiedzy i sprawności, w którym nie zna się granic moralnych, a dążąc do przekroczenia kolejnych barier technicznych i realizacji komercyjnych osiągnięć, osobę ludzką traktuje się jako „wytwór”. Powiedziałbym, że jest wręcz przeciwnie. Standardy opieki medycznej są coraz wyższe, w profesjonalnych miejscach czasem „przesadzone”. Nie tylko w odniesieniu do ludzi narodzonych, ale także płodów i zarodków, co w XIX wieku i wcześniej było niesłychane. Każda nowa technologia biomedyczna porusza zastępy naukowców i bioetyków, zanim wydane zostanie pozwolenie na poszczególne badania. W przeszłości nic takiego nie miało miejsca. Badacze mieli niemal wolną rękę, bez jakichkolwiek ograniczeń etyczno-prawnych.

Przejdźmy teraz do merytorycznych zagadnień poruszanych przez autorów podręcznika Wobec in vitro Genetyczne, moralne, filozoficzne, teologiczne i prawne aspekty zapłodnienia pozaustrojowego. Tak jak wspominałem, już na poziomie pojęć wprowadzone zostają różnego rodzaju manipulacje. „W momencie zapłodnienia (…), powstaje nowy organizm o niepowtarzalnym komplecie genów, odmiennym od genomu matki i ojca. Genom ten u każdego człowieka od zapłodnienia aż  do śmierci pozostaje taki sam.” Argument ten pod pozorem naukowości ma zapewne przekonywać o wyjątkowości genomu samego w sobie, jego unikalności i tym samym potrzebie „ochrony”. Obawiam się, że idąc tym tokiem myślenia moglibyśmy do podobnych wniosków dojść w kontekście genomu komórek nowotworowych. Nie w tym jednak rzecz, chodzi o definicję i manipulowanie nią w sugerowanym celu. Genom człowieka zmienia się cały czas i nieprawdą jest, że pozostaje niezmienny aż do śmierci. Zachodzą w nim ciągłe mutacje. Każdy kolejny podział komórki z replikacją DNA, to nowa szansa na popełnienie błędu przez tę molekularną maszynerię, w wyniku której DNA będzie zmodyfikowane. Gdy przechodzimy infekcje wirusowe, DNA patogenu wbudowuje się w nasz materiał genetyczny również go zmieniając.

Teraz podam przykład manipulacji w powoływaniu się na źródła. Jednym z bardziej popularnych podręczników do genetyki dla studentów kierunków biologiczno-medycznych jest „Genomy” pod redakcją T. A. Browna. Kto studiował kierunki przyrodnicze zapewne zna tę pozycję. Autorzy religijnego podręcznika o zapłodnieniu in vitro piszą „U początków ludzkiego życia po połączeniu się komórek płciowych (plemnik i komórka jajowa) następuje przeniesienie genomu z jednej generacji do następnej i rozpoczyna się rozwój nowego organizmu – osoby ludzkiej” i powołują się tutaj na to właśnie źródło – „Genomy”. Problem jednak w tym, że w fachowym podręczniku akademickim nie padają stwierdzenia, które zarodek opisywałyby jako „osobę ludzką”. Nikt nie przeczy, że embrion staje się nowym, odrębnym organizmem, ale do „osoby” to jeszcze bardzo daleko. Takie fałszywe przytaczanie literatury jest typowe dla pseudonaukowych publikacji.

To niestety nie koniec. Jeden ze wspomnianych autorów, Franciszek Longchamps de Bérier, zasłynął w przeszłości z głoszenia pseudonaukowego poglądu o bruździe dotykowej u dzieci z zapłodnienia in vitro. Wreszcie – i będzie to argument częściowo personalny, ale świadomie i w tym konkretnym przypadku w pełni uzasadniony – abp. Henryk Hoser pouczająco wypowiada się o życiu i śmierci, podczas gdy do dzisiaj nie wytłumaczył się ze swoich pobytów w Rwandzie w 1994 roku, podczas którego trwało ludobójstwo. Niektórzy katoliccy duchowni i zakonnice brali tam wówczas udział w masowych mordach na mniejszości etnicznej Tutsi i ukrywających ich, wywodzących się z większości Hutu. Obecny papież symbolicznie przeprosił za te wydarzenia, podczas gdy abp. Hoser do dziś milczy.

Podobnym, pseudonaukowym podręcznikiem dla szkół średnich, równie ideologizowanym i zaklinającym rzeczywistość jest publikacja profesora Macieja Giertycha Ewolucja dewolucja nauka, którą opisywałem w zeszłym roku. Mam nadzieję, że kolejne ruchy negujące naukę nie będą kontynuowały mody na produkcję książek-wspomagaczy dla licealistów. Tutaj światełkiem w tunelu jest nieprzyjemny w odbiorze, arogancki ton zdań, który z pewnością z góry zniechęci sporą część uraczonej tą książką młodzieży.

Ponieważ prowadzenie bloga wymaga ponoszenia kosztów, zdecydowałem się stworzyć profil na Patronite, gdzie możecie ustawić w prosty sposób comiesięczne wpłaty (od 5 złotych) na rozwój bloga. Dzięki temu blog może funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Po dojściu do pierwszego progu blog zyskał nowy szablon, logo, a fanpage prowadzi dodatkowo jeszcze jedna osoba. Przy podejściu do drugiego progu na Patronite zacznę publikować popularnonaukowe artykuły o szerszej tematyce i różnych autorów. 5 czy 10 złotych nie jest dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu osób staje się realnym, finansowym patronatem bloga. Dziękuję też wszystkim dotychczasowym Patronom i Patronkom.

Udostępnij na Google Plus

O autorze

Jestem zainteresowany biologią ewolucyjną, genetyką, w mniejszym stopniu biologią medyczną, zoologią, embriologią i żywieniem. Skończyłem studia licencjackie i magisterskie z biologii na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Obecnie jestem na studiach doktoranckich z tej samej dziedziny na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Czytaj więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment

10 komentarze :

  1. Ciekawy tekst, niepokojące są te książki-wspomagacze. Bardzo dobrze blog teraz wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Patryk | Blog o żywieniu zbiorowym11 grudnia 2017 21:10

    Bardzo podoba mi się nowy wygląd bloga :) Dobrze, że o tym piszesz, gdy książki powinny przekazywać uczniom informacje, które są zgodne z nauką. Niestety, ale książki do wdż także nie przekazują wiedzy, która jest zgodna z nauką, o czym także wspomina organizacja Ponton :(
    Nauczanie w szkołach także pozostaje wiele do życzenia, nie mówiąc o jakości nauczania przedmiotu, jakim jest wdż.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  3. "Wreszcie – i będzie to argument częściowo personalny, ale świadomie i w tym konkretnym przypadku w pełni uzasadniony – abp. Henryk Hoser pouczająco wypowiada się o życiu i śmierci, podczas gdy do dzisiaj nie wytłumaczył się ze swoich pobytów w Rwandzie w czasie ludobójstwa w 1994 roku. Katoliccy duchowni brali tam wówczas udział w masowych mordach na mniejszości etnicznej Tutsi i ukrywających ich, wywodzących się z większości Hutu. Obecny papież symbolicznie przeprosił za te wydarzenia, podczas gdy abp. Hoser do dziś milczy."
    Niepotrzebne insynuacje. Nie odbiegaj od nauki, rzucanie takich bezpodstawnych oskarżeń jest nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie padają tu żadne oskarżenia. Zastanawiam się tylko i w kontekście tego tekstu miało to znaczenie.

      Usuń
    2. Czy to nie Hoser był przedstawicielem JP2 w Rwandzie w 1994 roku ??? No to kto ? I czy szef nie ponosi pełnej odpowiedzialności za jego działania/zaniechania ? A może jak popi błogosławili kosy na Wołyniu, on błogosławił: "kiedy na zamówienie rządu Rwandy sprowadzano z Chin skrzynie pełne nowiutkich maczet, w komitecie centralnym jedynej partii, zasiadał arcybiskup Kigali"

      Usuń
    3. Łukasz, nie bardzo wiem, jakie miało to znaczenie. Możesz wytłumaczyć to jeszcze raz. Z tekstu nie bardzo mogę wywnioskować.

      Usuń
    4. Wredne i glupie. Nawet nie będę z tym gównem polemizował!

      Usuń
  4. Wystarczy nie puszczać dziecka na religię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam Twój tekst i zastanawia mnie na ten moment jedna rzecz. Odnosisz się do słów "dostrzegamy narodziny nie tylko sekularnej emancypacji, ale także początek powstawania tzw. biowładzy – pragnienia regulowania życia człowieka, a szczególnie jego narodzin i śmierci".
    W dalszej części tekstu tłumaczy Hoser o jakie problemy chodzi ( eutanazja, zapłodnienie
    pozaustrojowe in-vitro, doświadczenia na komórkach macierzystych ludzkiego zarodka,
    tworzenie hybryd i chimer zwierzęco-ludzkich, klonowanie, trans- czy posthumanizm).

    Wyraźnie widać, że problemem dla niego jest takie ingerowanie w życie ludzkie które prowadzi do śmierci, a nie do życia.

    Więc wnioskowanie, że nie powinien korzystać z medycyny, przedłużającej życie jest wątpliwe.

    Gdyby chciał dopuścić się eutanazji, to bym się zgodził z Tobą, nie byłoby to konsekwentne, ale on mówi o czym kompletnie innym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Całe szczęście to ma być pomoc dla liceów, a uczestnictwo w katechezie w liceach znacznie spada.
    Jest szansa że pole rażenia tego "dzieła" nie będzie zbyt duże.

    OdpowiedzUsuń