Kategorie:

Kobiety biolodzy – najwybitniejsze biolożki

Rok temu pisałem o biologach, których warto znać,
uwzględniając najważniejsze moim zdaniem postacie. Wybór był oczywiście
subiektywny, ale myślę, że historycy w więcej, niż ¾ przypadków zgodziliby się
z moją opinią. Może zabrakło Francisca Cricka, ale na pewno znajdzie się
jeszcze okazja, by poświęcić mu na blogu uwagę. W tym tekście chciałem skupić
się na kobietach – biolożkach. Wrzucanie do jednego worka naukowców obu płci,
tak jak to uczyniłem w poprzednim artykule, częściowo mija się z celem z uwagi
na trudność w dostępie do edukacji i innych równych praw dla kobiet, przez całe
wieki. Czyni to dużą dysproporcje i nie pozwala umieścić na liście mniej
sławnych biolożek, ale również mających ważne osiągnięcia i wybitne, jak na
czasy, kiedy kobiety były na co dzień poważnie dyskryminowane. Żeby to nadrobić,
publikuję ten post, o najwybitniejszych biolożkach w historii.

kobiety nauki
Mary Anning

Maria Sybilla Merian

Pierwszy raz zetknąłem się z tą
postacią (podobnie, jak z poniższą), gdy przygotowywałem prezentację na
historię w liceum, o rozwoju nauki. Maria Sybilla Merian była Niemką z
Frankfurtu (nad Menem), urodzoną w 1647 roku i działającą w XVII i XVIII wieku.
Jest uważana za matkę entomologii (w końcu jakaś matka nauki, a nie ojciec!),
czyli nauki o owadach. Przypomnę, że owady jako gromada należą do typu stawonogów,
podtypu sześcionogów, obok którego mamy jeszcze szczękoczułkowce (z
pajęczakami), skorupiaki, wije oraz wymarłe trylobity.
Ojczym Merian był artystą.
Nauczył Sybillę malowania i rysunku, dzięki czemu ta mogła uwieczniać na
papierze wizerunki różnych owadów. Trzeba pamiętać, że o ile współcześnie
umiejętność rysowania nie jest biologom niezbędna, tak w przeszłości
zdecydowanie była – każdy biolog, czy to zoolog, botanik, anatom, lekarz,
cytolog czy embriolog (genetyki i wielu innych wówczas nie było), musieli umieć
narysować zwierzęta, rośliny, narządy, struktury komórkowe. Obecnie wymuszanie
na studentach biologii rysowania na tego typu przedmiotach odchodzi do lamusa.
Ja jeszcze częściowo się na to załapałem, i jakkolwiek by tego nie oceniać, z
pewnością nauka ta uławia zapamiętywanie tego, czego się uczymy, na dłużej.
Maria Sybilla Merian
Maria Sybilla Merian na banknocie o nominale 500 marek
Entomologia Sybilli zaczęła się
jeszcze w dzieciństwie. Miała nietypowe zainteresowanie (przynajmniej jak na
dzisiejsze czasy) gąsienicami, które zbierała z pasją i obserwowała, jak
przepoczwarzają się w dorosłe motyle. Bardzo często wielkie osiągnięcia
naukowe, techniczne, artystyczne czy społeczne mają początek jeszcze w
podejmowanych z fascynacją praktykach w dzieciństwie, co miało miejsce także w
życiu Merian. Z czasem wydała książkę, ukazującą proces przeobrażenia się u
motyli. Pod sam koniec XVII wieku otrzymała stypendium w Amsterdamie, dzięki
któremu mogła wypłynąć do Surinamu (Ameryka Południowa) i zajmować się cyklem
rozwojowym tamtejszych owadów. Dwa lata później zachorowała na malarię, a po
powrocie do Amsterdamu zmarła w roku 1717.
Maria Sybilla Merian badała nie
tylko owady, ale także rośliny. Jako przyrodniczka i artystka zyskała
popularność w swoich czasach. Jest uznawana za jedną z najważniejszych postaci
entomologii, za pionierkę tej dziedziny. Ucząc się (albo swoje dzieci)
przeobrażenia u owadów (co, mam nadzieję, nadal obowiązuje w szkołach
gimnazjalnych), warto o niej pamiętać tak, jak gdy uczymy się genetyki mamy na
uwadze Mendla, Morgana czy Cricka. Tak, jak gdy siedzimy nad zoologią, mamy na
uwadze Karola Linneusza, nad biologią ewolucyjną – Karola Darwina, a nad
embriologią – Williama Harvey’a.


Mary Anning

Kolejną ważną postacią jest Mary
Anning, której dziedzina jest zdecydowanie bliższa memu sercu, niż entomologia.
Pod koniec XVIII wieku, w roku 1799 urodziła się przyszła paleontolożka, która osiągnęła
bardzo wiele, zwłaszcza jak na tamte czasy. Zbierała skamieniałości w celach
zarobkowych, ale później zajęła się paleontologią na poważnie. Jako niespełna
12-latka znalazła dobrze zachowaną skamieniałość ichtiozaura. Ichtiozaury, były
to gady morskie, przypominające delfiny, które podobnie jak wszystkie inne,
wielkie gady, które niegdyś panowały na Ziemi, wymarły.

Mary Anning
Tablica w Lyme Regis w Wielkiej Brytanii, upamiętniająca Mary Anning

Mary Anning była biedną kobietą,
do czasu. Jak podają źródła, zafascynowany pracowitością, a zarazem zmartwiony biedą
Mary, bogaty kolekcjoner sprzedał swoje skamieniałości, z których dochody
wręczył Mary. To pozwoliło jej na dalszą pracę naukową, zamiast powrócenia do
komercyjnej.
W późniejszym czasie, jako
dorosła kobieta, Mary Anning odkryła pierwszą skamieniałość plezjozaura. Były
to również wymarłe już, morskie gady, których przedstawiciel typowy często
prezentowany jest na obrazkach, grafikach itp., także w książkach, jako
długoszyi. Anning znalazła pierwszy kompletny szkielet, przedstawiciela
wymarłej już grupy zwierząt – pterozaurów. Mary dzięki swojej działalności
otrzymała coś w rodzaju naukowej renty, a także przyjęto ją do Londyńskiego
Towarzystwa Geologicznego. Niestety nie dożyła publikacji „O powstawaniu gatunków”
Darwina i Wallace’a, gdyż zmarła w roku 1847, podczas gdy ta przełomowa, jedna
z najważniejszych w historii biologii publikacja, została opublikowana w 1859
roku.

Elizabeth Blackwell i Elizabeth Garrett Anderson

Elizabeth Blackwell była urodzoną
w Wielkiej Brytanii Amerykanką, która samodzielnie nauczyła się medycyny. Tytuł
zdobyła w Nowym Jorku. Dostała się do mało popularnej uczelni, dzięki
głosowaniu studentów. Stwierdzili, że głosowanie za tym, by kobieta miała z
nimi studiować, to jakiś żart i na przekór byli za, co umożliwiło przyjęcie jej
na studia. Zmagała się z codzienną nietolerancją i dyskryminacją ze względu na
swoją płeć. Nie pozwalano jej uczestniczyć w niektórych zajęciach z anatomii.
Mówimy tu o pierwszej połowie XIX wieku. Nic więc dziwnego, że Blackwell była
też feministką, a ponadto aktywną działaczką abolicjonistyczną (podobnie jak
wielu innych intelektualistów w tamtych czasach), to znaczy, walczyła o
zniesienie niewolnictwa. W roku 1849 uzyskała tytuł doktora medycyny. Była
pierwszą taką kobietą w USA. Po ukończeniu studiów miała problem ze
znalezieniem pracy – nikt nie chciał zatrudnić kobiety-lekarza, w związku z
czym założyła własną placówkę dla ubogich. Współpracowała m.in. z Niemką
polskiego pochodzenia, również feministką i abolicjonistką oraz lekarką, Marią
Zakrzewską.
Elizabeth Blackwell
Elizabeth Blackwell

Historię Elizabeth Garrett
Anderson można opisać w podobny sposób. Również urodziła się w Wielkiej
Brytanii, ale nie wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Miała problem z
dostaniem się na studia, była dyskryminowana. Gdy już otrzymała dyplom, miała
problemy ze znalezieniem pracy. W końcu znalazła ją w instytucji oferującej
pomoc medyczną ubogim, która rozwinęła się, także pod skrzydłami znanej,
szkockiej sufrażystki, Sophii Jex-Blake. Tak, jak Elizabeth Blackwell była
pierwszą lekarką w USA, tak Elizabeth Garrett Anderson była pierwszą lekarką w
Wielkiej Brytanii i jedyną w Brytyjskim Towarzystwie Medycznym. Na początku XX
wieku została pierwszym burmistrzem – kobietą w UK, w małym miasteczku na
Wschodzie kraju.
 

Elizabeth Garrett Anderson
Elizabeth Garrett Anderson
Umieściłem tutaj obie te kobiety,
ponieważ jako pierwsze uzyskały tytuły lekarza w UK i USA, co wiązało się z
trudną do przebycia drogą przez ówcześnie nietolerancyjne i ogólnie
nieprzyjazne uczelnie, środowiska naukowe, a następnie trudy ze znalezieniem
pracy. Ponadto za działalność społeczną: abolicjonistyczną i feministyczną,
należą im się dodatkowe pochwały. Jestem pełen podziwu. Niektórzy mówią, ze od
tego są pionierzy i pionierki – by podziwiać ich za to, że byli tymi pierwszymi.
O ile zrobienie czegoś jako pierwszy niekoniecznie musi wiązać się ze
szczególnym wysiłkiem i umiejętnościami, tak tutaj zdecydowanie tak właśnie
było.

Gerty Cori

Czeszka, która urodziła się w
Pradze w 1896 roku, ale dużą część swojego życia spędziła w Stanach
Zjednoczonych. Na Uniwersytecie Praskim stała się doktorem. W tym samym czasie
wyszła za mąż. Wraz z partnerem wyleciała później do USA, gdzie prowadziła
badania nad procesem glikogenolizy, czyli rozkładu glikogenu (co ma miejsce np.
podczas wysiłku, kiedy organizm potrzebuje glukozy do wykonywania pracy i by ją
uzyskać, hydrolizuje ten gromadzony w mięśniach i wątrobie), za które otrzymała
z mężem Nagrodę Nobla w 1947 roku z fizjologii lub medycyny (jak wiadomo, choć
nie każdy chciałby to przyznać, wiele prestiżowych Nagród Nobla dla UK czy USA
zdobywali właśnie imigranci; zgadnijcie jacy ludzie uzyskali 6 Nagród Nobla dla
USA w tym roku – byli to także sami imigranci). Była pierwszą
kobietą, która otrzymała Nagrodę Nobla w tej właśnie kategorii (Maria
Skłodowska-Curie otrzymała Nagrody Nobla z fizyki i z chemii). Podobnie, jak
poprzedniczki w tym tekście, Gerty Cori także była dyskryminowana ze względu na
swoją płeć w codziennej pracy naukowej.

Gerty Cori
Gerty Cori

Barbara McClintock

Urodzona na początku XX wieku w
USA, Barbara McClintock swoje studia ukończyła na jednej z najbardziej
prestiżowych obecnie uczelni na świecie – Uniwersytecie Cornella. Z
wykształcenia była botanikiem, ale zajmowała się nie morfologią czy ekologią,
lecz genetyką roślin. Wdzięczna dziedzina – nie trzeba brać udziału w
prowadzeniu zwierzętarni, wykonywaniu egzekucji na szczurach czy myszach,
pobieraniu ich tkanek itp. (oczywiście są to w badaniach elementy niezbędne,
ale mimo to przykre i nieprzyjemne). Wyszczególnić możemy różne dziedziny
genetyki: molekularną, populacyjną i ewolucyjną, filogenetykę, genetykę
klasyczną, epigenetykę i w końcu cytogenetykę, czyli na poziomie komórkowym.
Właśnie tym zajmowała się Barbara McClintock. Opracowywała metody uzyskiwania
preparatów cytogenetycznych, czyli chromosomowych, używając do tego modelu
biologicznego, jakim jest kukurydza.
Barbara McClintock
Barbara McClintock, http://www.si.edu
Lista osiągnięć Barbary
McClintock jest bardzo duża i z pewnością nie przesadzę jeśli napiszę, że była
jednym z najważniejszych cytogenetyków w historii, a ze względu na
interdyscyplinarność genetyki, miała duży wkład także w inne poddziedziny tej
nauki oraz w biologię ewolucyjną, botanikę czy preparatykę mikroskopową. Do jej
osiągnięć można zaliczyć wypreparowanie i poznanie liczby chromosomów
kukurydzy, w tym metodyka związana z barwieniem, wykazanie, że crossing-over (zjawisko zachodzące w
trakcie mejozy) jest rekombinacją
genetyczną, opisanie centromeru (przewężenia chromosomu). McClintock postawiła
hipotezę, że chromosomy są chronione przez telomery – końcówki, które z każdą
kolejną replikacją ulegają niewielkiej degradacji. Nie są fragmentami
kodującymi, więc ich utrata jest nieszkodliwa i pozwala na zachowanie dalej
postawionych elementów kodujących i regulatorowych. Odkrycie, za które
otrzymała Nagrodę Nobla dotyczyło ruchomych elementów genomu – transpozonów,
prawdopodobnie pozostałości po wbudowanych w toku ewolucji (lub rozwoju
osobniczego) wirusów. Przez pewien czas współpracowała z opisaną wyżej
Elizabeth Garrett Anderson.
By uzupełnić rozpoczęty wyżej
wątek telomerów, należy wspomnieć o Elizabeth
Blackburn i Carol Greider
. Ta pierwsza jest biolożką molekularną. Zdobyła
wykształcenie na najlepszych światowych uniwersytetach: Melbourne, Cambridge,
Yale i na Uniwersytecie Kalifornijskim. Druga, Carol Greider, również biolożka molekularna,
swój doktorat pod opieką Elizabeth Blackburn otrzymała na Uniwersytecie
Kalifornijskim. Jeśli ktoś się nie orientuje, to doprecyzuję, że ów Uniwersytet
jest jednym z najlepszych na świecie. Ma na swoim koncie bardzo dużo ważnych
odkryć i prestiżowych nagród, zdobytych przez swoich absolwentów. Obie
badaczki, wraz z Jackiem Szostakiem, w roku 2009 otrzymały Nagrodę Nobla w
kategorii medycyny lub fizjologii, za odkrycia dotyczące telomerów, tego jak
chronią chromosomy przed degradacją podczas replikacji i za badania dotyczące
telomerazy – enzymu odbudowującego telomery. Oprócz obu naukowczyń, ważną
Nagrodą Nobla z medycyny lub fizjologii poszczycić się może Françoise Barré-Sinoussi za odkrycie HIV.

Lynn Margulis

Jednym z ważniejszych osiągnięć w
dziedzinie biologii ewolucyjnej jest opracowanie teorii endosymbiozy, której
założenia zostały potwierdzone. Jej autorką jest Lynn Margulis – sławna
mikrobiolożka, druga żona również już zmarłego popularyzatora nauki, Carla
Sagana. Niezależnie od kontrowersji, jakie krążyły wokół niej (a było ich sporo
– Lynn wierzyła w przedziwne teorie spiskowe i była obiektem ostrej krytyki ze
strony innych naukowców, biochemik Nick Lane nie odpuszcza jej nawet po jej
śmierci, wciąż ją krytykując w swojej, skąd inąd wartej przeczytania książce
„Pytanie o życie. Energia, ewolucja i pochodzenie życia”; jednym z błędnych
poglądów, jakie propagowała, było twierdzenie, że pojawienie się większego
stężenia tlenu w atmosferze wywołało masowe wymieranie mikroorganizmów), faktem
jest, że to ona znalazła dowody na prawdziwość teorii endosymbiozy.
Teoria ta mówi, że mitochondria i chloroplasty zostały
wchłonięte przez komórki eukariotyczne, a następnie zasymilowane w toku
ewolucji. Zyskały ochronę w komórkach gospodarzy, dając od siebie pożywienie w przypadku
chloroplastów i produkcję energii – jeśli chodzi o mitochondria. Dowodów na to,
że takie zjawisko faktycznie zaszło, jest sporo, a znalazła je przede wszystkim
właśnie Lynn Margulis. Począwszy od tego, że mitochondria i chloroplasty mają
niezależne DNA od tego jądrowego, kodujące głównie białka odpowiedzialne za
łańcuch oddechowy, przez to, że cząsteczki te są w tym przypadku koliste – jak
u prokariontów, aż do faktu, że mitochondria rozmnażają się bezpłciowo, przez
podział, nie zachodzi w nich crossing-over.
Błona mitochondrialna daje powody by wnioskować o jej wcześniejszej
niezależności, a niektóre białka mitochondrialne są bliskie prokariotycznym.
Dodatkowo rybosomy mitochondrialne są bliskie prokariotycznym.
Lynn Margulis
Lynn Margulis,
www.xsnrg.com/sciencewriters/authors.htm

Niedawno, bo w pierwszej dekadzie
XXI wieku zaobserwowano bezpośrednio zjawisko endosymbiozy – komórka
eukariotyczna wchłonęła sinicę i dalej funkcjonowały i rozmnażały się już
razem. Teoria endosymbiozy jest bez wątpienia merytorycznie poprawna, chociaż Lynn
Margulis z czasem próbowała podpiąć pod nią także inne twory komórkowe, jak
rzęski, nie mając w tym przypadku racji. Mimo jej złej sławy zostanie już na
zawsze zapamiętana jako biolożka, która znalazła dowody na tę teorię, mającą
znaczenie nie tylko w biologii ewolucyjnej, lecz także genetyce i medycynie.

Jane Goodall

Jest to zdecydowanie najbardziej
znana medialnie postać ze wszystkich dotychczas wymienionych. Jane Goodall to
prymatolożka, czyli ekspertka w dziedzinie zajmującej się ssakami naczelnymi.
Jej specjalność to szympansy, chociaż przez lata badała też m.in. pawiany czy
gerezy. Jako niedoświadczona jeszcze, młoda kobieta, została wysłana przez
znanego antropologa, Louisa Leakey’a (którego żona, Mary Leakey także była zasłużoną w tej dziedzinie) do Afryki, by
prowadzić badania zachowania szympansów. Podążała za grupami tych zwierząt w
terenie, obserwowała je, zapisywała to, co udało jej się zauważyć. Z czasem
stacja badań nad szympansami rosła, przeradzając się później w naukowy instytut,
funkcjonujący do dzisiaj i zarażający działalnością inne placówki w Afryce.
Jane Goodall
Jane Goodall
Jane Goodall z wynikami swoich
badań, w tym wypadku obserwacji, musiała przebić mur wśród staroświeckich
prymatologów i etologów, którzy nie chcieli uwierzyć w ludzkie zachowania
szympansów. Jane poczyniła też inną innowację – zaczęła nadawać szympansom
imiona, zamiast numerów. Odkryła, że te najbliższe genetycznie-ewolucyjnie dla
człowieka naczelne potrafią wytwarzać i używać narzędzi do wyłapywania termitów.
Było to przełomowe, ponieważ wcześniej uważano, że tylko ludzie są zdolni do
konstruowania narzędzi. Dziś wiemy, że nie tylko szympansy to umieją.
W późniejszym okresie swojej
kariery Jane Goodall zaangażowała się w akcje charytatywne i społeczne,
prowadząc program Roots and Shoots,
finansowany z jej fundacji, za pomocą którego wspiera ochronę środowiska czy
walkę z problemami społecznymi. Na przykład daje granty kobietom z ubogich
krajów Afryki i Azji na otworzenie i rozwinięcie lokalnej działalności
gospodarczej. Jest autorką książek popularnonaukowych, w tym najsławniejszej,
którą szczerze polecam „Przez dziurkę od klucza: 30 lat obserwacji szympansów.”
Jeśli dotychczas niechętnie podchodziliście do książek popularnonaukowych albo
nie mieliście żadnej próby, to zdecydowanie warto zacząć od tej pozycji – jest dobrze
napisana, przyjemnie się ją czyta. Nie ma w niej prawie wcale fachowego
słownictwa – wszystko jest dobrze przyswajalne dla przeciętnego śmiertelnika. Dziś
Jane Goodall, będąc już w wieku emerytalnym, angażuje się głównie w działalność
popularnonaukową i społeczną, ale jej fundacja i instytut naukowy z pewnością
kontynuować będą realizacje swoich celów, a prymatolożka ta zostanie
zapamiętana nie tylko w świadomości prymatologów, etologów czy psychologów, ale
przez szersze, niezwiązane ze światem nauki grono jej odbiorców.

Przez dziurkę od klucza 30 lat obserwacji szympansów
http://www.proszynski.pl

Kobiety nauki

To, co przewija się przez ten
wątek cały czas, to dyskryminacja ze względu na płeć. Historycznie mamy
stosunkowo niewiele kobiet – badaczek, odkrywczyń, naukowczyń. Nie jest to
spowodowane tym, że kobiety są głupsze i nie nadają się do nauki. Jest to efekt
wyłącznie wielowiekowych uprzedzeń, które uniemożliwiały lub w najlepszych
wypadkach bardzo utrudniały kobietom zdobywanie wiedzy, dostęp do edukacji.
Nawet po kolejnych zdobyczach feminizmu problem ten, choć malał, nie przestawał
istnieć. Dyskryminacja ze względu na płeć żeńską jest wciąż na kierunkach
ścisłych czymś powszechnym. Nie jest to wprawdzie proces usystematyzowany i
wspierany przez prawo – przeciwnie, to na szczęście zakazuje takich praktyk, a
różne instytucje starają się organizować dodatkowe granty dla kobiet –
naukowców. Niestety społecznie napiętnowanie wciąż istnieje. Stawianie ocen, bo
pani jako kobieta nie może otrzymać
oceny lepszej, niż 3, nawet jak napisała pani na kolokwium wszystko dobrze
”,
bo „ten kierunek się dla kobiet nie
nadaje, lepiej żeby znalazła sobie pani coś innego
”, nie wspominając o
gorszych i dużo gorszych sytuacjach, a także
nieuczciwe traktowanie nie wprost. Wszystko to wciąż ma miejsce.
Będąc niedawno na pewnym
publicznym wydarzeniu kulturowym, związanym z publikacją książki i spotkaniem
autorskim, poznałem  starszą, emerytowaną
już kobietę. Okazało się, że w młodym wieku marzyła by zostać biologiem roślin
(botanikiem). Zdała maturę z tego przedmiotu. Jej zadaniem było napisanie
wypracowania o ewolucyjnej zmienności układu nerwowego: od pantofelka do
człowieka. Na studia niestety nie dostała się. Z pewnością istnieje całe
mnóstwo osób, w tym wiele kobiet, które zostałyby kimś wybitnym i odkryły coś
nowego, czy to w nauce czy sztuce, a może polityce lub działalności społecznej,
ale nie było im to dane przez różnego rodzaju dyskryminację. Mam nadzieję, że
te czasy miną niedługo bezpowrotnie. 

Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu z Was staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

 

Najnowsze wpisy

`

13 myśli w temacie “Kobiety biolodzy – najwybitniejsze biolożki

  1. Wspaniały poczet kobiet pasji, kobiet wykształconych o wielkich umysłach.
    Biologicznie to kobiety są silniejsze od mężczyzn – muszą udźwignąć tworzące się życie kolejnego człowieka, urodzić je i wychować.
    Ale …. świat przekornie uważając mężczyznę za dawcę życia, bo tak jest i z racji posiadania dużo większej siły fizycznej daje mu przewagę nad każdą kobietą nie zwracając uwagi na intelektualne możliwości kobiety.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Świetny artykuł napisałeś Łukasz 😉 Kiedyś ludzie kończyli studia, ale mieli jakieś osiągnięcia w różnych dziedzinach nauki. Tego niestety dzisiaj moim zdaniem brakuje w Polsce 🙁 Choć ten artykuł dotyczy kobiet, można również dodać Kazimierza Funka, który odkrył witaminy, ale również Teofrast z Eressos (botanik), czy też Hipokrates, który jest ojcem medycyny. Do kobiet można jeszcze zaliczyć Ruth Benedict (antropolożka). Bardzo lubię takie posty na temat osiągnięć naukowych.
    Pozdrawiam,
    Patryk

  3. Do listy biolożek – Nettie Stevens. To chichot historii i powszechnego w jej czasach seksizmu, że jako odkrywczyni chromosomów płci nie mogła liczyć za życia na należyte uznanie swych zasług.

  4. To smutne, że kobiety muszą mierzyć się z tym, że są dyskryminowane. Niby tak wiele lat upłynęło, a nadal słyszymy o tym, że kobiety na tych samych stanowiskach co mężczyźni mniej zarabiają, rzadziej awansują.
    O Jane Goodall i jej badaniach na temat szympansów słyszałam niejednokrotnie. Pozdrawiam.

  5. Entomologia ma matkę, no proszę… Trochę ironia losu, zważywszy na niechęć płci pięknej (moją osobistą też!) do owadów ;)))
    Bardzo ciekawy artykuł i powtórzę za Tobą: jest kogo podziwiać.

  6. Wiele kobiet właśnie nie dostało szansy kształcenia się, a mogłyby wiele zdziałać. Niestety. I tutaj dziękuję Ci za przytoczenie historii tych pań, bo właściwie może kojarzyłam tylko nazwisko Jane Goodall. Także mam nadzieję, że ta dyskryminacja zniknie na dobre.

  7. Znakomity tekst, przeczytałam z największą przyjemnością. Również życzyłabym sobie, by przeszłością stały się czasy, gdy dyskryminacja uniemożliwia lub utrudnia rozwijanie talentów, zdobywanie wiedzy itp.

  8. Jeśli paleontologia jest tak bliska Twojemu sercu, to proponowałbym dodanie naszych gwiazd w tej dziedzinie: Zofii Kielan-Jaworowskiej, Halszki Osmólskiej i Teresy Maryańskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *