Kategorie:

Ekspansja antyewolucyjnej fundacji En Arche w Polsce [analiza]

Wraz z początkiem roku 2019 na
stronach i profilach społecznościowych wydziałów biologii i biur karier różnych
polskich uczelni zaczęły pojawiać się kuszące kwotą 1200 złotych miesięcznie ogłoszenia
stypendialne, skierowane do studentów biologii i kierunków pokrewnych, a przesłane
przez fundację En Arche. By mieć szansę na otrzymanie tych pieniędzy, konieczne
było napisanie eseju, w którym należało odpowiedzieć na postawione przez
fundatorów pytanie „Jakie wyzwania stawia teoria inteligentnego projektu
standardowemu modelowi makroewolucji biologicznej?”. Wśród warunków znalazły
się też zapisy o konieczności oparcia się w pracy o amerykańskich publicystów
promujących koncepcję inteligentnego projektu oraz zobowiązanie się do
kontynuowania zainteresowania inteligentnym projektem.

Konferencja En Arche
Konferencja En Arche. Źródło: En Arche, z późn. zm.

Inteligentny projekt czy
kreacjonizm?

Pod pojęciem inteligentnego
projektu kryje się antynaukowy nurt, głównie amerykański, wywodzący się od
środowisk fundamentalistów religijnych, który odrzuca teorię ewolucji
biologicznej na rzecz stworzenia świata przyrody przez „inteligentnego
projektanta”. Zwolennicy tej koncepcji bardzo starannie przykładają się do
podkreślania, że nie są kreacjonistami. Kreacjonizm, postulujący dosłowne
rozumienie stworzenia świata opisane w świętych pismach, od bardzo dawna
funkcjonuje jako coś całkowicie pseudonaukowego. Został odrzucony nawet przez
watykańskie duchowieństwo, które uznało za prawdziwe stwierdzenie, że świat
ożywiony ukształtowany został przez ewolucję biologiczną, z zastrzeżeniem, że
Bóg mógł nią „pokierować” tak, by doprowadzić do wyewoluowania człowieka.
Pogląd ten nazywa się teistycznym ewolucjonizmem i kończy konflikt między
biologią a Kościołem.

Przeczytaj także: Ewolucja
wioślarek i ich pasożytów w dobie ocieplenia klimatu

Zarówno społeczne zepchnięcie
kreacjonistów na margines, jak i próba unaukowienia kreacjonizmu, doprowadziły
do powstania teorii inteligentnego projektu, poza ramy której usunięto
najbardziej absurdalne tezy kreacjonistyczne (na przykład takie, że Ziemia ma
kilka czy kilkanaście tysięcy lat, że datowanie skamieniałości jest zafałszowane itp.), obstając jednak przy stworzeniu życia przez siły wyższe („projektanta”) i odrzuceniu faktu zachodzenia ewolucji
biologicznej drogą doboru naturalnego i dryfu genetycznego. Choć o
inteligentnym projekcie jego zwolennicy mówią jak o teorii naukowej, to w
rzeczywistości nią nie jest. Nie podlega falsyfikacji i przeczy mechanizmom
(lub wypacza je), których istnienie dowiedziono wielokrotnie w rozlicznych obserwacjach
i eksperymentach na układach molekularnych in vitro i modelach, bakteriach,
grzybach, roślinach i zwierzętach, takim jak selekcja naturalna, dryf
genetyczny, mutacje genowe, chromosomowe i genomowe, jak również rekombinacja
czy horyzontalny transfer genów oraz dziedziczenie. Dokładnie tak samo jest z
kreacjonizmem, stąd w istocie ideę inteligentnego projektu nazwać można
neokreacjonizmem lub kreacjonizmem maskowanym.

Stypendia od En Arche

Zeszłoroczny program stypendialny
fundacji promowany był w kolejnych miesiącach coraz śmielej. Ogłoszenia
pojawiły się na stronach Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu,
Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Gdańskiego, Uniwersytetu Rzeszowskiego, Uniwersytetu im. Marii Skłodowskiej-Curie, Uniwersytetu Śląskiego czy Uniwersytetu Wrocławskiego, a także na Forum
Akademickim. Uczelnie szybko otrzymywały informację o charakterze działań
organizacji En Arche ode mnie oraz licznych innych osób aktywnych w obszarze
nauki i zdejmowały zamieszczone wcześniej ogłoszenia. Najpewniej publikowane
były przez osoby zajmujące się prowadzeniem stron i profili społecznościowych,
bez weryfikacji przez pracowników naukowych i wobec tego trudno jest posądzać o
złą wolę, szczególnie że reakcje większości jednostek na przesłane wątpliwości
były niemal natychmiastowe, jak choćby w przypadku UAMu.

Przeczytaj także: Ewolucja
oporności na antybiotyki coraz poważniejszym zagrożeniem

W tym roku En Arche również
wystartowała z konkursem stypendialnym dla studentów, a także doktorantów,
dostając się ze swoim przekazem między innymi na Uniwersytet Przyrodniczy we
Wrocławiu, Wydział Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, do Polskiego
Towarzystwa Filozoficznego. Tegoroczna edycja oferowała ponownie 1200 złotych
miesięcznie studentom, a doktorantom aż 2500 złotych. Trudno oprzeć się pokusie
i nie zaaplikować, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę studenckie budżety osób
utrzymujących się w trakcie kształcenia bez pomocy rodziców. Gdy ostrzegałem na
początku roku 2019 o podejrzanych celach fundacji, nie zabrakło komentarzy, że
dla takich pieniędzy warto „skrobnąć” odpowiedni tekst – w końcu szkodliwość
przesłania parakreacjonistycznej publikacji do niszowej organizacji wydawała się
znikoma – i mieć wynagrodzenie, a o sprawie zapomnieć.

stypendium En Arche

Cel fundacji: negowanie
podstawowych praw biologii

Fundacja w różnych miejscach
wypiera się, jakoby dążyła do negowania teorii ewolucji biologicznej i
promowania idei inteligentnego projektu. Robi to na przykład w zakładce „O nas”
na swojej stronie WPP (wp-projektu.pl, co stanowi skrót od „w poszukiwaniu
projektu”), poświęconej publicystyce (adres jest inny, ale należy do En Arche,
co nietrudno zweryfikować, a fundacja też chętnie odsyła do łącz WPP). „Nie utożsamiamy
się ze skrajnymi poglądami antyewolucjonistów, ani z żadną odmianą
kreacjonizmu” – piszą. Podają też inną ciekawą informację: „Informujemy,
że niniejsza strona nie jest związana z żadną grupą religijną
czy wyznaniem”. Jednak z rozmaitych opublikowanych tekstów wybrzmiewa
zupełnie inny przekaz (analiza poniżej). Ponadto Polskie Towarzystwo Kreacjonistyczne promuje
działania En Arche, a fundator En Arche (do którego jeszcze wrócę) jest
też fundatorem organizacji Prodoteo. „Nazwa
naszej Fundacji PRODOTEO pochodzi od pierwszych liter
słów: Pismo (Święte), Rodzina i Dobroczynność. Określenie TEO
odnosi się do Trójosobowego  Boga  wyznawanego
przez  chrześcijan różnych  denominacji. On jest
Tym, który nadaje sens naszemu życiu i działaniom”. Brak związków z grupami
religijnymi i kreacjonistycznymi nie jest zatem oczywisty.

Przeczytaj także: Czy
płeć biologiczna nie istnieje? Ile jest płci? Fakty i mity na temat płci

Na jednej z pierwszych podstron
En Arche znajduje się zakładka o inteligentnym projekcie. „Teoria
inteligentnego projektu (ID) jest ogólną teorią rozpoznawania projektu” –
rozpoczyna tekst. Z dalszych fragmentów wynika, że teoria
inteligentnego projektu miałaby odnosić się do poszukiwania projektów (za
którymi stać ma projektant, jak sugeruje treść), niezależnie od tego, kto je
wykonał. Padają przykłady komputerów czy morderstw, jako dowodów na
„inteligentny projekt”, bo w końcu przez kogoś „zaprojektowanych”. Niedługo
czekałem na wyjaśnienie, dlaczego tak oczywiste rzeczy, których nikt w
środowisku naukowym czy fachowców poszczególnych dziedzin (jak kryminalistyki)
nie wyszczególnia jako „inteligentne projekty”, są tu przytaczane. Dalej pada
bowiem przykład z biologią wewnątrzkomórkową. Autorzy chcą w ten sposób
legitymizować pseudonaukowe twierdzenia o „inteligentnym projekcie” siły wyższej w biologii
przez wymienianie obok nich przykładów stworzenia czegoś przez człowieka. Skoro coś zostało zrobione przez kogoś, to biologiczne zjawiska poukładane i zbalansowane „podobnie”, także powinny mieć, drogą tej argumentacji, stworzyciela. Gdyby tego rodzaju poglądy nie negowały ewolucji biologicznej, stanowiłyby jedynie jej wierzeniową obudowę (jak przy teistycznym ewolucjonizmie), ale propagatorzy teorii inteligentnego projektu na tym nie poprzestają.

En Arche kreacjonizm
Polskie Towarzystwo Kreacjonistyczne promujące En Arche

Gdzie indziej, bo na wspomnianej
witrynie En Arche – WPP – pada
fragment „(…) przecież łańcuch DNA znajduje się w prawie każdej
komórce naszego ciała. Proces tworzenia tak ogromnej porcji informacji
musi być niesamowicie złożony i powtarzalny. Każda pomyłka może prowadzić
do powielenia mutacji, które na ogół są „naprawiane” (kolejny
niezwykle złożony mechanizm). Czy coś takiego mogło powstać w sposób
losowy, bez planowania i udziału inteligencji,
tylko na zasadzie przypadkowych, kumulatywnych zmian? Czy sam
dobór naturalny może stanowić wyjaśnienie dla powstania i złożoności
ludzkiego genomu?”, wprost podważający możliwość wyewoluowania replikacji czy
naprawy DNA. Dalej ewolucja biologiczna nazwana jest wręcz „jakimś niemal
mitycznym procesem”, o którego cel pyta autor. Celowość też jest tutaj uchwycona
pseudonaukowo; równie dobrze pytać by można, jaki i czyj jest cel działania
grawitacji, powstawania podwójnych wiązań w cząsteczkach chemicznych czy takiej, a nie innej budowy
pierwiastków.

Przeczytaj także: Czy
ptaki to dinozaury? Czy dinozaury naprawdę wyginęły?

W kolejnym tekście portalu
publicystycznego En Arche napisano
„Liczne badania paleontologiczne nie wykazały jak dotąd istnienia wiarygodnych
świadectw (tak zwanych ogniw pośrednich – organizmów łączących gałęzie drzewa
filogenetycznego) potwierdzających proces makroewolucji”. Podważanie
makroewolucji, czyli ewoluowania taksonów wyższej rangi (rodzin, rzędów, gromad
czy typów) jest spójne z kreacjonistyczną linią argumentowania, ale nie z
dowodami zebranymi z badań paleobiologicznych. „Paleontologia dostarcza mnóstwa
form o [makroewolucyjnych] cechach przejściowych. Świetnym przykładem jest
tutaj ewolucja pierwszych żółwi, gdzie zapis stopniowego nabywania pancerza
jest wyraźny co najmniej od środkowego triasu. Z kolei w wypadku drobnych
bezkręgowców, takich jak np. konodonty, ich pospolitość w skałach osadowych
pozwala na wysokorozdzielcze śledzenie zmian morfologicznych z warstwy na
warstwę i, między innymi, obserwowanie wydzielania się nowych, osobnych linii
ewolucyjnych” – skomentował paleobiolog, doktor Tomasz Szczygielski, z
Instytutu Paleobiologii Polskiej Akademii Nauk.

En Arche WPP
WPP to bezpośrednio portal En Arche

Jeżeli antynaukowy-antyewolucyjny cel fundacji
En Arche nadal wydaje się być rozmyty, z pomocą przychodzi jeszcze jeden
przykład. W artykule o życiu w kosmosie zasugerowano,
że nieodkrycie organizmów żywych poza Ziemią uderzałoby w teorię ewolucji
biologicznej (której „za najpoważniejszą konkurentkę teorii ewolucji uważa
się teorię inteligentnego projektu” – co także nie jest prawdą). O komentarz poprosiłem
astrobiologa, doktora habilitowanego i profesora UAM, Łukasza Kaczmarka. „Nawet,
jeśli nie udałoby się odkryć życia poza Ziemią, co jest skrajnie
nieprawdopodobne biorąc pod uwagę wielkość Wszechświata i liczbę dostępnych „światów”,
nie dowodzi to nieprawdziwości teorii ewolucji. Teoria ewolucji powstała dla
wytłumaczenia powstania i ewolucji życia na Ziemi, a obecność bądź nieobecność
życia na innych planetach nie ma z tym nic wspólnego” – wyjaśnił z chłodną
logiką naukowiec.

Przeczytaj także: Polscy
naukowcy robią ważne na skalę światową badania na niesporczakach

Całkiem od realiów odszedł
doktor habilitowany Andrzej Myc z Uniwersytetu Zielonogórskiego (gdzie jest
profesorem), publikujący dla En Arche na WPP. „Na koniec, parafrazując znaną
wypowiedź Richarda Dawkinsa z 1989 roku, mogę powiedzieć – oczywiście nie
obrażając nikogo – że jeżeli ktoś nadal, pomimo licznych danych empirycznych,
wierzy, że ewolucyjna narracja jest w stanie wytłumaczyć obecne i przyszłe
odkrycia biologii molekularnej, to jest „niewykształcony, tępy lub pomylony” – stwierdził.
Pomijając błędne użycie znaczenia parafrazy przez profesora Myca, warto
skontrastować to, co napisał, z reakcją na jego tekst biologa ewolucyjnego, Marcina
Czarnołęskiego, doktora habilitowanego i profesora z Wydziału Biologii Uniwersytetu
Jagiellońskiego: „Każda z nauk przyrodniczych buduje spójną wizję świata, którą
następnie wystawia na ciągłe próby, sprawdzające jak wizja radzi sobie z
tłumaczeniem setek milionów obserwacji napływających z tysięcy niezależnych od
siebie ośrodków badawczych na Ziemi. Przetrwanie każdego kolejnego roku takich
prób to wielki wyczyn, a więc nic dziwnego, że wizje które zwycięsko przechodzą
„próbę ognia” zyskują w nauce najwyższe poważanie, stając się tzw. teoriami programowymi.
W biologii jedyną wizją tłumaczącą powstanie zróżnicowanego i skomplikowanego świata
żywego, która zwycięsko wyszła z tego sprawdzianu („próba” trwa już prawie 200
lat) jest właśnie teoria ewolucji”. Na teorii ewolucji biologicznej bazuje dziś
w zasadzie każda dziedzina biologii, a także część gałęzi medycyny oraz
psychologii. Z kolei „Teoria inteligentnego projektu nie została potwierdzona w
biologii, bo jest niefalsyfikowalna” – dodał doktor Mateusz Ciechanowski,
zoolog z Uniwersytetu Gdańskiego.

Fragment artykułu dr hab. prof. UZ, Andrzeja Myca na WPP

Koronawirus a inteligentny projekt

Również nie schodzący ze sceny
temat pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, powodującego chorobę COVID-19, został
wykorzystany do promocji pozanaukowej koncepcji inteligentnego projektu. Zarówno
na stronie En Arche, podległej jej witrynie WPP oraz na profilu na Facebooku
opublikowano materiały przekonujące,
że koronawirus i układ odpornościowy (w tym ludzkie białka oddziałujące z wirusami) przemawiają za koncepcją inteligentnego
(„zaplanowanego”) projektu: „Często najlepszym lekiem są więc nie sztuczne
produkty opracowywane przez lata badań, ale przeciwciała wytworzone przez
ludzki organizm. Mają one swoje określone działanie dzięki dokładnemu
zaplanowaniu. Zresztą wszelkie wspomniane w tym tekście procesy (…) trudno
wyjaśnić w sposób naturalistyczny, a ich złożoność wyraźnie przemawia na rzecz
teorii inteligentnego projektu”. 

Przeczytaj także: Jak
przebiegała ewolucja wielorybów?

To, co w pierwszej kolejności
przykuło uwagę wirusolożki, Emilii Cecylii Skirmuntt, z Uniwersytetu
Oksfordzkiego, to jednak nie błędne informacje zawarte w tekście o
koronawirusie i inteligentnym projekcie, a fałszywe powoływanie się na źródła: „Dla przykładu, fragment o 4943 białkach ukierunkowanych
na wirusy
z artykułu Durmus i
Ulgen. Ten
tekst nie opisuje
mechanizmów obronnych i odpornościowych, a interakcje pomiędzy proteinami
ludzkimi i wirusami podczas infekcji i wnikania wirionów do komórki
, w tym te 4943 białka. Uzupełniła, że „Zarówno układ
immunologiczny jak i inne układy złożonych organizmów żywych są wynikiem
ewolucji i istnieją bardzo dobre opisy
eksperymentów pokazujące ewolucję w akcji i jak te złożone systemy i
procesy zmieniały się przez lata by w końcu osiągnąć formę, którą obserwujemy
dzisiaj. Środowisko naukowe nie ma co do tego wątpliwości”.

koronawirus inteligentny projekt
Źródło: fanpage En Arche na portalu Facebook

Legitymizowanie pseudonauki

Promowanie antyewolucyjnych
poglądów nie ogranicza się do publikowania tekstów czy zachęcania studentów
stypendiami. Fundacja En Arche tłumaczy także i wydaje oraz sprzedaje książki amerykańskich
intelektualistów negujących zachodzenie ewolucji biologicznej, wchodzących w
skład konserwatywno-chrześcijańskiego think tanku Discovery Institute (wbrew
nazwie, nie jest to żaden instytut naukowy), np. Jonathana Wellsa, Stephena C.
Meyera, Michaela Behego. Co ciekawe, sam zostałem swego czasu
poproszony o promocję jednej z oferowanych książek, choć mój blog ma profil
wyraźnie naukowy i obalający pseudonaukowe koncepcje, niezależnie od tego, czy
ich krytyka uchodzi za niedopuszczalną dla grup religijnych, światopoglądowych
bądź aktywistycznych, ideologizujących dany blok biologii. Tego typu działania –
nawiązywania relacji z tym, co naprawdę naukowe – mają za zadanie legitymizować
pseudonaukową koncepcję inteligentnego projektu prawdziwą nauką, jej mediami i jednostkami
naukowymi.

Przeczytaj także: Opisano
nowy gatunek gigantycznej salamandry

En Arche podjęła także bardziej
bezpośrednie działania w tym zakresie. W bieżącym roku próbowała zorganizować
konferencję w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, pt. „Teoria Inteligentnego
Projektu 2020”, jednak została ona odwołana. UW to druga uczelnia, gdzie
fundacja ta ma sprzymierzeńca, doktora Tomasza Tkalińskiego z Instytutu Matematyki,
który w podcaście En Arche odpowiadał
m.in. „czy nauka wymaga wyobraźni i dlaczego czasem warto rzucić wyzwanie
utartym schematom myślenia i mieć umysł otwarty” („otwarty umysł” to
powszechnie funkcjonujący wytrych oznaczający zdolność do odrzucania faktów
naukowych i racjonalnych poglądów na rzecz czegoś „nowego”, „innego”, stąd też w kontrze
spopularyzowało się powiedzenie, że „warto mieć otwarty umysł, ale nie na tyle,
by coś z niego wypadło”; intuicja mnie nie zawiodła, w podcaście promowanym
hasłem „otwartego umysłu” jest mowa o ewolucji biologicznej i inteligentnym
projekcie). Tymczasem pojedyncze osoby, nawet ze stopniami doktorskimi, nie reprezentują konsensusu naukowego popartego wieloma badaniami, jeśli podważają mechanizmy
opisywane przez teorię ewolucji biologicznej. Sprawiają jednak u nieuświadomionego odbiorcy wrażenie, że skoro
są naukowcy, którzy się nie zgadzają, to może coś mimo wszystko jest na rzeczy.

Inteligentny projekt książka
Jedna z nienaukowych książek wydanych przez fundację trafiła do działu nauki w Empiku. Źródło: Arek Dobosz

Współpraca Wydziału Biologii i
Nauk o Środowisku UKSW z En Arche

Na 17 listopada zaplanowany
był webinar „Teoria Inteligentnego Projektu 2020: Granica ewolucji”, nazwą
nawiązujący do wydanej przez En Arche książki Michaela Behego „Granica ewolucji”.
Zaproszenie rozsyłane było szeroko, otrzymała je między innymi Agata
Mieszkowska, pracowniczka naukowo-techniczna Uniwersytetu Gdańskiego.
„Uniwersytet jest współorganizatorem wydarzenia, które promuje podważanie
teorii ewolucji? Czy to jakiś żart?” – powiedziała. Nie pomyliła się, w
organizacji webinaru udział bierze wspomniany w nagłówku wydział UKSW
(Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego). Nie jest to bynajmniej pierwsza
współpraca fundacji z tą uczelnią: rok temu En Arche rękami prezeski zarządu,
Ewy Bubrowieckiej, przekazała
jej mikroskop cyfrowy Keyence VHX-7000, kosztujący
około (ostateczna cena przy takich kwotach i sprzętach jest ustalana
indywidualnie dla poszczególnego zamówienia) 80 tysięcy USD.

Przeczytaj także: Istnieją
ryby bez hemoglobiny. Jak to możliwe?

Co więcej, fundacja w ramach grantu
nr 2020/01/15 sfinansowała badanie z projektu
„Endemic and Alien Species of Ladybird Beetles of Macaronesia” (Endemiczne i
obce gatunki chrząszczy biedronkowatych z Makaronezji), zrealizowane przez
Instytut Nauk Biologicznych UKSW oraz Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk.
W działalność tę zaangażowany jest urzędnik wysokiego szczebla – dziekan
Wydziału Biologii i Nauk o Środowisku UKSW, dr hab. oraz profesor UKSW, Jerzy
Romanowski. W informacji
o projekcie na stronie En Arche wyraźnie zaznaczony jest jego kontekst
nawiązujący do inteligentnego projektu: „W czasie prowadzenia badań uczeni
analizowali, w jaki sposób obce gatunki [biedronkowatych] dostały się na tak
odległe wyspy – czy jest to wynik przypadkowych procesów przyrodniczych, czy
może celowej działalności człowieka”. Choć badanie samo w sobie jest ciekawe,
to takie wykorzystywanie go (faktu, że się je sfinansowało) nie wygląda już tak szczytnie, jak zapewne
chciałaby tego fundacja. Jego wyniki można znaleźć na stronie
czasopisma MDPI Insects. To nie koniec związków UKSW z En Arche: rzeczniczka
fundacji, prowadząca także jej podcasty (w tym ten opisany wyżej), Mira
Jankowska, skończyła na tym uniwersytecie teologię. Aktualizacja: Wydział Biologii i Nauk o Środowisku UKSW odciął się od webinarium.

En Arche UKSW
Fragment baneru promującego webinar z udziałem UKSW. Źródło: En Arche z późn. zm.

Finansowanie En Arche – skąd fundacja ma miliony złotych?

Jednak ciekawszym wydaje się
pytanie, skąd fundacja ma tak duże pieniądze, by finansować niesamowicie drogie
urządzenia, granty czy mniej co prawda kosztowne, ale nadal wymagające
stypendia. Ze sprawozdania rocznego wynika, że przychód En Arche w roku 2019
wyniósł 11 288 698,39 PLN, a w roku poprzednim 10 479 247,56 PLN. Większość
tych pieniędzy (9 864 661,51 PLN za rok 2019 i 10 266 773,57 PLN za rok 2018)
była nieopodatkowana na mocy zapisów Art: 17 Ust: 1 Pkt: 4. (organizacje,
„których celem statutowym jest działalność naukowa, naukowo-techniczna,
oświatowa (…), kulturalna, w zakresie kultury fizycznej i sportu, ochrony
środowiska, wspierania inicjatyw społecznych na rzecz budowy dróg i sieci
telekomunikacyjnej na wsi oraz zaopatrzenia wsi w wodę, dobroczynności, ochrony
zdrowia i pomocy społecznej, rehabilitacji zawodowej i społecznej inwalidów
oraz kultu religijnego”).

przychody En Arche
Fragment sprawozdania finansowego En Arche za rok 2019

Jakim sposobem niszowa fundacja
osiąga tak ogromne przychody? Mało prawdopodobne wydaje się, aby taki zysk
pochodził ze zwykłych, pospolitych datków (większość widnieje jako przychody z nieodpłatnej działalności). W statucie En Arche ma zapis o
źródłach z „darowizn, spadków, zapisów, dotacji i subwencji oraz grantów, dochodów
ze zbiórek, dochodów z działalności gospodarczej opisanej, dochodów z majątku
Fundacji, odsetek od wkładów na rachunkach bankowych, dochodów z innych źródeł”.
Warto więc przyjrzeć się postaci fundatora En Arche: Krzysztofa Bubrowieckiego, prawdopodobnie spokrewnionego z szefową En Arche, Ewą Bubrowiecką. Jest on nie tylko fundatorem En Arche (i Prodoteo), ale także
prezesem zarządu Unirest – dewelopera zajmującego się hotelami Hilton w różnych
miastach w Polsce, a ostatnio także przejmującym
niektóre z nich. Czy możliwe jest zatem, że zyski z działalności Unirest są – pośrednio lub bezpośrednio, z kont firmowych bądź prywatnych – przekazywane dla En Arche? Z pytaniem o źródła finansowania skierowałem się do fundacji.
W rozmowie telefonicznej nie chciano udzielić mi informacji, czekam zatem na
odpowiedź drogą korespondencyjną. 
Aktualizacja: fundacja odpowiedziała wymijająco – „Fundacja udostępnia do publicznej wiadomości wszelkie informacje wymagane przez prawo, które są przekazywane zainteresowanym po spełnieniu określonych procedur. W związku z powyższym Fundacja nie widzi potrzeby udzielania ogólnie dostępnych informacji na indywidualne zapytania. Jeśli chodzi o pozostałe informacje, których publikacja co do zasady nie jest wymagana przez prawo, to może je Pan znaleźć na stronach Fundacji” – nie zaprzeczając związkom finansowym z Unirest/Hilton.

Prowadzenie bloga naukowego
wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to
często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc
stworzyć profil na Patronite,
gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki
temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć
złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu
wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę
poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

 

Najnowsze wpisy

`

14 myśli w temacie “Ekspansja antyewolucyjnej fundacji En Arche w Polsce [analiza]

  1. Jak dla mnie lepiej nawet, jakby finansowanie pochodziło od jakiejś działającej normalnie dla zysku spółki niż od firmy krzak z rosyjskimi powiązaniami, jak to często bywa w przypadkach wielu inicjatyw, których niezależnie od głoszonych celów efektem jest dezinformacja, chaos czy polaryzacja społeczeństwa

  2. Fundacja pali swój rzekomy brak powiązań z jakimkolwiek wyznaniem już przez samą swoją nazwę: En Arche to słowa, od których zaczyna się Ewangelia Jana – "Na początku…". Przypadkowa zbieżność? Nie sądzę.

    1. To błędnie sądzisz. Rodowodu słów "En Arche" dopatrywałbym się w pierwszych słowach Księgi Genesis. Źródło inspiracji nie decyduje o naukowej wartości koncepcji. Charles Darwin nie mógł emocjonalnie pogodzić się ze śmiercią córki i to go motywowało do szukania przebiegu ewolucji bez udziału Boga. Naukowcy, jak wszyscy ludzie, posiadają jakieś inspiracje i przeświadczenia. Kluczowa jest dopiero zgodność tych oczekiwań z empirią. O sile danej teorii nie decyduje liczba popierających ją uczonych, ale obserwacje za nią przemawiające. Wystarczy przypomnieć, że przez setki lat "konsensus naukowy" był taki, że przestrzeń kosmiczna we Wszechświecie nie miała początku. Bo jeszcze nie posiadano stosownych narzędzi badawczych. Podobnie jest w sprawie wciąż wymykającej się natury życia.

  3. „Tymczasem pojedyncze osoby, nawet ze stopniami doktorskimi, nie reprezentują konsensusu naukowego popartego wieloma badaniami, jeśli podważają mechanizmy opisywane przez teorię ewolucji biologicznej”
    Czyli nawet jeśli ktoś (hipotetycznie) by obalił teorię ewolucji empirycznie, to przez to, że by ją podważył, zostałoby to odrzucone przez naukę? Jak w takim razie nauka ma się rozwijać, skoro osobę podważającą jakąś teorię od razu wrzuca się do worka „pseudonaukowcy”?
    Na moich studiach jeden z wykładowców zaznaczał, że znacznie ciekawsze są prace, które przedstawiają jakieś nietypowe spojrzenia, a nawet próbują coś podważyć, niż tysięczne badanie potwierdzające to, co już dawno jest potwierdzone.

    1. Nie, to znaczy, że pojedyncze osoby nie przedstawiają konsensusu naukowego w temacie ewolucji i negując fakty w tym zakresie reprezentują swoje poglądy, a nie stanowisko naukowe. W przypadku teorii ewolucji biologicznej można mówić o jej uaktualnieniu, ale nie obaleniu, bo faktów potwierdzonych licznymi dowodami nie obalisz, możesz za to rzucić na nie nowe światło, inną perspektywę czy kontekst.

    2. Ja to pana Łukasza podziwiam. Wielokrotnie tutaj widziałem komentarze głupie, prowokacyjne, aroganckie. A pan nie mówi im "puknij się w czoło" tylko zawsze odpowiada rzeczowo i uprzejmie. Sam nie dałbym rady zachować takiego powściągliwości.

  4. Big Bang też się kiedyś kojarzył z aktem stworzenia (patrz: ks. Georges Lemaître) i był trudny do przyjęcia, a teraz…? Współczesna kosmologia nie miałaby racji bytu, gdyby nie hipoteza pierwotnej osobliwości.
    Co jeśli podobnie będzie z inteligentnym projektem?
    Nie chcę prowokować, ale raczej… jak zachowałaby się wtedy nauka?

  5. Może to nie jest NCN, NCBR, czy MNiSW, ale jednak funduje badania NAUKOWE. Nawet jeśli „wykorzystuje to do promowania inteligentnego projektu”, to jednak nadal wspiera naukowców odwalających kawał dobrej roboty.
    A poza tym pojawiają się zarzuty o nienaukowość, bo nie ma badań naukowych, potwierdzających inteligentny projekt, a jak fundacja finansuje jakieś badania, to też źle, bo INDOKTRYNACJA. Jak w takim razie mają się pojawić prace naukowe, skoro finansowanie badań jest złe?
    BO TEORIA JEST NIEFALSYFIKOWALNA – czyli zarzuty już się sprowadzają do filozofii. A jeśli ktoś podważa filozoficzne podstawy darwinizmu (które –powiedzmy sobie szczerze- też pozostawiają wiele do życzenia), nie odrzucając bioróżnorodności, to NIE ROZUMIE EWOLUCJONIZMU I NAUKI.
    Bardzo popieram naukę i naukowość, ale niektóre zarzuty (nie tylko Pana, ale i z blogu „Kwantowo”) wobec En Arche wydają się sprzeczne, bo tak źle, a tak też niedobrze…

    1. Jest mnóstwo badań negujących to, co koncepcja inteligentnego projektu postuluje oraz potwierdzających to, co odrzuca. Dlatego wykorzystywanie badań naukowych, samych w sobie w porządku, do podbudowywania pseudonaukowej koncepcji inteligentnego projektu, nie jest już w porządku.

  6. MDPI Insects – czy to nie jest przypadkiem jedno z "predatory journals", w których za opłatą (dla niepoznaki nazywaną "processing charge") można opublikować cokolwiek i mieć recenzowany artykuł wyglądający naukowo?

    1. Proponuję spróbować coś opublikować w MDPI a później oceniać (powielać "mądrość ludową"). Insects to nie moja działka ale ma IF=2.22 – jakoś to zrobili a autocytowaniami się nie da. Jestem reviewerem w innych czasopismach MDPI oraz dla renomowanego IEEE i jeszcze w kilku miejscach. Coś tu i ówdzie też opublikowałem. Processing charge jest pobierane po zaakceptowaniu artykułu, dokładnie jak w innych OpenAccessowych journalach IEEE i Elsevier. Zarzuty o predatory pojawiły się w pewnym kontekście, mniej więcej wtedy, gdy również inne "renomowane" journale IEEE oraz Elseviera retrakowały sporo plagiatów głównie made in china. MDPI jest nowym graczem, bardzo agresywnym (publishing to biznes a nie nauka!), w pełni OA i dlatego są na świeczniku bo mocno zamieszali na rynku.

  7. Byłoby zabawnym, gdyby okazało się, że spór między kreacjonistami, a ewolucjonistami jest tzw. sporem o marchewkę. Czyli, że obu stronom właściwie idzie o to samo. Oczywiście taką ideą jednoczącą byłaby prosta skondinąd konstatacja, że procesy myślowe czyli to co zwykło nazywać się inteligencją oraz procesy ewolucyjne są tożsame tj. przebiegają na tej samej zasadzie. Oczywiście z tą różnicą, że procesy myślowe polegają na tworzeniu całości funkcjonalnych w sieci neuronalnej, natomiast myślami "mózgu" jakim jest biosfera są, żyjące w niej organizmy. Jest tu jednak poważny szkopuł. Procesy ewolucyjne są procesami indukcyjnymi lub redukcyjnymi polegającymi na tym, że do istniejącej struktury dobudowywane są kolejne elementy lub są z niej usuwane. Natomiast procesy myślowe mogą mieć także charakter algorytmiczny polegający na wyznaczeniu celu, a następnie poszukiwaniu zmiennych do tego celu prowadzących. Zatem należałoby w procesach ewolucyjnych poszukiwać działań mających właśnie charakter algorytmiczny.
    Wprawdzie można przytoczyć kilka przykładów, ale czy kreacjonistów zadowoliłaby taka konstatacja? Bo może chodzi im o udowodnienie istnienia Boga, ale jeżeli zgodzimy się z poglądem Spinozy w tej materii to …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *