piątek, 7 kwietnia 2017

Badanie żywej kropli krwi

Badanie żywej kropli krwi. Jest to „diagnostyka”, o której pisałem już kiedyś pobieżnie, a w tym tekście chciałbym poświęcić jej więcej miejsca i opisać dokładniej. Skłoniło mnie do tego przejrzenie wyniku z takiego badania, które chciałbym omówić i porównać do fachowych badań diagnostycznych krwi, zarówno jeśli chodzi o rzetelność przekazywanej pacjentowi informacji na temat jego zdrowia, jak i w kontekście ceny testu.

badanie żywej kropli krwi

Badanie żywej kropli krwi polega na pokazywaniu pacjentowi obrazu mikroskopowego preparatu z jego krwi, na który nanoszony są różnego rodzaju dziwne obiekty, nie występujące w jej plazmie bądź też na których są widoczne rożne artefakty, „fafoły” (elementy dodane np. przypadkiem na preparat) i inne tego typu rzeczy. Następnie wmawia się pacjentowi, że te obiekty są grzybami, metalami ciężkimi, toksynami, robakami pasożytniczymi itp., często (choć nie zawsze) namawiając go przy tym na kupno drogich, „naturalnych” suplementów diety, mających wyleczyć te zaburzenia.

badanie żywej kropli krwi
https://web.facebook.com/uniwersytety.dla.nauki.pajace.docyrku

Przede wszystkim trzeba podkreślić, że w takim obrazie mikroskopowym krwi nie zobaczymy żadnych toksyn, metali ciężkich itp., bo jeśli one są (a że cały czas coś spożywamy, wdychamy itd. i metabolizujemy, to w jakichś niewielkich stężeniach być powinny), to są o wiele za małe, by widzieć je w mikroskopie świetlnym (optycznym). Są rozpuszczone we krwi albo przenoszone przez np. lipoproteiny. Wmawianie „pacjentowi”, że na preparacie z jego krwi widać toksyny to okłamywanie go prosto w twarz.

badanie żywej kropli krwi

Po drugie, w tego typu preparacie nie zobaczymy też żadnych grzybów, ich komórki są za małe, trudne do uchwycenia, barwi się je inaczej, niż normalny preparat krwi, ponieważ grzyby mają ścianę komórkową (a komórki zwierzęce, w tym ludzkie – tylko błonę), wysyconą chityną. Co więcej, gdyby pacjent miał ogólnoustrojową grzybicę, z zachowanymi w jakiś sposób koloniami komórek we krwi, to prawdopodobnie leżałby ciężko chory w szpitalu lub byłby martwy, a nie chodził na podejrzane badania do oszustów.

Po trzecie, robaki nieczęsto krążą sobie we krwi. Raczej wędrują np. ze ściany jelit do wątroby czy w inne miejsca, drążąc w różnych rodzajach tkanek. Poza tym rozpoznawane na takich preparatach pasożyty zawsze są zwykłymi „fafołami”. Pisanie o żywych larwach we krwi przy takim badaniu jest całkowicie niepoważne. Białka pasożytów natomiast można by wykryć za pomocą metod biologii molekularnej (np. techniką western blot), ale nie w ten sposób. 

badanie żywej kropli krwi

Zauważmy też, że w takim badaniu nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy erytrocyty są zapalne, można co najwyżej zaobserwować jakieś zaburzenia w ich budowie. Istnieją różne markery stanu zapalnego w organizmie jak np. białko C-reaktywne (CRP), OB (odczyn Biernackiego, badanie tempa opadania krwinek), LDH (dehydrogenaza mleczanowa) i inne. Nie sprawdzimy też w badaniu żywej kropli krwi hemolizy i właściwie w tym przypadku nie miałoby to nawet sensu. Wykrywanie cholesterolu też polega na czymś zupełnie innym. Kolejną bzdurą jest badanie półprzepuszczalności błon podczas tego testu, a wykrywanie w ten sposób ich zaburzeń jest w ogóle abstrakcją, niemym śmiechem z udanego oszustwa „diagnosty” od badania żywej kropli krwi. Półprzepuszczalność jest naturalną właściwością błon biologicznych i ewentualnych ich zaburzeń nie sprawdzimy w ten sposób, a osoba, która faktycznie by je miała, to o ile w ogóle by się narodziła (a nie umarła na etapie rozwoju zarodkowego), byłaby poważnie chora i jak w przypadku ogólnoustrojowej grzybicy - nie chodziłaby na fałszywe badania, lecz na prawdziwą terapię.

Po piąte – dysbioza. Oznacza zaburzenia w mikrobiomie jelitowym (florze bakteryjnej). Jest to zjawisko groźne, bo potencjalnie może prowadzić do różnych zaburzeń np. układu odpornościowego albo nadwagi (dlatego przy i po antybiotykoterapii trzeba stosować probiotyki, obecnie zresztą uważa się, że niezależnie od tego powinno się regularnie spożywać produkty bogate w korzystne dla człowieka bakterie symbiotyczne). Skład mikroorganizmów w naszym przewodzie pokarmowym bada się np. przez pobranie kału i poddanie go badaniom genetycznym na obecność sekwencji typowych dla danych bakterii i szczepów. Nie da się poprzez spojrzenie na preparat krwi przez mikroskop wykryć jakie mamy bakterie w przewodzie pokarmowym – jest to kolejne ewidentne oszustwo tego badania. Żeby w ogóle zobaczyć jakieś bakterie w mikroskopie świetlnym, to musi być on dobrej jakości, mieć bardzo duże powiększenie, często też specjalne płyny kontrastujące oraz barwienie (i jak przy grzybach – bakterie również mają ściany komórkowe, tyle że wysycone mureiną).

badanie żywej kropli krwi

Opinie o badaniu żywej kropli krwi są w Internecie przeróżne, ale sprawdzając je miejcie na uwadze to, że te pozytywne są pisane przez zwolenników tej metody, którzy dali się nabrać. Jak właściwie mają sprawdzić, czy wynik jest słuszny? Skoro nie wykryli, że to oszustwo, często napiszą po prostu pozytywną opinię o takim badaniu. Porównajmy jeszcze ceny. Badanie żywej kropli krwi kosztuje około 150-200 złotych, natomiast morfologia krwi z rozmazem 5-10 złotych, cholesterol około 20-30 złotych, CRP około 20 złotych, OB około 10 złotych. Mamy więc niecałe dwieście złotych za fałszywe informacje o naszym zdrowiu lub około 70 złotych za prawdziwe, które w dodatku można wykonać na NFZ ze skierowaniem od lekarza rodzinnego.

Osobiście powiem, że gdy widzę coś takiego, jak badanie żywej kropli krwi, to zwyczajnie denerwuje mnie bezczelność ludzi, którzy to organizują. Każdy, kto ma jakieś średnio zaawansowane pojęcie o biologii, chemii i medycynie już na pierwszy rzut oka dostrzeże w tym oszustwo. Jeśli gabinety zajmujące się taką „diagnozą” prowadzą biotechnolodzy z wykształcenia, to z pewnością mają świadomość, że to co robią, to naciąganie chorych lub zmartwionych przez potencjalną chorobę i podawanie im fałszywych informacji na temat ich zdrowia. Jest to działanie na granicy prawa, a być może jest zwyczajnie nielegalne. Na pewno powinno takie być.

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj.

15 komentarzy:

  1. Owszem, bakterie I grzyby sa widoczne pod mokroskopem po wybarwieniu. Nigdy nie widzialam ich we krwii. Hemoliza czesto jest powodowana przez uszkodzone czerwcu krwinki, ktore sa widoczne na barwionych preparatach. Zapalenie oral infekcje w organizmie sa rozpoznawalne kiedy patrze sie na preparat krwi po zmianach w wygladala I ilosci bialych krwinek. Mozna nawet okreslic czy jest to infekcja wirusowa, bakteryjna czy alergia. Po wygladzie czerwonych krwinek mozna rozpoznac wiele dolegliwosci I okreslic ktory organ organizmu nie domaga. Robaki? Parazyty krwi jak Malaria sa widoczne po wybarwieniu preparatu. Z malej kropli krwi robi sie preparat, barwionych sie go Romanowsky stain I na tej podstawie jestem w stanie zdiagnozowac wiele dolegliwosci.musze jednak zaznaczyc, ze ja nie naciagam nikogo na pieniadze. Pracuje w sluzbie zdrowia. Ja decyduje czy potrzebne jest robic preparat po sprawdzona wyniki morfologii krwi I Pacjent nie ma pojecia o tym. taka diagnoza ratuje zdrowie, czasami ratuje, lum w najgorszym przypadku przedluza zycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz chyba o normalnych badaniach, a nie o badaniu żywej kropli krwi.

      Usuń
    2. Tez bardzo chciałbym się dowiedzieć jaki jest podmiot tego komentarza :)

      Usuń
    3. Jeżeli równie dobrze jak języka polskiego, używasz mikroskopu to biedni ci Twoi "pacjenci"

      Usuń
  2. Ale z polskiego to Ty chyba nie zdałes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba był komentarz do komentarza powyżej - tego nie za bardzo po polsku napisanego...

      Usuń
  3. Zięba jest biochemikiem, a tutaj mamy biotechnologa (na pieczątce), ktoś powinien ścigać z urzędu dodawanie sobie dla wiarygodności takich "tytułów".

    Z ciekawości, jak wygląda przygotowanie tego preparatu do badania żywej kropli? I co rozumiesz przez "nanoszenie różnego rodzaju dziwnych obiektów"? W odpowiednio przygotowanych preparatach sporo można zobaczyć ale te omawiane we wpisie wyniki to wg mnie (jestem biotechnologiem, nie diagnostą więc mogę się mylić :), cytując klasyka, bzdura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc, to mam wątpliwości czy pokazywany pacjentowi obraz w ogóle pochodzi z preparatu jego krwi.

      Usuń
  4. Przykre jest, że firma prowadząca taką działalność dostała dofinansowanie z Urzędu Pracy i pokonała kilkanaście innych w staraniach o wsparcie Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za ciekawy tekst! Każdy wykonujący takie parabadanie łamie przepisy ustawy o zawodzie diagnosty laboratoryjnego. Zastanawiam się - czysto teoretycznie - czy gdybym pozwolił wykonać sobie takie badanie, to uprawniałoby mnie to do oskarżenia wykonawcy o oszustwo? Bardzo łatwo udowodnić, że nie ma możliwości zaobserwowania metali ciężkich, toksyn czy białek w mikroskopie świetlnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie są żadni diagności. Wystarczy mieć mikroskop i już można naciągać ludzi. Nie trzeba mieć nawet wykształcenia do "analizowania żywej kropli krwi". Wystarczy bujna wyobraźnia (żeby rozpoznać tam np. różne typy robaków) oraz tupet, żeby zbijać kasę kosztem naiwnych ludzi.

      Usuń
  6. Jakbyś szukał kolejnego tematu do opisania to polecam zapoznać się z tym "cudownym" produktem http://www.wodaredox.com/woda-redox-wlasciwosci.html

    Wspominam o tym tutaj bo sprzedawali to na pewnych targach zaraz obok stanowiska, na którym można było sobie zrobić badanie żywej kropli krwi. Żywa woda, żywa krew - takie combo

    OdpowiedzUsuń
  7. Mały błąd się wkradł, w przypadku błony komórkowej mówimy o selektywnej przepuszczalności, nie o półprzepuszczalności. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. @To tylko teoria - jak to jest z popularnymi ostatnio "kroplówkami witaminowymi"? Czy to kolejny pic na wodę czy faktycznie ma sens w stosowaniu jako suplementacja witaminami i składnikami mineralnymi?

    OdpowiedzUsuń