Spór o to, czy homoseksualizm jest determinowany biologicznie czy kulturowo, czy jest wrodzony czy nabywany, trwa w przestrzeni publicznej od wielu lat. Tymczasem badania na bliźniętach jednojajowych, dwujajowych, rodzeństwie niebliźniaczym i adopcyjnym, na matkach homoseksualistów i heteroseksualistów, badania neurobiologiczne i embriologiczne dotyczące mózgu, genetyczne i epigenetyczne łączące warianty genów i epigenów z szansą wystąpienia homoseksualizmu oraz eksperymenty na zwierzęcych modelach homoseksualizmu jasno pokazują, że czynnik biologiczny w rozwoju orientacji seksualnej pełni istotne funkcje, a prawdopodobieństwo rozwinięcia się orientacji homoseksualnej ustala się co najmniej w pewnej mierze na poziomie genetycznym i w okresie prenatalnym (przed urodzinami).

homoseksualizm

Ponieważ hipotezy dotyczące pochodzenia i przyczyn homoseksualizmu, homoseksualności w kontekście ewolucji biologicznej (dlaczego nie zanika, pomimo sporadycznego rozmnażania się przez homoseksualistów) oraz zjawiska homoseksualizmu u różnych gatunków zwierząt, opisywałem już wcześniej (literatura i źródła w odnośnikach): tutaj oraz tutaj, a także wraz z Dawidem Myśliwcem z kanału naukowego „Uwaga! Naukowy bełkot!” tutaj i tutaj, w tym tekście chciałbym się skupić na nowych, opublikowanych niedawno odkryciach.

Otóż uważa się, że orientacja seksualna nie jest zjawiskiem zerojedynkowym. Istnieją osoby o większych lub mniejszych, wrodzonych skłonnościach do rozwinięcia się orientacji hetero- lub homoseksualnej. Choć najpewniej dominujący jest tutaj czynnik biologiczny i wrodzony, nie można przekreślić roli czynników środowiska w okresie rozwoju po narodzinach, ponieważ tak to czym się odżywiamy, jak i emocje które nam towarzyszą, wpływają na całą gamę cech naszego organizmu: od metylacji genów, przez nasilenie lub osłabienie ich transkrypcji i translacji (odczytywania ich na białka) do samej aktywności białek, zależności hormonalnych, immunologicznych, symbiotycznych i wielu innych. Orientacja seksualna jest więc cechą determinowaną wieloczynnikowo, z prawdopodobieństwem wystąpienia danego jej wariantu w dużej mierze wrodzonym.

Dekady temu zaobserwowano ciekawe zjawisko, mianowicie im więcej dana kobieta ma synów, tym większa jest szansa pojawienia się orientacji homoseksualnej u młodszych z nich. W związku z tym w rodzinach, gdzie jest wiele dzieci płci męskiej, zauważalnie częściej ci młodsi są homoseksualni (choć zaznaczam, że nie jest to bezwzględną regułą, lecz wyraźnie zwiększonym prawdopodobieństwem). Można to też ująć inaczej: geje mają średnio więcej starszych braci, niż mężczyźni heteroseksualni.

Przypomnę, że anegdotyczne przykłady „mój kolega jest gejem, a ma same siostry/jest jedynakiem/jest najstarszy wśród swojego rodzeństwa” nie mają w kontekście tego konkretnego efektu starszych braci znaczenia z kilku powodów. Po pierwsze, mówimy o średnim prawdopodobieństwie. Po drugie, najpewniej istnieją różne „rodzaje” homoseksualizmu, tj. różne, wspomniane wcześniej czynniki mogą w odmiennym stopniu determinować orientację homoseksualną, wpływając na cały szereg cech towarzyszących. Po trzecie, pamiętajmy że wiele płodów nie dożywa narodzin w związku z czym to, co widzimy w postaci dorosłego rodzeństwa naszego homoseksualnego kolegi niekoniecznie będzie rzeczywistym obrazem.

Jednym z czynników odpowiadających za różnicowanie się orientacji seksualnej jest działanie układu immunologicznego matki. Zdarza się, że jej organizm jako obce traktuje niektóre produkty genów znajdujących się na chromosomie Y, a będących istotnymi w rozwoju tych części męskiego mózgu, które odpowiadają za orientację seksualną. Matka jest na nie „uczulona” i w związku z tym produkuje przeciw nim przeciwciała. Z każdą kolejną męską ciążą przeciwciał tych jest coraz więcej, a zatem wywierają silniejszy, biologiczny wpływ na płód męski i kształtujący się mózg, co zwiększa szansę na wystąpienie orientacji homoseksualnej u młodszych synów.

