Jakie choroby zagrażają nam przez globalne ocieplenie? Jakie są ich objawy i jak sobie z nimi radzić?

Zjawisko globalnego ocieplenia jest groźne z bardzo wielu względów. Pisałem jakiś czas temu o tym, jakie gatunki zwierząt występują dziś w Polsce przez zmiany klimatu, choć tradycyjnie nasz kraj nie był ich miejscem do życia lub pojawiały się u nas jedynie okresowo albo ograniczały się do malutkich terenów. Są to na przykład bardzo rozpowszechnione obecnie w całej Polsce modliszki europejskie, ale także szakale złociste czy aleksandretty obrożne (papugi). Globalne ocieplenie niesie za sobą także szereg zmian wpływających na zasięg występowania wektorów przenoszących przeróżne drobnoustroje, jak i na same patogeny. To im poświęcę niniejszy tekst.

Komar tygrysi globalne ocieplenie


Czym jest globalne ocieplenie?

Globalne ocieplenie to zjawisko polegające na zwiększeniu się średnich temperatur w różnych miejscach na całym globie. Wynika z gromadzenia się w atmosferze gazów cieplarnianych, szczególnie dwutlenku węgla, pochodzących przede wszystkim ze spalania paliw kopalnych, czyli węgla, gazu, ropy. Zasoby te przez miliony lat były gromadzone pod ziemią, a teraz zaledwie w niecałe dwa wieki człowiek znaczną ich część uwolnił do atmosfery, co nie mogło być dla klimatu obojętne. Jak to obrazowo opisała Sonia Shah w swojej świetnej książce „Epidemia. Od dżumy, przez HIV, po Ebolę”, gazy cieplarniane otoczyły naszą planetę niczym koc, ogrzewając ją przez dekady coraz bardziej i bardziej. Lasy czy oceany od lat nie są już w stanie pobrać tyle dwutlenku węgla ile wypuszczamy do atmosfery, zaś ilości wyrzucane podczas erupcji wulkanów są znikome w porównaniu z globalną emisją człowieka.

Przecinkowiec cholery, cholera, widłonogi, poziom mórz i zmiany klimatu

Cholera to zakaźna choroba przewodu pokarmowego wywoływana przez przecinkowca cholery (Vibrio cholerae). Bakteria ta żyje w środowisku wodnym bytując i koegzystując przede wszystkim z widłonogami (grupa skorupiaków), ale także z okrzemkami, sinicami, wrotkami, rybami czy małżami. Jej silny związek z widłonogami wynika z faktu, że ma zdolność do przylegania i rozkładania ich chitynowych pancerzyków (czyli jest bakterią chitynolityczną) i żywi się produktami ich rozkładu, czerpiąc w ten sposób węgiel na własne potrzeby.


Choć przecinkowiec cholery jest nam znany jako patogen, to w szerszym i bardziej globalnym ujęciu jest on naturalnym składnikiem ekosystemów morskich, pełniącym wyżej opisaną funkcję. Niewykluczone, że trapił ludzkość w różnych miejscach na Ziemi od setek lat, ale na dzień dzisiejszy wiadomo, że trwające od XIX wieku do dzisiaj pandemie cholery na całym świecie spowodowane są przez przecinkowce wyprowadzone i przeniesione na ludzi z podmokłych Sundarbandów z Bengalu w czasie masowych wycinek lasów namorzynowych tych terenów w związku z działalnością Kompani Wschodnioindyjskiej.

Źródłem zakażenia cholerą dla człowieka jest woda z choćby mikrokawałkami odchodów osoby chorej. Ponadto możliwe jest nabawienie się cholery przez zjedzenie mających z nią kontakt owoców morza. „Do zakażenia przecinkowcem cholery dochodzi z reguły drogą fekalno-oralną, po spożyciu skażonej ludzkimi odchodami wody. Nie można jednak lekceważyć innych źródeł zakażenia, np. owoców morza. Globalne ocieplenie może przyczynić się do zmiany lokalnych ekosystemów, występowania na danym terenie patogenów, które wcześniej nie występowały w ogóle lub wybitnie rzadko. Wiąże się to z powstaniem nowych lub reaktywacją starych źródeł zakażenia” – przestrzega Główny Inspektor Sanitarny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Marek Posobkiewicz. W przeszłości bardzo tanie małże w Nowym Jorku były powodem wielu przypadków zachorowania. Przecinkowce cholery są dla ludzi niebezpieczne, ponieważ łączą się w swego rodzaju kolonie w przewodzie pokarmowym, przez co trudno jest je zniszczyć czy wydalić. Produkują tam toksyny zmieniające stężenie elektrolitów w jelitach i organizm zamiast odpowiednio pobierać wodę z jelit to wydala ją tą właśnie drogą. Nieleczeni chorzy są ekstremalnie odwodnieni: pomarszczeni i wysuszeni. Śmierć następuje na skutek odwodnienia.


W dzisiejszych czasach w krajach wysokorozwiniętych, gdzie panuje powszechny dostęp do opieki medycznej, cholera jest stosunkowo niegroźna. Niestety w wielu miejscach na Ziemi, takich jak np. na Haiti, problem jest poważny. Chodzi nie tylko o brak odpowiedniej opieki lekarskiej, ale także infrastruktury kanalizacyjnej, standardów sanitarnych itd. W związku z tymi nierównościami społecznymi wynikającymi ze skrajnie odmiennego dostępu do podstawowych dóbr, cholera zbiera inne żniwo w różnych krajach.

cholera widłonogi zooplankton
Widłonóg z gatunku Eurytemora affinis. Źródło: Natalia Sukhikh, Zoological Institute of RAS

Zależnie od serogrupy patogennego przecinkowca cholery oraz odporności czy stanu odżywienia osoby zaatakowanej przez patogen infekcja może się skończyć jedynie na znośnych dolegliwościach przewodu trawiennego, nie ujawniając się z plakietką „biegunka” czy tym bardziej „cholera”. Możliwy jest nawet bezobjawowy kontakt z przecinkowcem cholery. Jeśli ktoś już zachoruje na cholerę to należy podawać mu płyny z elektrolitami i poczekać. Wśród osób leczonych śmiertelność przy cholerze jest bardzo niska – zwykle w granicach od około jednego procenta do około trzech procent. Tymczasem nieleczeni mają aż 50% szans na śmierć.


Wywołująca nieustanne pandemie cholera zamiast wycofywać się – jak byśmy sobie tego jako ludzkość życzyli – poszerza wręcz swój zasięg przez globalne ocieplenie. Jednym z powodów jest topnienie lodowców i zwiększanie się poziomu wód mórz i oceanów, czyli tam gdzie przecinkowiec cholery naturalnie występuje. Zalewanie wcześniej bezpiecznych terenów może się wiązać z jeszcze większym rozprzestrzenianiem się cholery. Istotne jest też to, że zooplankton (z widłonogami na czele) nierozłącznie koegzystujący z przecinkowcem cholery przez wzrost średniej temperatury wód i oceanów przemieszcza się na północ. „Moi koledzy z Uniwersytetu Exeter znaleźli u wybrzeży Wielkiej Brytanii gatunki groźnego przecinkowca, które do tej pory były charakterystyczne dla klimatu tropikalnego, czy subtropikalnego. A sytuacja wraz z postępującym ociepleniem może się tylko pogorszyć” – mówi Paweł Sierociński, mikrobiolog z Uniwersytetu Exeter. Co więcej, drastyczne wysychanie Czadu związane z globalnym ociepleniem oraz tworzeniem infrastruktury irygacyjnej dało warunki do wzrostu biomasy zooplanktonu i tam. Wraz z nią pojawił się nowy, groźny biotyp przecinkowca cholery El Tor, który został rozprzestrzeniony na inne kontynenty, powodując liczne epidemie (m.in. na Haiti).

Wygląda więc na to, że przez zmiany klimatyczne cholera staje się powszechniejsza nie tylko w obrębie nieskalanych nią wcześniej na większą skalę lądów, ale także w kontekście szerokości geograficznej. Większość Europejczyków czy obywateli Ameryki Północnej nie musi się szczególnie bać, bo jak wspomniałem, leczenie jest proste i „przyjemne”. Gorzej, że przez nieodpowiedzialną gospodarkę energetyczną Chin, Rosji, USA i UE szkodzimy w sposób bezpośredni oraz pośredni krajom biedniejszym, samym sobie nabijając co najwyżej dużego, ale znośnego siniaka (pod kątem cholery, bo wiele innych kwestii związanych z globalnym ociepleniem może być dla nas równie zabójcza).

Ptaki, ptasia grypa oraz zasięg wirusa H5N1 i globalne ocieplenie

Grypa jako choroba ludzi wywodzi się od ptaków. Wirusy grypy przeniosły się na ludzi i inne gatunki zwierząt m.in. z kaczek, czy łabędzi – ptaków z rzędu blaszkodziobych. Istnieją różne typy wirusów grypy, ten wywołujący ptasią grypę należy do typu A. Naukowcy wyróżniają też podział na szczepy o wysokiej patogenności oraz szczepy o niskiej patogenności (lub wysokiej zjadliwości i niskiej zjadliwości). Wśród szczepów wirusa ptasiej grypy o wysokiej patogenności, na które epidemiolodzy i wirusolodzy zwracają szczególną uwagę, jest H5N1 (H oznacza hemaglutinyninę, a N neuraminidazę), oceniany często jako najniebezpieczniejszy dla człowieka (jednocześnie trzeba pamiętać, że istnieją szczepy H5N1 o niskiej patogenności). Jednak ptasiej grypy obawiają się zwłaszcza hodowcy, gdyż może ona siać spustoszenie na fermach drobiu, a duże zagęszczenie zwierząt w takich miejscach oraz słabe warunki sanitarne sprzyjają rozprzestrzenianiu się i ewolucji wirusa, co jest poważnym problemem przede wszystkim w Chinach (ale nie tylko tam). Wzrost światowej metapopulacji drobiu postępujący od drugiej połowy XX wieku w istotny sposób przyczynił się do pandemii ptasiej grypy. Tymczasem ptaków nie szczepi się ani nie leczy. Stada zagrożonych czy chorych zwierząt muszą być bezwzględnie eliminowane.


Wirusem ptasiej grypy można się zarazić przez kontakt z chorymi zwierzętami oraz ich odchodami lub z przedmiotami, wśród których wcześniej przebywały. Dodatkowo, szanse zakażenia znacznie zwiększa niewłaściwa bioasekuracja lub jej brak. „Przyjmuje się obecnie, że bezpośredni kontakt jest główną drogą zakażenia. Prym wiedzie zakażenie drogą kropelkową. Aspiracja dawki zakaźnej wirusa może również wynikać z przenoszenia go pośrednio poprzez zanieczyszczony wirusem kał, wodę lub paszę” – komentuje lekarz weterynarii i biolog, Paweł Szydłowski z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

ptasia grypa H5N1
Wirus ptasiej grypy H5N1 (zgniłozielony). Zdjęcie z transmisyjnego mikroskopu elektronowego. Źródło: Cynthia Goldsmith, CDC

Istnieją obawy i pojedyncze dane co do tego, że niektóre szczepy ptasiej grypy mogłyby przenosić się z człowieka na człowieka, a nie jedynie ze zwierzęcia na człowieka (zoonoza) co wobec naszego gatunku czyni poszczególne patogeny jeszcze trudniejszymi do opanowania. U ptaków objawami infekcji H5N1 jest słabsza produkcja i jakość jaj, wydzielina z nosa, a także ogólne osłabienie, utrata łaknienia, przebarwienia i zaburzenia funkcjonowania przewodu trawiennego. U ludzi zaś są to ból gardła, kaszel, gorączka, trudności z oddychaniem, a śmiertelność szacowana jest na aż około 60%.


Choć globalne ocieplenie wiąże się ze wzrostem średnich temperatur w skali globalnej (jak wskazuje nazwa), to do jego skutków zaliczają się także skrajne zjawiska pogodowe czy nietypowe przechodzenie pór roku. Ich efektem są zmiany co do czasu i tras migracji ptaków. Jedno z obszernych badań opublikowanych w 2017 roku wskazuje, że migracje (ogólnie) u ptaków zaczynają się średnio o około 2,1 dnia szybciej na dekadę. „Globalne ocieplenie wywiera ogromny wpływ na migracje ptaków. Po pierwsze, spowodowało przyspieszenie wędrówek różnych gatunków. Po drugie, wiele gatunków ptaków rozpoczęło regularnie zimować w miejscach gniazdowania. Po trzecie, skracają się szlaki ich migracji. Poza tym wiele ptaków na skutek globalnego ocieplenia zaczęło rozszerzać swoje zasięgi, rozpoczynając wędrówkę coraz bardziej na północ” – alarmuje ornitolog Adam Zbyryt z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

O opinię na ten temat poprosiłem też Emilię Skirmuntt – wirusolożkę ewolucyjną z Uniwersytetu Oxfordzkiego. „Musimy pamiętać, że zmiany klimatyczne mogą się bezpośrednio przyczynić do dłuższej przeżywalności wirusa poza organizmem, co z kolei zwiększa ryzyko zakażenia. Wiadomo również, że stres obniża efektywność reakcji układu immunologicznego, a zmiany klimatyczne, które prowadzą do zmian w zachowaniu ptaków mogą ten stres powodować sprawiając, że zwierzęta te będą bardziej podatne na zakażenie. Większa liczba zakażonych wirusem ptaków również grozi powstaniem nowych, bardziej zjadliwych szczepów, mogących spowodować epidemię czy nawet pandemię wśród ptaków oraz innych zwierząt czy też ludzi, gdyż wirus grypy jest wirusem wysoce mutagennym” – stwierdza ekspertka.

Przeczytaj także: Jak chronić się przed odrą?

Ocenia się, że na epidemię ptasiej grypy H5N1 w Europie w 2006 roku wpływ miało niespodziewane i nagłe ochłodzenie, które wymusiło na łabędziach zmiany obranych szlaków migracyjnych. Z kolei w samej tylko Azji Południowo-Wschodniej w latach 2005-2006 wirus H5N1 wywołał śmierć około 140 milionów sztuk drobiu (jest to liczba szacunkowa). Pomimo tego, że w szerszym ujęciu wpływ globalnego ocieplenia na zwiększanie geograficznego zasięgu wirusa ptasiej grypy H5N1 będzie stosunkowo nieduży w porównaniu do innych czynników związanych ze wzrostem liczby hodowanych ptaków i warunków w jakich się je przetrzymuje (zagęszczenie, czystość pomieszczeń itp.), to nie wolno go ignorować.

Globalne ocieplenie i komary. Wirus Denga, Zika oraz żółta febra. Malaria na dokładkę

Swój zasięg niebezpiecznie zwiększają też należące do różnych gatunków komary. Ponieważ są to owady żywiące się krwią, także ludzką, muszą przebić się przez skórę swoich ofiar by dotrzeć do pełnych posiłku naczyń krwionośnych. Mogą w ten sposób przenosić patogeny między różnymi osobnikami tego samego lub odmiennych gatunków, wprowadzając je podczas wkłuwania się i docierania do krwioobiegu ofiary. Wśród najczęściej omawianych i najbardziej problematycznych patogenów roznoszonych przez komary (dla których owady te są wektorami) są m.in.: wirus Denga, wirus żółtej febry, wirus Zika i zarodziec malarii.

Denga zasięg
Przewidywany wzrost zasięgu wirusa Denga w związku z globalnym ociepleniem. A - 1990, B - 2085.
Źródło: Vaidya, Aditya, Angel D. Bravo-Salgado, and Armin R. Mikler.

Wirusy Denga, Zika i żółtej febry (nazywany też wirusem żółtej gorączki) są wirusami RNA i wszystkie należą do rodziny flawiwirusów z rodzaju Flawiwirus (do grupy tej zalicza się także obecny u ptaków i komarów wirus Zachodniego Nilu oraz wirus kleszczowego zapalenia mózgu, który omówię w następnym rozdziale artykułu o kleszczach). Ich nazwa wywodzi się od łacińskiego flavus, czyli „żółty”, nawiązując również do typowego dla tej grupy wirusów wirusa żółtej febry. Flawiwirusy często występują u stawonogów, a więc również komarów, stosunkowo łatwo przenosząc się na inne gatunki – komary jako krwiopijcy są świetnymi wektorami (w przeciwieństwie do ptaków, które dla np. wirusa Zachodniego Nilu są na ogół jedynie rezerwuarem).


U człowieka infekcja wirusem Denga objawia się gorączką, bolesnością stawów oraz mięśni, a także podobną do odry wysypką i jest z reguły łagodna, ale w skrajnych przypadkach może zagrażać życiu. Wirus Zika, który w roku 2015 spowodował epidemię w Ameryce Południowej, wywołuje lekką gorączkę czy ból mięśni i stawów oraz wysypkę, w czym przypomina wirusa Denga. Dla osób dorosłych jest zwykle niegroźny (chociaż może też prowadzić do powstania autoimmunologicznego zespołu Guillaina-Barrégo). Stwarza jednak poważne niebezpieczeństwo dla płodów zainfekowanych ciężarnych kobiet, uszkadzając ich układ nerwowy. Wykazano korelację między zakażeniem wirusem Zika w czasie ciąży, a występowaniem małogłowia u dzieci, która w tym przypadku najprawdopodobniej sygnalizuje ciąg przyczynowo-skutkowy. Jeśli zaś chodzi o wirusa żółtej gorączki, może on w niektórych przypadkach powodować żółtaczkę (czym tłumaczy się nazwę choroby). Oprócz tego typowe są: zmęczenie, ból głowy, nudności i gorączka (również ujęta w nazwie wirusa i powodowanej przez niego choroby). Żółta febra nieleczona może prowadzić do śmierci.

komar tygrysi denga zika malaria żółta febra
Komar tygrysi (samica). Źródło: James Gathany, CDC

Zarodziec malarii (jest to ogólna nazwa na kilka gatunków  zarodźców wywołujących malarię, m.in. zarodźca pasmowego, małpiego czy sierpowatego) jest natomiast daleko odmienny od wcześniejszych patogenów, gdyż jest protistą – organizmem eukariotycznym. W przeciwieństwie do atakujących genom wirusów, które są niemalże samym tylko materiałem genetycznym, zarodziec jako drobnoustrój osiedla się w komórkach gospodarza w tkankach wątroby, jelit, krwi, węzłów chłonnych i innych. Zakażenie zarodźcem malarii powoduje u ludzi wysoką gorączkę, nudności, bóle całego ciała, duszności, a także niedokrwistość i żółtaczkę – dwa ostatnie ze względu na uszkadzanie czerwonych krwinek i hepatocytów (komórek wątroby).  


Wszystkie te choroby w przyszłości mogą na dobre zawitać do Europy ze względu na globalne ocieplenie, ponieważ – powtórzę – patogeny wywołujące każdą z nich przenoszone są na ludzi przez komary. Dla wirusa Denga, wirusa Zika oraz wirusa żółtej gorączki wektorami są komary z rodzaju Aedes, np. komar tygrysi i komar egipski, a dla zarodźców malarii komary z rodzaju Anopheles, w tym komar widliszek (dla wirusa Zachodniego Nilu są to komary z rodzaju Culex). Komar egipski został odnotowany nawet na Zachodzie USA. Z kolei komara tygrysiego można obecnie spotkać już nie tylko w Ameryce Północnej czy Australii, ale także w północnych Włoszech. Warto wiedzieć, że jest on wektorem znacznie większej liczby wirusów niż wcześniej wspomniałem, w tym m.in. wirusa Chikungunya. Jeśli chodzi o zarodźca malarii, to określone etapy jego cyklu życiowego wymagają wyższych temperatur (zależnie od gatunku, około 25 stopni Celsjusza i więcej), które także zapewniać będzie coraz częściej globalne ocieplenie.

Kleszcze, borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu

Pomimo groteskowej „mody na boreliozę” (nazywanej też często błędnie boleriozą), lansowanej przez celebrytów i celebrytki czy sprzedawców różnego rodzaju suplementów diety mających rzekome działanie lecznicze, a także podejrzanych terapeutów (w tym od metody ILADS), złowieszczy wizerunek kleszczy nie powinien być lekceważony. Pajęczaki te są nosicielami wielu patogenów, w tym bakterii z rodzaju Borrelia odpowiadających za boreliozę (choroba z Lyme) oraz wirusa wywołującego kleszczowe zapalenie mózgu.


„Odkleszczowe zapalenie mózgu to choroba ośrodkowego układu nerwowego, ujawniająca się najczęściej w ciągu od 7 do 28 dni po kontakcie z zakażonym pajęczakiem. W początkowym, zwiastunowym stadium choroby objawy przypominają do złudzenia infekcję górnych dróg oddechowych. U blisko połowy chorych po 7-10 dniach choroba przechodzi w stadium objawowe pod postacią zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych z gorączką do 40 stopni Celsjusza, sztywnością karku, zawrotami głowy, wymiotami, drżeniem kończyn czy nawet zaburzeniami świadomości i pamięci w przebiegu zapalenia mózgu. Skutkiem ciężkiego i nieleczonego lub niewłaściwie leczonego kleszczowego zapalenia mózgu może być śpiączka, zapalenie rdzenia kręgowego z niedowładami kończyn i zaburzeniami czucia, a także zaburzenia oddechu i krążenia” – opisuje odkleszczowe zapalenie mózgu lekarz Szymon Suwała.

kleszcz borelioza odkleszczowe zapalenie mózgu
Kleszcz. Źródło: Jerzy Gorecki, Pixabay

Borelioza jest natomiast kojarzona przede wszystkim z rumieniem wędrującym, a jej bardziej dokuczliwe objawy to m.in. zapalenie stawów, upośledzenie układu odpornościowego, nacieki limfatyczne i powiększenie węzłów chłonnych. Powikłaniami choroby mogą być np. zapalenie mięśnia sercowego czy zaburzenia w działaniu układu nerwowego. Leczenie polega przede wszystkim na podawaniu antybiotyków, co przy odpowiednim ich doborze i szybkiej reakcji jest bardzo skuteczne. Wbrew internetowym plotkom i rekomendacjom celebrytów, u osób z ciągnącymi się objawami przedłużona antybiotykoterapia oraz różnego rodzaju suplementy diety nie są skuteczne. Warto dodać, że szczepionka na boreliozę już powstała, ale przez oskarżenia o rzekome, nieudowodnione skutki uboczne, stała się niepopularna i brak zainteresowania zmusił producenta do wycofania się z produkcji.


Plaga kleszczy jest na ogół jednym z pierwszych przykładów, który przychodzi na myśl gdy zastanawiamy się nad epidemiologicznymi konsekwencjami globalnego ocieplenia. Ich zasięg – a co za tym idzie zasięg pojawiania się boreliozy – przesuwa się na północ, co także związane jest przynajmniej po części ze zmianami klimatycznymi. Przede wszystkim chodzi o wzrost temperatury, łagodniejsze i krótsze zimy oraz dłuższe wiosny i jesienie. Gatunki kleszczy, które są wektorami bakterii z rodzaju Borrelia czy wirusów wywołujących kleszczowe zapalenie mózgu (a także m.in. wirusów krwotocznej gorączki krymsko-kongijskiej, bakterii wywołującej tularemię czy pierwotniaków powodujących babeszjozę) coraz częściej tworzą wysunięte bardziej na północ populacje w Polsce, Niemczech czy Szwecji. Niebezpieczeństwo stanowi też to, że kleszcze przez globalne ocieplenie dłuższy okres w ciągu roku są aktywne.

Zmiany klimatu, patogeny i choroby – jak sobie z tym radzić?

„Wirus Zachodniego Nilu dawniej występował głównie w regionach o wysokich temperaturach i obfitych opadach deszczu. W Europie czy w USA był spotykany rzadziej, choć zdarzały się lata, że południowe regiony tych terenów cierpiały na sporadyczne przypadki infekcji u ludzi. Obecnie obserwujemy ogromny wzrost zachorowań i częstotliwości występowania patogenu, a także wyjątkowo wczesne pojawienie się go w środowisku na ten rok, również w miejscach gdzie wcześniej występował rzadko. Jest to związane głównie ze zwiększeniem średnich temperatur, a co za tym idzie zwiększeniem populacji komarów w tych regionach” – obrazowo o wirusie Zachodniego Nilu opowiada wirusolożka ewolucyjna z Oxfordu, Emilia Skrimuntt.

Przeczytaj także: Czy pszczoły wymierają?

Opisane przeze mnie w niniejszym artykule patogeny to tylko część tego, co już teraz zagraża coraz większym połaciom terenów, które są zajmowane przez ludzkie osiedla. Naukowcy przyglądają się też na przykład zasięgowi protistów powodujących leiszmaniozę. Zwracam też uwagę na to, że jesteśmy skupieni głównie na tym w jaki sposób nam bezpośrednio zagrozić mogą różnego rodzaju pasożyty, ale pamiętać trzeba też o patogenach innych zwierząt. Przez zmiany klimatu lepiej mają się drobnoustroje groźne dla pszczół czy niektórych roślin uprawnych. Obecnie na poziomie krajowym i unijnym politycy i urzędnicy powinni coraz lepiej finansować inspektoraty sanitarne i weterynaryjne oraz instytuty zajmujące się rolnictwem i ochroną roślin.

Problem ze sprzyjającym patogenom oddziaływaniem globalnego ocieplenia ewidentnie jest i się nasila. Wiemy dzisiaj, że zjawisko to wynika z emitowanych przez człowieka w zastraszającym tempie gazów cieplarnianych zgromadzonych w paliwach kopalnych przez miliony lat ich powstawania. Tylko od nas, jako osób, jako społeczeństw, ale przede wszystkim państw i organizacji międzynarodowych zależy czy zatrzymamy kryzys klimatyczny i odwrócimy (albo chociaż przyhamujemy) jego negatywne skutki.
Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.


Literatura
Aizpurua‐Olaizola, Oier, et al. "Affinity capillary electrophoresis for the assessment of binding affinity of carbohydrate‐based cholera toxin inhibitors." Electrophoresis (2018).
Alders, Robyn, et al. "Impact of avian influenza on village poultry production globally." Ecohealth (2014).
Alexander, D. J., and I. H. Brown. "History of highly pathogenic avian influenza." Rev. Sci. Tech. (2009).
Alexander, Dennis J. "An overview of the epidemiology of avian influenza." Vaccine (2007).
Anna Goździcka-Józefiak. "Wirusologia". Wydawnictwo Naukowe PWN (2019).
Berende, Anneleen, et al. "Randomized trial of longer-term therapy for symptoms attributed to Lyme disease." New England Journal of Medicine (2016).
Collins, William E., and Geoffrey M. Jeffery. "Plasmodium malariae: parasite and disease." Clinical microbiology reviews (2007).
de Oliveira, Wanderson Kleber. "Increase in reported prevalence of microcephaly in infants born to women living in areas with confirmed Zika virus transmission during the first trimester of pregnancy—Brazil, 2015." MMWR. Morbidity and mortality weekly report (2016).
Gerlach, Terry. "Volcanic versus anthropogenic carbon dioxide." Eos, Transactions American Geophysical Union (2011).
Gilbert, Marius, Jan Slingenbergh, and Xiangming Xiao. "Climate change and avian influenza." Revue scientifique et technique (International Office of Epizootics) (2008).
Gray, J. S., et al. "Effects of climate change on ticks and tick-borne diseases in Europe." Interdisciplinary perspectives on infectious diseases (2009).
Hemmer, C. J., et al. "Mosquitoes and Ticks: The Influence of Global Warming in the Transmission of Infectious Diseases in Germany." Deutsche medizinische Wochenschrift (1946) (2018).
Hiromoto, Yasuaki, et al. "Evolutionary characterization of the six internal genes of H5N1 human influenza A virus." Journal of General Virology (2000).
Howard-Jones, Norman. "Robert Koch and the cholera vibrio: a centenary." British medical journal (Clinical research ed.) (1984).
https://ecdc.europa.eu/sites/portal/files/media/en/publications/Publications/zika-virus-americas-association-with-microcephaly-rapid-risk-assessment.pdf
https://www.epa.gov/climate-indicators
https://www.nature.com/articles/439524a
https://www.who.int/influenza/human_animal_interface/H5N1_cumulative_table_archives/en
John D. Clemens et al. "Cholera. " The Lancet (2017).
Li, F. C. K., et al. "Finding the real case-fatality rate of H5N1 avian influenza." Journal of Epidemiology & Community Health (2008).
Lutz, Carla, et al. "Environmental reservoirs and mechanisms of persistence of Vibrio cholerae." Frontiers in microbiology (2013).
Marques, Adriana. "Chronic Lyme disease: an appraisal." Infectious disease clinics of North America (2008).
Nigrovic, L. E., and K. M. Thompson. "The Lyme vaccine: a cautionary tale." Epidemiology & Infection (2007).
Parola, Philippe, et al. "Warmer weather linked to tick attack and emergence of severe rickettsioses." PLoS neglected tropical diseases (2008).
Roiz, David, et al. "Climatic factors driving invasion of the tiger mosquito (Aedes albopictus) into new areas of Trentino, northern Italy." PloS one (2011).
Rossati, Antonella. "Global warming and its health impact." Int J Occup Environ Med (The IJOEM) January (2017).
Tian, Huaiyu, et al. "Climate change suggests a shift of H5N1 risk in migratory birds." Ecological modelling (2015).
Usui, Takuji, Stuart HM Butchart, and Albert B. Phillimore. "Temporal shifts and temperature sensitivity of avian spring migratory phenology: A phylogenetic meta‐analysis." Journal of Animal Ecology (2017).
Vaidya, Aditya, Angel D. Bravo-Salgado, and Armin R. Mikler. "Modeling climate-dependent population dynamics of mosquitoes to guide public health policies." Proceedings of the 5th ACM Conference on Bioinformatics, Computational Biology, and Health Informatics. ACM.Vezzulli, Luigi, Rita R. Colwell, and Carla Pruzzo. "Ocean warming and spread of pathogenic vibrios in the aquatic environment." Microbial ecology (2013).
Writing Committee of the World Health Organization (WHO) Consultation on Human Influenza A/H5. "Avian influenza A (H5N1) infection in humans." New England Journal of Medicine353.13 (2005).
Zhang, Zhijie, et al. "Evaluating the impact of environmental temperature on global highly pathogenic avian influenza (HPAI) H5N1 outbreaks in domestic poultry." International journal of environmental research and public health (2014).

Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

7 komentarze :

  1. W ostatnim akapicie dotyczącym cholery masz błąd.
    Jest: " (...) nie tylko w obrębie nieskalanych nią wcześniej na większą skalę lądów, ale także w kontekście długości geograficznej. "
    Powinno być szerokości, a nie długości geograficznej.

    OdpowiedzUsuń
  2. To Cholera wcześniej w Europie nie atakowała?
    A Borelioza? to co podają jako fakt jest tylko przypuszczeniem, nawet nie hipotezą, ale hipotetyczna możliwością i doskonale to widać gdy się PRZECZYTA to co podają na Nauka o Klimacie a nie tylko9 ogląda ich spoty czy banery!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałem, że nie występowała, wręcz przeciwnie.

      Usuń
  3. Za globalne ocieplenie i denializm odpowiedzialne są te osoby które jak obierają jajka ze skorupki.to od tego grubszego końca zaczynają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już przekonywałam się do bloga, jednak ten temat i GLOBALNE OCIEPLENIE - niestety sprawily, ze tu nie wróce. Jesteś niewiarygony. Zanieczyszczamy powietrze wokół siebie, wdychamy dym z komina sąsiada, ale nie pitol, że człowiek zmieni klimat jak my jesteśmy na ziemi prawie jak mrówki!Zmianami klimatu poslugiwali się już bodajże aztekowie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń