Rzadko piszę krótko i bez szczegółowego rozpisywania się. Dzisiaj zrobię wyjątek, chcąc przedstawić Wam mój punkt widzenia i argumenty za tym, żeby rozwijać w Polsce i Unii Europejskiej energetykę jądrową, przy jednoczesnej rezygnacji lub minimalizowaniu wykorzystania kopalnych oraz odnawialnych źródeł energii. Sądzę, że ten rok będzie obfitował w dyskusje na ten temat wśród polityków, publicystów, dziennikarzy i komentatorów i chciałbym, by niniejszy tekst też coś dobrego do nich wniósł.

Elektrownia jądrowa
Elektrownia jądrowa. Autor: Daniel West, za Freeimages

Ponieważ elektrownie jądrowe są najbezpieczniejsze

Zawsze istnieje choćby minimalne ryzyko wystąpienia błędu technicznego, w oprogramowaniu czy ludzkiego. Jednak elektrownie jądrowe są zdecydowanie bezpieczniejsze od elektrowni węglowych. Odpadów jest z nich niewiele – zwłaszcza z tych nowoczesnych – a te, które są, najprawdopodobniej będą już wkrótce z niezwykłą wydajnością recyklingowane do dalszej produkcji prądu. Katastrofa w Czarnobylu wydarzyła się dawno i przez błąd ludzki, do tego w systemie rosyjskim (radzieckim), a ta w Fukushimie wbrew obiegowej opinii na skutek napromieniowania nikogo nie zabiła (co paradoksalne, ponad tysiąc osób zmarło podczas ewakuacji, w wyniku strachu przed napromieniowaniem). Elektrownie jądrowe są również bezpieczniejsze od wiatrowych dla zwierząt latających. Warto też zauważyć aspekt bezpieczeństwa energetycznego, czyli pewności dostaw energii. W przypadku elektrowni wiatrowych są one niepewne i bywają wręcz problematyczne, czego przykładem są od czasu do czasu Niemcy. Elektrownie jądrowe są zdecydowanie pewniejsze, zabezpieczając obywateli przed brakiem prądu. Jeśli szukamy najlepszego, optymalnego rozwiązania, to jest nim według mnie energia jądrowa.

Ponieważ energia jądrowa jest najbardziej ekologiczna

Wziąwszy pod uwagę troskę o przyrodę i środowisko, energetyka jądrowa to najlepsze, co w tej chwili mamy, jeśli chodzi o produkcję prądu na masową skalę, i raczej się to już nie zmieni. Będą pojawiały się nowe, coraz bardziej dokładne technologie energetyki jądrowej (wykorzystujące odpady z wcześniej użytego paliwa czy termojądrowe, fuzyjne), ale zasadniczo będzie je można zaszufladkować jako „energia jądrowa”. Ich najmniej szkodliwy wpływ na naturę jest jasny – są bardzo nisko emisyjne jeśli chodzi o gazy cieplarniane i inne zanieczyszczenia (w porównaniu do elektrowni węglowych czy gazowych). Nie wymagają wykorzystania ogromnych obszarów, jak w przypadku elektrowni wiatrowych, słonecznych czy spalania biomasy (uprawy). Nie szkodzą ptakom i nietoperzom, jak elektrownie wiatrowe ani nie stwarzają problemów z migracją ryb, jak elektrownie wodne. O ile tradycyjne elektrownie jądrowe muszą korzystać ze złóż uranu, którego pozyskiwanie na pewno obojętne nie jest, to po pierwsze, i tak jest to moim zdaniem lepsze od tego, co wymieniłem powyżej, a po drugie, nowsze, najnowsze i przewidywane technologie jądrowe, czyli te wykorzystujące fuzję jądrową czy bardzo wydajnie uzupełniane starszymi odpadami jądrowymi, znacznie problematyczność tej kwestii zmarginalizują.

Energia dla klimatu
Dobra książka popularnonaukowa o energetyce jądrowej

Ponieważ energia jądrowa po wstępnej inwestycji jest tania

Mówi się – i słusznie – że inwestycja w budowę elektrowni jądrowej jest bardzo drogim przedsięwzięciem, kosztującym miliardy złotych. To prawda, ale tylko na początku. Potem koszty eksploatacji są już stosunkowo niewielkie. Jestem zdania, że skoro i tak nie wyginiemy za kilka czy kilkanaście lat, zanim koszty zwróciłyby się, warto myśleć i działać przyszłościowo i zamiast inwestować środki w nisko wydajne wiatraki, przeznaczyć je na elektrownie jądrowe. Moim zdaniem lepiej na początku wydać więcej pieniędzy na coś porządnego niż szczędzić na półśrodki. To trochę tak jak z butami: jeśli kupisz wyższej jakości, ale droższe, to na dłuższą metę i tak wyjdzie cię to taniej niż kupowanie nowych, byle jakich, co rok czy co dwa lata. Wiem, że to porównanie nie jest ściśle analogiczne do energii jądrowej i wiatrowej, ale łatwo obrazuje myśl, którą chcę przekazać.

Ponieważ elektrownie jądrowe nie psują tak krajobrazu

Jeżeli widzieliście kiedyś ogromną lądową farmę wiatrową w Niemczech czy morską w Danii albo „pustynię” kolektorów słonecznych, to wiecie, że wygląda to zdecydowanie gorzej, od kompleksu elektrowni jądrowej, zwłaszcza ładnie zaprojektowanej i wykonanej. Wiem, że pod tym względem jest to aspekt niemal jedynie estetyczny, ale stanowiący kolejny słuszny argument.

Ponieważ energia jądrowa jest przyszłościowa

Uważam, że nawet jeśli nie mielibyśmy dzisiaj problemu z ociepleniem się klimatu, a tym samym ograniczenie emisji gazów cieplarnianych nie byłoby tak priorytetowe, energetyka jądrowa i tak powinna być na pierwszym miejscu. Dlaczego? Ponieważ energia jądrowa jest, w porównaniu do innych źródeł, najbardziej wydajna, najczystsza, przyszłościowa także w kontekście prowadzenia dalszych badań, rozwoju technologii czy eksploracji kosmosu. Wymaga też stałej załogi pracowniczej – od osób sprzątających, portierów, ochroniarzy, przez inżynierów, techników, informatyków, po naukowców. Przy elektrowniach wiatrowych czy słonecznych jedynie okres ich budowy zwiększa wyraźnie zatrudnienie i obniża bezrobocie, ale po skończonej pracy ten trend od razu maleje – jest to krótkotrwałe, jednorazowe. Wiatraki itd. muszą być potem od czasu do czasu doglądane i naprawiane, ale to nie jest to samo, nie ta skala.

energia atomowa

Energia dla klimatu

Napisałem ten artykuł, ponieważ tematy ochrony klimatu i bezpieczeństwa energetycznego są dla mnie bardzo ważne. Sądzę, że mrzonki o 100% OZE (odnawialnych źródeł energii), jakie proponują niektóre, niezbyt poważne organizacje czy politycy, są niewarte uwagi. Przyznaję, że w moim tekście jest trochę uproszczeń, bo jest to opinia oglądowo przedstawiająca temat. Dla zagłębienia się w niego zachęcam do sięgnięcia po nową książkę „Energia dla klimatu”, wydaną przez Polskie Wydawnictwo Naukowe PWN, w której ze szczegółami, merytorycznie i dokładnie wyjaśniona jest kwestia energetyki jądrowej, zwłaszcza w odniesieniu do problemu globalnego ocieplenia.

Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

20 komentarze :

  1. hmmm ciekawi mnie czy nasz krajowy rynek jest wstanie wybudować elektrownie atomową? Najbardziej się obawiam tego jaka technologia zostanie użyta oraz kto to zaprojektuje i zbuduje?
    Swoją drogą kiedyś się mówiło, że elektrownie atomowe pracują ok 30-40 lat, a następnie są bardzo wysokie koszty likwidacji lub "pilnowania" elektrowni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo pytanie od razu mi się nasunęło, to nie jest takie proste nie posiadając kadry wykonawczej, projektowej, nie znając technologii - to wszystko przyczynić się może do błędnego oszacowania kosztów całego przedsięwzięcia. W przypadku elektrowni wiatrowych ich szkodliwość względem zwierząt latających jest ściśle uzależniona od lokalizacji, o samej estetyce krajobrazu oczywiście też nie można mówić w samych zaletach. Zdecydowanie lepiej wyglądają farmy w dużym rozproszeniu, niż takie skupisko turbin na małej powierzchni- subiektywna opinia. Również brak możliwości stałej regulacji mocy generowanych przez farmy wiatrowej, której wartość zmienia się wraz z prędkością wiatru nie bez przyczyny wpływa na cały system energetyczny - tu koniecznym jest skojarzenie takiego źródła z OZE z elektrowniami o większych zdolnościach regulacyjnych. No chyba, że niedługo powszechne staną się technologie akumulujące energię w czasie nadprodukcji. Temat rzeka. Akurat pracuję w "branży wiatrowej" i widzę jakim skomplikowanym procesem jest cała budowa względnie ekonomicznego źródła energii, począwszy od projektowania po finansowanie i wykonawstwo.

      Usuń
  2. Nie sądzę aby energetyka jądrowa była aż tak różowa jak ją opisujesz. Z jednego prostego powodu, żyjemy w Polsce. Na palcach jednej ręki można by wyliczyć inwestycje opłacane w większości, bądź w całości przez rząd, które funkcjonują wg. założeń, planów czy wyliczeń. Szacowane koszty budowy elektrowni obejmują nie tylko jej budowę (nie mówiąc o kupnie technologii) ale także jej wygaszania oraz modernizację. Czyli co ile? Co 5 dekad pełna regeneracja lub nowa elektrownia. Wydaje mi się, że obecnie wiele dużych i wieloletnich inwestycji boryka się z źródłem finansowania (inwestycja w Bułgarii i dodatkowe bloki(!) w Rumunii). Zmiany cen paliwa, surowców do budowy, sama praca oraz koszty ubezpieczeń od jakichkolwiek awarii wszystko to moim zdaniem znacząco podnosi ryzyko uruchomienia takowej elektrowni. Nie wspominając o składowaniu odpadów radioaktywnych (już nie ważne czy odsetek odpadów będzie wynosił 2% czy 10%) one nadal będą i nadal trzeba będzie je gdzieś składować. Słyszałem o typowaniu wysadów solnych jako potencjalne miejsca magazynowania ale czy naprawdę tego chcemy? Bunkrów pełnych odpadków? Jeśli nie to będziemy musieli płacić innym państwom lub firmom za utylizację. A weźmy pod lupę np. nasz reaktor doświadczalny.

    No ale dobra załóżmy, że decyzja zapadła i rektor ma być. Mamy się uniezależnić od dostaw energii z innych państw. Tutaj nie jestem aż tak pewny ale czy w Polsce posiadamy odpowiednie zasoby, które możemy przerobić na paliwo jądrowe? Jeśli nie, to nikt nam go po taniości nie sprzeda i mamy kolejny powód na nie, zataczając duże drogie koło.

    A już na sam koniec argumenty może mniej ważne, ale wciąż ważne. Posiadanie elektrowni oraz składowiska odpadów może narazić nas na ataki terrorystyczne. Niestety nie możemy tego wykluczyc, byliśmy już świadkami wielu podobnych wydarzeń, tu u nas w Europie.

    Sumas sumarum biorąc pod uwagę wszytko co opisałem elektrownia jądrowa może być całkowicie nieopłacalnym albo nie najtańszym źródłem energii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piszesz "Na palcach jednej ręki można by wyliczyć inwestycje opłacane w większości, bądź w całości przez rząd, które funkcjonują wg. założeń, planów czy wyliczeń.", więc idąc Twoim tokiem rozumowania, inwestycje przykładowo w OZE również będą nieopłacalne, bo "żyjemy w Polsce". Jak nie chcesz atomu to ok, ale podaj jakąś alternatywę.

      Usuń
  3. Atom to jest najbardziej ekologiczne rozwiązanie.

    https://www.independent.co.uk/news/science/nuclear-power-is-the-greenest-option-say-top-scientists-9955997.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Argument ekonomiczny nie wydaje mi się w obecnej sytuacji zbyt rozsądny. Podam proste porównanie. Jesteś chory na raka, masz 400tys zl. Terapi lecżaca raka kosztuje 350tyś. Pozatym lekarstwa i terapia powodują sraczkę i łysienie. Terapia ma 80% procent szans powodzenia. Co robisz? Kupujesz lekarstwo czy modlisz sie do Bozi ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Cały Świat zaczyna już zamykać Elektrownie atomowe ,a Polska miała by budować totalna bzdura , jak myślisz dlaczego zaczynają zamykać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Dlaczego zamykają?

      Usuń
  6. Był już Czarnobyl i Fukuszima. Tak bardzo chcecie kolejnej katastrofy atomowej?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Policz, ile zginęło ludzi w kopalniach, ginie co roku z powodu syfu ze spalania węgla i choruje przez węgiel? Wychodzi więcej, jak z samego Czarnobyla... Zdajesz sobie sprawę, że wydobycie węgla, przewóz, rozładunek i dostarczenie do elektrowni w celu spalenia to praktycznie tyle samo syfu, co samo spalanie węgla? W ogóle wiesz, po co tak naprawdę Czarnobyl miał te reaktory przestarzałe w momencie ich budowy? Wiesz,że ta sama konstrukcja reaktora w Czarnobylu działała dalej pomimo eksplozji tuż obok i nie miała żadnej usterki nieprzerwanie aż do 2000 roku, zanim została wyłączona?
      Ile osób zginęło z powodu elektrowni w Fukushimie? ZERO. Ile osób zginęło przez sam fakt pozyskiwania energii z rozpadu z elektrowni? ZERO. Ile reaktorów miał wyciek i zanieczyścił promieniowaniem środowisko w sposób znaczący w na całym globie? Bodajże 3. Ile reaktorów doprowadzono ludzką głupotą, arogancją, zacofaniem, brakiem myślenia i ignorowaniem wszystkiego? Jeden - w Czarnobylu. Ile reaktorów zniszczyło środowisko? Jeden - w Czarnobylu. Obudź się, człowieku.... Zanim cię samo powietrze rakiem nakarmi....

      Usuń
  7. Dlaczego popieram...?
    Bo nie jestem debilem.

    OdpowiedzUsuń
  8. A w razie wypadku które zawsze się zdarzają bo nie ma technologii całkowicie niezawodnej dziesiątki miliardów dolarów na usuwanie szkód... dewastacja środowiska na setki lat. Odpady do przechowywania praktycznie na wieczność (ktoś za to będzie płacił) I miliardy dolarów na samą technologie której nie mamy. No nie ma lepszego rozwiązania zwłaszcza dla tych którzy udostępnią nam swoją myśl technologiczną.... a i paliwo trzeba będzie też importować. Super rozwiązanie. Czemu Niemcy po wypadku w Fukushimie rezygnują z tego dobrodziejstwa....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki to jest % awaryjności? Bo to jest jak porównanie latania z jeżdżeniem samochodem, więcej ludzi ginie w wypadkach samochodowych, niż w lotniczych, a ludzie bardziej boją się latać. Podobnie jest z elektrowniami, więcej ginie z powodu węglowych, niż jądrowych.
      Niemcy rezygnują, bo to umowa z Rosją, najpierw mają od nich gaz na swoje potrzeby z Nord Stream, a z drugiej nitki będą eksportować na EU, jak zmuszą wszystkich do zamknięcia EJ

      Usuń
    2. A wiesz,że zużyte paliwo z reaktora można wzbogacić i ponownie pozyskać z niego energię? Wiesz,że już działa prototyp reaktora, który nie pozostawia radioaktywnych odpadów? Wiesz,że z reaktorów (a raczej dzięki ich odpadom) masz takie fajne rzeczy jak chemioterapia, barwione szkło czy czujniki czadu?:)

      Usuń
  9. Energia pochodząca z atomu jest tania? Ja słyszałem, że najdroższa, o ile się policzy uczciwie, tj. podzieli koszt budowy elektrowni, jej użytkowania oraz likwidacji (wraz z rekultywacją obszaru) oraz koszty bezpiecznego składowania odpadów radioaktywnych przez liczbę wytworzonych MW energii elektrycznej w okresie użytkowania... okazuje się, że energia z atomu jest bardzo droga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie wyliczenia słyszałeś odnośnie wiatraków, paneli, a o energii z węgla, ropy i gazu nie wspominają?

      Usuń
    2. Hej, podrzuć proszę źródła tych informacji.

      Usuń
  10. a ja jestem za równomiernym rozwojem czystej energetyki i ochroną złóż naturalnych dla przyszłych pokoleń bo co możemy powiedzieć o technice za 400 lat do czego mogą służyć złoża obecnie tylko spalane

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie zachęci się ludzi do posiadania dzieci, bo ludzi dzieci nigdy w zasadzie nie chcieli mieć. Wcześniej nie mogli ich uniknąć, to uśmiercali, oddawali do mamek, trzymali w podłych warunkach, potem oddawali na nauki, wypychali do niań, klasztorów, cechów. W starożytności pojawiali się filozofowie, którzy nawoływali do szczególnej opieki nad dziećmi, ale nie byli mocno praktykowani. Pomysł na miłość rodzicielską powstał w okresie oświecenia, ale upowszechnił w mieszczaństwie w wieku XIX. Całe średniowiecze dzieci traktowane były raczej jak upośledzony dorosły. Potem nadal jak istoty podejrzane, złe, które trzeba jakoś zdominować, by nie sprowadzały nieszczęścia. Świeży pomysł miłości dotrwał ze 100 lat, do końca rodziny nuklearnej, która, choć już dzięki możliwościom mniejsza, to definiowała kobietę przez macierzyństwo, wmawiała jej instynkt macierzyński, poświęcenie. Z tego wzięły się jeszcze ostatnie wyże. Dziś chęci posiadania dzieci kultura już nie wspiera, bo mogą funkcjonować najwyżej jako jedno z licznych pól życiowych w projekcie "ja", kulturze indywidualizmu. Jesteśmy zatomizowani, nie obowiązuje nas presja społeczna cechująca dawne, kolektywne społeczności. Norma ma być wewnętrzna, nie płynie z zewnątrz. Oczekuje się, że każdy zdecyduje co chce robić, a nie pozna zewnętrzne zasady akceptowanego życia i się dopasuje. Dodatkowo, to już moja hipoteza ten pomysł koncentracji na dziecku wcale się nie przysłużył, czyli ludzie żyjący i pracujący z myślą głównie o odchowaniu potomstwa wygenerowali narcyzów. To oczywiście wzmocnione psychoanalizą, kulturą terapeutyczną. Ludzie nie są członkami stad, którzy czasem za dobre działania zostają indywidualnie docenieni, tylko dostają na starcie bezwarunkową miłość docenienie, a potem przypadkiem stado się nie klei, bo składa z samych takich jednostek. I gdzie tu miejsce na skupienie na kolejnych takich istotach, czyli dzieciach? A jak do tego dołożymy zmniejszająca się męską płodność i gigantyczny procent czasu dorastania w stosunku do średniej długości życia człowieka, to faktycznie wygląda katastrofalnie. Tylko ludzie raczej nie zmienią postaw uwzględniając konsekwencje w czasie, którego już nie poznają. A co do antynatalizmu - jest argument etyczny Rodząc nowy byt rodzi się śmierć odroczoną w czasie o lat średnio kilkadziesiąt. Przy bardzo dużym szczęściu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Energetyka nuklearna będzie zapewne koniecznością: przekroczyliśmy właśnie szczyt wydobycia ropy naftowej i czeka nas dość szybkie przestawienie transportu na energię elektryczną. Pytanie tylko jak wyprodukować dodatkowe 100 czy 200% bieżącego zużycia. Dwa razy więcej dużych elektrowni czy dwieście razy więcej paneli solarnych? A może jakieś inne rozwiązania?

    OdpowiedzUsuń