sobota, 6 czerwca 2015

Czemu kreacjonista zawierzył, tego ewolucji nie żal. Ale naukowcom już tak.

Chociaż od XIX wieku wiadomo, że zachodzenie ewolucji biologicznej jest faktem, co potwierdzano później wielokrotnie, także w XX i XXI wieku dzięki badaniom genetycznym, to wciąż na całym świecie istnieją grupy ludzi, które uparcie twierdzą, że Teoria Ewolucji Biologicznej (TE) jest nieprawdziwa, przekłamana, że jest wieloletnim i międzypokoleniowym oraz międzynarodowym spiskiem naukowców i że nie ma dowodów potwierdzających jej założenia. W rzeczywistości jest to jedna z najlepiej udokumentowanych teorii naukowych, będąca podstawą nauk biologiczno-medycznych. 

Kreacjoniści i Darwin
(źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Darwin)

Kreacjonizm, Inteligentny Projekt, Teistyczny Ewolucjonizm
O dowodach, mechanizmach i prawidłowościach ewolucji biologicznej pisałem tutaj. W tym wpisie chciałbym się skupić na zarzutach ze strony kreacjonistów, na aspektach przeczących poglądom kreacjonistycznym. Jednocześnie chcę przypomnieć, że Teoria Ewolucji Biologicznej nie wyklucza istnienia sił wyższych czy wiary w nie, gdyż w ogóle się tym nie zajmuje.

Kreacjoniści często błędnie myślą, że TE zaklina sens wiary w Boga. Istnieje natomiast dominujący wśród osób wierzących pogląd, zaaprobowany także przez Kościół Katolicki (ostatecznie i oficjalnie dopiero za czasów Jana Pawła II w 1996 roku, pierwszy raz podczas rządów Piusa XII w 1950 r.), o teistycznym ewolucjonizmie, mówiącym, że ewolucja biologiczna, zgodnie z prawdą, zachodzi, że jej udowodnione mechanizmy istnieją, a prawidłowości dalej ją opisują, dodaje jedynie możliwość ,,metafizycznego’’ kierowania tym procesem, co mówiąc prosto oznacza, że sekwencją określonych czynników doboru naturalnego czy wystąpieniem mutacji może kierować siła wyższa.

Istnieje też pojęcie inteligentnego projektu (ID – intelligent design). Jest to swego rodzaju rozwinięcie kreacjonizmu, można by rzec, że stary kreacjonizm pod nową nazwą, odróżniający się jednak w pewnych kwestiach. I chociaż pierwotnie mógłby znaczyć tyle, co wcześniej wspomniany i akceptowalny religijnie teistyczny ewolucjonizm (i co jest przez działaczy kreacjonistycznych wykorzystywane poprzez manipulacje, o czym za moment), to określenie ,,inteligentny projekt’’ zostało zawłaszczone przez kreacjonistów, którzy próbują unaukowić ten pogląd. Ewolucjonizm teistyczny zakłada bowiem o metafizycznych podstawach kierowania ewolucją, nieweryfikowalnych naukowo i zgadza się z dowodami potwierdzającymi jej zachodzenie (ewolucji), a kreacjoniści pod przykrywką inteligentnego projektu próbują przekonywać, że istnieją naukowe dowody przeczące TE, a wykazujące słuszność inteligentnego projektu.

Ponieważ ID (inteligentny projekt) mógłby brzmieć tak samo, jak ewolucjonizm teistyczny (gdyby nie próba unaukowienia i kreacjonistyczne wypaczenia), część naukowców nie zaprzeczająca Teorii Ewolucji Biologicznej, przyznaje, że akceptują koncepcję inteligentnego projektu, co poprzez manipulacje jest wykorzystywane przez kreacjonistów jako ,,tacy i tacy naukowcy nas popierają’’. W Internecie można spotkać nawet twierdzenia, że wielu naukowców (akceptujących w rzeczywistości TE) ,,nie wierzy’’ w ewolucję biologiczną i ,,wyznaje’’ kreacjonizm, co uskuteczniane jest przez wyciąganie wypowiedzi z kontekstu bądź też skrajnie absurdalne nadinterpretowanie. Dobrym tego przykładem jest przywoływanie na stronie stworzenie.org Stephena Hawkinga w dziale ,,Naukowcy ID [inteligentnego projektu]’’ z cytatem:
Przeciwności, które musiałyby zostać pokonane, aby wszechświat taki jak nasz mógł wyłonić się z czegoś takiego jak Wielki Wybuch są niesamowicie olbrzymie. Uważam, że kiedykolwiek zaczynamy omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków.

stworzenie.org ewolucja
(źróło: www.stworzenie.org)

W Stanach Zjednoczonych działacze kreacjonistyczni i działacze ID wciąż próbują wprowadzić nauczanie pseudonaukowej ,,teorii’’ Inteligentnego Projektu do podręczników z biologii. Obecnie jest to tam w pewnym stopniu możliwe tylko w szkołach prywatnych, co i tak należy uznać za porażkę racjonalizmu, a sukces naukowego szarlataństwa. Znane są w USA próby manipulowania treścią podręczników tak, by sugerowała ona, że Teoria Ewolucji Biologicznej jest hipotezą, a nie spójnym, dowiedzionym  naukowo kompleksem dowodów, mechanizmów i prawidłowości opisującym ewolucję biologiczną. Muzeum Stworzenia to kolejne dzieło amerykańskich kreacjonistów. Można tam obejrzeć na przykład osiodłane triceratopsy – kreacjoniści uważają, że Ziemia ma nie więcej, niż 10 tysięcy lat i że dinozaury żyły w tych samych czasach, co ludzie.

triceratops kreacjonistów
(Muzeum Stworzenia, ujęcie z filmu Religious, 2008)

Dotychczas poznałem jedną osobę, będącą naukowcem, a wierzącą w kreacjonizm i nieakceptującą dowodów TE. Jest to sytuacja o tyle dla mnie dziwna, że biolog, badający ten proces właściwie w każdym aspekcie swojej pracy naukowej, jednocześnie mu zaprzecza. Czy jest to wynik braku zrozumienia czym jest TE – wątpię, choć oczywiście nie jest to wykluczone. Ludzie nie powiązani z wykształceniem z zakresu nauk ścisłych i niekoniecznie pasjonujący się tym tematem potrafią bez większych problemów zrozumieć czym jest ewolucja biologiczna i dlaczego jest ona faktem, a nie domysłem, hipotezą. Być może jest to wynik dysonansu, gdzie irracjonalna myśl jako ta przyjemniejsza, być może emocjonalnie bezpieczniejsza, wygrywa z opisem świata rzeczywistego. Mówię o tym dlatego, że mimo całego zbioru dowodów i udokumentowanych mechanizmów, istnieje niewielka liczba osób z wyższym wykształceniem biologicznym, osób, które nie akceptują Teorii Ewolucji bądź też traktują ją wybiórczo.

Argumenty kreacjonistów
Przechodząc jednak do konkretów – dlaczego kreacjoniści (o których pisząc dalej, będę miał na myśli także wyznawców ID i innych, którzy zaklinają zachodzenie ewolucji biologicznej) racji nie mają i dlaczego należy nie tolerować głoszonego przez nich naukowego szarlataństwa. Pierwszym argumentem jest odniesienie do falsyfikowalności. W przypadku teorii ewolucji możemy zweryfikować jej założenia. Na przykład możemy sprawdzić czy twierdzenia ,,dobór naturalny nie wpływa na kierunkowanie się populacji’’, ,,mutacje nie mogą prowadzić do powstawania nowych cech’’, ,,wilki istniały już w Triasie’’, ,,hipopotamy i wieloryby nie mają wspólnych retranspozonów’’ są prawdziwe. Istnieją więc hipotetyczne dowody świadczące przeciwko ewolucji, a prawdziwe dowody zaprzeczają tym hipotetycznym. W przypadku kreacjonizmu nie jesteśmy w stanie ustalić dowodów, ani prawdziwych ani hipotetycznych. Oczywiście kreacjoniści twierdzą inaczej, jest to jednak manipulowanie sensem falsyfikowalności, ponieważ kreacjonista do wszystkiego mógłby sobie dopowiedzieć: Bóg tak chciał, na przykład ,,Bóg celowo stworzył skamieniałości aby nas zmylić’’, co również nie jest do zweryfikowania. Dlatego też ,,Teoria’’ Inteligentnego Projektu jest pseudonaukowa, w przeciwieństwie do Teorii Ewolucji Biologicznej.

Latający potwór spaghetti o ewolucji
(źródło, www.dziennik.com/publicystyka/artykul/potwor-spaghetti-lata-nad-polska, z późniejszymi zmianami)

Kreacjoniści często wskazują na istnienie pewnych luk w TE, jako dowód świadczący o tym, że ewolucja to bzdura. Zobaczmy. Mamy dowody na to, że ewolucja zachodziła i zachodzi, nie rozumiemy natomiast wszystkich jej mechanizmów. Czy to oznacza, że TE jest nieprawdziwa? Nie. Dlaczego? A czy jeśli wiemy, że ktoś popełnił jakąś zbrodnię, ale nie wiemy dokładnie o której godzinie to czy nieznajomość godziny zbrodni przeczy samemu faktowi jej zajścia? Znane są też przykłady kiedy kreacjoniści wskazywali na daną lukę w wyjaśnieniu mechanizmów zjawisk ewolucji, a luka ta później została wyjaśniona. Przykładem tego mogą być atawizmy. Kreacjoniści twierdzili (i często nadal twierdzą), że nieznane są mechanizmy powstawania atawizmów, więc nie mogą być one (atawizmy) wykorzystane w TE. Obecnie wiadomo, że jest to wynik innej w stosunku do całego gatunku ekspresji danego genu czy genów. Przykładem tego jest występowanie kończyn tylnych u waleni (ewolucja waleni) na skutek ekspresji wyciszonych w trakcie ewolucji genów, które je kodują.

Można także dowiedzieć się od kreacjonistów, że brak jest gatunków kopalnych o cechach pośrednich. Oczywiście takie formy odkrywano, nadal się ich poszukuje. Znane są przykłady o cechach pośrednich między rybami, a płazami, płazami, a gadami, gadami, a ssakami, czy gadami (dinozaurami w tym wypadku), a ptakami. A to tylko pojedyncze przykłady, choć istotne z uwagi na cechy pośrednie między wyższymi taksonami. Problem w tym, że dla kreacjonisty odkrycie gatunku (rodzaju) o cechach pośrednich nakazuje odnalezienie kolejnych dwóch gatunków o cechach pośrednich, pomiędzy ,,wyższymi’’ gatunkami pośrednimi, co jest raz,  że nieadekwatne z uwagi na stopniowość zmian, a druga rzecz, że oczywiste jest, że niestety nie wszystkie szczątki wszelkich organizmów były się w stanie zachować, ponieważ nie wszędzie istniały i nie wszędzie istnieją warunki do zajścia fosylizacji.

Ambulocetus
(Ambulocetus, gatunek (rodzaj) pośredni między ssakami lądowymi, a waleniami, źródło: http://hr.wikipedia.org/wiki/Ambulocetus_natans)

Ważnym elementem w badaniach ewolucji jest datowanie. Kreacjoniści przytaczać mogą pojedyncze przykłady błędnych lub sprzecznych datowań. Tylko czy to świadczy o tym, że ewolucja nie zachodziła i nie zachodzi, czy raczej o błędzie (być może ludzkim, być może technicznym) przy analizie laboratoryjnej? Jeśli mamy osobę o objawach anemicznych i sprawdzimy poziom jej hemoglobiny dziesięć razy, z czego jeden wynik będzie prawidłowy, a dziewięć wyników wykaże niedobór, to ten jeden prawidłowy wynik w kontekście reszty wyników i objawów pacjenta będzie świadczył o błędzie w analizie próbki krwi czy o tym, że pacjent niedoboru hemoglobiny wcale nie ma? Odpowiedzcie sobie sami czy na miejscu takiego pacjenta bylibyście zadowoleni z lekarza, który wygania Was z gabinetu wmawiając, że nic Wam nie jest, który nie chce Wam pomóc, bo przecież jeden wynik na dziesięć pokazał co innego, więc pozostałe dziewięć wyników oraz Wasze objawy się nie liczą.

Kolejnym posunięciem kreacjonistów, na jaki można się natknąć, jest ideologizowanie nauki, ideologizowanie pojęć bądź też wymyślanie nowych definicji na potrzeby dowiedzenia swoich tez. Przykładem jest wymyślanie nowych definicji mutacji czy doboru naturalnego. Kreacjoniści w dyskusjach lubią także ideologizować różne określenia. Za przykład możemy wziąć ewolucję waleni. Kreacjoniści twierdzą, że powrót do wód (a powrót, bo zwierzęta lądowe wywodzą się ze zwierząt wodnych, w tym przypadku ssaki z ryb) jest cofnięciem się ewolucji. Jest to błąd logiczny – powrót do życia wodnego jest dalszym przystosowaniem do panujących warunków, przystosowaniem ze względu na nacisk doboru naturalnego. Oczywiście można mówić o uwstecznieniu, o pierwotnym czy wtórnym wykształceniu jakichś cech ale nadal nie będzie to cofanie się ewolucji, a przystosowanie do środowiska. Jeśli grupa owadów utraciła skrzydła, bo zaczęła prowadzić ziemno-podziemny tryb życia, to wcale nie oznacza, że cofnęła się w ewolucji. Jeśli grupa ta wtórnie wytworzyła skrzydła to także nie oznacza cofnięcia się ewolucji do poprzedniego momentu, tylko dalsze ewoluowanie z uwagi na panujące warunki, z uwagi na nacisk środowiska jak dostęp do pożywienia, konkurencja, pasożyty itd.

pchła
pchła - owad wtórnie bezskrzydły, CDC, Janice Haney Carr

Drugie prawo termodynamiki mówi o tym, że entropia (czyli nieuporządkowanie) nie maleje. Z kolei ewolucja prowadzi do uorganizowania i wyższego uorganizowania. Według części kreacjonistów druga zasada termodynamiki ma zatem przeczyć zachodzeniu ewolucji. A jednak nie przeczy. Dlaczego? Owe prawo termodynamiki odnosi się do układów izolowanych, gdzie z otoczeniem nie następuje wymiana ani energii ani masy, a nie lokalnych, otwartych układów w układzie izolowanym. Tak więc nie można mówić o układzie termodynamicznie izolowanym w kontekście ziemskich ekosystemów.

Kiedyś oglądałem pseudonaukowy film, nie pamiętam już tytułu. Twierdzono tam, że ewolucja to bzdura, bo prawdopodobieństwo powstania życia z materii nieożywionej jest prawie nieprawdopodobne. I do kwestii prawdopodobieństwa często odwołują się kreacjoniści. Należy jednak wyjaśnić pewne rzeczy. To, że prawdopodobieństwo jest niskie, nie znaczy, że nie ma go wcale. Kolejną rzeczą jest fakt, że nie wiemy w jakich warunkach powstawało ,,pierwsze’’ życie i czy w ogóle na naszej planecie – być może warunki panujące tam, gdzie zapoczątkowana została biogeneza, były sprzyjające i wspomniane prawdopodobieństwo było wyższe. Jeszcze jednym ważnym aspektem jest to, że Teoria Ewolucji Biologicznej nie zajmuje się biogenezą, a powstawaniem gatunków, zatem to, że nie znamy dokładnie przebiegu biogenezy (powstawania życia), nie przeczy naszej wiedzy, dowodom, na temat powstawania gatunków.

protenoid
(proteinoid - prawdopodobnie forma pośrednia pomiędzy wyżej uorganizowanymi związkami organicznymi, a prakomórką, źródło: http://www.gutenberg.org/)

Czasem zdarzy się, że w dyskusję wtrąci się informatyk. Informatyk – kreacjonista. I cóż nam powie? Że niemożliwe, by ewolucja biologiczna zachodziła, a oczywiste, że koncepcja inteligentnego projektu jest prawdziwa, bo system jakim jest DNA i jego odczytywanie musi zostać zaprojektowany przez istotę inteligentną, tak jak ludzie projektują programy komputerowe. Dlaczego jest to twierdzenie błędne? Po pierwsze, ponieważ powstawanie sekwencji DNA było najprawdopodobniej stopniowe, po drugie, w mechanizmie DNA istnieje ekspresja, kierowana czynnikami środowiskowymi i wewnętrznymi, cechy zero-jedynkowe nie są dominującymi (a przykładem takich cech jest np. grupa krwi). Różnego rodzaju powinowactwa są determinowane siłami fizyczno-chemicznymi, a nie jak w przypadku programu komputerowego – intencją programisty. I chociaż można na swój sposób porównywać funkcjonowanie programu komputerowego do mechanizmu kodu genetycznego to całkowite przełożenie jednego na drugi z uwagi m.in. na wyżej wymienione czynniki i w kontekście ,,inteligentnego projektanta’’ jest błędne.

Dalej wymienić można przypadkowość, losowość zmian. Kreacjoniści błędnie rozumieją ewolucję w tym kontekście. Bo o ile o mutacjach mówimy jako o raczej losowych zmianach, tak dobór naturalny przypadkowy nie jest. Jedne zmiany w ekosystemie czy klimacie będą wynikały z innych. Dlatego mówimy, że to dobór naturalny weryfikuje mutacje. Bo jeśli dana cecha powstała w wyniku mutacji będzie aprobowana przez środowisko w danym czasie, to ma szansę się utrzymać. Tak więc o ile o biogenezie można przypuszczać, że mogła być procesem przypadkowym, tak powstawanie nowych cech, gatunków, jest procesem ukierunkowanym i nielosowym.

,,Ewolucja to bzdura, bo stopniowe zmiany wcale nie są przydatne. Jak można mówić, że oko ewoluowało z prostszych struktur, skoro połowa oka wcale nie jest przydatna’’ – tego rodzaju argumenty także padają ze strony kreacjonistów. Są oczywiście błędne, a dlaczego – można wyjaśnić w prosty sposób. Na przykładzie oka. Bardziej prymitywne oczy rozróżniały natężenie światła (o czym pisałem w tekście o tym jak widzą zwierzęta), a to już jest przydatna cecha. Tak jak kolejno dostrzeganie kształtów, a potem wyostrzanie ich, dostrzeganie barw, wyostrzanie detali itd. Nie ma więc sensu mówienie o ,,połowie oka’’ i używanie tego jako argumentu. W prosty i przystępny sposób o ewolucji oka możecie posłuchać i obejrzeć tutaj (jest to 1 część odcinka, potem należy przełączać na kolejne).

jak widzi meduza?
(jak widzi meduza, źródło: www.blogs.discovermagazine.com)

Spory między naukowcami. To ostatni argument kreacjonistów, jaki chciałem omówić w tym wpisie. Czy poród u prawaleni z rodzaju Maiacetus odbywał się jeszcze na lądzie czy już w wodzie? Chrząstki drugorzędowe, które brały udział w ewolucji ptasiego dzioba ewoluowały niezależnie u dinozaurów ptasich i nie ptasich? Na jakim etapie dane grupy organizmów miały wspólnego przodka? Czy dinozaury były stałocieplne czy zmiennocieplne? W świecie naukowym istniały i istnieją nadal spory, na które nie ma (lub wówczas nie było) na dany moment jednoznacznej odpowiedzi z uwagi na np. brak pełnego zapisu kopalnego. Można więc powiedzieć, że istnieją dyskusje pomiędzy biologami dotyczące niewyjaśnionych kwestii, co podchwytują kreacjoniści by używać populistycznych argumentów. Bo przecież ,,sami widzicie, że ci durni naukowcy nie potrafią się nawet zdecydować czy dinozaury były stałocieplne czy zmiennocieplne, jak więc możecie im wierzyć w jakiejkolwiek kwestii?’’. No tak. Ale to chyba dobrze, że naukowcy dyskutują niejednoznaczne zagadnienia i starają się odkryć nowe dowody bezpośrednie, pośrednie czy teoretyczne by dowiedzieć się jaka jest prawda, prawda? I to, że dyskutują niewyjaśnione kwestie nie przeczy dowodom w kontekście tych już wyjaśnionych.

Problem można sprowadzić również do egoizmu i egocentryzmu, bo przecież ,,może wy powstaliście z tej durnej małpy, ale ja nie!’’ ;-). A i tu należy się sprostowanie – nie powstaliśmy ze współczesnych małp lecz mieliśmy z nimi wspólnego przodka. 

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj.

83 komentarze:

  1. Przypomniała mi się ostatnia rozmowa z księdzem (nieudana próba apostazji...), gdzie argumentował, że Bóg był Wielkim Wybuchem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, osoba wierząca może to sobie tak tłumaczyć, to chyba nie przeczy ustaleniom naukowym?

      Usuń
    2. moim zdaniem konfabulujesz...

      Usuń
  2. Rzeczowy wpis. Zawsze uważałyśmy, że naukę i wiarę trzeba rozdzielać, niestety nasz kolega kleryk nie do końca się z tym zgadza :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie się to wszystko czytało. Zawsze mi się wydawało, że teorię ewolucji idzie jakoś połączyć z religią i jedno drugiego nie wyklucza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z Twojego bloga można się dowiedzieć masę rzeczy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo interesujący wpis. Cóż, na ten temat można dyskutować i dyskutować...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za wizytę na moim blogu (główny to jednak: http://anzai.blog.onet.pl/).
    Co do postu to ... hmm ... mam nieco ambiwalentną ocenę. Bo jak nazwać proces "inżynierii genetycznej", który w krótkim czasie jednego pokolenia, potrafi "wyprodukować" nowe gatunki? Na swoim blogu (adres j.w.) prowadzę zakładkę "Biomedycyna", i tam w jednym z postów o "in vitro" postawiłem tezę, że dopóki naukowcy nie wyprodukują z podstawowych pierwiastków organizmu, wykazującego główne funkcje życiowe, to trzeba przyjąć, że istnieje jakaś siła wyższa, znacznie potężniejsza od inż. genetyków. A zatem wszelkie dywagacje na temat wyższości jednej teorii nad drugą nie mają wielkiego sensu, skoro istnieją inne nadrzędne opcje. Post b. ciekawy, tak jak i inne, szkoda, że nie nawiązuje do GMO, które także jest produktem ewolucji sztucznej jak i ... naturalnej. Przecież z powiedzenia: "Jak przyjdzie ochota, to pies kota wyłomota" narodziło się już wiele kotopsów. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że naukowcy czegoś syntetycznie nie wyprodukowali nie oznacza, że musiał to wyprodukować Bóg czy inna siła wyższa, zresztą TE czy wyjaśnianie biogenezy Bogiem się nie zajmuje, to dwie odrębne kwestie które fanatycy kreacjonistyczni próbują ze sobą skłócić.

      Usuń
    2. Ewolucja biologiczna to przejście z jednego stanu gatunkowego do innego ... a więc, gdzieś i jakoś musiał powstać ten pierwszy? Czy ci kreacjoniści i wyznawcy TE nie mogą zintegrować swoich wysiłków w kierunku odkrycia jak powstało to "czegoś" (czyli życie), czego nikt nie potrafi zsyntetyzować?

      Usuń
    3. Powstaniem ''pierwszego gatunku'' (pierwszego organizmu, który można by określić jako żywy), zajmuje się biogeneza. Co do ''zintegrowania wysiłków'' - naukowcy (podkreślam, naukowcy, a nie wyznawcy!) ewolucyjni badają jak jest naprawdę, kreacjoniści próbują tę prawdę przekłamywać by wyszło na ''ich''. Jak tu zintegrować wysiłki z kimś, kto przeczy faktom?

      Usuń
    4. Nie opowiadam się po żadnej ze stron, bo nawet gdyby tu doszło do porozumienia, to nie rozwiąże to moich wątpliwości. Przecież ewolucja wywołana "siłą wyższą" to także przeniesienie życia z innych planet (meteoryty).
      Poza tym nie wiem, czy w każdym przypadku przystosowanie się do warunków środowiskowych to ewolucja wykluczająca uwstecznienie, bo przecież nietrudno zauważyć, że broń jądrowa może nas przenieść do epoki kamienia łupanego ...
      W sumie myślę, że tam, gdzie nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o ... Dlatego dobrze, że poruszasz takie problemy. :)

      Usuń
    5. Hm, ale tutaj nie ma dwóch stron. Przynajmniej nie w merytorycznych kwestiach samego faktu zachodzenia ewolucji biologicznej. A przez siły wyższe miałem na myśli Boga itp. :-). Przeniesienie życia do nas drogą kosmiczną np. meteoroidem to nie byłaby kwestia sił wyższych, chyba że w aspekcie metafizycznym, w jaki ktoś może wierzyć. Rzecz w tym, że kreacjoniści i fani ID chcą wmawiać, że te nienaukowe wyjaśnienia oparte na wierze, są naukowe i że przeczą tym faktycznie naukowym, potwierdzonym. I tu pojawia się realny konflikt.

      Usuń
    6. Ja nie twierdzę, że "siła wyższa" pochodzi tylko z kosmosu, użyłem przecież pojęcia "także". Mógłbym w zasadzie wymienić jeszcze kilka innych przyczyn uruchamiających równoległą ewolucję, ale nie o to chodzi.
      Od kilkunastu lat jestem agnostykiem, dlatego dla mnie Bóg, to zjawiska jakie rozum ludzki zauważa, a nie może ich pojąć. Dlatego w sporze pomiędzy kreacjonistami i fanami ID chciałbym wiedzieć co przyjmujemy jako punkt wyjściowy do ewolucji? A więc chyba jednak biogeneza ...

      Usuń
    7. Kreacjoniści i fani ID zaprzeczają teorii ewolucji. Zaprzeczają też naukowo wyjaśnialnej biogenezie. Właściwie zaprzeczają wszelkim wyjaśnieniom naukowym, które nie pasują do ich religijnego światopoglądu.

      Usuń
    8. "dopóki naukowcy nie wyprodukują z podstawowych pierwiastków organizmu, wykazującego główne funkcje życiowe, to trzeba przyjąć, że istnieje jakaś siła wyższa, znacznie potężniejsza od inż. genetyków" - a to niby dlaczego? Ten wywód jest kompletnie bez sensu. Natura jest potężniejsza od inżynierów - genetyków i nie mam na myśli żadnej metafizycznej "siły wyższej", ale po prostu świat natury, który widzimy i który nas otacza. Nie jest powiedziane, że inżynier w laboratorium musi potrafić odtworzyć wszystkie zjawiska, jakie zachodzą w przyrodzie, sami jesteśmy jej częścią i nikt nie powiedział, że człowiek to jakaś nadistota, która wszystko potrafi. Równie dobrze setki lat temu ktoś mógłby powiedzieć, że skoro ptaki latają, chociaż są cięższe od powietrza, to dopóki człowiek nie skonstruuje maszyny latającej, trzeba założyć, że istnieje jakaś "siła wyższa", która umożliwia ptakom latanie. Ta siła wyższa nazywa się "fizyka", a samoloty już skonstruowaliśmy.

      Usuń
    9. Dzięki za mądry komentarz :-).

      Usuń
    10. "Bo jak nazwać proces "inżynierii genetycznej", który w krótkim czasie jednego pokolenia, potrafi "wyprodukować" nowe gatunki?"

      Nie znam takiego procesu, ale spodziewamy się niedługo. Nie, nie będzie to "ewolucja" a "inżynieria".


      "Dopóki naukowcy nie wyprodukują z podstawowych pierwiastków organizmu, wykazującego główne funkcje życiowe, to trzeba przyjąć, że istnieje jakaś siła wyższa"

      Nie ma najmniejszego powodu

      Usuń
    11. @ Anonimowy:
      "Równie dobrze setki lat temu ktoś mógłby powiedzieć, że skoro ptaki latają, chociaż są cięższe od powietrza, to dopóki człowiek nie skonstruuje maszyny latającej, trzeba założyć, że istnieje jakaś "siła wyższa", która umożliwia ptakom latanie."
      Najśmieszniejsze jest to, że latały wtedy (w XIX w.) wg prawa z 1738 roku.

      Usuń
    12. Anonim Łukqsz i Ffatman odrzucając Boga, przymioty boskie oddają w ręce natury... niepoważne panowie!
      Owszem można wytłumaczyć szereg aspektów powstawania życia bez konieczności istnienia Boga osobowego, ale żeby to udowodnić trzeba by przeprowadzić dowód z eksperymentu, czyli zrobić to czego domaga się Andrzej, a czego do tej pory nie zrobiono. Przy czym o ile kiedyś uda się wykreować materię ożywioną z nieożywionej (jestem optymistą) to i tak nie zmieni to wiary osób religijnych o tyle w razie klęski programów usiłujących taką materię wytworzyć będzie to powód do odrzucenia światopoglądu materialistycznego, jako nieznajdującego potwirrdzenia w faktach!

      Usuń
    13. To ja polecam Andrzejowi wpisać w google "Eksperyment Stanleya Millera" ;)

      Usuń
  7. super! znowu się tu czegoś nauczyłam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm, bardzo ciekawy artykuł. Jak mówi Awiola - temat rzeka.
    Mnie już w podstawówce bardzo to drażniło, że na biologii uczyli nas o teorii ewolucji, a na religii całkiem inne bajki opowiadano. Zawsze wydawało mi się, że oba te poglądy na maksa się wykluczają. Miałam niezły mętlik w głowie. I w sumie mam do dziś :) Aktualnie nie jestem po żadnej stronie barykady, choć już przeżyłam etap silnej wiary w Boga, który stworzył świat, i etap skrajnego ateizmu z pluciem jadem na katoli i religie. Teraz to wszystko mam gdzieś. Nie wierzę w żadne teorie, żyję sobie jakby obok, a wierzę tylko w siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachodzenie ewolucji biologicznej nie jest kwestią wiary tylko akceptacji faktu.

      Usuń
    2. Owszem, ale co do samego powstania świata to ciężko o niepodważalne fakty jak się to wszystko zaczęło, bo niczego nie wiemy NA PEWNO :) są mniej lub bardziej wiarygodne teorie, ale to wciąż tylko teorie. A my za małe żuczki jesteśmy, żeby takie sprawy pojąć w całej ich istocie;)

      Usuń
    3. Owszem, ale wpis dotyczy ewolucji biologicznej i zahacza o biogenezę, a nie ewolucji wrzechświata :-).

      Usuń
    4. No i też należy rozróżniać teorie od hipotez :-).

      Usuń
    5. Ann - odsyłam do publikacji Hawkinga - w/g jego modelu, "pierwotna osobliwość" nie jest konieczna, zatem znane dziś prawa fizyki obowiązywały zawsze, a to znaczy że będziemy bardzo blisko zrozumienia wielu rzeczy w momencie gdy uda się napisać kwantową teorię grawitacji (czyli połączyć Einsteina z Heisenbergiem)

      Usuń
    6. "Mnie już w podstawówce bardzo to drażniło, że na biologii uczyli nas o teorii ewolucji, a na religii całkiem inne bajki opowiadano."

      Mnie, za PRL-u nie. Może więc należy przenieś naukę religii z powrotem do salek katechetycznych?

      "choć już przeżyłam etap silnej wiary w Boga"

      To hormony, sprawa opisana w każdym podręczniku psychologii rozwojowej.

      "etap skrajnego ateizmu z pluciem jadem na katoli i religie"

      To druga strona tego samego lustra.

      "Teraz to wszystko mam gdzieś. Nie wierzę w żadne teorie, żyję sobie jakby obok, a wierzę tylko w siebie"

      Ayn Rand też tak miała, dopóki się nie zestarzała i schorowała.

      Usuń
    7. @ Tyiu: Jest akceptacją wiedzy o faktach. I to nie wiedzy o skałach a o zawartości naszych komórek. Zwartość naszych komórek to dowody ewolucji. Zawartość skał to ilustracje.

      Usuń
  9. Nie wiedziałam, że kościół częściowo akceptuje teorię ewolucji, ciekawy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie częściowo ale całkowicie i to od stu lat!

      Usuń
    2. Z tego co ja wiem to od lat 50 XX wieku dopiero zaczął to jakkolwiek akceptować, przynajmniej oficjalnie. Możesz podać jakieś źródła?

      Usuń
    3. Tu mamy dowód poprzez zaprzeczenie - nie ma żadnego dokumentu Kościoła Katolickiego który by z teorią ewolucji polemizował. Owszem są dokumenty piętnujące tzw "darwinizm" (chodzi o słynne twierdzenie że "wygrywa silniejszy" itp idiotyzmy, na bazie których rozwinął się m/in. faszyzm), ale nie sama teorie tylko jej wypaczenia.

      Usuń
    4. W porządku :-). Ale przyjmuje się, że KK oficjalnie uznał TE jako naukowo dowiedziony fakt w 1996 kiedy JPII uznał TE za fakt, a nie hipotezę.

      Usuń
    5. Pamiętajmy że jeszcze w latach 60 / 70 ubiegłego wieku trwała dyskusja pośród samych naukowców - bo wciąż nie brakowało ludzi (z dyplomami, nie świeceniami) którzy twierdzili że ewolucja to jedynie przystosowanie gatunku do zaistniałych okoliczności, ale nie prowadzi do specjacji.

      Usuń
  10. Dziwny ten kościół latającego potwora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, polecam zapoznać się z nim, ciekawa sprawa :-).

      Usuń
    2. hucpa i gówniażeria.

      Usuń
    3. Nie zgodzę się, znając przyczyny i cele inicjatywy - uważam, że naprawdę dobra rzecz.

      Usuń
    4. Cel - ośmieszenie religii
      inicjatywa - alkoholowa, podpisy zbierano w piwiarniach (sami o sobie tak mówią, więc czemu mam im nie wierzyć?).
      Zaiste... dobra rzecz...

      Usuń
  11. Dużo pytań, wątpliwości, a jak było naprawdę, to chyba się już nigdy nie dowiemy. No a wierzyć każdy może w co chce i może żyć zgodnie z przekonaniem, że tak właśnie było ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściśle jak było naprawdę - pewnie nie, ale z czasem biogeneze prawdopodobnie uda się odtworzyć w warunkach sztucznych.

      Usuń
  12. Wierzę, że gatunki ewaluują i przystosowują się do nowych warunków, ale nie uwierzę, że z igły same powstaną widły. Niestety naukowcy często dopasowują "dowody" do swoich teorii. A jednak pierwsze gatunki musiały się skądś wziąć, a na to na razie odpowiedzi nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ''same''. Na ewolucją wpływa wiele różnych czynników o czym pisałem w podlinkowanym w drugim akapicie artykule ;-).

      Usuń
    2. Owszem ponieważ widły NIE SĄ linią rozwojowa igieł! Z igieł (trzymając się tej analogii) powstać mogą np szydła, lub druty do dziergania. Natomiast widły, powstaną zapewne z widelca.

      Usuń
    3. Widły pojawiają się w zapisie kopalnym o wiele wcześniej niż widelce,więc to raczej widelce z wideł. Ale wydaje mi się że to jest akurat przykład konwergencji ewolucyjnej, a z wideł powstały odwracacze do siana czy rozrzutniki obornika :D

      Usuń
    4. Freedajnia - racja! Widelce z wideł nie odwrotnie lub faktycznie konwergencja.

      Usuń
    5. Karolina, pierwsze gatunki według dzisiejszych wyjaśnień wzięły się z niekomórkowych form organicznych, gdy te otoczyły się błoną komórkową.

      Usuń
  13. bardzo ciekawy i dający dawkę wiedzy wpis. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niektóre akapity BARDZO przypominają fragmenty książki Marcina Ryszkiewicza "Homo Sapiens Meandry ewolucji" - Przypadek czy głębszy sens?

    W rzeczy samej, niejednokrotnie już beształem moich braci Protestantów (sam jestem Katolikiem) za bezsensowne zwalczanie wiedzy naukowej, jakoby niezgodnej z Objawieniem (dla Katolików ten problem nie istnieje - od czasów św. Augustyna wiemy, ze jeśli jakieś słowa z Biblii rozmijają się z dobrze udokumentowaną wiedzą naukową, to trzeba brać pod uwagę że ta ostatnia nie jest księgą naukową, lecz alegorycznym opisem drogi do zbawienia. Problem w tym ze dla Protestantów - walka z nauką a szczególnie z ewolucjonizmem stała się idee fix i gotowi są dać twarz największej bredni, byle tylko nie przyznać że ewolucja jest faktem obiektywnym, a kreacja życia przebiega zgodnie z opisywanymi przez nią modelami. No trudno, trzeba ich kochać takimi jakimi są, Z drugiej jednak strony, każda polemikę traktują jak szczególnego rodzaju "przyznanie się do winy", dlatego nie uważam by środowisko naukowe, lub popularyzatorskie powinno z nimi w dyskusję wchodzić.
    Pozdrawiam
    Ps. świetny blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-). Co do książki, o której wspominasz, to nie czytałem jej i nie kojarzę, także przypadek :-).

      Usuń
    2. Myślałem że mam do czynienia z kimś z kręgów autora. Sformułowania - owszem, mogą być powiedzmy "uniwersalne" na zasadzie "skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą..." i wykorzystywane były w innych publikacjach, prawdę powiedziawszy, gdybym ja pisał ten tekst, tez pewnie podobnych sformułowań bym użył.


      Usuń
    3. No tak, większośc wyznawców kreacjonizmu to są jednak protestanci bardzo radykalnie odnoszący się do interpretacji Biblii. KK jest tutaj jednak (sic!) bardzo racjonalny. Do autora bloga - czy znasz może publikacje ks. prof. Michała Hellera? Oraz ks. Tadeusza Pabjana? (np. tutaj o ewolucji https://www.tygodnikpowszechny.pl/bog-dziala-inaczej-niz-myslisz-36143) Bardzo ciekawe, nawet jeśli nie jest się wierzącym.

      Usuń
  15. Nie jestem pasjonatem tego tematu. Dlatego nie wiem jak to skomentować. Ale podziwiam zapał w drążeniu tego tematu. Dobrze mieć jakiegoś konika. Czyli hobby. Pozdrawiam Vojtek(pochodzący od małpy?)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż, kiedyś oglądałam dokument w którym dzieci uczono, że świat powstał w 7 dni (innych teorii nie było!). Ja nie mam problemów w akceptowaniu ewolucji, bo gdyby nie ona to nadal byśmy pewno dłubali kijem w ognisku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie ona to nie byłoby niczego (?). Tylko że istnienie ewolucji jest tak oczywiste i logiczne w świecie gdzie panują prawa fizyki, jakie panują, że ciężko by ewolucja nie zachodziła.

      Usuń
  17. Bardzo ciekawy wpis. Niestety są ludzie, którzy mylą fakty z opiniami, czy tez naginają do swych teorii, nie tylko w tym temacie. W przypadku "szarego człowieka" nie ma to większego znaczenia, ale już wśród naukowców - tak, i może to być niebezpieczne. Historia zna takie przypadki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku ''szarego człowieka'' również, bo to większość w społeczeństwie może decydować o prawie, a prawo może wpływać jak np. w tym wypadku na to czy można uczyć kreacjonizmu jako teorii naukowej czy nie.

      Usuń
    2. Bardzo słuszna uwaga - dlatego żadna poważna instytucja, czy to Kościół, czy wojsko, czy instytut naukowy nie działa w sposób demokratyczny.

      Usuń
    3. Niektóre niestety działają. Inaczej homeopatia nie byłaby wykładana na uczelniach wyższych, a preparaty homeopatyczne nie byłyby uznawane za leki. Ale generalnie gdy chodzi o merytorykę to powinno się brać pod uwagę fakty a nie opinie.

      Usuń
    4. Racja, zapomniałem o tych przypadkach, ale czy to kwestia demokracji? Nie wiem, myślę że raczej nacisków. Na Śląsku zamierzają uczyć szamanizmu ale tylko tego za którym stoją ogromne pieniądze...
      Jak mówi znane przysłowie - nie ma takiej bramy której nie przeszedł by osioł objuczony złotem...

      Usuń
    5. @makroman17

      Prywatne wrażenia z liźnięcia polskich instytucji naukowych to nadal tylko prywatne wrażenia.
      Europejskie instytucje naukowe powołano ponad 800 lat jako instytucje demokratyczne (co nie oznacza, że cieć może zostać rektorem) na wzór DEMOKRATYCZNYCH instytucji kościelnych.
      A sądy... a sądy (w Polsce też) są też demokratyczne (co nie oznacza, że cieć może pilnować praworządności procesu) - kolegium równych sobie sądzi równego sobie (bez pisowskiej propagandy proszę).

      Usuń
    6. Nie masz pojęcia o demokracji!
      Jaka jest demokracja w Kościele?! Czy ja jako szeregowy Katolik mogę mieć wpływ na wybór papieża?! Czy szeregowy ksiądz ma wpływ na mianowanie Biskupa?
      Czy Szeregowiec wybiera generała?! Czy Studenci wybierają Rektora?! Bez jaj!!! Demokracja jest złudą, deacto i tak rządzą elity finansowe, bo to one mają wpływ na decyzje demokratycznie wybranych polityków.
      I nie wydurniaj się z tą pisowską propagandą bo ja na PiS nie głosowałem!!!

      Usuń
  18. Dyskusja z kreacjonistami nie ma sensu, ponieważ i tak wiedzą swoje... Nawet w komentarzach pod wpisem widać, że niektórzy nie ogarniają totalnych podstaw (mieszanie biogenezy z ewolucją, pochodzenie od małpy etc.), ale muszą wtrącić swoje trzy grosze. Jestem laikiem jeśli chodzi o nauki biologiczne, wystarczyło natomiast wgłębić się w temat (Dawkins, Diamond), by uznać teorię ewolucji za najbardziej logiczne wyjaśnienie różnorodności biologicznej, którego przejawy można zresztą zaobserwować na co dzień.
    Dodałabym jeszcze - może przy okazji kolejnej notki - jedno zastrzeżenie. Nie jesteśmy bynajmniej "wyższym" gatunkiem w sensie hierarchicznym, ogólnie wprowadzanie hierarchii i antropocentryzm plus brak myślenia procesowego prowadzi do błędów w rozumieniu ewolucji. Platon i chrześcijaństwo zrobili nam pod tym względem krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzez organizmy wyższe czy niższe (bardziej prymitywne) rozumie się bycie na tzw. drabinie ewolucji :-).

      Usuń
    2. Tzn. miejsce w niej zajmowane*

      Usuń
    3. Błagam... Dawkins jako "wgłębianie się w temat"... wolne żarty.

      Usuń
    4. Dawkins, Diamond - dołączę się. Diamond to popularyzator a Dawkins to socjobiolog, który od 35 lat lubi mię wkurwiać przekraczać swoje kompetencyje. Prawdą jest, że bez takiego czegoś jak socjobiologia ewolucji nie ma, ale prawdą też jest, że wrzucając kamyk socjobiologii do studni Googla z całą pewnością spowodujesz wybicie naukowego szamba.

      Usuń
    5. Rzeczyuwiście,pojęcie hierachii, se poantropomorfizuję, bytów jest obce - to teologia a nie ewolucjonizm.

      Usuń
  19. jest jeszcze ten ulubiony przykład z małpami i pytanie: jak długo sto małp musi stukać w sto klawiatur aby przypadkowo odtworzyc sonet Szekspira? Okazuje sie, że 100 mld lat i wysuwa wniosek, że przypadkowość powstania życia jest niemozliwa, bo złozoność świata przewyższa szłozonośc sonetu, a czasu było też mniej. Ale przykład zawiera błędne założenie: że natura musiała coś odtwarzać, cos już potencjalnie gotowego. W ogóle nie istnieje żadne zdarzenie, którego prawdopodobieństwo, przed jego wystapieniem, nie byłoby prawie równe zeru. Nie potrzeba cudu żeby rozbita dachówka utworzyła jedyny, niepowtarzalny wzór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te "ulubione przykłady" kreacjo... INTELIGENTNO-planistów.

      No 1. Idzie 7 mld. ludzi przez las, ale tylko jeden jedyny ewolucjonista wpada na pomysł, że zegarek z napisem "Made in China", który znalazł w lesie, TA WYEWOLUOWAŁ!

      No 2. Wiatr zamiata trupy samolotów. Bo tylko ewolucjonista nie zna termodynamiki (Tutaj prztyczek. Tak. ta sama termodynamika, która ZABRANIA ewolucji, też na nią zezwala.)

      3. Armia małp i 100 mld lat. To ile jest małp... elektronów w tonie wody? Ile razy na sekundę klika... zmieniają stan? Dlaczego w jakiejkolwiek próbce jakiejkolwiek wyobrażalnej atmosferze pierwotnej (siarka, woda, co2, metan, fosfór, arsen ;) , cyjanek) po 25 minutach pojawiają się polipeptydy. Dlaczego nie dziwi ich pierwsza reakcja podstawienia? Dlaczego nadal mnożą chemię, skoro każda taka reakcja radykalnie zmniejsza ilość stopni swobody na drodze do biogenezy. Już na poziomie reakcji jednopodstawionego metanu z drugim jednopodstawionym metanem budowanie prabąbelka nie będzie polegać na dodaniu kolejnej pozycji elektronu x stan, a kolejnej cząstki. Zanim dojdzie do konstrukcji bąbelka będą to polipeptydy i wielo-COOH kwasy i alkohole i wielu różnych cząsteczkach pasujących w to samo miejsce.
      Czyż nie można w tym duchu interpretować (zmniejszającej się ilości możliwości|) ewolucję bakterii (ponad 3 mld. lat) vs od robalka do małpy (góra 700 mln)?
      A to nie jedyne z metodologicznych nadużyć INTELIGENTNO-PLANISTÓW. Bakterie mogą niewyobrażalną ilość szlaków przemiany materii. Nie każdy pozwala na wyżywienie mózgu... Nie każdy pozwala na zbudowanie mineralnego szkieletu pod mózg! Jeden ze szlaków, na to pozwalających, musiał czekać setki milionów lat na tlenowąs terramorfizację.

      Usuń
  20. Teoria ewolucji chyba wciąż głowi się nad tym ;) dlaczego w tak krótkim czasie mózg człowieka (tylko człowieka) tak wyewoluował, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odsyłam do publikacji Ryszkiewicza (np archiwum Wiż).
      W skrócie wygląda to tak, dzięki "wyłączeniu" kilku genów, zachowujemy juwenalne cechy rozojowe, a nasz stopien cefalizacji odpowiada... młodym szympansom! Rewsumując człowiek to "małpa która nigdy nie dorosła".

      Usuń
    2. Teoria ewolucji od czasu Wallace'a (czyli od czasu SPRZED jej ogłoszenia) głowi się nad tym, po co 99% ludzkiej populacji TAKI mózg. Nie, to nie żart.

      Usuń
  21. Autorze co Ty na to http://innemedium.pl/wiadomosc/teoria-darwina-w-opalach-w-ludzkim-genomie-odnaleziono-obce-dna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam linkowany portal jest oszołomski i odradzam czytanie go, natomiast to, że w ludzkim (i nie tylko) genomie są obce nam geny to nic nowego i przeciwnie, jest to jeden z elementów składających się na dowody ewolucji. Dzięki temu powiększa się genom, co ma znaczenie dla ewolucji, same retranspozony (czyli te 'obce' DNA) zwiększają liczbę mutacji. Przenoszą je wirusy i znane są przypadki kiedy sekwencja wirusowa wbudowała się w genom człowieka np. wirus ERV czy też przenoszenie przez wirusy genów np. z kotów na małpy.

      Usuń
  22. Gady nie są przodkami ssaków. Przodkami ssaków są synapsydy (KiEDYŚ zaliczane do gadów).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale synapsydy pochodzą od gadów, czy generalnie z pierwszych owodniowców :-).

      Usuń
  23. Dobry artykuł. Gratulacje.

    Zawsze problemem jest brak wiedzy, lub gorzej niedostateczna wiedza. Ludzie często mylą hipotezę z teorią - tak jak masz w adresie stronki: "To tylko teoria" - teoria, czyli nic pewnego... a tu masz szast-prast...

    Problem z KK i ogólnie wiarą religijną jest taki, że gdy staje się sensem życia, z licznymi przykładami, jak żyć dobrze i co Bóg robi wybranym, itp - że później twarde zaprzeczenie takiej "życiowej podstawie" spotka się tylko z oporem. Swego czasu byłem bardzo religijny: modliłem, dumałem, kontemplowałem, studiowałem... Można powiedzieć: dobrze, że Jezus powiedział "Ja jestem Drogą, PRAWDĄ i życiem" - dzięki temu przyjmowałem prawdę jaka jest, fakty, którym nie można zaprzeczyć, bo inaczej żyło by się w kłamstwie. Więc najpierw była głęboka wiara "Bóg wszystko stworzył", potem stopniowo "Bóg wszystko stworzył i możemy poznać jak to zrobił" - czyli coś w rodzaju kreacjonizmu ewolucyjnego - w końcu Bóg jest poza czasem, więc jeśli "Bóg stworzył" = "Bóg stwarza" a świat jeszcze nie jest dokończony i my w tym (stwarzaniu) uczestniczymy - taka wizja zdaje się nadawać wszystkiemu większej głębi i zrozumienia... Ale potem dochodzisz do momentu w którym skoro ewolucja jest faktem, to w którym momencie powstali ludzie, których można nazwać Adam i Ewa, i w którym momencie popełnili oni ten pierworodny grzech, za który cierpiał Chrystus, i od którego nas zbawił. A jeśli nie było tego momentu, to cała ta religia to wielka hucpa, niepotrzebna nadbudowa do rzeczywistości, która jest prostsza i piękniejsza. A moja moralność bierze się z empatii, a nie boskich praw. Na koniec zaś zostało wyjaśnienie tych wszystkich pięknych historii, cudów, świętych... I gdy zaczęło okazywać się, że te historie choć piękne, to ich geneza wzięła się z ludzkiej potrzeby ubarwień, mitologizacji, sakralizacji niż zwykłej PRAWDY - przestały być piękne, a stały się zwykłymi bajkami, kłamstwami wręcz...
    Nagle znikło całe mentalne obciążenie - świat stał się prostszy, choć kultura ludzka wcale nie... :)

    OdpowiedzUsuń