Kategorie:

Za praprzodków – bój się!

W niniejszym wpisie głos oddaję Mai Kochanowskiej, zajmującej się psychologią, autorce ”Wszyscy jesteśmy nieracjonalni” i właścicielce bloga NeuroSkoki. Mowa będzie o bioewolucyjnych przyczynach zaburzeń lękowych. 
Zgodnie z założeniami psychologii
ewolucyjnej mechanizmy psychologiczne jakie obserwujemy u współcześnie żyjących
ludzi powstały w wyniku rozwiązywania problemów adaptacyjnych, z jakimi mieli
do czynienia nasi przodkowie żyjący w czasach prehistorycznych. Psycholodzy
ewolucyjni próbują zrozumieć umysł człowieka tłumacząc funkcje, jakie dane
mechanizmy psychologiczne spełniały w przeszłości ewolucyjnej w kontekście
reprodukcji i przetrwania. Przeczytajcie jak psychologia ewolucyjna tłumaczy
zaburzenia lękowe i co wskazuje na ich ewolucyjny charakter.
(Pixabay)

Według psychologii ewolucyjnej funkcją
stresu jest przygotowanie organizmu na zagrożenie. Jest to zatem normalna,
zdrowa reakcja, która zwiększa szansę na reprodukcję i przetrwanie gatunku. Problemy
powstają wtedy, kiedy mechanizmy psychologiczne regulujące reakcje stresowe
staną się rozregulowane, np. reakcja stresowa jest zbyt silna albo lęk wywołują
bodźce, które nie są rzeczywistym zagrożeniem.
Warto jednak zauważyć, że objawy,
które są zaburzeniem według kryteriów psychiatrycznych niekoniecznie muszą być
nieadaptacyjne z perspektywy ewolucji. W znaczeniu ewolucyjnym mechanizm jest
funkcjonalny, jeśli uśredniając dla wszystkich osobników i środowisk, w których
żyją, maksymalizuje przetrwanie i reprodukcję. Psychologia kliniczna i
psychiatria opierają natomiast swoje kryteria zdrowia i zaburzeń na podstawie poziomu
cierpienia indywidualnej osoby oraz jej jakości życia. Jest zatem możliwe, że w
niektórych sytuacjach to, co psycholodzy kliniczni i psychiatrzy nazwą
zaburzeniem, z perspektywy psychologów ewolucyjnych będzie adaptacyjną
odpowiedzą na sytuację, w jakiej znalazła się dana osoba. Potwierdza tę tezę na
przykład praca Mykletun i wsp. (2009), którzy wykazali, że wśród pacjentów, u
których współwystępuje depresja i lęk śmiertelność jest niższa niż u osób z
diagnozą jedynie depresji, mimo że ci pierwsi charakteryzują się słabszym
zdrowiem i gorszym funkcjonowaniem. Z drugiej strony, z perspektywy ewolucyjnej
bardzo niska podatność na stres nie jest adaptacyjna, ponieważ osoby takie są
bardziej narażone na przedwczesną śmierć (np. szybko jeżdżąc na motocyklu, a w
przeszłości narażając się niepotrzebnie na kontakt z niebezpiecznymi
zwierzętami). W klasyfikacji zaburzeń nie znajdziemy jednak zaburzenia o takich
objawach, nie zdarza się też raczej aby ktoś zgłaszał się do psychologa lub
psychiatry z taką „przypadłością”, ponieważ osoby, u których trudno jest
wzbudzić reakcję stresową nie odczuwają z tego powodu dyskomfortu.
Zespół lęku uogólnionego
Zespół lęku uogólnionego można
opisać w skrócie jako przesadne „zamartwianie się”. Osoby z tym zaburzeniem
odczuwają uporczywy lęk, niezwiązany z jednym określonym czynnikiem. Lęk
wywołują u nich często codzienne sprawy, np. przesadnie martwią się obowiązkami
zawodowymi, potencjalnymi problemami finansowymi, zdrowiem swoim albo swojej
rodziny, małymi konfliktami z małżonkiem itp.
Bateson, Brilot i Nesse (2011)
tłumaczą zespół lęku uogólnionego za pomocą teorii detekcji sygnałów. Chociaż
wspominają w swojej pracy głównie o tym zaburzeniu, czytając o kolejnych
przedstawionych przeze mnie zaburzeniach lękowych zapewne zauważycie jednak, że
za pomocą tej teorii można wyjaśnić również inne rodzaje lęku. Wyobraźmy sobie
człowieka w czasach paleolitu, który idąc usłyszał szelest w krzakach. Mamy w
takiej sytuacji cztery możliwości:
Człowiek stwierdza, że szelest
wzbudziło niebezpieczne zwierzę, zaczyna czuć stres i rzuca się do ucieczki
albo przygotowuje do walki. Okazuje się, że w krzakach rzeczywiście było
niebezpieczne zwierzę, ale dzięki szybkiej reakcji człowiekowi udaje się ujść z
życiem.
Człowiek stwierdza, że szelest
wzbudził wiatr i ignoruje sygnał. Okazuje się, że naprawdę był to tylko wiatr i
człowiek bez stresu idzie dalej.
Człowiek stwierdza, że szelest
wzbudziło niebezpieczne zwierzę, zaczyna czuć stres i rzuca się do ucieczki
albo przygotowuje do walki. Okazuje się jednak, że był to tylko wiatr, reakcja
stresowa była zatem niepotrzebna (fałszywy alarm).
Człowiek stwierdza, że szelest
wzbudził wiatr i ignoruje sygnał. Po chwili z krzaków wyskakuje niebezpieczne
zwierzę, a nieprzygotowanemu człowiekowi nie udaje się ujść z życiem
(chybienie).
Problemem jest, w którym miejscu
najlepiej ustawić próg detekcji sygnału. U osoby z niskim progiem detekcji
sygnału częste będą fałszywe alarmy, w wyniku czego organizm często będzie pod
wpływem niepotrzebnego stresu. U osób z wysokim progiem detekcji sygnału będzie
jednak wysokie ryzyko chybienia, a to w czasach prehistorycznych oznaczało
wysokie ryzyko śmierci. Z perspektywy ewolucyjnej bardziej korzystny jest zatem
niski próg detekcji sygnału, ponieważ koszty fałszywego alarmu są niższe od
kosztów chybienia (zwane jest to też hipotezą konserwatyzmu adaptacyjnego).
Według Bateson, Brilot i Nesse osoby
z lękiem uogólnionym charakteryzują się bardzo niskim progiem detekcji sygnału,
dlatego bardzo częste są u nich fałszywe alarmy. Na przykład jedna uwaga od
szefa, chociaż w rzeczywistości nie jest zagrożeniem, u osoby cierpiącej na to
zaburzenie od razu może wywołać myśli typu „co zrobię, jak mnie zwolni, gdzie
znajdę pracę, jak wyżywię dzieci itd.”. W erze paleolitycznej mogło to być
adaptacyjne. Osoby z tak niskim progiem detekcji sygnałów co prawda często
niepotrzebnie znajdowały się pod wpływem stresu, ale jednocześnie miały dużą
szansę na przeżycie i przekazanie swoich genów kolejnym pokoleniom. We
współczesnym świecie tak niski próg nie jest już jednak korzystny.
Teoria detekcji sygnałów zakłada
także, że próg detekcji powinien zależeć od prawdopodobieństwa wystąpienia
zagrożenia oraz od podatności osobnika na zagrożenie. Osobnik znajdujący się w
środowisku, w którym zagrożenie jest bardziej prawdopodobne (np. środowisko, w
którym brakuje miejsc do ukrycia się), powinien częściej doświadczać stresu od
osobnika, który znajduje się w bardziej bezpiecznym otoczeniu (np. takim, w
którym znajduje się wiele kryjówek). Reakcja stresowa powinna być również
częstsza u osobników, którzy są bardziej podatni na zagrożenie, np. u osobników
chorych. Potwierdzają te tezy badania na zwierzętach, a także niektóre dane
dotyczące lęku u ludzi. Na przykład niższa waga noworodka zwiększa ryzyko wystąpienia
zaburzeń lękowych w późniejszym okresie życia (większa chorobliwość, czyli z
perspektywy ewolucyjnej większa podatność na zagrożenia). Lęk częściej
występuje też u osób o niskim statusie socjoekonomicznym, co można wytłumaczyć
większym prawdopodobieństwem zagrożenia oraz większą podatnością (większe
prawdopodobieństwo niekorzystnych wydarzeń oraz mniej zasobów do poradzenia
sobie z nimi).
Fobie specyficzne
Na ewolucyjny charakter fobii
wskazują przede wszystkim obiekty, które najczęściej wywołują lęk. Częsty jest
wśród ludzi lęk wysokości, fobie przed pająkami, wężami, burzą, ciemnością,
krwią, natomiast nie zdarzają się raczej fobie przed samochodami, gniazdkami
elektrycznymi czy papierosami, chociaż we współczesnym świecie, a na pewno w
naszym klimacie obiekty te są znacznie bardziej niebezpieczne niż np. pająki. Fobie
najczęściej dotyczą zatem tego, co w czasach prehistorycznych było rzeczywistym
zagrożeniem. Można też zauważyć, że wiele typowych lęków powstaje w rozwoju
człowieka w okresie, w którym w czasach prehistorycznym powstawało dane
zagrożenie. Na przykład lęk wysokości i lęk przed obcymi rozwija się ok. 6
miesiąca życia, kiedy dziecko zaczyna raczkować i oddalać się od matki.
Ciekawe jest też, że znacznie
łatwiej jest u osób nie cierpiących na fobię uwarunkować lęk na obiekt, który w
dawnych czasach był realnym zagrożeniem, niż na obiekt, który takim zagrożeniem
nie był. W badaniach Öhman (1975) już jednokrotne połączenie obrazka
przedstawiającego węża ze wstrząsem elektrycznym wystarczało aby uwarunkować u
uczestników badania lęk przed wężami, natomiast nawet pięciokrotne połączenie
szoku elektrycznego z obrazkiem przedstawiającym dom nie było wystarczające aby
uwarunkować lęk przed tym obiektem.
W innym badaniu (Tomarken,
Mineka, Cook, 1989) pokazywano badanym slajdy z obrazami wywołującymi lęk (np.
węże) oraz slajdy z neutralnymi obrazami (np. kwiaty). Slajdy prezentowano w
losowej kolejności i w 1/3 przypadków łączono je ze wstrząsem elektrycznym, w
1/3 z odgłosem brzęczenia, a w 1/3 jedynie pokazywano slajd. Następnie pytano
uczestników badania jak często według nich obrazowi węża towarzyszył wstrząs
elektryczny. Większość badanych podawała zawyżone dane – wydawało im się, że
wstrząs elektryczny był obecny przy 42-52% wyświetleń slajdów z wężami. W
dalszej części badań, kiedy zastąpiono węże zagrożeniem współczesnym –
gniazdkiem elektrycznym, efekt ten nie wystąpił. Badani podawali, że wstrząs
był obecny przy ok. 34% slajdów z gniazdkiem.
Fobia społeczna
U osób z fobią społeczną silny
lęk wywołują sytuacje społeczne, takie jak wystąpienia publiczne, czy rozmowy,
zwłaszcza z osobami o wyższym statusie. Oprócz odczucia lęku, w trakcie
sytuacji społecznych częste u tych osób jest także czerwienienie się. Psycholodzy
ewolucyjni wskazują, że łagodna nieśmiałość i zażenowanie w dawnych czasach
mogły pomagać w uzyskaniu akceptacji w grupie i chronić przed niebezpiecznym
wykluczeniem z grupy. Czerwienienie się i unikanie wzroku można porównać do
zachowania zwierząt, które chcą pokazać uległość, aby załagodzić negatywne
reakcje innych członków grupy. Również ludzie, widząc zażenowanie i
zaczerwienienie u osoby, która wyrządziła pewną szkodę, traktują tego typu
zachowanie jako substytut przeprosin.
Na ewolucyjny charakter fobii
społecznej może wskazywać też naturalna u ludzi wrażliwość na twarze o groźnym
wyrazie. Kilka badań (m.in. Öhman, Lundqvist, Esteves, 2001) wykazało, że
ludzie szybciej są w stanie wypatrzeć groźne twarze wśród neutralnych niż
przyjazne. Reakcje w fobii społecznej wydają się być normalnymi reakcjami, ale
występującymi w nieadekwatnych sytuacjach. Potrzeba pokazania uległości jest u
takich osób znacznie wyolbrzymiona i wystarczy bardzo łagodny bodziec (np.
niewielki wyraz niezadowolenia u rozmówcy albo nawet całkowicie przyjazna
rozmowa z osobą będącą autorytetem), aby wywołać taką reakcję.
Zespół lęku panicznego
Zespół lęku panicznego
charakteryzuje się występowaniem silnych napadów paniki w sytuacjach, w których
nie istnieje żadne obiektywne zagrożenie. Zgodnie z hipotezą Kleina (1993) ataki
paniki powstają w wyniku wyolbrzymionej reakcji organizmu na obniżoną ilość
tlenu. Fizjologiczny mechanizm alarmujący przed uduszeniem oparty jest na
stężeniu dwutlenku węgla oraz mleczanu w mózgu. Według hipotezy Kleina u osób z
zespołem lęku panicznego częste są fałszywe alarmy wskazujące na proces
duszenia się. Wspiera tę hipotezę m.in. odczucie duszności jakie często
towarzyszy atakowi paniki oraz hiperwentylacja (wykonywanie szybkich oddechów),
które ma zapobiec uduszeniu się.
Zauważono też, że ataki paniki
nie występują u osób z brakiem systemu alarmującego przed uduszeniem (rzadka
genetyczna choroba zwana klątwą Ondyny) a także u osób w ciąży i w połogu, u
których stężenie dwutlenku węgla jest obniżone. Z drugiej strony, u pacjentów z
zespołem lęku panicznego ataki paniki dosyć często występują w trakcie
odpoczynku albo snu, a także w okresie przed wystąpieniem menstruacji kiedy
stężenie dwutlenku węgla jest podwyższone. Ataki paniki częste są też u osób z
niewydolnością oddechową.
Agorafobia
Agorafobia jest lękiem przed
przebywaniem w miejscach, z których ucieczka może być trudna lub zawstydzająca,
lub w których niemożliwe może być uzyskanie szybkiej pomocy. Często jest
opisywana jako „lęk przed przestrzenią” jednak jest to mylne określenie. Osoby
z agorafobią, owszem, często obawiają się przebywania na otwartych
przestrzeniach, np. dużych placach, ale lęk wywołuje u nich często również
przebywanie w zamkniętych miejscach, np. sklepach albo podróżowanie komunikacją
miejską. Bardzo często agorafobia współwystępuje z zespołem lęku panicznego i
rozwija się jako skutek ataków paniki. Po wystąpieniu ataku paniki w danym
miejscu, pacjent zaczyna unikać tego miejsca, z czasem liczba miejsc, których
się obawia staje się coraz większa i w skrajnych przypadkach pacjent w ogóle
nie wychodzi z domu.
Według psychologii ewolucyjnej
agorafobia, podobnie jak inne zaburzenia lękowe jest wyolbrzymieniem
naturalnego lęku, który w czasach prehistorycznych spełniał funkcje
adaptacyjne. Często rozwija się u młodych ludzi, w okresie, w którym nasi
ewolucyjni przodkowie, a także współcześni ludzie opuszczają dom rodzinny. Stres
związany z opuszczeniem domu u gatunku terytorialnego, jakim był i jest
człowiek, jest wskazany i zmniejsza ryzyko przed zagrożeniami, jakie młody
osobnik może napotkać poza swoim obecnym terytorium. U osób z agorafobią stres obecnie
nie jest adaptacyjny, ponieważ jest zbyt silny i zbyt często pojawia się w
miejscach, które nie są rzeczywistym zagrożeniem (zbyt wiele fałszywych alarmów
i zbyt wysokie koszty fałszywych alarmów w stosunku do kosztów ewentualnego
zignorowania zagrożenia).
Bibliografia:
Problemy walki o byt W: David M.
Buss Psychologia ewolucyjna. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk, 2003.
Bateson M., Brilot B., Nettle D.
(2011). Anxiety: An Evolutionary Approach. The Canadian Journal of Psychiatry,
56(12), 707-714.
Marks I. M., Nesse R. M. (1994).
Fear and Fitness: An Evolutionary Analysis of Anxiety Disorders. Ethology and
Sociobiology, 15, 247-261.
Öhman A. (2009). Of snakes and
faces: An evolutionary perspective on the psychology of fear. Scandinavian
Journal of Psychology, 50, 543-522.
Stein D. J., Bouwer C. (1997). A
Neuro-Evolutionary Approach to the Anxiety Disorders. Journal of Anxiety
Disorders, 11(4), 409-429.

 

 

bioksiążka

 

Najnowsze wpisy

`

Liczba komentarzy: 17 na temat “Za praprzodków – bój się!

  1. ciekawe, nie miałem pojęcia skąd mogą brać się lęki, faktem jest, że ludzie nie boją się np samochodów czy gniazdek elektrycznych ale po wypadku już taki lęk może się pojawić, poza tym przychodzi mi do głowy jeszcze strach przed lataniem

  2. trypofobia mnie przeraża, odrzuca i ogólnie jest nie do zniesienia!
    Ale i tak przeglądam te chore grafiki :PPP

  3. Zdjęcie okropne 😀 Mam trypofobię, nie znoszę gniazd nasiennych, porowatych struktur etc. Trochę szkoda, bo chciałam zrobić na balkonie domek dla dzikich pszczół, ale jak zobaczyłam projekty, to zrezygnowałam.

  4. Dość oczywiste.
    Ciekawe jednak czemu nie ma nic o homofobii czy ksenofobii, czyżby oba te terminy były bzdurą ułożoną na potrzeby propagandy polityczno społecznej ?

    1. Fobia nie ma jednego, jedynego znaczenia, a co najmniej kilka i mieszanie ich, tak jak to właśnie w swoim komentarzu zrobiłeś, nie ma sensu i jest zwykłym populizmem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *