„OBIECAŁEŚ!” – szkodliwa reklama Aspirin Complex [opinia]

Kiedy opublikowałem na Facebooku parę dni temu mój zbiór najgłupszych reklam farmaceutycznych, który zdominowały suplementy diety (tutaj), zauważyłem że wielu z Was zwraca uwagę na nowy spot leku wydawanego bez recepty Aspirin Complex (jego związki aktywne to kwas acetylosalicylowy, zwany potocznie aspiryną, oraz pseudoefedryna) z krzyczącą na ojca dziewczynką, którego wcześniej nie znałem. Przyjrzałem mu się i postanowiłem skomentować go na blogu, bo faktycznie jego szkodliwość jest porażająca, a forma niezwykle irytująca.

Aspirin Complex reklama
Zrzut z reklamy Aspirin Complex. Za: Bayer Polska, https://www.youtube.com/watch?v=YNPRREidDa0&feature=

W reklamie widać rozchorowanego, leżącego na kanapie i przykrytego pod kocem mężczyznę z zasmarkaną chusteczką higieniczną w ręce. W pierwszych sekundach spotu przychodzi do niego córka w wieku około 12 lat i zaczyna na niego krzyczeć, że obiecał. Kilkakrotnie wrzeszczy schorowanemu ojcu „Obiecałeś!”, kiedy ten wydmuchuje nos i wygląda na ledwo żywego. Tata w końcu się jednak poddaje i zażywa Aspirin Complex. Następnie na ekranie pojawia się zegarek z przyspieszonym ruchem wskazówek sugerującym upływ trzydziestu minut. Potem uśmiechnięta córka jest już z ojcem w samochodzie, a następnie na koncercie. Mężczyzna nie wygląda na zdrowego ani zadowolonego, za to młoda skacze z radości. Potem lektor mówi o działaniu leku w dziesięć minut, zachwalając jego przeciwbólowe i przeciwzapalne działanie („I czujesz się lepiej”). Reklamę w całości można obejrzeć tutaj.


Domyślam się, że reklama wzbudza oburzenie głównie przez roszczeniowe i niegrzeczne zachowanie dziewczynki, ignorujące całkowicie chorobę taty. Jej przekaz z dalszej sekwencji zdarzeń jest antyempatyczny i antyrodzinny – jedyne co interesuje córkę to natychmiastowe jechanie na koncert, gdzieś ma natomiast cierpiącego ojca. Jasne jest, że dzieci są bardziej krótkowzroczne od dorosłych i nie w pełni neurobiologicznie rozwinięte, ale mimo to nie czegoś takiego bym oczekiwał od reklamy. Jednak oprócz tego niewątpliwie irytującego motywu reklama Aspirin Complex ma inną silną wadę, która potencjalnie może być groźna dla zdrowia ludzi.

Chodzi mi przede wszystkim o pokazywanie, że chory nadal człowiek, a czujący się jedynie lepiej dzięki przeciwzapalnemu, przeciwbólowemu i przeciwgorączkowemu działaniu aspiryny (i innych niesteroidowych leków przeciwzapalnych, bo motyw ten pojawia się w rozmaitych reklamach tej grupy preparatów, np. przy ibuprofenie), udaje się na koncert niemal jakby nigdy nic. Istnieją sytuacje kryzysowe, ale spełnianie zachcianki dziecka do nich na pewno nie należy. Sugeruje to, że będąc chorym można po zażyciu proszków iść nawet do pracy, na studia, do szkoły, spotkać się ze znajomymi. Potem mamy całe masy ludzi, którzy wcale nie z powodu wyższej konieczności, ale widzimisię czy wygody chodzą po miejscach publicznych i potencjalnie mogą zarażać innych, samym sobie także szkodząc, bo powinni w tym czasie odpoczywać.


Ten krótki tekst nie jest więc krytyką leku samego w sobie. Trudno zresztą odmawiać aspirynie (czy pseudoefedrynie) jej niepodważalnie korzystnych, leczniczych właściwości. Chodzi natomiast o treść i formę spotu, który w mojej opinii ma charakter antyedukacyjny i promuje nieodpowiedzialne wzorce zachowań podczas chorowania. Do tego koszmarnie pokazana jest relacja rodzic-dziecko, choć obraz sugeruje, że jest to coś normalnego i właściwego. Nie lepiej wyglądałoby to, gdyby dziewczynka poszła do mamy poprosić o jakiś lek przeciwgorączkowy dla taty, a ta dałaby Aspirin? Wszystko to sprawia, że według mnie tego rodzaju spot nie powinien w ogóle ujrzeć światła dziennego.

