Każdy człowiek ma serce i wbrew pozorom nie jest ono zbudowane z lodu czy z kamienia, ale z poprzecznie prążkowanej mięśniowej tkanki sercowej. Organ ten dotykać mogą przeróżne choroby – od bardzo łagodnych zaburzeń, z którymi poza kontrolną obserwacją nie robi się właściwie nic, po poważne, wymagające inwazyjnych i niosących ryzyko operacji, ale dających też szansę na wyleczenie. Thomas Morris – dziennikarz brytyjski – opowiedział o sercu w genialny, porywający sposób. Zrobił to w kontekście kardiochirurgii, dając jej drugą główną rolę. Jego książka „Sprawy sercowe” to pozycja, której czytanie daje nie tylko solidną dawkę wiedzy, ale także emocji. Szczegółowe opisy przecinania naczyń krwionośnych i tkanki sercowej, grzebanie w sercu czy wypychanie tętniaków drutami – to tylko niektóre procedury, jakie skrupulatnie przedstawia Morris.

Thomas Morris Sprawy sercowe

Sprawy sercowe. Historia serca w jedenastu operacjach

Książka „Sprawy sercowe” ma jedenaście rozdziałów i około 500 stron. W każdym z nich autor opowiada o mniej lub bardziej odmiennych od siebie chorobach serca i układu krwionośnego, a także o medycznych bohaterach – chirurgach – którzy choroby te starali się leczyć. W każdej części książki historia jest inna, a tendencja jest taka, że z biegiem stron idziemy chronologicznie do przodu, do coraz to nowszych odkryć w kardiochirurgii: nowych technik operacji, nowych sprzętów, nowych leków. Thomas Morris postanowił, by w danym rozdziale wszystko kręciło się wokół określonej grupy wad i ich leczenia, a wstępem jest wprowadzenie z historycznych badań i osiągnieć na danym polu, sięgających czasem nawet starożytności.

Na początku, w pierwszym rozdziale, autor „Spraw sercowych” przedstawia rys tego, jak operowano rany postrzałowe serca, na przykład w czasie wojen oraz jak wyjmowano pociski lub ich odłamki z tkanki sercowej. Emocjonujące opisy, jak ów metal wydobywano to wystarczający powód, by sięgnąć po książkę, ale bardzo ciekawe są też inne rzeczy. Na przykład pokazanie z historycznej perspektywy kwestii sporu naukowego o to, czy rana serca zawsze zabija albo czy w przyszłości będą możliwe operacje na otwartym sercu. Dziś takie sprawy to dla nas oczywistość, a tysiące kardiochirurgów na całym świecie wykonuje operacje ran serca i na otwartym sercu właściwie rutynowo. Tymczasem w przeszłości lekarze i naukowcy kłócili się o to niczym Karol Darwin o teorię ewolucji z kreacjonistami w XIX wieku.

Oprócz poszukiwania i wyciągania ciał obcych, w książce „Sprawy sercowe” znajdziemy też skrupulatne, pasjonujące opisy operacji zaburzeń związanych z tetralogią Fallota, tętniaków (które, jak tłumaczy autor, dzisiaj bywają do wyleczenia nawet nieoperacyjnie), rozwarstwienia aorty oraz jej koarktacji (czyli zwężenia), przetrwałego przewodu tętniczego (utrudniającego normalne krążenie i dystrybucję tlenu), czy uszkodzonych zastawek (i wszczepiania ich implantów; swego czasu farmaceutyczny koncern Pfizer wyprodukował wadliwe zastawki, co zatajono, tymczasem kilkuset pacjentów, którzy je otrzymali, zmarło, a gdy skandal wyszedł na jaw firma musiała zapłacić ogromne odszkodowania – sytuację tę autor też przytoczył w książce). Ponadto w „Sprawach sercowych” znajdują się historie przeszczepów aorty i serca, wynalezienia płucoserca i pierwszego wykorzystania go na człowieku (czy wiedzieliście, że ulepszona wersja tego urządzenia powstała na bazie techniki wynalezionej dla przemysłu mleczarskiego?) czy odkrycia, że akcję serca na czas operacji można bezpiecznie zatrzymać oraz rozruszać (inna ciekawostka z książki: węzeł zatokowo-przedsionkowy, czyli nasz naturalny rozrusznik serca, odkryto najpierw u kreta). Napięcie towarzyszące podczas czytania jest nie mniejsze, niż gdy ogląda się operacje i eksperymenty na filmach. Dodatkowo Thomas Morris przedstawia jak wynaleziono heparynę czy przydatny przez wiele lat w chirurgii dakron.

Przy okazji opowiadania o wynalezieniu płucoserca przez Johna Gibbona poznajemy wcześniejsze starania wytworzenia sztucznego systemu pompowania krwi i jej transfuzji. Wiedzieliście, że próbowano na przykład u wieszanych za przestępstwa osób przywrócić krążenie poprzez podawanie im już po śmierci krwi badacza? Wśród opisów tych, dramatycznych często, okoliczności nie brakuje także przytaczania sytuacji zabawnych, choć ocierających się o czarny humor. Jeden z ważniejszych chirurgów XX wieku – Dwight Harken – chciał wypróbować wyciąganie kul z serca po postrzale za pomocą elektromagnesu. Dalej, cytując fragment książki, „Harken podchwycił ten pomysł, zamówił wielki elektromagnes, zasilany z sieci, i kazał zamontować go nad stołem operacyjnym. Po otwarciu klatki piersiowej pacjenta magnes włączono. Pocisk uparcie tkwił w środku, za to wszystkie narzędzia chirurgiczne znajdujące się w sali zaczęły sennie fruwać (…)”.

Sprawy sercowe – kardiochirurgia, jest historia i problemy

Główna historia kardiochirurgii w znacznej mierze działa się we Francji, w Wielkiej Brytanii, w Niemczech, w Szwecji, we Włoszech oraz w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Nie brakuje jednak przykładów z innych, mniej popularnych krajów, takich jak Estonia. W książce pojawiają się też polskie lub pośrednio polskie wątki. Dla przykładu, Thomas Morris przytacza gdańskiego chirurga Blocka, z czasów okupacji, który miał jako pierwszy wykonać otwartą operację serca – na króliku.

Ciekawa jest także opowiedziana przez Morrisa historia zmagań lekarzy i naukowców z aktywistami prozwierzęcymi. Choć nikt współcześnie nie neguje, że cierpienie zwierząt powinno być minimalizowane, co było dostrzegane już sto lat temu, to badania naukowe bez zwierząt nie były i nadal nie są możliwe. Gdyby nie setki tysięcy próbnych operacji na zwierzętach, dzisiejsza kardiochirurgia lub też inne dziedziny chirurgii po prostu by nie istniały lub byłyby na bardzo prymitywnym poziomie. Nie byłoby też wielu leków. Należy o tym pamiętać, ponieważ każdy z nas – również najbardziej zapalony miłośnik zwierząt – korzystał nie raz i nie dwa z dobrodziejstw, które mamy dzięki eksperymentom na zwierzętach. Kwestia ta nie była jednak zrozumiała dla wszystkich i tak też z książki „Sprawy sercowe” przeczytamy o przykładach ataków aktywistów prozwierzęcych na kardiochirurgię i kardiochirurgów. Poruszający jest opis sytuacji, kiedy mniej więcej w połowie XX wieku chciano w USA zakazać testów na zwierzętach. Sprawa trafiła do Kongresu, który po wystąpieniu pewnego słynnego chirurga i zaprezentowaniu jego uratowanej pacjentki, odrzucił pomysł aktywistów.  

Wysoki poziom merytoryczny przedstawiony przyjaźnie dla laika

„Sprawy sercowe” pomimo wysokiego poziomu merytorycznego i niewątpliwej interdyscyplinarności (poza chirurgią jest tam też dużo biologii i historii oraz nieco mniej chemii i biochemii) są napisane językiem zrozumiałym i przystępnym, a czyta się je bez ciągłego zatrzymywania i zastanawiania się „A o czym to właściwie było?”. W książce na początku każdego rozdziału znajdziemy tematyczne zdjęcia, a cała jej treść usiana jest odnośnikami do źródeł zebranych na końcu, w zbiorze literatury. Na stronie 125 zobaczymy ciekawy dla Polek i Polaków – i z pewnością niezamierzony przez autora – wątek „inżyniera mechanika”. Podsumowując, „Sprawy sercowe” to naprawdę dobra, wciągająca i przyjemna w odbiorze książka popularnonaukowa, kierowana nie tylko do lekarzy i naukowców, ale także każdego, kto jest ciekawy świata.

Tekst napisałem w ramach współpracy z Wydawnictwem Literackim.
Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

2 komentarze :

  1. Ostatnio co raz chętniej tematyka medyczna podejmowana jest w książkach, jednak sam nie jestem jej fanem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja skłoniła mnie do kupna :) Teraz czekać tylko na wypłatę!

    OdpowiedzUsuń