Tradycyjna medycyna chińska (ang. traditional chinese medicine – TCM) jest systemem działań medycznych bazującym na ludowo-wierzeniowych lub parareliginych metodach z obszaru Azji Wschodniej. Ważnymi jej założeniami są koncepcja yin i yang oraz teoria pięciu faz (szczegóły w dalszej części artykułu). Wśród praktyk podstawę stanowią ludowa medycyna ziołowa (wykorzystująca surowce roślinne, zwierzęce oraz mineralne) oraz akupunktura.

surowce tradycyjnej medycyny chińskiej
Targ z produktami do tradycyjnej medycyny chińskiej

Tradycyjna medycyna chińska

TCM od około 2,5 tys. lat odgrywa ważną rolę w życiu mieszkańców Chin. System ten jest obecnie również praktykowany w krajach zachodnich przez domorosłych uzdrowicieli oraz „dyplomowanych lekarzy”, którzy ukończyli odpowiednie „szkolenia”. W większości państw nie obowiązują przepisy określające zasady wykonywania zawodu „lekarza”, „zielarza” czy „eksperta” medycyny chińskiej, w związku z czym praktycznie każdy może się w ten sposób nazwać. 


Metody medycyny alternatywnej, do których zalicza się akupunktura należąca do TCM, są obdarzane dużym zaufaniem przez polskich pacjentów. W systemie tym sporą uwagę przykłada się do takich aspektów jak odżywianie, emocje oraz stan umysłu (rozumiany w tradycyjnej medycynie chińskiej jako stopień niezależności od żądz i gwałtownych emocji). Polacy często mają poczucie, że kwestie związane z życzliwością i zaangażowaniem emocjonalnym w pacjenta są lekceważone przez prawdziwych lekarzy. Między innymi z tego względu poszukują alternatywnych metod terapii. 

tradycyjna medycyna chińska

Skąd wywodzi się tradycyjna medycyna chińska? 


Tradycyjna medycyna chińska nie może być rozpatrywana jako sensu stricto system praktyk leczniczych. Od samych swych starożytnych początków była ściśle zrośnięta z koncepcjami wierzeniowymi i filozoficznymi. Choroba była postrzegana jako zachwianie równowagi sił rządzących światem, natomiast podjęte działania terapeutyczne utożsamiano z wprowadzaniem harmonii energii i materii. Stan zdrowia łączono z równowagą wzajemnego oddziaływania pięciu żywiołów (teoria pięciu faz). W kręgu europejskiej kultury chrześcijańskiej w podejściu ludzi do medycyny możemy zaobserwować podobny komponent wierzeniowy, np. choroba interpretowana jako kara za grzechy. Z tej nienaukowej perspektywy leczenie staje się procesem magicznym czy też religijnym. W związku z tym w tradycyjnej medycynie chińskiej nie da się w prosty sposób odróżnić potencjalnie naukowych metod terapeutycznych od wierzeniowych. Dodatkowo, od 1950 roku medycyna chińska była wykorzystywana jako narzędzie ideologiczne w rękach chińskich władz komunistycznych. W wyniku tego przeszła gruntowną reformę, której produktem jest zwarty system praktyk i wierzeń medycznych, paramedycznych i pseudomedycznych. 


Wczesne myśli filozoficzne i medyczne, obecne w starożytnej medycynie chińskiej, przedstawiają rzeczywistość jako złożoną z qi (energii, która tworzy i organizuje materię). Podlega ona procesom ciągłych zmian, opartych na interakcjach yin i yang oraz „pięciu faz”. Yin i yang są starożytnymi chińskimi koncepcjami (1600–1100 p.n.e.), opisującymi dwa abstrakcyjne i uzupełniające się siły, które można połączyć z każdym zjawiskiem we wszechświecie. Zachwianie równowagi pomiędzy yin i yang wiązane jest w TCM z procesem chorobowym. Teorie stanowiące podstawę tradycyjnej medycyny chińskiej są zakorzenione w starożytnych księgach, spośród których szczególnie istotne są „Kanon medycyny Żółtego Cesarza” (IV–I w. p.n.e.) oraz „Traktat o uderzeniach zimna”(196-220 n.e.). W podobnym czasie (IV w. p.n.e.) w Europie Hipokrates stworzył pisma zawierające podstawy medycyny opartej na metodach racjonalnych, zebrane w „Corpus Hippocraticum” (zbiór zawiera teksty wielu autorów, jednak wszystkie tradycyjnie przypisywane są Hipokratesowi). 

medycyna chińska

Warto zaznaczyć, że do XX wieku nie istniał jeden uporządkowany system, który dziś rozumiany jest pod terminem „medycyny chińskiej”. Przez tysiące lat praktyki lecznicze w Chinach były bardzo zróżnicowane i niepowiązane. Większość praktyków wykorzystywała w lecznictwie mieszankę koncepcji filozoficznych, mądrości ludowej oraz indywidualnych doświadczeń. Udział procentowy składników był zależny od regionu oraz osobistych przekonań. 


W latach pięćdziesiątych XX wieku w Chińskiej Republice Ludowej rozpoczął się proces mający na celu ujednolicenie TCM, jak również zintegrowanie jej z współczesną wiedzą naukową, dotyczącą biologii człowieka. W 1950 roku Przewodniczący Mao Zedong wygłosił przemówienie promujące tradycyjną medycynę chińską. Stanowisko to było zainspirowane polityczną koniecznością. W Chińskiej Republice Ludowej brakowało lekarzy. Jednocześnie duża część obywateli, zwłaszcza chłopów, i tak leczyła się metodami ludowymi. Nowa polityka opieki zdrowotnej odzwierciedlała również ideologię narodową. Mao podkreślał „całkowite zjednoczenie”, wielką dialektyczną komunistyczną syntezę medycyny chińskiej i naukowej medycyny zachodniej. Podjęte w tym kierunku działania znacząco wpłynęły na powstanie systemu jakim dziś jest tradycyjna medycyna chińska. 

Mao Zedong medycyna chińska
Mao Zedong

Druga część projektu Mao polegała na przekonaniu mieszkańców krajów Zachodu do skuteczności medycyny chińskiej, w szczególności akupunktury. Dzięki romantycznej wizji tajemniczego Wschodu, medycyna chińska zyskiwała popularność i jednocześnie poprawiła stosunki międzynarodowe z Chińską Republiką Ludową. Napisano podręczniki, które przedstawiały ją jako teoretyczną i praktyczną całość (np. Chinese Acupuncture and Moxibustion Xinnonga Chenga). Terminy takie jak „holizm” i „opieka zapobiegawcza” wykorzystano, aby zapewnić nowemu systemowi atrakcyjne ramy ułatwiające promocję. (Dziś powszechnie wykorzystuje się te same określenia do wywyższania innych systemów medycyny alternatywnej). Na świecie powstawały akademie „tradycyjnej medycyny chińskiej”, np. ACTCM (The American College of Traditional Chinese Medicine), a w Polsce Szkoła Medycyny Chińskiej w Krakowie. 


Chińskie silne wpływy polityczne i finansowe doprowadziły zatem do absurdalnych sytuacji, takich jak promowanie nienaukowych teorii TCM na uniwersytetach, również publicznych. Kolejnym, jeszcze bardziej niepokojącym przykładem świadczącym o problemie może być projekt stworzenia „Polsko-Chińskiego Centrum Medycyny Integracyjnej” rozpoczęty w 2018 roku przez Uniwersytet Jagielloński. 

medycyna chińska uniwersytet jagielloński

Tradycyjna medycyna chińska i nauka 

Chińscy naukowcy publikują w czasopismach naukowych wiele wyników badań potwierdzających skuteczność TCM. Analiza badań klinicznych z medycyną chińską wykazała jednak rzetelność (brak błędów, randomizacja, obecność zaślepionej grupy kontrolnej) na bardzo niskim poziomie. Promowanie TCM jako metody opartej na dowodach naukowych prawdopodobnie jest działaniem związanym z dążeniem Chin do umacniania swoich wpływów na świecie. Za ważny głos naukowy w sprawie tradycyjnej medycyny chińskiej można uznać artykuł redakcyjny zamieszczony w prestiżowym czasopiśmie naukowym Nature, opisujący system jako „przepełniony pseudonauką”. Autorzy tekstu sugerują, że przyczyną, dla której nie udało się udowodnić skuteczności proponowanych w niej wskazań jest fakt, że większość z nich nie posiada logicznego mechanizmu działania. Tradycyjna medycyna chińska opiera się bowiem na nienaukowych wierzeniach, takich jak to, że zły stan zdrowia jest spowodowany brakiem równowagi przepływu energii witalnej, a w badaniach nie wykazano dowodów potwierdzających koncepcje stanowiące fundamenty tradycyjnej medycyny chińskiej, takich jak istnienie energii qi czy meridianów (kanałów w ciele, którymi przemieszcza się energia). W rzeczywistości teoria pięciu faz, koncepcja yin i yang czy demonologia i astrologia mogą pełnić rolę wierzeniową, lecz nie naukową i skuteczna medycyna nie może na nich bazować. Akupunktura zaś, stanowiąca jeden z kluczowych składników systemu TCM, wedle obecnych badań ma całościowo pseudonaukowy charakter. Przypadki skuteczności zastosowania tej metody, można jedynie wyjaśnić mechanizmem „teatralnego placebo”. 


Obecnie istnieje trend w społeczności naukowej, jak i w przemyśle farmaceutycznym, polegający na badaniu tradycyjnych środków terapeutycznych. Z roku na rok rośnie liczba publikacji naukowych poruszających kwestię medycyny ludowej (Pubmed: w 2005 ok. 3 tys., w 2010 ok. 5 tys., w 2015 ok. 11 tys, w 2019 ok. 18 tys. dla frazy „folk medicine”). Moda ta przyczynia się do sytuacji, w której publikowanych jest wiele prac naukowych o niskim poziomie merytorycznym i metodologicznym. Tak jest również w przypadku TCM, która nie wyróżnia się szczególnie pod względem skuteczności spośród innych systemów medycyn ludowych. Statystycznie prawdopodobne jest, że gdy przebada się kilkaset gatunków roślin, niektóre z nich wykażą zawartość związków terapeutycznych (to kwestia sprawdzania masowej liczby ziół i przypadku, a nie dowód na skuteczność tradycyjnej medycyny chińskiej). Firmy branży farmaceutycznej są obecnie zainteresowane wkraczaniem na chiński rynek z preparatami bazującymi na TCM, co jednak nie jest związane z wyższością TCM nad innymi systemami ziołolecznictwa ludowego, lecz ekonomicznym pragmatyzmem – Chiny są gigantycznym rynkiem zbytu. 

artemizyna
Bylica roczna. Źródło: Kristian Peters, Wikimedia

Jako argument przemawiający za charakterem naukowym TCM często podaje się uhonorowanie w 2015 roku Nagrodą Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny chińskiej badaczki Tu Youyou. Komisja Noblowska doceniła jednak uczoną nie za potwierdzenie skuteczności medycyny chińskiej, tylko za odkrycie nowatorskiej terapii skutecznej w walce z malarią. Tu Youyou, inspirując się tradycyjnymi pismami, wyodrębniła z wyciągu z bylicy rocznej (Artemisia annua) związek aktywny (artemizyninę), zwalczający pasożyta (pierwotniaka – zarodźca malarii) wywołującego malarię. W trakcie prac naukowych badaczka przeanalizowała ponad 2000 recept chińskiej medycyny, poddając testom 380 wyciągów z ziół. Jedynym wykazującym wystarczający potencjał terapeutyczny był ekstrakt z Artemisia annua. Youyou przypisuje swoje osiągnięcia bogatym zasobom tradycyjnej medycyny chińskiej. Tymczasem przeprowadzone przez badaczkę testy wskazują na jej ciężką pracę, a nie potencjał tradycyjnej medycyny chińskiej, z której na 2 tysiące przepisów i 380 pochodzących z nich ziół znalazła tylko jeden związek o wysokiej aktywności. Jaj badania w istocie dowodzą więc temu, jak bardzo nieskuteczna jest tradycyjna medycyna chińska. Gdyby kierowała się w swych poszukiwaniach danymi naukowymi, a nie podaniami tradycyjnej medycyny chińskiej, być może znalazła by więcej skutecznych środków leczniczych. 


Jednocześnie należy wspomnieć, iż niektóre surowce roślinne stosowane w TCM są obecnie wykorzystywane w medycynie konwencjonalnej. Spośród wielu właściwości terapeutycznych przypisywanych żeń-szeniowi właściwemu (Panax ginseng) w medycynie chińskiej, tylko kilka znajduje częściowe potwierdzenie w badaniach. W konwencjonalnej suplementacji ziołowej wykorzystuje się jego działanie stymulujące funkcje psychomotoryczne, warunkowane przez zawarte w nim ginsenozydy. Kolejną rośliną obecną w TCM, której właściwości są wykorzystywane w medycynie konwencjonalnej jest imbir (Zingiber). W badaniach wykazano, że roślina ta zawiera składniki (pochodne gingeroli, szczególnie 8-paradol) posiadające właściwości farmakologiczne, naśladujące mechanizmem leki przeciwzapalne poprzez hamowanie syntezy prostaglandyn. Substancje zawarte w imbirze wykazują również właściwości przeciwwymiotne, potwierdzone w niektórych badaniach. Z tego względu ekstrakt z tej rośliny jest składnikiem leków przeciwwymiotnych. 

Tu Youyou
Tu Youyou. Źródło: Bengt Nyman, Wikimedia

Składniki w tradycyjnej medycynie chińskiej (zioła, żółć, osad nazębny, łupież) i ich toksyczność 

Termin „ziołolecznictwo” stosowany w odniesieniu do leków wykorzystywanych w medycynie chińskiej jest nieco mylący, ponieważ w mieszankach leczniczych w TCM obecne są również składniki pochodzenia zwierzęcego, mineralnego oraz grzyby i porosty. Rośliny stanowią jednak zdecydowanie najczęstszy składnik mikstur. Jeśli chodzi o zwierzęta, ich części stosowane w TCM mogą wydawać się dość dziwne, np. kamienie żółciowe krów. W walce z COVID-19 rząd chiński, bazując na tradycyjnej medycynie chińskiej, zalecał miksturę z ziół, żółci niedźwiedzia oraz rogu nosorożca. Co ciekawe, kanoniczne książki medyczne TCM opisują wykorzystanie 35 tradycyjnych chińskich składników „leków” pochodzących z ludzkiego ciała, w tym kości, paznokci, włosów, łupieżu, woskowiny, zanieczyszczeń na zębach, kału, moczu czy potu. Wciąż wykorzystuje się suszone ludzkie łożyska („leczenie” niepłodności), które są potencjalnie niebezpieczne ze względu na ryzyko obecności wirusów. 


Ponieważ tradycyjna medycyna chińska stała się popularna w krajach zachodnich, narastają w nich obawy dotyczące toksyczności wielu stosowanych w niej substancji, np. roślin z rodzaju tojadów czy wydzielin płazów. W przypadku większości „leków” brakuje rzetelnych eksperymentów opartych na analizach laboratoryjnych, badaniach na komórkach, zwierzętach, badaniach klinicznych, obserwacjach epidemiologicznych. W tradycyjnych warunkach trudno jest zaobserwować toksyczne skutki przewlekłej terapii oraz kumulacji dawek. Obecnie wiadomo, że do niebezpiecznych surowców stosowanych w TCM należą między innymi wydzieliny ropuchy azjatyckiej (Bufo gargarizans), sproszkowana stonoga (Scolopendra subspinipes) oraz chrząszcz chiński (Mylabris phalerata). 

skolopendra medycyna chińska
Scolopendra subspinipes. Źródło: GregPelka, Wikimedia

Wśród toksycznych roślin wykorzystywanych w TCM warto wymienić gatunki z wspomnianego rodzaju tojadów (Aconitum). Stosowane są w „leczeniu” m.in. reumatoidalnego zapalenia stawów, zapalenia żołądka oraz astmy oskrzelowej. Wszystkie części tych roślin zawierają wysoce toksyczne kardiotoksyny (akonityna, mezakonityna i hipakonityna). Alkaloidy te aktywują kanały sodowe w tkankach nerwowych, które następnie stają się niewrażliwe na dalszą stymulację. Po spożyciu pojawia się drętwienie ust, mrowienie w dłoniach i stopach. W przypadku silniejszego zatrucia, dochodzi do wymiotów, zawrotów głowy, niedociśnienia oraz częstoskurczu komorowego, które mogą doprowadzić do śmierci. 


Bardzo toksycznym gatunkiem jest również rzepień syberyjski (Xanthium sibiricum) używany w „leczeniu” zapalenia zatok i stawów oraz pokrzywki. Nieprawidłowo zastosowany wywołuje silne działania niepożądane, takie jak niewydolność oddechowo-krążeniowa, żółtaczka, krwiomocz, obrzęki, powiększenie wątroby, śpiączka. Gatunki z rodzaju kokornaków (Aristolochia) były używane w TCM w leczeniu chorób skóry. Skutki zdrowotne stosowania tych ziół zostały zbadane dopiero w 1993 r., w reakcji na doniesienia o poważnej nefrotoksyczności zaobserwowanej u pacjentów belgijskiej „kliniki” odchudzającej. W ciągu 5 lat u 112 pacjentów, którzy byli leczeni w tym ośrodku, zdiagnozowano ostrą niewydolność nerek wymagającą dializy. 

akupunktura

Tradycyjna medycyna chińska i skandal w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), podjęła decyzję o dołączeniu dorobku TCM do cyklicznie publikowanego raportu ICD, czyli „Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych”. Dokument ten stanowi kompendium aktualnej wiedzy dotyczącej medycyny, a jednocześnie jest wytyczną dla lekarzy oraz naukowców. Warto wspomnieć, iż WHO w 2009 roku opublikowała dokument promujący całkowicie pseudonaukową metodę terapii, jaką jest homeopatia, prawdopodobnie w konsekwencji nacisków branży homeopatycznej. 


Wiele wskazuje na to, że decyzja w sprawie TCM została podjęta w wyniku intensywnych dyplomatycznych wysiłków chińskich władz, które od dawna starały się przekonać WHO do uznania pseudomedycznych praktyk za naukowe. Dodatkowo, do niedawna dyrektorem generalnym Światowej Organizacji Zdrowia była oddelegowana przez Chińską Republikę Ludową Chinka, Margaret Chan (która w latach 1994–2003 pełniła funkcję dyrektora do spraw zdrowia w Hongkongu), mając duży wpływ na działania organizacji. 

zioła

Zagrożenia związane z medycyną chińską 

Zagrożeniem związanym z medycyną alternatywną jest zachęcanie pacjenta do rezygnacji z terapii opartej na dowodach naukowych, czyli z medycyny konwencjonalnej, zwanej też medycyną zachodnią, akademicką lub naukową. W takich sytuacjach leczenie zostaje zastąpione pseudoleczeniem, co ostatecznie może doprowadzić do śmierci/szybszej śmierci, utraty szansy na wyzdrowienie. Mikstury zalecane przez praktyków TCM zawierają nieprzebadane pod względem składu chemicznego i czystości mikrobiologicznej surowce, które mogą być toksyczne. 


Kolejnym zagrożeniem związanym z TCM jest wykorzystanie surowców zwierzęcych. W niektórych tradycyjnych miksturach znajdują się części ciał zwierząt zagrożonych wyginięciem, np. kość tygrysa czy róg nosorożca. Kłusownicy polują na przedstawicieli tych rodzajów w celu sprzedania ich na czarnym rynku związanym z TCM. Sprzedaż dzikich zwierząt na targowiskach związana z popularnością tradycyjnej medycyny chińskiej mogła mieć związek z przeniesieniem koronawirusa SARS-CoV-2 na człowieka i przyczyniła się do powstania epidemii SARS w 2002 i 2003 roku. 

żółć niedźwiedzia medycyna chińska
Niedźwiedź na farmie pozyskującej żółć niedźwiedzią. Źródło: AAPN

W trakcie produkcji surowców do leków często dochodzi też do torturowania zwierząt. W chińskiej medycynie żółć niedźwiedzia uznawana jest za lekarstwo, w wyniku czego na farmach przetrzymywane jest ponad 12 tysięcy azjatyckich niedźwiedzi himalajskich. Surowiec leczniczy wydobywany jest przez otwór w jamie brzusznej prowadzący do pęcherzyka żółciowego – surowiec ze zwierzęcia jest pozyskiwany żywcem. Również nielegalne gromadzenie roślin w celu produkcji preparatów TCM stanowi zagrożenie dla środowiska, ze względu na eksploatację i niszczenie siedlisk zagrożonych gatunków. 

Przeczytaj także: Czym jest Biologia Totalna?

Na poziomie naukowym poważnym problemem związanym z TCM jest sytuacja, w której chińscy naukowcy próbują na arenie międzynarodowej przedstawić ją jako prawdziwy system medyczny, dorównujący medycynie konwencjonalnej, mimo iż medycyna chińska bazuje na pseudonaukowych, niemożliwych do potwierdzenia założeniach, takich jak teoria pięciu faz czy energia qi. Intensywne wysiłki chińskich naukowców wkładane są w potwierdzenie tez TCM, a nie rzeczywiste sprawdzenie ich prawdziwości. W sytuacji, gdy wyniki nie są zgodne z założeniami, stwierdzany jest nieodpowiedni dobór metodologii. Badania nad tradycyjną medycyną chińską stanowią więc klasyczny przykład ideologizacji czy upolityczniania nauki oraz robienia badań pod z góry ustaloną tezę. Podejście to jest niebezpieczne dla nauki jako takiej, ponieważ cofa ją w rozwoju o wieki. 

Autorka artykułu: Sara Janowska. Artykuł powstał dzięki wsparciu Patronów „To tylko teorii” na Patronite. 


Literatura 
„Hard to swallow”. Nature (2007). 
Berman, Brian M. „Akupunktura w przypadku przewlekłego bólu krzyża”. New England Journal of Medicine (2010). 
Chen, Xiuping, Lixia Pei, and Jinjian Lu. "Filling the gap between traditional Chinese medicine and modern medicine, are we heading to the right direction?" Complementary therapies in medicine (2013). 
Guo Lei, A. „General Introduction to Traditional Chinese Medicine” (2009). 
http://agro.icm.edu.pl/agro/element/bwmeta1.element.agro-article-b648ad46-7d12-4f0b-a57f-a989ccc14538 
http://jcet.eu/pub/Wokol_Nagrody_Nobla_dla_dr_Youyou_Tu.pdf 
http://www.china.org.cn/english/MATERIAL/185685.htm 
https://plato.stanford.edu/archives/fall2017/entries/chinese-phil-medicine 
https://plus.dziennikbaltycki.pl/profesor-jacek-jassem-alternatywna-medycyna-to-nie-tylko-czarymary-rozmowa/ar/11888468 
https://slate.com/technology/2013/10/traditional-chinese-medicine-origins-mao-invented-it-but-didnt-believe-in-it.html 
https://www.mp.pl/pacjent/dieta/zasady/116408,kurkumina-i-jej-prozdrowotne-dzialanie 
https://www.nature.com/articles/d41586-019-01726-1 
https://www.nobelprize.org/prizes/medicine/2015/tu/facts/ 
Klimova, Blanka, et al. "Traditional Chinese medicine as an effective complementary non-pharmacological approach to mild cognitive impairment: a call for collaboration." Journal of Alzheimer's Disease (2019). 
Małgorzata Lesińska-Sawicka, Monika Waśkow. „Medycyna ludowa, gusła i zabobony jako metody lecznicze praktykowane w XXI wieku.” Medycyna Rodzinna (2012). 
Nortier, J. L., and Jean-Louis Vanherweghem. „Renal interstitial fibrosis and urothelial carcinoma associated with the use of a Chinese herb (Aristolochia fangchi).” Toxicology (2002). 
Sharma, S. S., et al. "Antiemetic efficacy of ginger (Zingiber officinale) against cisplatin-induced emesis in dogs." Journal of ethnopharmacology” (1997). 
Shaw, Debbie. „Toxicological risks of Chinese herbs.” Planta medica (2010). 
Sheng, Xia, Haolin Zhang, and Qiang Weng. „China's bear farms prompt public outcry.” Nature (2012). 
Zieleń-Zynek, Iwona. „Interakcje wybranych leków kardiologicznych ze składnikami diety.” Folia Cardiologica (2019).
Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

9 komentarze :

  1. A nich się ludzie trują. Może przyszedł w końcu czas, żeby znów dać działać doborowi naturalnemu, aby większa część głupców wierzących w bajki tylko dla tego, że są opowiadane od tysięcy lat sama się wyeliminowała z puli genetycznej gatunku ludzkiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałem dopytać o akupunkturę (i ew. widoczne na jednym ze zdjęć bańki). We wszystkich pozostałych przypadkach są podane bardzo konkretne argumenty, np. w odniesieniu do mikstur mowa o o toksyczności niektórych substancji oraz zagrożeniach związanych z pozyskiwaniem niektórych składników odzwierzęcych. Świetny jest też przykład terapii na malarię, gdzie na 380 przebadanych wyciągów z ziół tylko jeden okazał się rokujący*.

    Jednak w przypadku akupunktury zupełnie brak argumentów naukowych! Krytyka tych zabiegów ma formę oskarżenia o ideologię: tajemnicza praktyka z tajemniczego Dalekiego Wschodu uwiodła nawet zachodnich naukowców. Być może tak było. Co jednak nie oznacza, że nie należy wskazać badań, które analizowałyby sposób działania akupunktury i jej efekty (pozytywne, negatywne, żadne). Czy istnieją jakieś rzetelne opracowania (popularno)naukowe na ten temat?

    ---
    * Na marginesie uwaga odnośnie terapii przeciwko malarii. Osobiście skłaniam się ku anarchizmowi metodologicznemu: anything goes, byle by prowadziło do odkrycia naukowego. Właściwości ekstraktu z Artemisia annua zostały odkryte dzięki ciężkiej pracy badaczki, to prawda!, ale jest bardzo możliwe, że nie byłaby do tej ciężkiej pracy tak bardzo zmotywowana, gdyby nie fascynacja tradycyjną medycyną chińską. To oczywiście nie oznacza - chcę to wyraźnie zaznaczyć - że tradycyjna medycyna chińska jest jako całość wartościowa i powinna awansować do rangi nauki. Odróżniam porządek heurystyczny (tego, co prowadzi do odkrycia, co do niego inspiruje), od porządku dowodzenia i argumentacji (tutaj konieczne jest przeprowadzanie doświadczeń i stosowanie metodologii zgodnej z panującym konsensusem naukowym).

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety pajacu. Bajki masz w gaciach. Duchy, kryptydy, paranormalia, wilkołaki czyli wilki na dwóch nogach, bańki i akupunktura są faktem i twoje urojenia tego nie zmienią, przykro mi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Duchy, kryptydy, paranormalia, bańki, akupunktura są faktem jakbyś chciał wiedzieć;) Sam miałem i działają bańki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten problem drąży mnie od wielu lat. Myślałam, że ograniczy się do garstko osób, ale z przerażeniem obserwuję, że TCM zajmuję coraz większy obszar. Czym się kieruje UJ? Poszanowaniem dla religii czy biznesem, bo na pewno nie rozumem. W Polsce była, a może jest, Wyższa Szkoła Ezoteryki i czegoś tam jeszcze dotowana przez państwo. Unaukowić bzdury i wciskać je społeczeństwu jest bardzo łatwo, gdy wiedza biologiczna jest kiepska, albo żadna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety pani Lillo: Nie są to żadne bzdury. Bańki, akupunktura działają, przykro mi. Samemu mi pomogły bańki w wieku 4 lat i bynajmniej nie przez pseudonaukowe placebo. To pani wiedza biologiczna jest żadna i mała i też lekarz rodzinny mi zalecił. Przykro mi ale to wszystko są fakty i musi mieć to prawo działać. To ja z przerażeniem obserwuję od lat jak ludziom rozum odbiera i kwestionują starożytne metody, które są faktem. Niestety ale powtarzalność w testach nie jest żadnym argumentem ani dowodem a TMC jak najbardziej działa i ma prawo działać, wystarczy zaobserwować rezultaty i nie jest to żadne paramedyczne placebo, które jest fikcją i nie ma nic wspólnego z medycyną, wiedzą i faktami. Pozdrawiam serdecznie. Życzę wiedzy i rozumu i rozpoczęcia obserwacji zjawiska nie z przerażeniem ale szczęściem w oczach. Niestety sama chemia nie działa. Człowiek to coś Więcej niż atomy i tzw. naukowcy po prostu tego nie widzą i nie umieją zbadać swoim śmiesznym sprzętem:)

      Usuń
    2. A mnie TCM niestety w ogóle nie pomogła. Może dlatego, że za słabo w nią wierzyłem.

      Usuń