Kategorie:

Czym jest efekt zdrowego użytkownika i kiedy na niego uważać?

W ostatnich dwóch-trzech dekadach mieliśmy do czynienia z wysypem publikacji naukowych, które głosiły, że różne suplementy diety, poranne rytuały czy rozmaite kosmetyki mają udowodniony, korzystny wpływ na zdrowie. Jednak wiele z tych badań polegało jedynie na metodzie obserwacyjnej. Czyli na sprawdzaniu parametrów zdrowia (np. wyników krwi, wydolności fizycznej czy masy ciała) bez losowania badanych i przydzielania ich do grupy otrzymującej dany specyfik (lub wykonującej jakąś potencjalnie prozdrowotną czynność) oraz do grupy kontrolnej, która by tego nie robiła. W konsekwencji doszło do tego, że wiele z takich badań okazała się bezwartościowa, a nawet szkodliwa dla postępu naukowego. Dlaczego?

 

Artykuł napisałem dzięki wsparciu moich Patronów i Patronek. To dzięki nim blog ten może istnieć i się rozwijać, a publikowane tutaj teksty i artykuły są niezależne. Jeśli chcesz wesprzeć moją działalność, możesz to zrobić na moim profilu Patronite.

 

Efekt zdrowego użytkownika
Fot. Black17BG/Pixabay, z późn. zm.

 

Problem wielkiej próby

Tak naprawdę w tej sytuacji najlepiej byłoby, gdybyśmy badanych przydzielili do kilku grup, gdzie dawki badanego czynnika (zmiennej) byłyby różne. Przykładowo, jedni otrzymują ekstrakt z rośliny X w dawce 400 mg dziennie, drudzy 800 mg dziennie. Trzecia grupa dostaje 400 mg tego ekstraktu, ale dodatkowo jeszcze 200 mg wyciągu z innej rośliny Y, podejrzewanej o działanie synergistyczne, czyli wzmacniające prozdrowotny efekt tej pierwszej. Czwarta grupa ma analogicznie 800 mg ekstraktu rośliny pierwszej i 400 mg drugiej. Piąta grupa otrzymuje tylko 200 mg rośliny Y, szósta 400 mg. Siódma bierze jedną tabletkę placebo (zawierającą np. skrobię), a ósma dwie tabletki placebo.

 

Mamy dzięki temu porządną kontrolę, bo jeśli grupy placebo otrzymają korzystne efekty zdrowotne, to możemy przypuszczać, że znalazły się w nich osoby o zdrowszym stylu życia, zainteresowane sportem czy dobrym odżywianiem, bądź śpiące o stałych porach. Możemy zrobić nawet jakościowe badanie dodatkowe, czyli wywiady z poszczególnymi osobami, aby się takich szczegółów dowiedzieć. I wówczas wiemy, że prawdopodobnie za np. obniżenie stężenia glukozy, cholesterolu, zwiększenie masy mięśniowej czy zwiększenie tłuszczowej, albo za gładszą i bardziej elastyczną skórę odpowiadają te nawyki, a nie badane ekstrakty roślinne.

 

Pozornie losowa próba

Jest jeszcze kwestia samego znalezienia ludzi do takiego badania. Informacja o rekrutowaniu ochotników często rozchodzi się albo w środowiskach osób zainteresowanych zdrowym odżywianiem czy sportem, albo wśród ludzi akademii (bo badania takie przeprowadza się często z udziałem uniwersytetów), gdzie zwykle z gruntu panuje większa świadomość co do zdrowych praktyk życia codziennego. Mylący jest zatem fakt, że po rekrutacji do badania ochotników przydziela się do grup losowo. Bo jest to randomizacja do mniejszych jednostek z większej, wybiórczej zbiorowości. Dopiero gdy wszyscy rekrutowani pochodzą z bardzo różnych środowisk społecznych, geograficznych, wiekowych, klasowych i zawodowych oraz obu płci, możemy mówić o faktycznej losowości. A tym samym dokładności badania.

 

 

Do rozmaitych badań obserwacyjnych, czyli często bez konkretnych grup kontrolnych, zgłaszają się więc ludzie jakoś już zainteresowani zdrowym stylem życia. Lub po prostu są go nauczeni i traktują to jako normalność. Nie ma tu nie tylko dobrze zaprojektowanej kontroli, ale i ściśle losowego doboru próby badawczej. I potem mamy publikacje, jedna za drugą, że taka czy inna witamina, pierwiastek, ekstrakt czy jakieś specjalne kąpiele pomagają na to i na tamto. Podczas gdy tak naprawdę tym badanym w nich ludziom pomagało codzienne jedzenie warzyw, unikanie alkoholu, uprawianie sportu, regularny sen przez 8-9 godzin, aktywne życie towarzyskie i społeczne itd.

 

Efekt zdrowego użytkownika

To jest właśnie efekt zdrowego użytkownika. Badamy ludzi, którzy tak czy inaczej mieli by się dobrze lub lepiej podczas badania obserwacyjnego, bo zgłaszają się ci zaciekawieni zdrowiem i profilaktyką. Lub takie, które chcą zacząć zdrowe życie i wraz z rozpoczęciem badania wprowadzają dobre praktyki spania, sportu, jedzenia itd. I to właśnie one odpowiadają za odnotowane pozytywne efekty.

Podobna stronniczość, prowadząca do jeszcze większych błędów metodologicznych i merytorycznych, występuje w społecznych badaniach ankietowych. Klasyczny przykład, to gdy zbiera się wśród aktywistów głosy do ankiet na temat tego, jak bardzo pokrzywdzona jest ich grupa. Wiadomo, że będą zaznaczać jak najgorsze odpowiedzi, aby mieć potem wyniki, którymi mogą argumentować lub nawet emocjonalnie szantażować, że trzeba spełniać ich postulaty. Trochę jak pacjent, który celowo wyolbrzymia swoje negatywne objawy, aby wyprosić lekarza o skierowanie na NFZ.

 

Kilka poziomów trudności

Problem z efektem zdrowego użytkownika składa się z kilku poziomów. Po pierwsze, faktycznie losowe badanie wymaga większych nakładów pracy, bo dużo ciężej dobrać do badania ludzi z różnych środowisk, niż poudostępniać ogłoszenie o badaniu na profilach związanych ze zdrowiem, odżywianiem itd. Po drugie, zrobienie kilku grup badanych i dwóch kontroli (zamiast tylko jednej grupy badanej i jednej kontroli) wymaga zarekrutowania więcej osób, a więc też i więcej badaczy do obsługi całego procesu (lub przy mniejszej ich liczbie wszystko potrwa dłużej). Po drugie, jeśli już powstają takie badania z mocno wybiórczą i słabo kontrolowaną próbą, dobrze by było, aby były wyraźnie oznaczone. Sama krótka informacja w rozdziale o metodach badania, zamieszczona w publikacji, umyka większości czytelników.

 

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia ślepej próby. A raczej podwójnej ślepej próby – aby ani badacz ani badany nie wiedzieli, czy dana osoba otrzymuje 400 mg ekstraktu X, 800 mg ekstraktu X, 400 mg ekstraktu X i 200 mg ekstraktu Y, 800 mg ekstraktu X i 400 mg ekstraktu Y, czy „mniejsze” lub „większe” placebo. (Dodajmy, że w tym hipotetycznym przykładzie, idealizując, przydałaby się jeszcze grupa otrzymująca 400 mg X i placebo, 800 mg X i placebo, 200 mg Y i placebo oraz 400 mg Y i placebo). Dopiero gdy spełnione są wszystkie te warunki – tj. pełna randomizacja (losowość) próby, podwójne jej zaślepienie i odpowiednia liczba badanych, przydzielonych do odpowiednio skonstruowanych grup, w tym kontrolnych – można mówić o wpływie danej substancji na jakieś parametry zdrowotne.

 

Nic więc dziwnego, że gdy doszło do dokładniejszych badań i analiz, zaczęło się okazywać, że różne suplementy, a nawet leki, wcale nie są aż tak wyraźnie korzystne, jak wcześniej sądzono. Zdarza się nawet, że w określonym badaniu grupa placebo miała się lepiej od tej otrzymującej potencjalny prozdrowotny czy profilaktyczny czynnik. Wtedy wiadomo, że najprawdopodobniej do grupy tej losowo trafiły bardziej ogólnie dbające o siebie osoby.

 

 

Korzyści z takich badań

Błędem byłoby jednak sądzenie, że badania obserwacyjne są z gruntu bezsensowne. One dają nam pewną wiedzę. Mogą nakierować na dobre wnioski, a nawet udowodnić wstępnie jakieś zależności. Tym niemniej Należy je traktować z odpowiednią rezerwą i świadomością, że to, co ukazują, może być totalnym pomieszaniem z poplątaniem.

 

„Efekt zdrowego użytkownika najlepiej można opisać jako skłonność pacjentów, którzy otrzymują jedną terapię profilaktyczną, do poszukiwania także innych usług profilaktycznych lub uczestniczenia w innych zdrowych zachowaniach” – podają badacze. Pamiętajmy o tym, gdy widzimy kolejny nagłówek czy post na platformie społecznościowej o tym, że „udowodniono” jakieś korzystne działanie zdrowotne takiego czy innego suplementu.

 

Moja działalność nie byłaby możliwa bez wpłat na Patronite. Dlatego serdeczne podziękowania kieruję do Patronek i Patronów wspierających mnie w sposób szczególny. Są to: Marcin, Piotr, Miłosz, Agnieszka, Milena, Olaf, Grzegorz, Katarzyna, Daniel, Krzysztof, Tomasz, Paulina, Tomek, Magdalena, Tomasz, Marek, Andrzej, Michał. Zachęcam do dołączania do tego grona, bo tylko to daje mi swobodę i niezależność w tworzeniu.

 

 

Najnowsze wpisy

`

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *