niedziela, 2 sierpnia 2015

Moja opinia jest rzeczywistością!

Jesteś w zoo i widzisz słonia. Robisz zdjęcie. Wiesz, że słoń istnieje. Masz dowód. Jedziesz nad morze. Widzisz piaszczystą plażę, czujesz ją pod stopami. Robisz zdjęcia. Wiesz, że piaszczysta plaża nad tym właśnie morzem, w tym dokładnie miejscu istnieje. Czytając ten post masz otwarte oczy, to fakt. A jeśli ktoś Ci powie, że zamknięte? Że piaszczysta plaża nad morzem w miejscu, gdzie byłeś i o tym samym czasie, nie istnieje? Jest kamienista albo nawet nie można sprawdzić, bo zamknięta dla kogokolwiek. I co z tym słoniem? Istnieje czy nie? Moim zdaniem słonie nie istnieją i nigdy nie istniały. Taka moja opinia. Mam do niej prawo.

plaża
(źródło: Pixabay)

- Słonie żyją w Afryce i Azji, niegdyś zamieszkiwały także Europę, obecnie istnieją trzy gatunki słoni: słoń afrykański, słoń indyjski i afrykański słoń leśny. Zwierzęta te są ssakami z rzędu trąbowców. Tworzą społeczeństwa i uważane są za gatunek inteligentny i empatyczny. Są największymi zwierzętami lądowymi, podziwianymi przez rzesze turystów, fotografów, obrońców środowiska i miłośników przyrody.

- Nieprawda. Słonie nie istnieją. Nigdy nie udowodniono ich obecności na Ziemi. Krążące w Internecie zdjęcia i nagrania są sfałszowane. Ślady słoni także. A jeżeli widziałeś słonia na żywo, to pewnie był GMO lub makieta, a nie 100% naturalny. Celowo to zrobili, żeby oszukać Ciebie i innych. Tak ogrody zoologiczne w porozumieniu z koncernami biotechnologicznymi naganiają sobie klientów i robią zyski na frajerach, którzy wierzą, że słonie naprawdę istnieją.

To jaka jest granica pomiędzy opinią, a opisem rzeczywistości? Jeżeli słonie istnieją, co zostało wielokrotnie udokumentowane, a mimo to ja uważam, że słonie nie istnieją, można brać moją opinię na poważnie? Można ją tolerować? Przecież mamy wolność słowa. Dlaczego więc negować czyjąś opinię? Co z tego, że jest nieprawdziwa.

różowy słoń
(źródło: Pixabay)

Mój wpis o amigdalinie spotkał się z taką właśnie odezwą. Zaczął żyć własnym życiem – był udostępniany na różnych stronach. Co z tego wynikło? Masa bezmyślnych komentarzy. Bo co tam badania, pewnie kupione przez koncerny farmaceutyczne. Tak, a jak? Jakieś poszlaki? No nie, ale to oczywiste, przecież amigdalina robi im konkurencję. Co ze sprzedawcami amigdaliny, którzy żerują na ludzkim nieszczęściu, a ponadto narażają innych na zatrucie? Przecież oni to robią z dobrego serca, jaki tam zarobek, jakie tam korzyści finansowe. Amigdalina leczy raka i już!

Podobnie wśród niektórych przyjęty był wpis o homoseksualizmie. Do śmietnika badania genetyczne czy psychologiczne, homoseksualizm to choroba i koniec. Trzeba leczyć, najlepiej elektrowstrząsami i lobotomią. Ta tolerancja, równość, legalizacja związków, to przecież jakieś fanaberie w najlepszym wypadku, a w najgorszym polityczna propaganda. A ewolucja biologiczna? Co za bzdura. Wszystko powstało za machnięciem magicznej ręki, naukowcy to oszuści i wszystkie dowody zostały sfabrykowane! Tak samo jak szczepionki. Co za łgarze je sprzedają. Od dawna wiadomo, że wywołują autyzm. Już Arystoteles o tym pisał.

(źródło: https://commons.wikimedia.org z późn. zm.)

Co Wy na to? Bo ja mówię: nie. Jeżeli dyskutujemy o czymś merytorycznym. Jeżeli dyskusja, czy tym bardziej decyzje na niej oparte będą dotyczyły zdrowia i życia ludzi, funkcjonowania w społeczeństwie, edukacji dzieci, które powinny mieć do niej prawo niezależnie od poglądów rodziców, to absolutnie nie należy tolerować szarlataństwa. Nie należy brać pod uwagę opinii nie opierających się na stanie rzeczywistym bądź też zdaniach zaklinających rzeczywistość. Zgubnym i tchórzliwym jest przymykanie oczu na fakty, które nam się nie podobają (John Tyndall). W takich kwestiach trzeba być naukowym totalitarystą. Zdecydowanie. 

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj.

29 komentarzy:

  1. Istnieje tu jeszcze jeden bardzo poważny problem. Mówisz słusznie o rozróżnieniu między opinią a faktem, wspominasz o obserwacji - ale wielokrotnie ludzie nie są w stanie przyjąć danej metody obserwacji. Sam spotykam się z tym bardzo często: ciemnej materii nie widać (optycznie), więc nie ma dowodów (!) na jej istnienie. Pomiar ma wiele postaci a i sam wzrok bywa bardzo zwodniczy. Tak, cząstki tworzące ciemną materię pozostają dla nas ukryte, ale wywierają one bardzo wyraźny i mierzalny odcisk grawitacyjny. To nie jest obserwacja, którą możemy sobie ot tak zignorować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Problem akceptowalności dowodów pośrednich omawiałem przy notkach o ewolucji.

      Usuń
  2. "Podobnie wśród niektórych przyjęty był wpis o homoseksualizmie."
    No bo nieprzedstawiłeś tam żadnych przesłanek na to że homoseksualizm nie jest chorobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładam, że to ironia w stylu całego tego wpisu. Nie chce mi się już dzisiaj nad niczyją głupotą załamywać.

      Usuń
  3. No to mnie zaskoczyłeś z tym słoniem... Sama nie wiem, co o nich myśleć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. no cóż fakty a opinie to dwie różne rzeczy, opiniami nie można negować faktów, fakt można zanegować tylko innym faktem, jeżeli ktoś neguje jakieś badania naukowe powinien to jakoś uprawdopodobnić, broniłbym jednak zwykłego szarego, przeciętnego człowieka, można się pogubić nie raz w sprzecznych doniesieniach naukowych np raz słyszę w radiu, że naukowcy dowiedli iż picie mleka nie jest zdrowe, wcześniej widziałem kampanię w telewizji "pij mleko" i pytanie, którzy naukowcy przeprowadzili prawdziwsze badania? tak jest w wielu przypadkach jeżeli chodzi o badania naukowe, zwykły, szary człowiek nie jest w stanie dojść do prawdy czyje wyniki badań są sensowne a czyje błędne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zwykle wcale nie chodzi o naukowców i ich badania, tylko o to co sobie dopowiedzą do nich dane grupy subszarlatańskie.

      Usuń
    2. no być może, ale co ma sobie myśleć szary człowiek, który nie rozumie języka naukowego, którym posługują się naukowcy i nie jest w stanie sam wyciągnąć z tych badań wniosków? Potrzebne są osoby, które potrafią przetłumaczyć wyniki badań na potrzeby szarego człowieka. I teraz pytanie komu wierzyć, gdy w telewizji, nawet czasami w programach informacyjnych słyszy jedno, a np. w gazetach, czy Internecie czyta drugie, i nie mówię tu o blogerach, których poziom faktycznie jest różny, ale np. o portalach po których oczekiwałoby się rzetelnej informacji.

      Usuń
  5. Ludzie morza też istnieją! I o tym była gra Segi - http://cinemassacre.com/2015/07/28/avgn-seaman-for-dreamcast/. Polecam Ci obejrzeć :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie napisane. Walka z mitami i "wierzeniami" to walka z wiatrakami.
    pozrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. "Głową muru nie przebijesz" :)
    Ludzie nie lubią godzić się z suchymi faktami, wolą niedopowiedzenia, przekręty, szachrajstwa i sensacje :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Poruszyłeś ciekawą kwestię, no cóż, faktyczne niektórzy wolą wierzyć w mity lub teorie spiskowe, szkoda tylko, kiedy te te wymysły trafiają do szerszego grona odbiorców...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie mogę zrozumieć czemu niektórzy nie wierzą lekarzom lub badaczom. Dlaczego wszędzie wietrzy się spiski. Fajnie, że ludzie nie przyjmują wszystkiego jak jest powiedziane w TV czy napisane w książkach, ale dlaczego od razu zakładają, że jak coś nie jest białe to na pewno jest czarne?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie da się wygrać z bezmyślnością. Ludzka głupota też nie zna granic. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. miałam podobne zagadnienie na wykładach z antropologii kultury i wiedzy o literaturze :D Ludzi się nie zmieni niestety... każdy ma swoje racje i przekonania... niestety leku na głupotę jeszcze nie wymyślono :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Każdy ma prawo do swoich racji przekonań, ale zamykanie się na opinie innych nie jest wcale dobre, bo to ogranicza perspektywy. A już najgorzej trafić na totalny beton...Szkoda jednak czasu na polemizowanie z takimi ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
  13. W sumie to dałeś mi do myślenia z tym słoniem. No bo może faktycznie jest coś takiego (niekoniecznie słonie, to tylko przykład), czego istnienie jest jedynie mistyfikacją? Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedyne, czego możemy być pewni to świadomość własnego istnienia. Cała reszta, słonie, mogą być tylko wytworem naszego umysłu. Jako dziecko wymyśliłam sobie coś a'la matrix, bo doszłam do wniosku że nawet jesli się uszczypnę, to nie mogę być pewna ze w tej chwili nie śnię. Do tej pory mi nie przeszło ;)

    A co do dalszej części notki - istnieje grupa ludzi, zwłaszcza widoczna w internecie, dla których wiedza naukowa czy jakaśtam logika rozumowania w ogóle sie nie liczy. Stereotypy, uprzedzenia to jedyne, co im wystarczy by wygłaszać kategoryczne sądy. Tego sie nie zwalczy, to tak jak gra w szachy z gołebiem ;) Trzeba robić swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymyśliłaś solipsyzm ;)

      Usuń
    2. Ha! Brawo ja :D A serio, to dotarłam w późniejszym wieku do różnych teorii filozoficznych, sięgających dużo dalej niż sobie wymyśliłam, aczkolwiek pamiętam że jako parulatek gdy głosiłam takie wymysły moja mama była mocno zaniepokojona, czy ze mną wszystko ok... ;)

      Usuń
    3. Hmm, gołąb jako symbol głupoty, nie zgadzam się, zdają test, które raczej świadczą o ich dużej inteligencji:
      "Test pudełka" - https://www.youtube.com/watch?v=mDntbGRPeEU i
      "Test lustra" - https://www.youtube.com/watch?v=0Ga5o9cyg9A

      Usuń
  15. Ludzie lubią wierzyć w swoje własne "fakty".

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz rację w kwestii słonia. Lecz kwestie bardziej skomplikowane naukowo to już inna sprawa. Patrz przykład much. Ludzie w średniowieczu byli przekonani, że much rodzą się z kału a wszy z brudu. Patrzyli, widzieli, wniosek jak najbardziej potwierdzalny. A jednak nie! Wszy i muchy nie rodzą się z brudu i kału, trzeba było to jednak zbadać. To samo tyczy się homoseksualizmu, amigdaliny etc.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale mnie nakręciłeś negatywnie teraz. Masz rację, dyskusja to dyskusja, powinna być na poziomie, dużo osób o tym zapomina i równa opinie innych z błotem, a to nie na tym polega. No i gratuluję reklamy swoich wpisów :D Tak się zajarałam ,że musiałam przeczytać je ponownie.

    PS.JESTEŚ GENIALNY :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli chcesz dyskusji merytorycznych to nie wrzucaj do jednego wora faktów naukowo dowiedzionych i własnych opinii...
    Masz prawo do własnych poglądów, masz prawo do własnych komentarzy.. ale masz też prawo oczekiwać że i inni ze swojego prawa zrobią użytek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, będę wrzucał fakty naukowo niedowiedzione i fakty dowiedzione nienaukowo :>.

      Usuń
  19. ** Taka moja opinia. Mam do niej prawo.**
    Od dawien dawna używam na forach internetowych takiej sygnaturki (już nawet nie wiem czyje to jest):
    "Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów".
    Polecam do użytku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś miałam siga "To moje zdanie i całkowicie się z nim zgadzam" :D

      Usuń