Każdy słyszał o zjawisku masowego wymierania pszczoły miodnej. Co by się stało, gdyby nasze zaprzyjaźnione zapylacze wyginęły? Stracilibyśmy 90% żywności w mgnieniu oka? Musielibyśmy wydawać miliardy euro na sztuczne zapylanie roślin? Czekałby nas globalny kryzys, a może nawet apokalipsa? Najpierw należy zadać sobie pytanie, czy zjawisko masowego wymierania pszczół w ogóle istnieje.

wymieranie pszczół

Pszczoły są stawonogami (tak jak skorupiaki, pajęczaki, kikutnice czy wije) i należą do gromady owadów. W Polsce zidentyfikowano do tej pory około 470 gatunków pszczół, jednak zarówno u nas, jak i na całym świecie najlepiej poznanym gatunkiem jest pszczoła miodna (Apis mellifera L.). Jest to spowodowane tym, że pszczoła miodna została udomowiona przez człowieka w celu produkcji miodu. I jedynie w przypadku pszczoły miodnej dysponujemy wieloletnimi danymi dotyczącymi liczebności gatunku. Na temat pozostałych wiemy zdecydowanie mniej, dlatego w tym artykule skupię się jedynie na pszczole miodnej.

Jedna rodzina pszczela liczy od kilkunastu tysięcy do nawet 80. tysięcy osobników. Na liczbę tę składają się przede wszystkim robotnice, ale także królowa oraz samce (trutnie).

Rozmnażanie u pszczół jest realizacją nietypowej strategii, ukształtowanej doborem altruistycznym. Opiera się ono o fakt, że samice mają dwa zestawy chromosomów, samce natomiast tylko jeden (trutnie powstają w wyniku partenogenezy, czyli dzieworództwa). W związku z tym przeciętnie robotnice są w 50% spokrewnione ze swoją matką i w 100% z ojcem, a więc pokrewieństwo sióstr wynosić może nawet 75%. Jest zatem większe, niż między matką i córką. Dlatego ewolucja ukształtowała specyficzny rodzaj zależności rozmnażającej się królowej i w większości nierozmnażających się córek, którym bardziej „opłaca się” wspierać bliżej spokrewnione siostry, niż wydawać na świat mniej spokrewnione, własne potomstwo.

Jak wygląda cykl życiowy pszczoły miodnej? Pszczoły żyją około 40 dni. U gatunku tego występuje przeobrażenie zupełne. Oznacza to, że po stadium jaja i larwy pojawia się jeszcze poczwarka przed dojściem do etapu dorosłego osobnika. Na początku przepoczwarzają się matki-królowe, jednak zwykle ta która będzie pierwsza, niszczy pozostałe rywalki. Następnie odbywa gody i z zapasami nasienia wraca do gniazda. Samce giną podczas kopulacji. Na jedną samicę przypada ich zwykle około kilkunastu, toteż trzeba pamiętać, że powyższe wyliczenia pokrewieństwa mogą być między siostrami niższe.

Robotnice i trutnie rozwijają się i przepoczwarzają później, niż matki. Rola samców jest ważna (zaplemnienie), ale w kontekście funkcjonowania społeczności – znikoma. Przed śmiercią wynikającą z oderwania narządu kopulacyjnego, samce siedzą w ulu i nie uczestniczą w życiu rodziny. Jeśli truteń nie zginie ze względu na brak kopulacji, to i tak na jesień lub zimę zostanie wypędzony z gniazda i padnie przez niskie temperatury lub brak pożywienia.

Sytuacja staje się bardziej skomplikowana, gdy spojrzymy na robotnice. Pełnią one różne funkcje w pszczelej rodzinie. Ich zachowanie kierowane jest w dużej mierze feromonami wydzielanymi przez królową. Robotnice mogą odpowiadać za opiekowanie się potomstwem, pilnowanie porządku w gnieździe, zbieranie pokarmu. Czasami dzieje się tak, że zbieraczki mają za daleko do jakiegokolwiek źródła pokarmu, a zapasy im się skończyły. Wówczas spotykamy słabe, umierające pszczoły. Zdarzają się osoby ratujące takie osobniki, co zostało przedstawione na poniższym filmie na przykładzie innego zapylacza – trzmiela (autorka Claire Fielding).


Dla samców zima jest okresem śmiercionośnym. Dla reszty społeczności pszczelej oznacza czas oszczędzania energii, obniżonej aktywności, korzystania z zebranych wiosną i latem zasobów pożywienia oraz utrzymywania temperatury w ulu powyżej 30 stopni Celsjusza. Część pszczół naturalnie, siłą rzeczy tak czy inaczej nie przeżywa zimy.

Warto dodać, że nie tylko za eksperymenty na muszkach owocowych, nicieniach czy gryzoniach wybitni naukowcy otrzymywali Nagrody Nobla z dziedzin przyrodniczych. W 1973 roku Karl von Frisch był jednym z trójki laureatów w zakresie fizjologii lub medycyny, za badania nad zachowaniem pszczół, w tym przede wszystkim nad ich tańcem informującym siostry o względnej odległości od źródła pożywienia.

Przed przejściem do omówienia zjawiska wymierania pszczół, tego czy faktycznie ono występuje i jakie czynniki mają wpływ na obniżenie się liczby osobników w populacji naszych przyjaznych zapylaczy, należy jeszcze zwrócić uwagę na nieco szerszy kontekst roli tych owadów w funkcjonowaniu ekosystemu oraz ludzkiej gospodarki. Dzięki zapylaniu pszczoły umożliwiają kontynuowanie cyklu życiowego wielu roślin. Zjawisko ewolucji błonkówek, dopasowującej konkretne ich grupy do poszczególnych rodzin, rodzajów czy nawet gatunków, określa się mianem koewolucji, czyli wspólnej ewolucji. Ekstremalnym tego przykładem są błonkówki należące do bleskotek (więcej pisałem o nich tutaj).

zapylacze
Trzmiel, pszczołowaty, fot. Kutub Uddinm, Caters News Agency

Pszczoły produkują miód, wosk, propolis, mleczko pszczele. Wieki temu, kiedy nie mieliśmy rozwiniętej, opartej na silnych dowodach medycyny, produkty pszczele wykorzystywano do różnego rodzaju terapii. Ich rola dominuje jednak w naszej świadomości, jako zapylaczy, ułatwiających uzyskiwanie spożywczych produktów roślinnych (choć trzeba mieć na uwadze, że wiele innych owadów czy ptaków również pełni tę funkcję). Gdyby pszczół zabrakło, faktycznie moglibyśmy mieć problem. Pytanie tylko, czy naprawdę mamy do czynienia z modnie i często wspominanym, masowym wymieraniem tych owadów?

Przyjrzyjmy się chorobom pszczół. Mogą je powodować różne organizmy i mikroorganizmy patogenne i pasożytnicze. Wśród stawonogów drobne pajęczaki są groźne nie tylko dla ludzi. Świdraczek pszczeli (Acarapis woodi) może zasiedlać tchawki pszczół i składać tam jaja drażniąc oraz wywołując zaburzenia układu oddechowego. Inne roztocza – niektóre typy Varroa destructor oraz lokalnie w Azji Varroa jacobsoni – powodują chorobę zwaną warrozą. Pasożyty te żerują na larwach, poczwarkach oraz osobnikach dorosłych, żywiąc się ich hemolimfą i wysysając elementy ciała tłuszczowego (odpowiedzialnego u owadów za metabolizowanie i wydzielanie hormonów, uważanego za odpowiednik tkanki tłuszczowej i wątroby, które występują u kręgowców). Dodatkowo, mogą przenosić groźne wirusy. Wszystko to prowadzi do osłabienia zaatakowanego osobnika, a przy większej inwazji także reszty kolonii. 

Sporowce to nie do końca sklasyfikowany systematycznie-ewolucyjnie typ organizmów jądrowych (eukariontów). Uważane są za istoty o cechach pośrednich między grzybami i bakteriami, czego dobrym przykładem jest brak mitochondriów (o tym, skąd się one wzięły pisałem tutaj). Przedstawiciele tej grupy – Nosema apis i Nosema ceranae – wywołują u pszczół nosemozę. Oba gatunki są dla naszych zapylaczy groźne, ale bardziej niebezpieczny jest ten drugi, który dostał się do nas z Azji Wschodniej w XX wieku. Bytując w przewodzie pokarmowym uszkadzają nabłonek jelita środkowego i upośledzają wchłanianie substancji odżywczych, czego efektem jest niedożywienie i osłabienie pszczół oraz większa podatność na inne zagrożenia (na przykład wirusy i bakterie z pokarmu, szkodliwe metabolity przemiany materii czy środki ochrony roślin), w tym niepłodność samców.

pszczoły i neonikotynoidy
Pszczoła miodna, fot. Jon Sullivan

Na zdrowie pszczół czyhają również grzyby. Kilka gatunków z rodzaju Aspergillus infekuje larwy i doprowadza do ich śmierci (organizmy te mogą być też groźne dla innych owadów, a także ssaków). Ascosphaera apis pasożytuje w przewodzie pokarmowym larw. Konkuruje o pokarm z wchłaniającym substancje odżywcze nabłonkiem jelitowym, doprowadzając do śmierci z głodu. Laseczka larwy – bakteria z typu Firmicutes – jest kolejnym, niezwykle groźnym dla pszczół patogenem wywołującym zgnilec złośliwy (nazywany też amerykańskim). Jest szeroko rozpowszechniona, żeruje na larwach, stosunkowo łatwo się rozprzestrzenia, a jej przetrwalniki są bardzo odporne na niekorzystne warunki środowiska. W Polsce jest zwalczana z urzędu, jako choroba kwarantannowa. Oprócz niej występuje jeszcze ziarniak Melissococcus plutonius, który infekuje jelito środowe, a powodowana przez niego choroba nazywana jest zgnilcem europejskim.

Oprócz wszystkich wymienionych patogenów pszczoły mogą być zagrożone ze strony wirusów. Wirus chronicznego paraliżu pszczół (CBPV) powoduje u nich zaburzenia w poruszaniu się i doprowadza do śmierci w ciągu kilkudziesięciu godzin. Bliskie temu objawy towarzyszą przy infekcji wirusem ostrego paraliżu pszczół (ABPV). Istnieje jeszcze wirus wolnego paraliżu pszczół (SBPV), atakujący także trzmiele, który doprowadza do zaburzeń poruszania przednimi odnóżami. Jest przenoszony przez wspomniany roztocz Varroa destructor, podobnie jak wiele innych wirusów. Z kolei pszczoły będące ofiarami choroby wywoływanej wirusem deformacji skrzydeł (DWV) wyglądają jak na zdjęciu poniżej – stają się niezdolne do lotu, stanowiąc obciążenie dla kolonii.

pszczoły
Pszczoła zainfekowana wirusem deformacji skrzydeł, fot. Xolani90

Wśród pszczół wyróżnia się szczególny zespół chorobowy, nazywany zapaścią kolonii pszczelej (ang. CCD – colony collapse disorder), a po polsku myląco określany zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej. Rozumienie zjawiska wymierania pszczół utrudnione jest przede wszystkim przez niejasny termin w naszym języku. Jest to bowiem zaburzenie dotyczące danej rodziny pszczół, nie odnoszące się do ogółu populacji czy gatunku, które miałyby masowo ginąć w różnych częściach Europy czy świata. Dlatego lepiej mówić o „kolonii pszczelej”, nie o „ginięciu pszczoły miodnej”. 

Zespół zapaści kolonii pszczelej (zespół masowego ginięcia pszczoły miodnej) polega na nagłym zniknięciu sporej części robotnic, które porzucają ul wraz z królową, robotnicami-opiekunkami i niedojrzałymi, nieprzeobrażonymi osobnikami. Systematyzując, typowymi objawami są: pozostawione w ulu zapasy miodu i pszczelego pyłku, opuszczone niedojrzałe pszczoły, obecność królowej (jeśli nie ma tej ostatniej, wówczas pszczoły umierają z tego właśnie powodu i nie ma wtedy mowy o zespole zapaści kolonii). Dodatkowo wymienia się większy stosunek młodych-dorosłych pszczół robotnic w populacji w odniesieniu do starszych robotnic. Dotychczas zespół zapaści kolonii stwierdzono jedynie w Ameryce Północnej.

Co wywołuje zapaść kolonii pszczelej? Amerykańska Agencja ds. Ochrony Środowiska (The Environmental Protection Agency, EPA) wymienia kilkanaście czynników. Należą do nich przede wszystkim choroby pasożytnicze powodowane przez opisane wyżej roztocza, takie jak Varroa czy sporowce Nosema oraz przez nękające pszczoły choroby wirusowe (EPA i inne instytucje oraz naukowcy podkreślają też rolę m.in. wirusa izraelskiego paraliżu pszczół) a także niedożywienie pszczół.

Zanieczyszczenia powietrza i niszczenie siedlisk (m.in. przez niewydajne rolnictwo, czyli rolnictwo ekologiczne) oraz zmiany klimatu zaburzające sezonowe zachowania pszczół to kolejne powody występowania zespołu zapaści kolonii pszczelej. Nie dowiedziono natomiast związku CCD z transportem matek kolonii, ale istnieją wskazówki, że może tak być w odniesieniu do rodzin pszczelich, przewożonych przez firmy oferujące usługi zapylania upraw.

Niektórzy podnoszą argument, że przyczyną wymierania pszczół jest rozpowszechnienie się upraw GMO. Jest on jednak kompletnie nietrafiony. Stawiana jest teza, że zbieranie pyłku roślin GMO z toksyną Bt miałoby być dla zapylaczy toksyczne. Nie ma jednak na to żadnych dowodów, mimo wielu badań. Dodatkowo, rośliny GMO mogłyby potencjalnie zwiększać nawet populacje pszczół, gdyby odpowiednio zmodyfikować te pierwsze. Mimo to wciąż pojawiają się fake newsy o śmiercionośnym GMO zabijającym owady zapylające. W dalszej części tekstu chciałbym jednak skupić się na faktach i bardziej szczegółowo opisać pestycydy, jako potencjalną przyczynę ginięcia pszczół.

Niedawno w Internecie wybuchła średniego zasięgu afera. Na Pomorzu zginęło nawet do 10 milionów pszczół przez oprysk środkiem ochrony roślin. Greenpeace grzmiał w związku z tym, strasząc pestycydami. Okazało się jednak, że rolnik użył chemikaliów na polu o niewłaściwej porze, kiedy pszczoły nie schowały się jeszcze w ulach. Przyczyną było zatem niewłaściwe zachowanie człowieka i złe zastosowanie pestycydu. Zrzucanie winy na pestycydy same w sobie, jest więc jak mówienie, że woda zabija, bo można się w niej utopić. Dobrze jest też pamiętać, że jedna rodzina pszczela to – jak pisałem wyżej – do 80 tysięcy osobników, a więc śmierć kilku milionów (czy nawet 10 milionów, jak podaje Greenpeace) oznacza wytrucie mniej, niż 200 uli. Choć dla dotkniętych tragedią pszczelarzy jest to z pewnością przykra sytuacja, to w szerszym kontekście nie jest to tak drastyczne, jak próbują to obrazować zieloni aktywiści. 

Greenpeace pszczoły
Greenpeace

W odniesieniu do pestycydów możemy wymienić cztery poziomy toksyczności wobec pszczół. Nietoksyczne są związki, które powodują śmierć połowy badanej populacji dopiero przy dawce powyżej 100 mikrogramów dla jednego osobnika (należy pamiętać, że pszczoła robotnica waży około 100 miligramów, czyli jest to dawka wynosząca 1/1000 masy jej ciała). Lekko toksyczne zabijają połowę badanej populacji przy dawce 11-100 mikrogramów na osobnika. Umiarkowanie toksyczne zabijają połowę badanej populacji przy dawce 2-10,99 mikrogramów na osobnika, a wysoko toksyczne pestycydy zabijają połowę badanej populacji przy dawce poniżej 2 mikrogramów dla jednego osobnika.

Najczęściej oskarżanymi o zabijanie pszczół pestycydami są neonikotynoidy (m.in. tiametoksam, imidachlopryd i chlotianidyna). Są to środki ochrony roślin o budowie podobnej do nikotyny, zwalczające owady. Ich działanie opiera się o wpływ na pszczeli układ nerwowy za pomocą oddziaływania na receptory acetylocholiny. Zaletą jest zwiększone powinowactwo do receptorów owadów w porównaniu do ssaków, dzięki czemu neonikotyonidy są dla nas praktycznie nieszkodliwe.

W pierwszych latach drugiej dekady XXI wieku zaczęły pojawiać się głośne doniesienia o szkodliwości neonikotynoidów dla pszczół, a także o możliwości powodowania zespołu zapaści kolonii. Początkowe publikacje na ten temat były krytyczne i wskazywały na wysokie prawdopodobieństwo powiązania tego zaburzenia z zastosowaniem insektycydów. Sugerowano na przykład, że wykorzystywanie neonikotynoidów powoduje dysfunkcje w zachowaniu pszczół związanym ze zbieraniem pożywienia, ale jedynie przy dawkach wielokrotnie większych od tych, jakie się normalnie wykorzystuje. Choć przeciwnicy tej tezy zwracali uwagę na braki w wiedzy na ten temat, co uniemożliwiałoby wyciąganie jasnych wniosków, to dalsze eksperymenty, których wyniki opublikowano w roku 2015 w Nature pokazały, że pszczoły preferują źródła pożywienia zawierające imidachlopryd lub tiametoksam, nawet jeśli naraża je to na spożycie mniejszej liczby kalorii. Jednak inne badania przyniosły odwrotne wyniki.

pszczoły i pestycydy
Pszczoła miodna, fot. Muhammad Mahdi Karim

Włoscy badacze w roku 2013 przedstawili dowód na to, że neonikotynoidy mogą zwiększać podatność pszczół na infekcje wirusowe, a tym samym pośrednio przyczyniać się do ich osłabienia. Naukowcy pracujący w Szwajcarii pokazali w roku 2015 wyniki według których przeżywalność pszczół eksponowanych na neonikotynoidy wynosiła 60%, w porównaniu do 80% kontroli. Miały one jednak słabą stronę – pomimo wykorzystania królowych-sióstr dla każdej rodziny, co znacznie ograniczało czynnik genetyczny – eksperyment obejmował zaledwie sześć kolonii. Brytyjscy entomolodzy – Norman Carreck i Francis Ratnieks – zwracają z kolei uwagę, że niekorzystne działanie neonikotynoidów obserwowano głównie w warunkach laboratoryjnych, ale nie terenowych. W tych pierwszych natomiast stosowanie niemiarodajnie wysokich dawek jest powszechne, co obniża ich wartość dla szerszego, bardziej ogólnego wnioskowania.

Badanie opublikowane w Science w 2017 roku wskazuje na szkodliwe działanie neonikotynoidów na zdrowie pszczół i ich współdziałanie w tym zakresie z fungicydami, trzeba jednak przyznać że znaleziono też pozytywny wpływ w niektórych przypadkach, a około 94% wszystkich parametrów nie różniło się między sobą. Silną stroną eksperymentu było przeprowadzenie go w terenie, na uprawach kukurydzy, a nie w warunkach laboratoryjnych. Pozytywne wieści płyną z najnowszej publikacji z 2018 roku z czasopisma Current Biology, której autor informuje o ochronnym działaniu pszczelego cytochromu P450 przed acetamiprydem i tiakloprydem. Potwierdza to wcześniejsze doniesienia o braku toksyczności tych związków dla pszczół.

To, na co należy zwrócić uwagę, to że w skali ogólnoświatowej liczba pszczół miodnych rośnie (dane FAO). Nie można więc mówić o wymieraniu pszczół, a – jak już pisałem – jedynie o zjawisku zapaści kolonii pszczelich w Ameryce Północnej i podwyższonej śmiertelności zimowej na Półkuli Północnej. Na Półkuli Południowej tego typu zjawisk praktycznie się nie obserwuje. Neonikotynoidy faktycznie mogą współgrać na skrzypcach odpowiadających za CCD. Nie wygląda jednak na to by były głównym powodem ginięcia rodzin, w przeciwieństwie do chorób i pasożytów pszczół.

Artykuł napisałem w ramach współpracy z PSOR (Polskim Stowarzyszeniem Ochrony Roślin).


Literatura
Bakonyi, Tamás, et al. "Phylogenetic analysis of acute bee paralysis virus strains." Applied and environmental microbiology (2002).
Carreck, Norman L., and Francis LW Ratnieks. "The dose makes the poison: have “field realistic” rates of exposure of bees to neonicotinoid insecticides been overestimated in laboratory studies?." Journal of Apicultural Research (2014).
Chen, Yanping P., et al. "Morphological, molecular, and phylogenetic characterization of Nosema ceranae, a microsporidian parasite isolated from the European honey bee, Apis mellifera." Journal of Eukaryotic Microbiology (2009).
Cresswell, James E., Nicolas Desneux, and Dennis vanEngelsdorp. "Dietary traces of neonicotinoid pesticides as a cause of population declines in honey bees: an evaluation by Hill's epidemiological criteria." Pest Management Science (2012).
Di Prisco, Gennaro, et al. "Neonicotinoid clothianidin adversely affects insect immunity and promotes replication of a viral pathogen in honey bees." Proceedings of the National Academy of Sciences (2013).
Doublet, Vincent, et al. "Bees under stress: sublethal doses of a neonicotinoid pesticide and pathogens interact to elevate honey bee mortality across the life cycle." Environmental microbiology (2015).
Douglas J. Futuyma. Ewolucja. Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego. Warszawa 2008.
Feyereisen, René. "Toxicology: Bee P450s Take the Sting out of Cyanoamidine Neonicotinoids." Current Biology (2018).
Genersch, Elke, et al. "Detection of deformed wing virus, a honey bee viral pathogen, in bumble bees (Bombus terrestris and Bombus pascuorum) with wing deformities." Journal of invertebrate pathology (2006).
Genersch, Elke, et al. "Reclassification of Paenibacillus larvae subsp. pulvifaciens and Paenibacillus larvae subsp. larvae as Paenibacillus larvae without subspecies differentiation." International Journal of Systematic and Evolutionary Microbiology (2006).
Goulson, Dave, et al. "Bee declines driven by combined stress from parasites, pesticides, and lack of flowers." Science (2015).
http://nobelprize.org/nobel_prizes/medicine/laureates/1973/index.html
http://www.fao.org/faostat/en/
https://www.epa.gov/pollinator-protection/colony-collapse-disorder
Jerzy Wilde, Jarosław Prabucki. Hodowla pszczół. Polskie Wydawnictwo Rolnicze i Leśne. Warszawa 2009.
Kairo, Guillaume, et al. "Nosema ceranae, Fipronil and their combination compromise honey bee reproduction via changes in male physiology." Scientific reports (2017).
Kalynych, Sergei, et al. "Virion structure of iflavirus slow bee paralysis virus at 2.6-angstrom resolution." Journal of virology (2016).
Kuszewska K., Strategie rozrodcze robotnic pszczoły miodnej (Apis mellifera), „Kosmos”, 1, 2013.
Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt. (Dz.U. z 2014 r. poz. 1539)
Oldroyd, Benjamin P. "What's killing American honey bees?" PLoS biology (2007).
Olivier, Violaine, et al. "Molecular characterisation and phylogenetic analysis of Chronic bee paralysis virus, a honey bee virus." Virus research (2008).
Schneider, Christof W., et al. "RFID tracking of sublethal effects of two neonicotinoid insecticides on the foraging behavior of Apis mellifera." PloS one (2012).
Tomizawa, Motohiro. "Neonicotinoids and derivatives: effects in mammalian cells and mice." Journal of Pesticide Science (2004).
Tsvetkov, N., et al. "Chronic exposure to neonicotinoids reduces honey bee health near corn crops." Science (2017).
Wilkaniec B. i wsp. Entomologia stosowana. Wydawnictwo Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Poznań 2012.
Williams, Geoffrey R., et al. "Neonicotinoid pesticides severely affect honey bee queens." Scientific reports (2015).
Udostępnij na Google Plus

O autorze

Łukasz Sakowski. Biolog z Poznania. Czytaj więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment

32 komentarze :

  1. Silna rodzina to około 20-30 tysięcy pszczół, małe słabe to nawet 10 tysiecy. Uśredniając na rodzinę przypada 20 tyś pszczół zatem 10 mln to 500 uli, to jest wielka tragedia dla pszczelarzy! To lata wychowu i w cholerę pieniędzy i czasu wrzucone w wychowanie, leczenie i dbanie o pszczoły.
    A Wy to tak lekceważąco opisaliście: "Nie jest to zatem tak drastyczna sytuacja, jak próbują to obrazować zieloni aktywiści." - WSTYD!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z perspektywy dotkniętych pszczelarzy oczywiście jest, chodziło mi o szerszy kontekst w zacytowanym zdaniu. Już poprawiłem, dziękuję za uwagę.

      Usuń
    2. Gdyby mi upadło 30 pni z powodu oprysków, sam bym się wkurzył. Ale - Panie Anomimowy - nie demonizujmy. 10 mln pszczół to nie jest duży problem. Nawet - zaryzykowałbym stwierdzenie - dla pszczelarzy - tym badziej, że mało kto miał tam więcej niż 30 pni.

      W Bieszczadach jeden niedźwiedź potrafi rozpieprzyć w jedną noc 100 pni - i to się zdarza. Wtedy w cholerę idzie nie tylko pszczoła ale i sprzęt.

      W okresie nastroju rojowego 30 tysięcy pszczół to jeden nieduży ul. 10 tysięcy pszczół to jest ABSOLUTNE minimum, żeby rodzina mogła przezimować. Średnia liczebność rodziny w okresie produkcyjnym to 40 tysięcy pszczół (a nawet więcej - czyli 250 pni). Ostatni duży przypadek (te 10 mln pszczół) to upadek 200 pni.
      Odtworzenie roju to 1 sezon a nie lata pracy. Ul zostaje, ramki zostają, sprzęt zostaje. Silny odkład to koszt ok 50 zł (od znajomego) - taki odkład, jeśli pszczelarz dba, dochodzi do siły już na następny rok. A jeśli upadnie połowa pasieki, to mając puste ule, to pasiekę można odtworzyć stosunkowo łatwo.
      Nie kwestionuję straty, ale zgadzam się z autorem - to nie jest drastyczna sytuacja.
      Aktualnie w Polsce szacunkowo mamy ok 1 800 000 rodzin pszczelich i ta liczba cały czas rośnie. Z tego co pamiętam, jeszcze 15 lat temu ilość rodzin pszczelich była szacowana w granicach 1 200 000. W okresie międzywojennym za to było ich ok. 3 000 000.

