W ciągu ostatniego roku poznałem sporo naukowców-obcokrajowców. Nie tylko w sposób znaczny poprawiło to mój angielski, ale przede wszystkim pozwoliło dowiedzieć się o tym, jak struktura uczelni, robienie badań naukowych i studiowanie wygląda w innych, czasem bardzo odległych krajach. W dzisiejszym tekście chciałbym przedstawić Wam krótkie wywiady z kilkoma naukowcami-obcokrajowcami.


Vesal Yaghoubi (Iran)

Vesal Yaghoubi
Rok temu podczas wakacji odbywałem staż w Stanach Zjednoczonych, na Georgetown University w Waszyngtonie. Poznałem tam Vesal Yaghoubi, z którą szybko się zaprzyjaźniłem. Vesal pochodzi z Iranu, z wykształcenia jest lekarką (jakież to było zbawienie, kiedy w drugim tygodniu mojego pobytu za granicą dostałem potwornej anginy). Zajmuje się natomiast patomorfologią, histologią, biologią komórki i hodowlami komórkowymi. Obecnie pracuje na Yale University w New Haven.

Czym naukowo zajmujesz się teraz?
Obecnie pracuję w projekcie badawczym dotyczącym raka piersi i jego mikrośrodowiska, zwłaszcza w odniesieniu do elementów układu odpornościowego. Porównujemy w nim mikrośrodowisko raka piersi u Afroamerykanów oraz u osób białych [tzw. „rasa kaukaska”]. Nasze cele naukowe ukierunkowane są przede wszystkim na oporne komórki raka piersi. Badamy włączenie układu immunologicznego przeciwko takim właśnie komórkom nowotworowym.

Jak wygląda taka praca? 
Yale University jest wspaniałym miejscem do pracy. Bardzo międzynarodowym, z naukowcami z całego świata. Wszyscy pracujemy razem. Zazwyczaj jesteśmy zaangażowani w więcej, niż jeden projekt i współpracę z różnymi zespołami rozwiązującymi problemy onkologiczne.

Nasze laboratorium ma silny charakter translacyjny-tłumaczeniowy [dziedzina w medycynie, której celem jest wykorzystywanie-„tłumaczenie” badań podstawowych do codziennej praktyki lekarskiej] i zajmuje się dwoma głównymi kierunkami. Pierwszy z nich to opracowywanie nowych, ilościowych podejść w patologii i ich zastosowanie przy klasyfikacji nowotworów na podstawie rokowania lub przewidywania odpowiedzi na terapię nowotworową, a konkretniej rzecz ujmując: badania biomarkerów tkanki nowotworowej.

Naszym drugim kierunkiem jest molekularna analiza receptorów dla czynników wzrostu oraz związana z nimi sygnalizacja. Badania te dzielą się na 3 grupy. Pierwsza obejmuje badania translacyjne z wykorzystaniem mikromacierzy i automatycznej analizy ilościowej (AQUA) z zastosowaniem podstawowych obserwacji molekularnych i narzędzi do diagnostycznych problemów w patologii. Główne tematy obejmują przewidywanie odpowiedzi na leczenie raka piersi oraz przewidywanie przerzutów w raku piersi i czerniaku. Grupa druga obejmuje badanie mechanizmów sygnalizacji Met, receptora HGF/SF, białek z rodziny ErbB i innych receptorowych kinaz tyrozynowych w guzach nabłonkowych. Nasze laboratorium jest zainteresowane szczególnie translokacją tych receptorów do jądra. Wreszcie, trzecia grupa obejmuje wykorzystanie narzędzi analizy spektralnej/przestrzennej do poprawy dokładności diagnostycznej w cytopatologii. 

Czym naukowo zajmowałaś się wcześniej?
Ukończyłam szkołę medyczną w Iranie w 2014 roku i przybyłam do Stanów Zjednoczonych tego samego roku. Po zdaniu egzaminów medycznych dla obcokrajowców zaczęłam pracować w Narodowych Instytutach Zdrowia (NIH), przez rok. Pracowałam tam nad chemo- i radioopornością raka jelita grubego. Następnie dołączyłam do zakładu chirurgii onkologicznej w John Hopkins Hospital i pracowałam na trzustkach oraz genomice i epigenetyce raka trzustki. Na Yale University jestem na stypendium podoktorskim.

Jak przebiegały Twoje studia w Iranie? Jak wygląda studiowanie medycyny w Iranie?
Iran ma naprawdę dobre szkoły medyczne, dzięki czemu zdanie egzaminów w Stanach Zjednoczonych było dla mnie bardzo proste. Niestety, nie ma u nas wystarczających funduszy na badania i to był mój powód emigracji do USA.

Jakie widzisz różnice w organizacji uczelni wyższych i prowadzeniu badań między Twoim krajem, a USA? Co na plus, co na minus?
Studia medyczne w Iranie trwają 7 lat i rozpoczynasz je już w szkole średniej, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych szkoła medyczna trwa 4 lata, a studenci z dowolnymi tytułami licencjackimi mogą wstąpić do szkoły medycznej. Wolę system w Iranie, ponieważ uważam, że 4 lata to za mało, aby zostać lekarzem. Dodatkowo, studia z medycyny w Stanach Zdjednoczonych są bardzo drogie. W Iranie mamy trzy różne rodzaje szkół medycznych, z których jedna jest całkowicie darmowa. Natomiast dobrą stroną uniwersytetów amerykańskich jest wartość, jaką dają fundusze na finansowanie badań, co ułatwia studentom zaangażowanie się w różne projekty.

Na koniec chciałbym zapytać, czy znasz jakiegoś polskiego naukowca oraz poprosić o przedstawienie wybitnego naukowca z Twojego kraju, o którym uczy się w szkołach?
Polska ma wielu słynnych naukowców. Maria Skłodowska-Curie jest moją ulubioną postacią ze względu na to, jak bardzo przyczyniła się do rozwoju współczesnej nauki. Aktualnie znam wielu naukowców z Europy, a jeden z moich kolegów jest postdokiem z Polski. Pracuje w grupie onkologicznej, ma tutaj udane życie wraz ze swoją rodziną, w tym dwójką wspaniałych dzieci.

Iran wydał na świat wielu naukowców, którzy są znani w historii i wielu z nich pracuje obecnie w najlepszych centrach na świecie. Zaczynając jednak od przeszłości, mogę wymienić na przykład Abu Bakr Muhammada ibn Zakarijja ar-Razi, który był wybitnym perskim lekarzem w średniowieczu, zajmującym się też alchemią, logiką, filozofią, astronomią i gramatyką. Był bardzo ważną postacią i jest brany pod uwagę jako jeden z ojców psychologii i psychoterapii. Awicenna także był lekarzem, astronomem, myślicielem i pisarzem z czasów Złotego Wieku Islamu. Do dzisiaj przetrwało około 240 jego tekstów, w tym mniej więcej 150 o filozofii i 40 o medycynie.

Z bardziej współczesnych uczonych chciałabym wspomnieć o Marjam Mirzachani. Zmarła przez raka piersi w ubiegłym roku, mając 40 lat. Była irańską matematyczką i profesorem matematyki na Uniwersytecie Stanforda. Jej badania skupiały się na teorii Teichmüllera, geometrii hiperbolicznej, geometrii symplektycznej oraz teorii ergodycznej. W roku 2014 Mirzachani została uhonorowana Medalem Fieldsa – prestiżową nagrodą w dziedzinie matematyki.

Irańsko-amerykański naukowiec Rirouz Michael Naderi spędził ponad 30 lat pracując w NASA w Laboratorium Napędu Odrzutowego. Ali Khademhosseini, urodzony w Iranie, jest profesorem Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles i zajmuje się bioinżynierią oraz inżynierią chemiczną i radiologią. Jest też dyrektorem Centrum Minimalnie Inwazyjnych Terapii. Warty wspomnienia jest jeszcze Kaveh Madani, będący irańskim naukowcem i aktywistą.

Terezia Horvathova (Słowacja, UE)

Terezia pochodzi ze Słowacji. Poznałem ją na Uniwersytecie Jagiellońskim. Uczyła mnie metodyki do badań nad metagenomiką, czyli do zbiorowego sekwencjonowania genów mikroorganizmów pobranych z poszczególnych nisz ekologicznych (w tym przypadku były to bakterie jelitowe i gen 16s rRNA).

