27 maja 2025 roku wygrałem proces sądowy z Jerzym Ziębą w Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu. Po raz pierwszy wygrałem z nim w grudniu 2023 roku w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. W dzisiejszym tekście opisuję szczegóły sprawy i związane z nią ciekawe wątki. Przy okazji tego sukcesu chcę też serdecznie podziękować moim Patronom i Patronkom oraz zachęcić tych z Was, którzy mogą sobie na to pozwolić, aby dołączyć do grona osób wspierających mnie na moim profilu w serwisie Patronite.

Ja kontra Jerzy Zięba. Sprawa w Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu
Sprawa w Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu przy ul. Trójpole 21 odbyła się na początku maja 2025 roku. Jej celem było zbadanie apelacji Jerzego Zięby i jego prawniczki Anny Borkowskiej. Nie zgodzili się oni bowiem z wyrokiem Sądu Okręgowego z 2023 r., który przyznał mi rację. A dokładniej, przyznał, że opierałem się na faktach, gdy pisałem, że Jerzy Zięba zachęca do: „leczenia” nowotworów witaminą C; „leczenia” zawału wciskaniem wykałaczki w skórę nad ustami; podawania „dotętniczo” perhydrolu; nie chodzenia do ortopedy oraz do kardiologa; rezygnacji z chemioterapii; powiększania piersi hipnozą.
Sąd Okręgowy w Poznaniu stwierdził również, że miałem prawo nazwać Jerzego Ziębę „szarlatanem”, czy „znachorem”. Oraz określić go biznesmenem sprzedającym i promującym parafarmaceutyki. Bardziej dokładny opis postępowania w Sądzie Okręgowym w Poznaniu opisałem w tym artykule.
Argumentacja Jerzego Zięby i jego przedstawicielki w Sądzie Apelacyjnym była taka, że opisane przeze mnie fakty na temat działań Jerzego Zięby to przekłamania lub manipulacje. W związku z tym orzeczenie Sądu Okręgowego miało być błędne. Było to uzasadnienie kuriozalne, gdyż przedstawiłem w Sądzie nagrania, na których Jerzy Zięba wprost przekonuje, by nie chodzić do kardiologa („bo skończy się stentami i bajpasami”) oraz ortopedy („bo kolano obetnie”). Przekazałem też źródło do wideo dziennikarki „Newsweeka”, na którym Jerzy Zięba zniechęca do chemioterapii antynowotworowej. A także do jego wystąpienia, gdzie mami kobiety powiększaniem piersi poprzez hipnozę. (Na marginesie, w trakcie trwania procesu Jerzy Zięba publicznie nazwał chemioterapię… cyklonem B).
Przesłuchanie w Sądzie Apelacyjnym
W trakcie przesłuchania stron w Sądzie Apelacyjnym (na początku maja tego roku) pierwsza mówiła przedstawicielka Jerzego Zięby: Anna Borkowska. Nie stawiła się w placówce sądu osobiście, lecz jedynie za pomocą telekomunikacji. Wygłosiła w ten sposób około 10-minutową przemowę, w której przekonywała, że moje teksty kłamliwie oczerniały jej klienta, a nazwanie go szarlatanem i znachorem miało naruszyć jego cześć i godność.
Wiedząc, że wszystko, co napisałem, znajduje odzwierciedlenie w faktach i przedstawionych dowodach, postanowiłem, że poproszę Sąd Apelacyjny o podtrzymanie orzeczenia Sądu Okręgowego. Dodałem, że nie rozumiem wywodu prawniczki Jerzego Zięby, gdyż wszystko zostało przeze mnie udowodnione.

Co ciekawe, w protokole z rozprawy odnotowano wyłącznie, że obie strony wnoszą jak dotychczas. Czyli ja za podtrzymaniem orzeczenia poprzedniej instancji, a Jerzy Zięba za jego odrzuceniem. Pomyślałem wtedy, że najwyraźniej nie tylko ja miałem odczucie, że 10-minutowy monolog Anny Borkowskiej to mowa-trawa bez pokrycia. Bo tak w istocie było. Była to mieszanka manipulacji z zawiłymi (dla mnie) odwołaniami do aktów prawnych i innych wyroków sądowych. Były też kłamstwa, bo gdy mówiła, że Jerzy Zięba nigdy nie straszył leczeniem itp. to po prostu mijała się z prawdą.
Prawda zwycięża
Bardzo się cieszę, że moje kilkuletnie działania poskutkowały takim wyrokiem. A wcześniej zwróceniem uwagi opinii publicznej na niebezpieczne postępowanie szarlatańskie, szkodliwe dla ludzi szukających w desperacji ostatniej deski ratunku. Dla mnie wciskanie im, że witamina C, burak w proszku czy wykałaczki uratują ich życie, jest postępowaniem niemoralnym. I wymagającym reakcji.
Nie odmawiam Jerzemu Ziębie prawa do wypowiadania swoich hipotez. Żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju. Ta wolność działa jednak w obie strony. Jerzy Zięba skorzystał z niej, promując różne niebezpieczne terapie. Ja skorzystałem z niej, aby skrytykować Jerzego Ziębę. Dodajmy, że nigdy go nie hejtowałem – była to rzeczowa krytyka. W najbardziej ostrych fragmentach zahaczała o sarkazm lub prześmiewczość, ale nie była wulgarna, obraźliwa czy hejterska. W przeciwieństwie do wypowiedzi Jerzego Zięby, który nagrał o mnie wiele wulgarnych, chamskich wypowiedzi. Poniżej składanka z jednej z nich (polecam obejrzeć do końca).
Dodam, że chociaż w postępowaniu Sądu Apelacyjnego Jerzy Zięba nie stawił się osobiście, to wcześniej już tak. Miałem więc okazję zaobserwować jego zachowanie. I nie byłem zaskoczony. Odnosił się do mnie w sposób niegrzeczny i arogancki. A na sali rozpraw przerywał nie tylko mi, ale i zdarzyło się, że wszedł w zdanie sędzi. W mojej percepcji wyrażał się jak człowiek, który uważa, że wolno mu więcej. Obecnie Jerzy Zięba ma jedynie możliwość złożyć wniosek o kasację do Sądu Najwyższego.
Na koniec jeszcze raz chcę bardzo podziękować wszystkim, którzy mnie wspierali. Tak prywatnie, jak i publicznie. Moja działalność dziennikarska, blogerska i popularyzatorska nie byłaby możliwa bez wpłat na Patronite. Dlatego największe podziękowania kieruję do Patronek i Patronów wspierających mnie w sposób szczególny. Są to: Katarzyna, Daniel, Wojciech, Michał, Tomasz, Magdalena, Paweł, Jacek, Andrzej, Marek, Adam, Agnieszka, Milena, Łukasz, Miłosz, Agnieszka, Kacper, Marcin, Grzegorz, Małgorzata, Marcin, Wojciech, Tomasz. Zachęcam do dołączania do tego grona, bo tylko to daje mi swobodę i niezależność.
Panie Łukaszuczytjac Pana artykuł wyraznie wyczuwam ze zna Pa tylko jeden słuszny /wdg Pana/jeden kierunek wiedzy nie dziwię się tak was uczą na studiach medycznych.Powiem tylko że gdybym słuchał niektórych medyków już bym nie żył.Dam Panu radę poczytaj Pan lekturę tych mądrzejszych lekarzy.To tyle bo szkoda czasu.
Panie Domin,
nie kwestionuję pana słów, chociaż co to za problem nazmyślać w internecie. Jednak faktem jest, że czasem ludzie nawet z bardzo ciężkich chorób wychodzą bez żadnego leczenia (a witamina C szkodliwa nie jest). Organizmy są bardzo różne, a czasem też diagnoza bywa niedokładna i przesadna.
Tyle że „terapię” witaminą C (czy innymi dziwnościami) pochwalą jedynie ludzie, którzy przeżyli. Natomiast o tych, którzy zmarli, nikt się nie dowie. W przeciwieństwie do szpitali, gdzie śmierć w trakcie leczenia jest odnotowana, żaden Zięba nie rejestruje, ilu jego „pacjentów” nie przeżyło. Zostają tylko nieliczni, którym się akurat poszczęściło. Ale zachęcać do Zięby, to jak zachęcać do grania w Lotto, gdy się właśnie samemu wygrało. Tylko że miliony jednak przegrały…
A Panu Sakowskiemu gratuluję wygrania procesu z hochsztaplerem.
Współczuję konfliktu który trwa już lata.
Dobrze że są ludzie którzy wspierają na różne sposoby