Kategorie:

Czemu kreacjonista zawierzył, tego ewolucji nie żal. Ale naukowcom już tak.

Chociaż od XIX wieku wiadomo, że
zachodzenie ewolucji biologicznej jest faktem, co potwierdzano później
wielokrotnie, także w XX i XXI wieku dzięki badaniom genetycznym, to wciąż na
całym świecie istnieją grupy ludzi, które uparcie twierdzą, że Teoria Ewolucji
Biologicznej (TE) jest nieprawdziwa, przekłamana, że jest wieloletnim i
międzypokoleniowym oraz międzynarodowym spiskiem naukowców i że nie ma dowodów
potwierdzających jej założenia. W rzeczywistości jest to jedna z najlepiej
udokumentowanych teorii naukowych, będąca podstawą nauk biologiczno-medycznych. 
Kreacjoniści i Darwin
(źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Darwin)

Kreacjonizm, Inteligentny Projekt, Teistyczny Ewolucjonizm
O dowodach, mechanizmach i
prawidłowościach ewolucji biologicznej pisałem tutaj. W tym wpisie chciałbym się skupić na zarzutach ze strony
kreacjonistów, na aspektach przeczących poglądom kreacjonistycznym. Jednocześnie
chcę przypomnieć, że Teoria Ewolucji Biologicznej nie wyklucza istnienia sił
wyższych czy wiary w nie, gdyż w ogóle się tym nie zajmuje.

Kreacjoniści często błędnie
myślą, że TE zaklina sens wiary w Boga. Istnieje natomiast dominujący wśród
osób wierzących pogląd, zaaprobowany także przez Kościół Katolicki (ostatecznie
i oficjalnie dopiero za czasów Jana Pawła II w 1996 roku, pierwszy raz podczas
rządów Piusa XII w 1950 r.), o teistycznym ewolucjonizmie, mówiącym, że
ewolucja biologiczna, zgodnie z prawdą, zachodzi, że jej udowodnione mechanizmy
istnieją, a prawidłowości dalej ją opisują, dodaje jedynie możliwość
,,metafizycznego’’ kierowania tym procesem, co mówiąc prosto oznacza, że sekwencją określonych czynników doboru naturalnego czy wystąpieniem mutacji może
kierować siła wyższa.
Istnieje też pojęcie
inteligentnego projektu (ID – intelligent design). Jest to swego rodzaju
rozwinięcie kreacjonizmu, można by rzec, że stary kreacjonizm pod nową nazwą,
odróżniający się jednak w pewnych kwestiach. I chociaż pierwotnie mógłby
znaczyć tyle, co wcześniej wspomniany i akceptowalny religijnie teistyczny
ewolucjonizm (i co jest przez działaczy kreacjonistycznych wykorzystywane
poprzez manipulacje, o czym za moment), to określenie ,,inteligentny projekt’’ zostało
zawłaszczone przez kreacjonistów, którzy próbują unaukowić ten pogląd.
Ewolucjonizm teistyczny zakłada bowiem o metafizycznych podstawach kierowania
ewolucją, nieweryfikowalnych naukowo i zgadza się z dowodami potwierdzającymi
jej zachodzenie (ewolucji), a kreacjoniści pod przykrywką inteligentnego
projektu próbują przekonywać, że istnieją naukowe dowody przeczące TE, a
wykazujące słuszność inteligentnego projektu.
Ponieważ ID (inteligentny
projekt) mógłby brzmieć tak samo, jak ewolucjonizm teistyczny (gdyby nie próba
unaukowienia i kreacjonistyczne wypaczenia), część naukowców nie zaprzeczająca
Teorii Ewolucji Biologicznej, przyznaje, że akceptują koncepcję inteligentnego
projektu, co poprzez manipulacje jest wykorzystywane przez kreacjonistów jako ,,tacy
i tacy naukowcy nas popierają’’. W Internecie można spotkać nawet twierdzenia,
że wielu naukowców (akceptujących w rzeczywistości TE) ,,nie wierzy’’ w
ewolucję biologiczną i ,,wyznaje’’ kreacjonizm, co uskuteczniane jest przez
wyciąganie wypowiedzi z kontekstu bądź też skrajnie absurdalne
nadinterpretowanie. Dobrym tego przykładem jest przywoływanie na
stronie stworzenie.org Stephena
Hawkinga w dziale ,,Naukowcy ID [inteligentnego projektu]’’ z cytatem:
Przeciwności, które musiałyby zostać
pokonane, aby wszechświat taki jak nasz mógł wyłonić się z czegoś takiego jak
Wielki Wybuch są niesamowicie olbrzymie. Uważam, że kiedykolwiek zaczynamy
omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków.

stworzenie.org ewolucja
(źróło: www.stworzenie.org)

W Stanach Zjednoczonych działacze
kreacjonistyczni i działacze ID wciąż próbują wprowadzić nauczanie
pseudonaukowej ,,teorii’’ Inteligentnego Projektu do podręczników z biologii.
Obecnie jest to tam w pewnym stopniu możliwe tylko w szkołach prywatnych, co i
tak należy uznać za porażkę racjonalizmu, a sukces naukowego szarlataństwa. Znane
są w USA próby manipulowania treścią podręczników tak, by sugerowała ona, że
Teoria Ewolucji Biologicznej jest hipotezą, a nie spójnym, dowiedzionym  naukowo kompleksem dowodów, mechanizmów i
prawidłowości opisującym ewolucję biologiczną. Muzeum Stworzenia to kolejne
dzieło amerykańskich kreacjonistów. Można tam obejrzeć na przykład osiodłane
triceratopsy – kreacjoniści uważają, że Ziemia ma nie więcej, niż 10 tysięcy
lat i że dinozaury żyły w tych samych czasach, co ludzie.
triceratops kreacjonistów
(Muzeum Stworzenia, ujęcie z filmu Religious, 2008)
Dotychczas poznałem jedną osobę,
będącą naukowcem, a wierzącą w kreacjonizm i nieakceptującą dowodów TE. Jest to
sytuacja o tyle dla mnie dziwna, że biolog, badający ten proces właściwie w
każdym aspekcie swojej pracy naukowej, jednocześnie mu zaprzecza. Czy jest to
wynik braku zrozumienia czym jest TE – wątpię, choć oczywiście nie jest to
wykluczone. Ludzie nie powiązani z wykształceniem z zakresu nauk ścisłych i
niekoniecznie pasjonujący się tym tematem potrafią bez większych problemów
zrozumieć czym jest ewolucja biologiczna i dlaczego jest ona faktem, a nie
domysłem, hipotezą. Być może jest to wynik dysonansu, gdzie irracjonalna myśl
jako ta przyjemniejsza, być może emocjonalnie bezpieczniejsza, wygrywa z opisem
świata rzeczywistego. Mówię o tym dlatego, że mimo całego zbioru dowodów i
udokumentowanych mechanizmów, istnieje niewielka liczba osób z wyższym
wykształceniem biologicznym, osób, które nie akceptują Teorii Ewolucji bądź też
traktują ją wybiórczo.