Aspirin complex reklama
Zrzut z reklamy Aspirin Complex. Za: Bayer Polska, https://www.youtube.com/watch?v=YNPRREidDa0&feature=

Komentuję ten jeden przykład, ale patologii w reklamach leków i suplementów diety jest całe mnóstwo. W przypadku tych ostatnich bardzo często reklama mówi o działaniu, którego w ogóle dany preparat nie ma i mieć nie może. Inny problem to specjaliści rekomendujący jakiś produkt. Zwykle są to dietetycy, fizjoterapeuci czy sportowcy, gdyż lekarze nie mogą występować w takich reklamach – aczkolwiek i tutaj zdarza się, że firma farmaceutyczna pozyska jakiegoś przekupnego medyka. Jednak występowanie w reklamie dietetyka polecającego środki np. na apetyt jest w mojej ocenie równie wątpliwe etycznie, co lekarza zachęcającego do łykania preparatu multiwitaminowego. Oczywiście zakazy te marketingowcy starają się często nie tyle łamać, co zniesmaczająco omijać sugerując, że coś poleca lekarz (np. wraca żona od lekarza i mówi do męża, że będzie brała to i to, bo tak polecił doktor) albo dając podstawionego aktora czy inne tego typu triki.


Z kolei przy kosmetykach bardzo popularny jest chwyt na „produkt dostępny tylko w aptekach”, tak aby wywrzeć na odbiorcy wrażenie, że ma on jakiś szczególny status prawny, paraleczniczy. W rzeczywistości jest to najczęściej kosmetyk taki sam, jak każdy inny dostępny w drogerii lub markecie. Uważam, że Rzecznik Praw Pacjenta, Rada Etyki Reklamy, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów czy Ministerstwo Zdrowia powinny baczniej przyglądać się procederowi reklamowania suplementów diety i leków. Wiadomo, że nie można wrzucać wszystkiego do jednego worka, bo czym innym jest sprej do odkażania ran, a czym innym nie działający suplement albo lek wpływający na cały organizm, ale uogólniając – problem występuje i jest poważny.

Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.


Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

27 komentarze :

  1. Reklama pokazuje "samo życie". Rozumiem, że ktoś kto nie ma dzieci kompletnie tego nie czuje. Zatem wywody n. jej szkodliwości z ust osoby, która nie jest rodzicem uważam wysoce nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja zdaję sobie sprawę z tego, że tak jest w wielu domach, więc wcale nie neguję tego, że to "samo życie". Faktem jest natomiast, że taki wzorzec zachowania jest szkodliwy.

      Usuń
    2. Samo życie? Mam trójkę dzieci z różnymi pomysłami, ale takiej znieczulicy i chamskiego podejścia do rodziny nie widziałam. U swoich dzieciatych znajomych też.

      Usuń
    3. Jestem ojcem dwóch córek i też uważam, że to patologia

      Usuń
    4. Ja mam dwójkę dzieci (12 i 15 lat) i nie uważam że ta chora reklama to "samo życie"... Przynajmniej nie moje życie... Całe szczęście...

      Usuń
    5. "Samo życie"? Współczuję. ;>

      Usuń
    6. Jasne - tylko matki i tatusiowie mają prawo wypowiadać się jakkolwiek o dzieciach.
      Tylko chorzy na nowotwory złośliwe mają prawo wypowiadać się na temat leczenia raka.
      Tylko palący węglem i najlepiej plastikiem mogą wypowiadać się na temat zanieczyszczeń powietrza.
      Tylko zabójcy i ich ofiary mogą wypowiadać się natemat zabójstwa.

      Uwielbiam ten argument - "Nie masz dzieci to się nie wypowiadaj" <3

      Mam czy nie mam - nie mam ochoty chodzić na koncerty i wszędzie indziej gdzie nastolatki ciągają zasmarkanych i zarażających rodziców... A na szczęście wypowiadać się na temat wszystkiego mogą wswzyscy :)

      Usuń
    7. Mam dwójkę dzieci (w tej chwili 11 i 13, więc "ten wiek") i owszem doskonale sobie zdaję sprawę że dziecku często nieracjonalnie mocno na czymś zależy.
      Z jednej strony jako rodzic, często jestem zrobić wiele żeby różne dziecięce zachcianki czy marzenia spełniać.
      Z drugiej - gdyby dziecko wystartowało z takim tonem i postawiło sprawę w taki sposób, to zachcianka ta zostałaby spacyfikowana, oczywiście z wyjaśnieniem co i dlaczego.

      Na tym polega wychowanie.

      Usuń
    8. "Ktoś" nie ma dzieci, ale kiedyś każdy był dzieckiem. I ma dzieci w rodzinie i wśród znajomych. I to nie jest normalne zachowanie. To jest obrazek z horroru "córeczka tatusia".

      Usuń
    9. Panie Anonimowy z samej góry, proszę okiełznać swoje madkowe zapędy- nawet jak ktoś nie ma dzieci, to ma pełne prawo wypowiadać się na temat chamstwa i zachowań szkodliwych społecznie, samo rozmnożenie się nie nadaje Ci żadnych ekstra praw ani wyłączności do nich. I tak swoją drogą to jakby mi smark wyskoczył z taką akcją, to w nagrodę nie pojechałby nigdzie przez dwa miesiące. I tak swoją drogą- jeśli zachowanie jak z reklamy nie jest szkodliwe i żenujące, to znaczy że kompetencje tego kogoś jako rodzica są żadne. I później mamy "rodziców" z dziećmi drącymi japę na całe gardło w jakimś miejscu publicznym a rodzice nie reagują, "bo to przecież tylko dziecko".

      Usuń
  2. Panie ANONIMOWY - a ja neguję. Reklama wybitnie działa na nerwy, bo tak roszczeniowe podejście - i to nie małego dziecka, a dziecka, które w zasadzie etap wymuszania krzykiem ma już daleko za sobą - szerzy bardzo złe wzorce. A jeśli wg Pani/Pana takie zachowanie jest normalne, to Pańskie dziecko kiedyś bardzo się zdziwi jak wyjdzie spod parasola rodziców. To, że pozwala się na takie sytuacje u siebie w domu, nie znaczy, że powinny być one ogólnie przyjętą normą. I posiadanie dzieci bądź nie nie ma tu nic do rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam dwójkę dzieci (lat 12 i 15)zgadzam się w 100% zgadzam się z autorem tekstu. Reklama jest okropna i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, przynajmniej moją...

    OdpowiedzUsuń
  4. Na przyszłość radzę się douczyć zanim zabierze się za napisanie bzdur. kwas acetylosalicylowy ma działanie przeciwbólowe, przeciwgorączkowe i przeciwzapalne i jest zaliczany do grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych nie ma i nigdy nie miał nic wspólnego z pseudoefedryną która jest substancją, powszechnie stosowaną w zapaleniach górnych dróg oddechowych w lekach bez recepty w postaci chlorowodorku lub siarczanu. Pseudoefedryne miesza się np z paracetamolem natomiast kwas ma działanie takie samo jak ketonaprofen czy ibuprofen. Kwas popularnie nazywany polopiryna czy aspiryna( to też nazwa zastrzeżona dla leku firmy bayer) nie ma prawa być nazywany pseudoefedryną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyy, ale w którym miejscu napisałem, że kwas acetylosalicylowy i pseudoefedryna to to samo czy leki z tej samej grupy?

      Usuń
    2. Panie Anonimowy, na przyszłość radzę popracować nad czytaniem tekstów dłuższych niż 128 znaków, bo widać tutaj poważne braki.

      Usuń
  5. Najgorsza reklama jaką widziałem, a jak jest w TV to wyciszam głos albo przełączam. Jakiś bezmózg ją wymyślił, a dzieci później powielają te wzorce, o głupich rodzicach ulegających emocjonalnym szantażom nie mówię...

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie podejście jak tego ojca nazywa się prezentyzmem. Co więcej jest często wymagane w firmach jako obowiązkowe: L4 są źle widziane w firmach a grypa to nie choroba, prawda?

    Druga rzecz: pseudoefedryna. Jak widzę tyle nowych specyfików ja zawiera to aż mi słabo. Moje serce i skłonność do czestoskurczów mówi: i lime it.

    Ironia off

    OdpowiedzUsuń
  7. A może twórcy reklamy właśnie o to chodziło? Żeby tak wkurzyć żeby było głośno?? W imię zasady, nie ważne czy dobrze czy źle mówią ważne żeby nazwiska (tu: nazwy leku) nie przekręcali
    😲😬😔

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wolno już w domu, otoczony rodziną, umierać. Nie wolno, powoli, w domu chorować. Choroba, choćby zwykłe przeziębienie, to wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  9. A co Państwo myślicie o króciutko zasugerowanym w tej reklamie prowadzeniu samochodu (i wożeniu nim dzieci) w stanie mocnego przeziębienia znieczulonego tylko jakimś lekiem przeciwbólowo-przeciwgorączkowym. Jak to wpływa na postrzeganie otoczenia przez kierowce i jego szybkość reakcji?

    OdpowiedzUsuń
  10. To po prostu wynik obierania jajek od tego grubszego końca

    OdpowiedzUsuń
  11. Najgłupsza reklama jaką kiedykolwiek widziałem. Mam dwójkę dzieci ale nigdy tak nie wrzeszczały. Zmieniam kanał jak widzę tą wkurzającą reklamę i w ramach sprzeciwu nie kupuję nigdy aspiryny. Moi znajomi robią identycznie z kim nie rozmawiam każdy jest oburzony że taka głupia reklama została dopuszczona. "aspiryna stop" "bojkot aspiryny"

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany, myślałam, że tylko ja uważam, że ta reklama to jakaś. Pomyłka i nie powinna była ujrzeć światła dziennego. Jak ja pierwszy raz zobaczyłam to nie mogłam uwierzyć, że ktoś wpadł na pomysł takiego scenariusza. Jakby dzisiejsze dzieci były za mało roszczeniowe... Mam 2 dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Okropna jest ta reklama. Jak widzę to rozwrzeszczane, roszczeniowe dziecko i bardzo chorego rozgorączkowane go ojca, to skóra wprost cierpnie. To reklama leku czy chamstwa i znieczulicy?

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo irytująca reklama.

    OdpowiedzUsuń