Wraz z początkiem roku 2019 na stronach i profilach społecznościowych wydziałów biologii i biur karier różnych polskich uczelni zaczęły pojawiać się kuszące kwotą 1200 złotych miesięcznie ogłoszenia stypendialne, skierowane do studentów biologii i kierunków pokrewnych, a przesłane przez fundację En Arche. By mieć szansę na otrzymanie tych pieniędzy, konieczne było napisanie eseju, w którym należało odpowiedzieć na postawione przez fundatorów pytanie „Jakie wyzwania stawia teoria inteligentnego projektu standardowemu modelowi makroewolucji biologicznej?”. Wśród warunków znalazły się też zapisy o konieczności oparcia się w pracy o amerykańskich publicystów promujących koncepcję inteligentnego projektu oraz zobowiązanie się do kontynuowania zainteresowania inteligentnym projektem.

Konferencja En Arche
Konferencja En Arche. Źródło: En Arche, z późn. zm.

Inteligentny projekt czy kreacjonizm?

Pod pojęciem inteligentnego projektu kryje się antynaukowy nurt, głównie amerykański, wywodzący się od środowisk fundamentalistów religijnych, który odrzuca teorię ewolucji biologicznej na rzecz stworzenia świata przyrody przez „inteligentnego projektanta”. Zwolennicy tej koncepcji bardzo starannie przykładają się do podkreślania, że nie są kreacjonistami. Kreacjonizm, postulujący dosłowne rozumienie stworzenia świata opisane w świętych pismach, od bardzo dawna funkcjonuje jako coś całkowicie pseudonaukowego. Został odrzucony nawet przez watykańskie duchowieństwo, które uznało za prawdziwe stwierdzenie, że świat ożywiony ukształtowany został przez ewolucję biologiczną, z zastrzeżeniem, że Bóg mógł nią „pokierować” tak, by doprowadzić do wyewoluowania człowieka. Pogląd ten nazywa się teistycznym ewolucjonizmem i kończy konflikt między biologią a Kościołem.

Przeczytaj także: Ewolucja wioślarek i ich pasożytów w dobie ocieplenia klimatu

Zarówno społeczne zepchnięcie kreacjonistów na margines, jak i próba unaukowienia kreacjonizmu, doprowadziły do powstania teorii inteligentnego projektu, poza ramy której usunięto najbardziej absurdalne tezy kreacjonistyczne (na przykład takie, że Ziemia ma kilka czy kilkanaście tysięcy lat, że datowanie skamieniałości jest zafałszowane itp.), obstając jednak przy stworzeniu życia przez siły wyższe („projektanta”) i odrzuceniu faktu zachodzenia ewolucji biologicznej drogą doboru naturalnego i dryfu genetycznego. Choć o inteligentnym projekcie jego zwolennicy mówią jak o teorii naukowej, to w rzeczywistości nią nie jest. Nie podlega falsyfikacji i przeczy mechanizmom (lub wypacza je), których istnienie dowiedziono wielokrotnie w rozlicznych obserwacjach i eksperymentach na układach molekularnych in vitro i modelach, bakteriach, grzybach, roślinach i zwierzętach, takim jak selekcja naturalna, dryf genetyczny, mutacje genowe, chromosomowe i genomowe, jak również rekombinacja czy horyzontalny transfer genów oraz dziedziczenie. Dokładnie tak samo jest z kreacjonizmem, stąd w istocie ideę inteligentnego projektu nazwać można neokreacjonizmem lub kreacjonizmem maskowanym.

Stypendia od En Arche

Zeszłoroczny program stypendialny fundacji promowany był w kolejnych miesiącach coraz śmielej. Ogłoszenia pojawiły się na stronach Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Gdańskiego, Uniwersytetu Rzeszowskiego, Uniwersytetu im. Marii Skłodowskiej-Curie, Uniwersytetu Śląskiego czy Uniwersytetu Wrocławskiego, a także na Forum Akademickim. Uczelnie szybko otrzymywały informację o charakterze działań organizacji En Arche ode mnie oraz licznych innych osób aktywnych w obszarze nauki i zdejmowały zamieszczone wcześniej ogłoszenia. Najpewniej publikowane były przez osoby zajmujące się prowadzeniem stron i profili społecznościowych, bez weryfikacji przez pracowników naukowych i wobec tego trudno jest posądzać o złą wolę, szczególnie że reakcje większości jednostek na przesłane wątpliwości były niemal natychmiastowe, jak choćby w przypadku UAMu.

Przeczytaj także: Ewolucja oporności na antybiotyki coraz poważniejszym zagrożeniem

W tym roku En Arche również wystartowała z konkursem stypendialnym dla studentów, a także doktorantów, dostając się ze swoim przekazem między innymi na Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu, Wydział Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, do Polskiego Towarzystwa Filozoficznego. Tegoroczna edycja oferowała ponownie 1200 złotych miesięcznie studentom, a doktorantom aż 2500 złotych. Trudno oprzeć się pokusie i nie zaaplikować, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę studenckie budżety osób utrzymujących się w trakcie kształcenia bez pomocy rodziców. Gdy ostrzegałem na początku roku 2019 o podejrzanych celach fundacji, nie zabrakło komentarzy, że dla takich pieniędzy warto „skrobnąć” odpowiedni tekst – w końcu szkodliwość przesłania parakreacjonistycznej publikacji do niszowej organizacji wydawała się znikoma – i mieć wynagrodzenie, a o sprawie zapomnieć.

stypendium En Arche

Cel fundacji: negowanie podstawowych praw biologii

Fundacja w różnych miejscach wypiera się, jakoby dążyła do negowania teorii ewolucji biologicznej i promowania idei inteligentnego projektu. Robi to na przykład w zakładce „O nas” na swojej stronie WPP (wp-projektu.pl, co stanowi skrót od „w poszukiwaniu projektu”), poświęconej publicystyce (adres jest inny, ale należy do En Arche, co nietrudno zweryfikować, a fundacja też chętnie odsyła do łącz WPP). „Nie utożsamiamy się ze skrajnymi poglądami antyewolucjonistów, ani z żadną odmianą kreacjonizmu” – piszą. Podają też inną ciekawą informację: „Informujemy, że niniejsza strona nie jest związana z żadną grupą religijną czy wyznaniem”. Jednak z rozmaitych opublikowanych tekstów wybrzmiewa zupełnie inny przekaz (analiza poniżej). Ponadto Polskie Towarzystwo Kreacjonistyczne promuje działania En Arche, a fundator En Arche (do którego jeszcze wrócę) jest też fundatorem organizacji Prodoteo. „Nazwa naszej Fundacji PRODOTEO pochodzi od pierwszych liter słów: Pismo (Święte), Rodzina i Dobroczynność. Określenie TEO odnosi się do Trójosobowego  Boga  wyznawanego przez  chrześcijan różnych  denominacji. On jest Tym, który nadaje sens naszemu życiu i działaniom”. Brak związków z grupami religijnymi i kreacjonistycznymi nie jest zatem oczywisty.

Przeczytaj także: Czy płeć biologiczna nie istnieje? Ile jest płci? Fakty i mity na temat płci

Na jednej z pierwszych podstron En Arche znajduje się zakładka o inteligentnym projekcie. „Teoria inteligentnego projektu (ID) jest ogólną teorią rozpoznawania projektu” – rozpoczyna tekst. Z dalszych fragmentów wynika, że teoria inteligentnego projektu miałaby odnosić się do poszukiwania projektów (za którymi stać ma projektant, jak sugeruje treść), niezależnie od tego, kto je wykonał. Padają przykłady komputerów czy morderstw, jako dowodów na „inteligentny projekt”, bo w końcu przez kogoś „zaprojektowanych”. Niedługo czekałem na wyjaśnienie, dlaczego tak oczywiste rzeczy, których nikt w środowisku naukowym czy fachowców poszczególnych dziedzin (jak kryminalistyki) nie wyszczególnia jako „inteligentne projekty”, są tu przytaczane. Dalej pada bowiem przykład z biologią wewnątrzkomórkową. Autorzy chcą w ten sposób legitymizować pseudonaukowe twierdzenia o „inteligentnym projekcie” siły wyższej w biologii przez wymienianie obok nich przykładów stworzenia czegoś przez człowieka. Skoro coś zostało zrobione przez kogoś, to biologiczne zjawiska poukładane i zbalansowane „podobnie”, także powinny mieć, drogą tej argumentacji, stworzyciela. Gdyby tego rodzaju poglądy nie negowały ewolucji biologicznej, stanowiłyby jedynie jej wierzeniową obudowę (jak przy teistycznym ewolucjonizmie), ale propagatorzy teorii inteligentnego projektu na tym nie poprzestają.

En Arche kreacjonizm
Polskie Towarzystwo Kreacjonistyczne promujące En Arche

Gdzie indziej, bo na wspomnianej witrynie En Arche – WPP – pada fragment „(…) przecież łańcuch DNA znajduje się w prawie każdej komórce naszego ciała. Proces tworzenia tak ogromnej porcji informacji musi być niesamowicie złożony i powtarzalny. Każda pomyłka może prowadzić do powielenia mutacji, które na ogół są „naprawiane” (kolejny niezwykle złożony mechanizm). Czy coś takiego mogło powstać w sposób losowy, bez planowania i udziału inteligencji, tylko na zasadzie przypadkowych, kumulatywnych zmian? Czy sam dobór naturalny może stanowić wyjaśnienie dla powstania i złożoności ludzkiego genomu?”, wprost podważający możliwość wyewoluowania replikacji czy naprawy DNA. Dalej ewolucja biologiczna nazwana jest wręcz „jakimś niemal mitycznym procesem”, o którego cel pyta autor. Celowość też jest tutaj uchwycona pseudonaukowo; równie dobrze pytać by można, jaki i czyj jest cel działania grawitacji, powstawania podwójnych wiązań w cząsteczkach chemicznych czy takiej, a nie innej budowy pierwiastków.

Przeczytaj także: Czy ptaki to dinozaury? Czy dinozaury naprawdę wyginęły?

W kolejnym tekście portalu publicystycznego En Arche napisano „Liczne badania paleontologiczne nie wykazały jak dotąd istnienia wiarygodnych świadectw (tak zwanych ogniw pośrednich – organizmów łączących gałęzie drzewa filogenetycznego) potwierdzających proces makroewolucji”. Podważanie makroewolucji, czyli ewoluowania taksonów wyższej rangi (rodzin, rzędów, gromad czy typów) jest spójne z kreacjonistyczną linią argumentowania, ale nie z dowodami zebranymi z badań paleobiologicznych. „Paleontologia dostarcza mnóstwa form o [makroewolucyjnych] cechach przejściowych. Świetnym przykładem jest tutaj ewolucja pierwszych żółwi, gdzie zapis stopniowego nabywania pancerza jest wyraźny co najmniej od środkowego triasu. Z kolei w wypadku drobnych bezkręgowców, takich jak np. konodonty, ich pospolitość w skałach osadowych pozwala na wysokorozdzielcze śledzenie zmian morfologicznych z warstwy na warstwę i, między innymi, obserwowanie wydzielania się nowych, osobnych linii ewolucyjnych” – skomentował paleobiolog, doktor Tomasz Szczygielski, z Instytutu Paleobiologii Polskiej Akademii Nauk.

En Arche WPP
WPP to bezpośrednio portal En Arche

Jeżeli antynaukowy-antyewolucyjny cel fundacji En Arche nadal wydaje się być rozmyty, z pomocą przychodzi jeszcze jeden przykład. W artykule o życiu w kosmosie zasugerowano, że nieodkrycie organizmów żywych poza Ziemią uderzałoby w teorię ewolucji biologicznej (której „za najpoważniejszą konkurentkę teorii ewolucji uważa się teorię inteligentnego projektu” – co także nie jest prawdą). O komentarz poprosiłem astrobiologa, doktora habilitowanego i profesora UAM, Łukasza Kaczmarka. „Nawet, jeśli nie udałoby się odkryć życia poza Ziemią, co jest skrajnie nieprawdopodobne biorąc pod uwagę wielkość Wszechświata i liczbę dostępnych „światów”, nie dowodzi to nieprawdziwości teorii ewolucji. Teoria ewolucji powstała dla wytłumaczenia powstania i ewolucji życia na Ziemi, a obecność bądź nieobecność życia na innych planetach nie ma z tym nic wspólnego” – wyjaśnił z chłodną logiką naukowiec.

Przeczytaj także: Polscy naukowcy robią ważne na skalę światową badania na niesporczakach

Całkiem od realiów odszedł doktor habilitowany Andrzej Myc z Uniwersytetu Zielonogórskiego (gdzie jest profesorem), publikujący dla En Arche na WPP. „Na koniec, parafrazując znaną wypowiedź Richarda Dawkinsa z 1989 roku, mogę powiedzieć – oczywiście nie obrażając nikogo – że jeżeli ktoś nadal, pomimo licznych danych empirycznych, wierzy, że ewolucyjna narracja jest w stanie wytłumaczyć obecne i przyszłe odkrycia biologii molekularnej, to jest „niewykształcony, tępy lub pomylony” – stwierdził. Pomijając błędne użycie znaczenia parafrazy przez profesora Myca, warto skontrastować to, co napisał, z reakcją na jego tekst biologa ewolucyjnego, Marcina Czarnołęskiego, doktora habilitowanego i profesora z Wydziału Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego: „Każda z nauk przyrodniczych buduje spójną wizję świata, którą następnie wystawia na ciągłe próby, sprawdzające jak wizja radzi sobie z tłumaczeniem setek milionów obserwacji napływających z tysięcy niezależnych od siebie ośrodków badawczych na Ziemi. Przetrwanie każdego kolejnego roku takich prób to wielki wyczyn, a więc nic dziwnego, że wizje które zwycięsko przechodzą „próbę ognia” zyskują w nauce najwyższe poważanie, stając się tzw. teoriami programowymi. W biologii jedyną wizją tłumaczącą powstanie zróżnicowanego i skomplikowanego świata żywego, która zwycięsko wyszła z tego sprawdzianu („próba” trwa już prawie 200 lat) jest właśnie teoria ewolucji”. Na teorii ewolucji biologicznej bazuje dziś w zasadzie każda dziedzina biologii, a także część gałęzi medycyny oraz psychologii. Z kolei „Teoria inteligentnego projektu nie została potwierdzona w biologii, bo jest niefalsyfikowalna” – dodał doktor Mateusz Ciechanowski, zoolog z Uniwersytetu Gdańskiego.

Fragment artykułu dr hab. prof. UZ, Andrzeja Myca na WPP

Koronawirus a inteligentny projekt

Również nie schodzący ze sceny temat pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, powodującego chorobę COVID-19, został wykorzystany do promocji pozanaukowej koncepcji inteligentnego projektu. Zarówno na stronie En Arche, podległej jej witrynie WPP oraz na profilu na Facebooku opublikowano materiały przekonujące, że koronawirus i układ odpornościowy (w tym ludzkie białka oddziałujące z wirusami) przemawiają za koncepcją inteligentnego („zaplanowanego”) projektu: „Często najlepszym lekiem są więc nie sztuczne produkty opracowywane przez lata badań, ale przeciwciała wytworzone przez ludzki organizm. Mają one swoje określone działanie dzięki dokładnemu zaplanowaniu. Zresztą wszelkie wspomniane w tym tekście procesy (…) trudno wyjaśnić w sposób naturalistyczny, a ich złożoność wyraźnie przemawia na rzecz teorii inteligentnego projektu”. 

Przeczytaj także: Jak przebiegała ewolucja wielorybów?

To, co w pierwszej kolejności przykuło uwagę wirusolożki, Emilii Cecylii Skirmuntt, z Uniwersytetu Oksfordzkiego, to jednak nie błędne informacje zawarte w tekście o koronawirusie i inteligentnym projekcie, a fałszywe powoływanie się na źródła: „Dla przykładu, fragment o 4943 białkach ukierunkowanych na wirusy z artykułu Durmus i Ulgen. Ten tekst nie opisuje mechanizmów obronnych i odpornościowych, a interakcje pomiędzy proteinami ludzkimi i wirusami podczas infekcji i wnikania wirionów do komórki, w tym te 4943 białka. Uzupełniła, że „Zarówno układ immunologiczny jak i inne układy złożonych organizmów żywych są wynikiem ewolucji i istnieją bardzo dobre opisy eksperymentów pokazujące ewolucję w akcji i jak te złożone systemy i procesy zmieniały się przez lata by w końcu osiągnąć formę, którą obserwujemy dzisiaj. Środowisko naukowe nie ma co do tego wątpliwości”.

koronawirus inteligentny projekt
Źródło: fanpage En Arche na portalu Facebook

Legitymizowanie pseudonauki

Promowanie antyewolucyjnych poglądów nie ogranicza się do publikowania tekstów czy zachęcania studentów stypendiami. Fundacja En Arche tłumaczy także i wydaje oraz sprzedaje książki amerykańskich intelektualistów negujących zachodzenie ewolucji biologicznej, wchodzących w skład konserwatywno-chrześcijańskiego think tanku Discovery Institute (wbrew nazwie, nie jest to żaden instytut naukowy), np. Jonathana Wellsa, Stephena C. Meyera, Michaela Behego. Co ciekawe, sam zostałem swego czasu poproszony o promocję jednej z oferowanych książek, choć mój blog ma profil wyraźnie naukowy i obalający pseudonaukowe koncepcje, niezależnie od tego, czy ich krytyka uchodzi za niedopuszczalną dla grup religijnych, światopoglądowych bądź aktywistycznych, ideologizujących dany blok biologii. Tego typu działania – nawiązywania relacji z tym, co naprawdę naukowe – mają za zadanie legitymizować pseudonaukową koncepcję inteligentnego projektu prawdziwą nauką, jej mediami i jednostkami naukowymi.

Przeczytaj także: Opisano nowy gatunek gigantycznej salamandry

En Arche podjęła także bardziej bezpośrednie działania w tym zakresie. W bieżącym roku próbowała zorganizować konferencję w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, pt. „Teoria Inteligentnego Projektu 2020”, jednak została ona odwołana. UW to druga uczelnia, gdzie fundacja ta ma sprzymierzeńca, doktora Tomasza Tkalińskiego z Instytutu Matematyki, który w podcaście En Arche odpowiadał m.in. „czy nauka wymaga wyobraźni i dlaczego czasem warto rzucić wyzwanie utartym schematom myślenia i mieć umysł otwarty” („otwarty umysł” to powszechnie funkcjonujący wytrych oznaczający zdolność do odrzucania faktów naukowych i racjonalnych poglądów na rzecz czegoś „nowego”, „innego”, stąd też w kontrze spopularyzowało się powiedzenie, że „warto mieć otwarty umysł, ale nie na tyle, by coś z niego wypadło”; intuicja mnie nie zawiodła, w podcaście promowanym hasłem „otwartego umysłu” jest mowa o ewolucji biologicznej i inteligentnym projekcie). Tymczasem pojedyncze osoby, nawet ze stopniami doktorskimi, nie reprezentują konsensusu naukowego popartego wieloma badaniami, jeśli podważają mechanizmy opisywane przez teorię ewolucji biologicznej. Sprawiają jednak u nieuświadomionego odbiorcy wrażenie, że skoro są naukowcy, którzy się nie zgadzają, to może coś mimo wszystko jest na rzeczy.

Inteligentny projekt książka
Jedna z nienaukowych książek wydanych przez fundację trafiła do działu nauki w Empiku. Źródło: Arek Dobosz

Współpraca Wydziału Biologii i Nauk o Środowisku UKSW z En Arche

Na 17 listopada zaplanowany był webinar „Teoria Inteligentnego Projektu 2020: Granica ewolucji”, nazwą nawiązujący do wydanej przez En Arche książki Michaela Behego „Granica ewolucji”. Zaproszenie rozsyłane było szeroko, otrzymała je między innymi Agata Mieszkowska, pracowniczka naukowo-techniczna Uniwersytetu Gdańskiego. „Uniwersytet jest współorganizatorem wydarzenia, które promuje podważanie teorii ewolucji? Czy to jakiś żart?” – powiedziała. Nie pomyliła się, w organizacji webinaru udział bierze wspomniany w nagłówku wydział UKSW (Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego). Nie jest to bynajmniej pierwsza współpraca fundacji z tą uczelnią: rok temu En Arche rękami prezeski zarządu, Ewy Bubrowieckiej, przekazała jej mikroskop cyfrowy Keyence VHX-7000, kosztujący około (ostateczna cena przy takich kwotach i sprzętach jest ustalana indywidualnie dla poszczególnego zamówienia) 80 tysięcy USD.

Przeczytaj także: Istnieją ryby bez hemoglobiny. Jak to możliwe?

Co więcej, fundacja w ramach grantu nr 2020/01/15 sfinansowała badanie z projektu „Endemic and Alien Species of Ladybird Beetles of Macaronesia” (Endemiczne i obce gatunki chrząszczy biedronkowatych z Makaronezji), zrealizowane przez Instytut Nauk Biologicznych UKSW oraz Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk. W działalność tę zaangażowany jest urzędnik wysokiego szczebla – dziekan Wydziału Biologii i Nauk o Środowisku UKSW, dr hab. oraz profesor UKSW, Jerzy Romanowski. W informacji o projekcie na stronie En Arche wyraźnie zaznaczony jest jego kontekst nawiązujący do inteligentnego projektu: „W czasie prowadzenia badań uczeni analizowali, w jaki sposób obce gatunki [biedronkowatych] dostały się na tak odległe wyspy – czy jest to wynik przypadkowych procesów przyrodniczych, czy może celowej działalności człowieka”. Choć badanie samo w sobie jest ciekawe, to takie wykorzystywanie go (faktu, że się je sfinansowało) nie wygląda już tak szczytnie, jak zapewne chciałaby tego fundacja. Jego wyniki można znaleźć na stronie czasopisma MDPI Insects. To nie koniec związków UKSW z En Arche: rzeczniczka fundacji, prowadząca także jej podcasty (w tym ten opisany wyżej), Mira Jankowska, skończyła na tym uniwersytecie teologię. Aktualizacja: Wydział Biologii i Nauk o Środowisku UKSW odciął się od webinarium.

En Arche UKSW
Fragment baneru promującego webinar z udziałem UKSW. Źródło: En Arche z późn. zm.

Finansowanie En Arche – skąd fundacja ma miliony złotych?

Jednak ciekawszym wydaje się pytanie, skąd fundacja ma tak duże pieniądze, by finansować niesamowicie drogie urządzenia, granty czy mniej co prawda kosztowne, ale nadal wymagające stypendia. Ze sprawozdania rocznego wynika, że przychód En Arche w roku 2019 wyniósł 11 288 698,39 PLN, a w roku poprzednim 10 479 247,56 PLN. Większość tych pieniędzy (9 864 661,51 PLN za rok 2019 i 10 266 773,57 PLN za rok 2018) była nieopodatkowana na mocy zapisów Art: 17 Ust: 1 Pkt: 4. (organizacje, „których celem statutowym jest działalność naukowa, naukowo-techniczna, oświatowa (…), kulturalna, w zakresie kultury fizycznej i sportu, ochrony środowiska, wspierania inicjatyw społecznych na rzecz budowy dróg i sieci telekomunikacyjnej na wsi oraz zaopatrzenia wsi w wodę, dobroczynności, ochrony zdrowia i pomocy społecznej, rehabilitacji zawodowej i społecznej inwalidów oraz kultu religijnego”).

przychody En Arche
Fragment sprawozdania finansowego En Arche za rok 2019


Jakim sposobem niszowa fundacja osiąga tak ogromne przychody? Mało prawdopodobne wydaje się, aby taki zysk pochodził ze zwykłych, pospolitych datków (większość widnieje jako przychody z nieodpłatnej działalności). W statucie En Arche ma zapis o źródłach z „darowizn, spadków, zapisów, dotacji i subwencji oraz grantów, dochodów ze zbiórek, dochodów z działalności gospodarczej opisanej, dochodów z majątku Fundacji, odsetek od wkładów na rachunkach bankowych, dochodów z innych źródeł”. Warto więc przyjrzeć się postaci fundatora En Arche: Krzysztofa Bubrowieckiego, prawdopodobnie spokrewnionego z szefową En Arche, Ewą Bubrowiecką. Jest on nie tylko fundatorem En Arche (i Prodoteo), ale także prezesem zarządu Unirest – dewelopera zajmującego się hotelami Hilton w różnych miastach w Polsce, a ostatnio także przejmującym niektóre z nich. Czy możliwe jest zatem, że zyski z działalności Unirest są – pośrednio lub bezpośrednio, z kont firmowych bądź prywatnych – przekazywane dla En Arche? Z pytaniem o źródła finansowania skierowałem się do fundacji. W rozmowie telefonicznej nie chciano udzielić mi informacji, czekam zatem na odpowiedź drogą korespondencyjną. 


Aktualizacja: fundacja odpowiedziała wymijająco – „Fundacja udostępnia do publicznej wiadomości wszelkie informacje wymagane przez prawo, które są przekazywane zainteresowanym po spełnieniu określonych procedur. W związku z powyższym Fundacja nie widzi potrzeby udzielania ogólnie dostępnych informacji na indywidualne zapytania. Jeśli chodzi o pozostałe informacje, których publikacja co do zasady nie jest wymagana przez prawo, to może je Pan znaleźć na stronach Fundacji” – nie zaprzeczając związkom finansowym z Unirest/Hilton.

Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

16 komentarze :

  1. Tak to działa!! jedne fundacje wspierają postępactwo a inne wsteczniactwo! Są siebie warte.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie lepiej nawet, jakby finansowanie pochodziło od jakiejś działającej normalnie dla zysku spółki niż od firmy krzak z rosyjskimi powiązaniami, jak to często bywa w przypadkach wielu inicjatyw, których niezależnie od głoszonych celów efektem jest dezinformacja, chaos czy polaryzacja społeczeństwa

    OdpowiedzUsuń
  3. Fundacja pali swój rzekomy brak powiązań z jakimkolwiek wyznaniem już przez samą swoją nazwę: En Arche to słowa, od których zaczyna się Ewangelia Jana - "Na początku...". Przypadkowa zbieżność? Nie sądzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To błędnie sądzisz. Rodowodu słów "En Arche" dopatrywałbym się w pierwszych słowach Księgi Genesis. Źródło inspiracji nie decyduje o naukowej wartości koncepcji. Charles Darwin nie mógł emocjonalnie pogodzić się ze śmiercią córki i to go motywowało do szukania przebiegu ewolucji bez udziału Boga. Naukowcy, jak wszyscy ludzie, posiadają jakieś inspiracje i przeświadczenia. Kluczowa jest dopiero zgodność tych oczekiwań z empirią. O sile danej teorii nie decyduje liczba popierających ją uczonych, ale obserwacje za nią przemawiające. Wystarczy przypomnieć, że przez setki lat "konsensus naukowy" był taki, że przestrzeń kosmiczna we Wszechświecie nie miała początku. Bo jeszcze nie posiadano stosownych narzędzi badawczych. Podobnie jest w sprawie wciąż wymykającej się natury życia.

      Usuń
  4. „Tymczasem pojedyncze osoby, nawet ze stopniami doktorskimi, nie reprezentują konsensusu naukowego popartego wieloma badaniami, jeśli podważają mechanizmy opisywane przez teorię ewolucji biologicznej”
    Czyli nawet jeśli ktoś (hipotetycznie) by obalił teorię ewolucji empirycznie, to przez to, że by ją podważył, zostałoby to odrzucone przez naukę? Jak w takim razie nauka ma się rozwijać, skoro osobę podważającą jakąś teorię od razu wrzuca się do worka „pseudonaukowcy”?
    Na moich studiach jeden z wykładowców zaznaczał, że znacznie ciekawsze są prace, które przedstawiają jakieś nietypowe spojrzenia, a nawet próbują coś podważyć, niż tysięczne badanie potwierdzające to, co już dawno jest potwierdzone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to znaczy, że pojedyncze osoby nie przedstawiają konsensusu naukowego w temacie ewolucji i negując fakty w tym zakresie reprezentują swoje poglądy, a nie stanowisko naukowe. W przypadku teorii ewolucji biologicznej można mówić o jej uaktualnieniu, ale nie obaleniu, bo faktów potwierdzonych licznymi dowodami nie obalisz, możesz za to rzucić na nie nowe światło, inną perspektywę czy kontekst.

      Usuń
    2. Ja to pana Łukasza podziwiam. Wielokrotnie tutaj widziałem komentarze głupie, prowokacyjne, aroganckie. A pan nie mówi im "puknij się w czoło" tylko zawsze odpowiada rzeczowo i uprzejmie. Sam nie dałbym rady zachować takiego powściągliwości.

      Usuń
  5. Big Bang też się kiedyś kojarzył z aktem stworzenia (patrz: ks. Georges Lemaître) i był trudny do przyjęcia, a teraz...? Współczesna kosmologia nie miałaby racji bytu, gdyby nie hipoteza pierwotnej osobliwości.
    Co jeśli podobnie będzie z inteligentnym projektem?
    Nie chcę prowokować, ale raczej... jak zachowałaby się wtedy nauka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z BB to chyba nie tak. Na podstawie dostępnych nam obserwacji stworzono teorię, matematyczny model, w którym te obserwacje mieściłyby się. W tym modelu ewolucji Wszechświata można cofać się historycznie aż do początku. BB to wniosek z takiej operacji logicznej i interpretacji matematyki tego modelu.

      W kosmosie obserwujemy np. bardzo stare obiekty gwiazdy, których według tego modelu w początkowych stadiach historii świata raczej nie powinno być. Również inne obserwacje, które tymczasowo i prowizorycznie tłumaczymy sobie jakąś bliżej nieokreśloną "ciemną materią" lub "ciemną energią" nie wynikają wprost z elementów tego modelu.

      Może ten model uda się jakoś "uratować", dodając do niego kolejne "łaty", a może trzeba poczekać, aż ktoś wymyśli coś zamiast niego.

      Faktem jest, że Wszechświat ewoluuje. :) Ewolucja ziemskiego życia jest jednym z przejawów ewolucji w ogóle, od form prostych do coraz większej złożoności. Towarzyszą temu dwa zjawiska: samoorganizacji oraz emergencji (oba opisane w Wikipedii).

      Usuń
  6. Może to nie jest NCN, NCBR, czy MNiSW, ale jednak funduje badania NAUKOWE. Nawet jeśli „wykorzystuje to do promowania inteligentnego projektu”, to jednak nadal wspiera naukowców odwalających kawał dobrej roboty.
    A poza tym pojawiają się zarzuty o nienaukowość, bo nie ma badań naukowych, potwierdzających inteligentny projekt, a jak fundacja finansuje jakieś badania, to też źle, bo INDOKTRYNACJA. Jak w takim razie mają się pojawić prace naukowe, skoro finansowanie badań jest złe?
    BO TEORIA JEST NIEFALSYFIKOWALNA – czyli zarzuty już się sprowadzają do filozofii. A jeśli ktoś podważa filozoficzne podstawy darwinizmu (które –powiedzmy sobie szczerze- też pozostawiają wiele do życzenia), nie odrzucając bioróżnorodności, to NIE ROZUMIE EWOLUCJONIZMU I NAUKI.
    Bardzo popieram naukę i naukowość, ale niektóre zarzuty (nie tylko Pana, ale i z blogu „Kwantowo”) wobec En Arche wydają się sprzeczne, bo tak źle, a tak też niedobrze…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mnóstwo badań negujących to, co koncepcja inteligentnego projektu postuluje oraz potwierdzających to, co odrzuca. Dlatego wykorzystywanie badań naukowych, samych w sobie w porządku, do podbudowywania pseudonaukowej koncepcji inteligentnego projektu, nie jest już w porządku.

      Usuń
  7. MDPI Insects - czy to nie jest przypadkiem jedno z "predatory journals", w których za opłatą (dla niepoznaki nazywaną "processing charge") można opublikować cokolwiek i mieć recenzowany artykuł wyglądający naukowo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie są takie zarzuty wobec czasopism MDPI.

      Usuń
    2. Proponuję spróbować coś opublikować w MDPI a później oceniać (powielać "mądrość ludową"). Insects to nie moja działka ale ma IF=2.22 - jakoś to zrobili a autocytowaniami się nie da. Jestem reviewerem w innych czasopismach MDPI oraz dla renomowanego IEEE i jeszcze w kilku miejscach. Coś tu i ówdzie też opublikowałem. Processing charge jest pobierane po zaakceptowaniu artykułu, dokładnie jak w innych OpenAccessowych journalach IEEE i Elsevier. Zarzuty o predatory pojawiły się w pewnym kontekście, mniej więcej wtedy, gdy również inne "renomowane" journale IEEE oraz Elseviera retrakowały sporo plagiatów głównie made in china. MDPI jest nowym graczem, bardzo agresywnym (publishing to biznes a nie nauka!), w pełni OA i dlatego są na świeczniku bo mocno zamieszali na rynku.

      Usuń
  8. Byłoby zabawnym, gdyby okazało się, że spór między kreacjonistami, a ewolucjonistami jest tzw. sporem o marchewkę. Czyli, że obu stronom właściwie idzie o to samo. Oczywiście taką ideą jednoczącą byłaby prosta skondinąd konstatacja, że procesy myślowe czyli to co zwykło nazywać się inteligencją oraz procesy ewolucyjne są tożsame tj. przebiegają na tej samej zasadzie. Oczywiście z tą różnicą, że procesy myślowe polegają na tworzeniu całości funkcjonalnych w sieci neuronalnej, natomiast myślami "mózgu" jakim jest biosfera są, żyjące w niej organizmy. Jest tu jednak poważny szkopuł. Procesy ewolucyjne są procesami indukcyjnymi lub redukcyjnymi polegającymi na tym, że do istniejącej struktury dobudowywane są kolejne elementy lub są z niej usuwane. Natomiast procesy myślowe mogą mieć także charakter algorytmiczny polegający na wyznaczeniu celu, a następnie poszukiwaniu zmiennych do tego celu prowadzących. Zatem należałoby w procesach ewolucyjnych poszukiwać działań mających właśnie charakter algorytmiczny.
    Wprawdzie można przytoczyć kilka przykładów, ale czy kreacjonistów zadowoliłaby taka konstatacja? Bo może chodzi im o udowodnienie istnienia Boga, ale jeżeli zgodzimy się z poglądem Spinozy w tej materii to ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi im zawsze o to samo, o uczynienie ludzi wierzącymi. Człowiek wierzący przyjmuje za absolutnie prawdziwe i niepodważalne to, co mu się poda. Wierze sprzyja niedostatek wiedzy, braki w logicznym myśleniu i brak zdolności do samodzielności myślenia. Ostatecznym celem tej akcji jest uczynienie ludzi posłusznymi i władza nad nimi.

      Nie jest to cel niezwykły, bo jeśli przyjrzeć się ewolucji, to najogólniej pojmowana władza jest odpowiednikiem przetrwania. O ile organizmy żywe zdobywały wiedzę o swoim otoczeniu, kodując ją dla odpowiednich zachowań, co pomagało im przetrwać, to tam, gdzie dochodziło do konkurencji, sprawdzało się także "wprowadzanie konkurentów w błąd", jakimikolwiek fałszywymi informacjami.

      Oszukiwanie jednych ludzi przez innych, czemu wiara bardzo sprzyja, umożliwia przetrwanie w przypadku konkurencji, rywalizacji o zasoby.

      Usuń