Terezia Horvathova

Niedawno obroniłaś swoją pracę doktorską. O czym była? Czym zajmowałaś się podczas studiów doktoranckich?
W mojej pracy doktorskiej badałam wpływ czynników abiotycznych (temperatura otoczenia i stężenie tlenu), biotycznych (jakość żywności i symbiozy) oraz interakcji między tymi czynnikami, na różnice cech wynikających z historii życiowej u lądowych skorupiaków – prosionków szorstkich. Wykorzystałam do tego interdyscyplinarne podejście łączące manipulacje eksperymentalne oraz nowoczesne metody molekularne do badania, jak te główne czynniki środowiskowe mogą ograniczać albo promować kolonizację lądów przez prosionki. Oprócz powszechnie znanego efektu temperatury, wykazałam że stężenie tlenu w środowisku jest także ważnym czynnikiem abiotycznym, który kształtuje historię życiową organizmów zmiennocieplnych. Wymyśliłam też termin „biofilmożerność” odnoszący się do biofilmu roślinnego jako istotnego czynnika biotycznego wpływającego na tempo wzrostu badanych przeze mnie organizmów. Ponadto znalazłam interaktywny efekt działania czynników abiotycznych (temperatura) i biotycznych (interakcje symbiotyczne) na wydajność prosionków.

Wyniki mojej pracy wskazują, w jaki sposób różne czynniki mogą wpływać na organizmy i jak różne czynniki mogą oddziaływać na siebie i kształtować ekologiczne i ewolucyjne reakcje na szeroką skalę, co wydaje się mieć szczególne znaczenie dla zrozumienia, w jaki sposób organizmy reagują na zmieniające się środowisko.

Czy masz plany związane z nauką, po skończeniu studiów doktoranckich?
Rozważam bycie ekolożką ewolucyjną z silnym naciskiem na badania empiryczne i głębokim zainteresowaniem ekologią żywieniową lądowych stawonogów. Ogólnie rzecz biorąc stosowałam podejście integracyjne aby objąć badaniami różne poziomy organizacji biologicznej: od całej zwierzęcej wydajności do genomu symbionta. Byłam szczególnie zainteresowana jaki jest faktyczny wkład mikrobiomu jelitowego w wydajność prosionków i jak wpływają na to warunki środowiskowe.  

Najnowsze dowody wskazują, że złożona zależność między interakcjami gospodarz-mikroorganizm wymaga nowej, poszerzonej perspektywy ekologicznej, obejmującej gospodarza, mikrobiotę i środowisko, które w połączeniu tworzą holobiont. Ponieważ większość symbioz wiąże się z partnerstwem między organizmami zmiennocieplnymi, są one szczególnie wrażliwe na zmiany temperatury, co ma dodatkowe znaczenie ze względu na zmieniający się klimat. Najbardziej fascynujący wynik, jaki uzyskałam podczas mojego doktoratu (przynajmniej dla mnie), dostarcza dowodów na interakcję między prosionkami, symbiotycznymi mikroorganizmami i temperaturą, która wspiera teorię holobiontu. Obecność symbiontów produkujących antybiotyki w jelitach poprawia wzrost prosionka, ale tylko w niskiej temperaturze otoczenia. Ta zależna od temperatury symbiotyczna korzyść stanowi nową koncepcję dla naszego rozumienia ograniczenia zasięgu gatunków, w szczególności w świetle globalnej zmiany klimatu, kiedy organizmy będące gospodarzami potencjalnie tracą swoje symbionty, a tym samym produkowane przez nie antybiotyki.

Dlaczego zdecydowałaś się studiować w Polsce? I skąd wybór Uniwersytetu Jagiellońskiego?
Niedawno rozpoczęłam moje nowe stanowisko stażystki na stażu podoktorskim w Instytucie Biologii Gleby (jako część Centrum Biologii) w Czeskich Budziejowicach. Krótko przed ukończeniem pracy magisterskiej poznałam Paulinę Kramarz i Marcina Czarnołęskiego (z Instytutu Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego) podczas konferencji w Estonii. Okazało się, że mamy wspólne zainteresowania badawcze i zapytałam, czy istnieje możliwość ubiegania się o zostanie doktorantką na Wydziale Biologii UJ. Powiedzieli „tak”, a potem z powodzeniem złożyłam podanie o przyjęcie na studia doktoranckie (nauka języka polskiego przebiegała bardzo szybko!).

Gdzie studiowałaś wcześniej, w swoim kraju? Jak to wyglądało? Jakie widzisz różnice między polskim i słowackim systemem edukacji wyższej?
Studiowałam biologię na Wydziale Nauk Przyrodniczych na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie. Mogę powiedzieć, że było bardzo podobnie, jak w systemie edukacji w Krakowie. Główną różnicą był zakres instytutów. Zakład Zoologii w Bratysławie był bardziej zorientowany na taksonomię, podczas gdy Instytut Nauk o Środowisku na Uniwersytecie Jagiellońskim jest bardzo skoncentrowany na ekologii i ewolucji. Był to także jeden z powodów, dla których zdecydowałam się przenieść do Polski. Miałam też wrażenie, że Instytut Nauk o Środowisku jest bardziej pozytywnie nastawiony do zagranicznych studentów. Nie pamiętam żadnego zagranicznego studenta w naszym instytucie w Słowacji (ale sytuacja może być teraz inna).

Podobały Ci się studia w Polsce?
Tak, bardzo. I naprawdę tęsknię za Krakowem, w tym za atmosferą miasta i Instytutu Nauk o Środowisku. Doświadczyłam różnych sytuacji w naukowym środowisku (Wielka Brytania, Niemcy, Czechy, Słowacja) i muszę przyznać, że Kraków jest wciąż bardzo dobry w zakresie standardów pracy naukowej. Polecam to miejsce każdemu, kto rozważa przybycie do Polski.

Arpan Kumar Basak (Indie)

Z Arpanem współpracowałem przy jednym projekcie przez kilka miesięcy. Pochodzi z Indii, z Kalkuty i jest biotechnologiem. Obecnie zaczyna badania do doktoratu w Małopolskim Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Arpan Kumar Basak

Dlaczego postanowiłeś zostać naukowcem?
Moje zainteresowanie nauką pojawiło się, gdy byłem w szkole i nabrało tempa, kiedy ukończyłem studia magisterskie. Czuję, że jestem stworzony do prowadzenia badań, a robienie ich daje mi przyjemność. Martwiło mnie też to, co my jako ludzie robimy z ekosystemami na naszej planecie.

Generalnie wyglądało na to, że mam jakiś talent do zostania naukowcem i rozwijania się w tym kierunku. Zaciekle interesowało mnie to, jak funkcjonuje świat, zadawałem sobie różne pytania, wykonywałem eksperymenty, nie wierzyłem we wszystko, co mi powiedziano, słuchałem uważnie innych. Ważnym krokiem było dla mnie zrozumienie, że liczy się jakość badań, a nie ich liczba.

Jak opisałbyś branżę biotechnologii w Indiach? I będąc teraz w Polsce, w Unii Europejskiej, jakie widzisz między nami różnice?
Przyszłość biotechnologii w Indiach jest dobra. Ale będąc szczerym, przemysł biotechnologiczny wciąż jest tam na etapie rozwoju. Uczniowie i ich rodzice nie są w pełni świadomi tematów i perspektyw zawodowych związanych ze studiowaniem biotechnologii. 

Biotechnologia to dziedzina wyjątkowo zorientowana na badania. Co więcej, rozwój kariery zawodowej jest powolny, a wynagrodzenie zwykle nie jest satysfakcjonujące przez pierwsze 3-5 lat. Jeśli jednak ktoś pasjonuje się naukami ścisłymi i badaniami, biotechnologia daje w Indiach kilka możliwości kariery zawodowej. Są to miejsca pracy w sektorze publicznym i prywatnym. W porównaniu z Polską w Indiach głównym ograniczeniem jest niedobór inwestycji pieniężnych w tę branżę i badania z nią związane. 

Co Ci się tu podoba, a co wydaje się być trudne?
Kultura pracy jest tutaj bardzo dobra, a ludzie mają możliwość wyrażania swoich naukowych pomysłów. Zacząłem też uczyć się polskiego na poziomie podstawowym. Uczenie się nowego języka dla obcokrajowca to z początku trudność, chociaż ludzie są niezwykle pomocni i chętni do współpracy.

Co robisz z okazji swoich studiów doktoranckich? Jakie badania prowadzisz?
Nasz zespół bada ewolucję powszechnej serii białek CYP79 w roślinach, związanej z mechanizmem obronnym za pośrednictwem retikulum endoplazmatycznego.

Jakie są Twoje plany naukowe po studiach doktoranckich? Chciałbyś zostać w Polsce na dłużej?
W ciągu ostatnich kilku lat odkryłem różne opcje kariery: tradycyjne i nietradycyjne. Bardzo chciałbym zostać w Polsce i odbyć tu studia podoktorskie (tzw. postdok). Publikowanie prac naukowych w czasopismach międzynarodowych oraz udział w konferencjach również są dla mnie priorytetami. Zawsze uważałem karierę naukową za centrum i ostateczny cel moich edukacyjnych wyborów. 

