Kategorie:

Czy płeć biologiczna nie istnieje? Ile jest płci? Fakty i mity na temat płci

Coraz częściej spotykam się ze stwierdzeniem, że płeć biologiczna nie istnieje. Dla odmiany, bo dotychczas zazwyczaj natykałem się na opinię, że to płeć kulturowa jest wymysłem. Czy tak faktycznie jest? Czy płeć biologiczna to pojęcie przestarzałe i niepotrzebne? Jak w końcu jest z tą płcią genetyczną, anatomiczną, fizjologiczną? Czy istnieje płeć mózgu? Czy można nie być żadnej płci albo posiadać obie na raz? Czym jest hermafrodytyzm, obojnactwo, interseksualizm? Co z płcią psychologiczną a co z tą kulturową i społeczną? Czy można być mężczyzną z chromosomami XX albo i z XX i XY? Artykuł będę pisał przede wszystkim w odniesieniu do ludzi.

płeć dziecka
Obrazek za https://www.idnes.cz, z późn. zm.

Czy płeć biologiczna nie istnieje?
Czy istnieją tylko dwie płcie? Czy istnieje trzecia płeć?

Obecność i fundamentalne
znaczenie płci w świecie większości zwierząt, w tym ludzi, jest faktem. Trzeba
jednak zdawać sobie sprawę, że chociaż podział na mężczyzn i kobiety, samce i
samice, płeć męską i płeć żeńską, jest rzeczywisty, to wcale nie jest taki
prosty i jednoznaczny, jak wielu osobom się wydaje. Owszem, w przeważającej
liczbie przypadków łatwo i szybko można stwierdzić, że dana osoba jest płci
męskiej albo żeńskiej, ale określamy to na podstawie niepełnego obrazu, który
po głębszym rozpoznaniu jest zwykle zgodny z resztą. Niektóre cechy płciowe są
rozpięte w spektrum (o czym dalej), które wciąż rozchodzi się między rodzajem
męskim i żeńskim (i żadnym innym). Zatem stwierdzenie, że u ludzi (i wielu
innych, ale nie wszystkich organizmów) istnieją dwie płcie jest poprawne
merytorycznie i zgodne z prawdą, choć w odniesieniu do niektórych poziomów
uporządkowania płci (cech dymorficznych) jest uproszczone. Uproszczeniem (które zastosowałem  dla ułatwienia odbioru, ale o którym trzeba pamiętać) jest również mówienie o płci hormonalnej, płci mózgu czy płci zewnętrznej, ponieważ stanowią one de facto dymorfizm płciowy, a nie płeć.

Nie ma trzeciej płci ani
kolejnych. Jest jedynie płeć męska i żeńska, przy czym obie mogą występować w
pewnych wariantach lub w spektrum (od męskiego do żeńskiego), które czasem
można uznać za zwykły, neutralny polimorfizm, a czasem są to skutki zaburzeń
genetycznych czy fizjologicznych. Co ważne, coś co u jednego gatunku fenotypowo
może być naturalną i prawidłową jego cechą płciową, u innego może wynikać z
aberracji genetycznych (w dalszej części opiszę to głównie z perspektywy gatunku Homo
sapiens
). Istnieją zatem dwie płcie, które zależnie od poziomu ich
organizacji mogą być zero-jedynkowe bądź mniej lub bardziej rozłożone w
spektrum od męskiego do żeńskiego.

czy płeć biologiczna
Mężczyzna i kobieta. Za: Vipsung, Amazon, z późn. zm.

Płeć i poziomy jej organizacji

W biologii istnieje co najmniej
płeć genowa, chromosomowa, anatomiczna i fizjologiczna (o płci mózgu oraz płci
hormonalnej opowiem w osobnym akapicie). Ten porządek nie sprawia jednak, że
mamy kilka płci, bo one mieszczą się w ramach „męskiej” i „żeńskiej”, lecz że
płeć biologiczna jest usystematyzowana na kilku wspomnianych poziomach (genowym,
chromosomowym, anatomicznym itd.). Jeśli więc ktoś twierdzi, że mamy więcej
płci biologicznych niż dwie, nie mówi w rzeczywistości o płci samej w sobie,
tylko o poziomach jej uporządkowania. Spotkałem się niejednokrotnie z
mówieniem, że istnieje kilka płci biologicznych, tak jakby płeć genową,
chromosomową czy anatomiczną można było postawić obok płci żeńskiej i płci
męskiej, podczas gdy są to zupełnie inne porządki.

Zależnie więc od tego, o którym
poziomie uporządkowania płci biologicznej mówimy, możemy stwierdzić, że płeć
biologiczna jest binarna lub że jest bimodalnym spektrum (zwłaszcza przy dymorfizmie płciowym), ale zawsze między
rodzajem męskim i żeńskim, bez trzeciej czy „innej” płci. Na przykład płeć
genowa (obecność lub brak genu SRY), chromosomowa (obecność lub brak
chromosomu Y) czy gonadalna (obecność komórek płciowych męskich lub żeńskich
oraz gonad) są zasadniczo zero-jedynkowe. Występują tutaj wyjątki, jednak są to
skutki mutacji genowych, chromosomowych i/lub zaburzeń metabolicznych, a nie
prawidłowe stany fizjologiczno-anatomiczne. Tymczasem płeć hormonalna (stężenie
hormonów płciowych czy stopień ich oddziaływania na tkanki), a także częściowo
płeć anatomiczna oraz trzeciorzędowe zewnętrzne cechy płciowe (np. owłosienie
ciała, stosunek tkanki tłuszczowej do reszty ciała, rozwinięte gruczoły
mlekowe) mieszczą się w męsko-żeńskim spektrum.
Poziomy uporządkowania płci. Grafika: To tylko teoria

Czym jest płeć genetyczna?

Płeć genetyczną można podzielić
na dwie kolejne. Podstawową jest płeć genowa, wynikająca przede wszystkim z
obecności lub braku genu SRY (bada się także rolę innych genów, ale u
ludzi ten gen jest zasadniczy). Leży on na chromosomie Y i powoduje, że
rozwijający się zarodek, a potem płód, staje się samcem. Mężczyźni mają więc chromosomy
X i Y, a kobiety X i X (z czego jeden jest u kobiet zazwyczaj w znacznym
stopniu dezaktywowany epigenetycznie), co odnosi się już do płci chromosomowej.
Ponieważ znaczenie ma głównie gen SRY, a nie chromosom Y sam w sobie, to
jeśli podczas mejozy, w czasie spermatogenezy, czyli powstawania plemników,
zajdzie mutacja – translokacja lub delecja – i gen SRY zostanie
przeniesiony z chromosomu Y na inny chromosom bądź całkiem usunięty z puli
tworzącej później zarodek, może wówczas powstać osoba z kariotypem XX lub X
(płeć chromosomowa żeńska), ale posiadająca gen SRY (płeć genowa męska) lub
z kariotypem XY (płeć chromosomowa męska), ale bez genu SRY (płeć genowa
żeńska). Realny jest też scenariusz posiadania i chromosomów XY i genu SRY,
ale po zajściu funkcjonalnej mutacji owego genu, co fenotypowo skutkuje byciem
kobietą z dysgenezą gonad.

Mutacje podczas mejozy mogą doprowadzić
również do innych sytuacji. Możliwe jest na przykład posiadanie kilku
chromosomów X (zespół supersamicy czy nadsamicy) lub więcej niż jednego
chromosomu Y (zespół supersamca czy nadsamca). Choć zespoły te niejednokrotnie
wiążą się np. z obniżoną inteligencją i gorszym zapamiętywaniem, to ich posiadacze
z reguły są płodni (w ograniczony sposób). Inaczej jest przy Zespole Turnera
(całkowity lub częściowy brak jednego z dwóch chromosomów X u kobiety) oraz
Klinefeltera (dodatkowy chromosom X u mężczyzny; może być częściowy, w całości
lub nawet z kilkoma nadmiarowymi chromosomami X), które z reguły powodują
bezpłodność oraz inne dysfunkcje anatomiczno-fizjologiczne organizmu.

płeć genetyczna
Chromosomy płciowe X i Y u myszy. Obraz z mikroskopu fluorescencyjnego.
Autorzy: Janice Y. Ahn, Jeannie T. Lee, za: BMC Developmental Biology

Chimeryzm płciowy

W biologii istnieje zjawisko
chimeryzmu. Chimery to organizmy, które mają wyraźnie różniące się między sobą genetycznie
komórki. W części komórek chimerycznego osobnika znaleźć możemy prawidłowy
kariotyp, ale w niektórych wykryta zostanie, np. trisomia jakiegoś chromosomu.
Możliwe jest, że w udziale ogólnej puli, np. limfocytów, na pewien ich procent przypadać
będą komórki z dwoma chromosomami X, a pozostała część to będą komórki z
chromosomami X i Y. Osoby z chimeryzmem płciowym mogą być całkowicie zdrowe, a
nawet w pewnych okolicznościach u mężczyzn taka cecha może być zaletą, bo jeśli
rodzice przekazali im sprzężone z płcią choroby, to mogą dzięki temu mieć słabsze
ich objawy.

Chimeryzm wynika ze zmieszania
się komórek różnych osobników, najczęściej w okresie prenatalnym, a narażone na
niego mogą być osoby z ciąży bliźniaczej (np. do zarodka lub ciała płodu
męskiego dostaną się komórki jego siostry-bliźniaczki dwujajowej albo na odwrót)
bądź z pochłonięcia jednego zarodka przez drugi. W szerszym pojęciu chimeryzmem
można też określać sytuację np. po transplantacji. Ciekawostką jest, że znany
jest przypadek mężczyzny, który okazał się mieć chimeryczne jądra, przez co
jego dzieci z genetycznego punktu widzenia były potomkami jego „nieistniejącego
brata” – zarodka, który został wchłonięty przez owego mężczyznę, kiedy ten
również był jeszcze embrionem.

płeć biologiczna
Obraz histologiczny jądra spod mikroskopu świetlnego: kanaliki nasienne.
Autor: Dr Mark Hill, za: https://embryology.med.unsw.edu.au

Co to jest płeć fizjologiczna
i anatomiczna (płeć gonadalna, hormonalna, zewnętrzna)?

Podstawowym typem płci
biologicznej u człowieka i innych ssaków jest płeć genetyczna (genowa i
chromosomowa), determinująca ogół płci. Za nią, kolejnymi etapami
uporządkowania płci, są płeć anatomiczna i fizjologiczna. Składa się na nią
głównie układ płciowo-rozrodczy, czyli cechy takie jak np. obecność jąder u
mężczyzn (jak również penisa, prostaty itd.) bądź jajników u kobiet (ale także
pochwy, macicy itd.). Oprócz tego istnieje płeć hormonalna, czyli stężenie
hormonów płciowych (testosteronu i estrogenów) oraz wydzielanych przez
przysadkę i podwzgórze. Płeć hormonalna, w przeciwieństwie do płci genetycznej,
gonadalnej i częściowo anatomicznej, jest cechą ilościową, rozpiętą w spektrum.
Mniej ostry i zero-jedynkowy podział cech płciowych dotyczy też owłosienia
ciała, procentowego udziału masy tkanki tłuszczowej czy mięśniowej względem
reszty tkanek, masywności szczęki, ostrości rysów twarzy.

Uporządkowanie płci czasami systematyzuje
się też poprzez pierwszorzędowe cechy płciowe (płeć genetyczna i gonadalna, czyli
obecność jąder i jajników oraz produkowanych przez nie komórek płciowych –
spermatocytów i oocytów), drugorzędowe cechy płciowe (macica, pochwa, penis,
prostata itd.), trzeciorzędowe cechy płciowe (stężenie hormonów płciowych we
krwi, owłosienie ciała, stosunek tkanki tłuszczowej i mięśniowej do reszty
tkanek itd.) oraz czwartorzędowe cechy płciowe (płeć psychologiczna, tożsamość
płciowa oraz płeć społeczna, kulturowa, prawna). Pod pewnymi względami ten
drugi podział, choć mniej zbliżony do rzeczywistości, jest bardziej
funkcjonalny, zwłaszcza w kontekście medycznym, zdrowia publicznego czy prawnym.

płeć biologiczna mężczyzna kobieta
Para: kobieta i mężczyzna. Za: Karen Warfel, Pixabay

Czy płeć mózgu istnieje?

W Internecie toczą się nieustanne
dyskusje o płci mózgu. Czy dymorfizm płciowy mózgu u ludzi istnieje? W pewnych
jego częściach i funkcjach na pewno – chodzi o wydzielnicze działanie przysadki
mózgowej i podwzgórza, wraz z hormonami takimi jak hormon folikulotropowy,
hormon luteinizujący czy prolaktyna, a okresowo także np. oksytocyna. Wyraźnie
zauważalne są również różnice w zakresie objętości, gęstości lub funkcjonalności hipokampu czy wyspy, a dyskutowane pod tym kątem jest ciało migdałowate. Na przykład relatywny względem całego
mózgu rozmiar hipokampu (obszar mózgu odpowiedzialny za m.in. pamięć i uczenie)
jest większy u kobiet. Inna różnica w hipokampie dotyczy fizjologii
neuroprzekaźników (zwanych też neurotransmiterami), np. powinowactwa do
receptorów glikokortykoidów, o połowę wyższego u samców niż u samic szczurów. Płeć mózgu to zatem kolejny poziom uporządkowania płci biologicznej w sposób niebinarny, lecz bimodalny, rozpięty w spektrum, mozaikowy.
Przeczytaj także: Skąd pochodzą wieloryby?

Różnic płciowych w mózgu wykryto
znacznie więcej, ale nie wszystkie udało się dotychczas zidentyfikować u ludzi.
Istnienie płci mózgu (lub dymorfizmu płciowego mózgu) jest faktem, a okiem
biologa ewolucyjnego nawet oczywistym. Oksytocyna na przykład, wydzielana po
porodzie, podczas karmienia piersią, ale także pocałunków czy stosunków
seksualnych (również u mężczyzn), odpowiedzialna lub współodpowiedzialna za
ufność, przywiązanie emocjonalne, chęć współpracy i inne emocje zbiorczo
określane często jako „miłość” (stąd oksytocynę potocznie nazywa się hormonem
miłości, przy czym branie jej w tabletkach wcale nie sprawi, że człowiek się
zakocha, a na takie pomysły można się w Internecie natknąć), wzmacnia hipokamp
i powiązane z nim zapamiętywanie, czyli umiejętność bardzo ważną podczas opieki
nad potomstwem. Stąd, pogłębiając poznanie o aspekt ewolucyjny, nie dziwi, że u
kobiet hipokamp (a wraz z nim pamięć) bywają lepsze niż u mężczyzn. Za dymorfizm płciowy mózgu odpowiadają czynniki genetyczne, epigenetyczne, hormonalne, środowiskowe i kulturowo-społeczne.

płeć mózgu
Hipokamp. Autor: Henry Gray

Co to jest płeć psychologiczna, tożsamość płciowa i płeć społeczna? Co to jest gender?

Z reguły płci psychologicznej i
społecznej nie podpina się pod płeć biologiczną. Są one jednak silnie z nią powiązane,
ponieważ na psychikę i zachowania – w tym społeczne – wpływają również hormony płciowe
czy różnice dymorficzne mózgu między mężczyznami i kobietami. Płeć psychologiczna to przede wszystkim cechy psychologiczne charakterystyczne dla danej płci, wynikające z wielu czynników, głównie biologicznych (fizjologii i anatomii mózgu). W psychologii istnieje pojęcie androgynii, czyli
posiadania cech psychicznych męskich i żeńskich. Zjawisko to nie jest
bezpośrednio związane z tożsamością płciową (tożsamość płciowa to to, z jaką płcią biologiczną utożsamia się lub nie utożsamia dana osoba), tzn. biologiczny mężczyzna,
psychologicznie androgyniczny, nadal będzie się z reguły uważał za mężczyznę, a
androgyniczna kobieta za kobietę.

Płeć społeczna (zwana też płcią
kulturową, płcią kulturowo-społeczną lub gender) to zestaw cech związanych z
pełnionymi przez przedstawicieli danej płci rolami w społeczeństwie. Na
przykład kobiety częściej gotują i rzadziej noszą spodnie, mężczyźni częściej prowadzą
samochody. Wobec tego gotowanie albo noszenie określonych strojów uznawane jest
za bardziej „kobiece”, a prowadzenie pojazdów za bardziej „męskie”. To właśnie
kryje się pod pojęciem „gender” czyli „płci społecznej”. Ze względu na
nieostrość i nieścisłość oraz ruchomość cech związanych z płcią kulturową, które
często (ale nie zawsze) wynikają przynajmniej po części z biologiczno-płciowych
predyspozycji (hormony, budowa mózgu itd.), badacze z zakresu gender studies
czasem odrzucają bimodalny podział męsko-żeński, mówiąc o więcej niż dwóch
płciach. Nie przekłada się on jednak na płeć biologiczną ani nie przeczy jej
istnieniu. Są to dwa odrębne systemy. Zamieszanie wprowadza też różnica
językowa, gdyż w angielskim na płeć biologiczną mówi się „sex” (płeć), a na
społeczną „gender” (płeć kulturowa). U nas to drugie słowo nie przyjęło się,
przez co powstaje zamieszanie, bo na dwa związane ze sobą, ale inne zjawiska,
mówimy „płeć”.

płeć biologiczna
Symbole płci: symbol Wenus (płeć żeńska) i symbol Marsa (płeć męska)

Jak ustala się płeć?

Zasadniczo płeć determinowana
jest przez to, jaki plemnik zapłodni oocyt, tzn. czy będzie niósł on chromosom
X czy Y. Jeśli ten pierwszy, to X (od ojca) i X (od matki) dadzą płeć żeńską, a
jeżeli ten drugi, to Y (od ojca) i X (od matki) dadzą płeć męską. Od tego można
odliczyć serię opisanych przeze mnie wyjątków, związanych z translokacją lub
delecją genu SRY, a także mutacje związane z genem kodującym receptor
androgenowy, powodujące zespół Morrisa, czyli zespół niewrażliwości na
androgeny.

Przy braku obecności odpowiednich
męskich sekwencji znajdujących się na chromosomie Y, inicjowany jest rozwój w
kierunku żeńskim; jeśli one są, wówczas płód rozwija się w kierunku męskim.
Powstają gonady, a później kształtują się dalsze cechy płciowe. Część z nich
pojawia się i rozwija dopiero w i po okresie dojrzewania. Istotne jest, że
płciowe cechy dymorficzne mózgu w znacznej mierze kształtują się w okresie
prenatalnym (przed narodzinami), co ma konsekwencje dla osób transpłciowych (o
czym w dalszym akapicie).

płeć biologiczna żeńska
Para kobiet. Za: Freepik

Czym jest hermafrodytyzm,
obojnactwo, interseksualizm (interpłciowość)?

Z tematem płci wiążą się też
interseksualizm, obojnactwo i hermafrodytyzm. Pojęcia te mogą być różnoznaczne,
zależnie od tego, do jakiego gatunku się odnosimy. Wśród niektórych zwierząt,
np. bezkręgowych, hermafrodytyzm oznacza posiadanie (tymczasowe lub stałe)
sprawnych gonad jednej i drugiej płci u jednego osobnika (produkującego i
spermatocyty/małe, liczne oraz ruchliwe komórki płciowe i oocyty/duże,
nieruchliwe i nieliczne komórki płciowe). Wobec tego oprócz zapłodnienia
krzyżowego (między różnymi osobnikami) może u zwierząt hermafrodytycznych dojść
do samozapłodnienia. Przykładami takimi są np. ślimaki.

U ludzi pojęcia te oznaczają
sytuację niejednoznacznej płci biologicznej, w szczególności w odniesieniu do
niezgodności cech wynikających z płci genetycznej i anatomicznej. Interpłciowość (nazywana też zbiorczo zaburzeniami rozwoju płci lub dysfunkcjami rozwoju płci) jest na tyle szerokim pojęciem, że obejmuje bardzo rozmaite stany chorobowe i
pokrewne, w tym zespół Klinefeltera, Turnera, chimeryzm płciowy, zespół
niewrażliwości na androgeny i inne, spowodowane najczęściej mutacjami genowymi
(np. w genie SRY) i aberracjami chromosomowymi, dysfunkcjami narządów
płciowych (np. nieprawidłowe działanie wydzielających testosteron komórek
Leydiga) czy też zaburzonym ich rozwojem (dysgenezja gonad). Bardzo duża część osób z różnymi odmianami interseksualizmu bez problemu zalicza się i jest klasyfikowana jako mężczyźni lub kobiety. Przypadki naprawdę niejasne, gdzie trudno daną osobę uznać za kobietę lub mężczyznę, są rzadkością. W odniesieniu do
ludzi preferowane słowo to „interpłciowość”, ponieważ „obojnactwo” czy
„hermafrodytyzm” mogą być stygmatyzujące (np. skojarzenia z mięczakami czy
płazińcami), a także mogą sugerować błędne pojmowanie interpłciowości u naszego
gatunku, gdyż o ile u wspomnianych bezkręgowców obojnactwo jest prawidłowym
stanem fizjologiczno-anatomicznym, nie zaburzającym biologii rozrodu, tak u
ludzi interseksualizm w wielu przypadkach (ale nie zawsze, np. nie przy
niektórych rodzajach chimeryzmu płciowego) wiąże się z rozmaitymi dysfunkcjami
(genetycznymi, metabolicznymi, hormonalnymi, rozrodczymi, anatomicznymi, psychicznymi).

płeć biologiczna
Plemnik i oocyt. Za: Wikimedia

Czy płeć można wybrać, zmienić
lub skorygować? Co to jest transseksualizm?

Płeć, podobnie jak orientacja
seksualna, nie jest kwestią wyboru. Nie da się jej zmienić, ale można ją częściowo
skorygować (zewnętrzne i anatomiczne cechy płciowe poprzez operacje i terapię
hormonalną). Korektę płci wykonuje się u osób transseksualnych, czyli takich,
które na stałe utożsamiają się z płcią przeciwną do swojej płci biologicznej
(genetycznej, gonadalnej i anatomicznej, co jest ważne, gdyż odróżnia
transpłciowość od interpłciowości, gdzie niezgodności dotyczą płci
biologicznej, a nie tożsamości płciowej). Transseksualizm jest trwały – jest
związany z płcią kulturowo-społeczną, z płcią psychologiczną, tożsamością
płciową i prawdopodobnie również płcią (dymorfizmem płciowym) mózgu.

Czy transseksualność to choroba? Transseksualizm
był do niedawna klasyfikowany jako zaburzenie psychiczne. Jednak obecnie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) twierdzi, że transseksualność sama w sobie zwykle nie wiąże się z chorobami psychicznymi,
dysfunkcjami mentalnymi, psychopatologiami, więc w nowej Międzynarodowej
Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-11) WHO została przesunięta z zaburzeń psychicznych do
płciowych/seksualnych problemów zdrowotnych (jako niezgodność tożsamości płciowej z płcią przypisaną przy urodzeniu i dysforia płciowa). Nieprawdą jest natomiast, że
transseksualizm został całkowicie usunięty z klasyfikacji chorób. W psychiatrycznej
klasyfikacji amerykańskiej (DSM) z kolei nazwę „zaburzenia tożsamości płciowej”
zastąpiono w roku 2013 nazwą „dysforia płciowa”, co odzwierciedla trend
odchodzenia od słowa „zaburzenie”, które może być stygmatyzujące.

transseksualizm
Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób (ICD-10). Za: https://www.csioz.gov.pl

Czy biologiczny mężczyzna może
urodzić dziecko?

Biologiczny mężczyzna nie może
urodzić dziecka. Czasami w mediach pojawiają się sensacyjne doniesienia o
ciężarnych mężczyznach, ale dotyczą one osób transpłciowych, korygujących płeć
z żeńskiej na męską z pozostawieniem rozrodczych narządów płciowych – pod
względem rozrodczym, biologicznym są zatem kobietami. Gdyby
biologiczny-genetyczny mężczyzna zaszedł w ciążę, nawet za pomocą rozmaitych
technik biologii rozrodu, z pewnością byłoby to prawdziwą naukową sensacją i
przekroczeniem nieosiągalnej dziś granicy.

Na dzień dzisiejszy możliwe jest
zatem urodzenie dziecka jedynie przez biologiczną kobietę, w tym przez transpłciowego
mężczyznę, który nie poddał się zabiegom usunięcia żeńskich narządów
rozrodczych i przeszedł odpowiednią kurację hormonalną, jeżeli uprzednio
zażywał przypisane przez endokrynologa leki służące do korekty płci (np.
testosteron) lub w inny sposób zmodyfikował rozrodczo-hormonalną fizjologię
swojego organizmu.  


Miednica mężczyzny i miednica kobiety. Autor: Henry Gray

Jak wyewoluowała płeć?

Procesy przedpłciowe obserwuje
się u prokariontów (do których należą głównie bakterie) i polegają one na
wymianie fragmentów plazmidów (dodatkowych fragmentów DNA). Rozmnażanie płciowe
jest bardzo często spotykane wśród organizmów eukariotycznych, czyli posiadających
jądro komórkowe. Szacuje się, że około 99% eukariontów stosuje ten sposób
uzyskiwania nowych pokoleń, a wyjątki (np. jedna z gromad wrotków – Bdelloidea
– w której nie obserwuje się samców) po prostu utraciły tę zdolność w toku
ewolucji, ale ich przodkowie również rozmnażali się płciowo i często wśród
odstępstw od reguły dochodzi do parapłciowej partenogenezy (jak u wspomnianych
bezkręgowców). Początki rozmnażania płciowego datuje się nie w milionach, lecz w
miliardach lat. Najstarszy znany organizm rozmnażający się płciowo – protista,
glon z gatunku Bangiomorpha pubescens – istniał ponad miliard lat temu. Na
charakterystykę tę wskazują badania mikroskopowe na mikroskamielinach.


Jedna z hipotez odnosząca się do
powodów, przez które rozmnażanie płciowe i płeć, czyli podział na dwa rodzaje
gamet (jedna mała i ruchliwa, czyli męska oraz druga, duża i nieruchliwa –
żeńska) wyewoluowało, odnosi się do wytwarzania reaktywnych form tlenu (w tym
tzw. wolnych rodników) przez mitochondria oraz do konkurencji między DNA
mitochondrialnym (mtDNA) i DNA jądrowym. Koncepcja ta została szczegółowo
przedstawiona w książce o tytule „Przekleństwo Adama”, autorstwa wybitnego
genetyka Bryana Sykesa. Temat ewolucji płci w przystępny sposób jest też
poruszony w książce „Tajemnice przełomów ewolucji” słynnego biologa
ewolucyjnego Johna Maynarda Smitha i Eörsa Szathmáry’ego. Hipotez jest oczywiście
więcej i odnoszą się np. do korzyści jakie niesie rozmnażanie płciowe w związku
z koniecznością „walczenia” z rozmaitymi i szeroko pojętymi pasożytami, z
wirusami włącznie, czy tworzenia struktur wielokomórkowych. Jednak rozmnażanie
płciowe ma też swoje wady, dlatego możliwe jest, że po prostu było nieodzownym
skutkiem endosymbiozy komórki preeukariotycznej i pre-mitochondrium (czyli
komórki bakteryjnej). Znaczna część hipotez wyjaśniających powstanie i ewolucję
płci, mejozy i rekombinacji, nie wyklucza się i dyskusja wśród biologów tyczy
się bardziej tego, który z potencjalnych czynników był najważniejszy, kluczowy,
przełomowy czy pierwszy i najbardziej bezpośredni.

Para mężczyzn. Autor: Carol Tedesco, za: Reuters

Płeć: fakty i mity

Na temat płci biologicznej
funkcjonuje wiele mitów z rozmaitych powodów. Sporo osób zakłada, że ich
doświadczenie życiowe odzwierciedla całą rzeczywistość i przekładają to, co
widzieli i poznali, na ogół. Jest to częsty błąd poznawczy, prowadzący do
kolejnych. Zwłaszcza, jeśli ekstrapolujemy anegdotyczne wnioski z ludzi na inne
gatunki i na odwrót. Problemem jest też zbyt osobiste odbieranie faktów
naukowych, które czasem prowadzi do mylnego przeświadczenia, że nauka, medycyna
czy naukowcy mają niedookreśloną złą wolę i dyskryminują. Jednak czyjeś uczucia
i opinie nie są merytorycznymi argumentami naukowymi, a fakty nimi pozostają. Edukacja
i działalność prospołeczna w zakresie płciowości, płci biologicznej i
kulturowej, nie powinny opierać się na dezinformacji.

Prowadzenie bloga naukowego
wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to
często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc
stworzyć profil na Patronite,
gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki
temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć
złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu
wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę
poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

Literatura
Bernstein,
Harris, and Carol Bernstein. „Evolutionary origin of recombination during
meiosis.” BioScience (2010).
Bickart, K.
C., Wright, C. I., Dautoff, R. J., Dickerson, B. C. & Barrett, L. F.
Amygdala volume and social network size in humans. Nature Neuroscience (2011).
Bryan Sykes.
Przekleństwo Adama. Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Warszawa (2007).
Butterfield,
Nicholas J. „Bangiomorpha pubescens n. gen., n. sp.: implications for the
evolution of sex, multicellularity, and the Mesoproterozoic/Neoproterozoic
radiation of eukaryotes.” Paleobiology (2000).
Cahill,
Larry. „Why sex matters for neuroscience.” Nature reviews
neuroscience (2006).
Czesław
Błaszak. Zoologia, tom 1, część 1. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa (2013).
Dee Unglaub
Silverthorn. Fizjologia Człowieka. Zintegrowane podejście. PZWL Wydawnictwo
Lekarskie. Warszawa (2018).
Douglas J.
Futuyma. Ewolucja. Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego. Warszawa (2008).
Dreger, Alice
D., et al. „Changing the nomenclature/taxonomy for intersex: a scientific
and clinical rationale.” Journal of pediatric endocrinology and
metabolism (2005).
Feingold,
Alan. „Gender differences in personality: a
meta-analysis.” Psychological bulletin (1994).
Garcia-Falgueras,
Alicia, and Dick F. Swaab. „A sex difference in the hypothalamic uncinate
nucleus: relationship to gender identity.” Brain (2008).
Gibson,
Timothy M., et al. „Precise age of Bangiomorpha pubescens dates the origin
of eukaryotic photosynthesis.” Geology (2018).
Guillamon,
Antonio, Carme Junque, and Esther Gómez-Gil. „A review of the status of
brain structure research in transsexualism.” Archives of Sexual
Behavior (2016).
Heylens,
Gunter, et al. „Gender identity disorder in twins: a review of the case
report literature.” The Journal of Sexual Medicine (2012).
Hieronim
Bartel. Embriologia. Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Warszawa (2012).
Hörandl,
Elvira, and Dave Speijer. „How oxygen gave rise to eukaryotic
sex.” Proceedings of the Royal Society B: Biological
Sciences (2018).
https://icd.who.int/browse11/l-m/en#/http%3a%2f%2fid.who.int%2ficd%2fentity%2f577470983
https://icd.who.int/browse10/2010/en#/F64
https://www.britannica.com/science/gender-dysphoria
https://www.ohchr.org/EN/NewsEvents/Pages/DisplayNews.aspx?NewsID=20739&LangID=E
https://www.psychologytoday.com/ca/articles/201711/the-truth-about-sex-differences
Joel, Daphna,
et al. „Sex beyond the genitalia: The human brain
mosaic.” Proceedings of the National Academy of Sciences (2015).
Jordan, Brian
K., et al. „Familial mutation in the testis-determining gene SRY shared by
an XY female and her normal father.” The Journal of Clinical
Endocrinology & Metabolism (2002).
M. Kaczmarek,
N. Wolański. Rozwój biologiczny człowieka. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa
(2018).
Marwha,
Dhruv, Meha Halari, and Lise Eliot. „Meta-analysis reveals a lack of
sexual dimorphism in human amygdala volume.” Neuroimage (2017).
Maynard
Smith, Szathmáry. Tajemnice Przełomów Ewolucji. Wydawnictwo Naukowe PWN.
Warszawa 2000.
McCarthy,
Margaret M., et al. „The epigenetics of sex differences in the
brain.” Journal of Neuroscience (2009).
Otto, Sarah.
„Sexual reproduction and the evolution of sex.” Nature
Edu (2008).
R. M. Twyman.
Krótkie wykłady: biologia rozwoju. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa (2012).
Ruigrok,
Amber NV, et al. „A meta-analysis of sex differences in human brain
structure.” Neuroscience & Biobehavioral Reviews (2014).
TA Brown.
Genomy. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa (2019).
Tomizawa,
Kazuhito, et al. „Oxytocin improves long-lasting spatial memory during
motherhood through MAP kinase cascade.” Nature
neuroscience (2003).
Udry, J.
Richard. „The nature of gender.” Demography (1994).
Velasco,
German, et al. „46, XX SRY-positive male syndrome presenting with primary
hypogonadism in the setting of scleroderma.” Endocrine Practice
(2011).
Winter P.,
Hickey I., Fletcher H. Krótkie wykłady. Genetyka. Wydawnictwo Naukowe PWN.
Warszawa (2013).
Yagi, Shunya,
and Liisa AM Galea. „Sex differences in hippocampal cognition
and neurogenesis.” Neuropsychopharmacology (2019).

 

Najnowsze wpisy

`

41 myśli w temacie “Czy płeć biologiczna nie istnieje? Ile jest płci? Fakty i mity na temat płci

  1. Z Wikipedii:
    Płeć — zespół cech o charakterze struktur i funkcji pozwalających na sklasyfikowanie organizmów na męskie i żeńskie.
    Jeśli sama definicja płci ogranicza jej klasyfikację tylko na dwa rodzaje to nie dziwne, że nie można mówić o innych płciach.
    Wszystkie dalsze wnioski wykorzystujące to założenie nie mogą dać odpowiedzi na pytanie czy występują inne płci, bo założenia już je wykluczają.

    1. Wszelkie definicje słownikowe (a za taką można przyjąć tę z Wikipedii) opierają się na pewnych uproszczeniach, co wynika z tego, że powinny być zrozumiałe dla jak największej grupy użytkowników języka. Oczywiście nie zamierzam spierać się z tym, co zostało przytoczone, gdyż jest jednoznaczne, chcę tylko zauważyć, że definicje ulegają korektom.

      Jakiś czas temu Janusz Korwin-Mikke (zgodnie z prawdą) stwierdził, że małżeństwo definiuje się jako związek mężczyzny i kobiety – wypowiedź w kontekście małżeństw homoseksualnych. Miało to być argumentem przeciw uznawaniu tychże związków dwóch osób tej samej płci za małżeństwo. Należy jednak pamiętać, że chociażby sformułowanie "prawa wyborcze" jeszcze kilkaset lat temu można by definiować jako "prawo mężczyzn do kandydowania i wybierania rządzących". Przy okazji przemian społecznych z początku XX wieku po prostu zmieniono tę definicję, a nie drążono temat, że "kobiety nie powinny mieć praw wyborczych, bo definicja".

      Na takiej samej zasadzie należy traktować słowo "małżeństwo" ale również "płeć". W przeszłości po prostu nie prowadzono tak rozległych badań na ten temat, albo po prostu nie były wystarczająco nagłośnione, żeby wpłynąć na definicję tego słowa. Dzisiaj zamiast "czepiać się" kruczków słownych radziłbym podchodzić do takich (skomplikowanych!) spraw z dystansem, ale także z otwartością.

      Definicje zmieniają się, tak jak zmienia się język. Trzeba do tego podejść z otwartą głową i pamiętać, że tę też może to czekać. I najprawdopodobniej czeka.

      Miłej nocy!

    2. Parafrazując pewnego matematyka.. Płeć biologiczną stworzył Pan Bóg, resztę wymyślili sobie ludzie.
      Autor wciska nam na sile ideologie gender. Jeśli człowiek ma dysfunkcjami to jest to człowiek z dysfunkcjami.
      Jeśli mężczyzna czuje się kobieta, to jest to mężczyzna który czuje się kobieta.. I tak dalej.
      Podchodzenie z otwarta głowa nie polega na tym, by miliardy ludzi zmieniały swój język tylko po to by mężczyzna uważający się za kobietę mógł mieć w papierach "kobieta" i obijać pyski kobietom w MMA. Jeżyk ne zmienia się sam, to LUDZIE zmieniają język i zmieniają definicję, ale mają taka OC, by utrzymać dawne definicje zwłaszcza w języku prawnym i urzędowym.

      1. Autor nie wciska żadnej „ideologii gender” tylko zdefiniował w jednym akapicie co się pod tą nazwą kryje, tyle. Przybliża złożony temat płci i dymorfizmu płciowego na różnych płaszczyznach z perspektywy NAUKI w tym blogu. Fakty faktami pozostaną, nawet jeżeli Tobie to nie odpowiada. Każdy może mieć własne zdanie, ale w merytorycznej dyskusji nie zdziw się jak ktoś nazwie Cię „idiotą”, „uprzedzonym”, „nieukiem”, bo nie opierasz swojej opinii na faktach, tylko emocjach i kulturowo nabytych przekonaniach (które nie są odzwieciedleniem rzeczywistości w 100%).

  2. Czytałem kiedyś wywiad z Ameryka ńskim neurologiem i kreował się on na dysydenta, twierdząc, że sprzeciwia się on rzekomemu konsensusowi naukowemu, że nie istnieje coś takiego jak różnice mózgu między mężczyznami a kobietami. Twierdził on, że nie istnieją co prawda różnice jakościowe, ale istnieją ilościowe. Mój komentarz, że różnice ilościowe może sobie wsadzić (bo nie odnoszą się w ogóle do jednostek), za to różnice jakościowe (m.in.wymienione przez Ciebie różnice w hipokampie, ale też różnice w funkcjonowaniu zmysłu wzroku) muszą być jak najbardziej realne, został odebrany jako… mizoginia.
    Masz rację – dyskurs na temat różnic między płciami jest zawłaszczony przez zideologizowanych debili z kompleksami – znany jest film z wykładu wybitnej neurolożki, której po samym wspomnieniu o istnieniu różnic biologicznych zniszczono nagłośnienie, a najbardziej obecnie prymitywna grupa społeczna w USA, czyli studenci, z wrzaskiem opuścili salę. Ciekawie kwestię, czemu studenci są obecnie najbardziej prymitywną grupą społeczną w USA omówiono w drugim numerze kwartalnika Holistic.
    Natomiast – nawet jeżeli "inny" implikuje "gorszy", to skąd automatyczne założenie, że to akurat złośliwa mizoginia, a nie obiektywna mizoandria.
    Ppolecam też przyjrzeć się badaniom na temat "prawdziwego mózgu męskiego" i "prawdziwego mózgu żeńskiego" – w skrócie mózg męski jest autystyczny, żeński anorektyczny. Anorektyczny dlatego, że anorektyczki się przejmują opinią społeczeństwa, więc mają większą empatię. Teraz – u kobiet autystycznych lęk spowodowany m.in. obniżoną empatią prowadzi często do anoreksji, więc wychodzi na to, że mózg wybitnie męski jest jednocześnie mózgiem wybitnie żeńskim, a tytuły naukowe chronią przed debilizmem jak prawoskrętna witamina C i czerwona wstążeczka przed koronawirusem:)

  3. Jest to temat trudny, wymagający wysiłku aby go zgłębić, wymagający, jak to w nauce, konfrontacji z faktami, które niekoniecznie muszą się nam podobać. Natomiast różnorakie gender studies takiego wysiłku nie wymagają. Tam podobnie jak w filozofii nie trzeba nic udowadniać, można mieć poglądy, jakie się chce a więc i płci może być nieograniczona ilość (https://www.genderblenders.org/ dowolna płeć, jaką tylko uda ci się zmyślić, jest mile widziana).
    Najciekawsze: gender bender, cross-dresser, cis gender, ex-gay, ex-ex-gay, non-heterosexual, pansexual, polysexual. Fajnym terminem jest też gender-neutral language.
    Można mówić i pisać, co się chce. Papier i e-papier zniesie wszystko. Gdyby gender studies były finansowane wyłącznie z funduszy prywatnych, to można przejść nad tym do porządku dziennego. Niepokojące jest jednak to, że na takie bzdury idą publiczne pieniądze.

    1. Geneder studies jak sama nazwa wskazuje, nie jest nauką, tylko studiami, rozważaniami o płci które o naukę się opierają, to gałąź która łączy w sobie rożne dziedziny nauki takie jak socjologia, filozofia, neurobiologia, genetyka itd. itp. I te dziedziny jak najbardziej podlegają metodzie naukowej. W ramach gender studies oczywiście wypowiadają się również np. etycy czy teolodzy, wówczas wypowiadają swoje poglądy które są mniej lub bardziej motywowane logicznie czy naukowo. Ksiądz mówiący że są tylko dwie płcie, też wypowiada się w ramach gender studies, tak jak działaczka feministyczna mówiąca że płeć nie istnieje. Cały powyższy tekst to też gender studies. W każdym razie to co napisałeś nie jest zbyt logiczne i przedstawiłeś problem z perspektywy jakiegoś poglądu który wyznajesz, ale nie ma on wiele wspólnego z obiektywizmem.

    2. Łukaszu, artykuł jest Twojego autorstwa, więc pytanie do Ciebie. Czy gender studies korzysta z dorobku nauk ścisłych takich jak neurobiologia i genetyka, jak twierdzi Norsefire i w jakim stopniu? Bo że opiera się na filozofii, psychologii i socjologii to się zgodzę.

    3. Ale już samo twoje pytanie jest znowu bez sensu, gender studies możesz prowadzić na uniwersytecie teologicznym w kontekście roli płci z perspektywy biblijnej, jak i możesz prowadzić na uniwersytecie medycznym, na wydziale historii czy filozofii, w każdym przypadku będzie to oznaczać coś zupełnie innego, już nie wspominając o rozważaniach nad płcią prowadzonych poza uniwersytetem. Tu przy okazji, przykład: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6677266/

    4. Chcę się dowiedzieć czy gender studies stosują metodę naukową czy nie. Jeśli stosują, to będzie się można czegoś dowiedzieć, jeśli nie stosują, to wartość poznawcza takich rozważań jest zerowa. Płeć biologiczna jest, jak autor artykułu przytoczył problemem bardzo złożonym ale jednak jest faktem biologicznym. Twierdzenie, że tożsamość płciowa człowieka nie wynika w ogóle (część genderystów, nie wiem jak duża, tak twierdzi)z płci biologicznej, jest po prostu szkodliwe i niedopuszczalne. Jest to po prostu wprowadzanie w błąd. Chyba, że są mocne na to dowody.
      Moje pytanie nie jest więc bez sensu.

    5. Jest bez sensu, bo jeśli ktoś tak twierdzi (nie wiesz kto, gdzie, kiedy? ale wiesz że twierdzi?) to musisz odnieść się do konkretnych twierdzeń, konkretnej osoby czy organizacji czy czegoś tam co tak twierdzi. Zapewne twierdzenia swe czymś podpiera, możesz wówczas odnieść się do tych twierdzeń i ich podstawy.

    6. Odniosę się więc do Twojego komentarza z 13 lutego 2020, godz. 17:21. Skoro gender studies to nie nauka tylko rozważania o płci i jak wnioskuję metody naukowej się w nich nie stosuje, to wartość poznawcza takich rozważań jest zerowa. Po prostu nie ma o czym dyskutować w kontekście naukowym.

  4. Filozofia nie stosuje metody naukowej, bo nie jest nauką.

    Ale pytanie o to, czym nauka i rozważanie nad stosowanymi w niej metodami, są zdecydowanie zagadnieniami z filozofii. Istnieje nawet (skrajny) pogląd, że cała nauka jest częścią filozofii.

    1. Stwierdzając, że filozofia nie jest nauką się zagalopowałem. Dałoby radę znaleźć źródła, z których wynika, że filozofia nie jest nauką. Sęk w tym, że angielskie "science" zwykle jest tłumaczone jako "nauka". W języku polskim jednak to słowo ma szersze znaczenie.

      Często jako kryterium, że coś jest nauką przytacza się kryterium falsyfikalność. Tego kryterium filozofia zdecydowanie nie spełnia. Jednak twórca tego podejścia (Karl Popper) miał na myśli "science". Więc jeśli rozumiemy "metodę naukową" jako "scientific method", to filozofia jej nie stosuje.

      Reasumując: filozofia jest nauką (w polskim, szerokim znaczeniu), ale nie używa metody naukowej w wymienionym przeze mnie wyżej znaczeniu.

      Wracając do gender studies: nie bez kozery to nie jest "gender science".

    2. Nie chodzi o terminologię. Chodzi mi o to, że skoro nie stosuje ona metody naukowej, to nie da się z filozofią robić tego czego się wymaga od teorii naukowej: obserwacje (i czy są powtarzalne) -> hipoteza -> wnioski -> testowanie hipotezy -> tworzenie ogólnej teorii -> obserwacje -> ew. nowe hipotezy -> ew. poprawianie (odrzucenie) teorii, itd.
      Nie można tu czynić przewidywań na przyszłość tak jak umożliwiają to nauki ścisłe.
      Filozofia ma swoje miejsce w kulturze ale to nie nauka, to tylko subiektywne (często) rozważania.

    1. Po przeczytaniu całego artykułu, od tytułu do bibliografii, nie znalazłem niczego, co mogłoby podchodzić pod transfobię. A piszę to jako osoba, która z własną transpłciowością walczy od kilku lat.

  5. Przede wszystkim płeć została "upolityczniona" i to jest… chore. Cała dyskusja toczyła by się spokojnie, merytorycznie i rzeczowo, gdyby nie działacze lewicy, którzy (po tym jak robotnicy się na nich poznali) postanowili szukać innych którymi trzeba się "opiekować".

    1. Gdyby nie "działacze lewicy" to ta dyskusja nie toczyłaby się spokojnie, bo po prostu w ogóle by się nie toczyła. Tę dyskusję wywołali ludzie, którzy zaczęli kwestionować "naturalne" podziały w tej kwestii, w ramach konserwatywnej i zdominowanej przez prawicowy paradygmat nauki zostali odrzuceni, już za sam fakt podejmowania tematu. Cały ten wrzask o "gender" ze strony prawicy wywodzi się z tego, że oni nie chcą na ten temat dyskutować, a jakiekolwiek podważanie "naturalnego porządku" traktują jako zagrożenie.

    2. jakie zagrożenie? Daruj sobie tę "psychoanalizę"… ja wiem że to wygodny kaganiec na oponentów, ale tak samo jak gender i inne ideologie to jedynie naukAwość!

  6. "W psychiatrycznej klasyfikacji amerykańskiej (DSM) z kolei nazwę „zaburzenia tożsamości płciowej” zastąpiono w roku 2013 nazwą „dysforia płciowa”, co odzwierciedla trend odchodzenia od słowa „zaburzenie”, które może być stygmatyzujące."

    A dalej czytamy:
    "Jednak czyjeś uczucia i opinie nie są merytorycznymi argumentami naukowymi, a fakty nimi pozostają."
    No to jednak WHO słabo się stara. Wykreśla coś z listy zaburzeń żeby się ludziom przykro nie zrobiło. No ale to nie pierwszy przypadek gałgaństwa tej organizacji (uznanie medycyny chińskiej).

    1. WHO nie wykreśliła z listy zaburzeń tylko przesunęła z problemów psychicznych do płciowych i zmieniła nazwę na dysforię płciową.

  7. Niewiele tu można dodać, może tylko taką uwagę co do płci mózgu/mozaikowości cech dymorficznych na poziomie mózgu: W sytuacji, kiedy mozaikowość jest normą, a mózgi silnie dymorficzne płciowo (tj. posiadające dymorficzne rejony wyłącznie zmaskulinizowane/sfeminizowane lub neutralne) posiada mniejszość ludzi, można się zastanawiać, czy jest jeszcze sens nazywać te różnice "płciowymi". Wiadomo, że różnice te wynikają z aktywności estrogenów i androgenów na różnych etapach rozwoju mózgu, ale obie grupy hormonów odgrywają rolę zarówno w męskim, jak i w żeńskim rozwoju osobniczym (tj. nie jest tak, że androgeny to hormony męskie, a estrogeny – żeńskie – obie grupy są zarówno męskie, jak i żeńskie, różnią się ich poziomy w organizmie).

  8. Ciekawy temat, trzeba by było się nad tym poważnie zastanowić. Czy bardziej jest to kwestia głowy, czy też ciala?

  9. W sumie można było wspomnieć że część różnic między mózgami kobiet i mężczyzn powstaje już poprzez wychowanie i życie w społeczeństwie o takich a nie innych strukturach władzy między płciami.

    Plus jest też cały temat różnych rodzajów tego co nazywa się transpłciowością (transsexual czy transgender) – bo istnienie obóz detrans zaprzecza tezie że transseksualizm jest permenentny. Blanchard jest niepopularny wśród aktywistów,ale rozróżnienie na HSTS i AGP ma mocne podstawy historyczne.

  10. A ja stanę w obronie psycholewicy i feministek 😉 (Oczywiście nie tak zupełnie bezkrytycznie, ale jednak). Różnice płciowe między kobietami i mężczyznami są – zarówno biologiczne jak i psychologiczne. Jednak na prawicy istnieje niezdrowy fanatyzm w tym zakresie. Chodzi mi o uwydatnianie NA SIŁĘ różnic tam, gdzie ich faktycznie nie ma i siłowe wciskanie kobiet i mężczyzn w kulturowo ustalone role społeczne. Na dodatek próby przypieczętowania tego za pomocą przepisów prawa.
    Przede wszystkim istnieje głupi i bardzo krzywdzący zwyczaj przypisywania cech "statystycznej kobiety" i "statystycznego mężczyzny" poszczególnym jednostkom. Jest to tak nagminne i wbite mentalnie w społeczeństwo, że na prawdę czasami można dostać szału. Ma to przykładowo taki skutek: Jeśli kobieta przyzna się publicznie, że nie umie gotować lub że nie przepada za dziećmi, jest traktowana jako osoba wręcz niemoralna! Mało która kobieta będzie więc miała odwagę przyznać się do czegoś „tak strasznego”. Inny przykład. domyślne przypisywanie kobiecie zadań (np. w pracy) wymagających posiadania cech i umiejętności uznawanych za typowo kobiece.
    Np. wystrojenie biura na okres świąt bożonarodzeniowych, wybranie kartki upominkowej, dbanie o kwiaty albo pójście i „zagadanie” z kimś w celu załatwienia czegoś. I teraz bądź kobietą, która kompletnie nie ma zdolności i wyczucia artystycznego, nie lubi kwiatów i ma słabe zdolności językowo społeczne. Jak ma się czuć taka kobieta w obliczu takich oczekiwań? Oczywiście wyjdzie ona na „niekobiecą”/”babochłopa” i wszystko co najgorsze.
    O rzekomych zdolnościach intelektualnych kobiet to już nawet nie wspomnę. Powszechny jest mit kobiet informatyczek czy matematyczek jako rzekomo „brzydkich”, „grubych” i „agresywnych” .
    I odwrotnie: od ładnej kobiety oczekuje się, że będzie miała niski poziom intelektu.

    Myślę, że stąd bierze się ten sprzeciw wobec podkreślania różnic między kobietami i mężczyznami. A nawet nie myślę, tylko wiem. Sama tak czuję, gdyż doświadczam przykrych rzeczy na co dzień, związanych ze stereotypowymi oczekiwaniami wobec mnie jako kobiety.
    Zresztą w pewnym stopniu zachodzi to również i w drugą stronę. Bo od mężczyzn znowu oczekuje się, żeby byli „męscy”.

  11. Rzeczowy artykuł, naukowy owszem. Jednak aspekt psychologiczny oraz neurologiczny został tutaj bardzo uproszczony, jako wzmianka. Pisząc artykuł na tak kontrowersyjny temat, warto byłoby skonsultować to ze specjalistami w tych dziedzinach. Od dłuższego czasu artykuły mają wydźwięk bardzo ograniczony. Będąc naukowcem nie można zamykać się w swojej bańce, należy brać pod uwagę inne aspekty życia, bo one na prawdę istnieją poza naszym laboratorium. Artykuły na tym blogu też ewoluują, niestety w stronę szeroko pojętej ignorancji na problemy społeczne czy ekonomiczne. Nastawienie autora niestety bardzo widać w sposobie pisania. Ten artykuł przelał moją czarę goryczy, bo miałam nadzieję, że ten przebijający się subiektywizm to chwilowe, jednak trwa już za długo. Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam

    1. A czego od strony neurobiologicznej i psychologicznej Twoim zdaniem brakuje? Trudno się odnieść do krytyki bez konkretu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *