W ostatnich miesiącach piszę znacznie mniej artykułów, niż robiłem to wcześniej. W latach 2016-2022 zdarzały się tygodnie, że publikowałem dwa, a czasem nawet trzy tygodniowo. Do tego dochodziły teksty, które przygotowywałem dla różnych gazet i portali. Co więcej, regularnie udzielałem wywiadów. Ale od końca 2025 roku jest tego coraz mniej i czuję, że chcę Wam to wyjaśnić.
Blog ten istnieje dzięki Patronom i Patronkom, a publikowane tutaj teksty i artykuły są niezależne. Jeśli chcesz wesprzeć moją działalność, możesz to zrobić na moim profilu Patronite.

Pierwszy powód
Głównym powodem mojej rzadszej obecności jest to, że od października 2025 roku rozpocząłem nowe studia. Nie było mi łatwo się na nie zdecydować, bo poprzednie kończyłem w czerwcu 2017 roku. Jednak postanowiłem sobie, że chcę jeszcze raz doświadczyć studiowania, mimo że jestem już po 30-stce. Tym razem bez tego ciężaru. Brałem pod uwagę możliwość, że z nich zrezygnuję. Ostatecznie mi się całkiem spodobało.
Chociaż studia, które wybrałem, są znacznie mniej wymagające od ukończonej przeze mnie biologii, to konieczność obecności w ciągu tygodnia na zajęciach (a jestem dość sumienny i chodzę też na sporą część nieobowiązkowych wykładów), robienie projektów i przygotowywanie się do zaliczeń pochłania naprawdę dużo czasu, uwagi i energii. Dojazdy na dosłownie drugi koniec miasta też nie dodają mojemu kalendarzowi elastyczności (co nie znaczy, że narzekam!, nawet miło jest zrobić w ładniejszy dzień dodatkowe 20 km na rowerze, zwłaszcza odkąd przestałem pracować jako kurier rowerowy).
Ale piszę i publikuję te słowa w połowie lipca, kiedy semestr już się skończył, a ja zaliczyłem wszystkie przedmioty prawie miesiąc temu. Bo jest jeszcze druga kwestia, związana ze studiami. Tym razem, rekrutując się na uczelnię, jednym z moich celów było dostanie się na program Erasmus i wyjazd na semestr lub dwa za granicę. I udało się, a ponieważ będę wyjeżdżał do Turcji, czyli poza Unię Europejską, to wymaga to ode mnie znacznie więcej załatwiania formalności (wiza, dodatkowe dokumenty, w Turcji nie obowiązuje europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego itd.) oraz organizowania logistyki (nie mogę pojechać tam wcześniej, żeby znaleźć mieszkanie; nie ma tam paczkomatów i nie ma sensu wysyłać części bagażu pocztą itp.).
Dodatkowo, w pierwszej połowie lipca mój uniwersytet zorganizował intensywny (2 tygodnie, codziennie pełne 3,5 godziny), bezpłatny kurs angielskiego dla studentów wyjeżdżających na Erasmusa. Nie jest to tak angażujące, jak studia dzienne od października do czerwca, ale nadal z dojazdami i odpoczynkiem pochłania prawie pół dnia. Swoją drogą jestem zadowolony i wdzięczny, bo zajęcia te były bardzo dobrze i profesjonalnie prowadzone.
Czuję silne podekscytowanie i jestem entuzjastycznie nastawiony do wyjazdu. A jednocześnie trochę obawiam się takich rzeczy, jak różnice kulturowe. Turcja to mimo wszystko kraj muzułmański, nawet jeśli silnie zeuropeizowany i zlaicyzowany. Znam trochę muzułmanów i jestem ciekawy ich zwyczajów, ale nie zmienia to poczucia wyobcowania, zwłaszcza będąc poza Europą. Do tego język: jadę tam znając angielski i trochę hiszpański, ale nie umiejąc tureckiego. Czy właśnie poszukiwanie lokum. No i ja nigdy wcześniej nie byłem w Turcji ani żadnym innym kraju Bliskiego czy Dalekiego Wschodu, ani w Afryce. Będzie to dla mnie coś kompletnie nowego.
Drugi powód
Kolejnym powodem mojego tymczasowego, częściowego wycofania jest zadbanie o swoje zdrowie psychiczne. We wcześniejszych latach sporo czasu musiałem poświęcać na polemiki, dyskusje, obalanie mitów, odpieranie zarzutów, separowanie się od hejterów i stalkerów, organizowanie Biologicznej Bzdury Roku i wiele, wiele innych.
Taka praca mogłaby być spokojna przed erą platform społecznościowych, ale w sytuacji gdy codziennie zaczepiały mnie w sieci setki, a czasem tysiące osób (niektórzy wręcz organizowali jakieś absurdalne, ale bardzo krzywdzące protesty), nie miałem czasu dla siebie. Nawet na reset, relaks, odpoczynek, relacje. W latach 2016-2025 w prawie każdą sobotę i niedzielę po kilka godzin spędzałem na pracy. Wiele razy kończyłem dopiero około północy. Niemniej przy okazji narzekania na te niedogodności bardzo dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali. I chcę zaznaczyć, że pomimo tych trudności dostrzegam zarazem, jak bardzo pozytywnie musiałem się rozwinąć, aby sobie z nimi poradzić.
Trzeci powód
Powód, do którego trochę obawiałem się przyznać sam przed sobą, to częściowe wypalenie zawodowe. Od 2014 roku regularnie piszę teksty popularnonaukowe, od 2016 roku robiłem to bardzo intensywnie, a od 2018 także zawodowo. Czuję, że nadal chcę się zajmować tematami naukowymi, ale już w innej formie. Dotychczas pisałem zwykle z pozycji eksperta, którym w tematyce biologii, zdrowia i przyrody rzeczywiście jestem. Jednak od dłuższego czasu bardzo kusi mnie, aby spróbować dwóch nowych rzeczy.
Po pierwsze, aby przygotowywać i przedstawiać te treści w sposób mniej akademicki i nie w tak bardzo eksperckim tonie, a raczej ludzko i kreatywnie. Już od pewnego czasu czuję, że nie jestem i nie chcę być tym, który zajmuje się w dużej mierze krytyką czy znajdywaniem bzdur i błędów. Oczywiście sceptycyzm, krytyka i polemiki to coś, co bardzo cenię, jednak nie chcę dłużej robić z nich jednego z głównych filarów mojej działalności.
I po drugie, przede wszystkim chcę zacząć tworzyć w formie wideo. To nie znaczy, że zrezygnuję z pisania, ale chcę poświęcić więcej czasu, który nadal będę przeznaczał na moją pracę i działalność w Internecie, na nagrywanie. Nawet już kilka razy nieśmiało próbowałem, ale każde kolejne podejście wywołuje we mnie opór. Przed występowaniem przed kamerą oraz montowaniem. Może to się wydawać dziwne, skoro tyle razy byłem w różnych telewizjach, radiach i dużych kanałach czy podkastach internetowych, ale występowanie samemu przed ekranem, a potem montowanie tego, to wyższa szkoła jazdy, niż gdy przychodzisz, by rozmawiać i odpowiadać na pytania jako gość. Przynajmniej dla mnie, obecnie.
Nagrywanie samemu to dla mnie coś naprawdę wymagającego, ale jestem silnie zmotywowany, aby nie poddawać się, nawet jeśli nie będę w pełni zadowolony z pierwszych kilkudziesięciu filmów. Was przy tym proszę o wyrozumiałość, dalsze czytanie, oglądanie oraz wspieranie bloga i kanału. I dziękuję wszystkim tym, którzy wsparcie to już od dawna mi okazują.