      Usuń
  2. Dodatkowo gdyby nie pszczelarze, pszczoły by sobie nie poradziły. Przez takich głupich rolników, którzy bezmyślnie opryskują w słońcu pola pestycydami, giną nie tylko pszczoły, ale i pszczelarzom odechciewa się wychowu pszczół, bo to naprawdę kosztowna inwestycja. Widać że osoba pisząca artykuł ma tylko wiedzę teoretyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja wcale nie bronię rolnika, który niewłaściwie zastosował śor...

      Usuń
    2. Widać że osoba pisząca ten komentarz ma tyko teoretyczną umiejętność czytania ze zrozumieniem.

      Usuń
  3. Dobry artykuł, ale jedno mocno mnie zdziwiło: czy nie odpowiedniej byłoby napisać ten artykuł we współpracy z entomologiem, który zna te zwierzęta od podszewki, a nie z PSORem (bo wygląda i brzmi jak artykuł sponsorowany)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artykuł był recenzowany przez dwójkę doktorów nauk rolniczych. :-)

      Usuń
    2. Ta dwójka też współpracuje z PSORem? :)

      Usuń
    3. Czy któryś z tych doktorów jest pszczelarzem?
      Owszem w skali globalnej od kilku lat notuje się wzrost liczebności pszczoły miodnej, ale lokalnie często obseruje się upadki pni, także w Polsce. Sama kiedyś chciałam się tym zająć w warunkach terenowych.

      Usuń
  4. Mam pytanie, jeśli oczywiście można dokarmiać pszczoły, osy itp, to czym najlepiej to robić, jaki lub jakie składniki można podawać tym owadom?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pszczoły dokarmia się zwykle syropem glukozowo-fruktozowym. Kiedyś zaś używano cukru rozprowadzonego w wodzie. Pytanie, po co dokarmiać osy?

      Usuń
  5. Artykuł mocno stronniczy ill w ogóle nie bierze pod uwagę spadku liczebności i różnorodności pszczół samotnych (w Polsce to ponad 450 gat.). To właśnie te pszczoły masowo wymieraja a jeśli chodzi o zapylanie to znacznie przewyższają w tym pszczółę miodną. Dlatego dane o tym że pszczoły modnej jest więcej nie świadczy o tym że pszczół jest więcej, tylko o tym że konkretnego gatunku osobników jest więcej, prawdopodobnie kosztem dzikich zapylaczy. Ostatnio uczestniczylam w kursie na Malcie organizowanym z projektu BeeSmart i bardzo zwracano tam uwagę na spadek bioroznorodnosci dzikich pszczół. Najbardziej dziwi fakt, że tak stronniczy artykuł napisał biolog. Nikt nie policzył strat zapylaczy w terenach gdzie niewłaściwie użyto pestycydów, wiadomo że padły ule to jak wygląda sytuacja z innymi pszczołami nie wiadomo. Nie chcę też tutaj pisać że całe zło pochodzi z pestycydów ale jednak nie wpływają one pozytywnie na zapylacze. Ponadto koncerny produkujące środki ochrony roślin powinny ponosić częściową odpowiedzialność za produkcję chemii, która negatywnie wpływa na środowisko i brać pod uwagę, że może być niewłaściwie użyta. W związku z drobnymi niedomowieniami, które całkowicie zmieniają wydźwięk artykułu i można uznać go za szkodliwego społecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z częścią o ponoszeniu odpowiedzialności społecznej przez firmy. Reszty zarzutów ciężko mi zrozumieć.

      Usuń
  6. Cytat." Zanieczyszczenia powietrza i niszczenie siedlisk (m.in. przez niewydajne rolnictwo, czyli rolnictwo ekologiczne)"

    niszczenie siedlisk przez rolnictwo ekologiczne.? Większej bzdury nie słyszałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rolnictwo ekologiczne jest znacznie mniej wydajne, stąd.

      Usuń
    2. Rolnictwo ekologiczne z definicji wymaga stosowania metod zwiększających bioróżnorodność, co sprzyja zachowaniu siedlisk. W przeciwieństwie do niektórych metod rolnictwa konwencjonalnego, np. wielohektarowych monokultur. Rolnictwo owe jest bardziej wydajne właśnie z tegoż tytułu: wszystkie możliwości produkcyjne ekosystemu są wykorzystane do wytworzenia jednego plonu, kosztem m.in. bioróżnorodności właśnie.

      Usuń
    3. I bez przesady z tą znacznie mniejszą wydajnością. Różnice są rzędu 20%.

      http://rspb.royalsocietypublishing.org/content/282/1799/20141396

      Usuń
  7. W artykule wskazano na wielkość rodzin pszczelich oscylujących w granicach "od kilkunastu tysięcy do nawet 80. tysięcy osobników", na jakiej próbce oparto te wielkości i jak rozkłada się procentowo wielkość rodzin względem całej populacji pszczoły miodnej? Skąd tak wysoka granica górna? Warto by przedstawić trochę więcej danych ilościowych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cyt: "Robotnice mogą odpowiadać za opiekowanie się potomstwem, pilnowanie porządku w gnieździe, zbieranie pokarmu." Każda z robotnic wykonuje te czynności, wynika to z biologi pszczoły, a konkretnie z tego, że w określonych dniach życia wykonuje dane prace.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet jeśli to nie pestycydy same w sobie są problemem, to nie znaczy, że nie ma problemu. Jeśli ludzie nie potrafią prawidłowo z nich korzystać, to należy ograniczyć dostęp lub promować alternatywne rozwiązania, jeśli istnieje ryzyko zaburzeń w ekosystemie o nieznanych skutkach. To tak, jak z bronią - prawidłowo użyta służy do obrony, ale nie każdy powinien mieć dostęp.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pszczoła miodna nie wyczerpuje pojęcia "pszczoły", które widnieje w temacie. Do tego w artykule ani słowa o tym, że pszczoła miodna ma się wciąż całkiem dobrze, podczas gdy inne zapylacze (i nie tylko) mają się gorzej. Zestawiając z definicją półprawdy nie wygląda to najlepiej.

    Bioróżnorodność. Słowo klucz jeżeli chodzi o nietrafione porównanie tzw. rolnictwa ekologicznego i konwencjonalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałem nadzieję, że w tekście wystarczająco wiele razy podkreślałem, że chodzi o pszczołę miodną, ale dla pewności doprecyzowałem to jeszcze bardzo wyraźnie na początku artykułu. Dzięki za uwagę.

      Usuń
  11. Ten artykuł brzmi jakby był stworzony pod reklamę środków ochrony roślin. 1. Podkreślmy, że organizacja tworząca akcję ochrony pszczół naciąga fakty, 2. Pokażmy, że tak właściwie to nie udowodniono szkodliwości pestycydów, 3. Niszczenie siedlisk - rolnictwo ekologiczne, które nie wykorzystuje pestycydów, 4. Tytuł z jednej strony ma być chwytliwy, z drugiej odnosi się do pszczół ogółem, a w artykule opisany jest jedynie jeden gatunek, wynika jednak z niego, że wymieranie pszczół to mit

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wymieranie pszczół miodnych to mit.

      Usuń
    2. Nie, wymieranie pszczół miodnych to nie mit, co sam Pan zauważył pisząc o sytuacji w Ameryce Północnej i na północnej półkuli. Także w Europie notuje się wzrost takich przypadków. Gdyby nie fakt, że coraz więcej na ten temat się mówi, pisze a także podejmuje coraz więcej działań, to nie mógł by Pan napisać tego tekstu. Przede wszystkim dzięki pszczelarzom i osobom/organizacjom które ich wspomagają, populacja pszczoły miodnej się zwiększa. Gdyby pozostawić pszczoły samym sobie, sytuacja wyglądała by zgoła odmiennie. Co do badań naukowych i ich rzetelności nie chcę się wypowiadać, mając w pamięci wiele zdarzeń z ostatnich dziesięcioleci które przyniosły dowody na to, że coraz częściej wielu "naukowców" dla grantów, sponsorów i nagród gotowych jest napisać na każdy temat prawie wszystko...

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli Globcio jest a wymierania pszczół nie ma...
    brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedny Maciej, tak bardzo prześladowany przez klimatologów.
      https://blogs.scientificamerican.com/hot-planet/welcome-to-scientific-americans-new-climate-science-column/
      https://blogs.scientificamerican.com/hot-planet/why-i-wont-debate-science/

      Usuń
  14. a co mozemy zrobic zeby pszczółki miły sie lepiej ..taki pospolity Kowalski ?nie wazne czy cos jest czy nie ma(trendu wymierania na choroby ) ...jepiej pracowac zeby było wiecej ;-)aby było zdrowe i i silne ..arty?

    OdpowiedzUsuń