Z tego co widziałem w ciągu ostatnich lat, naukowcy z doświadczeniami postdoków z szanowanych instytucji lub laboratoriów z umiejętnościami analizy danych mają znacznie większą szansę na uzyskanie jednej z tych pożądanych pozycji na uniwersytetach i instytutach badawczych, zwłaszcza jeśli mieli wspólne publikacje z uznanymi naukowcami w czasopismach o wysokim wskaźniku cytowań (impact factor).

Angażowanie się w badania może być cennym doświadczeniem, szczególnie jeśli ma się szansę pracować z dobrym zespołem. Zawsze można przejść później do bardziej niezależnych stanowisk po pierwszej umowie. Dobre wyniki badaniach mogą pomóc we wstępnym lub częściowo niezależnym projekcie we właściwym czasie. Dobry mentor, który ma podobne zainteresowania zawodowe, może nawet pozwolić o ubieganie się o własne granty lub zezwolić na współpracę z obecnymi członkami zespołu.

Elisavet Zagkle (Grecja, UE)

Elisavet Zagkle
Pierwszy raz z Elisavet zetknąłem się podczas rekrutacji na studia, a dokładnie przed egzaminami wstępnymi z biologii i z języka angielskiego. Elisavet pochodzi z Grecji, ale częściowo jest także Polką. Prace do doktoratu robi na ptakach, zeberkach.

Gdzie wcześniej studiowałaś, zanim przyjechałaś na doktorat do Polski? Jak wyglądały te studia?
Mój licencjat uzyskałam w Grecji, na Uniwersytecie Egejskim w Mitylenie, w Szkole Nauk o Środowisku. Potem kontynuowałam studia z ewolucji, ekologii i systematyki na Wydziale Biologii na Uniwersytecie Monachijskim w ramach dwuletnich studiów magisterskich na programie międzynarodowym dla osób z całego świata.

Mogłabyś opisać różnice między studiowaniem w Grecji i w Polsce?
Będąc studentką w trzech różnych krajach mogę jednocześnie znaleźć wiele podobieństw i różnic akademickiego świata. Na przykład studiowałam dosyć szeroki obszar nauk o środowisku, w tym ekologia, polityka, zarządzanie, inżynieria i tak dalej. Byliśmy kształceni w szukaniu właściwych informacji naukowych i tego, jak z nich korzystać, będąc też krytycznym.

Będąc w Polsce widzę wiele zakładów, katedr i zespołów, które już z nazwy są bardzo konkretne i kształcące ekspertów w wąskich dziedzinach. Widzę też tutaj różnice kulturowe, na przykład bardzo formalnie ubrani studenci podczas egzaminów. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam. 

Dlaczego zdecydowałaś się na studia doktoranckie w Polsce?
Wiele powodów mnie tu przywiodło, ale nie mąż (żart). Powiedzmy, że poznałam grupę badawczą, z którą teraz pracuję i zakochałam się w tych ludziach. Uświadomiłam sobie kiedy spotkałam ich osobiście, że będę szczęśliwa pracując z nimi i będę się przy nich rozwijać naukowo w kolejnych latach.

Drugi powód jest taki, że Polska to bardzo obiecujący kraj jeśli chodzi naukę od kiedy rozwinęły się możliwości finansowania badań z grantów. Źródła tego typu są ważne w naukach biologicznych dla rozkręcania pomysłów i realizowania badań empirycznych. Istnieje wiele stypendiów i innych funduszy, szczególnie dla młodych badaczy. Sama mam dwa stypendia, które świetnie pomagają mi żyć w Krakowie. Ostatni powód, przez który zdecydowałam się przybyć do Polski jest taki, że mam częściowo polskie korzenie.

Życie zagranicą, poza swoim rodzimym miastem, nie jest łatwym zadaniem. Często czujesz nostalgię i tęsknotę za swoim krajem. Wybór miejsca, w którym ktoś jest ciepło witany, ma kluczowe znaczenie, dlatego złożyłam podanie o przyjęcie na studia doktoranckie w Polsce. Zdecydowanie czuję się tu mile widziana.

Czym się obecnie w ramach studiów doktoranckich zajmujesz?
W szerszym kontekście, badam biologię termiczną u ptaków. Moje zainteresowania naukowe zawsze pozostawały w zakresie ornitologii i obecnie jestem bardzo zaciekawiona sprawdzaniem fizjologicznych mechanizmów, które wyewoluowały u ptaków do termoregulacji.

Co interesuje Cię poza nauką?
Głównie zwiedzanie miasta i parków narodowych. Oprócz tego ptaki, miejskie życie, kultura i jedzenie.

Iryna Matiukha (Ukraina)

Iryna Matiukha jest ukraińską biolożką, zajmującą się w ogólnym ujęciu fizjologią zwierząt. Swoje studia ukończyła we Lwowie, na Lwowskim Uniwersytecie Narodowym im. Iwana Franki. Polskę odwiedzała kilkakrotnie. Pracowała w Akademii Morskiej w Słupsku oraz na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Obecnie jej dziedziną jest immunologia. 

Iryna Matiukha


Gdzie studiowałaś na studiach licencjackich, magisterskich i doktoranckich? Jak przebiegały?
Po szkole średniej, gdzie przez dwa lata uczyłam się w klasie z rozszerzonym poziomem z chemii i biologii, zaczęłam studia na Lwowskim Uniwersytecie Narodowym im. Iwana Franki, jednym z najstarszych i największych uniwersytetów na Ukrainie.

Teraz, kiedy przypominam sobie lata moich studiów, widzę że właśnie na drugim roku poczułam chęć zostania naukowcem. Zaczęłam uczęszczać na różne konferencje i pisać moje pierwsze artykuły naukowe. Był to jeden z najlepszych i najfajniejszych okresów w moim życiu. Zdobyłam dużo doświadczenia i przyjaciół. Towarzyszyło temu dużo pozytywnych emocji. Wynikiem moich pierwszych prac badawczych była moja praca magisterska. Zajmowałam się wtedy porównywaniem intensywności procesów oksydacyjnych i aktywności układów obrony antyoksydacyjnej u szczurów. Mój stopień magistra w specjalności „Fizjologia człowieka i zwierząt” otrzymałam w roku 2005. Kolejnym etapem była praca doktorska.

Co robiłaś na swoich studiach doktoranckich? Jakie badania prowadziłaś?
Po skończeniu pracy magisterskiej dostałam rekomendację do kontynuowania badań na studiach doktoranckich, a rok później zaczęłam je w Instytucie Biologii Zwierząt, w Laboratorium Fizjologii Ekologicznej. Praca ta była związana z wpływem soi tradycyjnej oraz jej transgenicznych odmian na fizjologię i zdolność reprodukcyjną u zwierząt (połączenie pracy laboratoryjnej i terenowej, w gospodarstwie).

Podczas przeprowadzania badań nauczyłam się technik takich jak pobieranie krwi, tkanek i organów od zwierząt do badania różnych wskaźników biochemicznych. Ponadto zdobyłam zdolność analizy danych i pracy w zespole naukowców. Brałam udział w wielu konferencjach, przedstawiałam doniesienia naukowe i publikowałam artykuły. Ostatecznie, po czterech latach owocnej pracy otrzymałam stopień doktora w dziedzinie fizjologii.

Jestem wdzięczna mojemu opiekunowi naukowemu z tamtych czasów, profesorowi Fedorukowi, który był nie tylko nauczycielem, ale też mentorem inspirującym do dalszej pracy. Wspierał moje pierwsze kroki i mogę na niego liczyć do dzisiaj.

Po skończeniu doktoratu przeniosłam się do Laboratorium Biologii Rozrodu. Był to dla mnie kompletnie nowy kierunek badań i zaczęłam się uczyć od zera. Pracowałam wraz z zespołem nad hodowlami komórkowymi plemników i oocytów. Badaliśmy jakie jest optymalne środowisko dla utrzymania takich kultur. Zaangażowaliśmy się w stabilizację gonadotropiny kosmówkowej w warunkach in vitro przy użyciu różnych stabilizatorów pochodzenia organicznego. Ponadto syntetyzowaliśmy nanocząsteczki srebra, a także badaliśmy wpływ różnych liposomalnych leków na zdolność reprodukcyjną. Wyniki prezentowaliśmy w artykułach naukowych i na konferencjach na Ukrainie i w Polsce.

Czym zajmujesz się obecnie jeśli chodzi o naukę?
Teraz, od ponad trzech lat pracuję w Laboratorium Immunologii. Badam różne metody stymulacji układu odpornościowego, szczególnie w krytycznych okresach ontogenezy, takich jak rozwój zarodkowy, rozwój bezpośrednio po narodzinach czy wczesny czas po narodzinach, po szczepieniach i podczas chorób o różnej etiologii (bakteryjnej, wirusowej itp.). Na tym etapie mojej kariery naukowej opanowałam nowe umiejętności, np. przeprowadzanie diagnostycznych technik immunologicznych takich jak pomiar aktywności fagocytów czy działanie bakteriobójcze neutrofili.

Co robiłaś na stażu w Polsce? Podobało Ci się w naszym kraju?
W 2013 roku napisałam projekt, który dotyczył wybranych aspektów skuteczności stosowania immunomodulatorow u młodych ryb łososiowatych i zdobyłam stypendium w Polsce. Przyjechałam do Słupska i to była miłość od pierwszego dnia. Byłam pod wrażeniem Polski, jako kraju i poziomu polskiej nauki. W małym, cichym mieście na północy Polski pracowałam w ośrodku edukacyjno-naukowym, w Akademii Pomorskiej w Słupsku, która posiada niezbędne warunki i możliwości do pracy naukowej w różnych dziedzinach. Nie ma problemów z wyposażeniem, odczynnikami czy wysokiej jakości sprzętem chemicznym. Są dobre warunki do pracy. Niestety w moim kraju bywa przeciwnie. W Słupsku badaliśmy wpływ szczepionek przeciwko Yersinia ruckeri i przeciw Aeromonas na niespecyficzne komórkowe i humoralne mechanizmy obronne oraz odporność u ryb łososiowatych, a także ochronę przeciwko czyrakom mnogim i jersiniozie u młodych łososiowatych.

W roku 2017 od początku października do grudnia byłam na stypendium na Uniwersytecie Jagiellońskim w Instytucie Nauk o Środowisku. Kraków i Uniwersytet Jagielloński zrobiły na mnie duże wrażenie. Przez cały czas czułam uniwersytecką atmosferę nauki i czułam dumę, że mogę czuć tego ducha nauki i być jego częścią. Pracowałam w zespole badawczym prof. Mariusza Cichonia i dr Anety Arct w Zespole Ekologii Populacyjnej, poszerzając moje umiejętności techniczne w zakresie biologii molekularnej, a także wiedzę z zakresu ekologii i genetyki ewolucyjnej.

Odwiedziłem wiele pięknych miejsc w Krakowie, takich jak Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego czy Zamek Wawelski. Przez kilka dni byłam w Zakopanem i podróżowałam po górach. Z Krakowa przyniosłam do domu bardzo pozytywne wspomnienia i emocjonalny restart. Nigdy tego nie zapomnę i mam nadzieję na kolejne odwiedziny tego miasta w przyszłości.

Jakie zaobserwowałaś różnice między funkcjonowaniem uniwersytetów polskich i ukraińskich?

Mogę śmiało powiedzieć, że jestem ukraińską patriotką. Niestety w naszym kraju naukowcom jest bardzo trudno zajmować się ulubionym zagadnieniem. Dlatego też myślałam o pozostawieniu tej branży wiele razy. Na szczęście nie zrobiłam tego i kontynuuję swoją działalność, mając nadzieję, że stosunek państwa do nauki zmieni się. W tym kontekście należy przyjąć przykład z rozwiniętych krajów europejskich, gdzie nauka jest jednym z priorytetowych obszarów rozwoju. Nie ma przyszłości w kraju, który nie potrzebuje nauki.

Kalina Świst-Rosowska (Polska, UE)

Kalina Świst-Rosowska
Kalinę poznałem poprzez połączoną z moim blogiem grupę „Teoretycznie tak – grupa pronaukowa”, gdzie codziennie odbywają się dyskusje na różne tematy związane z nauką. Kalina pracuje w Instytucie Maxa Plancka we Freiburgu, gdzie zajmuje się epigenetyką. Dlaczego poprosiłem Kalinę o krótki wywiad w niniejszym tekście? Również jest obcokrajowcem, tylko z drugiej perspektywy – pracuje naukowo za granicą.

Jakie studia i gdzie skończyłaś? Czym zajmowałaś się studiując i pracując w Polsce?
Ukończyłam biotechnologię, specjalizacja biotechnologia molekularna i biokataliza, na Wydziale Chemii Politechniki Wrocławskiej. Przez cały okres studiów pracowałam jako pomoc biurowa w sekretariacie szkoły policealnej. Pracowałam głównie w weekendy, ale też w tygodniu. Dodatkowo pracowałam w ramach stażu, a potem wolontariatu w Instytucie Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu, w laboratorium zajmującym się szczepionkami przeciwnowotworowymi.

Jak to się stało, że wyjechałaś do pracy naukowej za granicę? Jakie były Twoje kroki i motywacje?
Na początku studiów magisterskich wyjechałam na roczny staż do Chicago, gdzie pracowałam na Uniwersytecie Chicagowskim w laboratorium zajmującym się tworzeniem rekombinowanych przeciwciał. Po powrocie ze stażu próbowałam znaleźć pracę związaną z biotechnologią, którą mogłabym pogodzić ze studiami. Niestety nie udało się, więc pracowałam jako korepetytorka i sprzedawałam hot-dogi na meczach piłki nożnej.

Kończąc studia magisterskie zaczęłam rozglądać się za pracą. Początkowo szukałam „w przemyśle”, ale wynagrodzenie jakie mi proponowano było niższe, niż stypendia doktoranckie. Doszłam do wniosku, że by zarabiać więcej muszę wyjechać poza Wrocław, a jeśli już muszę wyjeżdżać, to niech to chociaż będą większe pieniądze. Mojemu wówczas jeszcze narzeczonemu było wszystko jedno, gdzie wyjedziemy. Zaczęłam szukać studiów doktoranckich w Europie związanych z epigenetyką lub inżynierią białek. Aplikowałam do programów na Uniwersytecie w Zurychu i w Instytucie Maxa-Plancka we Freiburgu. Wolałam Freiburg i tam też się dostałam.

Gdzie dokładnie pracujesz teraz i przede wszystkim – czym się zajmujesz? Mogłabyś opowiedzieć trochę szczegółów dotyczących Twojej działki w epigenetyce?
Obecnie pracuję w Immunologicznym i Epigenetycznym Instytucie Maxa Plancka we Freiburgu, w laboratorium Thomasa Jenuwein. Zajmujemy się zagadnieniami związanymi z powstawaniem i funkcjonowaniem mysiej heterochromatyny konstytutywnej. Brzmi odstraszająco, ale chodzi o te miejsca w jądrze komórkowym, gdzie DNA jest ciasno upakowane, co utrudnia odczyt informacji genetycznej. Ten typ chromatyny charakteryzuje się obecnością „wyciszających” histonowych modyfikacji epigenetycznych i wysokim stopniem metylacji DNA. U myszy ten rodzaj heterochromatyny występuje w obrębie powtarzających się sekwencji DNA zwanego major satellite repeats (MSR).

Pomimo obecności wyciszających modyfikacji epigenetycznych, DNA MSR ulega ekspresji, dając początek populacji zróżnicowanych pod względem długości, niekodujących RNA. Rola tych RNA nie jest do końca jasna. Wiemy natomiast, że część transkryptów pozostaje związana z chromatyną w postaci heterodupleksów RNA:DNA. Celem mojej pracy jest zbadanie funkcji tych hybryd RNA:DNA.

Jakie widzisz różnice między Polską, a Niemcami jeśli chodzi o organizację i finansowanie pracy naukowej i naukowców?
Nigdy nie otrzymywałam wynagrodzenia za pracę naukową w Polsce, więc trudno mi porównać zasady finansowania pracy naukowców w obu krajach. Mogę jedynie stwierdzić, że gołe stypendium doktoranckie w Polsce nie pozwoliłoby mi opuścić domu rodzinnego, a w Niemczech wystarczało mi na utrzymanie mnie i narzeczonego, zanim znalazł pracę. Wiem jednak, że w Polsce doktorant może mieć dodatkowe źródła dochodu, a w Instytucie Maxa Plancka takiej możliwości nie ma.

Czy zamierzasz wrócić kiedyś do naszego kraju?
Bardzo chciałabym kiedyś wrócić do Polski, głównie ze względów rodzinnych i sentymentalnych. Mam małe dziecko, które widuje swoich dziadków zaledwie 3 razy do roku. Moja i męża rodzina i nasi przyjaciele również są w Polsce. Ale nie wrócę do kraju, jeżeli nie będę mogła znaleźć tam dobrze płatnej pracy związanej z moimi zainteresowaniami. Zależy mi również na tym, by mój syn wychowywał się w kraju, w którym system edukacji nie będzie narażał go na wczesną indoktrynację skrajnie spolaryzowanymi systemami wartości. W obecnej chwili, ze względu na sytuację polityczną w Polsce, przejawiającą się m.in. kryzysem konstytucyjnym, stopniowym ubezwłasnowolnieniem uniwersytetów oraz propagandą obecną w programach edukacyjnych, nie widzę możliwości powrotu do kraju. Planujemy natomiast po doktoracie przenieść się bliżej granicy polsko-niemieckiej.

Udostępnij na Google Plus

O autorze

Łukasz Sakowski. Biolog z Poznania. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na Facebooku

0 komentarze :

Prześlij komentarz