„Tauryna którą dodaje się do napojów energetyzujących pochodzi z jąder i moczu byków!” – takie głosy można usłyszeć na temat tego związku. Czy to prawda? Czym jest tauryna? Czy jest szkodliwa? A może niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania organizmu? Czy warto suplementować taurynę?

tauryna

Artykuł napisany przez Marka Glazera, który jest biologiem i popularyzatorem nauki. 

Taurynę odkryli w 1827 roku australijscy naukowcy: Friedrich Tiedemann i Leopold Gmelon. Jak sama nazwa związku wskazuje, (łac. taurus – byk) znaleźli go w żółci wołowej. Jest to płynna wydzielina wątroby uczestnicząca w trawieniu i wchłanianiu tłuszczów w jelitach. Tauryna faktycznie może być istotna dla funkcjonowania żółci. Łączy się z kwasami żółciowymi zwiększając przez to ich rozpuszczalność (w 100 mL wody można rozpuścić aż 10 gramów tauryny), a co za tym idzie, ułatwia pobieranie lipidów w jelitach. Ponieważ w tłuszczach rozpuszczalne są niektóre witaminy (A, D, E i K) związek ten jest pośrednio odpowiedzialny za regulację ich wchłaniania. 

Tauryna poza wątrobą występuje także w nasieniu oraz moczu, co tłumaczy genezę mitu z napojami energetycznymi zawierającymi spermę/mocz byków. Jak podaje jedna internetowa legenda, któregoś dnia firma "Longhorn Cattle Company" ogłosiła, że w napojach energetycznych "Red Bull" znajduje się sperma byków. To oczywiście nieprawda (1, 2). Inna wersja tej plotki mówi o anonimowym pracowniku firmy Red Bull który dostarczał im spermę byków i opublikował nagranie jak ją pozyskuje, co wywołało internetową sensację. Prawdą jest, że taurynę dodaje się do napojów energetycznych, ale jest ona produkowana syntetycznie przez firmy farmaceutyczne (3). 

Nie tylko byki wytwarzają taurynę. Jest ona jednym ze składników budujących ciała ludzi i innych zwierząt. U nas występuje w wysokim stężeniu w mięśniach, mózgu, sercu i krwi. W tkankach układu krwionośnego aż 50% wolnych amin stanowi tauryna. W organizmie człowieka ważącego 70 kg jest jej łącznie około 70 g. Mimo iż organizm człowieka potrafi ją produkować, zdecydowaną jej większość pozyskujemy z jedzenia. Źródłami żywieniowymi tauryny są m.in. małże i ryby, a w mniejszym stopniu drób. Dodaje się ją do jedzenia dla niemowlaków (mleko matki jest naturalnie bogate w taurynę). Co ciekawe, standardowo wzbogaca się nią także jedzenie dla kotów. Jak się okazuje (w przeciwieństwie do nas), koty nie potrafią syntetyzować tego związku samodzielnie i muszą go pozyskiwać w całości z jedzenia. Technicznie rzecz biorąc tauryna jest więc dla nich witaminą. W 1993 r. wyprodukowano syntetycznie około 5000–6000 ton tauryny w celach komercyjnych, z czego aż 50% zostało wykorzystane na karmę dla zwierząt domowych. Taurynę dodaje się też czasami do kosmetyków. 

Z chemicznego punktu widzenia tauryna to malutka cząsteczka, która nazywa się kwasem 2-aminoetanosulfonowym. Jest to tzw. aminokwas niebiałkowy – nie ma kwasowej grupy karboksylowej, lecz grupę sulfonową. Jest przez to wyjątkową cząsteczką organiczną i biochemicy wzdrygają się przed nazywaniem jej „aminokwasem” mimo iż technicznie nim jest. W naszych ciałach budowana jest z innego aminokwasu: cysteiny, a budową podobna jest do beta-alaniny. Tauryna nie jest składnikiem żadnego białka strukturalnego, ale może być wbudowana do istniejących już peptydów. W komórkach naszego ciała znajduje się specjalnie poświęcony jej transporter (TauT) odpowiedzialny za jej pochłanianie z otoczenia. Istnieją podejrzenia, że każda komórka ssacza (nie tylko człowieka) wbudowuje ten transporter do swojej błony komórkowej (4). Wskazuje to, że jest to cząsteczka uniwersalnie, biologicznie ważna. Podobieństwo beta-alaniny do tauryny jest tak wielkie, że może ona blokować transporter tauryny, powodując jej niedobory i związane z tym patologie, co może się wydarzyć w przypadku nadmiernej suplementacji beta-alaniną (5). Powodem dla którego naukowcy nie zaliczają tauryny do 20 podstawowych (tak zwanych kanonicznych) aminokwasów białkowych jest to, że w naszym DNA nie znajduje się żaden kodujący ją kodon. 

Niedobór tauryny może być przyczyną zaburzeń funkcjonowania organizmów zwierzęcych. U kotów niedobory tauryny w jedzeniu powodować może ślepotę, kardiomiopatię, niepłodność, wypadanie sierści i zębów. Zaobserwowano, że wróble karmiąc pisklęta preferują jeść pająki, które są bogate w taurynę. Przeciętny człowiek wraz z pożywieniem zjada około 40-400 miligramów tauryny na dzień (weganie na ogół znacznie mniej). Stanowi ona około 0,1% masy naszego ciała i wytwarzana jest w różnych organach, co wskazuje, że prawdopodobnie pełni przynajmniej kilka ważnych funkcji: oprócz wspomnianej roli w trawieniu pomaga też w osmoregulacji komórek, stabilizuje błony komórkowe, moduluje działanie kanałów wapniowych. Sumarycznie można to jednak podsumować tak: jest niezbędna do prawidłowego działania serca i reszty układu krwionośnego, rozwoju i działania mięśni szkieletowych oraz oczu i mózgu. Możliwe, że przekracza barierę krew-mózg i jest neuroprzekaźnikiem. Ponadto w komórkach ma znaczenie w metabolizmie tłuszczy. 

Przypisywanych taurynie ról jest znacznie więcej. Gdy jednak przyjrzymy się jaki jest faktyczny wpływ dodatkowej suplementacji tauryną na organizm człowieka okazuje się, że wydaje się ona bezsensowna. Badań klinicznych z suplementacją tauryny zrobiono niewiele i na małą skalę, a te które przeprowadzono (z drobnymi wyjątkami) nie wykazują żadnych istotnych efektów pozytywnych czy też negatywnych. Przykładowo, sprawdzano wpływ tauryny na masę ciała, postrzeganie wysiłku, bóle mięśniowe, uszkodzenia mięśni, tętno (5)(6)(7), utlenianie tłuszczy, ciśnienie krwi (8)(9), akcję serca i beztlenową wydajność ruchową. Statystycznie istotny pozytywny wpływ tauryny zaobserwowano natomiast dla poprawy krążenia krwi u chorych na cukrzycę typu 1 (10)(11). Być może pomaga w „syndromie metabolicznym” zwiększając wrażliwość na insulinę. Jak widać mało jest badań wskazujących, że taka dodatkowa suplementacja tauryną jest szczególnie pomocna. Kłopotliwe jest też to, że napoje energetyczne zawierają mieszankę wielu substancji czynnych, w tym kofeiny, co utrudnia wyciąganie rzetelnych wniosków. 

Czy tauryna jest bezpieczna? Producenci suplementów diety, napojów energetycznych oraz jedzenia dla niemowląt dodają ją od lat 80' ubiegłego wieku do swoich produktów, ponieważ niedobory tauryny pogarszają nasze zdolności fizyczne i umysłowe (a noworodki nie potrafią jej skutecznie syntetyzować). Przeciętna puszka napoju energetycznego zawiera około 1000 mg tauryny. Czy to dużo? Z jednej strony jest ona niezbędna dla wielu kluczowych procesów fizjologicznych. Z drugiej, nasza wiedza o tym jaką ma konkretną rolę jest jeszcze niekompletna. Badania z przyjmowaniem megadawek tauryny nie dają jednoznacznych rezultatów. To co jednak badania sugerują, to że zawarta w suplementach tauryna jest w zbyt małych dawkach by wywołać korzyści terapeutyczne lub zdarzenia niepożądane. Jeden z eksperymentów nie znalazł żadnych negatywnych skutków po przyjmowaniu codziennie 3 gramów tauryny, a w innym eksperymencie podawano aż 1 g tauryny na 1 kg masy ciała bez zaobserwowanych efektów niepożądanych (12, 13). Trzeba jednak powiedzieć jasno, że sami autorzy badań nie mają pewności, że długoterminowe suplementowanie jest całkowicie bezpieczne. Na takie wnioski jeszcze za wcześnie. 

Podsumowując: tauryna jest cząsteczką, która występuje naturalnie w naszych ciałach i pełni liczne, ważne funkcje biologiczne. Jej niedobory mogą nam zaszkodzić. Zdecydowaną większość tauryny przyjmujemy z pożywieniem, a bogatym jej źródłem są owoce morza. Producenci suplementów diety i napojów energetycznych dodają ją przeceniając jej cudowne właściwości. Brak jest rzetelnych badań klinicznych pokazujących jednoznacznie pozytywne skutki suplementacji. Tak czy inaczej – biorąc pod uwagę jej minimalną ilość w suplementach diety, oraz badania nad przyjmowaniem jej megadawek, nic na razie nie wskazuje by nam też szkodziła. Potrzeba jednak więcej badań długoletnich nad pozytywnym i negatywnym wpływem tauryny. 

Artykuł ten opublikowany został dzięki wsparciu Patronów i Patronek na Patronite. Ponieważ prowadzenie bloga wymaga ponoszenia kosztów (finansowych i czasowych), To tylko teoria posiada profil na Patronite, gdzie w prosty sposób możecie ustawić niewielkie wpłaty na rozwój bloga, do czego zachęcam. 5 czy 10 złotych nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu z Was staje się realnym patronatem bloga. 

Udostępnij na Google Plus

O autorze

Łukasz Sakowski. Biolog z Poznania. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

16 komentarze :

  1. Proszę więcej artykułów tego typu. Świetnie się to czyta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego "mL", a nie "ml"?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czułość a wrażliwość na insulinę. Poza tym dobry art

    OdpowiedzUsuń
  4. A dlaczego producenci dodają taurynę akurat do napojów energetycznych, a nie np. do płatków śniadaniowych albo czekolady? Jakie argumenty za tym stoją?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ubogaca się jedzenie???
    Litości....

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro było o kotach to ja dopytam o psy. Słyszałem gdzieś, że psy nie powinny jeść kociej karmy ze względu właśnie na zawartość tauryny. Czy są jakieś badania potwierdzające tą tezę?

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlatego bo obie literki "L" oraz "l" oznaczaja litr w ukladzie SI, obie formy sa dopuszczalne. Osobiscie zawsze uzywal wielkiej litery poniewaz zapis jest bardziej czytelny.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Co ciekawe, standardowo ubogaca się nią także"

    Poprawnym polskim słowem jest "wzbogacać".
    Nie wiem co może być przyczyną zeby wyciągać tą archaiczna i używaną dziś włącznie w kontekście religijnym, ewentualnie poetyckimn, formę "ubogacić" w naukowym tekście?

    Ubogacanie żywności - nie razi Cie to?
    Zakład ubogacania uranu - też dobrze brzmi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właściwie, czemu nie?

      Usuń
    2. Magda Och - tę. Dobrze jest poprawiać kogoś. Nawet jest to wskazane z tym, że trzeba się upewnić czy nie popełnia się samemu błędu. I to jeszcze takiego... zwłaszcza, że sama forma zwrócenia uwagi razi...
      Nieładnie. :/

      Usuń
  9. Do prawdziwego jedzenia dla kotów tauryny dodawać nie trzeba, jest przecież obecna praktycznie we wszystkich mięśniach i podrobach. Problem pojawia sie wtedy, kiedy karma dla kotów jest zrobiona bez udziału tych składników, lub z ich znikomym udziałem.
    Ot, taka ciekawostka :P
    A tu do poczytania, polecam głównie początek, oraz podsumowanie :P
    www.phytomedica.pl/pdf/tauryna.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mięsie gryzoni jest wystarczająco, drób i wołowina zawiera jej za mało i jak ktoś karmi kota nawet najlepszym mięsem, to powinien taurynę suplementować.

      Usuń
  10. Lucjan Gruszecki6 marca 2018 06:57

    Bardzo miło się czyta, doceniam przypisy których tak brakuje na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na koniec tego artykułu o niczym konkretnym ,prosisz o wsparcie 5 zł.Albo za słabo protestowałeś z lekarzami rezydentami albo musisz więcej chwalić szczepionki,GMO, koncerny farmaceutyczne i wtedy manna spadnie z nieba.

    OdpowiedzUsuń