W opublikowanym niedawno badaniu wybrano do testów immunologicznych dwa geny: PCDH11Y i NLGN4Y (znany też jako NLGN5). Oba leżące tylko na chromosomie Y, kobiety ich nie posiadają. Gen pierwszy koduje białko protokadherynę 11Y biorące udział w rozwoju męskiego mózgu. Na chromosomie X znajduje się pierwotna wersja tego genu, PCDH11X (z którego powstał gen wyłączny dla mężczyzn) i posiadają ją zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Translokacja PCDH11X z chromosomu X na Y i utrwalenie się jej w toku ewolucji  człowieka złożyła się w czasie z ewolucyjnym wzrostem ludzkiego mózgu. (Dwa różne geny u tego samego gatunku, gdzie jeden gen powstał z drugiego, tak jak w tym przypadku, nazywamy paralogami.) Gen NLGN4Y należy do grupy neuroligin i jest piątym z nich (cztery poprzednie posiadają także kobiety). Do znanych funkcji białek NLGN należy przede wszystkim wytwarzanie synaps między neuronami i pośredniczenie w sygnalizacji nerwowej.

W eksperymencie zaplanowano cztery grupy: matki synów homoseksualnych bez starszych braci i ze starszymi braćmi, matki synów heteroseksualnych, a jako grupa kontrolna – matki nie posiadające synów. Badana grupa kobiet była istotna statystycznie, tj. wynosiła 142 osoby. Naukowcy zadbali też o inne haczyki, by wyniki były jak najbardziej wiarygodne i oprócz wspomnianej już, dodatkowej grupy kontrolnej matek bez synów, wzięli także pod uwagę całkowitą liczbę ciąż, włącznie z poronieniami, by efekty badania nie były zafałszowane przez brak tak istotnych danych.

Naukowcy pobierali od kobiet osocze i badali je na obecność przeciwciał skierowanych przeciwko opisanym wyżej białkom, tj. przeciwciał anty-PCDH11Y i anty-NLG4Y wobec dwóch izoform (1 i 2). Po pierwsze, okazało się, że przeciwciała anty-NLG4Y są obecne u kobiet, co jest zgodne z teoretycznymi przewidywaniami (mężczyźni nie produkują przeciwciał przeciwko białkom kodowanym przez typowy dla nich gen; dla kobiet jest on z kolei obcy, więc wytwarzanie przeciwciał następuje). Druga, najbardziej istotna część wyników, potwierdziła stawianą hipotezę: najniższe stężenie przeciwciał anty-NLG4Y miały matki bez synów, wyższe stężenie miały matki z synami heteroseksualnymi, następnie matki gejów bez starszych braci i wreszcie, najwyższe stężenie przeciwciał miały matki homoseksualnych mężczyzn, którzy mieli też starszych braci.

przyczyny homoseksualizmu
Wyniki z późn. zm. (tłumaczenie na j. polski), Anthony F. Bogaert et al. "Male homosexuality and maternal immune responsivity to the Y-linked protein NLGN4Y.” PNAS 2017. 

Znając przynajmniej częściowo, od opisanej strony, mechanizm różnicowania homoseksualizmu (przy założeniu, że hipoteza starszych braci zostanie bezpośrednio potwierdzona; tutaj mamy silny, ale wciąż pośredni dowód), możemy zastanawiać się jakie czynniki selekcyjne wpływają na to, że homoseksualność tego konkretnego typu, tj. spowodowana immunologicznie, utrzymuje się w naszej populacji od milionów lat, co jest ciekawym zagadnieniem do badań dla behawioralnych biologów ewolucyjnych. Czy istnieje korelacja pomiędzy występowaniem homoseksualizmu u synów matek immunizowanych białkiem NLG4Y, a nasileniem zachowań altruistycznych u ich potomstwa? Czy kobiety odpowiadające silniejszą reakcją immunologiczną na białko NLG4Y mają jakieś sprzężone z tą okolicznością cechy, zwiększające szansę przetrwania, długowieczności, poprawiające płodność? Z pewnością pytań możemy stawić więcej, a dalsze badania rozjaśnią te i inne fundamentalne zagadnienia.

Ponieważ prowadzenie bloga wymaga ponoszenia kosztów, zdecydowałem się stworzyć profil na Patronite, gdzie możecie ustawić w prosty sposób comiesięczne wpłaty (od 5 złotych) na rozwój bloga. Dzięki temu blog może funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Po dojściu do pierwszego progu blog zyskał nowy szablon i logo, a fanpage prowadzi dodatkowo jeszcze jedna osoba. Przy podejściu do drugiego progu na Patronite zacznę publikować popularnonaukowe artykuły o szerszej tematyce i różnych autorów. 5 czy 10 złotych nie jest dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu osób staje się realnym, finansowym patronatem bloga. Dziękuję też wszystkim dotychczasowym Patronom i Patronkom.


Literatura
Anthony F. Bogaert et al. "Male homosexuality and maternal immune responsivity to the Y-linked protein NLGN4Y.” PNAS 2017. 
Blanchard, Ray, and Anthony F. Bogaert. "Homosexuality in men and number of older brothers." The American journal of psychiatry (1996): 27.
Blanchard, Ray. "Quantitative and theoretical analyses of the relation between older brothers and homosexuality in men." Journal of Theoretical Biology (2004): 173-187.
Bogaert, Anthony F., and Malvina Skorska. "Sexual orientation, fraternal birth order, and the maternal immune hypothesis: A review." Frontiers in neuroendocrinology (2011): 247-254.
Douglas J. Futuyma. Ewolucja. Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego. Warszawa 2005.
Gen NGLN4Y, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/gene/22829
Gen PCDH11Y, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/gene/83259
H. Fletcher, I. Hickey, P. Winter. Krótkie wykłady. Genetyka. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2013.
Johansson, Martin M., et al. "Spatial sexual dimorphism of X and Y homolog gene expression in the human central nervous system during early male development." Biology of sex differences (2016).
P. M. Lydyard i wsp. Krótkie wykłady. Immunologia. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2009.
Priddle, Thomas H., and Tim J. Crow. "Protocadherin 11X/Y a human-specific gene pair: an immunohistochemical survey of fetal and adult brains." Cerebral cortex (2012): 1933-1941.
Scheiffele, Peter, et al. "Neuroligin expressed in nonneuronal cells triggers presynaptic development in contacting axons." Cell (2000): 657-669.
Skaletsky, Helen, et al. "The male-specific region of the human Y chromosome is a mosaic of discrete sequence classes." Nature (2003): 825-837.
T.A. Brown. Genomy. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2009.
Udostępnij na Google Plus

O autorze

Jestem zainteresowany biologią ewolucyjną, genetyką, w mniejszym stopniu biologią medyczną, zoologią, embriologią i żywieniem. Skończyłem studia licencjackie i magisterskie z biologii na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Obecnie jestem na studiach doktoranckich z tej samej dziedziny na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Czytaj więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment

11 komentarze :

  1. Hipotezę immunologiczną mogłyby podbudować analogiczne badania nad męskim transseksualizmem. Wiadomo coś o takowych?

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do strony, to proponowałbym dać w widocznym miejscu Twoje imię i nazwisko (obok Twojego zdjęcia). Zwiększy to wiarygodność.

    I dzięki że piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co w związku z homoseksualnymi zachowaniami kobiet?

    OdpowiedzUsuń
  4. W tekście piszesz, że stężenie przeciwciał zwiększa się z każdą kolejną męską ciążą. Jedynie to potwierdza wykres...
    Chyba, że grupy badane stanowiły osoby hetero posiadające tyle samo męskiego rodzeństwa, co grupy homo, ale na ten temat brak informacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdumiewające, jak fascynujące jest zjawisko „miłości innej niż prokreacyjna”. Intrygujące też jest pojęcie „męskiego homoseksualizmu”. Nie ma czegoś takiego! Homo, hetero i biseksualizm dotyczą obu płci, podobnie jak transseksualizm oraz zespół nieakceptacji własnej płciowości (o nim najchętniej się milczy, lub wpisuje w transseksualizm, co jest istotnym błędem). Wciąż szukamy nowych usprawiedliwień dla „grzesznej milości”. Doceniam opieranie się na źródłach pisanych, zwanych dumnie bibliografią, jednak nie mniej ważna jest wiedza szkolna. Dokładnie tak, wiedza rozproszona, a powszechnie dostępna.
    Można oczywiście poznawać każdego z pionierów seksuologii z encyklopedyczną dokładnością, ale czy to jest aż tak interesujące? Ważniejsze chyba, że znakomita większość z nich sama dotknięta była skazą odmienności, co stymulowało do poznania jakiegoś usprawiedliwienia grzechu rozwiązłości. Dotyka to kręgów judeo – chrześcijańsko - muzułmańskich. Bo w dużej mierze ludy Dalekiego Wschodu podobnych „grzesznych” konotacji nie mają! Co więcej – dla nich dwu facetów czy dwie dziewczyny trzymające się za ręce na ulicy nie budzą jakichkolwiek skojarzeń wobec ich orientacji seksualnej. Nieważne.
    Wiedzą powszechnie nauczaną powinna być pewna synteza zawarta w skali Kinsey’a, wobec której Klein uznał za stosowne opracować swoją tabelę.
    Obserwując zachowania zwierząt, w tym uznawanych za dość prymitywne, można uznać, że: w populacji zdarzają się dość często młode osobniki, podatne na utrwalenie odpowiedzi seksualnej na bodźce zarówno własnej, jak i przeciwnej płci. Dla gatunku ludzkiego korzystne jest, a wychowawczo możliwe, nasilenie skłonności ku płci przeciwnej, z wygaszaniem skłonności ku płci własnej.
    W dzieciństwie wzmacnia się więc zachowania typowo męskie, lub typowo dziewczęce, co służy silniejszej identyfikacji własnej płci. Tak więc mamy etap fascynacji płcią własną, jeszcze bez konotacji seksualnych. Później jest nieco trudniej – okres dojrzewania, kiedy „coś” w organizmie zaczyna żyć własnym życiem, niezależnym od woli, i nie zawsze kojarzonym na tym etapie z przyjemnością. Tu powstaje chyba najwięcej późniejszych problemów – część „transseksualistów” to osoby nie akceptujące tej budzącej się seksualności, uznające, że ta druga płeć ma łatwiejsze życie – z biegiem czasu taka tendencja może zaniknąć lub ulec utrwaleniu. Działanie grupy rówieśniczej oraz starszeństwa plemiennego skupione jest na (upraszczając) wyśmiewaniu nie dość „męskich” lub „żeńskich” zachowań. Wybitnie faworyzuje się erotyczne fantazje i zachowania skierowane na interakcje z płcią przeciwną, w tym okupione przemocą. Budzi się też duch rywalizacji, excuse moi – rywalizacji o prawo do kopulacji.
    Uważam, że tylko ten etap można uznać za „leczenie homoseksualizmu”, czyli takie trochę siłowe przepychanie do grupy rozrodczej. Ma to swoje działanie niepożądane, jak każde leczenie. Ceną za wyrobienie niechęci do erotyki w ramach własnej płci stają się zarówno homofobia, jak i akty przemocy w rodzinie, ale także, o czym warto pamiętać, samobójstwa.
    Dlatego jestem przeciwny „leczeniu homoseksualizmu”. Więcej uwagi powinniśmy poświęcać, jeśli już, formowaniu pozytywnego nastawienia do tworzenia związków heteroseksualnych, bez potępiania odmiennych zachowań. Ludzka cywilizacja to nie tylko rozmnażanie, ale nauka, sztuka, technologia. A troszkę „pedała” tkwi w każdym z nas, i tej resztki nie należy ani hołubić, ani tępić. I nie szukać na siłę usprawiedliwień, bo dążenie do naukowego w sensie genetycznym, czy biochemicznym do odpowiedzi na zarzut nawet nie zawarty w ramach dziesięciorga przykazań, ale chętnie podnoszony przez kapłanów – zbyt często dotkniętych skazą homoseksualną. Niewątpliwie homoseksualizm jest skazą, ale nie wadą dyskwalifikującą z życia w społeczeństwie. Ta skaza często, zwalniając z konieczności odchowania potomstwa, daje nieoceniony wkład w rozwój cywilizacyjny jako taki. A na dokładkę dotyka, i trwa w najlepsze, nawet wśród gatunków tak niespołecznych jak ryby pielęgnicowate.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się że NLG4Y to NL GAY. 🙃

    OdpowiedzUsuń
  7. >możemy zastanawiać się jakie czynniki selekcyjne wpływają na to, że homoseksualność (...) utrzymuje się w naszej populacji od milionów lat

    A dlaczego miałaby się nie utrzymywać? Ewolucja nie dąży do doskonałości, tylko do przetrwania (celowo upraszczam). Najniższym kosztem. Błędy, w pewnych granicach, są w tym równaniu dopuszczalne, tak jak wszystkie inne występujące choroby czy dysfunkcje. Zaznaczam, że definicja choroby to ludzki wymysł, natura nie zna ostrych granic między stanem zdrowia i choroby, nie ma potrzeby się emocjonować i budować do tego ideologii. My sami decydujemy z czym nam dobrze, a z czym źle, badając prymitywne mechanizmy przyrody nie zapominajmy, że jesteśmy ponad tym, nie musimy się im poddawać kosztem jakości naszego życia.

    OdpowiedzUsuń
  8. A jak się ma sytuacja z homoseksualizmem wśród kobiet ? Były przeprowadzane analogiczne badania ?

    OdpowiedzUsuń
  9. To zwykłe zwiedzenie duchowe, mieszanie w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy, co kto ma w głowie. Wodę np. łatwo mieszać.

      Usuń
  10. Tylko patrzeć jak kościół się uczepi tych badań, ale wybiórczo - jak to kościół, i całą winę za homoseksualizm zrzuci na kobiety, tak dzielnie walczące z patriarchalną mentalnością społeczeństwa. Już nie będzie tylko "marszu szmat" ale do tego i "rodzicielek homoseksualistów" lub jeszcze gorzej nazwanych...

    OdpowiedzUsuń