Kategorie:

Wlewy witaminowe. Czy bezpieczne i skuteczne?

W ostatnim czasie coraz głośniej
jest w mediach o dożylnych wlewach witaminowych. Moda na nie przyszła do Polski
z zagranicy. Choć pierwsze placówki oferujące tego typu usługi pojawiły się w
naszym kraju już jakiś czas temu, to za sprawą zaangażowania się w taki biznes
niektórych celebrytek i „fit trenerek” zyskuje on rosnącą popularność. Należy
sobie jednak zadać pytanie: czy wlewy witaminowe są w ogóle bezpieczne? Czy
wlewy witaminowe są skuteczne? I czy naprawdę ich potrzebujemy?

wlewy witaminowe
http://www.skybalancemedspa.com

Czasem mamy do czynienia z
sytuacją, kiedy w diecie danej osoby występuje niedobór poszczególnych witamin
lub większe zapotrzebowanie. Jednym z rozwiązań problemu jest tymczasowe
spożywanie suplementów lub leków oraz zmiany w diecie. Ostatecznie każdy
przypadek może być inny i warto poradzić się lekarza lub farmaceuty.
Alternatywą w takiej sytuacji mają być właśnie wlewy witaminowe. Reklamowane są
także jako kuracje oczyszczające, detoksykujące, wspomagające prawidłowe
funkcjonowanie. Przypisuje im się też wiele innych, korzystnych właściwości.
Zwróćmy najpierw uwagę na różnice
między suplementacją witaminami w postaci tabletek czy produktów spożywczych, a
dożylnymi wlewami. Jeśli połykamy tabletkę czy wzbogacony w witaminy posiłek,
musi on ulec strawieniu, wchłonięciu i dalszemu metabolizowaniu. W związku z
tym nasz organizm nie wykorzysta 100% zaaplikowanej dawki, bo część nie
zostanie pobrana w przewodzie pokarmowym, a to co wchłoniemy będzie dodatkowo
przerabiane w wątrobie. Inaczej jest w przypadku podania dożylnego, czyli
podczas wlewu. Omijamy wówczas wszystkie te trudności, dostarczając sobie
witaminę bezpośrednio do układu krążenia. Czy to pozwala nam uznać wlewy
witaminowe za skuteczne, bezpieczne i efektywne?
Niewątpliwie biodostępność jest przy
wlewach zaletą, ale niosącą pewne ryzyko. Naruszenie ciągłości tkanek poprzez
wkłucie zawsze wiąże się z zagrożeniem, choćby niewielkim. Procedura ta może
prowadzić do zapalenia żył powierzchniowych, ropnego zapalenia żył, a w
najgorszym wypadku nawet sepsy. Wszystko to w wyniku zakażenia, uczulenia lub
wywołania stanu zapalnego przez mechaniczne podrażnienie. Dlatego w pierwszej
kolejności leki podaje się doustnie, a dopiero w nagłych, pilnych, poważnych
sytuacjach lub gdy ryzyko z góry jest większe (np. pobyt w szpitalu), wybiera
się drogę dożylną – zależnie od sytuacji i decyzji lekarza. Podawanie witamin
dożylnie, poza skrajnymi, wyjątkowymi sytuacjami (np. witamina B12
przy problemach z produkcją wewnętrznego czynnika Castle’a, który umożliwia jej
wchłanianie) wydaje się być nierozsądne.
Należy zadać też pytanie, czy
przeciętny Europejczyk potrzebuje w ogóle specjalnej suplementacji witaminami?
Okazuje się, że nie licząc witaminy D w okresie jesienno-zimowym (i paru
innych, w szczególnych sytuacjach, zależnie od klimatu i szerokości