Argumenty kreacjonistów
Przechodząc jednak do konkretów –
dlaczego kreacjoniści (o których pisząc dalej, będę miał na myśli także
wyznawców ID i innych, którzy zaklinają zachodzenie ewolucji biologicznej)
racji nie mają i dlaczego należy nie tolerować głoszonego przez nich naukowego
szarlataństwa. Pierwszym argumentem jest odniesienie do falsyfikowalności. W
przypadku teorii ewolucji możemy zweryfikować jej założenia. Na przykład możemy
sprawdzić czy twierdzenia ,,dobór
naturalny nie wpływa na kierunkowanie się populacji
’’, ,,mutacje nie mogą prowadzić do powstawania
nowych cech
’’, ,,wilki istniały już w Triasie’’, ,,hipopotamy i wieloryby nie mają wspólnych
retranspozonów
’’ są prawdziwe. Istnieją więc hipotetyczne dowody świadczące
przeciwko ewolucji, a prawdziwe dowody zaprzeczają tym hipotetycznym. W
przypadku kreacjonizmu nie jesteśmy w stanie ustalić dowodów, ani prawdziwych
ani hipotetycznych. Oczywiście kreacjoniści twierdzą inaczej, jest to jednak
manipulowanie sensem falsyfikowalności, ponieważ kreacjonista do wszystkiego
mógłby sobie dopowiedzieć: Bóg tak chciał,
na przykład ,,Bóg celowo stworzył skamieniałości
aby nas zmylić
’’, co również nie jest do zweryfikowania. Dlatego też
,,Teoria’’ Inteligentnego Projektu jest pseudonaukowa, w przeciwieństwie do
Teorii Ewolucji Biologicznej.

Latający potwór spaghetti o ewolucji
(źródło, www.dziennik.com/publicystyka/artykul/potwor-spaghetti-lata-nad-polska, z późniejszymi zmianami)
Kreacjoniści często wskazują na
istnienie pewnych luk w TE, jako dowód świadczący o tym, że ewolucja to bzdura.
Zobaczmy. Mamy dowody na to, że ewolucja zachodziła i zachodzi, nie rozumiemy
natomiast wszystkich jej mechanizmów. Czy to oznacza, że TE jest nieprawdziwa?
Nie. Dlaczego? A czy jeśli wiemy, że ktoś popełnił jakąś zbrodnię, ale nie
wiemy dokładnie o której godzinie to czy nieznajomość godziny zbrodni przeczy
samemu faktowi jej zajścia? Znane są też przykłady kiedy kreacjoniści
wskazywali na daną lukę w wyjaśnieniu mechanizmów zjawisk ewolucji, a luka ta
później została wyjaśniona. Przykładem tego mogą być atawizmy. Kreacjoniści
twierdzili (i często nadal twierdzą), że nieznane są mechanizmy powstawania
atawizmów, więc nie mogą być one (atawizmy) wykorzystane w TE. Obecnie wiadomo, że jest to
wynik innej w stosunku do całego gatunku ekspresji danego genu czy genów.
Przykładem tego jest występowanie kończyn tylnych u waleni (ewolucja waleni) na skutek ekspresji
wyciszonych w trakcie ewolucji genów, które je kodują.
Można także dowiedzieć się od
kreacjonistów, że brak jest gatunków kopalnych o cechach pośrednich. Oczywiście
takie formy odkrywano, nadal się ich poszukuje. Znane są przykłady o cechach
pośrednich między rybami, a płazami, płazami, a gadami, gadami, a ssakami, czy
gadami (dinozaurami w tym wypadku), a ptakami. A to tylko pojedyncze przykłady,
choć istotne z uwagi na cechy pośrednie między wyższymi taksonami. Problem w
tym, że dla kreacjonisty odkrycie gatunku (rodzaju) o cechach pośrednich
nakazuje odnalezienie kolejnych dwóch gatunków o cechach pośrednich, pomiędzy
,,wyższymi’’ gatunkami pośrednimi, co jest raz, 
że nieadekwatne z uwagi na stopniowość zmian, a druga rzecz, że
oczywiste jest, że niestety nie wszystkie szczątki wszelkich organizmów były
się w stanie zachować, ponieważ nie wszędzie istniały i nie wszędzie istnieją
warunki do zajścia fosylizacji.
Ambulocetus
(Ambulocetus, gatunek (rodzaj) pośredni między ssakami lądowymi, a waleniami, źródło: http://hr.wikipedia.org/wiki/Ambulocetus_natans)
Ważnym elementem w badaniach
ewolucji jest datowanie. Kreacjoniści przytaczać mogą pojedyncze przykłady
błędnych lub sprzecznych datowań. Tylko czy to świadczy o tym, że ewolucja nie
zachodziła i nie zachodzi, czy raczej o błędzie (być może ludzkim, być może
technicznym) przy analizie laboratoryjnej? Jeśli mamy osobę o objawach
anemicznych i sprawdzimy poziom jej hemoglobiny dziesięć razy, z czego jeden
wynik będzie prawidłowy, a dziewięć wyników wykaże niedobór, to ten jeden
prawidłowy wynik w kontekście reszty wyników i objawów pacjenta będzie
świadczył o błędzie w analizie próbki krwi czy o tym, że pacjent niedoboru
hemoglobiny wcale nie ma? Odpowiedzcie sobie sami czy na miejscu takiego
pacjenta bylibyście zadowoleni z lekarza, który wygania Was z gabinetu
wmawiając, że nic Wam nie jest, który nie chce Wam pomóc, bo przecież jeden
wynik na dziesięć pokazał co innego, więc pozostałe dziewięć wyników oraz Wasze
objawy się nie liczą.
Kolejnym posunięciem kreacjonistów, na jaki można się natknąć, jest ideologizowanie nauki, ideologizowanie
pojęć bądź też wymyślanie nowych definicji na potrzeby dowiedzenia swoich tez.
Przykładem jest wymyślanie nowych definicji mutacji czy doboru naturalnego.
Kreacjoniści w dyskusjach lubią także ideologizować różne określenia. Za
przykład możemy wziąć ewolucję waleni. Kreacjoniści twierdzą, że powrót do wód
(a powrót, bo zwierzęta lądowe wywodzą się ze zwierząt wodnych, w tym przypadku
ssaki z ryb) jest cofnięciem się ewolucji. Jest to błąd logiczny – powrót do
życia wodnego jest dalszym przystosowaniem do panujących warunków,
przystosowaniem ze względu na nacisk doboru naturalnego. Oczywiście można mówić
o uwstecznieniu, o pierwotnym czy wtórnym wykształceniu jakichś cech ale nadal
nie będzie to cofanie się ewolucji, a przystosowanie do środowiska. Jeśli grupa
owadów utraciła skrzydła, bo zaczęła prowadzić ziemno-podziemny tryb życia, to
wcale nie oznacza, że cofnęła się w ewolucji. Jeśli grupa ta wtórnie wytworzyła
skrzydła to także nie oznacza cofnięcia się ewolucji do poprzedniego momentu, tylko
dalsze ewoluowanie z uwagi na panujące warunki, z uwagi na nacisk środowiska
jak dostęp do pożywienia, konkurencja, pasożyty itd.
pchła
pchła – owad wtórnie bezskrzydły, CDC, Janice Haney Carr
Drugie prawo termodynamiki mówi o
tym, że entropia (czyli nieuporządkowanie) nie maleje. Z kolei ewolucja
prowadzi do uorganizowania i wyższego uorganizowania. Według części
kreacjonistów druga zasada termodynamiki ma zatem przeczyć zachodzeniu
ewolucji. A jednak nie przeczy. Dlaczego? Owe prawo termodynamiki odnosi się do
układów izolowanych, gdzie z otoczeniem nie następuje wymiana ani energii ani
masy, a nie lokalnych, otwartych układów w układzie izolowanym. Tak więc nie
można mówić o układzie termodynamicznie izolowanym w kontekście ziemskich
ekosystemów.
Kiedyś oglądałem pseudonaukowy
film, nie pamiętam już tytułu. Twierdzono tam, że ewolucja to bzdura, bo
prawdopodobieństwo powstania życia z materii nieożywionej jest prawie
nieprawdopodobne. I do kwestii prawdopodobieństwa często odwołują się
kreacjoniści. Należy jednak wyjaśnić pewne rzeczy. To, że prawdopodobieństwo jest
niskie, nie znaczy, że nie ma go wcale. Kolejną rzeczą jest fakt, że nie wiemy
w jakich warunkach powstawało ,,pierwsze’’ życie i czy w ogóle na naszej
planecie – być może warunki panujące tam, gdzie zapoczątkowana została
biogeneza, były sprzyjające i wspomniane prawdopodobieństwo było wyższe.
Jeszcze jednym ważnym aspektem jest to, że Teoria Ewolucji Biologicznej nie
zajmuje się biogenezą, a powstawaniem gatunków, zatem to, że nie znamy
dokładnie przebiegu biogenezy (powstawania życia), nie przeczy naszej wiedzy,
dowodom, na temat powstawania gatunków.

protenoid
(proteinoid – prawdopodobnie forma pośrednia pomiędzy wyżej uorganizowanymi związkami organicznymi, a prakomórką, źródło: http://www.gutenberg.org/)
Czasem zdarzy się, że w dyskusję
wtrąci się informatyk. Informatyk – kreacjonista. I cóż nam powie? Że
niemożliwe, by ewolucja biologiczna zachodziła, a oczywiste, że koncepcja
inteligentnego projektu jest prawdziwa, bo system jakim jest DNA i jego
odczytywanie musi zostać zaprojektowany przez istotę inteligentną, tak jak
ludzie projektują programy komputerowe. Dlaczego jest to twierdzenie błędne? Po
pierwsze, ponieważ powstawanie sekwencji DNA było najprawdopodobniej stopniowe,
po drugie, w mechanizmie DNA istnieje ekspresja, kierowana czynnikami
środowiskowymi i wewnętrznymi, cechy zero-jedynkowe nie są dominującymi (a
przykładem takich cech jest np. grupa krwi). Różnego rodzaju powinowactwa są
determinowane siłami fizyczno-chemicznymi, a nie jak w przypadku programu
komputerowego – intencją programisty. I chociaż można na swój sposób porównywać
funkcjonowanie programu komputerowego do mechanizmu kodu genetycznego to
całkowite przełożenie jednego na drugi z uwagi m.in. na wyżej wymienione
czynniki i w kontekście ,,inteligentnego projektanta’’ jest błędne.
Dalej wymienić można
przypadkowość, losowość zmian. Kreacjoniści błędnie rozumieją ewolucję w tym
kontekście. Bo o ile o mutacjach mówimy jako o raczej losowych zmianach, tak
dobór naturalny przypadkowy nie jest. Jedne zmiany w ekosystemie czy klimacie
będą wynikały z innych. Dlatego mówimy, że to dobór naturalny weryfikuje
mutacje. Bo jeśli dana cecha powstała w wyniku mutacji będzie aprobowana przez środowisko
w danym czasie, to ma szansę się utrzymać. Tak więc o ile o biogenezie można
przypuszczać, że mogła być procesem przypadkowym, tak powstawanie nowych cech,
gatunków, jest procesem ukierunkowanym i nielosowym.
,,Ewolucja to bzdura, bo
stopniowe zmiany wcale nie są przydatne. Jak można mówić, że oko ewoluowało z
prostszych struktur, skoro połowa oka wcale nie jest przydatna’’ – tego rodzaju
argumenty także padają ze strony kreacjonistów. Są oczywiście błędne, a
dlaczego – można wyjaśnić w prosty sposób. Na przykładzie oka. Bardziej
prymitywne oczy rozróżniały natężenie światła (o czym pisałem w tekście o tym jak widzą zwierzęta), a to już jest
przydatna cecha. Tak jak kolejno dostrzeganie kształtów, a potem wyostrzanie
ich, dostrzeganie barw, wyostrzanie detali itd. Nie ma więc sensu mówienie o ,,połowie oka’’ i
używanie tego jako argumentu. W prosty i przystępny sposób o ewolucji oka
możecie posłuchać i obejrzeć tutaj
(jest to 1 część odcinka, potem należy przełączać na kolejne).
jak widzi meduza?
(jak widzi meduza, źródło: www.blogs.discovermagazine.com)
Spory między naukowcami. To
ostatni argument kreacjonistów, jaki chciałem omówić w tym wpisie. Czy poród u
prawaleni z rodzaju Maiacetus odbywał się jeszcze na lądzie czy już w wodzie?
Chrząstki drugorzędowe, które brały udział w ewolucji ptasiego dzioba
ewoluowały niezależnie u dinozaurów ptasich i nie ptasich? Na jakim etapie dane
grupy organizmów miały wspólnego przodka? Czy dinozaury były stałocieplne czy
zmiennocieplne? W świecie naukowym istniały i istnieją nadal spory, na które
nie ma (lub wówczas nie było) na dany moment jednoznacznej odpowiedzi z uwagi
na np. brak pełnego zapisu kopalnego. Można więc powiedzieć, że istnieją
dyskusje pomiędzy biologami dotyczące niewyjaśnionych kwestii, co podchwytują
kreacjoniści by używać populistycznych argumentów. Bo przecież ,,sami widzicie, że ci durni naukowcy nie
potrafią się nawet zdecydować czy dinozaury były stałocieplne czy zmiennocieplne,
jak więc możecie im wierzyć w jakiejkolwiek kwestii?
’’. No tak. Ale to
chyba dobrze, że naukowcy dyskutują niejednoznaczne zagadnienia i starają się
odkryć nowe dowody bezpośrednie, pośrednie czy teoretyczne by dowiedzieć się
jaka jest prawda, prawda? I to, że dyskutują niewyjaśnione kwestie nie przeczy
dowodom w kontekście tych już wyjaśnionych.
Problem można sprowadzić również
do egoizmu i egocentryzmu, bo przecież ,,może wy powstaliście z tej durnej
małpy, ale ja nie!
’’ ;-). A i tu należy się sprostowanie – nie powstaliśmy ze
współczesnych małp lecz mieliśmy z nimi wspólnego przodka. 

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj.

 

Najnowsze wpisy

`

84 myśli w temacie “Czemu kreacjonista zawierzył, tego ewolucji nie żal. Ale naukowcom już tak.

  1. Przypomniała mi się ostatnia rozmowa z księdzem (nieudana próba apostazji…), gdzie argumentował, że Bóg był Wielkim Wybuchem.

  2. Rzeczowy wpis. Zawsze uważałyśmy, że naukę i wiarę trzeba rozdzielać, niestety nasz kolega kleryk nie do końca się z tym zgadza :/

  3. Bardzo ciekawie się to wszystko czytało. Zawsze mi się wydawało, że teorię ewolucji idzie jakoś połączyć z religią i jedno drugiego nie wyklucza.

  4. Dziękuję za wizytę na moim blogu (główny to jednak: http://anzai.blog.onet.pl/).
    Co do postu to … hmm … mam nieco ambiwalentną ocenę. Bo jak nazwać proces "inżynierii genetycznej", który w krótkim czasie jednego pokolenia, potrafi "wyprodukować" nowe gatunki? Na swoim blogu (adres j.w.) prowadzę zakładkę "Biomedycyna", i tam w jednym z postów o "in vitro" postawiłem tezę, że dopóki naukowcy nie wyprodukują z podstawowych pierwiastków organizmu, wykazującego główne funkcje życiowe, to trzeba przyjąć, że istnieje jakaś siła wyższa, znacznie potężniejsza od inż. genetyków. A zatem wszelkie dywagacje na temat wyższości jednej teorii nad drugą nie mają wielkiego sensu, skoro istnieją inne nadrzędne opcje. Post b. ciekawy, tak jak i inne, szkoda, że nie nawiązuje do GMO, które także jest produktem ewolucji sztucznej jak i … naturalnej. Przecież z powiedzenia: "Jak przyjdzie ochota, to pies kota wyłomota" narodziło się już wiele kotopsów. 😉
    Pozdrawiam

    1. To, że naukowcy czegoś syntetycznie nie wyprodukowali nie oznacza, że musiał to wyprodukować Bóg czy inna siła wyższa, zresztą TE czy wyjaśnianie biogenezy Bogiem się nie zajmuje, to dwie odrębne kwestie które fanatycy kreacjonistyczni próbują ze sobą skłócić.

    2. Ewolucja biologiczna to przejście z jednego stanu gatunkowego do innego … a więc, gdzieś i jakoś musiał powstać ten pierwszy? Czy ci kreacjoniści i wyznawcy TE nie mogą zintegrować swoich wysiłków w kierunku odkrycia jak powstało to "czegoś" (czyli życie), czego nikt nie potrafi zsyntetyzować?

    3. Powstaniem ''pierwszego gatunku'' (pierwszego organizmu, który można by określić jako żywy), zajmuje się biogeneza. Co do ''zintegrowania wysiłków'' – naukowcy (podkreślam, naukowcy, a nie wyznawcy!) ewolucyjni badają jak jest naprawdę, kreacjoniści próbują tę prawdę przekłamywać by wyszło na ''ich''. Jak tu zintegrować wysiłki z kimś, kto przeczy faktom?

    4. Nie opowiadam się po żadnej ze stron, bo nawet gdyby tu doszło do porozumienia, to nie rozwiąże to moich wątpliwości. Przecież ewolucja wywołana "siłą wyższą" to także przeniesienie życia z innych planet (meteoryty).
      Poza tym nie wiem, czy w każdym przypadku przystosowanie się do warunków środowiskowych to ewolucja wykluczająca uwstecznienie, bo przecież nietrudno zauważyć, że broń jądrowa może nas przenieść do epoki kamienia łupanego …
      W sumie myślę, że tam, gdzie nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o … Dlatego dobrze, że poruszasz takie problemy. 🙂

    5. Hm, ale tutaj nie ma dwóch stron. Przynajmniej nie w merytorycznych kwestiach samego faktu zachodzenia ewolucji biologicznej. A przez siły wyższe miałem na myśli Boga itp. :-). Przeniesienie życia do nas drogą kosmiczną np. meteoroidem to nie byłaby kwestia sił wyższych, chyba że w aspekcie metafizycznym, w jaki ktoś może wierzyć. Rzecz w tym, że kreacjoniści i fani ID chcą wmawiać, że te nienaukowe wyjaśnienia oparte na wierze, są naukowe i że przeczą tym faktycznie naukowym, potwierdzonym. I tu pojawia się realny konflikt.

    6. Ja nie twierdzę, że "siła wyższa" pochodzi tylko z kosmosu, użyłem przecież pojęcia "także". Mógłbym w zasadzie wymienić jeszcze kilka innych przyczyn uruchamiających równoległą ewolucję, ale nie o to chodzi.
      Od kilkunastu lat jestem agnostykiem, dlatego dla mnie Bóg, to zjawiska jakie rozum ludzki zauważa, a nie może ich pojąć. Dlatego w sporze pomiędzy kreacjonistami i fanami ID chciałbym wiedzieć co przyjmujemy jako punkt wyjściowy do ewolucji? A więc chyba jednak biogeneza …

    7. Kreacjoniści i fani ID zaprzeczają teorii ewolucji. Zaprzeczają też naukowo wyjaśnialnej biogenezie. Właściwie zaprzeczają wszelkim wyjaśnieniom naukowym, które nie pasują do ich religijnego światopoglądu.

    8. "dopóki naukowcy nie wyprodukują z podstawowych pierwiastków organizmu, wykazującego główne funkcje życiowe, to trzeba przyjąć, że istnieje jakaś siła wyższa, znacznie potężniejsza od inż. genetyków" – a to niby dlaczego? Ten wywód jest kompletnie bez sensu. Natura jest potężniejsza od inżynierów – genetyków i nie mam na myśli żadnej metafizycznej "siły wyższej", ale po prostu świat natury, który widzimy i który nas otacza. Nie jest powiedziane, że inżynier w laboratorium musi potrafić odtworzyć wszystkie zjawiska, jakie zachodzą w przyrodzie, sami jesteśmy jej częścią i nikt nie powiedział, że człowiek to jakaś nadistota, która wszystko potrafi. Równie dobrze setki lat temu ktoś mógłby powiedzieć, że skoro ptaki latają, chociaż są cięższe od powietrza, to dopóki człowiek nie skonstruuje maszyny latającej, trzeba założyć, że istnieje jakaś "siła wyższa", która umożliwia ptakom latanie. Ta siła wyższa nazywa się "fizyka", a samoloty już skonstruowaliśmy.

    9. "Bo jak nazwać proces "inżynierii genetycznej", który w krótkim czasie jednego pokolenia, potrafi "wyprodukować" nowe gatunki?"

      Nie znam takiego procesu, ale spodziewamy się niedługo. Nie, nie będzie to "ewolucja" a "inżynieria".

      "Dopóki naukowcy nie wyprodukują z podstawowych pierwiastków organizmu, wykazującego główne funkcje życiowe, to trzeba przyjąć, że istnieje jakaś siła wyższa"

      Nie ma najmniejszego powodu

    10. @ Anonimowy:
      "Równie dobrze setki lat temu ktoś mógłby powiedzieć, że skoro ptaki latają, chociaż są cięższe od powietrza, to dopóki człowiek nie skonstruuje maszyny latającej, trzeba założyć, że istnieje jakaś "siła wyższa", która umożliwia ptakom latanie."
      Najśmieszniejsze jest to, że latały wtedy (w XIX w.) wg prawa z 1738 roku.

    11. Anonim Łukqsz i Ffatman odrzucając Boga, przymioty boskie oddają w ręce natury… niepoważne panowie!
      Owszem można wytłumaczyć szereg aspektów powstawania życia bez konieczności istnienia Boga osobowego, ale żeby to udowodnić trzeba by przeprowadzić dowód z eksperymentu, czyli zrobić to czego domaga się Andrzej, a czego do tej pory nie zrobiono. Przy czym o ile kiedyś uda się wykreować materię ożywioną z nieożywionej (jestem optymistą) to i tak nie zmieni to wiary osób religijnych o tyle w razie klęski programów usiłujących taką materię wytworzyć będzie to powód do odrzucenia światopoglądu materialistycznego, jako nieznajdującego potwirrdzenia w faktach!

  5. Hm, bardzo ciekawy artykuł. Jak mówi Awiola – temat rzeka.
    Mnie już w podstawówce bardzo to drażniło, że na biologii uczyli nas o teorii ewolucji, a na religii całkiem inne bajki opowiadano. Zawsze wydawało mi się, że oba te poglądy na maksa się wykluczają. Miałam niezły mętlik w głowie. I w sumie mam do dziś 🙂 Aktualnie nie jestem po żadnej stronie barykady, choć już przeżyłam etap silnej wiary w Boga, który stworzył świat, i etap skrajnego ateizmu z pluciem jadem na katoli i religie. Teraz to wszystko mam gdzieś. Nie wierzę w żadne teorie, żyję sobie jakby obok, a wierzę tylko w siebie:)

    1. Owszem, ale co do samego powstania świata to ciężko o niepodważalne fakty jak się to wszystko zaczęło, bo niczego nie wiemy NA PEWNO 🙂 są mniej lub bardziej wiarygodne teorie, ale to wciąż tylko teorie. A my za małe żuczki jesteśmy, żeby takie sprawy pojąć w całej ich istocie;)

    2. Ann – odsyłam do publikacji Hawkinga – w/g jego modelu, "pierwotna osobliwość" nie jest konieczna, zatem znane dziś prawa fizyki obowiązywały zawsze, a to znaczy że będziemy bardzo blisko zrozumienia wielu rzeczy w momencie gdy uda się napisać kwantową teorię grawitacji (czyli połączyć Einsteina z Heisenbergiem)

    3. "Mnie już w podstawówce bardzo to drażniło, że na biologii uczyli nas o teorii ewolucji, a na religii całkiem inne bajki opowiadano."

      Mnie, za PRL-u nie. Może więc należy przenieś naukę religii z powrotem do salek katechetycznych?

      "choć już przeżyłam etap silnej wiary w Boga"

      To hormony, sprawa opisana w każdym podręczniku psychologii rozwojowej.

      "etap skrajnego ateizmu z pluciem jadem na katoli i religie"

      To druga strona tego samego lustra.

      "Teraz to wszystko mam gdzieś. Nie wierzę w żadne teorie, żyję sobie jakby obok, a wierzę tylko w siebie"

      Ayn Rand też tak miała, dopóki się nie zestarzała i schorowała.

    4. @ Tyiu: Jest akceptacją wiedzy o faktach. I to nie wiedzy o skałach a o zawartości naszych komórek. Zwartość naszych komórek to dowody ewolucji. Zawartość skał to ilustracje.

    1. Z tego co ja wiem to od lat 50 XX wieku dopiero zaczął to jakkolwiek akceptować, przynajmniej oficjalnie. Możesz podać jakieś źródła?

    2. Tu mamy dowód poprzez zaprzeczenie – nie ma żadnego dokumentu Kościoła Katolickiego który by z teorią ewolucji polemizował. Owszem są dokumenty piętnujące tzw "darwinizm" (chodzi o słynne twierdzenie że "wygrywa silniejszy" itp idiotyzmy, na bazie których rozwinął się m/in. faszyzm), ale nie sama teorie tylko jej wypaczenia.

    3. W porządku :-). Ale przyjmuje się, że KK oficjalnie uznał TE jako naukowo dowiedziony fakt w 1996 kiedy JPII uznał TE za fakt, a nie hipotezę.

    4. Pamiętajmy że jeszcze w latach 60 / 70 ubiegłego wieku trwała dyskusja pośród samych naukowców – bo wciąż nie brakowało ludzi (z dyplomami, nie świeceniami) którzy twierdzili że ewolucja to jedynie przystosowanie gatunku do zaistniałych okoliczności, ale nie prowadzi do specjacji.

    1. Cel – ośmieszenie religii
      inicjatywa – alkoholowa, podpisy zbierano w piwiarniach (sami o sobie tak mówią, więc czemu mam im nie wierzyć?).
      Zaiste… dobra rzecz…

  6. Dużo pytań, wątpliwości, a jak było naprawdę, to chyba się już nigdy nie dowiemy. No a wierzyć każdy może w co chce i może żyć zgodnie z przekonaniem, że tak właśnie było ;]

    1. Ściśle jak było naprawdę – pewnie nie, ale z czasem biogeneze prawdopodobnie uda się odtworzyć w warunkach sztucznych.

  7. Wierzę, że gatunki ewaluują i przystosowują się do nowych warunków, ale nie uwierzę, że z igły same powstaną widły. Niestety naukowcy często dopasowują "dowody" do swoich teorii. A jednak pierwsze gatunki musiały się skądś wziąć, a na to na razie odpowiedzi nie ma.

    1. Nie ''same''. Na ewolucją wpływa wiele różnych czynników o czym pisałem w podlinkowanym w drugim akapicie artykule ;-).

    2. Owszem ponieważ widły NIE SĄ linią rozwojowa igieł! Z igieł (trzymając się tej analogii) powstać mogą np szydła, lub druty do dziergania. Natomiast widły, powstaną zapewne z widelca.

    3. Widły pojawiają się w zapisie kopalnym o wiele wcześniej niż widelce,więc to raczej widelce z wideł. Ale wydaje mi się że to jest akurat przykład konwergencji ewolucyjnej, a z wideł powstały odwracacze do siana czy rozrzutniki obornika 😀

    4. Karolina, pierwsze gatunki według dzisiejszych wyjaśnień wzięły się z niekomórkowych form organicznych, gdy te otoczyły się błoną komórkową.

  8. Niektóre akapity BARDZO przypominają fragmenty książki Marcina Ryszkiewicza "Homo Sapiens Meandry ewolucji" – Przypadek czy głębszy sens?

    W rzeczy samej, niejednokrotnie już beształem moich braci Protestantów (sam jestem Katolikiem) za bezsensowne zwalczanie wiedzy naukowej, jakoby niezgodnej z Objawieniem (dla Katolików ten problem nie istnieje – od czasów św. Augustyna wiemy, ze jeśli jakieś słowa z Biblii rozmijają się z dobrze udokumentowaną wiedzą naukową, to trzeba brać pod uwagę że ta ostatnia nie jest księgą naukową, lecz alegorycznym opisem drogi do zbawienia. Problem w tym ze dla Protestantów – walka z nauką a szczególnie z ewolucjonizmem stała się idee fix i gotowi są dać twarz największej bredni, byle tylko nie przyznać że ewolucja jest faktem obiektywnym, a kreacja życia przebiega zgodnie z opisywanymi przez nią modelami. No trudno, trzeba ich kochać takimi jakimi są, Z drugiej jednak strony, każda polemikę traktują jak szczególnego rodzaju "przyznanie się do winy", dlatego nie uważam by środowisko naukowe, lub popularyzatorskie powinno z nimi w dyskusję wchodzić.
    Pozdrawiam
    Ps. świetny blog!

    1. Dzięki :-). Co do książki, o której wspominasz, to nie czytałem jej i nie kojarzę, także przypadek :-).

    2. Myślałem że mam do czynienia z kimś z kręgów autora. Sformułowania – owszem, mogą być powiedzmy "uniwersalne" na zasadzie "skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą…" i wykorzystywane były w innych publikacjach, prawdę powiedziawszy, gdybym ja pisał ten tekst, tez pewnie podobnych sformułowań bym użył.

  9. Nie jestem pasjonatem tego tematu. Dlatego nie wiem jak to skomentować. Ale podziwiam zapał w drążeniu tego tematu. Dobrze mieć jakiegoś konika. Czyli hobby. Pozdrawiam Vojtek(pochodzący od małpy?)

  10. Cóż, kiedyś oglądałam dokument w którym dzieci uczono, że świat powstał w 7 dni (innych teorii nie było!). Ja nie mam problemów w akceptowaniu ewolucji, bo gdyby nie ona to nadal byśmy pewno dłubali kijem w ognisku 😀

    1. Gdyby nie ona to nie byłoby niczego (?). Tylko że istnienie ewolucji jest tak oczywiste i logiczne w świecie gdzie panują prawa fizyki, jakie panują, że ciężko by ewolucja nie zachodziła.

  11. Bardzo ciekawy wpis. Niestety są ludzie, którzy mylą fakty z opiniami, czy tez naginają do swych teorii, nie tylko w tym temacie. W przypadku "szarego człowieka" nie ma to większego znaczenia, ale już wśród naukowców – tak, i może to być niebezpieczne. Historia zna takie przypadki.

    1. W przypadku ''szarego człowieka'' również, bo to większość w społeczeństwie może decydować o prawie, a prawo może wpływać jak np. w tym wypadku na to czy można uczyć kreacjonizmu jako teorii naukowej czy nie.

    2. Bardzo słuszna uwaga – dlatego żadna poważna instytucja, czy to Kościół, czy wojsko, czy instytut naukowy nie działa w sposób demokratyczny.

    3. Niektóre niestety działają. Inaczej homeopatia nie byłaby wykładana na uczelniach wyższych, a preparaty homeopatyczne nie byłyby uznawane za leki. Ale generalnie gdy chodzi o merytorykę to powinno się brać pod uwagę fakty a nie opinie.

    4. Racja, zapomniałem o tych przypadkach, ale czy to kwestia demokracji? Nie wiem, myślę że raczej nacisków. Na Śląsku zamierzają uczyć szamanizmu ale tylko tego za którym stoją ogromne pieniądze…
      Jak mówi znane przysłowie – nie ma takiej bramy której nie przeszedł by osioł objuczony złotem…

    5. @makroman17

      Prywatne wrażenia z liźnięcia polskich instytucji naukowych to nadal tylko prywatne wrażenia.
      Europejskie instytucje naukowe powołano ponad 800 lat jako instytucje demokratyczne (co nie oznacza, że cieć może zostać rektorem) na wzór DEMOKRATYCZNYCH instytucji kościelnych.
      A sądy… a sądy (w Polsce też) są też demokratyczne (co nie oznacza, że cieć może pilnować praworządności procesu) – kolegium równych sobie sądzi równego sobie (bez pisowskiej propagandy proszę).

    6. Nie masz pojęcia o demokracji!
      Jaka jest demokracja w Kościele?! Czy ja jako szeregowy Katolik mogę mieć wpływ na wybór papieża?! Czy szeregowy ksiądz ma wpływ na mianowanie Biskupa?
      Czy Szeregowiec wybiera generała?! Czy Studenci wybierają Rektora?! Bez jaj!!! Demokracja jest złudą, deacto i tak rządzą elity finansowe, bo to one mają wpływ na decyzje demokratycznie wybranych polityków.
      I nie wydurniaj się z tą pisowską propagandą bo ja na PiS nie głosowałem!!!

  12. Dyskusja z kreacjonistami nie ma sensu, ponieważ i tak wiedzą swoje… Nawet w komentarzach pod wpisem widać, że niektórzy nie ogarniają totalnych podstaw (mieszanie biogenezy z ewolucją, pochodzenie od małpy etc.), ale muszą wtrącić swoje trzy grosze. Jestem laikiem jeśli chodzi o nauki biologiczne, wystarczyło natomiast wgłębić się w temat (Dawkins, Diamond), by uznać teorię ewolucji za najbardziej logiczne wyjaśnienie różnorodności biologicznej, którego przejawy można zresztą zaobserwować na co dzień.
    Dodałabym jeszcze – może przy okazji kolejnej notki – jedno zastrzeżenie. Nie jesteśmy bynajmniej "wyższym" gatunkiem w sensie hierarchicznym, ogólnie wprowadzanie hierarchii i antropocentryzm plus brak myślenia procesowego prowadzi do błędów w rozumieniu ewolucji. Platon i chrześcijaństwo zrobili nam pod tym względem krzywdę.

    1. Poprzez organizmy wyższe czy niższe (bardziej prymitywne) rozumie się bycie na tzw. drabinie ewolucji :-).

    2. Dawkins, Diamond – dołączę się. Diamond to popularyzator a Dawkins to socjobiolog, który od 35 lat lubi mię wkurwiać przekraczać swoje kompetencyje. Prawdą jest, że bez takiego czegoś jak socjobiologia ewolucji nie ma, ale prawdą też jest, że wrzucając kamyk socjobiologii do studni Googla z całą pewnością spowodujesz wybicie naukowego szamba.

  13. jest jeszcze ten ulubiony przykład z małpami i pytanie: jak długo sto małp musi stukać w sto klawiatur aby przypadkowo odtworzyc sonet Szekspira? Okazuje sie, że 100 mld lat i wysuwa wniosek, że przypadkowość powstania życia jest niemozliwa, bo złozoność świata przewyższa szłozonośc sonetu, a czasu było też mniej. Ale przykład zawiera błędne założenie: że natura musiała coś odtwarzać, cos już potencjalnie gotowego. W ogóle nie istnieje żadne zdarzenie, którego prawdopodobieństwo, przed jego wystapieniem, nie byłoby prawie równe zeru. Nie potrzeba cudu żeby rozbita dachówka utworzyła jedyny, niepowtarzalny wzór.

    1. Te "ulubione przykłady" kreacjo… INTELIGENTNO-planistów.

      No 1. Idzie 7 mld. ludzi przez las, ale tylko jeden jedyny ewolucjonista wpada na pomysł, że zegarek z napisem "Made in China", który znalazł w lesie, TA WYEWOLUOWAŁ!

      No 2. Wiatr zamiata trupy samolotów. Bo tylko ewolucjonista nie zna termodynamiki (Tutaj prztyczek. Tak. ta sama termodynamika, która ZABRANIA ewolucji, też na nią zezwala.)

      3. Armia małp i 100 mld lat. To ile jest małp… elektronów w tonie wody? Ile razy na sekundę klika… zmieniają stan? Dlaczego w jakiejkolwiek próbce jakiejkolwiek wyobrażalnej atmosferze pierwotnej (siarka, woda, co2, metan, fosfór, arsen 😉 , cyjanek) po 25 minutach pojawiają się polipeptydy. Dlaczego nie dziwi ich pierwsza reakcja podstawienia? Dlaczego nadal mnożą chemię, skoro każda taka reakcja radykalnie zmniejsza ilość stopni swobody na drodze do biogenezy. Już na poziomie reakcji jednopodstawionego metanu z drugim jednopodstawionym metanem budowanie prabąbelka nie będzie polegać na dodaniu kolejnej pozycji elektronu x stan, a kolejnej cząstki. Zanim dojdzie do konstrukcji bąbelka będą to polipeptydy i wielo-COOH kwasy i alkohole i wielu różnych cząsteczkach pasujących w to samo miejsce.
      Czyż nie można w tym duchu interpretować (zmniejszającej się ilości możliwości|) ewolucję bakterii (ponad 3 mld. lat) vs od robalka do małpy (góra 700 mln)?
      A to nie jedyne z metodologicznych nadużyć INTELIGENTNO-PLANISTÓW. Bakterie mogą niewyobrażalną ilość szlaków przemiany materii. Nie każdy pozwala na wyżywienie mózgu… Nie każdy pozwala na zbudowanie mineralnego szkieletu pod mózg! Jeden ze szlaków, na to pozwalających, musiał czekać setki milionów lat na tlenowąs terramorfizację.

  14. Teoria ewolucji chyba wciąż głowi się nad tym 😉 dlaczego w tak krótkim czasie mózg człowieka (tylko człowieka) tak wyewoluował, prawda?

    1. Odsyłam do publikacji Ryszkiewicza (np archiwum Wiż).
      W skrócie wygląda to tak, dzięki "wyłączeniu" kilku genów, zachowujemy juwenalne cechy rozojowe, a nasz stopien cefalizacji odpowiada… młodym szympansom! Rewsumując człowiek to "małpa która nigdy nie dorosła".

    2. Teoria ewolucji od czasu Wallace'a (czyli od czasu SPRZED jej ogłoszenia) głowi się nad tym, po co 99% ludzkiej populacji TAKI mózg. Nie, to nie żart.

    1. Sam linkowany portal jest oszołomski i odradzam czytanie go, natomiast to, że w ludzkim (i nie tylko) genomie są obce nam geny to nic nowego i przeciwnie, jest to jeden z elementów składających się na dowody ewolucji. Dzięki temu powiększa się genom, co ma znaczenie dla ewolucji, same retranspozony (czyli te 'obce' DNA) zwiększają liczbę mutacji. Przenoszą je wirusy i znane są przypadki kiedy sekwencja wirusowa wbudowała się w genom człowieka np. wirus ERV czy też przenoszenie przez wirusy genów np. z kotów na małpy.

  15. Dobry artykuł. Gratulacje.

    Zawsze problemem jest brak wiedzy, lub gorzej niedostateczna wiedza. Ludzie często mylą hipotezę z teorią – tak jak masz w adresie stronki: "To tylko teoria" – teoria, czyli nic pewnego… a tu masz szast-prast…

    Problem z KK i ogólnie wiarą religijną jest taki, że gdy staje się sensem życia, z licznymi przykładami, jak żyć dobrze i co Bóg robi wybranym, itp – że później twarde zaprzeczenie takiej "życiowej podstawie" spotka się tylko z oporem. Swego czasu byłem bardzo religijny: modliłem, dumałem, kontemplowałem, studiowałem… Można powiedzieć: dobrze, że Jezus powiedział "Ja jestem Drogą, PRAWDĄ i życiem" – dzięki temu przyjmowałem prawdę jaka jest, fakty, którym nie można zaprzeczyć, bo inaczej żyło by się w kłamstwie. Więc najpierw była głęboka wiara "Bóg wszystko stworzył", potem stopniowo "Bóg wszystko stworzył i możemy poznać jak to zrobił" – czyli coś w rodzaju kreacjonizmu ewolucyjnego – w końcu Bóg jest poza czasem, więc jeśli "Bóg stworzył" = "Bóg stwarza" a świat jeszcze nie jest dokończony i my w tym (stwarzaniu) uczestniczymy – taka wizja zdaje się nadawać wszystkiemu większej głębi i zrozumienia… Ale potem dochodzisz do momentu w którym skoro ewolucja jest faktem, to w którym momencie powstali ludzie, których można nazwać Adam i Ewa, i w którym momencie popełnili oni ten pierworodny grzech, za który cierpiał Chrystus, i od którego nas zbawił. A jeśli nie było tego momentu, to cała ta religia to wielka hucpa, niepotrzebna nadbudowa do rzeczywistości, która jest prostsza i piękniejsza. A moja moralność bierze się z empatii, a nie boskich praw. Na koniec zaś zostało wyjaśnienie tych wszystkich pięknych historii, cudów, świętych… I gdy zaczęło okazywać się, że te historie choć piękne, to ich geneza wzięła się z ludzkiej potrzeby ubarwień, mitologizacji, sakralizacji niż zwykłej PRAWDY – przestały być piękne, a stały się zwykłymi bajkami, kłamstwami wręcz…
    Nagle znikło całe mentalne obciążenie – świat stał się prostszy, choć kultura ludzka wcale nie… 🙂

  16. tyle czasu snujecie swoje domysly a jak nie bylo leku na raka tak nie ma, moze na tym niech sie ludzie skupia a nie na malpach…. a rwolucja trwa nadal homo sapiens to nie koniec ewolucij niektorzy nadal sa malpami tyle ze nieowlosionymi przepraszam malpy!! bo zwierzeta nie morduja dla przyjemnosci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *