Polska stacja polarna na Spitsbergenie na Svalbardzie. Polscy naukowcy prowadzą tam ważne międzynarodowe badania

Już od ponad trzydziestu lat naukowcy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (UAM) prowadzą badania naukowe na wyspie Spitsbergen w archipelagu Svalbard, będącym terytorium zależnym od Norwegii. Od roku 1984 do roku 2009 polscy badacze zamieszkiwali chatę Skottehytta i inne miejsca, ale od 2011 mieści się tam profesjonalna stacja polarna należąca do UAMu (którą wyprodukowano, co ciekawe, w wielkopolskiej firmie mającej doświadczenie w tworzeniu badawczych punktów polarnych). Stacja nazywa się Petuniabukta, leży przy zatoce Petunia i jest zamiejscową jednostką badawczą Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, zasilaną przede wszystkim przez Wydział Nauk Geograficznych i Geologicznych. Służy polskim naukowcom do prowadzenia rozmaitych badań, głównie w okresie letnim.

Polska stacja polarna Svalbard
Stacja polarna UAM na Spitsbergenie. Autor: Jakub Małecki

Polska stacja polarna, Svalbard, Spitsbergen i polscy naukowcy

Svalbard to archipelag, czyli grupa wysp, o powierzchni zbliżonej do powierzchni Litwy, położony na Morzy Arktycznym, około 600 kilometrów na północ od Półwyspu Skandynawskiego. Jego lądy są górzyste i w znacznej mierze pokryte lodem. W skład Svalbardu wchodzi 12 wysp, z czego największą jest Spitsbergen (będąca jednocześnie największą wyspą należącą do Norwegii). To właśnie na niej mieści się stacja polarna UAM. Najbardziej zaludnione są tam jednak cywilne, ludzkie osiedla, zamieszkałe łącznie przez około 3 tysiące osób, głównie Norwegów. Na wyspie Spitsbergen znajduje się też rozległy Park Narodowy Północno-Zachodniego Spitsbergenu. Stacja UAM leży w pobliżu jego wschodnich granic.


Jakie gatunki zwierząt można spotkać w okolicach stacji Petuniabukta? Najbardziej flagowe i symboliczne są niedźwiedzie polarne. Z ich powodu konieczne jest, aby naukowcy poruszali się z bronią palną. „W teren chodzimy przynajmniej w parach, zawsze z karabinem, bo grasują wokół niedźwiedzie polarne. Każdego lata mamy po kilka spotkań i nie, nigdy żadnego nie zastrzeliliśmy” – mówi Jakub Małecki, glacjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i autor bloga „Glacjoblogia” (polecam też fanpage). Wyobraźnię pobudza również fakt, że w odległości kilku kilometrów od stacji polarnej UAM znajduje się opuszczone, poradzieckie miasteczko górnicze Pyramiden, służące naukowcom jako miejsce przesiadkowe.

Spitsbergen
Dolina Ebba (Ebbadalen) podczas lata. Autor: Jakub Małecki

Chociaż wyjazd w takie miejsce jak Spitsbergen brzmi jak świetna przygoda (i dla licznych studentów Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu taką z pewnością jest), to trzeba zdawać sobie sprawę z panujących tam, ciężkich warunków. W stacji polarnej znajduje się 10 łóżek, sprzęt wspinaczkowy, przyrządy pomiarowe, ponton, agregat prądotwórczy. Będąc tam nie zadzwonimy swobodnie do rodziny ani tym bardziej nie odwiedzimy ulubionych stron w Internecie – brak zasięgu. Najgorzej jednak brzmi chyba brak ciepłej wody.


Temperatury na Spitsbergenie w przeszłości spadały nawet 30 stopni Celsjusza poniżej zera. Było to więc nie tak zimne miejsce jak na ten rejon świata, ze względu na ciepłe prądy morskie sąsiadujące ze Svalbardem. Przez globalne ocieplenie wiele się jednak zmieniło. „Obecnie zimy są przedziwne. Temperatura nie spada poniżej -20 stopni Celsjusza lub tylko podczas pojedynczych epizodów. Fiordy są wolne od lodu. Mamy regularne odwilże i opady deszczu, który po przesiąknięciu przez śnieg zamarza i tworzy na glebie twardą skorupę lodu, czasem uniemożliwiając wielu zwierzętom, np. reniferom, wykopywanie pożywienia. Średnia temperatura roku to około -2 stopnie Celsjusza, a więc dochodzi już do zera – to tyle, ile notuje się na Kasprowym Wierchu, a jesteśmy przecież pod biegunem północnym!” – opisuje drastyczne zmiany Jakub Małecki. Zimą temperatury na Svalbardzie są średnio aż o 5-10 stopni Celsjusza wyższe niż kilka dekad temu, co jest jednym z najbardziej wyraźnych efektów globalnego ocieplenia.

Zorza polarna nad lodowcem Longyear (Longyearbreen). Autor: Jakub Małecki

Badania Polaków na Spitsbergenie: lodowce, osady, klimat i globalne ocieplenie

Badania polarne zwykle kojarzą nam się głównie z klimatem i chociaż na stacji polarnej UAM naukowcy zajmują się także innymi zagadnieniami to faktycznie jednym z czołowych jest sprawdzanie tego, jak globalne ocieplenie i towarzyszące mu zmiany klimatyczne wpływają na lodowce polarne oraz szerzej, na środowisko polarne. Naukowcy dociekają także tego, jak w przeszłości wyglądał klimat, jak się zmieniał. Odtwarzanie jego historii i prehistorii to również istotny element badań klimatologicznych czy glacjologicznych (glacjologia to będąca poddziedziną hydrologii nauka o lodowcach).


Polscy glacjolodzy z Poznania na Spitsbergenie badają obecnie m.in. lodowiec Sven. Celem badań jest sprawdzenie, jak lód osadzony na tym terenie reaguje na wzrastającą temperaturę, będącą następstwem emisji gazów cieplarnianych przez człowieka do atmosfery oraz objawem globalnego ocieplenia. Bezpośrednie pomiary trwają już prawie 10 lat, a zajmuje się nimi mój rozmówca – Jakub Małecki. „Na Stacji Polarnej UAM obserwujemy to wszystko z bardzo bliska. Mierzymy głębokość letniego rozmarzania gruntu, ile wody i osadów transportują rzeki i jak erodują swe brzegi” – opowiada glacjolog. Badania Svena to specjalność Jakuba Małeckiego. „Na sieć pomiarową składa się kilkanaście długich tyczek wtopionych w lód na głębokość kilku metrów, które odsłaniają się coraz bardziej wraz z postępującym topnieniem lodu. Mierząc długość tyczek wystającą ponad lód można z dużą dokładnością wnioskować o  intensywności topnienia w poszczególnych przedziałach czasu i wiązać ten proces z danymi meteorologicznymi z automatycznej stacji pogodowej. Pomiary bezpośrednie wspierane są danymi z powietrza i orbity, które dostarczają informacji o zmianach grubości lodu w różnych jego strefach. Całości dopełniają zimowe kampanie pomiarów pokrywy śnieżnej, radarowe sondowania grubości i struktury lodu oraz pomiary letniego odpływu wody z basenu lodowca prowadzone przez studentów UAM”.

Animacja pokazująca topnienie lodowca Sven na Spitsbergenie. Autor: Jakub Małecki.

Sprawdzane są też osady wysokogórskie z systemów lodowcowych. Ta część naukowej działalności ma za zadanie przybliżyć nam odpowiedź na pytanie o to, jak klimat zmieniał się w przeszłości. Ważna jest również reakcja organizmów żywych na zmiany klimatyczne. Svalbard pokrywa tundra, czyli niska roślinność typowa dla terenów podbiegunowych. Są tam mchy, ale nie ma wysokich drzew ani nawet krzewów. Występują za to drobne krzewinki czy „miniaturowe, polarne wersje wierzb bądź dębików, które podobnie do swoich większych odpowiedników zapisują w swoich maleńkich słojach informacje o przebiegu pogody w kolejnych latach”, jak opisuje Jakub Małecki. Drobne drzewka na Svalbardzie mogą dożywać nawet powyżej 150 lat, a więc dają wgląd przez taki właśnie okres w przeszłość, czego badaniem zajmuje się Agata Buchwał. Dodatkowo, m.in. Marek Ewertowski, Grzegorz Rachlewicz, Krzysztof Rymer i Aleksandra Tomczyk przeprowadzają analizy Spitsbergenu na podstawie satelitarnych dowodów pośrednich.


Ze względu na coraz silniej wpływające na życie coraz liczniejszych państw zmiany klimatyczne, badania ich cieszą się sporym zainteresowaniem. Są finansowane ze środków państwowych, unijnych oraz różnych fundacji czy firm. Anomalie pogodowe, podtopienia nisko położonych terenów Unii Europejskiej np. we Włoszech i Holandii, a już wkrótce, jeśli nic się nie zmieni, także m.in. Gdańska, długotrwałe susze, wszystko to zmusza decydentów politycznych do kierowania uwagi w tym kierunku, nawet jeśli wcześniej negowali lub lekceważyli globalne ocieplenie i wpływ działalności człowieka na nie.

Spitsbergen lodowce
Widoczna wyraźna różnica w pokrywie lodowej. Autor: Jakub Małecki

Co mówią najnowsze badania? Posłuchajcie o wynikach z pierwszej ręki. „Lodowiec Sven, reprezentatywny dla szerszej populacji małych lodowców Spitsbergenu, systematycznie znika na moich oczach. Rosnąca z każdym rokiem temperatura wytapia przez trzy letnie miesiące nie tylko dwumetrową warstwę zimowego śniegu, ale także sporą warstwę lodu, która go podściela. W efekcie, grubość lodowca systematycznie spada o około 0,5 lub 1,0 m rocznie, nawet w jego najwyższych i najchłodniejszych partiach” – komentuje Jakub Małecki i dodaje, że „tempo tych negatywnych zmian wciąż się nasila. W pierwszej połowie XX wieku czoła lodowców środkowego Spitsbergenu wycofywały się średnio o długość jednego samochodu osobowego rocznie, a dziś o długość jednego lub kilku autobusów. Tempo ubytku grubości naszych lodowców wzrosło o 60% na przestrzeni 50 lat”.


Niestety wyniki z polskiej stacji polarnej UAM oraz z innych polskich stacji polarnych, jak również rozmaitych ośrodków klimatologicznych, meteorologicznych, geologicznych czy hydrologicznych z całego świata, nie są pozytywne. Uwolnienie przez ludzkość do atmosfery w ciągu około dwóch wieków tyle węgla, ile wcześniej gromadziło się pod ziemią przez miliony lat, nie może być dla planety obojętne. O ile zmiany takie zachodzące naturalnie, w znacznie wolniejszym tempie, dają szansę przystosowania się zarówno ludzkim społeczeństwom, jak i wielu innych gatunkom, tak szybko postępujące ocieplenie będzie dla wielu bezlitosne. Oby za kilkanaście lat, dzięki międzynarodowym dążeniom do poprawy sytuacji, obserwacje i wnioski były bardziej optymistyczne.

Artykuł napisałem w ramach współpracy z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (UAM).

Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

2 komentarze :

  1. Gdyby nie to że w Polsce jest dużo osób które obierają jajka od tego grubszego końca to byśmy nie byli tak zacofani.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wszyscy wiedzą, że na Svalbardzie mamy kilka stacji, kolejną zarządza PAN-owski Instytut Geofizyki. Mam duży szacunek do naukowców decydujących się na taką wyprawę!

    OdpowiedzUsuń