poniedziałek, 14 marca 2016

Maciej Giertych. Ewolucja dewolucja nauka.

ewolucja dewolucja nauka
www.lubimyczytac.pl
Dziwne rzeczy się dzieją. Ja tu o nauce: o biologii, genetyce, ewolucji czy embriologii, a Fronda po raz drugi prosi o recenzję książki przezeń wydanej. Napisanej przez profesora Macieja Giertcha, dendrologa-kreacjonistę. Tytuł jej to „Ewolucja dewolucja nauka”. I już z niego wiemy czego pan profesor nie rozumie, a co rozwinę później. Niedawno zrobiło się głośno o całej sytuacji, ponieważ zdecydowano się rozsyłać tę książkę do szkół. W czym więc problem? Jest ona pseudonaukowa, antynaukowa nawet. Zawiera mnóstwo manipulacji, nieprawdziwych danych i niepoprawnych merytorycznie definicji ścisłych pojęć. Ma na celu wprowadzenie młodych, niedoświadczonych i nienauczonych jeszcze biologii czytelników w błąd. Po co? Nie wiem, ale dzieje się tak, gdy ktoś ideologizuje naukę, co dla kreacjonistów i wyznawców inteligentnego projektu jest właściwie codziennością.
Okładka przyciąga uwagę – mamy głowę dinozaura, a kto nie lubi dinozaurów? (Zwłaszcza wiedząc, że ludzie nie mieli z nimi nigdy do czynienia). W środku jest już gorzej. Właściwie to jest chaos. Tu ramka, tam trochę tekstu, tam coś podkreślone, a gdzie indziej zakolorowane. Brak justowania (wyrównania marginesów). Natknąłem się też na literówki lub braki polskich liter, co mnie osobiście razi. Chociaż Maciej Giertych powołuje się w tekście na różne badania, to nie znalazłem żadnej literatury (bibliografii, źródeł). Są jedynie przypisy do obrazków. Nie dziwi mnie to kompletnie – nie istnieją fachowe publikacje naukowe, które potwierdzały by poglądy autora. Jest za to mnóstwo badań, liczonych z pewnością w tysiącach, które im przeczą. Nie tylko zaprzeczają, one je po prostu obalają. Jakie konkretnie?
Maciej Giertych
Maciej Giertych, 
www.europarl.europa.eu
Zanim do tego przejdę, chciałem wspomnieć o ideologizowaniu nauki i zohydzaniu naukowców przez Macieja Giertycha. Autor podaje na przykład, że w szkołach PRLowskich uczono ewolucji. Coś strasznego – złe komuchy kazały uczyć teorii doboru naturalnego. Sprawę przyrównuje do marksizmu. To jeżeli uczono wtedy algebry, też mamy ją uważać za narzędzie komunistów? Warto przypomnieć w tym momencie odnośnie PRLu, że twórca recenzowanej książki: „przestrzegał przed rozluźnieniem polskich więzów z ZSRR” i „w 1981 poparł wprowadzenie stanu wojennego”. Skąd więc to demonizowanie teorii ewolucji komunizmem u pana Giertycha? 
Maciej Giertych próbuje przekonywać czytelnika, że teoria ewolucji była podstawą ideologii nazistowskiej i próbuje jej wartości przypisać znanemu i zasłużonemu w popularyzowaniu nauki biologowi, Richardowi Dawkinsowi. Temu, który aktywnie działa na rzecz praw człowieka, praw zwierząt i ochrony środowiska. Argumentacji Karola Darwina z jednej z jego książek zarzuca z kolei rasizm, podczas gdy Darwin otwarcie krytykował niewolnictwo, co nie było mile w tamtych czasach widziane i za co niejednokrotnie ściął się z kapitanem okrętu HMS Beagle, Robertem FitzRoy’em podczas wypraw badawczo-kartograficznych (w trakcie których zebrał dowody na zachodzenie procesu ewolucji).
Faktem jest, że poznanie mechanizmów ewolucji przyczyniło się do różnych zbrodniczych poglądów i że suche ich opisywanie może brzmieć brutalnie dla osoby bez wykształcenia biologicznego i podstaw wiedzy w tej dziedzinie, ale – znów posłużę się tym samym przykładem – dzięki matematyce między innymi stworzono broń jądrową. Czy tę dziedzinę nauki (albo fizykę) uznamy więc za przyczynę detonacji w Hiroszimie i Nagasaki podczas II Wojny Światowej? No i co z pozytywnym wykorzystaniem wiedzy na temat ewolucji na przykład w medycynie czy informatyce?
O ile dopatrywanie się w teorii ewolucji promocji faszyzmu czy neofaszyzmu jest kompletnym absurdem, tak przyznać trzeba, że znani są w historii wielcy naukowcy, którzy byli nazistami. Jednym z nich był etolog Konrad Lorenz, laureat Nagrody Nobla z medycyny lub fizjologii z 1973 roku, który w Poznaniu nauczał rasizmu w czasie II Wojny Światowej, a gdzie też według zeznań ów badacza, uświadomił on sobie zbrodniczy jego charakter. Złych i dobrych ludzi znajdziemy w wielu różnych grupach i ocenianie jakiejś dziedziny czy środowiska według pojedynczych osób jest całkowicie bezsensowne, szczególnie jeśli mówimy o nauce. Watykan oficjalnie i symbolicznie współpracował z hitlerowskimi Niemcami. Czy sądzimy dziś z tego powodu, że katolicy to naziści? Cóż, być może kreacjoniści lubują się w takim toku rozumowania. Racjonalnie rzecz biorąc nie powinien mieć on w ogóle miejsca.
Richard Dawkins
Richard Dawkins,
https://twitter.com/richarddawkins
Autor stara się teorię ewolucji stawiać w opozycji do wszelkich poglądów religijnych. Część książki poświęca nawet krytyce biologii ewolucyjnej ze strony wyznawców wielu różnych religii, od protestantów, przez prawosławnych, judaistów aż po islam. Dacie wiarę, że pada tutaj cytat „Święty Koran wzywa nas do uznania prawdy, że Allach ustanowił prawa natury”? Ma to być wypowiedź noblisty Abdusa Salama, świadcząca o nieakceptacji teorii ewolucji. Przytaczani są też inni naukowcy, rzekomo popierający kreacjonizm. W rzeczywistości jednak przeczytamy w książce wiele wyjętych z kontekstu cytatów osób, które były teistycznymi ewolucjonistami, niektórzy z nich sami badali mechanizmy ewolucji biologicznej. Na nieświadomym czytelniku ma to jednak zrobić wrażenie pt. „spójrz, nobliści nie wierzą w ewolucję!”. No i skąd ta opozycja, przecież główne nurty chrześcijańskie, islamskie i judaistyczne akceptują tę teorię, podobnie jak teorię heliocentryczną, teorię dziedziczenia, grawitacji czy teorię względności.
Konkretnie, jeśli już o samą teorię ewolucji chodzi, autor popełnia szereg błędów merytorycznych omawiając różne procesy i zjawiska. Niedawno napisałem artykuł o kodzie genetycznym, podkreślając w tytule, że to nie to samo, co informacja genetyczna. Kod pozwala rozszyfrować informację, nie są to pojęcia równoznaczne! Autor zdaje się tego nie wiedzieć bądź też stosuje fałszywe skróty myślowe. Zajmując się genetyką populacyjną powinien jednak mieć świadomość takich pojęć i używać ich poprawnie. Kiedy indziej z kolei padają niepoprawne merytorycznie definicje dryfu genetycznego, jednego z mechanizmów działania ewolucji biologicznej. Jest to przypadkowa utrata wersji genów (alleli) na przykład przez katastrofę, segregację chromosomów podczas mejozy (w trakcie gametogenezy, czyli powstawania plemników i oocytów) i innych losowych zdarzeń.
sejmuria brakujące ogniwo
Sejmuria, Muzeum Historii
Naturalnej w Paryżu, Ghedo, Wikimedia
Padają też ze strony Macieja Giertycha fundamentalne zarzuty o falsyfikowalność teorii ewolucji. Jak zapewne wiecie (a jeśli nie, to warto to zapamiętać) teoria naukowa to nie hipoteza. Przyjęło się w języku potocznym, że teoria oznacza domniemywanie, domyślanie się czegoś, lecz bez ostatecznego potwierdzenia. W nauce pojęcie to ma swoje ścisłe znaczenie. Jest to zbiór różnych twierdzeń opisujących dane zjawisko, potwierdzonych metodą naukową: za pomocą eksperymentów, obserwacji, modeli matematycznych i logicznej dedukcji. To co mówi teoria naukowa jest zatem potwierdzone naukowo i choć może zostać uaktualnione o nowe wnioski z kolejnych badań, to u podstaw i zdarzeń, do których się odnosi, nie można jej obalić.
By coś mogło stać się teorią naukową musi być falsyfikowalne, to znaczy, że muszą istnieć hipotetyczne dowody obalające daną teorię. Autor opisywanej książki przekonuje czytelnika, że takowych hipotetycznych dowodów nie ma, podczas gdy jest ich całe mnóstwo. Czy odnalezienie szczątków człowieka datowanych na 400 milionów lat nie zaprzeczałoby teorii ewolucji? A prawa dziedziczenia? Albo domniemanie, że mutacje nie wywołują żadnych zmian, bądź też że w ogóle nie zachodzą? Że osobniki lepiej przystosowane wcale lepiej się nie rozmnażają? Dzięki naukowym dowodom wiemy, że wszystkie te domniemania są nieprawdziwe, ale hipotetycznie jesteśmy w stanie je wymyślić, co czyni teorię ewolucji falsyfikowalną. Dla przykładu to właśnie kreacjonizm i inteligentny projekt nie są falsyfikowalne. „Stwórca stworzył człowieka”. „Stwórca nie stworzył człowieka”. Ani jedno ani drugie jest nie do udowodnienia oraz obalenia, niezależnie już od teorii ewolucji.
Maciej Giertych w swojej książce „Ewolucja dewolucja nauka” stara się wykazać, że nie istnieją formy pośrednie. Twierdzi wręcz arbitralnie, że nigdy takowych nie odnaleziono. Brakujące ogniwa traktuje dosłownie, choć mają ścisłą definicję (brakujące ogniwo = gatunek pośredni). Jak już wiecie, to nie pierwsze mylenie pojęć przez autora. Choć dla amatora może to być kłopotliwe, biolog, profesor powinien mieć świadomość znaczeń różnych słów. Zwłaszcza, gdy używa ich w swojej książce. Tak jak wspomniałem, odkryto wiele pośrednich form ewolucyjnych. Dokładnie rzecz biorąc – gatunków o cechach pośrednich. W artykule o ewolucji waleni opisałem cały szereg takich wymarłych stworzeń. Szczątki osobników o cechach przejściowych odkryto też pomiędzy kolejnymi rodzajami człowieka. Pomiędzy rybami, a płazami. Płazami, a gadami. Gadami, a ssakami. Dinozaurami, a ptakami oraz wiele, wiele innych.
dewolucja
How the snake lost its legs, Lewis I.,
 Held, JR., Cambridge
Dochodzimy do tego, o czym pisałem na początku. Profesor Giertych już w tytule zdradza nam to, czego nie rozumie. Kluczowym słowem jest tutaj dewolucja. Przekonuje on, że utrata jakiejś cechy to właśnie taki proces. Z kolei nabycie nowych cech czy zmodyfikowanie istniejących do bardziej przydatnych ma być „nabyciem funkcji obronnej poprzedniej cechy”. Cóż, trzeba się trochę nagimnastykować, aby przekazać bez podejrzeń nieprawdziwe informacje czytelnikowi-amatorowi. Utrata konkretnego narządu to w rzeczywistości dalsza ewolucja. Poświęciłem temu cały artykuł o rewersjach w historii życia na Ziemi. Ktoś może sobie to nazywać prywatnie dewolucją, o ile rozumie się ją właśnie jako rewersję, a nie jako „cofanie się” ewolucji. Jeżeli wciąż nie rozumiecie to powiedzcie sobie sami – czy jeżeli wkraczając w ciepły klimat z chłodnego czy umiarkowanego pozbędziecie się grubych ubrań, Wasze przystosowanie będzie się pogarszać, „dewoluować”? Czy populacja jaszczurek tracąc w trakcie ewolucji nogi dewoluuje, stając się dowodem przeczącym ewolucji? Jak widać - przeciwnie.
W opisywanej książce istnieje dużo więcej niepoprawnie stosowanych pojęć czy manipulacji, jak choćby podawanie, że obalono sens odtwarzania filogenezy (czyli pokrewieństwa ewolucyjnego) poprzez molekularne badania sekwencji DNA. Rzekomo nie zaobserwowano nigdy pozytywnych mutacji, a jeśli już to – jak wyżej – nie były one pozytywne tylko, oczywiście według autora – były „ochroną  poprzedniej cechy”. Autor omawiając schemat ewolucji człowieka myli australopiteka z gorylem i szympansa z naszym wspólnym z tym gatunkiem przodkiem (co przyznam, było jedynym momentem podczas czytania, kiedy zaśmiałem się szczerze na głos).
Niektóre zjawiska w ewolucji nie do końca dzisiaj rozumiane potencjalnie wyjaśnić mogą w przyszłości badania epigenetyczne, o czym autor zdaje się nie mieć pojęcia. Teoria ewolucji jest tak rozbudowaną teorią naukową, fundamentem biologii, że zagłębiając się w miliony przykładów, zawsze znajdziemy coś, co nie zostało jeszcze do końca zbadane. Niczego to jednak nie zmienia. To, że nie wiemy dokładnie jak powstały wielokomórkowce nie zmienia faktu, że one rzeczywiście istnieją, prawda? Maciej Giertych zdaje się tego nie dostrzegać. 
zegar molekularny
www.evolution.berkeley.edu
Książka „Ewolucja dewolucja nauka” Macieja Giertycha zawiera też rozdział o datowaniu osadów, skamieniałości, warstw ziemi. Moja wiedza w tym zakresie jest podstawowa i nie potrafię zająć się merytorycznie tym tematem. To, co chciałbym o tym napisać, co zauważył nawet taki amator jak ja, to że autor książki ignoruje różne procesy związane z wybuchami wulkanów czy odkładaniem osadów i pomija to, że datowanie skamieniałości kalibruje się datowaniem molekularnym (lub na odwrót), czyli określaniem tempa i czasu ewolucyjnego oddzielania się różnych grup za pomocą genetycznych badań sekwencji DNA i aminokwasów w białku. Nie wygląda to tak, że mamy próbkę skały, widzimy że pochodzi z takiej warstwy i od razu, bezrefleksyjnie do przypisanego jej okresu ją kwalifikujemy, a Maciej Giertych niestety tak właśnie próbuje to przedstawić. Wykonuje się na przykład dokładniejsze datowania izotopowe.
Jak się już przekonaliście, docierając do tego miejsca recenzji, „Ewolucja dewolucja nauka” jest pozycją nie tylko pseudonaukową, bez jakiegokolwiek potwierdzenia postulowanych poglądów, bez źródeł literaturowych, ale także antynaukową. Zohydzanie badaczy, porównywanie ich do nazistów, marksistów, komunistów, przypisywanie poszczególnym dziedzinom nauki „promowania rasizmu” to zdaje się być główny cel tej publikacji, która co najgorsze ma trafiać do młodzieży. Zastanawiam się kim ja bym dzisiaj był, gdybym jako dziecko czy nastolatek natrafił na coś takiego? W młodym wieku łatwo jest człowieka zmanipulować, pozostawiając bzdury w jego głowie na wiele, wiele lat.
Chociaż w Polsce kreacjonizm prawie nie istnieje, to w przyszłości przez publikowanie takich książek może się to zmienić. Mam nadzieję, że uda nam się do tego nie dopuścić. Niektórzy się zaśmieją. „Jak to? Kreacjonizm? W XXI wieku? Proszę nie żartować”. Niech więc za przestrogę posłuży przykład Korei Południowej (to ta „normalna”, niedyktatorska, liberalna, gdyby ktoś nie wiedział), gdzie w roku 2012 wycofano teorię ewolucji ze szkół. A to, porównując do biologii tak, jakby na historii uczyć propagandy sowieckiej, zamiast prawdziwej sekwencji zdarzeń. Tego chcą kreacjoniści. 

23 komentarze:

  1. Giertych - słynne nazwisko. Aby czytelnikowi zrozumiale przedstawić problem trzeba go najpierw dobrze zrozumieć:) by przełożyć z jednego języka na drugi:)
    Pisałam do Ciebie na skype;) czekam na odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby takich książek na polskim rynku wydawniczym było jak najmniej. Nie zamierzam śledzić oferty wydawniczej Frondy, skoro promują pseudonaukę. Są inne wydawnictwa, które wydają RZETELNE książki popularnonaukowe - chociażby Prószyński i Spółka czy PWN.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym się recenzji książki podjął. Sam popełniłem kilka, właśnie tych z wydawnictwa Fronda, najczęściej nie pozostawiając, przysłowiowej suchej nitki na recenzowanych książkach. O dziwo, recenzje opublikowano, na portalu Interia360
    Cóż, M. Giertych nie kryje, że jest kreacjonistą, co jest o tyle uczciwe, że można przewidzieć treść jego publikacji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy niby Watykan dał OFICJALNE wsparcie nazistom? Czy autor słyszał w ogóle o "Mit brennender Sorge"? To bzdura porównywalna z podważaniem teorii ewolucji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o Reichskonkordat i wiele symbolicznych wydarzeń, ale nie jest to ani tematem tego artykułu ani moich głębokich zainteresowań i tym bardziej nie chcę shitstormu na ten temat na blogu. Posłużyłem się przykładem dla kontrastu i pokazania z przeciwnej strony jak absurdalne jest argumentowanie przedstawione przez autora książki. To wszystko.

      Usuń
    2. Takie nierzetelne informacje w naukowej recenzji, niestety mocno podważają domniemanie bezstronności i uczciwości recenzenta. W książce Giertycha faktycznie są powypisywane banialuki, co nie zwalnia recenzenta z podawania faktów.

      Usuń
    3. Bezstronności? Czy XX wieczny Watykan lat 30 i 40 jest tutaj jakąś stroną? Informacja jest prawdziwa, lecz bardzo ogólna, bo kompletnie nie w niej rzecz.

      Usuń
    4. -błogosławienie wojsk niemieckich napadających na Polskę
      -bezczynność wobec morderstw niemców - nawet się nie zająknęli
      -brak pomocy dla ofiar holokaustu
      -ukrywanie i wydawanie fałszywych paszportów po wojnie dla niemieckich bandytów

      Usuń
    5. http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?t=7209
      List Prezydenta Stanów Zjednoczonych (USA) Harry'ego Trumana do papieża Piusa XII w Watykanie napisany po zakończeniu II wojny światowej - ten list powinien wystarczyć.

      Usuń
    6. Odnośnie tego listu Trumana, to polecam przeczytać ten wątek na forum do końca.
      Tutaj druga strona, czwarty post: http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?t=7209&postdays=0&postorder=asc&start=15#top
      Trochę wstyd wrzucać informacje i nawet nie doczytać, że okazały się fałszywe.

      Usuń
  5. Spodziewalam sie ze bedzie wesolo, ale nie sadzilam ze sie tak usmieje! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziwne, że w takiej a'la naukowej książce napisanej przed profesora nie podano źródeł literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w tej "à la"-naukowości jest pies pogrzebany. Bardzo łatwo jest napisać tekst, który będzie sprawiał wrażenie uczonego czy w ogóle profesjonalnego - to niestety zmora wszelkich "à la" naukowych (quasinaukowych, pseudonaukowych) blogów i portali.

      Usuń
    2. Jak wyżej. To jest książka pseudonaukowa.

      Usuń
  7. Tekst bardzo fajny, ale jedna uwaga. Ten fragment:
    "To co mówi teoria naukowa jest zatem potwierdzone naukowo i choć może zostać uaktualnione o nowe wnioski z kolejnych badań, to u podstaw i zdarzeń, do których się odnosi, nie można jej obalić." Każdą teorię MOŻNA (teoretycznie ;) ) obalić; to kwestia jednego powtarzalnego eksperymentu. Rozumiem, że chodzi o skrót myślowy, ale warto to zdanie poprawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E-e. Celowo napisałem "zdarzeń, do których się odnosi" by zabezpieczyć się przed takimi właśnie zarzutami ;-). Ale oczywiście rozumiem co masz na myśli.

      Usuń
  8. Podobne a nawet identyczne tezy są rzucane w książce "zbadaj ewolucję" Frondy. Polecam dla tych, którzy chcą się naprawdę nieźle pośmiać!

    OdpowiedzUsuń
  9. Po co chce się wpychać takie bzdety do szkół? Po to, by wychować pokolenie nieświadomych pewnych rzeczy idiotów. Głupim narodem łatwiej rządzić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakieś 8-5 lat temu znajoma pracująca w Parlamencie Europejskim przysłała mi grubą kolorową broszurę wydaną z publicznych pieniędzy, z logo instytucji unijnych, w języku angielskim i autorstwa Macieja Giertycha ( z jego zdjęciem przy podobiznach przodków człowieka na okładce). Podobno wykonywał pracę u podstaw wysyłając i promując swoje dzieła wszędzie.
    Jestem przekonana, że jesteśmy na dobrej drodze żeby cofnąć się w rozwoju i przyjąć kreacjonizm. Poszło świetnie "obaleniem" wiedzy na temat różnic między płcią kulturową i biologiczną.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bez wątpienia powołując się na badania, teorie powinien wykazać ich źródła...

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne wprowadzenie i dobre spostrzeżenie - jakby nie patrzeć w PRL też uczono matematyki, więc... zdelegalizować materatykę! :D
    Ja bym była uważniejsza, wytłuszczając "KODzie genetycznym" ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kreacjonizm w Polsce prawie nie istnieje? Tylko 60 % polaków "wierzy" w ewolucję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ewolucja to pseudonauka i nie może być udowodniona, nie ma dowodów że taki proces zachodził są tylko rozważania. Ponadto Ziemia jest Płaska.

    OdpowiedzUsuń