Gdybym z perspektywy naukowej miał wybrać trzy największe globalne zagrożenia dla nadchodzącej nowej dekady, postawiłbym na antybiotykooporność wśród bakterii, utratę miejsc pracy wskutek rozwoju automatyzacji i sztucznej inteligencji oraz globalne ocieplenie. Tymi trzema tematami chciałbym się zająć w niniejszym artykule, przybliżyć je Wam oraz omówić, oczywiście z  świadomego, antropocentrycznego punktu widzenia. Moim celem jest też podkreślenie, że nie tylko „modne” ostatnio w mediach zmiany klimatyczne stanowią poważne wyzwanie dla wszystkich ludzi z wszelkich państw świata.

Zagrożenia bakterie wirusy globalne ocieplenie sztuczna inteligencja

Globalne ocieplenie

Jeżeli spotkaliście się z jakimś alarmistycznym sygnałem dotyczącym przyszłości naszej planety, to najprawdopodobniej dotyczył on globalnego ocieplenia i idących za nim zmian klimatycznych. Nie bez powodu – zjawisko to bezsprzecznie zdaniem naukowców zajmujących się meteorologią, klimatologią, geologią, hydrologią czy sozologią, jest jednym z najpoważniejszych kryzysów w historii ludzi, jaką znamy. Choć na dzień dzisiejszy mówienie o „katastrofie klimatycznej” uważam za przesadzone, a występy niektórych aktywistów za groteskowe, to w perspektywie dekady lub dwóch, bez odpowiednich systemowych działań, może się to zmienić – kryzys klimatyczny przejdzie wówczas płynnie w katastrofę klimatyczną.


Globalne ocieplenie jest zjawiskiem wynikającym głównie z nadmiernej emisji gazów cieplarnianych zatrzymujących się w atmosferze. W okresie przedindustrialnym substancje szklarniowe pochodzenia naturalnego i ludzkiego były bez problemów pochłaniane przez drzewa czy oceany. Jednak dodanie do tego dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych, które gromadziły w sobie węgiel przez miliony lat, zaburzyło równowagę. Co gorsza, masowe wycinanie lasów obniżyło sekwestrację, czyli wychwytywanie węgla przez rośliny. Pojawiły się też masowe hodowle bydła czy gigantyczne uprawy ryżu, emitujące silnie szklarniowy gaz – metan. Wszystko to sprawiło, że z roku na rok nadwyżka gazów cieplarnianych, których planeta nie dała rady pochłonąć „z powrotem” była coraz większa. W końcu zgromadziło się ich w ziemskiej atmosferze na tyle dużo, że zaczęły działać niczym ciepła kołdra, a wszystko to wydarzyło się w ciągu zaledwie dwóch wieków, uniemożliwiając dostosowanie się do tej zmiany wielu ludzkim społecznościom oraz rozmaitym gatunkom zwierząt czy roślin.

Globalne ocieplenie susza
Wyschnięta Loara w lipcu 2019, w miejscowości Montjean-sur-Loire we Francji. Za: AFP

Dlaczego globalne ocieplenie jest niezwykle groźne? Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że wzrost globalnych średnich temperatur nawet o pół stopnia zaburza różne cykle, a my emisjami gazów szklarniowych podwyższyliśmy temperaturę globu o ponad 1 stopnień Celsjusza. Trzeba więc odróżniać lokalne czy regionalne, chwilowe zmiany, od globalnego i długofalowego trendu. Globalne ocieplenie sprawia, że coraz częściej mamy do czynienia z suszami. Trwają one ponadprzeciętnie długo oraz charakteryzują się wyższymi temperaturami. Masowe susze wiążą się z droższymi cenami produktów spożywczych oraz niedoborami lub brakiem żywności, czego doświadczamy od jakiegoś czasu – w Polsce od miesięcy w większości województw trwa susza rolnicza, a ceny wielu warzyw są zdumiewająco wysokie.


Niedobory żywności spowodowane suszami czy ekstremalnymi zjawiskami meteorologicznymi, takimi jak huragany, oraz braki zaopatrzenia w czystą wodę pitną są przyczyną społecznych niepokojów, w skrajnych przypadkach prowadzących do wojen. Przykładem tego jest niekończący się konflikt w Syrii, który poprzedzały susze i znaczący niedobór jedzenia, co przyczyniło się do jego wybuchu. W przyszłości tego rodzaju sytuacje mogą się nasilić i występować na większą skalę i w rozmaitych odmianach. Kataklizmy naturalne, brak żywności i wody, zniszczone domy, miejscowości nie nadające się do życia, zalane przez podwyższony poziom morza tereny przybrzeżne – wszystko to może czekać tysiące miejsc na Ziemi. Gdyby ocieplenie postępowało wolniej, wielu miałoby czas do przystosowania się, jednak obecne tempo zmian odbiera szansę licznym społecznościom. Przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu jest więc w zasadzie fundamentem zachowywania porządku na świecie w kontekście środowiskowym, politycznym czy gospodarczym. Książki o globalnym ociepleniu, które warto przeczytać, to „Nauka o klimacie” (do kupienia tutaj) oraz „Wściekła pogoda” (do kupienia tutaj).

Automatyzacja miejsc pracy, sztuczna inteligencja i nierówności społeczne

Niezwykle ważne będzie też zmierzenie się z problemem coraz powszechniejszej automatyzacji stanowisk pracy – także umysłowej. Sztuczna inteligencja niesie co prawda ogromne nadzieje dotyczące wzrostu gospodarczego czy poprawy jakości rozmaitych usług, z diagnozami medycznymi włącznie. Faktem jest jednak, że to, co dziś wykonują pracownicy umysłowi na komputerach, już wkrótce na wielką skalę będą mogły robić odpowiednie programy komputerowe. Samochody autonomiczne z kolei już teraz są na wstępnym etapie zastosowania, a w przyszłości odbiorą pracę kierowcom. Szacuje się, że w najbliższych dekadach od około 10% do około 40% miejsc pracy w USA zostanie utraconych na rzecz robotów. Najbardziej dokładne szacunki kierują się raczej ku temu drugiemu wynikowi. Eksperci oceniają też, że w przeciwieństwie do rewolucji przemysłowej, rewolucja sztucznej inteligencji nie uzupełni tej luki nowymi miejscami pracy i zawodami. One, owszem, pojawią się, ale prawdopodobnie będzie im daleko do tego, aby uznać je za wystarczające.


Udział sztucznej inteligencji w rynku pracy, bez odpowiedniego nadzoru i regulacji, spowoduje jeszcze bardziej radykalne niż dzisiaj nasilenie się nierówności społecznych. Ludzie średnio i słabo zarabiający będą w jeszcze gorszej sytuacji, zaś nieliczni właściciele firm optymalizowanych dzięki sztucznej inteligencji będą się coraz bardziej bogacić. Choć absolutnie nie popieram „delegalizacji bogactwa”, ustroju komunistycznego itp., to tak rażące dysproporcje są nie tylko same w sobie niesprawiedliwe. One po prostu mogą zniszczyć strukturę społeczeństwa. Jeśli niemal wszelkie dobra zagarnia garstka bogaczy, a zwykły człowiek nie ma szans na poprawę swojej sytuacji, rodzi się uzasadniona frustracja. Ludzie stają się podatni na bardzo szkodliwe propozycje liderów życia publicznego. Już w chwili obecnej nierówności dochodowe są na niewyobrażalnie wysokim poziomie a ich podniesienie mogłoby doprowadzić do takich samych zdarzeń, jak długotrwałe susze i towarzyszące im niedobory żywności oraz wody, czyli poważnych niepokojów wewnątrzkrajowych, konfliktów między grupami społecznymi, a nawet wojen.

sztuczna inteligencja praca
Samochody autonomiczne. Autor zdjęcia: David Walter Banks, za: The New York Times/Redux

Pomimo tego, że w wyścig nad rozwojem technologii sztucznej inteligencji zaangażowane są przede wszystkim Stany Zjednoczone i Chiny oraz, w dużo mniejszym stopniu, ale również Wielka Brytania i Francja, to skutki tych prac będą widoczne na całym świecie. Rozmaite firmy kupować będą programy sztucznej inteligencji, dzięki czemu będą mogły zwalniać pracowników, zwiększać wydajność i mnożyć zyski. Najpewniej trend ten będzie się nasilał z biegiem czasu w większości państw na Ziemi, nie tylko w USA i w Chinach. Taka ponura wizja jest niestety bardzo realistyczna, przy czym pamiętać należy, że problemem będzie nie sztuczna inteligencja sama w sobie, lecz brak odpowiednich regulacji i działań rządowych oraz międzyrządowych, a także nieuczciwe etycznie i moralnie praktyki niektórych gigantów technologicznych.


Co można zrobić, aby zapobiec negatywnym skutkom wprowadzania programów sztucznej inteligencji na masową skalę albo chociaż je złagodzić? Celem powinno być zadbanie o to, by mimo powszechnego wejścia algorytmów do firm i urzędów praca ludzi nie została zastąpiona lub wyeliminowana. Ludzie mogą pracować mniej lub w wolniejszym tempie albo kłaść w swej pracy nacisk na zaniedbywane czy pomijane dotychczas aspekty (np. lekarz więcej czasu poświęci pacjentowi, bo komputerową robotę i wstępną diagnozę sporządzi algorytm), bez zmniejszania pensji, gdyż sztuczna inteligencja i tak zapewni radykalnie większe zyski. Konieczne będą działania systemowe, takie jak np. regulacje rządowe chroniące pracowników i nakładające pewne obowiązki na nowe firmy, które od razu rozpoczęły działania z programami sztucznej inteligencji. Co ciekawe, nawet najbardziej liberalne gospodarczo środowiska technologiczne z Doliny Krzemowej mówią o konieczności wprowadzenia dochodu podstawowego, jako jednego z elementów zapobieżenia kryzysowi społecznemu, finansowanego z wysokich podatków obejmujących niewyobrażalne dochody technologicznych korporacji i względnie wysokich danin od innych firm wprowadzających sztuczną inteligencję, które i tak na tym bardzo skorzystają, pomimo systemowych obciążeń. Zgodność co do takich rozwiązań panuje wśród czołowych przedsiębiorców, ekonomistów i polityków, ale ich zakres i forma są i na pewno będą przedmiotem zażartych debat politycznych. Ważne jest, by nie bać się sztucznej inteligencji, tylko regulować jej użycie i wykorzystywać ją w sposób racjonalny. W tym temacie polecam książkę „Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa” (do kupienia tutaj) oraz „Korposzczury” (do kupienia tutaj).

Antybiotykooporne bakterie i inne patogeny

O antybiotykoodporności bakterii (uzyskanej np. dzięki nabyciu zdolności produkcji metalo-β-laktamazy; bakterie takie skrótowo nazywa się NDM, od New-Delhi-metallo-beta-lactamase) mówi się od dawna, choć z dużo mniejszym zapałem i alarmistycznością niż o ocieplaniu się klimatu. Jednak problem ten stanowi poważne zagrożenie i wciąż – w skali globalnej – nasila się. W historii ludzkości zarazy były jednym z największych utrapień, a zaczęło się to zmieniać dopiero pod koniec XVIII, wieku wraz z rozwojem środków antyseptycznych i szczepień oraz – dopiero w pierwszej połowie XX wieku – wynalezieniem i zastosowaniem w medycynie antybiotyków (pierwsza była penicylina, odkryta przez Alexandra Fleminga; dzięki temu odkryciu naukowiec ten dostał Nagrodę Nobla z medycyny/fizjologii w roku 1945).


O ile patogeny w żadnym lub niewielkim stopniu zdołały się przystosować do działających na ich podstawowe funkcje i budowę antyseptyków, takich jak np. niszczący błony komórkowe etanol oraz detergenty czy zabójcze promieniowanie jonizujące, to znacznie lepiej radzą sobie z antybiotykami. Genom bakterii – składający się także z dodatkowego plazmidu – mutuje, nabywając odporność na antybiotyki. Komórki bakteryjne wymieniają się fragmentami plazmidów, również międzygatunkowo, dzięki czemu gdy u jednej pojawi się cecha oporności, w odpowiednich warunkach – wcale nie trudnych do osiągnięcia – odporność na dany antybiotyk może się szybko rozprzestrzenić. Stąd ważne w przeciwdziałaniu ewolucji antybiotykoopornych szczepów jest, żeby nie używać niepotrzebnie antybiotyków. Pozwala to ograniczyć kontakt bakterii z nimi i tym samym spowolnić lub uniemożliwić dalszą ewolucję w tym kierunku. Po drugie, jeśli ktoś zażywa antybiotyk, koniecznie powinien dokończyć kurację zaleconą przez lekarza/farmaceutę/ulotkę. W przeciwnym razie niedobite komórki bakteryjne mogą odtworzyć kolonię, w dodatku oporną tym razem na zastosowany wcześniej lek.

ścieki antybiotykooporna bakteria
Zanieczyszczony kanał w Indiach. Autor zdjęcia: McKay Savage, https://www.flickr.com/photos/mckaysavage

Antybiotykooporne bakterie mogą więc być ujarzmione antyseptykami. Na niektóre gatunki i szczepy mamy też skuteczne szczepionki. Kiedy jednak zaatakują organizm to pozbycie się ich jest niezwykle trudne. Wciąż mamy względnie skuteczne antybiotyki, ale ich liczba się ciągle kurczy. Badane są alternatywy dla antybiotyków, takie jak np. bakteriofagi – niszczące bakterie wirusy, nieszkodliwe dla człowieka – ale nie jest to ten sam poziom zastosowania, jak w przypadku antybiotyków. Wyobrazić sobie można czarny scenariusz, w którym nieopanowany patogen – czy to antybiotykooporna superbakteria czy też jakiś nieznany dotąd, bardzo agresywny szczep wirusa – rozprzestrzenia się po wielu krajach, czemu loty cywilne bardzo sprzyjają (podobnie jak postępowi globalnego ocieplenia, gdyż są paliwożerne).


Co można zrobić? Istotnym powodem rozprzestrzeniania się superbakterii, które często wywodzą się z Azji, zwłaszcza z Indii i Chin, gdzie brak jest odpowiednich regulacji prawno-medycznych, jest turystyka medyczna. Bardzo wysokie ceny rozmaitych zabiegów i operacji w USA czy UE sprawiają, że tysiące średniozamożnych Amerykanów i Europejczyków, nie chcąc płacić horrendalnych sum ani czekać w długich kolejkach państwowej służby zdrowia, wybiera kliniki w Azji. W Indiach w okolicach lotnisk istnieją bardzo nowoczesne szpitale stworzone specjalnie w tym celu – do zarabiania na turystach medycznych. Takie podróże ze względów zdrowotnych są po części powiązane z rosnącymi nierównościami społecznymi i dochodowymi, które z kolei narastać będą przez automatyzację pracy, przy braku odpowiednich działań rządowych i międzynarodowych. Źródeł problemów w kontekście chorobotwórczych mikroorganizmów i zdrowia publicznego jest oczywiście znacznie więcej, a wśród nich wymienić można nawet antyszczepionkowców, ale opisany trend dobrze obrazuje to, co chcę w niniejszym artykule przekazać. Popularnonaukowe książki dotykające tego tematu, które polecam, to „Epidemia” (do kupienia tutaj) oraz „Grypa” (do kupienia tutaj).

Zagrożenia ludzkości

Wizje przyszłości, jakie nasuwają się przez skojarzenia z rozmaitymi filmami science-fiction czy postapokaliptycznymi, są moim zdaniem odległe od realnych, prawdopodobnych scenariuszy. Globalne ocieplenie nie zamieni Europy w pustynię nie do życia, ale może sprowadzić do niej miliony uchodźców uciekających przed wojnami, które mogą coraz częściej wybuchać na południu, gdyż braki żywności i wody będą podsycały konflikty społeczne i spowalniały lub hamowały rozwój obywatelskości. Roboty nie przybiorą ludzkich postaci i nie wypowiedzą wojny ludziom, organizując polowania, ale odbiorą pracę setkom milionów oraz sprawią, że ludzie starsi czy nie przepadający za szybkimi zmianami będą sfrustrowani, wyobcowani, pozbawieni części swojej tożsamości, co może przełożyć się na poważne wewnątrzkrajowe i międzykrajowe potyczki. Superbakteria oporna na antybiotyki albo agresywny wirus nie zamienią ludzi w zombiepodobne stworzenia, lecz mogą dziesiątkować ludzkie populacje i kosztować wiele istnień oraz ogromne sumy przeznaczone na ochronę zdrowia publicznego. Kwestii tych nie powinni ignorować politycy, komentatorzy życia publicznego i publicyści, dziennikarze i reporterzy, blogerzy i inne znane osoby mające wpływ na rzesze ludzi.


Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

10 komentarze :

  1. “niekończący się konflikt w Syrii”
    Wygląda na to, że konflikt zmierza ku końcowi. Czyżby temperatura spadła?
    .
    Co ciekawe, Autor nie przypomina Libii. Dlaczego? Czyżby tam zmian klimatycznych nie było?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd pewność, że konflikt w Syrii zmierza ku końcowi?!, skoro USA odmówiło dalszego wsparcia Kurdom, którzy stabilizując cała północ Syrii nagle muszą odpierać ataki Turków? Temperatura nie spadła, rośnie nadal. Rozejrzyj się, proszę, szerzej po internecie. Mylenie skutku z przyczyną jest powszechne. Naukę jak sztukę traktować się powinno z szacunkiem- jeśli się idzie do muzeum- 15 minut na wybrany obraz. Proszę o to samo- godzinę na temat... Wtedy nie będzie bzdurnego myślenia wojna w Syrii= globalne ocieplenie. Jest jeszcze jedno rozwiązanie- Przedmówca wie wszystko, a mi brakło wykształcenia i doświadczenia- tak, wtedy się pewnie mylę.

      Usuń
  2. Czemu nie wymieniłeś faktu istnienia oszołomów obierających jaja ze skorupy od tego grubszego końca?
    Przecież z naukowego punktu widzenia jest to jedno wielkie zagrożenie na umyśle człowieka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym dodała jeszcze problem zanieczyszczenia ziemi plastikiem. Ogólnie ten świat umiera. Przez ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie świat umiera, tylko świat ludzi się kończy. Tzn. warunki powoli przestają być przyjazne egzystancji człowieka na tej planecia - na nasze życzenie.
      Owszem, reszta dostaje rykoszetem, ale ziemia jako tako sobie z tym poradzi, ale my już niekoniecznie.
      A plastik - to możemy już jedynie łagodzić. Dużo mikroplastiku jest w całym obiegu (łącznie z opadami).

      Usuń
  4. Pierwszy raz jestem niezadowolony z waszego artykułu. Kwestia "zgodności" naukowców to zwyczajnie błąd rzeczowy, bo wcale nie wszyscy są zgodni. Co do samych wybranych zagrożeń jestem więcej niż sceptyczny, a przynajmniej do przedstawionych przez was wizji. W szczególności zawiodło mnie, że robotyzację bierzecie za tak poważny problem. Owszem, rynek pracy się skurczy, jednak jest wciąż wiele zawodów których wiekami nie zastąpią maszyny, a może nigdy. Ponadto, póki nie stworzymy algorytmu na kreatywne i przy tym racjonalne AI (co leży teraz grubo ponad naszym zasięgiem) to żadna maszyna nie będzie mogła samodzielnie wykonywać żadnego odpowiedzialnego zadania, a więc i tak potrzebowałaby koordynatora lub operatora będącego człowiekiem. To zagrożenie nijak nie dotknie nas w ciągu dekady, może tylko stać się troszkę namacalne, ale nawet w niewykwalifikowanych pracowników fizycznych nie uderzy mocno. Pozostałe dwa zagrożenia nie są aż taką bzdurą w kontekście dekady, jednak w dalszym ciągu szanse na katastrofę globalną są pisane palcem po wodzie, wszystko zależy od działań państw oraz narodów.

    Ogólnie rzecz biorąc, klikając w artykuł liczyłem na coś ciekawego, na mało znaną teorię, która będzie logiczna i faktycznie stanowi realne zagrożenie w najbliższych latach. A to wygląda jak artykuł pod publiczkę z wyciągniętymi najbardziej powszechnymi obawami o nasz świat. Przy tym zagrzebanie cywilizacji pod własnymi śmieciami też brzmi groźnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. w tej chwili naukowiec musi ocenic jak zasieje informacje...co sie z niej wykluje...przewidywac skutki osiagnieć...zawsze dożyc do dobra -powszechnie uznawanego...Siac informacje na podatnym gruncie zeby wyrastały plony..Uwazac zeby informacja nie była broną niestety ....kocham nauke ale odnosze wrazenie im wiecej sie odkrywa tym jest gorzej .Ale osobiscie znajduje pocieszenie jak widze choc jedna osobe -ktora jeszcze nie zachorowała na wirusa znieczulicy (powszechnie uznawane za dobrodziejstwo) pozdr serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co jest prawdziwym celem życia by zagmatwany świat uczynić lepszym miejscem dla tych ktorzy beda żyli w nim po nas

      Usuń
  6. Martwię się coraz bardziej o świat i wszystko co koło niego się dzieje. Mam nadzieję, że technologia i roztropność ludzka zwycięży.

    OdpowiedzUsuń