Kategorie:

Czy para mężczyzn mogłaby mieć wspólne biologiczne dziecko?

W 2012. roku Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny lub fizjologii otrzymali: lekarz Shin’ya Yamanaka i zoolog John Gurdon „za odkrycie, że dorosłe komórki można przeprogramować tak, by stały się komórkami pluripotentnymi”. Oznacza to, że dojrzałą komórkę np. skóry, jelita, nerki czy nerwową, możemy zmienić w komórkę macierzystą, zarodkową. Będzie ona miała niemal nieograniczoną potencję – możemy z niej zrobić każdy rodzaj tkanki, z wyjątkiem łożyska (choć potencjalnie i takie komórki macierzyste można by uzyskać dzięki przeprogramowaniu). Daje to ogromne możliwości.

para gejów
Za: www.queerty.com

Wyobraźmy sobie na przykład, że
pobieramy od pacjenta kawałek skóry, przeprogramowujemy komórki w macierzyste,
namnażamy i kierunkujemy w wątrobę. Mamy dzięki temu nowy narząd do przeszczepu
(oczywiście w uproszczeniu, bo komórki wątrobowe to za mało, trzeba stworzyć
„rusztowanie” itd.), bez problemu ze zgodnością tkankową. Pytanie, czy w ten
sposób udałoby się uzyskać komórki płciowe (plemnik lub oocyt ze skóry) i z
osoby bezpłodnej uczynić płodną albo stworzyć potomstwo biologiczne od dwóch
ojców lub dwóch matek (zapłodnić oocyt stworzony z męskiego naskórka plemnikiem
drugiego mężczyzny)?

Przeczytaj także: Czym jest mitoza i mejoza?

Słowem wstępu, wyjaśnijmy
podstawowe rzeczy. Istnieją różne rodzaje rozmnażania. Fundamentalnie dzielimy
je na płciowe i bezpłciowe. To drugie jest ewolucyjnie starsze i oznacza
klonowanie – komórki dzielą się mitotycznie, tak jak dzieli się
nasza skóra, gdy się skaleczymy, aby zabliźnić ranę, tyle że w przypadku np.
bakterii powstaje w ten sposób odrębny osobnik, a u parzydełkowców od osobnika
rodzicielskiego oddziela się potomny, w formie polipa. Nowszy wynalazek
ewolucji i jednocześnie jeden z najważniejszych w historii życia na Ziemi,
czyli rozmnażanie płciowe, polega na przejściu podziałów redukcyjnych, tj. mejotycznych, podczas których komórka przeprowadza rekombinację (crossing-over), a więc wymianę odcinków
DNA między chromosomami homologicznymi, po to by ostatecznie pozbyć się ich i
stać się haploidalna.
Przewaga rozmnażania płciowego
polega na tym, że pozwala ono na ogromną różnorodność genetyczną i szybszą
ewolucję biologiczną, lepsze przystosowanie się do zmieniającego się środowiska.
U organizmów rozmnażających się bezpłciowo zmienność genetyczna wynika jedynie
z mutacji, których tempo jest powolne, natomiast u gatunku wykorzystującego
rozmnażanie płciowe nie dość, że zachodzi crossing-over,
to jeszcze po połączeniu gamety męskiej i żeńskiej powstaje zygota z DNA
pochodzącym od dwóch różnych osobników. Dzięki temu populacja jest na przykład
bardziej odporna na wirusy – kiedy mamy dużą różnorodność, większa jest szansa,
że znajdą się w niej osobniki odporne na zarazę, które ją przetrwają, swoje
geny MHC i inne, ważne dla układu odpornościowego, przekażą potomstwu i tak
podatność na wirusa znacznie spadnie. Oczywiście do czasu, aż ten nie dogoni
ofiary, także ewoluując.

Przeczytaj także: 16 mitów i półprawd na temat homoseksualizmu

Wiele gatunków zwierząt, zależnie
od potrzeb, wykorzystuje różne typy rozmnażania. Bezkręgowce, ryby, płazy, a
nawet niektóre gady (jak popularne warany z Komodo) zdolne są do partenogenezy,
czyli powstawania nowych osobników z niezapłodnionych oocytów. Jest to swego
rodzaju żeńskie klonowanie, które jednak nie zapewnia tak wysokiej zmienności
genetycznej, przez co populacja podatna jest na zarazę i szybkie wymarcie
(warto jednak pamiętać, że przy rozmnażaniu partenogenetycznym crossing-over nadal zachodzi, jest więc
ono i tak korzystniejsze, niż rozmnażanie bezpłciowe). U ssaków rozwój
partenogenetyczny zdawał się być niemożliwy. To znaczy, sądzono, że nierealne
jest by np. kobieta (samica Homo sapiens)
wytworzyła zarodek zdolny do pełnego rozwoju, bez udziału plemnika. Przyczyną
tego jest dziedziczenie epigenetyczne, a dokładnie imprinting, występujący u
ssaków łożyskowych.
pluripotencja
Ludzki oocyt w metafazie II z widocznym ciałkiem kierunkowym, Pu Zhang et al., PLoS One 2009, https://embryology.med.unsw.edu.au

Zjawisko imprintingu
(piętnowania) gametycznego (nie mylić z tym etologicznym, zwanym wdrukowaniem)
polega na charakterystycznym dla danej płci oznaczaniu grupami metylowymi
określonych genów. Niektóre znakowane są ze strony matki, inne ojca. U zarodka,
który posiada już diploidalny zestaw chromosomów od obojga rodziców, w
komórkach somatycznych niektóre geny są więc imprintowane (piętnowane) po ojcu,
a niektóre po matce. Natomiast w komórkach płciowych (spermatocytach i
oocytach) znoszona jest metylacja charakterystyczna dla rodzica płci
przeciwnej. Piętnowanie rodzica tej samej płci, co dziecko, pozostaje. Oznacza
to, że w plemnikach samca piętnowane są te same geny, które piętnował jego ojciec,
a w oocytach samicy piętnowane są te geny, które piętnowała jej matka.

Co ma imprinting do zaburzania
rozwoju partenogenetycznego zarodka u ssaków? Problem polega na tym, że
metylacja DNA zmniejsza jego ekspresję. Czyli piętnowany gen w tym wypadku nie ulega
odczytywaniu na RNA ani na białko. Imprintowane są natomiast geny ważne dla
rozwoju zarodkowego, tak ze strony matki, jak i ojca. W efekcie bez wersji
matczynej zarodek nie rozwija się prawidłowo, a bez opcji ze strony ojca
powstaje problem z wykształceniem trofoblastu, czyli komórek, które utworzą
łożysko. Ostatecznie zarodek umiera albo przez niedorozwój własny albo
trofoblastu. Okazało się jednak, że z pomocą naukowców przeszkoda ta jest do
pokonania.
W roku 2004. udało się uzyskać
partenogenetyczną mysz o imieniu Kaguya. Cały eksperyment był dosyć
skomplikowany. W uproszczeniu, polegał na  uzyskaniu modyfikowanych genetycznie myszy (o
zmienionej ekspresji genów IGF-2 i H19), skrzyżowaniu ich z samicami
rodzicielskimi i uzyskaniu zarodków, od których pobrano oocyty przed
piętnowaniem gametycznym (w diplotenie profazy I mejozy). Następnie połączono
jądra takich zarodków i wprowadzono do oocytu od innego osobnika, który został
pozbawiony jądra. Kiedy doszły do stadium metafazy II, jądra zostały przetransferowane
do owulowanych już oocytów. Potem genom ich został zaktywowany chemicznie do
podziałów, stając się zygotą (efekt ten można uzyskać także na inne sposoby,
np. szokiem termicznym czy impulsem elektrycznym). Tak stworzone zarodki
implantowano u matek-surogatek. Z ponad trzystu zarodków uzyskano zaledwie dwa
zdrowe osobniki narodzone, z czego jednego uśmiercono i wykorzystano do badań,
drugiego – Kaguyę – pozostawiono przy życiu. Mysz ta była w stanie normalnie
się rozmnażać i wydać na świat potomstwo. Publikacja ta dowiodła, że
partenogeneza u ssaków niemożliwa jest właśnie przez zjawisko imprintingu.
Jak widzimy, uzyskanie zdrowego
potomka, zdolnego do rozmnażania, jest możliwe przy posiadaniu jedynie oocytów.
Realne jest więc, by dwie kobiety miały wspólne, biologiczne dziecko.
Dotychczas wytworzono nawet partenogenetyczne zarodki ludzkie w celu uzyskania
komórek macierzystych do dalszych badań. Wróćmy jednak do tematu
przeprogramowania komórek. W tym roku udało się uzyskać podobne do komórek
płciowych męskie (od człowieka) komórki płciowe z fibroblastów (komórki tkanki
łącznej) napletka. Natomiast kilka dni temu w Nature opublikowano ciekawą i
ważną pracę, dotyczącą przeprogramowywania komórek skóry w komórki zarodkowe, a
następnie sprawne oocyty.
Skoro zabieg taki udał się u
myszy, to nie ma przeciwwskazań, by miał nie udać się u człowieka. Potencjalnie
możliwe jest nawet przeprogramowanie męskich komórek skóry w oocyt i
zapłodnienie go plemnikiem innego mężczyzny, czyli otrzymanie biologicznych
dzieci dwóch mężczyzn. Choć w naszym kraju rodzicielstwo gejów i lesbijek wciąż
jest tematem tabu, to na świecie w lepiej od naszego rozwiniętych państwach funkcjonują nawet specjalne programy rozrodcze dla par jednopłciowych, a
tworzone przez nich rodziny są traktowane normalnie. Jak zawsze okazuje się, że
stworzone przez ewolucję bariery są możliwe do przekroczenia, jeśli wyposażeni
jesteśmy w odpowiednią wiedzę i praktyczne narzędzia, dzięki którym możemy ją
wykorzystać.

Przeczytaj także: Coraz bliżej odkrycia źródeł męskiego homoseksualizmu

Najważniejsze jednak, co wynika z tych badań, to to, o czym wspominałem – możliwość uzyskiwania narządów do przeszczepów, które byłyby zgodne tkankowo z tymi dawcy, bo genetycznie byłyby tym samym. Problem polega na tym, że indukowane komórki macierzyste często przekształcają się w potworniaki, czyli nowotwory wywodzące się z tych właśnie komórek. Podanie pacjentowi wątroby, z której może mu wyrosnąć guz z zębami, włosami i nerką w środku, jest bardzo ryzykowne i bez dopracowania metody – niewskazane. Wszystko jest jednak do zrobienia, trzeba zagłębić się w poszczególne ścieżki sygnalizacyjne, tak na poziomie RNA, jak i białek, hormonów czy wtórnych przekaźników i na odpowiednich etapach wyłączać lub włączać potrzebne nam czynniki. Jest to żmudne, ale w perspektywie kilkudziesięciu lat naprawdę obiecujące. 

Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

Przeczytaj także: Co dzieje się ze skórą po zrobieniu tatuażu? Czy tatuaże są szkodliwe dla zdrowia?

Literatura

Douglas J. Futuyma. Ewolucja.
Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego. Warszawa 2008.
Hieronim Bartel. Embriologia.
Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Warszawa 2012.
Kono, Tomohiro, et al. „Birth
of parthenogenetic mice that can develop to adulthood.” Nature
(2004): 860-864.
Medrano, Jose V., et al.
„Human somatic cells subjected to genetic induction with six germ
line-related factors display meiotic germ cell-like features.”Scientific
reports 6 (2016).
O. Hikabe, N. Hamazaki et al. ”Reconstitution in
vitro of the entire cycle of the mouse female germ line”. Nature (2016).
Revazova, E. S., et al.
„Patient-specific stem cell lines derived from human parthenogenetic
blastocysts.” Cloning and stem cells (2007): 432-449.
Winter P., Hickey I., Fletcher
H. Krótkie wykłady. Genetyka. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2013.

 

 

Bioksiążka

 

Najnowsze wpisy

`

Liczba komentarzy: 24 na temat “Czy para mężczyzn mogłaby mieć wspólne biologiczne dziecko?

  1. Bardzo interesujcy artykuł. Jedyny problem polega na tym, że jego język jest za bardzo hermetyczny, w związku z czym zrozumieją go naukowcy i studenci, ale laik będzie miał dużo poblemów, choćby z fachowymi nazwami. Zwykły człowiek chce się dowiedzieć od razu, o co chodzi i nie będzie sprawdzać w googlu, co oznaczają poszczególne sformułowania. 😉 Pozdrawiam!

    1. Dlatego właśnie 3/4 artykułu to wprowadzenie z wyjaśnieniem różnych zjawisk i pojęć. 🙂 Ale racja, niektóre artykuły tutaj na blogu są łatwiejsze, inne trudniejsze i niestety nie potrafię tego obejść.

    2. A może przed opublikowaniem artykułów o tematyce biologicznej daj je do przeczytania komuś niezwiązanemu z tą tematyką. Bo specjaliście trudno jest ocenić, które zdania i określenia są niezrozumiałe dla laika. Dla mnie dużo fragmentów jest nie do przebrnięcia. (dla jasności – jestem fizykiem). A wszystko da się napisać tak, żeby zrozumiał to gimnazjalista, historyk i kasjerka w biedronce. To jest do przeskoczenia. Tylko trzeba się postarać, bo to wymaga jednak dużo pracy. Ale wydaje mi się, że warto, bo skoro ten blog ma promować podejście naukowe, to powinien dać się czytać nie tylko specjalistom.

    3. Nie przesadzajmy. Nie padają tu za bardzo pojęcia których by nie było w szkole na biologii. Jak ktoś na tyle nie uważał to teraz niech cierpi…

  2. Zastanawia mnie taka hipotetyczna sytuacja: jeżeli osoba wymagająca przeszczepu wątroby z powodu nowotworu otrzyma wyhodowaną z własnych komórek (z całym tym procesem powrotu do komórek macierzystych pluripotencjalnych) wątrobę, to czy nie istnieje poważne ryzyko nawrotu choroby? Rzecz jasna, mam na myśli sytuację, gdy występują mutacje onkogenów, a nie gdy nowotworzenie spowodowane jest, np., marskością (załóżmy więc przez czynniki zewnętrzne).

    1. Myślę, że pacjent mając do wyboru umrzeć albo przedłużyć życie o kilka lub więcej lat, nawet z takim ryzykiem przyjmie taki przeszczep. Konkretnie co do pytania, to przeprogramować w komórki wątrobowe można np. komórki skóry, które zapewne nie będą zawierały tych mutacji, jakie ma pierwsza, nowotworoząca wątroba u pacjenta. Gorszym ryzykiem jest potworniak.

  3. Nie chce dyskutować z kwestią decyzyjności pacjenta, to z pewnością ważki argument. Zainteresowała mnie po prostu kwestia potencjalnych nawrotów 🙂

    1. Jak już uzyskasz linie komórkową nieobciążoną mutacjami to nie ma problemów by przeszczep przyniósł pełne wyleczenie. Problem jest dość inny. Nawet jak już będziemy mogli hodować w pełni funkcjonalne wątroby to nadal pozostanie pewna paląca kwestia… Mianowicie zdecydowana większość zmian nowotworowych znajdowanych w wątrobie stanowi przerzuty z innych pierwotnych nowotworów. W tych przypadkach przeszczep nie załatwi w prosty sposób sprawy.

      🙁

  4. "To drugie [bezpłciowe] jest ewolucyjnie STRASZNE i oznacza klonowanie" a podobno "Stułbia-normalna rodzina" ;). Oczywiście to żart, zwracam uwagę tylko na zabawną literówkę. Świetny i bardzo interesujący artykuł (jak zwykle). Jest to kwestia, która od dłuższego czasu mnie zastanawiała i tutaj to wszystko jest ładnie i przystępnie wytłumaczone. Bardzo dziękuję za artykuł i pozdrawiam!

  5. Ciekawy artykuł.
    W szkole nie porusza się szczegółów partenogenezy dotyczących tego co się dzieje w gametach podczas tego procesu i w sumie nie rozumiem jak (w naturze) z haploidalnej gamety żeńskiej powstaje diploidalny zarodek?

  6. Ciekawy artykuł.
    W szkole nie porusza się szczegółów partenogenezy dotyczących tego co się dzieje w gametach podczas tego procesu i w sumie nie rozumiem jak (w naturze) z haploidalnej gamety żeńskiej powstaje diploidalny zarodek, bo w zasadzie to w materiałach internetowych brak jakichkolwiek szczegółów?

  7. trochę to bardziej skomplikowane są różne rodzaje partenogenezy… Może być tak że z niezapłodnionego jaja haploidalnego rozwija się haploidalny organizm, może być tak że komórki rozrodcze nie przechodzą mejozy i są diploidalne albo jeszcze tak, że przechodzą mejozę ale jądra się łączą lub rzeczywiscie przechodzą endomitozę czyli duplikację i mamy w efekcie diploidalnego osobnika… artykuł bardzo ciekawy i przystępnie napisany zrozumiale dla każdego kto w liceum miał biologię 🙂

  8. Tylko czy możemy mówić o dwóch biologicznych ojcach lub matkach, jeżeli do poczęcia musi dojść za pomocą skomplikowanych działań człowieka, które naturalnie nie mają szans zaistnieć?

    1. Tak ponieważ urodzone dziecko nadal ma tych dwóch rodziców (czy to dwie matki, czy dwóch ojców) jako biologicznych? To czy powstanie to 'naturalnie' czy w laboratorium nie ma znaczenia. To tak jakby powiedzieć że rodzice dziecka z in vitro nie byli jego biologicznymi rodzicami?

    2. Zauważam sporą różnicę pomiędzy parą, która została rodzicami dzięki metodzie in vitro, a parą, która zostałaby "rodzicami" w sposób opisany powyżej. Jakby nie patrzeć, to rodzice dzieci z in vitro, gdyby nie różnego rodzaju przeszkody w organizmie, mogliby tymi rodzicami w naturalny sposób być, ponieważ ich organizmy, ogólnie, są do tego przystosowane. Dwoje osób tej samej płci nigdy w naturalny sposób (a przynajmniej na razie natura nie zna takiej możliwości) nie mogliby posiadać dziecka, więc jak można by było ich nazwać biologicznymi rodzicami.

    1. To prawda, ale w artykule piszę o dwóch osobach genetycznie tej samej płci, które produkują, mogą produkować lub mogłyby (np. po odstawieniu terapii hormonalnej, nawiązując do osób trans) tego samego rodzaju gamety, czyli para osób produkująca plemniki albo para osób produkująca oocyty.

  9. Z biopsji polocytów w wyniku selekcji, można wybrać oocyty z największą liczbą wspólnych chromosomów z bratem i przeznaczyć je do zapłodnienia nasieniem partnera brata.Rzadko rodzeństwo (siostra z bratem) może nie odziedziczyć ani jednego wspólnego chromosomu, ale może być i tak , że wszystkie chromosomy odziedziczone po rodzicach(poza Y) będą wspólne .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *