Klinicznie rzecz biorąc nie istnieje coś takiego, jak „wysoka wrażliwość” czy „osobowość wysoko wrażliwa”. Jednak termin ten zdobył dużą popularność w Internecie i rzesze osób, które się jako takie utożsamiają, zaczęły tworzyć swego rodzaju społeczność. Okazuje się jednak, że wiele zachowań, cech, motywacji i uczuć charakterystycznych dla „wysokiej wrażliwości” jest też typowych dla narcystycznego zaburzenia osobowości. Czyli klinicznej jednostki rozpoznawanej przez psychiatrów, psychologów klinicznych i psychoterapeutów. Nowe badanie, opublikowane pod koniec lipca 2022 roku w czasopiśmie naukowym „Journal of Clinical Psychology”, wspiera hipotezę o związku między narcyzmem a „wysoką wrażliwością”. Przyjrzyjmy się, kim są osoby wysoko wrażliwe i narcyzi i co ich łączy.

Osoby wysoko wrażliwe
Kim są „osoby wysoko wrażliwe”? Charakteryzują one siebie jako szczególnie wrażliwe na bodźce zewnętrzne i wewnętrzne. Są nimi często przytłoczone albo niezmiernie pobudzone. Uważają się za wyjątkowe, ale też pokrzywdzone przez los. Widzą siebie jako szczególną mniejszość, która musi mierzyć się z przeszkodami i żyć w niezrozumieniu ze strony społeczeństwa. Niejednokrotnie sądzą, że komunikacja miejska czy zwykłe, standardowe mieszkanie są dla nich „nieodpowiednie”. Mają predyspozycje do popadania w uczucie lęku lub w stany depresyjne.
Ponieważ naukowo i klinicznie rzecz biorąc nie udowodniono istnienia czegoś takiego jak „wysoka wrażliwość” czy syndrom „wysokiej wrażliwości”, to pojęcie to, jak widać, jest dość mocno rozmyte. Zostało ukute przez psychologów i poppsychologów, których dziś nazwalibyśmy raczej kołczami. Istnieją co prawda badania naukowe na temat tego zjawiska, ale nie jest ono ustrukturyzowane, ugruntowane naukowo, usystematyzowane i potwierdzone jako realnie istniejące. To trochę tak, jakby pojedyncze objawy jakiejś znanej choroby (lub kilku) wyodrębnić i bezpodstawnie uznać za nowy, szczególny syndrom.
Tak naprawdę każdy znajdzie w sobie coś z takiego opisu osoby wysoko wrażliwej. A mimo to istnieje grupa ludzi, których do takiej autoidentyfikacji ciągnie. „Z perspektywy klinicznej można uznać, że wysoka wrażliwość w znacznym stopniu pokrywa się z nadwrażliwym narcyzmem lub ogólnie wrażliwym narcyzmem” – piszą niemieccy i austriaccy naukowcy w nowej pracy badawczej.
Narcystyczne zaburzenie osobowości, czyli narcyzm kliniczny
Narcyzm to spektrum cech, które mogą objawiać się specyficznymi zachowaniami i występować w różnym nasileniu. Jeżeli jest ono niskie, to osobowość nie jest narcystyczna. Słaba narcystyczność jest wręcz konieczna do prawidłowego funkcjonowania, aby o siebie dbać. To tak zwany „zdrowy egoizm”. U osób ze stopniowym zwiększeniem i natężeniem cech narcystycznych mówimy o rysie narcystycznym lub stylu narcystycznym. Jest to wciąż zdrowa osobowość, ale wyraźnie narcystyczna. Zaś patologiczne obciążenie osobowości cechami narcystycznymi to już narcystyczne zaburzenie osobowości. Dla lepszego zrozumienia w czym rzecz, mogę to porównać do cukrzycy czy otyłości. Insulinooporność lub nadwaga byłaby w tej metaforze rysem narcystycznym, a cukrzyca bądź otyłość klinicznym narcyzmem.
Według DSM, czyli Diagnostycznego i Statystycznego Podręcznika Zaburzeń Psychicznych, narcystyczne zaburzenie osobowości objawia się poczuciem własnej ważności i wyjątkowości, fantazjowaniem o swojej wspaniałości w różnych aspektach życia. Narcyzi kliniczni uważają, że należy im się specjalne traktowanie i nawet jeśli już jakimś cudem udadzą się na psychoterapię, to najchętniej do prestiżowego psychoterapeuty, który jest znany i ceniony – jak oni sami we własnym mniemaniu. Zwykle jednak osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości trafiają do psychologa czy psychiatry nie dlatego, że chcą coś zrobić ze swoim narcyzmem, lecz z powodu depresji spowodowanej niezaspokojeniem narcystycznych popędów: brakiem wywyższenia przez innych, niewystarczającym docenieniem, zbyt słabą atencją itd. To ważna uwaga, że depresja czy zaburzenia lękowe u takich osób są wtórne względem narcyzmu.
Do kolejnych symptomów klinicznych narcyzmu należy wymóg nadmiernego podziwu ze strony innych i poczucie, że zasługuje się na uprzywilejowane traktowanie. Dodatkowo, narcyzi wykorzystują innych do swoich celów w sposób przedmiotowy. Są często aroganccy i myślą, że wszyscy im zazdroszczą, a zarazem sami są zazdrośni. Mają też kliniczny deficyt empatii. To, czy ich realna samoocena jest niska, czy wysoka, jest przedmiotem dyskusji i może zależeć od osoby.
Osoby wysoko wrażliwe a narcyzm wrażliwy
Narcystyczne zaburzenie osobowości dzieli się na dwa podstawowe podtypy: wrażliwy i wielkościowy. Ten drugi odpowiada stereotypowi narcyzmu, ten pierwszy zaś jest bardziej ukryty. Narcyzi wrażliwi czują się wyjątkowi, mają poczucie wyższości i potrzebę bycia uprzywilejowanymi. Również skupiają się na sobie, mają poważny deficyt empatii i tendencję do manipulacji. Jednakże zamiast gwiazdorzyć i atencyjnie się wywyższać, są raczej skłonni do wycofania i myślenia w stylu: „jestem taki wyjątkowy, ale ten żałosny świat mnie nie rozumie”. Narcyzm wrażliwy można też opisać jako narcystyczne zaburzenie osobowości z domieszką unikowego zaburzenia osobowości. (Pogłębiony podkast o tym, czym jest narcystyczne zaburzenie osobowości nagrałem jakiś czas temu z dr. hab. Piotrem Jarosławskim, badającym zawodowo narcyzm, i można go odsłuchać tutaj; zachęcam też do przeczytania mojego artykułu o narcyzmie w „Tygodniku Powszechnym”).
Niemieccy i austriaccy psychologowie zaobserwowali natomiast, że „wysokiej wrażliwości” może towarzyszyć „poczucie specjalności lub wyjątkowości, co pozwala spostrzegać niekorzystną cechę jako coś wspaniałego; czyli idealizowanie aspektów własnej osobowości. Może temu również towarzyszyć poczucie potrzeby lub prawa do odmiennego traktowania, ze szczególną troską i ostrożnością. Te cechy wydają się być fenomenologicznie podobne do dwóch głównych cech narcyzmu, a mianowicie poczucia własnej ważności i uprawnienia [do uprzywilejowanego traktowania]”. W związku z tym badacze postanowili sprawdzić, czy „wysoka wrażliwość” i narcyzm (zwłaszcza narcyzm wrażliwy) to dwa osobne zjawiska, czy też to samo lub powiązane ze sobą, o „wspólnych cechach i mechanizmach samoregulacji”.
Jako jeden z powodów zbadania tego związku naukowcy podają specyficzne, dychotomiczne postrzeganie społeczne. Mianowicie, choć „wysoka wrażliwość” i narcyzm mają wspólny rdzeń cech, to osoby „wysoko wrażliwe” są postrzegane raczej jako pozytywne. W przeciwieństwie do narcyzów, zdecydowanie deprecjonowanych jako osoby toksyczne. Narcyzi mogą więc realizować strategię utożsamiania się jako „wysoko wrażliwi” i tym samym „maskowania” swojego zaburzenia, zamiast dążenia do psychoterapii czy samorozwoju.
Osoby wysoko wrażliwe i narcyzów wiele łączy
W ramach opisywanego projektu przeprowadzono dwa badania. W pierwszym udział wzięło 280 osób z Wielkiej Brytanii i Niemiec. Autorzy zaznaczają, że próba pochodząca z wysp nie całkiem spełniała warunki reprezentatywności. Uczestnicy musieli wypełnić różne testy pod kątem narcyzmu i wysokiej wrażliwości oraz zaburzenia przetwarzania sensorycznego. (Jest to zaburzenie bliskie do „wysokiej wrażliwości”, ale rozpoznawane klinicznie).
Okazało się, że istnieje wyraźne powiązanie między „wysoką wrażliwością” a narcyzmem. Wykryto silne korelacje przy następujących cechach i zachowaniach: ukrywanie „prawdziwego” ja, dewaluowanie innych, warunkowa samoocena, narcystyczna furia, fantazje o własnej wielkości. Jedynie w przypadku poczucia zasługiwania na uprzywilejowane traktowanie nie wykryto powiązania. Przy czym należy pamiętać, że osoba musi spełniać co najmniej 5 na 9 kryteriów diagnostycznych, aby zdiagnozować zaburzenie narcystyczne. Zasadne jest więc stwierdzenie, że wysoka wrażliwość może być tak naprawdę narcystycznym zaburzeniem osobowości.
Autorzy badania podsumowują swoje wyniki tak: „wysoka wrażliwość była istotnie skorelowana z nadwrażliwym narcyzmem i ukrytym narcyzmem”. Oraz: „Wzorzec wyników pokazuje, że wysoka wrażliwość i nadwrażliwy narcyzm mają bardzo podobne sieci nomologiczne pod względem neurotyczno-introwertycznego stylu osobowości (…), zwiększonym obciążeniem objawami i wyższym prawdopodobieństwem zaburzeń psychicznych. (…) Z drugiej strony wysoka wrażliwość – w przeciwieństwie do nadwrażliwego narcyzmu – nie wiąże się na ogół z poczuciem prawa do specjalnego traktowania lub nieprzyjemnym zachowaniem”.
W drugim badaniu udział wzięło 310 osób z UK z tym razem w pełni reprezentatywnej demograficznie próby. Wyniki potwierdziły się: „wysoka wrażliwość była istotnie skorelowana zarówno z narcyzmem nadwrażliwym, jak i wrażliwym”. Zbieżności utrzymywały się także po usunięciu zakłóceń statystycznych. To, co różniło się między pierwszym i drugim badaniem, to że w drugim (większym i bardziej reprezentatywnym) wykryto również powiązanie co do poczucia zasługiwania na uprzywilejowane traktowanie. Na koniec zanalizowano dane od uczestników obu badań wspólnie i tu także potwierdzono liczne tożsame cechy wysokiej wrażliwości i narcyzmu.
Poppsychologia kontra naukowa psychologia
Oczywiste jest, że jedno badanie nie rozwiązuje problemu. Nie odpowiada bezsprzecznie na pytanie, czy „osoby wysoko wrażliwe” to tak naprawdę narcyzi. Potrzeba kolejnych takich eksperymentów (również z realnym udziałem badanych, gdyż tutaj były tylko ankiety), a potem przeprowadzenia na ich podstawie metaanalizy.
Niemniej dla mnie badanie to jest symptomatycznym sygnałem, aby podążać za psychologią opartą na nauce, a nie za poppsychologią. Istnieje bowiem dużo takich popularnych pojęć, za którymi specyficzne osoby lubią się chować. Choć w rzeczywistości opisywane tak zjawiska mogą wcale nie istnieć lub być innymi, zidentyfikowanymi już naukowo zaburzeniami.
Artykuł ten mogłem napisać dzięki wsparciu na portalu Patronite. Jeśli Ci się podoba, zachęcam do odwiedzenia mojego profilu w tym serwisie i dołączenia do moich Patronów. Pięć lub dziesięć złotych nie jest dużą kwotą. Jednak przy wsparciu wielu mogę dzięki niemu poświęcać czas na pisanie artykułów, nagrywanie podkastów oraz utrzymywać i rozwijać stronę.
Literatura
Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. „Kryteria diagnostyczne zaburzeń psychicznych. DSM-5”. Edra Urban & Partner (2018).
Theodore Millon i wsp. „Zaburzenia osobowości we współczesnym świecie”. Instytut Psychologii Zdrowia (2005).
Emanuel Jauk i wsp. „Do highly sensitive persons display hypersensitive narcissism? Similarities and differences in the nomological networks of sensory processing sensitivity and vulnerable narcissism”. Journal of Clinical Psychology (2022).
Czy można gdzieś znaleść link do badania w języku angielskim?
Badanie jest podlinkowane w tekście. Można je też odszukać po skopiowaniu tytułu z literatury, do wyszukiwarki.
Dawno takiego bełkotu nie czytałam jak tutaj, nie wiem co kieruje autorem bloga żeby wywoływać takie kontrowersje. Prawdopodobnie wyrachowana chęć promocji swojej książki albo podcastu – cyniczne i zwyczajnie słabe. Wielka szkoda, że takie wypociny znajdują tak wielkie grono odbiorów, w tym w wśród osób WWO które często niestety po takich słowach odbierają swoje cechy osób wysoko wrażliwych jako negatywne. Brawa dla cynika – autora tekstu. Oby Panu się wejścia w Google Analitics zgadzały – natomiast badanie kompletnie źle autor interpretuje i wydaje krzywdzące osądy.
Ups, chyba trafiło na narcyza. To też jedna z cech narcystycznych- konstruktywną argumentację i fakty traktować jak atak, po czym nie odpowiadać merytorycznie a atakować personalnie autora. Niektórym tzw wwo przydałoby się obok tej wrażliwości trochę więcej pokory..
Robisz właśnie dokładnie to o czym piszesz i ja tak samo. Kazdy narcyz zrobi wszytko żeby wwo myślało ze to z nim jest cos nie tak anke z Narcyzem więc trzeba uważać na takie labirynty i twardo stać przy swoim.
Kompletny brak zgody. Osoby wysoko wrażliwe są bardzo empatyczne, chcą pomagać, ale właśnie są ranione za słabość i wrażliwość. Nie ma w tym narcyzmu, bo empatia jest czasem nawet za duża, przez co mniej dbają o siebie, niż o innych. Narcyz tak nie robi niezależnie czy jest wielkościowy czy wrażliwy. Nie można wmówić stosowania manipulacji też osobom wysoko wrażliwym, jakby chcieli ranić ludzi.
To tak jak kiedyś ludzi z depresją nazywano manipulatorami i leniami, więc to badanie jest stygmatyzujące.
Osoby wysoko wrażliwe nawet jak mają cechy człowieka narcystycznego to tylko dlatego, że kryją się przed krzywdą, a jeśli czują się wyjątkowo źle traktowane to ma to podłoże w nadwrażliwej percepcji, a nie dlatego, że mają złe intencje.
Ale w ten sposób da się zbyt wielu osobom w przestrzeni publicznej taki narcyzm zarzucić. Dzieciom też. W końcu jak dziecku wmówisz, że jest gównem to jak się będzie czuć? I nazwiesz go narcyzem tylko dlatego, że cierpi, albo zakłada maskę twardziela.
Niska empatia to jeden z dziewięciu kryteriów narcystycznego zaburzenia osobowości. A aby zdiagnozować je, osoba musi spełniać minimum pięć kryteriów. Oznacza to więc, że to że ktoś ma empatię, nie dyskwalifikuje go z automatu jako narcyza. Poza tym empatia też jest stopniowalna – można być mniej i bardziej empatycznym. Empatię można też udawać, co narcyzom całkiem nieźle nieraz wychodzi.
Wszystko zależy, o którym komponencie empatii mowa. Psychopata ma np. wysoka empatię poznawczą, tyle tylko że panuje całkiem nad nią i nie ma automatyzmy współodczuwania. Z narcyzami prawdopodobnie jest podobnie, rozpoznają dobrze emocje innych, ale odmawiają innym prawa do ich posiadania.
Pzdr.
Narcyzi posiadają empatię – tzw. empatia poznawcza, wyuczona w toku socjalizacji, przez obserwację. Narcyzi wiedzą, że źle postępują, ale tego nie czują.
Ale narcyzi mogą się wydawać bardzo empatyczni nawet samym sobie. Coś w stylu „jestem taki dobry dla innych taki empatyczny, a oni mnie nie doceniają, jak żyć?” Ale ta empatia to tylko przydatne narzędzie narcyza by realizować swoje nadrzędne cele – być podziwianym.
Ja również zgadzam się z brakiem zgody na to aby wsadzać do jednego wazonu wwo i narcyzów. Jak wąsko myślącym i nieczułym trzeba być aby mylić świadomość własnych wartości, zdolność dostrzegania szerszego spectrum i niebywałą delikatność z narcyzmem. Wszystkie badania pseudo, pop czy psycho naukowców wylatują przez okno jeśli nie potrafią oni poznać i zrozumieć wwo czuciem a nie statystykami. Absurd, absurd.
Zgadzam się z Twoim brakiem zgody 😊
Fantazjujesz o własnej wyjątkowości?
Ad. >”Osoby wysoko wrażliwe nawet jak mają cechy człowieka narcystycznego to tylko dlatego, że kryją się przed krzywdą, a jeśli czują się wyjątkowo źle traktowane to ma to podłoże w nadwrażliwej percepcji, a nie dlatego, że mają złe intencje.”
Ale to niczego nie zmienia dlaczego narcyz stał się narcyzem i jakie ma „intencje”. Zresztą „intencje” to sprawa bardzo subiektywna, zazwyczaj jest wielka przepaść między tym jak widzi swoje intencje osoba zaburzona, a jak je interpretuje środowisko.
Pzdr.
Zachęcam jednak zapoznać się z pojęciem narcyzmu masochistycznego. Pasuje jak ulał. Buziaczki.
Osoby wysoko wrażliwe są wrażliwe lub nadwrażliwe na bodźce. To przede wszystkim, a nie jakaś empatia. Wwo są wkurzone, zmęczone, zniechęcone np. przez, mocne, ostre światło, jaskrawe (neonowe, rażące) kolory, ubrań, ścian itd. Hałas – wystarczą nawet zwykle rozmowy, bodźce dotykowe – bardzo wrażliwa skóry (mają pokrzywki i AZS od niektórych materiałów, zimna lub ciepła), problemy ze snem, gdy nie ma całkowicie ciemno i cicho i wiele, wiele innych
Bez wątpienia coś w tym jest. Bo co poznałem określających się w ten sposób (nadwydajnych mentalnie) to zawsze praktycznie lub prawie zawsze buli mocno po stronie egocentryzmu.
Jedna z cech osob WW jest nieumiejetnosc w klamstwo a takze totalne niezrozumienie takich motywacji jak chciwosc, wywyzszenie siebie, manipulacja. Nastepnie ida przez zycie z sercem na dloni i obserwujac swiat w rozowych okularach natrafiajac na przerozne osoby i w zwiazku ze swoja naiwnoscia padaja ofiarami takich z zachowaniami narcystycznymi, podejrzewam, ze duzo czesciej niz inne (i moze warto na to badania przeprowadzic), z racji swojego niezrozumienia takich motywacji. Ile razy zadawalm sobie pytanie „jak tak w ogole
mozna myslec”, bo nie ogarniam tego wlasnym umyslem. I moze jestesmy wysoko wrazliwi, ale nie glupi. Potrafimy sie uczyc na bledach i budujemy wlasne systemy obronne. Trafiamy do psychologow poniewaz zbyt czesto oddajemy siebie innym w calosci co nas lamie. Uczymy sje dewaluowac innych, gdyz majac niskie poczucie wlasnej wartosci nadajemy im zbyt duze znaczenie w pierwszej kolejnosci. Po 36 latach zycoa w koncu nauczylam sie, ze tonja inmoje potrzeby sa wazniejsze niz innych ale dlaej nie potrafie odmowic komus pomocy jesli poprosi nawet jesli bardzo, ale to bardzo mi to nie pasuje. Nauczylam sie stawiania granic, ale to nie oznacza ze zmienilam sie w egoistke choc nie wiem jak bardzo moze tonkomus przypominac zaburzenia narcystyczne. WW moze i nie jest jednostka kliniczna, ale dlaczego z drugiej strony mialaby byc..nie jest to przeciez cos, co potrzeba leczyc. Natomiast jest opisane przez co najmniej kilku psychologow, z tego co czutam w komentarzach..a mi natrafienie na ksiazke „jak mniej myslec” ogromnie pomoglo zrzumiec, ze (na szczescie) nie jestem wyjatkiem. Moja zekoma wyjatkowosc sprawiala, ze czulam sie wyalienowana. Nic fajnego myslec, ze wiekszosc ludzi dookola ciebie to dupki i egoisci a swiat dazy kh zagladzie poniewaz nie potrafia spojrzec dalej niz czubek wlasnego nosa.
Idąc Twoim tokiem rozumowania jestem ofiarą takich jak ja. Jestem narcyzem zdiagnozowanym, a na dodatek pasuję do definicji WW.
„ Zwykle jednak osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowości trafiają do psychologa czy psychiatry nie dlatego, że chcą coś zrobić ze swoim narcyzmem, lecz z powodu depresji spowodowanej niezaspokojeniem narcystycznych popędów: brakiem wywyższenia przez innych, niewystarczającym docenieniem, zbyt słabą atencją itd.”
Co to znaczy „zbyt słabą atencją”?
Osoby narcystyczne mają potrzebę uznania, atencji, bycia wywyższanymi.
Błąd jest w samym założeniu. To, że ktoś sam siebie diagnozuje na bazie filmika na YouTube, już podpada pod wysokie cechy narcystyczne (sam mogę to zrobić, po co mi eksperci).
Chwilowe badanie psychologicznych trendów w internecie pomogło by autorowi zauważyć, że chodzi o trend tj. „empatów” („empaths”), bo „wysoka wrażliwość” to też kwestia bodźców czysto sensorycznych.
Polecam kontakt ze społecznościami internetowymi zajmujące się „klastrem B”. Obserwację. Stygmatyzację zostawmy dla niezdiagnozowanych ludzi na świeczniku.
Czy autor artykułu deklaruje brak konfliktu interesów?
Tak. Tekst jest napisany wyłącznie z mojej inicjatywy i dzięki wsparciu Patronów. Artykuły, które z rzadka piszę we współpracy z wydawnictwami czy uniwersytetami, zawsze są oznaczone.
Znam osoby wysoko wrażliwe, które są narcystyczne i takie, które zupełnie nie są. Nie ma to wiele wspólnego ze sobą. Nadwrażliwość na bodźce i łatwe przebodźcowanie może dotyczyć każdego, i zdrowej i zaburzonej osoby. Poza tym zaburzenie narcystyczne a egocentryzm to również coś innego.
Uczciwość
Krótkowzrocznie się pomija i tutaj i w tym jedynym tekście źródłowym aspekt (bo trudno badać, natomiast jest życiowe i coraz więcej się temu poświęca uwagi – dlatego powstał model HEXACO jako alternatywa dla wielkiej piątki).
W mojej wiedzy i doświadczeniu osoby wysokowrażliwe, choć silne przewodnictwo nerwowe sprowadza je do koncentracji na sobie, mają ramy wysokiej uczciwości, bo odczuwają też i mocno moralność, poczucie sprawiedliwości (i sprzeciw wobec niesprawiedliwości).
Narcyzm z kolei z uczciwością/poczuciem sprawiedliwości nie jest kojarzony, jeśli już to z odwrotnością.
W praktyce – WWO nie jest skłonna do kłamstw/zimnego szkodzenia komuś itp., narcyz jest.
Kompletnie się z tym nie zgadzam. Jestem osobą wysoko wrażliwą. Nie czuję się absolutnie wyjątkowa i tym bardziej nie chciałabym być traktowana wyjątkowo. To byłby koszmar. Często jestem zła ze jestem jaka jestem bo zwyczajnie trudno mi się żyje ze sobą. Totalnie niskie poczucie własnej wartości, bezradność wyuczona. Mam bardzo często objawy psychosomatyczne. Bardzo szybko się przebodźcowuję. Współodczuwam cierpienie innych, szczególnie dzieci. W każdym szukam dobrych stron. Mam za to w rodzinie osobowość narcystyczną która owszem jest wrażliwa np w stosunku do dzieci czy zwierząt, ale gdy tylko ktoś powie nie tak na jej temat to zamienia się w potwora bez empatii. Jest manipulantem, który niszczy życie innych, szczególnie osób wysoko wrażliwych. Manipuluje, świetnie udaje, kłamie, obraża, poniża, projektuje swoje wady na innych. Do tego wymaga dozgonnej wdzięczności za każdą drobnostkę. Wypomina brak życzeń urodzinowych, obraża się, szantażuje emocjonalnie i oczekuje wiecznych pochwał. Uważa się za najmądrzejszego, wszystko wiedzącego. No sorry, ale jestem totalnym przeciwieństwem.
Nikt nie próbuje powiedzieć, że wszystkie osoby wysoko wrażliwe to narcyzi. Artykuł i praca naukowa, na której jest oparty, zwracają tylko uwagę na korelację.
Już sam tytuł artykułu sugeruje co innego. Nie dziwię się więc negatywnym reakcjom.
Proszę spojrzeć na tytuł – to nie sugestia, ale twierdzenie, że badania potwierdzają, iż wwo i narcyzm są tożsame.
Mhm. Aniu, a czy unikasz bliskości? Czy masz unikowy, lub lękowy sposób przywiązania? Czy zdarzało ci się uciszać kogoś, gdy nie odpowiadała ci krytyka? Czy karałaś ciszą, gdy ktoś Ciebie obraził? Buziaczki.
Bardzo ciekawy artykuł. Osobiście, zdefiniowanie się jako WWO (ze wzgledu na „szczególnie wrażliwe na bodźce zewnętrzne i wewnętrzne. Są nimi często przytłoczone albo niezmiernie pobudzone”) było dużym krokiem w mojej psychoterapii. Akceptowanie „przebodzcowania” i zauważanie potrzeby wyciszania się, ostatecznie pomogly rozprawić się z rzadko już występującymi atakami paniki. Świadomości, że dużo ludzi też tak ma, pomogła pogodzić się z tą częscią siebie i swoją wrażliwością.
Z drugiej strony bliska obecność „wrażliwego” narcyza, tylko pogłębiała mój stan depresji. Nasze wrażliwości są diametrialnie różne, jednak brak psychiatrycznej definicji „osoby wysokowrazliwej”, daje tylko kolejny argument narcyzom na swoją wyjątkowość i pokrzywdzenie przez los.
Uważam, że bardzo trafne jest spostrzeżenie: „wysoka wrażliwość i nadwrażliwy narcyzm mają bardzo podobne sieci nomologiczne pod względem neurotyczno-introwertycznego stylu osobowości (…), zwiększonym obciążeniem objawami i wyższym prawdopodobieństwem zaburzeń psychicznych.”.
Większych głupot chyba jeszcze nie czytałam.
Zgodnie z wypowiedziami klinicystów nie ma większego przeciwieństwa niż wwo a narcyz.
Wwo patrzy bardzo szeroko na wsztstko i nikogo nie ocenia za szybko, jest często zbyt wyrozumiały, a narcyz przeciwnie – zjeżdża z góry na dół wszystkich bo krzywo się spojrzeli albo nie przyjechali do niego zbyt długo. Wwo unikają konfrontacji, narcyzi dążą do nich. Wwo nienawidzą kłamstwa, a narcyzi używają go nadmiernie. Wwo chcą dla wszystkich lepiej niż dla siebie samych i to szczerze, a narcyzi manipulują innymi dla własnych potrzeb. Długo można było by tak wymieniać. Osoba pisząca artykuł najwidoczniej bardzo pobieżnie zaznajomiła się z tematem.
Wiele psychologicznych tematów ma ze sobą dużo podobieństw, ale nie oznacza to to że jest to samo. Przykładem jest często mylony borderline a dwubiegunowość. Widać, że nie jest to ani trochę wiarygodne źródło informacji.
Według klinicystów to przede wszystkim coś takiego jak WW czy WWO nie istnieje. Co najwyżej można mówić o nadwrażliwości sensorycznej, o której wspomniałem w tekście.
Może jednak lepiej pisałby Pan o dziedzinie, o której ma Pan większe pojęcie, doświadczenie, ma Pan jakoś wiedzę osadzoną w sobie. O WWO pisze Pan, co się Panu wydaje. To ma być popularyzacja nauki?
Piszę to, co pokazują badania i co mówią psychologowie i psychiatrzy.
Dla uściślenia, to tak uważa część psychologów i psychiatrów, a inna część próbuje uświadomić tę konserwatywną część, którą Pan wybrał autorytarnie za „oświeconą”. Ja jestem WWO i jeśli mam jakąś cechę narcyza to dlatego, że próbuję wyznaczać granice, a jak to robię to czuję się fatalnie. To, że narcyz też ma podobne cechy nic nie znaczy, bo narcyz ma inne pojęcie o świecie. Z tymi cechami, to tak jak z mieczem, ktoś go używał do ataku, a ktoś inny do obrony. Narcyz jest psychopatyczny, a WWO ma problem z asertywnością. Ja nie wiem jak to Twoje autorytety wrzuciły do jednego worka?
O „wycofanych” narcyzach („covert narcissizm”, „quiet narcissizm”, różnie to się nazywa) czytałem co najmniej kilkanaście lat temu w publikacjach amerykańskich, wiec to żadna nowość czy odkrycie, nie wiem po co robić z tego sensacje 😉
Pzdr.
Ciekawe, że podejście do nowego jakim jest pojęcie wysokiej wrażliwości, jest nacechowane aż tak pejoratywnie (poppsychologia). Freud też kiedyś był wywrotowcem…
Korelacja to nie powiązanie, więc czekamy na resztę badań. Nie wiemy czy za wykształceniem się osobowości narcystycznej i WWO stoją te same czynniki. Być może to jeszcze niezbadany teren, być może zmienią się kryteria diagnostyczne dla osobowości narcystycznej, jak to w medycynie, kiedy zostaje opisana nowa choroba, trzeba wyodrębnić z grupy objawów te bardziej specyficzne żeby móc prawidłowo zdiagnozować nieopisaną wcześniej chorobę.
Zasadniczo to nie wiadomo, czy WW w ogóle istnieje jako specjalny syndrom.
Jak się dokuczysz to się dowiesz. WWO to dokładnie to co opisałeś – nadwrażliwość na czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. Zewnętrzne to bardzo dobrze rozpoznany problem wiec nie będę się na ten temat rozwodzić. A druga części jest oczywista dla każdego kto widział dziecko które straciło kontrolę nad swoim ciałem i przegrzewa mu się głowa w histerycznym płaczu w reakcji np. na proste słowo ‚nie’, lub na krzyk. Dzieci wysoko wrażliwe dostają miejscowe ataki padaczki jak jakas emocja jest dla nich za trudne. Na prawdę, ta dziedzina nie jest dla pana, krzywdzi się pan podejmując za trudne dla siebie tematy.
Korelacja to relacja prawdopodobienstwa wspólwystepowania zmiennych, ktora jest hipotezą dotyczącą jednoczesnego pojawiania się obserwowalnych i statystycznie istotnych faktów.
Zastanawia mnie jak jest w przypadku dzieci? spotkałam sie z wieloma teoriami ze niemowlęta, małe dzieci są wysoko wrażliwe , czy oznacza to ze już w tak wczesnym wieku przejawiają cechy narcystyczne??
Wszystkie dzieci per praxis oraz z definicji są narcystyczne. To naturalny etap życia.
Ten artykuł krzywdzi osoby WWO. Też mam je zdiagnozowane ale nie chcę się wywyższać, ani nie czuję się wyjątkowa, chyba że w te zła stronę, czyli gorsza od innych bo kompletnie nie rozumiana.
Jak można mieć zdiagnozowane WW, skoro nie ma takiej jednostki klinicznej?
Jasne, ach i może być bardzo krzywdzący dla narcyzów szczególnie klinicznych. Zachęcam jednak do przeczytania artykułu raz jeszcze ze zrozumieniem i korzystając ze swojej wysokiej wrażliwości, nieco więcej empatii dla autora tekstu 🙂
Nie zgadzam się z powyższym tekstem.
O osobach wysoko wrażliwych książki napisała na podstawie własnych badań naukowych dr. Elaine Aron, która jest psychologiem klinicznym i badaczem. Nie jest pseudo-psychologiem czy „kołczem”.
W swoim tekście pisze Pan, że nie istnieje coś takiego jak wysoka wrażliwość. Pani Elaine Aron pisze w swoich książkach tak naprawdę o wrażliwości przetwarzania bodźców (i to na niej przeprowadza badania), którą potocznie nazywa „wysoką wrażliwością”. Wrażliwość przetwarzania bodźców istnieje i każdy z nas może umieścić się na spektrum tej cechy osobowości. Test na wysoką wrażliwość w książce nie jest ustrukturyzowany, ponieważ jest tylko do użytku własnego czytelnika. Autorka w swoich badaniach korzystała z ustrukturyzowanych testów badawczych w celu zbadania cechy wrażliwości przetwarzania bodźców.
Badacze w artykule naukowym, na podstawie którego napisał Pan powyższy tekst, jednoznacznie NIE stwierdzili zależności, jedynie korelację. Korelacja może wystąpić też pomiędzy ilością narodzonych dzieci a częstością wystąpień aktorskich w filmach przez Adama Sandlera. Korelacja jest, związku nie ma.
Mam wrażenie, że tekst napisany przez Pana ma na celu sprawić, by osoby, które są umieszczone wysoko w cesze wrażliwości przetwarzania bodźców, ponownie były stygmatyzowane przez społeczeństwo. Kiedyś „wrażliwości nie powinno się pokazywać publicznie, to słabość”, a teraz „wysoka wrażliwość nie istnieje, to narcyzm”.
Jest różnica między wysoką wrażliwością a nadwrażliwością sensoryczną. Co do korelacji itd. – tak jak napisałem na końcu, temat wymaga dalszych badań.
Nadwrażliwość to baza sporej czesci zaburzeń.
Asperger, narcyzm, border, autyzm itd wszystkie te grupy są nadwrażliwe.
Czasami różni je strategia o ronna przed irytujacymi bodźcami a czasami nie.
WWO – nadmiernie wykształcone neurony lustrzane.
Narcyz – niewystarczająco wykształcone neurony lustrzane.
To, że coś jest podobne, nie znaczy, że jest tym samym. Mogą mieć jakieś wspólne cechy, tylko tyle.
Niżej jest to dobrze wyjaśnione
kasialorecka.wordpress.com/2020/07/10/emocjonalny-swiat-ukrytego-narcyzmu-czy-ukryty-narcyz-moze-byc-osoba-wysoko-wrazliwa-wwo/?fbclid=IwAR1lBaIenCQb-3xJ8r5FscNDq1EStsaAheBcXNBIHVKJxKK29OgQAzVCMkU
Są jakieś badania o tym?
Bardzo ciekawy artykuł. Czekamy na kolejne badania. W szczególności wiążące z MBTI.
Większej bzdury nie czytałem, totalnie nieprawdziwy i clickbaitowy tytuł artykułu skreśla go na starcie. Wysoka wrażliwość to _nie jest_ narcyzm. Trzeba mieć zerowe pojęcie na temat tego czym jest WWO żeby coś takiego puścić w sieć.
Zrozumiałem, że nadwrażliwość i popadanie w depresję to mazgajenie się narcyza, by zwrócić na siebie uwagę, nawet kiedy robi to w totalnej separacji od innych ludzi. Społecznie pożądana i nagradzana jest walka o przywileje, których domagają się narcystyczne jednostki. Depresję i nadwrażliwość miewają więc osobowości narcystyczne ale postawa narcystyczna jest w zasadzie traktowana jako wzór do naśladowania i często opiera się na niej system wartości.
W sumie tak.
Nie ma Pan pojęcia o czym Pan pisze, to cecha wrodzona, a dzieci wysoko wrażliwe zwłaszcza te najmłodsze nie maja jej świadomości, nie wymagają specjalnego traktowania i nie żyją w poczuciu wyjątkowość. To dzieci wysoko wrażliwe wyrastają na wysoko wrażliwych dorosłych jeśli część takich osób z wiekiem uważa się za wyjątkowe lub wymaga specjalego traktowania to nie swiedczy to, że są to osobowości narcystyczne, narcyzów charakteryzuje więcej cech.
Może pisze Pani o nadwrażliwości sensorycznej? Bo nie o WWO.
Dokladmie to właśnie osoby o nadwrażliwości sensorycznej określane są jako osoby wysoko wrażliwe, a nie osoby które uważają się za wyjątkowe i pokrzywdzone z uwagi na nadmierna wrażliwości „empatię” itp… Zrozumienie potrzeb wysokowrazliwego dziecka przez rodzica pozwala uniknąć dziecku i rodzicowi wielu niepotrzebnych stresujących sytuacji, (typu przrbodźciwany historycznie płaczący maluch w markecie). W ten sposób postawione badanie, zalozenia itp. w moim odczuciu podważają istnienie wysokiej wrażliwości (nadwrażliwość sensoryczna) i mogą wyrządzic dużą krzywdę takim maluchom. Dla mnie osobiście książki dot. postępowania z wysokowrazliwymi małychami były bardzo pomocne, zrozumiałam dzicko wprowadzilam kilka modyfikacji i minęły problemy typu uderzanie głową itp.
Dziecko musi oswoić się z otaczajacym światem takim jakim on jest.
Tworzenie uludy … tworzy kaleki psychiczne.
Będąc osobą o wysokiej wrażliwości, mając jeszcze bardziej wrażliwą, dorosłą już córkę, zdecydowanie nie zgadzam się z tą tezą. Jest dla nas krzywdząca. Natomiast bliskie mi są twierdzenia w powyższych komentarzach osób WWO, szczególnie ten o UCZCIWOŚCI, wysokiej empatii, chęci pomocy innym (stawiania ich przed sobą, tzn. przed swoimi potrzebami), raczej niechęci do bycia w centrum, bycia ważnym czy wyjątkowym). Nie widzę, przynajmniej u nas i u osób o bliskich nam cechach (a trochę ich mam obok siebie) podobieństwa do narcyzów.
Istnieją różne typy narcyzmu, tutaj nie mowa o tym stereotypowym (aroganckim, wielkościowym, złośliwym) tylko wrażliwym, nadwrażliwym, unikowym, podatnym na zranienie. Cechy tego narcyzmu niemal w pełni pokrywają się z WWO. I nie wykluczają empatii.
Narcyz ukryty wydaje się być bardzo wrażliwy. Potrafi zmylić osobę WWO o ambiwalentnym stylu przywiązania, która pragnąc ciepła, dostaje tylko chłód i jest obwiniana za swoją potrzebę bliskości. Po bliższym poznaniu okazuje się, że narcyz głównie jest wrażliwy na siebie i swoje krzywdy. Nie potrafi wczuć się w potrzeby i uczucia innych, i twardo obstaje przy swoim, mówiąc, że po prostu dba o swoje granice.
Podobieństwa są, ale szybko się kończą.
Przyjemnie mi się czytało, ale kilka rzeczy zastanawia.
1. Właściwie artykuł zaczyna się od stwierdzenia, że WWO raczej nie istnieje, ma niejasne kryteria i w gruncie rzeczy nie opisuje konkretnej grupy osób – a następnie przechodzi do tego, że WWO to narcyzi. Rozumiem, że pomijając ten brak konsekwencji, wniosek z badania powinien raczej brzmieć „osoby narcystyczne chętnie rozpoznają się jako (nieistniejące) WWO?”. Jeżeli tak, to odkryto bardzo precyzyjną i specyficzną preferencję osób o wysokich cechach narcystycznych (trochę zbyt specyficzną i precyzyjną). Ale znowu sprawia mi kłopot fakt, że jednak pewne cechy się nie pokrywały, a badacze stworzyli kwestionariusze badające (nieistniejące przecież) WWO. Trochę to wszystko mało jasne jak na rzetelne podstawy hipotezy badawczej, a może po prostu nie znam dość dobrze ich założeń?
2. Obawiam się, że takie badanie oparte wyłącznie o kwestionariusze może wykrywać pozorne korelacje i pomijać sedno zjawiska, czyli coś, co faktycznie łączy te dwie grupy (istniejącą i nie istniejącą :P) – fantazjując, np. fakt, że osoby wysoko wrażliwe mogą być bardziej skłonne do tendencji narcystycznych, podobnie jak osoby o wysokich zdolnościach artystycznych, czy osiągnięciach sportowych, czy jakąś inną zależność realnie leżącą u podłoża tej korelacji. Takie badanie to oczywiście krok we właściwą stronę – o ile nie pośpieszyć się z jego interpretacją i nie przejść do szufladkowania (np w imię nozologii) WWO = narcyzi, to dla mnie trochę zbyt grubo ciosane. Przyznam, że powoli budują własną, roboczą hipotezę na ten temat, tzn. wydaje mi się, że osoby WWO (rozpoznające się jako) to często osoby, w których wartościach wysokim priorytetem jest bycie dobrym człowiekiem, w sposób humanistyczny, zawierający m.in. wysoką empatię ( a empatię można rozwijać w ciągu życia, podobnie jak inne umiejętności). Te osoby mają wysoko postawiony kodeks moralny ale też przekonanie, że „tak powinno być” i łamanie przez innych tej powinności powoduje w nich poczucie łamania porządku, to jest bolesne. Z czasem może rozwinąć się tzw „bunt znaczeniowy” czyli głębokie zranienie w poczuciu sensu i porządku świata. Kładzenie punktu ciężkości swojego rozwoju na umiejętności społeczne z gałęzi; rozumienia,opiekuńczości, poświęcania się, łagodności – powoduje bezbronność, a ta prowadzi do gromadzenia krzywd i złości i nieprzyjemnych wspomnień, krytycznego obrazu otoczenia. Osoby z deficytem umiejętności bronienia się to często osoby w dużym poczuciu krzywdy i z negatywnym obrazem świata, nic dziwnego. No i – ukłon w stronę korelacji z narcyzmem – jeżeli człowiek realizuje bardziej warunki wartości niż własne doświadczenie – jest bardziej taki, jak uważa, że powinien, niż taki, jaki w danym momencie pragnie – to już jest narcystyczne, już tworzy, kreuje siebie w sposób, który subiektywnie daje poczucie swojej szczególnej wartości.
3. Zarówno WWO jak i narcyzm, to – jasna, niejasna, opisana w międzynarodowych klasyfikacjach chorobowych lub nie – kondycja psychiczna człowieka (przynajmniej subiektywna) i można na nią patrzeć od strony oceny, krytycznej oceny – albo empatii i chęci zrozumienia. Obawiam się, że stwierdzenie; „Jako WWO narcystycznie dewaluujesz ludzi” wobec osób, które przeżywają złość i żal z powodu licznych zranień – w skrócie; ma wiele wypaczających konsekwencji. Na początek; buduje nierealistyczny obraz idealnego świata, w którym przeżywanie nieprzyjemnych uczuć i posiadanie krytycznych myśli jest złe? Nie będę się rozwijać, ale myślę, że bardziej gmatwa i wywodzi w pole zaprzeczeń, racjonalizacji, intelektualizacji i reakcji pozorowanych niż pozwala się odnaleźć komuś, kto w sobie nosi przelaną czarę goryczy.
1. Chodzi o to, że coś takiego jak WWO nie istnieje, a cechy przypisywane WWO to w dużej mierze cechy narcystyczne.
2. To prawda, dlatego napisałem, że potrzeba badań eksperymentalnych czy „klinicznych” dla dalszego potwierdzenia.
3. WWO nie istnieje w klasyfikacjach międzynarodowych. Nadwrażliwość sensoryczna a WWO to nie to samo.
Przeczytaj sobie człowieku o zaburzeniach integracji sensorycznej bo nie masz pojęcia co pleciesz.
Zaburzenia sensoryczne to nie to samo, co WWO.
A jak w którymś DSM wpiszą WWO? Bo np. Complex PTSD było wpisane dopiero niedawno, samo PTSD też nie było od początku. Generalnie DSM się rozbudowuje, wiec traktowanie DSM czy ICD do wyrokowanie czy coś istnieje czy nie nie powinno mieć miejsca. Rozumiem, że aktualnie nie istnieje dobra definicja WWO, która byłaby wystarczająco wąska dla różnicowania w diagnostyce ale jednak ktoś to zdefiniował, opisał i jeśli powołujesz się na WWO to posługuj się definicją użytą przez autorkę Elaine Aron. To czy jej pojęcie WWO rozwinie się w taki sposób, żeby było użyteczne do diagnostyki to osobny temat. Jednak Pani Elaine ma kompetencje i doświadczenie, żeby zauważyć jakieś zjawisko. Jak inaczej psychologia miałaby się rozwijać jeśli wszystko co ktoś zauważy i opisze będzie się odbijać od „tego nie ma w klasyfikacji międzynarodowej więc nie istnieje”.
A ja uważam że coś w tym jest. Znam osobę WWO która właśnie w pewien sposób się z tym szczyci i traktuje innych WWO jako pewną wyselekcjonowaną grupę która jest bardziej wartościowa niż inni, bo jest dobra często to podkreśla że są to najlepsi ludzie, lepsi niż inni.
Dodatkowo osoba ta za swoją największą zaletę uważa wyjątkową empatię gdy tymczasem mam wrażenie że ta jej empatia skierowana jest głównie do niej samej i ewentualnie osób podobnych do niej. A innym osobom zarzuca niewystarczającą empatię mimo że to absurdalne bo fakty mówią co innego. Ale zawsze wiadomo że nie masz szans z nią bo to ona jest strasznie empatyczna i inni WWO a ktoś kto nie jest WWO nie doskoczy do tego poziomu choćby stawał na rzęsach. Dodatkowo ta osoba lubi bardzo uznanie , pochwały dla tego ze jest taka dobra. Albo jest ona właśnie WWO z narcyzmem albo faktycznie jest w tym jakaś prawda.
Zarzucanie innym „niskiej empatii” a wywyższanie swojej własnej „empatii” to też jeden ze znaków rozpoznawczych osób z co najmniej narcystycznym rysem osobowości.
Zgadza się, słyszałam też o zarzucaniu ‚za wysokiej samooceny’
Narcyzi… wszędzie narcyzi…
Tylko ktoś kto nie ma pojęcia czym jest wysoka wrażliwość pisze takie brednie . Wysoko wrażliwe osoby nie mają nic wspólnego z narcyzmem autor myli pojęcia jedno z drugim . Jestem osobą wysoko wrażliwą i miałam okazję przez długi okres czasu poznać zachowania osoby typowo narcystycznej . Autor nie ma pojęcia o tym czym jest narcystyczne zaburzenie osobowości i jakie cechy taka osoba przejawia . A porównywanie i przekonywanie ,że osoby wysoko wrażliwe to narcyzi jest co najmniej żałosne i bardzo krzywdzące dla wysoko wrażliwych .
Przywołałem nawet kryteria diagnostyczne narcyzmu.
—
„A porównywanie i przekonywanie ,że osoby wysoko wrażliwe to narcyzi jest co najmniej żałosne i bardzo krzywdzące dla wysoko wrażliwych”
Dlaczego?
Stawiając się na miejscu osoby, o której mowa, dosyć łatwo można się domyślić dlaczego. Tekst jest napisany w taki sposób, że osoby utożsamiające się z WWO mogą poczuć się zlekceważone/poniżone. Jakby ten problem nie istniał, coś w stylu „masz depresje? Po prostu się użalasz nad sobą”. Już sam początek artykułu zdradza Twoje podejście do tematu, które na dodatek podparte jest jednym badaniem.
Ale porównanie do depresji nie jest tutaj adekwatne, bo zaburzenia nastroju istnieją, a syndrom WWO nie.
A skąd Pan to wie? Czy tylko pan twierdzi, ze wie i podpina pod siebie? 😉
„Przywołałem nawet kryteria diagnostyczne narcyzmu.” A czy zdajesz sobie sprawę z wagi diagnostyki różnicowej właśnie dlatego, że pomiędzy różnymi „zaburzeniami” opisanymi w DSM istnieją korelację przez którą można się łatwo pomylić czy ktoś cierpi np. za zaburzenia lękowe czy na depresje? Dlatego wiele osób ma postawione przez psychiatrów różne diagnozy bo nie zrobiono poprawnej diagnostyki różnicowej (abstrahując to że od takiej diagnostyki na podstawie DSM i ICD się odchodzi, polecam podcats https://podcasts.apple.com/fr/podcast/po-co-nam-diagnoza-prof-steven-hayes-masterclass-1/id1618992051?i=1000580532078.)
Jeden diagnosta stwierdzi, że ktoś jest WWO, drugi, że jego trudności wynikają z narcystycznej osobowości bo z zewnątrz mogą przejawiać podobne zachowania (tak jak przy lęku i depresji) i problem z samooceną, ale podłoże jest inne i inna specyfika, więc nie dziwię się, że osoby które doświadczają WWO czują się niezrozumiane, zlekceważone bo WWO i narcyzm to różne sprawy nawet jeśli mają korelację. Może być tak, że część osób WWO będzie miało cechy narcystyczne i odwrotnie bo w świecie nie mamy „czystych typów” zaburzeń, raczej skomplikowaną konfigurację zachowań która wchodzi w różne zaburzenia i to zależnie od kontekstu… Ktoś może mieć osobowość zależną w kontekście rodzinnym a sadystyczną w zawodowym… A i osobowość, samoocena zmienia się w trakcie życia, a temperament raczej nie więc wysoka wrażliwość na bodźce zostaje a samoocenę i postawę wobec siebie i innych można zmieniać.
Autor kompletnie myli pojęcia. WWO to Jędker, Sokół i DJ Deszczu Strugi.
A poważnie rzecz biorąc, daje do myślenia, ale nie daje mi spokoju fakt, że krążą pojęcia tak zbieżne które w dodatku są tłumaczone naprzemiennie na język polski. Co prowadzi mnie do wniosku, że przydałby się artykuł od jakiegoś znanego blogera naukowe (wink wink) który tłumaczy różnice.
Pozdrawiam serdecznie! 🙂
„Niska empatia to jeden z dziewięciu kryteriów narcystycznego zaburzenia osobowości. A aby zdiagnozować je, osoba musi spełniać minimum pięć kryteriów”. To już pokazuje, jak kryteria diagnostyczne DSM są słabe, szufladkowanie ludzi za pomocą nich nie powinno mieć miejsca. Sam DSM powstał wyłącznie po to aby chociaż minimalnie ułatwiać klinicystom dobór narzędzi terapeutycznych a nie po to, żeby szufladkować. Nowe nurty terapeutyczne już w ogóle od tego odchodzą. Tak samo WWO – sam piszesz, że to tak szeroka kategoria że każdy coś tam sobie znajdzie dla siebie. Więc w mojej ocenie badanie korelacji w tak szerokich kategoriach nie ma sensu.
Artykuł unieważnia WWO, unieważnia jego istnienie, unieważnia istnienie dolegliwości z jego spektrum. Następnie szufladkuje te rzekomo nieistniejące znamiona jako najbardziej pejoratywne z zaburzeń jako Narcyzm.
Unieważnianie to jeden z rodzajów przemocowych zachowań, potwierdzony psychologicznie jako istniejący. Skąd w Panu taka zajadłość co do osób WWO? tutaj czuje podstawę do psychoterapii autora.
Osoby inteligentne to tak naprawdę narcyzi. Uważają, że ich wysokie IQ czyni je wyjątkowymi, oczekują przywilejów z uwagi na wysokie IQ: stanowisk naukowych, poklasku, uznania, oczekuja lepszego traktowania. Uważają, że widzą więcej i rozumieją więcej niż inni, zupełnie tak jak narcyzi. Uważają że świat ich nie rozumie z uwagi na wyższe od przeciętnego IQ.
Osoby inteligentne to narcyzi. Istnieje silna korelacja. A Pan jest inteligętny czy przeciętny intelektualnie?
Raczej poniżej 😉
Identyfikuje się z tzw. Wysoką wrażliwościa i to bardzo mocno, wrecz skrajnie. Dla mnie powstanie takiego pojęcia uratowało moje bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci („jestem dziwna, inna, wariatka?”) i pozwolilo zrozumiec, ze na tym swiecie jest wiecej osob, ktore „czują za mocno”. Artykul moim zdaniem jednak przedstawia tylko wycinek / grupę osob, u ktorych WW i Zaburzenia Narcystyczne pokrywają się i maja tyle wspolnych mianownikow. Osobiscie jednak jestem pewna, ze nie naleze do tej grupy – empatii mam az nadto, a brak zdrowego egoizmu przerabiałam na swojej psychoterapii przez ponad 2 lata. I zakladam, ze takich osob jest na pewno wiecej, wiec jak juz pisalam powyzej -> ciekawe badania, ale obrazujące tylko jakąs wybraną czesc osob wysoko-wrazliwych
Pan Łukasz najwyraźniej odleciał już na wyżyny absurdu 🙂 Klikalność się skończyła, to bzdurki trzeba pisać 🙂 Ale to ,,tylko moja teoria” 😉
Tak przy okazji bo nie wiem czy ktos podlinkowywał, odpowiedź Dr Elaine Aron na artykuł na który się Autor się w tekście powołuje
hsperson.com/more-research-high-sensitivity-does-not-overlap-with-narcissism-but-we-are-not-perfect-parents-managers-either/
Ale swoją drogą to kryteria osoby wysoko wrażliwej w tym artykule na samym początku jest bardzo anegdotyczne, szczególnie to zdanie:
Niejednokrotnie sądzą, że komunikacja miejska czy zwykłe, standardowe mieszkanie są dla nich „nieodpowiednie”.
Skąd Autor wyciągnął taki wniosek? Zrobił badania na reprezentatywnej grupie osób? 🙂
Świetny artykuł. Nareszcie. Brawo!
Ten artykuł jak widać to totalna bzdura a inni to czytają i później w takie głupoty co ktoś napisze się wkręcają. Ludzie rozważacie to co czytacie bo to jest straszne!
A można prosić o wskazanie konkretnie bzdur i zamiast nich napisanie prawdy?
Jestem w branży artystycznej z 18 lat. Pracuje z młodzieżą od 8 lat. Otaczają mnie sami wysoko wrażliwi ludzie. Mniej więcej jeden na piętnaście, może dwadzieścia osób ma rys narcystyczny. Reszta to kochani, cudowni, trochę pogubieni ludzie. Mało trafiony artykuł.
Co a bzdury w tym artykule 🙂 Czyli WW nie istnieje, ale przeprowadzono badawnia, z których wynika, że WWO pokrywa sie z narcyzmem. To jak zidentyfikowano tę nieistniejacą WW w badaniu? W ogóle jak się bada korelację między czymś co istnieje a czymś co nie istnieje? 😉
Autor pisze o syndromie WWO, który nie jest opisany „klinicznie”. Może gdyby zgłębił temat nieco bardziej, to doczytałby, że WW nie jest definiowane jako zaburzenie, a neutralna cecha zw. m. in. z funkcjonowaniem układu nerwowego.
Ja bym podciągnęła WWO do po prostu osób wysoko-reaktywnych, czyli takich, które mają wrażliwy układ nerwowy. A łączenie z narcyzmem ukrytym? Na takie porównanie mógłby wpaść tylko narcyz jawny! 😀