geograficznej), zażywanie dodatkowych dawek witamin nie jest konieczne. Wystarczy
zbilansowana, zdrowa dieta. Co więcej, może to być szkodliwe. Brak regulacji
wchłaniania, obecnej przy spożyciu doustnym, stwarza takie zagrożenie, w
szczególności jeśli nie jest nadzorowane przez lekarza. Na przykład przedawkowanie witaminy K jest potencjalnie bardzo niebezpieczne, podobnie jak wlewy zawierające w swym składzie glukozę.
O opinię na temat wlewów
witaminowych postanowiłem spytać trójkę specjalistów. Lekarka Marta Ogrodnik
twierdzi, że „wlewy witaminowe, choć mogą wydawać się niegroźnym sposobem na „wzmocnienie”,
w świetle wiedzy medycznej są po prostu nieskuteczne. Dodatkowo mogą wiązać się
z groźnymi konsekwencjami. Wytwarzając dojście dożylne zawsze należy liczyć się
z powikłaniami – mniej groźnymi jak np. miejscowy stan zapalany, jaki i takimi,
które mogą zagrażać naszemu zdrowiu i życiu.” Farmaceuta Marcin Korczyk mówi:
„według mnie te wlewy to kwestia wiary, rytuału. Ludzie lekceważą ryzyko
związane z takim zabiegiem i brak dowodów na skuteczność – potrzebują tego żeby
uwierzyć. Coś jak obrzęd upuszczania krwi.” Dietetyk Damian Parol uważa
natomiast, że „z punktu widzenia odżywiania ogólnie zdrowej osoby nie widzę
potrzeby suplemetacji dożylnej. Zdrowa dieta i ewentualna suplementacja
(doustna) powinna pokrywać zapotrzebowanie na składniki mineralne i witaminy.
Oczywiście w rzadkich przypadkach może być potrzebne uzupełnienie składników
poprzez wlew dożylny, jednak są to sytuacje rzadkie, muszą mieć konkretną
przyczynę i wymagają konsultacji z lekarzem.” Wygląda więc na to, że komercyjne
wlewy witaminowe to marketingowy chwyt bez merytorycznych podstaw.
Spójrzmy jeszcze na reklamy
wlewów witaminowych. Firmy, które je oferują, promują je pod hasłami oczyszczania
organizmu z toksyn, dodawania sobie energii, odmładzania, podkręcania
metabolizmu, wzmacniania odporności, a nawet leczenia chorób. W rzeczywistości żadnych
takich efektów stosowania wlewów nie wykazano. Są to zwykle samozwańcze,
niepotwierdzone naukowo, drapieżne akcje marketingowe.
Suplementacja witaminami może pomagać w
sytuacji niedoboru, ale podawanie sobie nadmiernej ilości witamin nie sprawi,
że odmłodniejemy czy zdetoksykujemy organizm (cokolwiek to znaczy). Nawet jeśli
wydamy na to kilkaset złotych – bo takie mogą być ceny wlewów witaminowych. Przy podaniu dożylnym ryzykujemy za to zdrowiem, nie mając z tego jasnych korzyści. 
Ponieważ prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów (nie tylko finansowych, ale także czasowych), zdecydowałem się stworzyć profil na Patronite, gdzie możecie ustawić w prosty sposób comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać (pojawia się dzięki temu więcej artykułów na blogu). 5 czy 10 złotych nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu z Was staje się realnym, finansowym patronatem bloga. 

 

Najnowsze wpisy

`

38 myśli w temacie “Wlewy witaminowe. Czy bezpieczne i skuteczne?

  1. Zabrakło mi wspomnienia o tym, że takimi wlewami można też doprowadzić do hiperwitaminozy, często bowiem dawka we wlewie jest przesadzona (zresztą megadawkom witamin przypisuje się różne super-działania i może to być celowe).

    1. Nadmierne dawki witaminy C usuwane są z organizmu (powyżej 100-200mg) wraz z moczem czy potem. Ewentualnie przy regularnej podaży dużych dawek witaminy C (np. 1000mg, co niestety jest popularną dawką w dzisiejszych suplementach) mogą pojawić się kamienie nerkowe.

    2. Dotychczas nie udowodniono tej teorii że duże dawki wit C prowadzą do kamicy nerkowej. Brak jakichkolwiek badań klinicznych na ten temat.

    3. Może podaj jakieś dane statystyczne, w jakich okolicznościach i u ilu osób duże dawki witamin doprowadziły do hiperwitaminozy.

    4. Kliniki robiące wlewy dożylne z witamin, zanim zastosują kurację witaminową dokładnie analizują zawartość witamin i mikroelementów w pacjencie. Badania laboratoryjne wskazują braki niektórych witamin i te właśnie są pacjentom podawane w formie wlewów.

  2. skojarzyło mi się to z leczeniem kaca uderzeniowym dawkami tiaminy przez kuttnerowskiego wynalazcy Galleghera, która to terapia po prostu nie działa, Henry Kuttner albo nigdy nie miał kaca, albo nie do końca doczytał, o co chodzi w temacie "alkohol i jego metabolity, a przyswajanie tiaminy", weźmy jednak poprawkę na to, że jego opowiadania są tylko humoreskami sci-fi bez ambicji (popularno)naukowych…

    no właśnie, cały chwyt marketingowy opiera się na ogólnikowym terminie "witamina", który oznacza całą paletę różnych i różnistych substancji, rozmaicie działających i rozmaicie przyswajanych… dodając do tego kwestię, że cały szereg witaminowych misktur jest przyrządzanych dość dowolnie, jeśli chodzi o skład, to większość działać nie może, a niektóre nawet mogą zaszkodzić, gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę skłonność szeregowego klienta do dublowania zalecanych dawek…
    p.jzns :)…

  3. "Z zagranicy", nie "zza granicy". "Zza granicy" oznacza któregoś z naszych sąsiadów, "z zagranicy" – którekolwiek inne państwo 🙂

    1. Pytałam znajomego mi lekarza z ciekawości bo ostatnio jest to rozsławione niestety to marnowanie kasy przez ludzi.. Po takim wlewie generalnie organizm pozbywa się nadmiaru doprowadza do tego, że przestajemy przyswajać witaminę z pożywienia. Masakra, że też ludzie takie głupoty robią.. Wystarczy sięgnąć po warzywa i owoce..

  4. ps jakie niedobory witamin wystepuja najczesciej czy tyko b12 ?i kusi mnie dlaczego sa niedoborowe ….w jakiej grupie ludzi wystepuja niedobory najczesciej …wg mnie specjalne przypadki tak jak piszesz kroplówki (albo zatrzyki do pupy)…Jak walczyc z niedoboroami…czy jedzenie wytarczy zawsze?co pomaga przysfajac witaminy , i co powoduje ze witaminy sie nie wchłaniaja ps zwiazki najlepiej wchłanialne

    1. Zaburzenia wchlaniania np: celiakia – mozna miec tak zniszczona sluzowke, ze nic sie nie wchlania a sa juz problemy neurologiczne.
      Moja siostra dostawala zastrzyki z b12 bo miala niedobory niereagujace na suplementacje. Ma cukrzyce i luszczyce, niedobor byl chyba zwiazany z dwiema ciazami (jedna zakonczyla sie poronieniem).

  5. W zeszłym miesiącu byłam u endokrynologa, który zapisał mi zastrzyki z witaminy B12. Nota bene, wyłącznie na podstawie morfologii (lekko podwyższone MCV), która zaplątała się pomiędzy wynikami badań hormonalnych. Nie miałam badanego poziomu B12 ani tym bardziej czynnika, o którym piszesz w artykule.
    No i mam zagwozdkę jak to zakwalifikować – jako szarlatańskie, niesprawdzone metody czy poważną, podpartą lekarskim autorytetem evidence based medicine? 😉

    Pozdrawiam,
    Agata

    1. Proszę uważniej czytać. Autor wyraźnie zaznacza jako wyjątek podawanie wit. B12! Ponadto witaminę tę podaje się w formie zastrzyku (domieśniowej iniekcji), a nie w postaci wlewu dożylnego!

    2. Zastrzyk B12 to iniekcja domięśniowa, a nie wlew dożylny. Poza tym autor artykułu podaje tę witaminę jako jedyną, którą się podaje "mechanicznie".

  6. Jestem matką dziecka ze spektrum autyzmu,moje dziecko odżywia się wybiórczo,czyli je tylko określone pożywienie.Mój syn choruje również na niedoczynność tarczycy,kiedy trafił na oddział endokrynologii Szpitala Uniwersyteckiego,zlecono wszystkie możliwe badania,od krzywej cukrowej,poprzez badania przysadki mózgowej i wydzielania hormonu wzrostu,do badań na celiaklię i zespół złego wchłaniania.Zbadano również poziom wszystkich witamin.Muszę zaznaczyć,że moje dziecko jest autystyczne ,odżywia się wybiórczo,nie jada jajek,nabiału,żadnych kiełbas,lubi frytki,kotlety schabowe,kotlety z piersi kurczaka,czasami prosi o jabłka,banany,pomarańcze,mandarynki,lubi lizać cytryny,czasami zje zupę pomidorową i to sąjedyne produkty,które zjada.Jednak po badaniach w klinice,okazało się,że moje dziecko oprócz niedoczynności tarczycy nie ma braku witamin,jedynie witaminy D,ale badania były w grudniu,więc nie należy się dziwić,że wystąpił niedobór witaminy D.Lekarz endokrynolog często zleca badanie na oznaczenie poziomu wapnia,czasami również żelaza.Okazuje się,że moje dziecko,które nienawidzi jajek,mleka,serów,jogurtów,ma prawidłowy poziom wapnia.Po siedmiu latach zmagania się z niedoczynnością tarczycy i dodatkowo z wybiórczą dietą autystycznego dziecka,doszłam do wniosku,że tak naprawdę powinnam się skupić na potrzebach mojego dziecka,jeżeli prosi mnie o kupno cytryn,bananów,pomarańczy,kalafiora ,to najzwyczajniej w świecie kupuję to,na co ochotę ma moje dziecko,a po laboratoryjnych badaniach okazuje się,,że moje wybiórczo odżywiające się dziecko,nie ma niedoboru witamin.Sama jestem zaskoczona takimi wynikami!Wlewy witaminowe,to jakaś bzdura,prawidłowa dieta zapewnia podaż wszystkich witamin,nikt nie powinien sam decydować o uzupełnianiu witamin,ponieważ nikt nie wie,jaka jest prawidłowa podaż witamin,każdy organizm jest inny,każdy potrzebuje innych witamin.Przy moim autystycznym dziecku,nauczyłam się ostrożności.Wolę wsłuchać się w w to,czego pragnie moje dziecko,niż ulegać temu,o czym informują mnie przeróżne farmaceuytyczne fora

    1. Jako dziecko jadłam wyłącznie mleko, nabiał i owoce. Nigdy nie miałam złych wyników badań. Do dziś nie mam, mimo tego iż nie znam smaku wielu warzyw, wołowiny ani wieprzowiny. Dzieci wiedzą czego potrzebują i sięgają po to. Ja również jestem przykładem, że pomimo iż praktycznie nic nie jadłam i nadal niewiele jem byłam i jestem zdrowa. Pozdrawiam 🙂

  7. Do ANONIMOWY- proszę o edycję na pseudomedyczne, a nie farmaceutyczne fora, akurat farmaceuci takich wlewów nie propagują i znają szereg zagrożeń wynikających z ich stosowania. Pozdrawiam

  8. "W rzeczywistości żadnych takich efektów stosowania wlewów nie wykazano. Są to zwykle samozwańcze, niepotwierdzone naukowo, drapieżne akcje marketingowe."

    Szanowny Panie. Największym problemem są wypowiedzi osób nie mających kompletnie pojęcia na temat tzw. terapii dożylnych. W większości podawane są antyoksydanty – glutation, solcoseryl, kwas alfa-liponowy – proszę poczytać czym to jest i jakie skutki zdrowotne wywołuje, co jest opisane w oficjalnej ulotce producenta a nie jest żadnym "szarlataństwem". Proszę przejść się do pierwszego lepszego szpitala i zobaczyć co dostają pacjenci i czym ich się suplementuje – myślę, że mocno się Pan zdziwi. Proszę poczytać o ornitynie, która doskonale regeneruje wątrobę. Proszę przypomnieć sobie grypę żołądkową i wymioty, które zwykłe nawodnienie niweluje. Proszę dowiedzieć się co robi się z kobietami w ciąży które wymiotują i mają jadłowstręt – kładzie się na patologię ciąży i nawadnia, nic więcej. Taka osoba po dwóch dniach wychodzi z bakteriami ze szpitala – nie jest to niczym nowym, że w szpitalu również łapie się choroby. A może taki wlew pobrać w spokoju w domu lub klinice. Proszę poczytać o glutationie i jego zbawiennych funkcjach regenerujących wątrobę. Proszę poczytać o leczeniu wrzodów jelita kwasem alfa-liponowym. Proszę poczytać o solcoserylu – jak leczy rany, regeneruje, wygaja odleżyny.
    Proszę poczytać o niedoborach B12 zwłaszcza u sportowców i wykonywaniu zastrzyków na zlecenie lekarza – wcale nie "szarlatana".
    Takie kliniki są odpowiedzią na publiczną służbę zdrowia – na kolejki, na patologie leczenia i standardy jakości. Zanim napisze Pan kolejny opiniotwórczy artykuł zalecam poczytać. Bo nie chodzi tutaj tylko o to, że robi Pan antyreklamę, ale przede wszystkim zabiera Pan wielu osobom szansę na wyleczenie.

    A ten wielki argument hiperwitaminoz… Ludzie. Najpierw przestańcie wżerać ibuprofenum.

    1. Pełna zgoda. Nie mogę zrozumieć czemu lekarz, którego cytuję autor stwierdza, że witaminy w formie kroplowki są nieskuteczne, czy nie mają żadnych medycznych podstaw, a te doustne już tak… Suplementy doustne mają w składzie mnóstwo swinstw: wypełniacze, konserwanty, barwniki, trudniej się metabolizują i obciążają układ pokarmowy, dozylne są podawane prosto do krwioobiegu, ot cała różnica. Wiadomo, wiąże się to z ryzykiem, ponieważ przegrywamy ciągłość tkanki, ale, umówmy się, wychodząc z domu (a nawet w nim zostając) ryzykujemy życie 😉

  9. Jeżeli cytujesz w ten sposób: Parol uważa natomiast, że „z punktu widzenia odżywiania ogólnie zdrowej osoby nie widzę potrzeby […] to "że" zastąp dwukropkiem (podobnie jak w przypadku cytatu farmaceuty p. Korczyka – inaczej mamy zgrzyt: "Parol uważa […], że […] nie widzę potrzeby […]).

  10. Jedno duże zagrożenie – nie wiesz, co naprawdę ci wstrzykują.
    Polecam przypadek opisany przez forumowiczkę anna.joanna:

    "Czytam same pozytywne rzeczy na temat OpraMed, z którymi niestety nie mogę się zgodzić. Kilka miesięcy temu przyjeżdżałam tam z matką. Mama miała 6 wlewów. Z dalszych musieliśmy zrezygnować ze względu na ich koszt, ale szczególnie na "szemraną" witaminę C. Mama choruje na raka piersi. Placówka ładna, nowa, w której pracują młodzi ludzie. Na początku odbyłyśmy konsultację z panem doktorem, który wszystko, jak wtedy myślałam, idealnie nam wytłumaczył, dlatego też podjęłyśmy leczenie. Mama od razu dostała wlew z 25 g. witaminy C. Kolejne dawki były większe. Przygotowywanie witaminy działo się na mamy oczach, jednak kiedy poprosiła o ulotkę od owej witaminy, pan który ją przygotowywał powiedział, że jej nie ma, że wyrzucają opakowania, bo te rzekomo rozpuszczają się w lodówce, gdzie musi być przechowywana witamina. Trochę więc mnie to zdziwiło i następnego dnia sama poprosiłam o to samo. Usłyszałam dokładnie taką samą odpowiedź… Poprosiłam więc raz jeszcze o to żeby następnym razem zostawili taką ulotkę, ale nigdy się tego nie doczekałam bo albo zapominali, albo wyrzucali. Inni pacjenci, z którymi mama przychodziła na terapię też mówili, że nigdy nie widzieli ulotek tylko same ampułki… ale niby ufali "specjalistom". Ampułki też bywały raz większe, raz mniejsze. Raz więcej, raz mniej mimo że dawka była taka sama! Po rozmowie z innymi pacjentami, których pytałam o efekty terapii generalnie podchodzili sceptycznie. Część z nich mówiła, że też rezygnuje bo też im się to nie podoba. Jedynie jedna kobieta, która przychodziła tam już dłuższy czas i również miała raka była pełna nadziei i chwaliła personel, ale jak sama twierdziła "nic innego mi nie zostało tylko wiara, że może dzięki temu będzie mi lepiej". Była to jednak tylko jej nadzieja, a nie efekt terapii, którą przyjmowała już kilka miesięcy. Byłyśmy też w innych placówkach i wszystko wyglądało podobnie. Dodam też, że doktor który początkowo konsultował mamę, w momencie kiedy zaczęłyśmy trochę "dociekać" stał się podejrzliwy i zdawkowo zaczął nas traktować. A zapomniałabym, oprócz witaminy C, były też tam wlewy z kwasu alfa(jakiegoś), który toczony był w dziwnych, czarnych workach bo podobno ulega rozkładowi pod wpływem światła, jednak inni pacjenci też nie widzieli ampułek od tego kwasu"

    Uchowało się w zalewie reklamy tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15954,158334103,158334103,Wlewy_witaminy_C_opramed_com.html

  11. Bałabym się takiego wlewu. Ja rozumiem w szpitalu, bo mamy niedobory etc, ale z własnego widzimisię? Nigdy w życiu. Jak chce dobrej jakości witaminę C, to wybieram liposomalną, np. Ascolip i stosuję ją w domu wiedząc, że nie robie sobie krzywdy.

  12. ehhh wszyscy komentują a nikt prawie nie korzystał. To taki typowy stereotyp Polaka, nie byłem nie widziałem, nie korzystałem, ale wiem wszystko na ten temat. Osoby, które zanim się wypowiedzą, powinny przetestować najpierw dany produkt a następnie wyrazić swoją opinię opartą na własnych doświadczeniach a nie na przypuszczeniach…

    1. Są a w zasadzie byli też tacy, którzy spróbowali na własnej skórze, ale niestety nie opowiedzą o swoich doświadczeniach, bo… nie żyją.

    2. Tenia
      Często robię sobie kroplowe wlewy doozylne z wit.c albo wody utlenionej.Przeziebienie, osłabienieitp.Nie chodzę po lekarzach bo nie bardzo wierzę że mi pomogą.Dobrze znam swój organizm i pomagam sama sobie i moim najbliższym.Robie to co najmniej od 5 lat i żyje
      i jako 60 latka mam się dobrze.

  13. mąż opiekunki od moich dzieciaków . 5 lat temu miał płaskonabłonkowy rak migdałka.
    Stopień zaawansowania III, przerzut do 2 węzłów chłonnych. Kilku
    onkologów zaopiniowało jako przypadek nieoperacyjny.
    W końcu prof Jassem z Gdańska pokierował leczeniem niestandardowo:
    agresywne naświetlania i chemioterapia PRZED zabiegiem. Następnie
    operacja (trwała wiele godzin, guz położony bezpośrednio przy
    aorcie, tkanka popalona po naświetlaniach, ryzyko zabiegu ogromne).
    Pacjent z nędznymi rokowaniami.
    Minęło 5 lat. Zawzięcie, prócz jeżdżenia na rowerze, biega po
    lekarzach doszukując się przerzutów (bo mu strzyka w kościach),
    jednak na scyntygrafii powtarzanej co 2 lata prócz zmian
    reumatycznych za diabła nic innego nie chce wyjść 😉
    stosuję od czasu choroby olej CBD doczytali że CBD ma właściwości blokujące przeżuty kupują w Konopnej Farmacji w Poznaniu już od lat i tam też szukałabym więcej informacji na temat olejków i porady mają stronę internetową http://www.konopiafarmacja.pl więc można wygrac z chorobą z tego co mi wiadomo wlewy witaminowe też były stosowane wiec róbmy wszystko ale w granicach zdrowego rozsądku aby jak najdłużej żyć i cieszyć się zdrowiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *