Wywiad na temat szczepionek przeciwko wirusowi SARS-CoV-2, powodującemu chorobę COVID-19, ze specjalizującą się w wirusach nietoperzy wirusolożką ewolucyjną Emilią Cecylią Skirmuntt, pracującą naukowo na Wydziale Zoologii Uniwersytetu Oksfordzkiego.

szczepionka na COVID

Różne firmy farmaceutyczne przygotowują szczepionkę na COVID-19. Które są najbardziej zaawansowane?

Emilia Cecylia Skirmuntt, wirusolożka z Uniwersytetu Oksfordzkiego: Ponad kilkadziesiąt firm prowadzi badania nad szczepionką na SARS-CoV-2 [wywołującego COVID-19]. Wykorzystywana jest chyba każda możliwa technologia i z tych klasycznych, powszechnie wykorzystywanych w znanych nam szczepionkach, jak i technologie eksperymentalne, które były dopiero w przygotowaniu przed tym jak pandemia wybuchła. W tej chwili najbardziej zaawansowane są prace nad 3 szczepionkami – Pfizer/BioNTechu, Moderny i tak zwana szczepionka oksfordzka, która jest przygotowywana przez uniwersytet we współpracy z firmą farmaceutyczną Astra Zeneca.

Jakie są mechanizmy działania tych szczepionek?

Szczepionki Pfizera i Moderny wykorzystują taką samą technologię. Są to szczepionki mRNA. Prace nad takimi szczepionkami były prowadzone od dawna, ale na innych niż SARS-CoV-2 patogenach. Nie zdążono ich jednak jeszcze wprowadzić do komercyjnej sprzedaży.

Informacyjne/matrycowe RNA, czyli mRNA, jest niewielką, jednoniciową cząsteczką, formą informacji genetycznej. Służy komórce do przekazania do rybosomów informacji o tym, jakie proteiny mają zostać zsyntetyzowane. Cząsteczka mRNA zastosowana w szczepionkach na SARS-CoV-2 koduje nawet nie cały, a jedynie fragment jednego z genów nowego koronawirusa. Po jej domięśniowym podaniu  rybosomy w cytoplazmie naszych komórek przez bardzo krótki okres produkują proteinę na bazie tego fragmentu. Dzięki temu może on zostać zauważony i rozpoznany przez nasz układ odpornościowy.

Szczepienie oksfordzkie wykorzystuje zupełnie inną technologię. Jest to tak zwana szczepionka wektorowa, która jako wektora [wprowadzającego antygen] używa zmodyfikowanego adenowirusa szympansów. Przez to, że wirus ten nie jest wirusem ludzkim i jest dodatkowo zmodyfikowany, nie może skutecznie replikować w naszych ludzkich komórkach, więc nie doprowadza do choroby. Co kluczowe, adenowirus ten przenosi gen kodujący jedno z białek koronawirusa, które po szczepieniu jest produkowane przez komórki mięśni. Aktywuje ono nasz układ odpornościowy do syntezy przeciwciał i uodparnia na koronawirusa, gdyby doszło do infekcji.

Czy szczepionka Astra Zeneca, nie będąca szczepionką bazującą na ulotnym RNA, również będzie musiała być przechowywana i transportowana w temperaturze -80oC czy logistyka z nią związana będzie przystępniejsza?

Nie, szczepionka Astra Zeneca/oksfordzka jest o wiele łatwiejsza w transporcie i do przechowywania. Wymaga jedynie temperatur, jakie może zapewnić zwykła lodówka, więc około 2-4 stopni Celsjusza. Nie jest też tak czuła na zmiany temperatur, jak szczepionki mRNA, które niedługo po rozmrożeniu muszą być podane, by nie zdezaktywowały się. Jest to spowodowane tym, że mRNA jest bardzo nietrwałe. Formuła i forma szczepionki oksfordzkiej jest o wiele bardziej stabilna.

Co ze szczepionkami firm CureVac, Sanofi-GSK oraz Johnson & Johnson? One także mają być wdrożone w UE, w tym w Polsce.

Szczepionka CureVac również wykorzystuje technologię opartą o mRNA. Ta firma pracowała nad szczepionką na koronawirusa MERS już od 2007 roku.

Sanofi-GSK pracuje nad dwoma szczepionkami. Testy kliniczne nad jedną z nich, znowu szczepionką mRNA, mają rozpocząć się teraz, w grudniu, we współpracy z firmą biotechnologiczną Translate Bio. Druga szczepionka Sanofi jest oparta na formule szczepionki rekombinowanej, która w USA została licencjonowana do użycia przeciwko wirusowi grypy. W przypadku szczepionki na koronawirusa został zaprojektowany dokładny odpowiednik genetyczny proteiny znajdującej się na powierzchni SARS-CoV-2, która następnie została włączona do materiału genetycznego bakulowirusa –  wirusa insektów – powszechnie używanego w biotechnologii. Może on wnikać do komórek ssaków, ale nie może się już w nich skutecznie namnażać. 

koronawirus szczepienie

J&J z kolei używa zmodyfikowanej platformy adenowirusowej. Ta technologia wcześniej została użyta przy opracowywaniu szczepionki na wirusa Ebola i w przypadku tego patogenu dała bardzo dobre rezultaty. Plusem tej szczepionki jest to, że potencjalnie będzie ona podawana tylko w jednej dawce, a nie dwóch, jak szczepionki Pfizera, Moderny, czy oksfordzka.

Kiedy realnie możemy spodziewać się gotowych szczepionek na COVID-19?

Wszystko zależy od krajów i indywidulanych umów jakie każde państwo podpisze z firmami farmaceutycznymi, które je produkują. W niektórych krajach możemy się ich spodziewać już pod koniec tego roku albo na początku następnego. Ale musimy sobie też zdawać sprawę, że komercyjnie szczepionka raczej nie zostanie wprowadzona do obiegu w najbliższym czasie. Produkcja i logistyka dystrybucji nie będzie w stanie zapewnić szczepionki dla wszystkich od razu. Najpierw zostaną zaszczepione osoby najbardziej zagrożone czyli ludzie starsi, z grup ryzyka i pracownicy systemu ochrony zdrowia. Dopiero po kolejnych kilku miesiącach, jeśli wszystko pójdzie dobrze, osoby z innych grup dostaną dostęp do szczepionki.

Co ze „słynną” szczepionką rosyjską? Czy jest ona godna zainteresowania?

Jeśli mówimy o szczepionkach, które nie zostały dostatecznie przetestowane i wprowadza się je na rynek pośpiesznie, to będzie to właśnie szczepionka rosyjska. Jest ona szczepionką również bazującą na ludzkim adenowirusie, ale nie mamy o niej prawie żadnych dodatkowych danych. Dane pierwszych faz testów klinicznych zostały podane do wiadomości publicznej dopiero niedawno, a szczepionka została wprowadzona na rynek rosyjski w sierpniu, przed przeprowadzaniem ostatniej, trzeciej fazy testów klinicznych, które rozpoczęły się dopiero we wrześniu.

Czy krótki czas badania nowych szczepionek w porównaniu ze standardowym procesem powinien wzbudzać niepokój czy jest to obawa nieuzasadniona?

Te szczepionki, które udało się wprowadzić tak szybko, były testowane już od wielu lat na innych patogenach. To nie jest tak, że te wszystkie technologie ktoś wymyślił na poczekaniu, w lutym. One przeszły już bardzo wiele testów przed tym, zanim w ogóle wiedzieliśmy o istnieniu SARS-CoV-2. Na przykład technologia wykorzystana w szczepionce oksfordzkiej  czy CureVac od ponad 10 lat była w użyciu w testach klinicznych w szczepionce na innego koronawirusa – MERS – ale ponieważ epidemia MERS w międzyczasie wygasła, nie została wprowadzona jeszcze do komercyjnej produkcji. Wiele firm prowadziło badania nad szczepionkami, których formuła będzie uniwersalna i które będzie można szybko zmieniać w zależności od tego, z jakim patogenem mamy do czynienia. Tak też było z technologią szczepienia na bazie mRNA.

Te szczepionki, które potrzebują dłuższego okresu badań, nadal są w produkcji i usłyszymy o nich zapewne dopiero za jakiś czas. Obecnie prawdopodobnie żadna z poważnych firm farmaceutycznych raczej nie zaryzykuje wprowadzenia na rynek produktu, który nie przeszedł wszystkich testów bezpieczeństwa. 

Czy zastrzeżenia do bezpieczeństwa szczepień na SARS-CoV-2 płynące z listu opublikowanego w tygodniku „Do Rzeczy” są słuszne?

Nie są. Szczepionki mRNA to jedna z najbezpieczniejszych technologii na rynku. mRNA nie ma kontaktu z jądrem komórkowym. Z podstaw biologii komórki jasne jest, że nie ma możliwości jakkolwiek wpłynąć na nasze DNA. Chciałam też zauważyć, że gdy koronawirus infekuje komórki, to w procesie replikacji również używa mRNA, z czym nikt nie bije na alarm – co tyczyć się powinno również szczepienia bazującego na mRNA – ponieważ nie zmienia to genomu chorego.

Takie apele nie powinny być wygłaszane przez osoby, które wyraźnie tematem wirusologii zainteresowały się niedawno. Zastrzeżenia w tym liście są po prostu zupełnie niezgodne z nasza wiedzą naukową.

Na moje pytania odpowiedziała Emilia Cecylia Skirmuntt, wirusolożka ewolucyjna z Department of Zoology na Oxford University.

Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

23 komentarze :

  1. Jak to się ma to tego, że ostatnio dopuszczona szpionka na ebole miała już rekordowo szybkie badania kliniczne które trwały 4 lata. Teraz mamy okres badań około 4 razy krótszy. Gdzie autorzy przed 3 fazą nie mogli wyciągnąć nawet wniosków czy dawek z 2 fazy badań bo fazy nakładały się na siebie. Nie testowali jej na wielu różnych grupach ludzi jak np. kobiety w ciąży. Co więcej formalnie pracę nad nią nadal trwaja, zbieranie danych ma się skoczyć w czerwcu dopiero. Nie twierdzę że ta szczepionka jest zła, pytanie tylko czy tak to powinno wyglądać i jeżeli tak to czy teraz każda szczepionka będzie przechodzić badania kliniczne nie 5 lat a rok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wolno testować na kobietach w ciąży.

      Usuń
    2. Tempo przeprowadzonych badań zaskoczyło wszystkich. Nawet najwiekszych fachowców. Nie zmienia to faktu, że wszystkie procedury zostały dopełnione, badania przeprowadzone. Bezpieczeństwo szczepionek jest potwierdzone. Np. na 44 tys ochotników w badaniu Pfizera. Oczywiście czas obserwacji działań niepożądanych był bardzo krótki. Nie zmienia to faktu , że ryzyko choroby jest tysiące razy większe niż ryzyko związane ze szczepionką.

      Usuń
    3. no i zachorujesz i co, co takiego się stanie jak zachorujesz? wiesz co ? g.no. bo większość pzrechodzi bezobajowo, albo ma grypę przez tydzień. a ty się szczep g.nem o nieznanym działaniu. które wpływa na dna w kolejnym pokoleniu. wierzysz w te 44 tysiące ochotników, pewnei to te dziadki z Bergamo!

      Usuń
    4. Działanie jest poznane, natomiast to, że wielu przechodzi bezobjawowo, nie zmienia faktu, że przenosi wirusa oraz że może doświadczyć długoterminowych negatywnych skutków infekcji. Dlatego warto zignorować płytkie domorosłe analizy pseudonaukowe, jak w Twoim komentarzu.

      Usuń
  2. Działania niepożądane z badań klinicznych. Zaburzenia krwi i układu chłonnego Niezbyt często: limfadenopatia. Zaburzenia układu nerwowego Bardzo często: bóle głowy. Zaburzenia mięśniowo-szkieletowe i tkanki łącznej Bardzo często: bóle stawów; bóle mięśni Zaburzenia ogólne i stany w miejscu podania Bardzo często: ból w miejscu wstrzyknięcia; zmęczenie; dreszcze; gorączka 7 Często: zaczerwienienie w miejscu wstrzyknięcia; obrzęk w miejscu wstrzyknięcia Niezbyt często: Złe samopoczucie Zaburzenia żołądka i jelit Często Nudności. Podsumowując jest duże prawdopodobieństwo że będziecie się czuć jakbyście właśnie przechodzili COVID-19 ��Czas króliczków doświadczalnych nadszedł, hodowla królików nad Wisłą została otwarta. Kto pierwszy?? Nie jestem przeciwnikiem szczepionek jednak szczepionkę opracowuję się od 7 do nawet 10 lat. Hitem roku jest stwierdzenie, że szczepionka była już opracowana wcześniej tylko była testowana na innych patogenach . Najbardziej nielogiczne zdanie artykułu. Czyli jak na przykład testujemy szczepionkę na ebolę to znaczy że jest tak samo skuteczna dla innego patogenu. Więc nie trzeba przeprowadzać innych badań. tal samo złożonych???? Ciekawe, ciekawe....Zastanów się Łukasz czy też czasami nie żyjesz w własnej bańce informacyjnej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje obawy szanuję, ale Twoje wnioski i zdania twierdzące wyglądają na bełkot.Z wypowiedzi fachowca wynika,że nie chodzi o dowolny patogen np ebolę ale o podobne z grupy koronawirusów. Informacje o skutkach ubocznych podane przez ciebie, choćby sie trafiły jeden na milion, muszą być pokazane .Świadczy to uczciwości badań. Na przekonanie,że Zachód chce nas wytruć i zrobić poligon, gdy tymczasem cała Ameryka i Europa będzie się szczepić, nie ma lekarstwa.
      To choroba nieuleczalna.

      Usuń
    2. Przepraszam, czy może Pan podać źródło owych działań niepożądanych?

      Usuń
  3. Może autor zna odpowiedzi na inne pytania, które ja jako laik sobie zadaję: 1. jeśli są 2 szczepionki o różnym działaniu i skuteczności 80-90% to czy mozna szczepić się obiema, czy to ma sens i odporność będzie większa? 2. Podobne pytanie. Jeśli szczepię się teraz a za jakiś czas powstanie lepsza, pewniejsza szczepionka to czy będę mógł jej użyc, czy szczepienie obecne zamyka droge na przyszłość? 3. Skąd będę wiedział, że szczepionka działą. Bo obecnie 80-90 ludzi na 100 będzie odpornych a 10-20 nie. I skąd będę wiedział do których należę? A to jest super ważne, kwestia życia mojego i innych. czy są gdzieś odpowiedzi na takie pytania?

    OdpowiedzUsuń
  4. To tak może na zasadzie adwokata diabła: sygnatariusze listu pisali nie o modyfikacji ludzkiego DNA (oczywiste jest, że nie zachodzi), ale o zmianę ekspresji genów, która jak wiadomo może być przekazywana potomstwu. Jeśli ktoś je już ma, to nie ma się czego bać. Ale co z dziećmi? Na nich zdaje się testy nie były robione (przynajmniej nie na najmłodszych). Nie mówię, że coś jest, tylko proszę o rozwianie wątpliwości, które ktoś podnosi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ja Panu odpowiem, jako że jestem w trakcie nauki przedmiotu "nutrigenomika" na studiach. Użył Pan formy "jak wiadomo", która lubi się łączyć z nieprawdziwymi stwierdzeniami - tak jest też w tym przypadku. Termin "ekspresja genów" nawet na Wikipedii nie jest wyjaśniony w sposób zrozumiały dla laika... Więc napiszę Panu to w bardzo uproszczonej formie :) Ekspresja genu to proces tworzenia białka, którego budowa zaszyfrowana jest w danym genie. Czyli komórka dostaje sygnał, że potrzebny jest np. enzym (białko), więc informacja o jego budowie jest odczytywana z DNA przez mRNA i (po dłuższej drodze) potrzebne białko produkowane jest poza jądrem komórkowym - w rybosomie.
      Zmiana ekspresji genów może być wynikiem bardzo wielu czynników, w tym żywieniowych np. obecności epigallokatechiny z zielonej herbaty. Czyli do zmiany ekspresji danych genów (zahamowania lub zintensyfikowania produkcji białek) wystarczy spożywać produkty bogate w poszczególne substancje. Druga sprawa, ważniejsza: zmiana ekspresji genów występuje lokalnie w danym organizmie. Nie da się jej przekazać potomstwu. Przekazuje się geny, a ekspresja u dziecka będzie zależeć od warunków zewnętrznych i wewnętrznych jego ciała. Przykładowo dwie osoby mogą mieć ten sam gen predysponujący do danej choroby, ale jeden człowiek zachoruje w wieku 5 lat, a drugi 50.
      Miłego dnia!

      Usuń
    2. Przy czym czynniki genetyczne (polimorfizmy) i epigenetyczne (metylację DNA i modyfikacje białek histonowych) wpływające na ekspresję genów są dziedziczone, więc dziedziczenie ekspresji genów to jednak jest fakt. Co nie zmienia tego, że czynniki środowiskowe - żywienie, stres, otoczenie społeczne, sen, aktywność fizyczna - też mogą wpływać na ekspresję przez zmiany epigenetyczne czy hormonalne.

      Usuń
  5. Proszę zwrócić uwagę, na fatalnie dobrane zdjęcie do treści. Wpływające na przetwarzanie treści w czasie czytania. Zajmuję się od 15 lat interpretacją rysunku w psychoterapii osób dorosłych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Antyszczepionkowcem jest na tym zacietrzewionym, stronniczym portalu kazdy komu nie podobaja sie skutki uboczne szczepien, wciaz rosnaca liczba tych obowiazkowych i podawanie ich na sile kazdemu niemowlakowi w pierwszej dobie zycia czy jego miesiacach. Niewazne, ze na poczatku zycia nie mozna jeszcze mowic o tym czy dziecko jest na pewno zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rośnie liczba szczepień, ale spada liczba podawanych antygenów.

      Usuń
  7. czy WY czytacie co ta niby wirusolożka pisze/mówi? Najpierw zostaną zaszczepione osoby najbardziej zagrożone czyli ludzie starsi, z grup ryzyka i pracownicy systemu ochrony zdrowia. Dopiero po kolejnych kilku miesiącach, jeśli wszystko pójdzie dobrze, osoby z innych grup dostaną dostęp do szczepionki. - jak pójdzie DOBRZE a jak nie? skażecie 2 miliony staruszków na śmierć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wszystko pójdzie dobrze z logistyką.

      Usuń
    2. A czy zamiast wznoszenia emfatycznych okrzyków, mógłbyś napisać, jakie Ty konkretnie podjąłeś działania, aby coś poprawić? Pusta pisanina, ot co.

      Usuń
  8. Na litość boską, wirusolog ewolucyjna, nie "wirusolożka"! Miejcież litość nad i tak już wystarczająco pokaleczonym językiem polskim!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego "eksperci" mówią, że szczepionki nie mogą modyfikować DNA. W takim razie jak interpretować wypowiedź tego pana. https://businessinsider.com.pl/firmy/strategie/mrna-i-historia-firmy-curevac-wartej-miliard-dolarow-cialo-leczy-sie-samo-szczepionki/5nwxdsp?fbclid=IwAR2Dyc4LVUh4S6FWoCWhXJULu8WZuObXKxA5Osad6_WlrjWsp6IXRdP9rMo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oto słowa z tego wywiadu:
      (mówi Ingrmar Hoerr - załozyciel CureVac)
      "Proszę sobie wyobrazić, że jakaś metoda diagnostyczna przekaże panu: “za 20 lat będziesz mieć Alzheimera, ale jeśli już dzisiaj zaczniemy nad tym pracować, to będziemy mogli powstrzymać chorobę lub przynajmniej opóźnić ją o 10 lat, ale musimy “wydrukować” te leki już dzisiaj”. To będzie fantastyczne.

      Zależność pomiędzy diagnostyką, utrzymywaniem zdrowia oraz leczeniem jest tutaj kluczowa. Moim marzeniem jest, abyśmy nie rozmawiali o chorobach, ale o utrzymywaniu zdrowia. I jeśli wykorzystamy dane, to potem możemy użyć odpowiednich cząsteczek do tego, by ciało leczyło się samo. Natomiast jedyne cząsteczki, które mogą “kodować” wiadomości dla naszego ciała, by leczyło się samo, są właśnie kwasy nukleinowe - jak RNA. I mogą one kodować informacje do szczepionek na grypę, szczepionek na raka, być może nawet Alzheimera, chociaż nie wiemy jeszcze zbyt wiele o tej chorobie.

      Jak dużo czasu więc, licząc w latach, minie, zanim zobaczymy pierwsze leki oparte o mRNA?
      Sądzę, że za około 5 lat pierwsze produkty wykorzystujące mRNA pojawią się na rynku. Może to będzie szczepionka, może terapia na jakąś odmianę raka, a może np. niszowy produkt na bardzo rzadką chorobę, jak enzymatyczna terapia zastępcza. Gdy jednak coś takiego pojawi się na rynku, wszyscy zobaczą, że mRNA działa i zaczną pracować nad kolejnymi terapiami"

      I co w tym jest nie ok?
      ja myślę o nim jak o skromnym pasjonacie, a nie o chciwym oszuście.
      Dlaczego nie przyjąć, że ta sytuacja to dla nas szansa, a nie od razu totalna katastrofa...
      Z mojej półki (55+) koronka bierze częściej niż z tych mniej liczonych, więc wirusa boję się bardziej niż szczepionki.
      Cóż, jeśli polegnę, to w dobrej intencji.
      Wielu było takich przede mną. Ufam, że gdyby okazało się że tak - że byłam tylko próbką badawczą w tym eksperymencie na niespotykaną dotąd skalę- to ok.
      Nikt mnie nie zmusza, nikt nie manipuluje mną, boję się tego szczepienia i tego co potem, ale ryzykuję. Bo chcę, żeby coś wreszcie się zmieniło, bo gorzej już chyba być nie może...

      Usuń